Jest takie miasto na cyplu kontynentalnej Hiszpanii, które może wydawać się
zapomniane, nieznane w cieniu brytyjskiego Gibraltaru, ciche, spokojne, nawet
wieczorem, kiedy życie towarzyskie nasila się w nim. W samym jego sercu
otoczonym aortami ulic, tak gęsto splecionymi, jak pajęcza sieć - można by się
zgubić, gdyby nie cztery magiczne, urokliwe miejsca – Plaza de la
Constitución, Plaza Cruz Herrera, Plaza de Fariñas oraz Plaza de la Iglesia.
Wyznaczają one swoiste epicentra życia miasta, mające różne zabarwienie, choć
nie można powiedzieć, że nie dopełniają się wzajemnie. Są jak kręgosłup
miasta, tworzące główną oś miasta łączącą historyczne miejsca: jeden jej
koniec kończy się na zatoce Algeciras, drugi zmierza w stronę Gibraltaru i
plaż nad Morzem Śródziemnym. La Línea de la Concepción – bo o nim mowa – to niezwykle autentyczna, andaluzyjska miejscowość pełna cichych uliczek, zapachu pomarańczy i lokalnego życia. Choć często zostaje w cieniu swojego potężnego sąsiada, skrywa w sobie niesamowity klimat, który najpiękniej odkrywa się podczas niespiesznego, wieczornego spaceru. Poznaj atrakcje La Línea de la Concepción i zobacz cztery niezwykłe place, wokół których bije serce tego miasteczka. Zapraszamy na wspólny przewodnik po zakątkach, których nie znajdziesz w masowych folderach turystycznych! Brzmi to magicznie, baśniowo, ale tak jest
naprawdę, o czym przekonaliśmy się podczas tego popołudniowo-wieczornego
spaceru, o którym zaraz opowiemy. Wróćmy na początek do miejsca, skąd
wyruszamy...
Późnym popołudniem zagłębiamy się w ciche uliczki La Línea de la Concepción.
Od strony plaży Poniente wchodzimy na Calle del Clavel. Mijamy budynek z
czerwonej cegły i kultowy, lokalny salon fryzjerski z tradycyjnym
biało-czerwonym słupkiem barberskim. Nazwa Clavel to po hiszpańsku goździk –
tradycyjny kwiat Andaluzji, symbol miłości i pasji, który tancerki flamenco
od wieków wpinają we włosy. To chyba idealny zwiastun naszego wspólnego
wieczoru, pierwszego spaceru po tej nieznanej nam miejscowości.
Nasza wędrówka zaczyna się na szerokim brzegu Playa de Poniente, skąd
roztacza się widok na statki kołyszące się na wodach zatoki Algeciras.
Zostawiamy za sobą morską bryzę, ale nie rozpoczynamy spacer jakimś utartym
szlakiem. Trasę dla naszego spaceru tworzymy na bieżąco, trochę
nieświadomie. Zanurzamy się powoli w zupełnie nieznane nam, ciche uliczki po
północnej stronie historycznego centrum. To tam, z dala od turystycznego
zgiełku, pośród niskiej, tradycyjnej andaluzyjskiej zabudowy, mamy możliwość
zobaczenia autentycznego, niespiesznego życia codziennego mieszkańców.
|
| Plaża Poniente. |
|
|
Calle Jardines. Po lewej pod pergolą ogródek kawiarniany piekarni
Garnier. Tu wypiliśmy kawę. |
Zagłębiamy się w labirynt uliczek, wypatrując jakieś sklepu spożywczego, bo
musimy sobie coś kupić na te parę dni, przede wszystkim napoje. Kierujemy się
nieco na tyły starej dzielnicy szukając czegoś na ząb, i tak trafiamy do
lokalnego Supermercado na skrzyżowaniu ulic Calle Aurora i Calle Carteya (pod
numerem 24). To dość spory market, w którym zaopatrujemy się we wszystko czego
nam potrzeba na najbliższe dni. Carteya wygląda skromnie, ale nosi nazwę na
cześć starożytnego, fenickiego miasta Carteia, którego ruiny leżą tuż obok,
nad zatoką. Spacerując tymi ulicami, przemierzamy historyczne zalążki
przyszłego miasta. To tędy przez wieki biedni rybacy i pierwsi kupcy zmierzali
tędy z miejsca, gdzie obecnie znajduje się plaża Poniente. Sama „Aurora”
(Jutrzenka) z kolei zawdzięcza nazwę różowo-złotym wschodom słońca, które owi
rybacy podziwiali, wypływając o świcie na połów.
