Hel u schyłku lata pozwala dotknąć nie tylko wojennych historii, ale i głęboko ukrytej tożsamości tego regionu. Zaraz po odkryciu wojennych śladów, nasza wędrówka zmierza ku korzeniom, które od wieków kształtowały życie na Półwyspie Helskim. Dzisiejsza opowieść to sentymentalna podróż w głąb tradycji, odkrywająca autentyczny kaszubski rodowód dawnych mieszkańców mierzei. Wędrując po sezonie pustymi uliczkami pośród zabytkowej architektury, odkrywamy sekrety rybackich rodzin, których rytm codzienności od pokoleń wyznaczał Bałtyk.
Intensywne słońce jarzy blaskiem na całego,
obiecując letnią aurę.
Jednak jego gorąc jest już tylko iluzją –
jego światło nie niesie dawnej mocy,
a jedynie estetyczną jasność,
bo powietrze niesie chłodem.
To czas, gdy natura powoli zwalnia,
tworząc wyjątkowy, pełen nostalgii
kontrast między ciepłem słońca a chłodem wiatru.
Wystarczy na chwilę wejść w cień starego drzewa
lub pozwolić, by słońce schowało się za chmurę,
aby poczuć prawdę tej chwili przed progiem jesieni.
Ten kontrast ma w sobie niesamowitą magię,
gdy ciepło na twarzy miesza się z rześką bryzą,
pachnącą jesienną wilgocią.
Ten czas uczy nas tego, czego uczył naszych przodków:
doceniania każdego ciepłego promienia, bo wiemy,
że zostało ich już mało.
Schyłek lata to idealny moment na zwolnienie tempa i oddania pełnemu uroku balansowi między odchodzącym ciepłem a nadchodzącą rześkością.
Myśleliśmy o nich już pierwszego dnia po przyjeździe, gdy stanęliśmy przed Kopcem Kaszubów. Jacy oni są, ci którzy mieszkają tutaj na stałe? Jaka łączy ich
tożsamość? Wyjatkowa grupa etnograficzna - Kaszubi, którzy tu żyją i pracują,
ich kultura ciekawiła nas od lat, tym bardziej że tak naprawdę nigdy nie
mieliśmy okazji przyjrzeć się im z bliska. Niezwykle interesująca, szczególnie dla
nas, bo osadzona w zupełnie innym środowisku niż to, w którym się wychowaliśmy.
|
| Muzeum Helu. |
Ulicą Helską przemieszczamy się do betonowego bunkra z napisem „Muzeum Helu”.
Wokół niego zaaplikowano nieduży, aczkolwiek niezwykle uroczy ogródek
botaniczny. Rośnie w nim ponad 1000 roślin, zarówno rzadkich i endemicznych,
jak również tych popularnych, przy których można rozkoszować się gamą
zapachów. Zanurzamy się głębiej w przestrzeń ogrodu przechodząc poprzez drewniane
przedstawienia figuralne wyłaniające się z klombów kwiatowych. To miejsce
emanuje spokojem. Nie ma tu innych ludzi, ale nie ma się co temu dziwić, wszak
jesteśmy tu po sezonie turystycznym. W tej nadmorskiej krainie sezon ten trwa
krótko, kiedy gorące słońce rządzi niebem, a wiatr znad morza nie zwiastuje
jeszcze zmian. U schyłku lata kraina ta robi się pusta, bo tylko nieliczni
decydują się, aby przybyć tu w odwiedziny. Prawie nikogo już tu nie ma, tylko
rdzenni, stali mieszkańcy Półwyspu.
|
| Po kilku stopniach wchodzimy pod pergolę. |
Miło odpocząć korzystając z ławeczki przy alejce spacerowej. Cały obszar
ogrodu i muzeum to cudowne miejsce na relaks i odpoczynek przeplatany
spacerem. Wśród roślinności powstała tu piękna ptaszarnia, niewątpliwie bardzo
atrakcyjna, gdyż pozwala na bliskie podziwianie różnego ptactwa hodowanego
przez ludzi. Po alejkach spacerują z nami pawie, bażanty i
różne odmiany kur ozdobnych. Niektóre z nich pozwalają się nawet dotknąć czy
pogłaskać. W przestronnej wolierze obserwować można również inne gatunki
ptaków, np. papugi.
