-->

Twoja przystań przed kolejną wędrówką i dziennik turystycznych przedsięwzięć.

Cztery miejsca, gdzie skupia się życie La Línea de la Concepción

Jest takie miasto na cyplu kontynentalnej Hiszpanii, które może wydawać się zapomniane, nieznane w cieniu brytyjskiego Gibraltaru, ciche, spokojne, nawet wieczorem, kiedy życie towarzyskie nasila się w nim. W samym jego sercu otoczonym aortami ulic, tak gęsto splecionymi, jak pajęcza sieć - można by się zgubić, gdyby nie cztery magiczne, urokliwe miejsca – Plaza de la Constitución, Plaza Cruz Herrera, Plaza de Fariñas oraz Plaza de la Iglesia. Wyznaczają one swoiste epicentra życia miasta, mające różne zabarwienie, choć nie można powiedzieć, że nie dopełniają się wzajemnie. Są jak kręgosłup miasta, tworzące główną oś miasta łączącą historyczne miejsca: jeden jej koniec kończy się na zatoce Algeciras, drugi zmierza w stronę Gibraltaru i plaż nad Morzem Śródziemnym. La Línea de la Concepción – bo o nim mowa – to niezwykle autentyczna, andaluzyjska miejscowość pełna cichych uliczek, zapachu pomarańczy i lokalnego życia. Choć często zostaje w cieniu swojego potężnego sąsiada, skrywa w sobie niesamowity klimat, który najpiękniej odkrywa się podczas niespiesznego, wieczornego spaceru. Poznaj atrakcje La Línea de la Concepción i zobacz cztery niezwykłe place, wokół których bije serce tego miasteczka. Zapraszamy na wspólny przewodnik po zakątkach, których nie znajdziesz w masowych folderach turystycznych! Brzmi to magicznie, baśniowo, ale tak jest naprawdę, o czym przekonaliśmy się podczas tego popołudniowo-wieczornego spaceru, o którym zaraz opowiemy. Wróćmy na początek do miejsca, skąd wyruszamy...

Późnym popołudniem zagłębiamy się w ciche uliczki La Línea de la Concepción. Od strony plaży Poniente wchodzimy na Calle del Clavel. Mijamy budynek z czerwonej cegły i kultowy, lokalny salon fryzjerski z tradycyjnym biało-czerwonym słupkiem barberskim. Nazwa Clavel to po hiszpańsku goździk – tradycyjny kwiat Andaluzji, symbol miłości i pasji, który tancerki flamenco od wieków wpinają we włosy. To chyba idealny zwiastun naszego wspólnego wieczoru, pierwszego spaceru po tej nieznanej nam miejscowości.

Nasza wędrówka zaczyna się na szerokim brzegu Playa de Poniente, skąd roztacza się widok na statki kołyszące się na wodach zatoki Algeciras. Zostawiamy za sobą morską bryzę, ale nie rozpoczynamy spacer jakimś utartym szlakiem. Trasę dla naszego spaceru tworzymy na bieżąco, trochę nieświadomie. Zanurzamy się powoli w zupełnie nieznane nam, ciche uliczki po północnej stronie historycznego centrum. To tam, z dala od turystycznego zgiełku, pośród niskiej, tradycyjnej andaluzyjskiej zabudowy, mamy możliwość zobaczenia autentycznego, niespiesznego życia codziennego mieszkańców.

Szeroka plaża Playa de Poniente w La Linea de la Concepcion z widokiem na statki w zatoce Algeciras
Plaża Poniente.

Ulica Calle Jardines w La Linea de la Concepcion i ogrodek kawiarniany piekarni Garnier pod pergola
Calle Jardines. Po lewej pod pergolą ogródek kawiarniany piekarni Garnier.
Tu wypiliśmy kawę.

Zagłębiamy się w labirynt uliczek, wypatrując jakieś sklepu spożywczego, bo musimy sobie coś kupić na te parę dni, przede wszystkim napoje. Kierujemy się nieco na tyły starej dzielnicy szukając czegoś na ząb, i tak trafiamy do lokalnego Supermercado na skrzyżowaniu ulic Calle Aurora i Calle Carteya (pod numerem 24). To dość spory market, w którym zaopatrujemy się we wszystko czego nam potrzeba na najbliższe dni. Carteya wygląda skromnie, ale nosi nazwę na cześć starożytnego, fenickiego miasta Carteia, którego ruiny leżą tuż obok, nad zatoką. Spacerując tymi ulicami, przemierzamy historyczne zalążki przyszłego miasta. To tędy przez wieki biedni rybacy i pierwsi kupcy zmierzali tędy z miejsca, gdzie obecnie znajduje się plaża Poniente. Sama „Aurora” (Jutrzenka) z kolei zawdzięcza nazwę różowo-złotym wschodom słońca, które owi rybacy podziwiali, wypływając o świcie na połów.