|
| Calle Real. |
La Línea nie jest typową, andaluzyjską wioską z folderu turystycznego, choć
uroku jej nie brakuje. Jest skromniejsza i mniej popularna niż luksusowe
kurorty w rodzaju Marbelli, a ponadto znajduje się nieco w cieniu wielkiej
Skały Gibraltaru. Jest to zupełnie inna miejscowość, dzięki czemu można
powiedzieć, że jest inna niż inne miejscowości Costa del Sol (Słonecznego
Wybrzeża), a to czyni ją jeszcze bardzie ciekawą i prawdziwą! Jest to
robotnicze miasto graniczne, powstałe oficjalnie dopiero w 1870 roku wokół
dawnych hiszpańskich linii obronnych (stąd nazwa La Línea). Pierwsi mieszkańcy
nie byli arystokratami, lecz żołnierzami i robotnikami z utraconego na rzecz
Brytyjczyków Gibraltaru oraz zwyczajni rybacy.
Plaza de la Constitución
Idąc dalej obserwujemy nieco większy gwar hiszpańskiej codzienności, ale jest
to spokojny gwar. Sklepy już pozamykane, a innych turystów prawie wcale.
Wchodzimy na Calle Real – główny deptak handlowy miasta, gdzie jest znacznie
więcej ludzi, którzy spacerują bądź delektują się kawą w ogródkach
kawiarnianych. Przechodzimy pod tradycyjną andaluzyjską bramą oświetlaną
lampami. Otaczające nas kamieniczki posiadają kute z żelaza balkony i
przesuwane pionowo okna. Mijamy klimatyczne Real Café, a dalej na końcu
deptaka mamy Plaza de la Constitución, gdzie stoi historyczny ratusz, pod którego dziedzińcem kryją się sekretne wojskowe
tunele i cysterny na wodę z czasów wielkich oblężeń. Z Plaza de la
Constitución mamy piękny widok na dominującą Skałę Gibraltaru, którą
wczoraj odkrywaliśmy.
|
|
Pomnik Pracownika Transgranicznego (Monumento al Trabajador Transfronterizo) |
|
| Pomnik Czytelnika (Monumento al Lector). |
|
| Plaza de la Constitución. |
|
| Widok na Skałę Gibraltarską z Placu Konstytucji. |
Plaza Cruz Herrera
Z Placu Konstytucji ruszyliśmy z powrotem w głąb urokliwych, ciasnych uliczek
starego miasta. Nie idziemy oczywiście tymi samymi uliczkami. Zupełnie
przypadkiem trafiamy na mniejszy, romantyczny Plaza Cruz Herrera. W jego
centrum zachwyciła nas zabytkowa fontanna, w całości wyłożona wielobarwnymi,
ceramicznymi kafelkami (azulejos) i zwieńczona stylowymi latarniami.
Plac ten otoczony jest drzewkami pomarańczowymi, co nadaje mu swoistego
mikroklimatu. Brytyjscy turyści nazywają go przekornie „Molly Bloom's Square”,
ze względu na kultowy irlandzki pub w rogu. Plaza Cruz Herrera stanowi
prawdziwe epicentrum rozrywki, nocnego życia i andaluzyjskiej kultury
kulinarnej (el epicentro del ocio). Nosi imię najsłynniejszego i
najbardziej uniwersalnego artysty, jakiego wydało to miasto – José Cruza
Herrery (1890–1972). Był to wybitny hiszpański malarz orientalista i
portrecista, z którego miasto jest niezwykle dumne. W La Línea znajduje się
również dedykowane mu, świetne muzeum sztuki, które z pewności odwiedzimy
następnym razem. Artysta ten urodził się niedaleko stąd, przy pobliskiej
głównej arterii handlowej Calle Real. Początki tego miejsca są związane z
narodzinami samego miasta oraz bliskością granicy. Zaczął formować się pod
koniec XIX wieku, bezpośrednio za dawną linią umocnień wojskowych oraz budynku
dawnej komory celnej (aduana). W swoich początkach plac nie przypominał
dzisiejszego eleganckiego skweru. Stało tu pięć dużych drewnianych baraków,
które służyły jako pierwsze sklepy spożywcze i targowiska dla tworzącej się
społeczności oraz robotników krążących pomiędzy Hiszpanią a Gibraltarem.