|
| Bażant złocisty (Chrysolophus pictus). |
|
| Bażant srebrzysty (Lophura nycthemera). |
|
| Karzełek łapciasty (Gallus gallus domesticus). |
|
|
| Paw indyjski, zwany również królewskim (Pavo cristatus). |
|
| Paw królewski, mutacja biała. |
|
| Spotkanie z sułtanką. |
Po spacerze wokół dawnego bunkra odszukujemy wejście do jego wnętrza, gdzie
przygotowano ekspozycję muzealną. Najpierw trafiamy do pomieszczeń, w których
przedstawione są dawne sprzęty i narzędzia rybackie, a także wyposażenie gospodarstwa kaszubskiej rodziny. W odtworzonym wnętrzu chaty kaszubskiej z
jej wyposażeniem można poczuć, jak wyglądało dawne życie Kaszubów. Hel zmieniał się oczywiście na przestrzeni swoich dziejów, jak
każdy inny region na świecie. Jak wyglądał dawniej, można zobaczyć dzięki misternie wykonanej makiecie Starego Helu z początków XVI wieku. Uliczki, domy,
kościół, drewniane mola przystani z zacumowanymi łodziami, plaże i ludzie zajęci swoimi obowiązkami.
Doświadczamy fascynującej podróży do przeszłości regionu i dziejów
zamieszkujących go ludzi. Kaszuby (kaszub. Kaszëbë lub
Kaszëbskô) to charakterystyczny region kulturowy, który położony jest w północnej Polsce. Kaszubi od zawsze zajmowali się przede
wszystkim rybołówstwem. Żyli i pracowali wedle rocznego rytmu obrzędowego, w
którym wydzielane były trzy główne okresy: wiosenny (łososiowy),
letnio-jesienny (węgorzowy), zimowy (czas połowów podlodowych).
W okresach tych zmieniał się sposób pracy kaszubskich rybaków. Pracowali oni w zorganizowanych grupach zwanych maszoperiami, stanowiącymi rodzaj spółek rybackich, których członkowie wspólnie prowadzili połowy na Bałtyku. Ułatwiało to pracę i wpływało
na bezpieczeństwo podczas trudnej pracy rybaków na morzu. Brzeg morski na czas
takich połowów dzielony był na odcinki zwane toniami, tak, aby grupy
maszoperii nie przeszkadzały sobie wzajemnie. Stąd też maszopi, czyli
członkowie maszoperii, związani byli między innymi zasadami równości i
solidarności. Zawiązywanie się takiej współpracy podczas połowów widoczne było
przede wszystkim podczas wiosennego połowu łososi niewodem oraz jesiennego
połowu węgorzy za pomocą żaków. Solidarność kaszubskich rybaków miała
przełożenie na ich rodziny, np. jeśli ktoś był ciężko chory nadal brał udział
w podziale zysku, tak jakby był całkowicie sprawnym członkiem maszoperii, a dopiero po powrocie do zdrowia i pracy jego udział w zysku zmniejszony zostawał do
połowy przez czas adekwatny do czasu absencji. Jeśli jednak choroba wynikała z
pijaństwa, to jego udział przeznaczano dla biednych. Z kolei wdowa po członku
maszoperii, dopóki nie sprzedała sieci, łodzi i innego sprzętu zmarłego męża,
udostępniała je maszoperii, w której mąż miał swój udział, za co otrzymywała
pewien zysk. Istniały sytuacje, w których odstępowano od zasady równości, np.
żonaty maszop otrzymywał zysk o 25% większy, również właściciel łodzi
otrzymywał większy zysk, gdyż o jej ewentualne naprawy musiał zadbać sam.
Maszoperie rybackie na kaszubskim wybrzeżu funkcjonowały jeszcze w latach
70. XX wieku.
|
| Stary Hel z XIV wieku. |
W salach ekspozycyjnych Muzeum Helu zobaczyć można makietę Kurhausu, a więc
fragment Helu z czasów, gdy zaczął on rozwijać się jako miejscowość
wycieczkowo-wypoczynkowa. Impulsem w tym kierunku stało się oddanie przystani
wycieczkowej w Helu w roku 1893, która umożliwiła odwiedziny osady, która
znajdowała się na samym skraju wąskiego półwyspu. Liczba pragnących odwiedzić
Hel była na tyle znacząca, że armator floty wycieczkowej (Towarzystwo Żeglugi
Parowej „Wisła” z Gdańska) zdecydował się stworzyć w Helu bazę letniskową.
