Dziennik wypraw i przystań przed kolejną wędrówką.

Kotelnica Białczańska

Ze sceptycyzmem podchodziliśmy z Elą do dzisiejszego wyjazdu na narty do Białki Tatrzańskiej. Słyszeliśmy niejednokrotnie o tym jak sława Białki Tatrzańskiej przyciąga tłumy narciarzy, o kolejkach pod wyciągami lepiej nie wspominać, szczególnie w weekendy. Nigdy jednak nie byliśmy jeszcze w tym miejscu, a przecież uchodzi ono za jedno z najatrakcyjniejszych miejscowości górskich, szczególnie zimą ze względu na bardzo dobre warunki do uprawiania sportów zimowych. Białka Tatrzańska jest zaliczana do największych centrów narciarskich w Polsce. Nie namyślaliśmy się więc zbyt długo, by przypadkiem nie rozmyślić się.

MAPA TRAS:
Trasa
Stopień trudności
Długość
trasy
Różnica
poziomów
Kotelnica Białczańska
FIS1
780 m
155 m
FIS2
900 m
185 m
2a
1070 m
175 m
2b
1160 m
175 m
3
1480 m
210 m
4
1430 m
200 m
4a
350 m
65 m
5
350 m
60 m
6
710 m
155 m
6a
650 m
155 m
7
1900 m
155 m
8
1200 m
175 m
8a
500 m
100 m
Bania
B1
380 m
60 m
B2
190 m
20 m
B3
220 m
25 m
B4
50 m
5 m
B5
snow tubing
200 m
15 m
OPIS:
Zapowiadane mrozy czuło się na odsłoniętych policzkach, ale poranne słońce sprawiało, że temperatura rosła z minuty na minutę. Emocje z powodu wielkiej niewiadomej też robiły swoje, bo akurat na osławionej Kotelnicy Białczańskiej nigdy jeszcze nie byliśmy.

W Białce Tatrzańskiej znajdują się trzy ośrodki narciarskie:
  • „Kotelnica Białczańska”,
  • „Bania”,
  • „Kaniówka”.
Wszystkie 3 objęte są wspólnym systemem karnetów, tzw. "System 1 Karta 14 wyciągów". Ośrodki te znajdują się na wschodnich zboczach grzbietu będącego fragmentem Pasma Spisko-Gubałowskiego (od północy w kierunku południowym): Kotelnica (918 m n.p.m.), Jankulakowski Wierch (934 m n.p.m.), Horników Wierch (926 m n.p.m.).

Obiektem naszych zainteresowań jest „Kotelnica Białczańska”. Z głównego parkingu najbliżej mamy do wyciągu „Kotelnica Express” („Kotelnica IV”). Jest to najszybszy sposób na przemieszczenie się z Białki Tatrzańskiej na niemalże na sam szczyt Kotelnicy. W niecałe 5 minut na 6-osobowym krzesełku pokonujemy odległość 1350 m i 200 m różnicy wzniesień. Ze szczytu Kotelnicy mamy sporą pajęczynę tras, z różnymi możliwościami zjazdu. Osoby będące tu po raz pierwszy mogą mieć dylemat z wyborem trasy. Z góry wszystko wygląda na jedną bardzo szeroką nartostradę i w rzeczywistości tak jest, a to którędy pojedziemy sprowadza się do wyboru jednej z dolnych stacji dostępnych tu wyciągów. Nasz plan jest taki, aby sprawdzić każdą podstawową trasę.

Widok z krzesełka wyciągu "Kotelnica Express" w kierunku Białki Tatrzańskiej.
W dole widoczny końcowy odcinek niebieskiej trasy nr 4.

Widok w kierunku szczytu Kotelnicy z krzesełka wyciągu „Kotelnica Express”.

Na początek puszczamy się w dół nartostradą nr 4. Trasa 4 biegnie w sąsiedztwie wyciągu, z którego przed chwilą korzystaliśmy, do samego końca. Początkowo niezbyt stromo, w środkowym odcinku jeszcze bardziej łagodnie i na końcu nieco bardziej stromo. Charakterystyka trasy nie powinna sprawić trudności nawet jeszcze słabo jeżdżącym narciarzom, którzy dopiero co załapali o co chodzi i teraz rozwijają swoje umiejętności. W górnej części w bezpośrednim sąsiedztwie „czwórki” wytyczono dwie krótsze trasy oznaczone jako 4a i 5, obsługiwane 310-metrowym wyciągiem orczykowym.

