-->

Twoja przystań przed kolejną wędrówką i dziennik turystycznych przedsięwzięć.

Baśniowa kraina skał rozciąga się tam, gdzie nikt się jej nie spodziewa

Dzisiaj udamy się w miejsce, gdzie rzeczywistość miesza się z magią, a potężne formacje skalne zdają się szeptać zapomniane, baśniowe historie. To kraina tak przedziwna, że może zdawać się zaczarowaną. Rzadziej gości na pierwszych stronach przewodników, mimo że magia tego miejsca jest niezaprzeczalna i nikt stamtąd nie wraca taki sam, jakim był wcześniej. Wystarczy postawić zaledwie jeden krok za kurtynę splecionych zagajników i starego lasu, aby przekonać się, że wszystko tam, nawet twarda skała i kamień potrafią ożywać. Można tam zupełnie odpiąć racjonalne myślenie. Krajobraz Siwego Wierchu tak mocno przypomina powieść fantasy, że ludzka głowa zaczyna sama produkować własne skojarzenia i legendy dla każdego mijanego kamienia czy kwiatu. Miejscowi mówią też o ukrytych tam głęboko w krasowych jamach skarbach zbójnickich, do których dostępu mają bronić górskie duchy strzegące labiryntu.

Czeka nas fascynująca wędrówka przez niezwykłe, zapierające dech w piersiach skalne miasto, wyniesione na wysokość ponad 1600 m n.p.m. Tworzy ono niezwykły labirynt wapiennych turni, baszt i iglic, niosący skojarzenia z krajobrazem Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Wkracza się do niego nagle, zamieniając spokojny leśny trekking w emocjonującą przygodę w której brak jakiejkolwiek nudy, bo szlak ciągle kluczy tam między skalnymi formacjami, zmuszając czasami do przeciskania się przez wąskie szczeliny, a nawet krótkiej wspinaczki. Na koniec czeka nas nagroda.

Poranna mgła odeszła już z dolin, a ciepły promień słońca pokazuje początek szlaku. Ruszamy zatem...


Akt I: Pierwsze kroki


Nasza przygoda zaczyna się o godzinie 8.40 na leśnym parkingu przy leśniczówce Biała Skała na wysokości około 940 m n.p.m. Wyżnia Huciańska Przełęcz (słow. Vyšné Hutianske sedlo) - to tu zakładamy plecaki i wkraczamy na czerwony szlak. Wzdłuż szosy rośnie las, ale szybko ścieżka szlaku przeprowadza nas przez zagajniki rosnące wyżej wzdłuż gruntowej drogi.

Początek szlaku nie daje czasu na rozgrzewkę. Ścieżka od razu pnie się stromo w górę, zmuszając płuca do mocniejszej pracy. Wyżej zbocze porasta wysoka trawa, a zaraz dalej po przecięciu wyschniętego potoku pochłania nas las. Górskie ptaki intonują w nim swój poranny koncert. Wartko zdobywamy kolejne metry wysokości. Powietrze o poranku jest rześkie, przesiąknięte zapachem wilgotnej ściółki i żywicy.

Lesniczowka Biala Skala Horaren Biela skala na poczatku czerwonego szlaku
Leśniczówka Biała Skała (słow. Horáreň Biela skala).

W dali pod chmurami majaczą się Rozsutce.

Idziemy zakosami wśród potężnych świerków i jodeł. Trzeba uważać na wystające, omszałe korzenie, które przypominają macki ukrytych w ziemi leśnych olbrzymów. Las testuje naszą determinację. Powoli, miarowym tempem synchronizowanym z równym oddechem przedzieramy się przez lesiste gęstwiny, zdobywając kolejne metry wysokości. Co 100 metrów przewyższenia mamy tabliczkę z informacją mówiącą, jaką wysokość w danym miejscu przekraczamy. Nigdzie indziej, na żadnym szlaku, nie spotkaliśmy się z taką informacją. To ciekawe rozwiązanie.