Wszystko zmieniło się po gruntownej przebudowie (zakończonej w 2011 roku),
kiedy to całkowicie wyłączono go z ruchu kołowego. Stał się otwartym, zalanym
słońcem częścią deptaku z fontanną, który płynnie łączy się z rynkiem miejskim
(Mercado Central). Ze względu na ogromne zagęszczenie stolików,
parasoli i pubów, mieszkańcy mówią o nim, że ma najwięcej solera (w
andaluzyjskim dialekcie: tradycyjnego, zakorzenionego uroku i klimatu).
Wieczorami i w weekendy, podczas tzw. tardeo (wczesnego wychodzenia na
drinka), trudno tu wcisnąć szpilkę.
|
| Plaza Cruz Herrera. |
Skręcamy w magiczną uliczkę Calle Coronel Cadalso. Nad naszymi głowami mamy
teraz iście bajkowy widok – zamiast nieba mamy nad głowami dziesiątki
tęczowych, zawieszonych w powietrzu parasolek! Podobno jest ich ponad 200
parasolek. Są rozwieszane nad głowami nad głowami przechodniów każdego roku.
Tworzą wesoły, wielobarwny dach nad deptakiem Calle del Coronel Cadalso,
która często nazywana przez turystów po prostu Umbrella Street. Na tej samej
uliczce od strony Pałacu La Vivienda Unifamiliar, który obecnie jest
remontowany, rozwieszone są ogromne, szydełkowane obrusy z różnymi
kolorowymi motywami.
|
| Ogromne, szydełkowane obrusy na Calle Cadalso |
|
| Ławka na Calle Coronel Cadalso. |
|
| Pod kolorowymi parasolami na Calle Coronel Cadalso. |
|
| Elewacja budynku na roku Calle San Paolo i Calle Coronel Cadalso. |
Plaza Fariñas
Calle Cadalso doprowadza nas na prostokątny Plaza Fariñas. Jest on jednym z
najbardziej urokliwych i tętniących życiem miejsc w tym mieście. Mieszkańcy
mają dla tego miejsca swoje własne określenia: Paseo de Fariñas, albo urocza
Los Palomitos (Gołąbki), która bierze się z tego, że od wielu pokoleń dzieci i
dorośli zbierają się tutaj, aby karmić stada gołębi. Choć dziś plac ten
zachwyca typowo południową architekturą, palmami i kawiarnianymi ogródkami,
skrywa w sobie niezwykle barwną oraz pełną zwrotów akcji historię. Plac został
oficjalnie zainaugurowany w kwietniu 1903 roku. Swoją nazwę zawdzięcza donowi
Juanowi Bautiście Fariñasowi Martínezowi, ówczesnemu burmistrzowi miasta,
który podjął się inicjatywy uporządkowania i wybudowania tego terenu. Zanim
plac stał się dumą La Línea, teren ten miał zupełnie inny charakter.
Pierwotnie była to ziemia uprawna i ogród zwany Huerta del Obispo, należące do
biskupa Calvo Valero, który planował wznieść w tym miejscu kościół. Po śmierci
biskupa nie odnaleziono jego spadkobierców, a ziemia została porzucona i przez
lata służyła mieszkańcom jako... nielegalne wysypisko śmieci. Dopiero gdy
pojawił się wizjonerski burmistrz burmistrz Juan Bautista Fariñas, postanowił
zmienić to miejsce. Oczyścił teren, zasadził pierwsze palmy, wytyczył
kwietniki i postawił drewniane ławki, tworząc zalążek dzisiejszego placu. I
wtedy, zaraz po tym jak burmistrz Fariñas ukończył kosztowne porządkowanie
terenu i zamienił wysypisko w piękny skwer, nagle w mieście pojawili się
rzekomi siostrzeńcy zmarłego biskupa. Zagrozili miastu procesem sądowym o
bezprawne przywłaszczenie mienia. Ostatecznie sprawę wyciszono, a miasto
musiało wypłacić krewnym rekompensatę w wysokości 6 000 peset. Kolejna
przebudowa Plaza Fariñas nadająca mu typowo andaluzyjski styl nastąpiła za
kadencji kolejnego burmistrza, Andrésa Viñasa.