Widok w kierunku szczytu Kotelnicy.

My przy pierwszym zjeździe trasą nr 4 zbaczamy z niej trochę dalej, na równoległą trasę B1. Docieramy tym sposobem do wyciągu „Bania” („V”) znajdującego się już na terenie ośrodka narciarskiego o tej samej nazwie. Jest to najdłuższy wyciąg tego ośrodka o długości 325 m i różnicy wzniesień 60 m.

Ośrodek narciarski „Bania” ukierunkowany jest na początkujących narciarzy, a właściwej na osoby, które dopiero zaczynają swoją narciarską przygodę. Niemniej trasa B1, którą przed chwilą zjeżdżaliśmy posiada już niebieski stopień trudności. Jeśli chcemy się uczyć musimy przenieść się na pobliskie zielone trasy, obsługiwane przez trzy wyciągi orczykowe. Znajduje się tam też trasa do snow tubingu.

Wracamy z powrotem na 6-osobowe krzesełko „Kotelnica Express”, którym ponownie wyciągamy się pod szczyt Kotelnicy. Zjeżdżamy tym razem trasą nr 3 o parametrach bardzo zbliżonych do „czwórki” Umożliwia dobrą zabawę nawet mniej doświadczonym narciarzom. Trasą tą docieramy do dolnej stacji 3-osobowego wyciągu krzesełkowego „Kotelnica I”. Wyciąg ten robi na nas dość negatywne wrażenie. Krzesełka są oblodzone, a sam wyciąg jest bardzo ślamazarny. Jak się później okazuje jest to najwolniejszy wyciąg w całym ośrodku. Czas wyjazdu tak się dłuży się, że pewnie byśmy z niego wyskoczyli przed osiągnięciem stacji, gdyby nie rozsądek, cierpliwość i strach przed kontuzją. Nigdy więcej nic nie skusiło nas już do skorzystania z tego wyciągu. Po prostu szkoda na to czasu.

Zjazd trasą nr 2 dostarcza nieco większych emocji. Jest to trasa nieco krótsza niż wcześniejsze, ale troszeczkę bardziej stroma. Wyróżnić w niej można dwa warianty: 2b o trudności oznaczonej kolorem niebieskim i nieco bardziej wymagającą o oznaczeniu 2a, której środkowy odcinek zakwalifikowany został do czerwonego stopnia trudności. Jednak ani pierwszy, ani drugi wariant nie stanowią dużego wyzwania. Nawet mniej niż średniozaawansowani narciarze powinni sobie poradzić z jedną i drugą trasą.

Trasy z których do tej pory skorzystaliśmy umożliwiały spokojną i relaksacyjną jazdę. Są znakomite do szlifowania podstawowych umiejętności, czy też nawet na naukę pod okiem instruktora. Są też znakomitą propozycją do uprawiania rodzinnego narciarstwa. Osoby umiejące sprawnie jeździć na nartach po paru zjazdach z pewnością popadną tu w monotonię. Pewne odcinki można tu bowiem pokonać bez wysiłku, ograniczając się do łagodnego, wręcz leniwego slalomu.

Wzrok kierujemy na trasy czerwone posiadające homologację FIS. Krótsza z nich FIS 1 jest dziś zamknięta z powodu organizowanych zawodów narciarskich, ale do dyspozycji mamy jeszcze równoległą trasę FIS 2. Na oko wygląda, że mają one zbliżoną charakterystykę, choć różnią się nieco długością i różnicą wzniesień. Obie trasy obsługują dwie nitki orczykowe: talerzykowy i rzadziej spotykany orczyk kotwicowy. Wyciąg kotwicowy to dla nas zupełna nowość. Nigdy wcześniej nie mieliśmy okazji zaczepić pod pośladki orczyk, który dzięki Eli zwykliśmy nazywać kilofem.

Widok na trasę FIS 2. Z lewej za orczykiem widać FIS 1.
Po prawej ciągną się trasy nr 2 (za widocznym wyciągiem krzesełkowym „Kotelnica I”),
a dalej równoległe do niej trasy nr 3 i 4.

Na początku trasy FIS 2.