Glowny deptak handlowy Calle Real w La Linea de la Concepcion z tradycyjnymi andaluzyjskimi kamienicami
Calle Real.

La Línea nie jest typową, andaluzyjską wioską z folderu turystycznego, choć uroku jej nie brakuje. Jest skromniejsza i mniej popularna niż luksusowe kurorty w rodzaju Marbelli, a ponadto znajduje się nieco w cieniu wielkiej Skały Gibraltaru. Jest to zupełnie inna miejscowość, dzięki czemu można powiedzieć, że jest inna niż inne miejscowości Costa del Sol (Słonecznego Wybrzeża), a to czyni ją jeszcze bardzie ciekawą i prawdziwą! Jest to robotnicze miasto graniczne, powstałe oficjalnie dopiero w 1870 roku wokół dawnych hiszpańskich linii obronnych (stąd nazwa La Línea). Pierwsi mieszkańcy nie byli arystokratami, lecz żołnierzami i robotnikami z utraconego na rzecz Brytyjczyków Gibraltaru oraz zwyczajni rybacy.

Plaza de la Constitución


Idąc dalej obserwujemy nieco większy gwar hiszpańskiej codzienności, ale jest to spokojny gwar. Sklepy już pozamykane, a innych turystów prawie wcale. Wchodzimy na Calle Real – główny deptak handlowy miasta, gdzie jest znacznie więcej ludzi, którzy spacerują bądź delektują się kawą w ogródkach kawiarnianych. Przechodzimy pod tradycyjną andaluzyjską bramą oświetlaną lampami. Otaczające nas kamieniczki posiadają kute z żelaza balkony i przesuwane pionowo okna. Mijamy klimatyczne Real Café, a dalej na końcu deptaka mamy Plaza de la Constitución, gdzie stoi historyczny ratusz, pod którego dziedzińcem kryją się sekretne wojskowe tunele i cysterny na wodę z czasów wielkich oblężeń. Z Plaza de la Constitución mamy piękny widok na dominującą Skałę Gibraltaru, którą wczoraj odkrywaliśmy.

Pomnik Pracownika Transgranicznego Monumento al Trabajador Transfronterizo w La Linea de la Concepcion
Pomnik Pracownika Transgranicznego
(Monumento al Trabajador Transfronterizo)
Plaza de la Constitución to miejsce dość rozległe. Otoczone zabudową, za wyjątkiem jednej strony, z której otwarty jest Gibraltar. Od Placu wiedzie główna arteria do granicy. To właśnie tutaj stał niegdyś budynek hiszpańskiej komory celnej (Aduana de Gibraltar). Przez plac codziennie maszerowały tysiące robotników idących do pracy na Skale. Ponieważ przewijały się tu tłumy, wokół placu natychmiast zaczęły wyrastać hotele, gospody, zajazdy oraz kawiarnie, takie jak Café España czy Café Sevilla, w których tętniło życie towarzyskie. O tamtych czasach przypomina pomnik Pracownika Transgranicznego (Monumento al Trabajador Transfronterizo), przedstawiający robotnika z rowerem zmierzającego w stronę granicy z Gibraltarem. Mijaliśmy ten pomnik, gdy sami zmierzaliśmy do Gibraltaru, ale wyłacznie w celach turystycznych, tak jak większość wspólczesnych ludzi. Pomnik ten jest hołdem dla tysięcy tutejszych mieszkańców (Linenses), którzy od pokoleń codziennie przekraczali granicę, aby pracować na Skale. Rower był dla nich symbolem przetrwania. Kiedy w 1969 roku generał Franco całkowicie zamknął granicę, to miasto z dnia na dzień zostało odcięte od świata, a liczne rodziny rozproszone po obu stronach granicy – rozdzielone. Plac ten był świadkiem tych dramatów i wielkich powrotów w 1982 roku. Na Plaza de la Constitución spostrzegamy inny pomnik, nieco dziwaczny, bo przedstawia nisko pochyloną postać, jakby sprintera, ale w ręce trzyma książkę. Jest to Pomnik Czytelnika (Monumento al Lector), stojący przy Teatro Paseo de la Velada, który nawiązuje do kultury oraz zamiłowania do czytania. Na Plaza de la Constitución zawracamy. Idziemy z powrotem w kierunku plaży Poniente, ale zupelnie innymi uliczkami.