|
| Fontanna i gołębie na Plaza Fariñas. |
|
| Ławka na Plaza Fariñas. |
|
| Plaza Fariñas. |
Plaza de la Iglesia
Z Plaza Fariñas mamy kilka kroków krótką uliczkę na kolejny barwny la plac,
który jest trzecim z kluczowych punktów ścisłego centrum La Línea, a zarazem
sercem i historycznym punktem zero miasta La Línea de la Concepción. Tworzy on
wraz z Plaza Cruz Herrera i Plaza Fariñas swego rodzaju ekosystem miejskiego
życia. Nosi nazwę Plaza de la Iglesia. To na nim, w cieniu neoklasycystycznego
kościoła, bije kulturalne, religijne i towarzyskie serce lokalnej
społeczności. Prosta nazwa placu pochodzi od dominującego nad nim Sanktuarium
Niepokalanego Poczęcia (Santuario de la Inmaculada Concepción), którego
budowę ukończono w 1879 roku. Jednak mieszkańcy rzadko używają pełnej nazwy.
Dla rodowitego linense pójście do ścisłego centrum to po prostu pójście „na
Plac” (bajar a la Plaza). Gdy Plaza Fariñas powstawał na uprzątniętym
wysypisku, Plaza de la Iglesia od początku projektowany był jako
reprezentacyjny punkt nowo powstającego miasta. Gdy w 1870 roku La Línea
oficjalnie odłączyła się od sąsiedniego San Roque, stając się niezależną
gminą, to właśnie wokół tego placu zaczęło rozwijać się całe hiszpańskie
miasto.
|
| Plaza de la Iglesia. |
Stojący przy placu budynek kościoła wyróżnia się prostą, ale piękną fasadą,
która idealnie komponuje się z otwartą przestrzenią placu, nie będąc
zasłoniętą przez inne budynki. W 2005 roku podniesiono go do rangi
sanktuarium. Świątynia od samego początku (XIX wiek) była sercem kultu Matki
Bożej Niepokalanego Poczęcia, która jest oficjalną patronką La Línea.
Na środku placu stoi rzeźba trzech andaluzyjskich kobiet, czyli słynne Trzy
Gracje (Las Tres Gracias). To jeden z najważniejszych symboli miasta,
pomnik, stworzony przez rzeźbiarza Nacho Falguerasa, który stanowi
przestrzenną interpretacją obrazu zatytułowanego „Mujeres Linenses” autorstwa
właśnie José Cruza Herrery.
Wokół Plaza de la Iglesia i na odchodzących od niego urokliwych uliczkach
znajduje się kilka świetnych miejsc, często określanych mianem „kultowych” z
tradycjami, w których można coś zjeść. Obok kościoł w stylowym budynki jest
„Bar de Tapas – La Parada”, słynący z tradycyjnego andaluzyjskiego picoteo,
genialnych montaditos (małych kanapek) oraz doskonałych mięs z grilla. Nazwa La Parada oznacza w języku hiszpańskim „przystanek”, a więc być może w tym właśnie miejscu dawniej znajdował się ważny punkt zatrzymywania się powozów lub dorożek zmierzających w stronę granicy.
|
| Trzy Gracje (Las Tres Gracias). |
|
| Sanktuarium Niepokalanego Poczęcia (Santuario de la Inmaculada Concepción). |
|
| Bar de Tapas – La Parada. |
|
| Calle Real dochodząca do Plaza de la Iglesia; na drugim końcu tej ulicy jest Plaza de la Constitución. |
Przechodzimy na Calle Méndez Núñez zadaszoną kolorowym baldachimem z
połączonych serwet - mandali (toldos de crochet), utkanych ręcznie
szydełkiem. Te rękodzieła wiedzieliśmy wcześniej z bliska, gdzie były
rozwieszone przy Calle Coronel Cadalso, jak barwne kurtyny niczym
makramy.Koronkowy sufit przepuszcza jedynie pojedyncze promienie słońca,
tworząc na ziemi i na nas samych ruchomą mozaikę świateł. Te szydełkowe cuda
to dzieło lokalnego stowarzyszenia Asociación de Crocheteras Linenses. Grupa
niezwykłych, starszych hiszpańskich gospodyń spędza długie zimowe miesiące,
dziergając te instalacje z tysięcy metrów włóczki. Robią to całkowicie
charytatywnie, by upiększyć swoje miasto i dać przechodniom cień w upalne dni.