Akt II: Biała Skała - pierwsza baszta strzegąca szlaku


Po kilkudziesięciu minutach intensywnego podejścia korony drzew rzedną, a las zaczyna karłowacieć. Powoli wychodzimy z karłowaciejącego lasu i nagle, z jego ustępującej zieleni, wyrasta przed nami potężna baszta Białej Skały. W pełnym słońcu jej pionowa ściana jest tak jaskrawo blada, że z daleka wygląda jak ruina jakiegoś zamczyska z powieści fantasy, którego strażnicy dawno zasnęli, zamieniając się w kamień. Widok ten, jest znany, ale dzisiaj czujemy, że nasze racjonalne myślenie zostaje na dole, bo właśnie przekraczamy granicę jakiejś nierealnej krainy. Co czeka nas dalej? O godzinie 9.45 Biała Skała znajduje sie już za nami.

Wapienna baszta Biala Skala 1316 m npm w Tatrach Zachodnich
Biała Skała (słow. Biela skala; 1316 m n.p.m.).

Sciezka turystyczna w lesie za przelecia Biale Wrotka w masywie Siwego Wierchu
Las za przełęczą Białe Wrótka (ok. 1316 m n.p.m.).

Szlak trawersuje zbocze, wprowadzając nas w odmienny mikroklimat od wcześniejszego. Na ścieżce pojawiają się kamyki i wapienny szuter. Nagle wychodzimy z lasu wprost na skraj przepaścistego stoku. Znajdujemy się na wysokości 1400 m n.p.m. Przed nami wapienna skała, przed którą ścieżka skręca ostro w lewo. Wchodzimy ostrożnie na skałę i po raz pierwszy dostrzegamy malowniczość pejzaży i ogrom długiego grzbietu Gór Choczańskich, przeciętych dolinami, w tym tej jakże uroczej Doliny Kwaczańskiej, w której niegdyś zabraliśmy mnóstwo wspaniałych wspomnień. Na lewo od Wielkiego Chocza widzimy skupisko szczytów północnej części Wielkiej Fatry, a za Wielkim Choczem rozciąga się wspaniała Mała Fatra. Przed nią rozciąga się Kotlina Turczańska z miastem Martin. Zaś w dolinie rzeki Wag na południowym zachodzie majaczą w oddali wody Liptowskiej Mary. Czujemy, że prawdziwa wysokogórska przygoda właśnie się zaczyna. Bierzemy głęboki oddech.

Szeroka panorama gorska ze stoku na wysokosci 1400 m npm
Pierwsze panoramy.

Majaczace w dali szczyty Małej Fatry
Grzbiet Małej Fatry Krywańskiej.

Szczyty Wielki Rozsutec i Maly Rozsutec widoczne z podejscia na Siwy Wierch
Wielki i Mały Rozsutec.

Przepasciste strome zbocze gorskie opadajace w strone Suchej Doliny
Strome zbocze opadające do Suchej Doliny.

Widok z gory na doline rzeki Wag i jezioro zaporowe Liptovska Mara
Widok na dolinę Wagu, w której rozlewa się Liptovská Mara.
Horyzont zamykają Niżne Tatry, Wielka Fatra i Mała Fatra.

Las szybko ustępuje miejsca kosodrzewinie, otwierając jeszcze szersze spektakularne widoki. Pęka kolejne 100 metrów przewyższenia. Wapienne podłoże masywu Siwego Wierchu odkrywa przed nami swoje najcenniejsze skarby – górskie kwiaty. Niemal każdy metr szlaku zmusza nas do zatrzymania. Skupisko barw różnych gatunków roślin jest tu wyjątkowe, wręcz nietypowe w porównaniu do innych części Tatr. Według dawnych podań wyrosły z łez tęsknoty górskiej wróżki, która zakochała się w śmiertelnym pasterzu. Każdej nocy, gdy jej ukochany przemierzał niebezpieczne szlaki, wróżka zostawiała świetliste krople łez na skałach, aby wskazywały mu bezpieczną drogę.