Pomnik Czytelnika Monumento al Lector przed teatrem na Placu Konstytucji w La Linea de la Concepcion
Pomnik Czytelnika (Monumento al Lector).

Plac Konstytucji w La Linea
Plaza de la Constitución.

Widok na Skale Gibraltarska z palmami z Placu Konstytucji w La Linea de la Concepcion
Widok na Skałę Gibraltarską z Placu Konstytucji.

Plaza Cruz Herrera


Z Placu Konstytucji ruszyliśmy z powrotem w głąb urokliwych, ciasnych uliczek starego miasta. Nie idziemy oczywiście tymi samymi uliczkami. Zupełnie przypadkiem trafiamy na mniejszy, romantyczny Plaza Cruz Herrera. W jego centrum zachwyciła nas zabytkowa fontanna, w całości wyłożona wielobarwnymi, ceramicznymi kafelkami (azulejos) i zwieńczona stylowymi latarniami. Plac ten otoczony jest drzewkami pomarańczowymi, co nadaje mu swoistego mikroklimatu. Brytyjscy turyści nazywają go przekornie „Molly Bloom's Square”, ze względu na kultowy irlandzki pub w rogu. Plaza Cruz Herrera stanowi prawdziwe epicentrum rozrywki, nocnego życia i andaluzyjskiej kultury kulinarnej (el epicentro del ocio). Nosi imię najsłynniejszego i najbardziej uniwersalnego artysty, jakiego wydało to miasto – José Cruza Herrery (1890–1972). Był to wybitny hiszpański malarz orientalista i portrecista, z którego miasto jest niezwykle dumne. W La Línea znajduje się również dedykowane mu, świetne muzeum sztuki, które z pewności odwiedzimy następnym razem. Artysta ten urodził się niedaleko stąd, przy pobliskiej głównej arterii handlowej Calle Real. Początki tego miejsca są związane z narodzinami samego miasta oraz bliskością granicy. Zaczął formować się pod koniec XIX wieku, bezpośrednio za dawną linią umocnień wojskowych oraz budynku dawnej komory celnej (aduana). W swoich początkach plac nie przypominał dzisiejszego eleganckiego skweru. Stało tu pięć dużych drewnianych baraków, które służyły jako pierwsze sklepy spożywcze i targowiska dla tworzącej się społeczności oraz robotników krążących pomiędzy Hiszpanią a Gibraltarem. Wszystko zmieniło się po gruntownej przebudowie (zakończonej w 2011 roku), kiedy to całkowicie wyłączono go z ruchu kołowego. Stał się otwartym, zalanym słońcem częścią deptaku z fontanną, który płynnie łączy się z rynkiem miejskim (Mercado Central). Ze względu na ogromne zagęszczenie stolików, parasoli i pubów, mieszkańcy mówią o nim, że ma najwięcej solera (w andaluzyjskim dialekcie: tradycyjnego, zakorzenionego uroku i klimatu). Wieczorami i w weekendy, podczas tzw. tardeo (wczesnego wychodzenia na drinka), trudno tu wcisnąć szpilkę.

Zabytkowa fontanna z ceramicznymi kafelkami azulejos na Plaza Cruz Herrera w La Linea
Plaza Cruz Herrera.

Skręcamy w magiczną uliczkę Calle Coronel Cadalso. Nad naszymi głowami mamy teraz iście bajkowy widok – zamiast nieba mamy nad głowami dziesiątki tęczowych, zawieszonych w powietrzu parasolek! Podobno jest ich ponad 200 parasolek. Są rozwieszane nad głowami nad głowami przechodniów każdego roku. Tworzą wesoły, wielobarwny dach nad deptakiem Calle del Coronel Cadalso, która często nazywana przez turystów po prostu Umbrella Street. Na tej samej uliczce od strony Pałacu La Vivienda Unifamiliar, który obecnie jest remontowany, rozwieszone są ogromne, szydełkowane obrusy z różnymi kolorowymi motywami. 

olorowe szydelkowe obrusy i mandale zawieszone nad ulica Calle Coronel Cadalso w Andaluzji

Kolorowe szydełkowane obrusy przy alle Coronel Cadalso
Ogromne, szydełkowane obrusy na Calle Cadalso

Drewniana lawka na urokliwej ulicy Calle Coronel Cadalso w La Linea de la Concepcion
Ławka na Calle Coronel Cadalso.