Trasa FIS 2 widziana spod dolnej stacji wyciągu orczykowego.
Po prawej stronie wyciągu widać trasę FIS 1.

Trasa FIS-owska daje odczuć faktyczną radość jazdy. Jest znacznie krótsza od pozostałych (900 metrów długości), ale można już na niej naprawdę poszusować i to z dużą przyjemnością, choć nie wygląda ekstremalnie, tak jak np. trasa FIS w Limanowej. Jej powierzchnia jest szeroka, gładka, dość łagodnie zmieniająca swoje nachylenie. Cała infrastruktura narciarska, którą do tej pory zobaczyliśmy w na terenie ośrodka „Kotelnica Białczańska” zrobiła na nas wrażenie, ale dopiero na tej trasie poczuliśmy się jak we własnym sosie, dlatego pozostajemy na niej dłużej.

Czerwoni i niebieska na końcu trasy FIS 2, przy dolnej stacji wyciągów orczykowych nr 1 i 2.

Kolejna trasa, na którą się udajemy, opada po południowym zboczu Kotelnicy. Oznaczona jest numerkiem 6 i reprezentuje czerwony poziom trudności. Jak się okazuje, stanowi ona znacznie poważniejsze wyzwanie niż trasy FIS. W naszej ocenie trzeba tu być przynajmniej średniakiem, jeśli chodzi o umiejętności narciarskie. Trasa ta, za wyjątkiem początkowego fragmentu wzdłuż niebieskich tras, biegnie naprawdę po konkretnym zboczu górskim. Nie jest ona już tak łaskawa w przypadku popełnienia błędu, jak wcześniejsze. Jej powierzchnia nie jest idealnie gładka. Występują na niej garby, wymuszające pełną koncentrację. Istnieje trochę łatwiejszy wariant zjazdu tą trasą oznaczony symbolem 6a, ale stanowi on tylko troszkę łagodniejszą alternatywę dla początkowego odcinka trasy nr 6. Później i tak przychodzi nam zmierzyć się ze stromością, której nie powinno się bagatelizować. I to tu znajdujemy to coś, co przynosi radosną satysfakcję i zadowolenie z tych dwóch cienkich desek, które uczepiliśmy sobie do stóp.

Na początku czerwonej trasy 6a.

Ela wjeżdża na czerwoną trasę 6a.

Górny fragment czerwonej trasy 6.

Miejsce w którym czerwona trasa 6a (po lewej) łączy się z czerwoną 6 (po prawej).

Dolny fragment czerwonej trasy 6. W tym miejscu po prawej dochodzi trasa 6a.

Czerwona trasa nr 6 widziana z dołu. Po lewej widać dochodzącą do niej trasę 6a.

Stokiem tym zjeżdżamy do doliny za którą wznosi się Jankulakowski Wierch (934 m n.p.m.). Na jego zboczach ogromną ciekawość wzbudza najnowszy zbudowany tu wyciąg z 6-osobową podgrzewaną kanapą i kloszem chroniącym przed wiatrem i śniegiem. Ciekawość ta jest tak silna, że po kilku zjazdach stromą „szóstką” podjeżdżamy pod dolną stację pociągającego cudu techniki.

Na marginesie wypada wspomnieć jeszcze o alternatywnej trasie dojazdu do tego wyciągu, pozwalającej ominąć stromą trasę nr 6. Jest to niebieska trasa nr 7 o długości 1900 m. Nie podjęliśmy się przetestowania tej trasy, bowiem odwiedli nas od tego narciarze, którzy z niej wcześniej skorzystali: „To raczej trasa dla narciarzy biegowych, bo bez odpychania się kijami nie da się z niej zjechać.” Bez względu na to stwierdzenie zawsze jest to alternatywa dla tych, którzy chcą dotrzeć do kosmicznie wyglądającego wyciągu o nazwie „Pasieka Express” („VI”).

Niebieska trasa nr 8. U góry krzesełka wyciągu „Pasieka Express”.

Po zajęciu ekskluzywnie wyglądającego siedzenia od razu w tyłki zrobiło się cieplej, a po opuszczeniu przeźroczystego klosza poczuliśmy się jak w kosmicznym statku (no może nawet troszkę jak w Sokole Millennium). Pod kloszem przejeżdżamy niemal pod samą górną stację, choć pogoda do tego nas nie zmusiła. Właśnie!