Wykupiono w tym celu niezbędne tereny, aby na przełomie 1895/96 roku wybudować
pierwsze helskie obiekty kąpieliskowe, w tym przebieralnie oddzielne dla
panów oraz pań z dziećmi. Po rozwiązaniu problemów z pozyskiwaniem wody pitnej
przystąpiono do budowy kolejnych obiektów: domu zdrojowego, czyli Kurhausu
(1899) oraz trzech pensjonatów ze stołówkami: „Zum Waldhäuschen”, „Löwengrube”
i „Strandhotel”. Kurhaus stał się obiektem reprezentacyjnym na Helu, który
mógł spełnić najwybredniejsze wymogi bawiących się gości. Wzniesiony został na
wydmie zwanej Wietrzną, tuż przy zatokowym brzegu. Parter Kurhausu otoczony
był werandą, która prowadziła prosto na 150-metrowy pomost, przy którym
cumowały statki pasażerskie. Na wewnętrznym dziedzińcu znajdowały się łazienki
oferujące ciepłe kąpiele w wodzie morskiej. Ponadto funkcjonowały tam korty
tenisowe, sezonowy zakład fotograficzny i fontanna. Do dyspozycji gości
budynek posiadał 25 pokoi z balkonami. Na parterze działała jadalnia, a w
przylegającym do niej pokoju znajdowała się siedzoba Gdańskiego Klubu Żeglarskiego
„Godewind” słynący z oryginalnego wystroju. W kolejnych latach w Helu powstały
kolejne pensjonaty i wille wypoczynkowe, choć w rzeczywistości liczba osób
przybywających na dłuższy wypoczynek nie była aż tak imponująca i w sezonie
wynosiła od 200 do 400 osób.
Makiety Starego Helu i Kurhausu wyzwalają zainteresowanie historią tej
osady.
|
| Bitwę pod Górą Szwedów w 1628 roku. |
Na ścianie uwagę przyciąga obraz przedstawiający Bitwę pod Górą Szwedów w 1628
roku, a poniżej różne modele okrętów z tamtego okresu. W tamtych czasach dla
Helu był to okres wojen i najazdów, podobnie zresztą jak w całej
Rzeczypospolitej. Najtrudniejsze chwile nadeszły we wrześniu 1626 roku, gdy na
helskim wybrzeżu pojawiła się flota dowodzona przez admirała Carla Carlssona.
Szwedzi zażądali wówczas od mieszkańców Helu przysięgi na wierność królowi
Gustawowi Adolfowi. Hel został wówczas zniszczony i zrabowany m.in. Szwedzi
skradli dzwony z helskiego kościoła. We wrześniu 1628 roku podczas silnego
sztormu utknął na mieliźnie szwedzki okręt „Christine” dowodzony przez
admirała Klausa Flemminga. Polska piechota dowodzona przez pułkownika Baka
Lanckorońskiego próbowała go przejąć od strony lądu. Walki trwały kilka dni i
przyniosły tylko częściowy sukces wojskom polskim. Od tego czasu wydma
o wysokości 19,1 m n.p.m. znajdująca się w miejscu walk nazywana jest Górą
Szwedów.
Kaszubska kultura kojarzy się ze specyficznym zdobnictwem porcelany i fajansu.
Szczególne zaciekawia kolekcja ręcznie malowanych talerzy z motywami
roślinnymi, pochodzące z lat 60. i 70. XX wieku. W ekspozycji możemy
zobaczyć wiele innych naczyń zdobionych charakterystycznymi kaszubskimi
motywami, filiżanki, dzbanuszki, pojemniki, a nawet skarbonkę. Taka porcelana
byłaby z pewnością świetną pamiątką z pobytu w Helu.
Kolejne pomieszczenie przeznaczone zostało na przybliżenie historii helskich
latarni morskich, a w następnym mamy pomieszczenie z dawnymi zabawkami dla
dzieci. Podobnie jak w innych nadbałtyckich wystawach i muzeach nie mogło i tu zabraknąć również kolekcji bursztynu, z którą zapoznajemy się w dziale
przyrodniczym. Bogactwo ekspozycyjne w kolejnych odwiedzanych pomieszczeniach
wykracza ponad naszą wyobraźnię.
Kaszubi posługują się swoistym językiem kaszubskim, który ma w Polsce od 2005
status języka regionalnego. Na koniec naszego spotkania z kaszubską kulturą
możemy posłuchać brzmienia kaszubskiego języka w zabawnej kaszubskiej
śpiewance. Nieodłącznym elementem folkloru kaszubskiego są tzw. Kaszëbsczé
nótë (Kaszubskie nuty), zwane także abecadłem, alfabetem, bądź
hieroglifami kaszubskimi. Ich twórca nigdy nie został jednoznacznie ustalony.