Teczowe parasolki zawieszone w powietrzu nad deptakiem Calle Coronel Cadalso czyli Umbrella Street
Pod kolorowymi parasolami na Calle Coronel Cadalso.

lewacja kamienicy z nowoczesnym muralem na rogu ulic San Paolo i Coronel Cadalso w La Linea
Elewacja budynku na roku Calle San Paolo i Calle Coronel Cadalso.

Plaza Fariñas


Calle Cadalso doprowadza nas na prostokątny Plaza Fariñas. Jest on jednym z najbardziej urokliwych i tętniących życiem miejsc w tym mieście. Mieszkańcy mają dla tego miejsca swoje własne określenia: Paseo de Fariñas, albo urocza Los Palomitos (Gołąbki), która bierze się z tego, że od wielu pokoleń dzieci i dorośli zbierają się tutaj, aby karmić stada gołębi. Choć dziś plac ten zachwyca typowo południową architekturą, palmami i kawiarnianymi ogródkami, skrywa w sobie niezwykle barwną oraz pełną zwrotów akcji historię. Plac został oficjalnie zainaugurowany w kwietniu 1903 roku. Swoją nazwę zawdzięcza donowi Juanowi Bautiście Fariñasowi Martínezowi, ówczesnemu burmistrzowi miasta, który podjął się inicjatywy uporządkowania i wybudowania tego terenu. Zanim plac stał się dumą La Línea, teren ten miał zupełnie inny charakter. Pierwotnie była to ziemia uprawna i ogród zwany Huerta del Obispo, należące do biskupa Calvo Valero, który planował wznieść w tym miejscu kościół. Po śmierci biskupa nie odnaleziono jego spadkobierców, a ziemia została porzucona i przez lata służyła mieszkańcom jako... nielegalne wysypisko śmieci. Dopiero gdy pojawił się wizjonerski burmistrz burmistrz Juan Bautista Fariñas, postanowił zmienić to miejsce. Oczyścił teren, zasadził pierwsze palmy, wytyczył kwietniki i postawił drewniane ławki, tworząc zalążek dzisiejszego placu. I wtedy, zaraz po tym jak burmistrz Fariñas ukończył kosztowne porządkowanie terenu i zamienił wysypisko w piękny skwer, nagle w mieście pojawili się rzekomi siostrzeńcy zmarłego biskupa. Zagrozili miastu procesem sądowym o bezprawne przywłaszczenie mienia. Ostatecznie sprawę wyciszono, a miasto musiało wypłacić krewnym rekompensatę w wysokości 6 000 peset. Kolejna przebudowa Plaza Fariñas nadająca mu typowo andaluzyjski styl nastąpiła za kadencji kolejnego burmistrza, Andrésa Viñasa.

Miejska fontanna i golebie na prostokatnym placu Plaza Farinas w La Linea de la Concepcion
Fontanna i gołębie na Plaza Fariñas.

Odpoczynek w cieniu palm na lawce przy Plaza Farinas w centrum La Linea w Hiszpanii
Ławka na Plaza Fariñas.

Plaza Farinas otoczony wysokimi palmami w centrum La Linea de la Concepcion
Plaza Fariñas.

Plaza de la Iglesia


Z Plaza Fariñas mamy kilka kroków krótką uliczkę na kolejny barwny la plac, który jest trzecim z kluczowych punktów ścisłego centrum La Línea, a zarazem sercem i historycznym punktem zero miasta La Línea de la Concepción. Tworzy on wraz z Plaza Cruz Herrera i Plaza Fariñas swego rodzaju ekosystem miejskiego życia. Nosi nazwę Plaza de la Iglesia. To na nim, w cieniu neoklasycystycznego kościoła, bije kulturalne, religijne i towarzyskie serce lokalnej społeczności. Prosta nazwa placu pochodzi od dominującego nad nim Sanktuarium Niepokalanego Poczęcia (Santuario de la Inmaculada Concepción), którego budowę ukończono w 1879 roku. Jednak mieszkańcy rzadko używają pełnej nazwy. Dla rodowitego linense pójście do ścisłego centrum to po prostu pójście „na Plac” (bajar a la Plaza). Gdy Plaza Fariñas powstawał na uprzątniętym wysypisku, Plaza de la Iglesia od początku projektowany był jako reprezentacyjny punkt nowo powstającego miasta. Gdy w 1870 roku La Línea oficjalnie odłączyła się od sąsiedniego San Roque, stając się niezależną gminą, to właśnie wokół tego placu zaczęło rozwijać się całe hiszpańskie miasto.

Historyczny plac miejski Plaza de la Iglesia w La Linea de la Concepcion w Andaluzji
Plaza de la Iglesia.