Trzeba to przecież powiedzieć, że pogodę mamy przepiękną, wyśmienitą, cudowną, idealną na narty. Promienie słońca sprawiają, że nie czujemy dokuczliwości mroźnego powietrza. Po za tym ludzi tu tylko tyle, ile podobno się nie spotyka. Słynna Białka, centrum narciarskie, a na stokach czujemy pełną swobodę i luz. Jak to możliwe? Czyżby to za sprawą jakiś konszachtów opiekuna naszej grupy - Janusza, bo gdzie z nim jedziemy pogoda zawsze pięknie sprzyja. To nieprawdopodobne, ale prawdziwe, a akurat te wyjazdy planowane są z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Szamańskie sztuczki, czary, magiczne zaklęcia, czarne rytuały, ofiary całopalne? Zdradź nam jak to robisz. Świat powinien o tym wiedzieć, panie John Kestrel!


Pod kloszem niczym w kokpicie statku kosmicznego, czyli „Pasieka Express”.

Wyciąg „Pasieka Express” - widok z górnej stacji, położonej na Jankulakowskim Wierchu.
Po prawej stronie rozpoczyna się niebieska trasa nr 8, a po lewej jej czerwona odnoga o symbolu 8a.
W dali po lewej widać stok czerwonej trasy nr 6 schodzący po zboczu Kotelnicy.

Jednak wróćmy do naszego kosmicznego wyciągu. Dojeżdżając do górnej stacji kanapa niemal zatrzymuje się w miejscu ułatwiając wysiadanie. Podobnie było zresztą podczas wsiadania. Jesteśmy jakby bliżej Tatr Wysokich i Bielskich, które dość ładnie stąd widać. Jankulakowski Wierch, na który wyjechaliśmy jest wyższy od Kotelnicy. Jego zbocze, po którym biegnie nartostrada nr 8 jest z kolei bardzo łagodne, a jej poziom trudności oznaczono kolorem niebieskim. Ma ona 1200 m długości i 175 m przewyższenia. Jest chyba najbardziej płaska ze wszystkich niebieskich tras, z jakimi przyszło się nam dziś zmierzyć na terenie ośrodka narciarskiego „Kotelnica Białczańska”. Istnieje dla niej alternatywa oznaczona symbolem 8a o nieco większej stromości na odcinku początkowym, ale po skorzystaniu z niej wydaje się, że nie zasługuje na nadany jej czerwony poziom trudności. Podobnie jak inne niebieskie trasy na Kotelnicy, również i ta jest znakomitą propozycją na rodzinne wypady narciarskie. Wyjadacze, po paru zjazdach będą raczej szukać czegoś innego.

Widok z Jankulakowskiego Wierchu (934 m n.p.m.) w kierunku południowo-zachodnim.
Trasa nr 8.

To już wszystkie objechane przez nas trasy narciarskie. Na zakończenie narciarskiego dnia wstępujemy jeszcze na posiłek do Karczmy Kotelnica, zbudowanej na wierzchołku góry Kotelnica. Posiłek owszem pyszny był, ale nie on sprawił, że w tym miejscu wspominamy o karczmie. Wybierając się na narciarski wypad do Kotelnicy Białczańskiej warto wiedzieć, że najładniejszy widok na Tatry odsłonił się nam dopiero z tarasu przed tą karczmą. Oprócz dania konsumpcyjnego, Tatry podano nam tu jak na tacy. Przed Bielskimi wypatrzyliśmy również stoki narciarskie na Górków Wierchu w Jurgowie.

Widok na Tatry na poczatku trasy nr 6a.

Tatry Bielskie i Tatry Wysokie (po prawej) widziane z tarasu karczmy na szczycie Kotelnicy.

Przed Bielskimi wypatrzyliśmy stoki narciarskie na Górków Wierchu w Jurgowie.

Pozostał ostatni zjazd do parkingu, przy zapalającym się wieczornym oświetleniu białczańskich stoków. Nie ma co ukrywać, że żal kończyć tak udaną narciarską eskapadę. Białka Tatrzańska pozostawia miłe wspomnienie, choć zapewne też dzięki niezwykle trafnie dobranemu terminowi wyjazdu, dokładnie pomiędzy turnusami ferii zimowych. To dzięki temu poczuliśmy się tak jakby Kotelnica Białczańska oddała nam swoje stoki we władanie, niemal na wyłączność. Dlatego w tym miejscu chcemy ukrócić wszelkie podejrzenia Janusza i wyżej przytoczone sugestie o jakieś czarne moce w tej sprawie;), choć w dalszym ciągu nie wyjaśnia to niezwykłej przychylności pogody...