Pieśń ta znana jest na całych Kaszubach. Była śpiewana podczas zabaw i wesel, a dzisiaj kaszubskie nuty są przede wszystkim piękną formą prezentowania i przybliżania kultury kaszubskiej. Do ich
wykonania niezbędna jest plansza z obrazkami na pięciolinii i wskaźnik.
Prowadzący chór lub solista śpiewa tekst, wskazując przy tym kolejne obrazki,
po czym powtarza na wyrywki wszystkie nazwy wymienione w ostatniej i
poprzednich zwrotkach.
Ważną i popularną pieśnią na Kaszubach jest Zemia Rodnô (tłum.
Ziemio Ojczysta). Jest to popularna pieśń patriotyczna, uznawana przez
wielu Kaszubów za hymn regionalny:
Zemia Rodnô
| Tekst w języku kaszubskim | Tekst w języku polskim |
|
Zemia Rodnô, pëszny kaszëbsczi kraju, Òd Gduńska tu, jaż do Roztoczi bróm! Të jes snôżô, jak kwiat rozkwitłi w maju. Ce, Tatczëznã, jô lubòtną tu móm. Sambòrów miecz i Swiãtopôłka biôtczi W spòsobie Ce dlô nas ùchòwałë. Twòje jô w przódk bëlné pòcyskóm kwiôtczi. Òdrodë cél Kaszëbóm znôw brënie. Tu jô dali mdã starżã zemi trzimôł, Skądka zôczątk rodnô naj rózga mô. Tu mdã dali domôcëznë sã jimôł Jaż zajasni i nama brzôd swój dô. |
Ziemio Ojczysta, piękny kaszubski kraju, Od Gdańska tu, aż do Roztoki bram! Tyś jest piękna jak kwiat rozkwitły w maju. Cię, kochaną Ojczyznę tutaj mam. Sambora miecz i Świętopełka bitwy Chroniły i zachowały dla nas Cię. Do przodu więc Twe piękne rzucam kwiatki. Idea odrodzenia Kaszubom znów dojrzewa. Tutaj dalej straż nad ziemią będę trzymał, Gdzie naszych korzeni początek jest. Tutaj dalej będę naszą kulturę wzbogacał Aż rozbłyśnie i owoc swój nam da. |
|
| Pracownia bursztynnika. |
Kończymy zwiedzanie muzeum. Pozostała jeszcze jedna rzecz, która pojawiała się
nam w krajobrazie muzeum. Ponad teren urządzonego muzeum wznosi się naturalnej
wielkości model najstarszej helskiej blizy, czyli helskiej latarni, jak
zbudowana została po 1647 roku. Miała formę żurawia z długim, drewnianym
ramieniem, które unosiło żelazny kosz wypełniony żarzącym się węglem, a czasami
kocioł ze smołą. Jej światło ostrzegało przepływających żeglarzy o płyciznach
wokół Helu. Latarnia ta usytuowana była w okolicach cypla na wysokiej wydmie
umocnionej kamieniami. Często bywała niszczona przez sztormy, czy ogień,
ale zawsze była odbudowywana przez mieszkańców. Przy okazji zmieniała swój
wygląd. W 1702 roku przyjęła wygląd wieży przypominającej współczesne
latarnie morskie. Dopiero na początku XIX wieku postanowiono zaprzestać jej
odbudowy i postawić w jej miejscu bardziej wytrzymałą latarnię murowaną.
Chodźmy ją zobaczyć! – ruszamy w kierunku współczesnej latarni morskiej w
Helu.
Cała seria opowiadań z cyklu „Hel u schyku lata”:
|
🔲 dzień 1: W pubie Kapitana Morgana |
|
🔲 dzień 2: Na Górę Szwedów przez Helskie Fortyfikacje |
|
🔲 dzień 3: Przez Helskie Fortyfikacje ku Helskim Wydmom |
|
🔲 dzień 4/1: Ścieżki, które opowiadają historię i przestrzegają |
|
🔲 dzień 4/2: Kaszubski rodowód ← tutaj jesteś teraz |
|
🔲 dzień 4/3: Strażnicy cypla skryci w świetle i kamieniu |
|
🔲 dzień 5/1: Na helskim cyplu |
|
🔲 dzień 5/2: Przetrwanie |
|
🔲 dzień 6/1: Jutrzenka budzi nas ze snu |
|
🔲 dzień 6/2: Powrót na rajską plażę |
|
🔲 dzień 7: Stara świątynia i pożegnanie |



































































Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu -
koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.