Stojący przy placu budynek kościoła wyróżnia się prostą, ale piękną fasadą, która idealnie komponuje się z otwartą przestrzenią placu, nie będąc zasłoniętą przez inne budynki. W 2005 roku podniesiono go do rangi sanktuarium. Świątynia od samego początku (XIX wiek) była sercem kultu Matki Bożej Niepokalanego Poczęcia, która jest oficjalną patronką La Línea.

Na środku placu stoi rzeźba trzech andaluzyjskich kobiet, czyli słynne Trzy Gracje (Las Tres Gracias). To jeden z najważniejszych symboli miasta, pomnik, stworzony przez rzeźbiarza Nacho Falguerasa, który stanowi przestrzenną interpretacją obrazu zatytułowanego „Mujeres Linenses” autorstwa właśnie José Cruza Herrery.

Wokół Plaza de la Iglesia i na odchodzących od niego urokliwych uliczkach znajduje się kilka świetnych miejsc, często określanych mianem „kultowych” z tradycjami, w których można coś zjeść. Obok kościoł w stylowym budynki jest „Bar de Tapas – La Parada”, słynący z tradycyjnego andaluzyjskiego picoteo, genialnych montaditos (małych kanapek) oraz doskonałych mięs z grilla. Nazwa La Parada oznacza w języku hiszpańskim „przystanek”, a więc być może w tym właśnie miejscu dawniej znajdował się ważny punkt zatrzymywania się powozów lub dorożek zmierzających w stronę granicy.

Pomnik rzezba Trzy Gracje Las Tres Gracias autorstwa Nacho Falguerasa na placu w La Linea
Trzy Gracje (Las Tres Gracias).

Neoklasycystyczna fasada kosciola Santuario de la Inmaculada Concepcion w La Linea de la Concepcion
Sanktuarium Niepokalanego Poczęcia (Santuario de la Inmaculada Concepción).

Tradycyjny bar tapas La Parada serwujacy andaluzyjskie przekaski picoteo i montaditos w La Linea
Bar de Tapas – La Parada.

Ulica Calle Real dochodzaca do Plaza de la Iglesia w historycznym centrum La Linea
Calle Real dochodząca do Plaza de la Iglesia; na drugim końcu tej ulicy jest Plaza de la Constitución.

Przechodzimy na Calle Méndez Núñez zadaszoną kolorowym baldachimem z połączonych serwet - mandali (toldos de crochet), utkanych ręcznie szydełkiem. Te rękodzieła wiedzieliśmy wcześniej z bliska, gdzie były rozwieszone przy Calle Coronel Cadalso, jak barwne kurtyny niczym makramy.Koronkowy sufit przepuszcza jedynie pojedyncze promienie słońca, tworząc na ziemi i na nas samych ruchomą mozaikę świateł. Te szydełkowe cuda to dzieło lokalnego stowarzyszenia Asociación de Crocheteras Linenses. Grupa niezwykłych, starszych hiszpańskich gospodyń spędza długie zimowe miesiące, dziergając te instalacje z tysięcy metrów włóczki. Robią to całkowicie charytatywnie, by upiększyć swoje miasto i dać przechodniom cień w upalne dni. To andaluzyjska tradycja sąsiedzkiej pomocy podniesiona jest tu do rangi sztuki. 

Kolorowy baldachim toldos de crochet z szydelkowych mandali nad ulica Calle Mendez Nunez
Baldachim z połączonych serwet - mandali (toldos de crochet).

Ulica Calle Mendez Nunez oslonieta koronkowym dachem chroniacym przed sloncem w La Linea
Calle Méndez Núñez.

Nieco dalej na rogu budynku naszą uwagę przykuwa piękny mural starego, doświadczonego życiem rybaka z fajką. Mural zdobi letni ogródek popularnej restauracji El Mesón de Lolo. Znajduje się ona na zbiegu ulic Calle Carboneros z Calle Méndez Núñe. Gęsta sieć uliczek w końcu wyprowadza nas z serca starego miasta. Odkrywaliśmy go krok po kroku w łagodnym, popołudniowo-wieczornym słońcu. Każdy z przekraczanych placów odsłaniał przed nami zupełnie inną urok i specyficzny klimat.

Mural starego rybaka z fajka na scianie restauracji El Meson de Lolo na rogu ulic w La Linea
Mural na ścianie restauracji El Mesón de Lolo.