Udostępnij:

1 komentarz:

  1. Na narty i deskę z czystym sumieniem można polecić Białkę Tatrzańską. Jest to jeden z bardzo dobrych pod względem infrastruktury ośrodków narciarskich w Polsce. Jeździć można cały dzień (stoki są oświetlone) i praktycznie przez cały sezon jeśli dopisuje zima (stoki są naśnieżane). Początkujący będą się tam czuli dobrze (stoki nie są trudne, są szerokie i dobrze utrzymane), natomiast średnio zaawansowani też nie będą się nudzić;)

    OdpowiedzUsuń


Życie jest zbyt krótkie, aby je przegapić.


BRAMA w BIESZCZADY

KORONA ZIEMI SANOCKIEJ 2
24-26 marca 2023
Tam zaczyna się legenda gór dzikich i odludnych, niezwykłych i magicznych o każdej porze roku. Bieszczadzkie przedpola, to na nich zatopimy swoje zmysły w bezkresnej cichości, gdy życie na nich zaczyna usypiać się, a ścieżki stają się puste.
3 dni i 6 szczytów
do Korony Ziemi Sanockiej

Dalsze informacje o tej wycieczce znajdziesz wkrótce na stronie: Brama w Bieszczadytu kliknij

Liczba wyświetleń

Popularne posty (ostatnie 30 dni)

Etykiety

Archiwum bloga

Z nimi w górach bezpieczniej

Zapamiętaj !
NUMER RATUNKOWY
W GÓRACH
601 100 300

Mapę miej zawsze ze sobą

Stali bywalcy

Odbiorcy


Wyrusz z nami na

Główny Szlak Beskidu Wyspowego


ETAP DATA, ODCINEK
1
19.11.2016
[RELACJA]
Szczawa - Jasień - Ostra - Ogorzała - Mszana Dolna
2
7.01.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Potaczkowa - Rabka-Zdrój
3
18.02.2017
[RELACJA]
Rabka-Zdrój - Luboń Wielki - Przełęcz Glisne
4
18.03.2017
[RELACJA]
Przełęcz Glisne - Szczebel - Kasinka Mała
5
27.05.2017
[RELACJA]
Kasinka Mała - Lubogoszcz - Mszana Dolna
6
4.11.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Ćwilin - Jurków
7
9.12.2017
[RELACJA]
Jurków - Mogielica - Przełęcz Rydza-Śmigłego
8
20.01.2018
[RELACJA]
Przełęcz Rydza-Śmigłego - Łopień - Dobra
9
10.02.2018
[RELACJA]
Dobra - Śnieżnica - Kasina Wielka - Skrzydlna
10
17.03.2018
[RELACJA]
Skrzydlna - Ciecień - Szczyrzyc
11
10.11.2018
[RELACJA]
Szczyrzyc - Kostrza - Tymbark
12
24.03.2019
[RELACJA]
Tymbark - Kamionna - Żegocina
13
14.07.2019
[RELACJA]
Żegocina - Łopusze - Laskowa
14
22.09.2019
[RELACJA]
Laskowa - Sałasz - Męcina
15
17.11.2019
[RELACJA]
Męcina - Jaworz - Limanowa
16
26.09.2020
[RELACJA]
Limanowa - Łyżka - Pępówka - Łukowica
17
5.12.2020
[RELACJA]
Łukowica - Ostra - Ostra Skrzyż.
18
6.03.2021
[RELACJA]
Ostra Skrzyż. - Modyń - Szczawa

Smaki Karpat

Wołoskimi śladami

Niezastąpiony na GSS

Przewodnik „Główny Szlak Sudecki”. Jest to bogate kompendium wiedzy o najdłuższym szlaku w Sudetach, zawierające opisy przebiegu szlaku ze szczegółowymi mapami, czasami przejść i profilami wysokościowymi oraz namiarami do schronisk. Zawarto w nim również mnóstwo opisanych atrakcji, ciekawostek oraz niezliczoną ilość barwnych fotografii.
W tej jednej publikacji mamy wszystko to co potrzebne turyście przemierzającemu Główny Szlak Sudecki.