To andaluzyjska tradycja sąsiedzkiej pomocy podniesiona jest tu do rangi
sztuki.
|
| Baldachim z połączonych serwet - mandali (toldos de crochet). |
|
| Calle Méndez Núñez. |
Nieco dalej na rogu budynku naszą uwagę przykuwa piękny mural starego,
doświadczonego życiem rybaka z fajką. Mural zdobi letni ogródek popularnej
restauracji El Mesón de Lolo. Znajduje się ona na zbiegu ulic Calle Carboneros
z Calle Méndez Núñe. Gęsta sieć uliczek w końcu wyprowadza nas z serca starego
miasta. Odkrywaliśmy go krok po kroku w łagodnym, popołudniowo-wieczornym
słońcu. Każdy z przekraczanych placów odsłaniał przed nami zupełnie inną urok
i specyficzny klimat.
|
| Mural na ścianie restauracji El Mesón de Lolo. |
Słońce powoli zbliża się już do horyzontu, gdy docieramy z powrotem do punktu
wyjścia na plażę Poniente. Niebo przybrało pastelowe barwy. Promenada z plaży
Poniente, prowadzi nas w stronę przystani, a potem do naszego hotelu. Po
kolacji zmierzch już zapanował całkowicie, ale miasto jakby dopiero obudziło
się, ale jest spokojnie, cicho, zupełnie inaczej niż w powszechnie znanych
kurortach słonecznego wybrzeża. Temperatura nieco spadła, przynosząc
przyjemne, wieczorne orzeźwienie, choć w powietrzu wciąż czuć ciepło
zakumulowane przez chodniki podczas całego upalnego dnia. W dali po drugiej
stronie zatoki port migocze do nas światełkami. Monumentalna Skała Gibraltaru
wznosząca się za naszym hotelem w wieczornym świetle wyglądała zjawiskowo,
wręcz nawet nierealnie w pozostałym krajobrazie okolicy. Trudno szukać tu
podobnej góry. Ten ciekawy zakątek, pełen lokalnego autentyzmu z pewnością
pozostanie w naszej pamięci.
📌 Na trasie naszego spaceru po historycznym La Línea de la Concepción
1. Plaza de la Constitución
🏙️To strefa komunikacyjna i brama miasta, położona najbliżej granicy. Przetacza się przez niego codziennie ogromny strumień tysięcy pieszych, wszak jest najbliżej arterii prowadzącej do Gibraltaru, można powiedzieć, że zaraz na jej początku. Jego główną wizytówką są charakterystyczne szpalery wysokich palm oraz nowoczesna, zielona przestrzeń rekreacyjna, która wprowadza w głąb starego śródmieścia.
2. Plaza Cruz Herrera
🍹 Strefa spotkań, bogaty w punkty gastronomiczne. Plac, całkowicie odizolowany od aut, normalnie pusty i cichy, ale w godzinach popołudniowych i wieczornych robi się tutaj gwarno. Jego wizytówką jest kultura andaluzyjskiego tapeo – to tutaj w otoczeniu kawiarnianych ogródków i barów kumuluje się towarzyska energia miasta.
3. Plaza de Fariñas
🎨 Pełni funkcję strefy kulturalno-edukacyjnej, będąc spokojniejszym przedłużeniem tętniących życiem deptaków. Dawne obiekty wojskowe zaadaptowano tu na cele publiczne, a sam plac regularnie staje się tłem dla miejskich targów rzemiosła i kameralnych wydarzeń artystycznych.
4. Plaza de la Iglesia
⛪ To strefa tożsamości historycznej oraz życia duchowego i społecznego. Nad placem góruje XIX-wieczny kościół Santuario de la Inmaculada Concepción oraz pomnik Trzech Gracji (Las Tres Gracias). To tradycyjne serce La Línea, gdzie architektura sakralna naturalnie miesza się z codziennością, a mieszkańcy chętnie odpoczywają w cieniu historycznych murów.









































Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu -
koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.