Słońce powoli zbliża się już do horyzontu, gdy docieramy z powrotem do punktu wyjścia na plażę Poniente. Niebo przybrało pastelowe barwy. Promenada z plaży Poniente, prowadzi nas w stronę przystani, a potem do naszego hotelu. Po kolacji zmierzch już zapanował całkowicie, ale miasto jakby dopiero obudziło się, ale jest spokojnie, cicho, zupełnie inaczej niż w powszechnie znanych kurortach słonecznego wybrzeża. Temperatura nieco spadła, przynosząc przyjemne, wieczorne orzeźwienie, choć w powietrzu wciąż czuć ciepło zakumulowane przez chodniki podczas całego upalnego dnia. W dali po drugiej stronie zatoki port migocze do nas światełkami. Monumentalna Skała Gibraltaru wznosząca się za naszym hotelem w wieczornym świetle wyglądała zjawiskowo, wręcz nawet nierealnie w pozostałym krajobrazie okolicy. Trudno szukać tu podobnej góry. Ten ciekawy zakątek, pełen lokalnego autentyzmu z pewnością pozostanie w naszej pamięci.


📌 Na trasie naszego spaceru po historycznym La Línea de la Concepción


1. Plaza de la Constitución
🏙️To strefa komunikacyjna i brama miasta, położona najbliżej granicy. Przetacza się przez niego codziennie ogromny strumień tysięcy pieszych, wszak jest najbliżej arterii prowadzącej do Gibraltaru, można powiedzieć, że zaraz na jej początku. Jego główną wizytówką są charakterystyczne szpalery wysokich palm oraz nowoczesna, zielona przestrzeń rekreacyjna, która wprowadza w głąb starego śródmieścia.
2. Plaza Cruz Herrera
🍹 Strefa spotkań, bogaty w punkty gastronomiczne. Plac, całkowicie odizolowany od aut, normalnie pusty i cichy, ale w godzinach popołudniowych i wieczornych robi się tutaj gwarno. Jego wizytówką jest kultura andaluzyjskiego tapeo – to tutaj w otoczeniu kawiarnianych ogródków i barów kumuluje się towarzyska energia miasta.
3. Plaza de Fariñas
🎨 Pełni funkcję strefy kulturalno-edukacyjnej, będąc spokojniejszym przedłużeniem tętniących życiem deptaków. Dawne obiekty wojskowe zaadaptowano tu na cele publiczne, a sam plac regularnie staje się tłem dla miejskich targów rzemiosła i kameralnych wydarzeń artystycznych.
4. Plaza de la Iglesia
⛪ To strefa tożsamości historycznej oraz życia duchowego i społecznego. Nad placem góruje XIX-wieczny kościół Santuario de la Inmaculada Concepción oraz pomnik Trzech Gracji (Las Tres Gracias). To tradycyjne serce La Línea, gdzie architektura sakralna naturalnie miesza się z codziennością, a mieszkańcy chętnie odpoczywają w cieniu historycznych murów.

Udostępnij:
Location: 11300 La Línea de la Concepción, Kadyks, Hiszpania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.


Życie jest zbyt krótkie, aby je przegapić.

Liczba wyświetleń

Popularne posty (ostatnie 30 dni)

Etykiety

Archiwum bloga

Z nimi w górach bezpieczniej

Zapamiętaj !
NUMER RATUNKOWY
W GÓRACH
601 100 300

Mapę miej zawsze ze sobą

Stali bywalcy

Odbiorcy


Wyrusz z nami na

Główny Szlak Beskidu Wyspowego


ETAP DATA, ODCINEK
1
19.11.2016
[RELACJA]
Szczawa - Jasień - Ostra - Ogorzała - Mszana Dolna
2
7.01.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Potaczkowa - Rabka-Zdrój
3
18.02.2017
[RELACJA]
Rabka-Zdrój - Luboń Wielki - Przełęcz Glisne
4
18.03.2017
[RELACJA]
Przełęcz Glisne - Szczebel - Kasinka Mała
5
27.05.2017
[RELACJA]
Kasinka Mała - Lubogoszcz - Mszana Dolna
6
4.11.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Ćwilin - Jurków
7
9.12.2017
[RELACJA]
Jurków - Mogielica - Przełęcz Rydza-Śmigłego
8
20.01.2018
[RELACJA]
Przełęcz Rydza-Śmigłego - Łopień - Dobra
9
10.02.2018
[RELACJA]
Dobra - Śnieżnica - Kasina Wielka - Skrzydlna
10
17.03.2018
[RELACJA]
Skrzydlna - Ciecień - Szczyrzyc
11
10.11.2018
[RELACJA]
Szczyrzyc - Kostrza - Tymbark
12
24.03.2019
[RELACJA]
Tymbark - Kamionna - Żegocina
13
14.07.2019
[RELACJA]
Żegocina - Łopusze - Laskowa
14
22.09.2019
[RELACJA]
Laskowa - Sałasz - Męcina
15
17.11.2019
[RELACJA]
Męcina - Jaworz - Limanowa
16
26.09.2020
[RELACJA]
Limanowa - Łyżka - Pępówka - Łukowica
17
5.12.2020
[RELACJA]
Łukowica - Ostra - Ostra Skrzyż.
18
6.03.2021
[RELACJA]
Ostra Skrzyż. - Modyń - Szczawa

