![E.Wetzig [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) or CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/)], from Wikimedia Commons](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhXWRT_fTb2mn-M0X7cSgkmJ4O1WxQb6PgQDSnC5oZUTYrjJKkXPVUwVds7p1r1332SujyybhyphenhyphenPK__nYgl29uBKM8z0tuDE_CtdHUe1mxLtb2TKSNPTMTJVfH4grcZ2-cbHZuf2orKSsq0/s300/Kl%25C3%25AD%25C4%258D+%2528759%2529%252B%252B.jpg)

TRASA:
Přístřešek Pod Klíčem (534 m n.p.m.)
Sedlo pod Klíčem (630 m n.p.m.)
Klíč (759 m n.p.m.)
Sedlo pod Klíčem (630 m n.p.m.)
Přístřešek Pod Klíčem (534 m n.p.m.)

Mglisty romantyzm nie opuszcza nas. Wiosenna zieleń lasu szkląca się wilgocią jest przepiękna. Ścieżka spod wiaty szybko wchodzi w ten cudowny las. Nie ma chyba krótszej drogi na szczyt. Ta doprowadza nas bardzo szybko na przełęcz pod Klíčem. Na przełęczy zmieniamy kolor szlaku z niebieskiego na czerwony i kierunek marszu na wschodni. Dalsza droga jest wyjątkowo kamienista. Dość stroma. Dochodzimy do dróżki stokowej. Znakowany szlak wiedzie na lewo, by potem trawersami zdobywać szczyt góry. Jest też droga nieoznakowana, ułożona z kamieni, krótsza, ale ostro prowadzi wąskimi zakosami na szczyt. Decydujemy się na tą drogę. Przecinamy pola gołoborza. Pól kamiennego rumoszu na stokach góry jest tu więcej. Czujemy jak wchodzimy w wiszące nisko chmury. Powietrze jest w nich zawsze chłodniejsze. Partie podwierzchołkowe porośnięte są z rzadka karłowatymi drzewami. Na szczyt wchodzimy o godzinie 16.45. Jest na nim wietrznie. Na wcześniej zdobywanych dzisiaj stożkach nie wyczuwaliśmy ani wiatru, ani chłodu. Ten wierzchołek jest jednak zupełnie odsłonięty. Długo nie zabawiamy na nim. O godzinie 17.05 zaczynamy schodzić z niego drogą północną, szerokimi zakosami, które doprowadzają nas do znanej nam z podejścia ścieżki sprowadzającej na przełęcz pod Klíčem. Stamtąd prosto pod wiatę przy szosie, gdzie o godzinie 17.35 kończymy wędrówkę.
Przemierzyliśmy dzisiaj mniej znane góry, leżące w cieniu pobliskiej Czeskiej i Saskiej Szwajcarii. Mimo nierewelacyjnych warunków pogodowych wędrówka odbyła się właściwie bez deszczu, bez błota. Jedyny niedostyt jaki można mieć to brak widoków, które zasłoniła nam romantyczna mgła, skrywająca pełny, rzeczywisty świat, a zostawiająca nam dla oczu tylko to co było nam bliskie. Darzyła nas ujmującymi doznaniami i kierowała ekscytację ku najbliższemu otoczeniu.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.