Główny Szlak Beskidzki

21-23.10.2016 - wyprawa 1
Zaczynamy gdzie Biesy i Czady,
czyli w legendarnych Bieszczadach

BAZA: Ustrzyki Górne ODCINEK: Wołosate - Brzegi Górne
Relacje:
13-15.01.2017 - Bieszczadzki suplement do GSB
Biała Triada z Biesami i Czadami
BAZA: Ustrzyki Górne
Relacje:
29.04.-2.05.2017 - wyprawa 2
Wielka Majówka w Bieszczadach
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Brzegi Górne - Komańcza
Relacje:
16-18.06.2017 - wyprawa 3
Najdziksze ostępy Beskidu Niskiego
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Komańcza - Iwonicz-Zdrój
Relacje:
20-22.10.2017 - wyprawa 4
Złota jesień w Beskidzie Niskim
BAZA: Iwonicz ODCINEK: Iwonicz-Zdrój - Kąty
Relacje:
1-5.05.2018 - wyprawa 5
Magurskie opowieści
i pieśń o Łemkowyni

BAZA: Zdynia ODCINEK: Kąty - Mochnaczka Niżna
Relacje:
20-22.07.2018 - wyprawa 6
Ziemia Sądecka
BAZA: Krynica-Zdrój ODCINEK: Mochnaczka Niżna - Krościenko nad Dunajcem
Relacje:
7-9.09.2018 - wyprawa 7
Naprzeciw Tatr
BAZA: Studzionki, Turbacz ODCINEK: Krościenko nad Dunajcem - Rabka-Zdrój
Relacje:
18-20.01.2019 - wyprawa 8
Zimowe drogi do Babiogórskiego Królestwa
BAZA: Jordanów ODCINEK: Rabka-Zdrój - Krowiarki
Relacje:
17-19.05.2019 - wyprawa 9
Wyprawa po wschody i zachody słońca
przez najwyższe partie Beskidów

BAZA: Markowe Szczawiny, Hala Miziowa ODCINEK: Krowiarki - Węgierska Górka
Relacje:
22-24.11.2019 - wyprawa 10
Na śląskiej ziemi kończy się nasza przygoda
BAZA: Równica ODCINEK: Węgierska Górka - Ustroń
Relacje:

GŁÓWNY SZLAK WSCHODNIOBESKIDZKI

termin 1. wyprawy: 6-15 wrzesień 2019
odcinek: Bieszczady Wschodnie czyli...
od Przełęczy Użockiej do Przełęczy Wyszkowskiej


termin 2. wyprawy: wrzesień 2023
odcinek: Gorgany czyli...
od Przełęczy Wyszkowskiej do Przełęczy Tatarskiej


termin 3. wyprawy: wrzesień 2024
odcinek: Czarnohora czyli...
od Przełęczy Tatarskiej do Gór Czywczyńskich

Koszulka Beskidzka

Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu - koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.
Wykonana z poliestrowej tkaniny o wysokim stopniu oddychalności. Nie chłonie wody, ale odprowadza ją na zewnątrz dając wysokie odczucie suchości. Nawet gdy pocisz się ubranie nie klei się do ciała. Wilgoć łatwo odparowuje z niej zachowując jednocześnie komfort cieplny.

Fascynujący świat krasu

25-27 lipca 2014 roku
Trzy dni w Raju... Słowackim Raju
Góry piękne są!
...można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności,
ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie – dziękujemy Wam
za trzy niezwykłe dni w Słowackim Raju,
pełne serdeczności, ciekawych pogawędek na szlaku
i za tyleż uśmiechu.
24-26 lipca 2015 roku
Powrót do Słowackiego Raju
Powróciliśmy tam, gdzie byliśmy roku zeszłego,
gdzie natura stworzyła coś niebywałego;
gdzie płaskowyże pocięły rokliny,
gdzie Spisza i Gemeru łączą się krainy;
by znów wędrować wąwozami dzikich potoków,
by poczuć na twarzy roszące krople wodospadów!
To czego jeszcze nie widzieliśmy – zobaczyliśmy,
gdy znów w otchłań Słowackiego Raju wkroczyliśmy!