Smaki Karpat

Wołoskimi śladami

Główny Szlak Beskidzki

21-23.10.2016 - wyprawa 1
Zaczynamy gdzie Biesy i Czady,
czyli w legendarnych Bieszczadach

BAZA: Ustrzyki Górne ODCINEK: Wołosate - Brzegi Górne
Relacje:
13-15.01.2017 - Bieszczadzki suplement do GSB
Biała Triada z Biesami i Czadami
BAZA: Ustrzyki Górne
Relacje:
29.04.-2.05.2017 - wyprawa 2
Wielka Majówka w Bieszczadach
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Brzegi Górne - Komańcza
Relacje:
16-18.06.2017 - wyprawa 3
Najdziksze ostępy Beskidu Niskiego
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Komańcza - Iwonicz-Zdrój
Relacje:
20-22.10.2017 - wyprawa 4
Złota jesień w Beskidzie Niskim
BAZA: Iwonicz ODCINEK: Iwonicz-Zdrój - Kąty
Relacje:
1-5.05.2018 - wyprawa 5
Magurskie opowieści
i pieśń o Łemkowyni

BAZA: Zdynia ODCINEK: Kąty - Mochnaczka Niżna
Relacje:
20-22.07.2018 - wyprawa 6
Ziemia Sądecka
BAZA: Krynica-Zdrój ODCINEK: Mochnaczka Niżna - Krościenko nad Dunajcem
Relacje:
7-9.09.2018 - wyprawa 7
Naprzeciw Tatr
BAZA: Studzionki, Turbacz ODCINEK: Krościenko nad Dunajcem - Rabka-Zdrój
Relacje:
18-20.01.2019 - wyprawa 8
Zimowe drogi do Babiogórskiego Królestwa
BAZA: Jordanów ODCINEK: Rabka-Zdrój - Krowiarki
Relacje:
17-19.05.2019 - wyprawa 9
Wyprawa po wschody i zachody słońca
przez najwyższe partie Beskidów

BAZA: Markowe Szczawiny, Hala Miziowa ODCINEK: Krowiarki - Węgierska Górka
Relacje:
22-24.11.2019 - wyprawa 10
Na śląskiej ziemi kończy się nasza przygoda
BAZA: Równica ODCINEK: Węgierska Górka - Ustroń
Relacje:

GŁÓWNY SZLAK WSCHODNIOBESKIDZKI

termin 1. wyprawy: 6-15 wrzesień 2019
odcinek: Bieszczady Wschodnie czyli...
od Przełęczy Użockiej do Przełęczy Wyszkowskiej


termin 2. wyprawy: wrzesień 2023
odcinek: Gorgany czyli...
od Przełęczy Wyszkowskiej do Przełęczy Tatarskiej


termin 3. wyprawy: wrzesień 2024
odcinek: Czarnohora czyli...
od Przełęczy Tatarskiej do Gór Czywczyńskich

Koszulka Beskidzka

Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu - koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.
Wykonana z poliestrowej tkaniny o wysokim stopniu oddychalności. Nie chłonie wody, ale odprowadza ją na zewnątrz dając wysokie odczucie suchości. Nawet gdy pocisz się ubranie nie klei się do ciała. Wilgoć łatwo odparowuje z niej zachowując jednocześnie komfort cieplny.

Fascynujący świat krasu

25-27 lipca 2014 roku
Trzy dni w Raju... Słowackim Raju
Góry piękne są!
...można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności,
ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie – dziękujemy Wam
za trzy niezwykłe dni w Słowackim Raju,
pełne serdeczności, ciekawych pogawędek na szlaku
i za tyleż uśmiechu.
24-26 lipca 2015 roku
Powrót do Słowackiego Raju
Powróciliśmy tam, gdzie byliśmy roku zeszłego,
gdzie natura stworzyła coś niebywałego;
gdzie płaskowyże pocięły rokliny,
gdzie Spisza i Gemeru łączą się krainy;
by znów wędrować wąwozami dzikich potoków,
by poczuć na twarzy roszące krople wodospadów!
To czego jeszcze nie widzieliśmy – zobaczyliśmy,
gdy znów w otchłań Słowackiego Raju wkroczyliśmy!