19-21 sierpnia 2016 roku
Słowacki Raj 3
Tam gdzie dotąd nie byliśmy!
Przed nami kolejne trzy dni w raju… Słowackim Raju
W nieznane nam dotąd kaniony ruszymy do boju
Od wschodu i zachodu podążymy do źródeł potoków
rzeźbiących w wapieniach fantazję od wieków.
Na koniec pożegnalny wąwóz zostanie na południu,
Ostatnia droga do przebycia w ostatnim dniu.

           I na całe to krasowe eldorado
spojrzymy ze szczytu Havraniej Skały,
           A może też wtedy zobaczymy
to czego dotąd nasze oczy widziały:
           inne słowackie krasy,
próbujące klasą dorównać pięknu tejże krainy?
           Niech one na razie cierpliwie
czekają na nasze odwiedziny.

7-9 lipca 2017 roku
Słowacki Raj 4
bo przecież trzy razy to za mało!
Ostatniego lata miała to być wyprawa ostatnia,
lecz Raj to kraina pociągająca i w atrakcje dostatnia;
Piękna i unikatowa, w krasowe formy bogata,
a na dodatek zeszłego roku pojawiła się w niej ferrata -
przez dziki Kysel co po czterdziestu latach został otwarty
i nigdy dotąd przez nas jeszcze nie przebyty.
Wspomnień czar ożywi też bez większego trudu
fascynujący i zawsze urzekający kanion Hornadu.
Zaglądnąć też warto do miasta mistrza Pawła, uroczej Lewoczy,
gdzie w starej świątyni świętego Jakuba każdy zobaczy
najwyższy na świecie ołtarz, wyjątkowy, misternie rzeźbiony,
bo majster Paweł jak Wit Stwosz był bardzo uzdolniony.
Na koniec zaś tej wyprawy - wejdziemy na górę Velka Knola
Drogą niedługą, lecz widokową, co z góry zobaczyć Raj pozwala.
Słowacki Raj od ponad stu lat urodą zniewala człowieka
od czasu odkrycia jej przez taternika Martina Rótha urzeka.
Grupa od tygodni w komplecie jest już zwarta i gotowa,
Kaniony, dzikie potoki czekają - kolejna rajska wyprawa.


Cudowna wyprawa z cudownymi ludźmi!
Dziękujemy cudownym ludziom,
z którymi pokonywaliśmy dzikie i ekscytujące szlaki
Słowackiego Raju.
Byliście wspaniałymi kompanami.

Miało być naprawdę po raz ostatni...
Lecz mówicie: jakże to w czas letni
nie jechać znów do Słowackiego Raju -
pozwolić na zlekceważenie obyczaju.
Nawet gdy niemal wszystko już zwiedzone
te dzikie kaniony wciąż są dla nas atrakcyjne.
Powiadacie też, że trzy dni w raju to za krótko!
skoro tak, to czy na cztery nie będzie zbyt malutko?
No cóż, podoba nam się ten kras,
a więc znów do niego ruszać czas.
A co wrzucimy do programu wyjazdu kolejnego?
Może z każdego roku coś jednego?
Niech piąty epizod w swej rozciągłości
stanie się powrotem do przeszłości,
ruszajmy na stare ścieżki, niech emocje na nowo ożyją
gdy znów pojawimy się w Raju z kolejną misją!

15-18 sierpnia 2018 roku
Słowacki Raj 5
Retrospekcja
Suchá Belá - Veľký Sokol -
- Sokolia dolina - Kyseľ (via ferrata)

Koszulka wodniacka

Tatrzańska rodzinka

Wspomnienie


519 km i 18 dni nieustannej wędrówki
przez najwyższe i najpiękniejsze partie polskich Beskidów
– od kropki do kropki –
najdłuższym górskim szlakiem turystycznym w Polsce


Dorota i Marek Szala
Główny Szlak Beskidzki
- od kropki do kropki -

WYRÓŻNIENIE
prezentacji tego pasjonującego przedsięwzięcia na



za dostrzeżenie piękna wokół nas.

Dziękujemy i cieszymy się bardzo,
że nasza wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim
nie skończyła się na czerwonej kropce w Ustroniu,
ale tak naprawdę doprowadziła nas aż na
Navigator Festival 2013.

Napisz do nas