19-21 sierpnia 2016 roku
Słowacki Raj 3
Tam gdzie dotąd nie byliśmy!
Przed nami kolejne trzy dni w raju… Słowackim Raju
W nieznane nam dotąd kaniony ruszymy do boju
Od wschodu i zachodu podążymy do źródeł potoków
rzeźbiących w wapieniach fantazję od wieków.
Na koniec pożegnalny wąwóz zostanie na południu,
Ostatnia droga do przebycia w ostatnim dniu.

           I na całe to krasowe eldorado
spojrzymy ze szczytu Havraniej Skały,
           A może też wtedy zobaczymy
to czego dotąd nasze oczy widziały:
           inne słowackie krasy,
próbujące klasą dorównać pięknu tejże krainy?
           Niech one na razie cierpliwie
czekają na nasze odwiedziny.

7-9 lipca 2017 roku
Słowacki Raj 4
bo przecież trzy razy to za mało!
Ostatniego lata miała to być wyprawa ostatnia,
lecz Raj to kraina pociągająca i w atrakcje dostatnia;
Piękna i unikatowa, w krasowe formy bogata,
a na dodatek zeszłego roku pojawiła się w niej ferrata -
przez dziki Kysel co po czterdziestu latach został otwarty
i nigdy dotąd przez nas jeszcze nie przebyty.
Wspomnień czar ożywi też bez większego trudu
fascynujący i zawsze urzekający kanion Hornadu.
Zaglądnąć też warto do miasta mistrza Pawła, uroczej Lewoczy,
gdzie w starej świątyni świętego Jakuba każdy zobaczy
najwyższy na świecie ołtarz, wyjątkowy, misternie rzeźbiony,
bo majster Paweł jak Wit Stwosz był bardzo uzdolniony.
Na koniec zaś tej wyprawy - wejdziemy na górę Velka Knola
Drogą niedługą, lecz widokową, co z góry zobaczyć Raj pozwala.
Słowacki Raj od ponad stu lat urodą zniewala człowieka
od czasu odkrycia jej przez taternika Martina Rótha urzeka.
Grupa od tygodni w komplecie jest już zwarta i gotowa,
Kaniony, dzikie potoki czekają - kolejna rajska wyprawa.


Cudowna wyprawa z cudownymi ludźmi!
Dziękujemy cudownym ludziom,
z którymi pokonywaliśmy dzikie i ekscytujące szlaki
Słowackiego Raju.
Byliście wspaniałymi kompanami.

Miało być naprawdę po raz ostatni...
Lecz mówicie: jakże to w czas letni
nie jechać znów do Słowackiego Raju -
pozwolić na zlekceważenie obyczaju.
Nawet gdy niemal wszystko już zwiedzone
te dzikie kaniony wciąż są dla nas atrakcyjne.
Powiadacie też, że trzy dni w raju to za krótko!
skoro tak, to czy na cztery nie będzie zbyt malutko?
No cóż, podoba nam się ten kras,
a więc znów do niego ruszać czas.
A co wrzucimy do programu wyjazdu kolejnego?
Może z każdego roku coś jednego?
Niech piąty epizod w swej rozciągłości
stanie się powrotem do przeszłości,
ruszajmy na stare ścieżki, niech emocje na nowo ożyją
gdy znów pojawimy się w Raju z kolejną misją!

15-18 sierpnia 2018 roku
Słowacki Raj 5
Retrospekcja
Suchá Belá - Veľký Sokol -
- Sokolia dolina - Kyseľ (via ferrata)

Koszulka wodniacka

Tatrzańska rodzinka

Wspomnienie


519 km i 18 dni nieustannej wędrówki
przez najwyższe i najpiękniejsze partie polskich Beskidów
– od kropki do kropki –
najdłuższym górskim szlakiem turystycznym w Polsce


Dorota i Marek Szala
Główny Szlak Beskidzki
- od kropki do kropki -

WYRÓŻNIENIE
prezentacji tego pasjonującego przedsięwzięcia na



za dostrzeżenie piękna wokół nas.

Dziękujemy i cieszymy się bardzo,
że nasza wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim
nie skończyła się na czerwonej kropce w Ustroniu,
ale tak naprawdę doprowadziła nas aż na
Navigator Festival 2013.

Napisz do nas