Rozowy kwiat Godzik lsniacy Dianthus nitidus na wapiennym podlozu w Tatrach
Goździk lśniący (Dianthus nitidus).

Fioletowo-różowe goździki wyglądają jakby ktoś celowo rozsypał je pośród wapieni. To lśniące goździki (Dianthus nitidus) – rzadki endemit, który w Polsce uznano za wymarły, a na Słowacji rośnie głównie tutaj. Tutaj w wyglądają, jakby jakaś górska wróżka potknęła się i rozsypała garść jaskrawych cekinów na szarym kamieniu. Ten kontrast niesamowicie ożywia całe podejście. Te małe, kolorowe klejnoty natury przypominają, że znajdujemy się w prawdziwym górskim raju.

Biale kwiaty Piaskowiec gorski Arenaria montana tworzace poduszki na skalach
Piaskowiec górski (Arenaria montana).

Piaskowiec górski (Arenaria montana) to zjawiskowa, mrozoodporna bylina. Wiosną i latem okrywa skały śnieżnobiałymi, puszystymi poduszkami, tworzonymi przez zwarte skupiska drobnych kwiatów. Wyglądają jak utkany kwiecisty dywanik; jak małe, puchate poduszki rzucone na ostre krawędzie dolomitu, mające chronić zmęczonych wędrowców przed twardym kamieniem, gdyby nagle stracili równowagę.

Dziki storczyk Kukulka Fuchsa Dactylorhiza fuchsii pod scisla ochrona
Kukułka Fuchsa (Dactylorhiza fuchsii).
Podobnie jak w Polsce, również na Słowacji jest to gatunek
objęty ścisłą ochroną. Nie wolno go zrywać.

Z kępy traw i mchów wyrasta wysoko dziki, leśny storczyk. Wiele ich tutaj rośnie, ale ten wyróżnia się nakrapianymi liśćmi oraz puszystym kłosem liliowo-różowych kwiatów ozdobionych bordowym rysunkiem. Oficjalna wersja mówi, że ten leśny storczyk nosi nazwisko XVI-wiecznego niemieckiego botanika, niejakieo Fuchsa. Ale dzisiajsza wędrówka wszystko zamieniła się w botaniczną magię. Te tajemnicze, fioletowe plamki na liściach i finezyjny kształt kwiatów! W naszej interpretacj nie ma dzisiaj miejsca na żadne nazwisko w tym przypadku – to zaklęta w roślinę leśna nimfa, która tak namiętnie naśladowała śpiew kukułek, aż w końcu wrosła w tutejszą ziemię. Zdecydowanie bardziej pasuje to do panującej w tej chwili aury na Siwym Wierchu.

Purpurowy kwiat Oset lopianowaty Carduus personata przy gorskim potoku
Oset łopianowaty (Carduus personata).

Kawałek dalej, tuż przy ścieżce i górskich potokach, wyrasta potężny, purpurowofioletowy oset łopianowaty. Ze swoimi kłującymi liśćmi i grubą łodygą wygląda jak średniowieczny strażnik w pełnej zbroi, który pilnuje porządku na szlaku. Natura dała mu surowy, wręcz odpychający pancerz, ale jeśli przyjrzycie się bliżej, kryje w środku miękkie, aksamitne serce. To świetna metafora tutejszych gór – z wierzchu niedostępne i kłujące, a w środku pełne niesamowitego uroku.

Zolty kwiat Brodawnik tatrzanski Scorzoneroides pseudotaraxaci i owad bzyga
Brodawnik tatrzański (Scorzoneroides pseudotaraxaci), siedzi na nim bzyga (Syrphidae).

Przy tatrzańskich szlakach, na skałach i tam gdzie wiatr bezlitośnie smaga dolomitowe granie, często żółci się brodawnik tatrzański. Wyróżnia się nagą, rozdętą łodygą z puszystym, żółtym kwiatem na szczycie oraz czarniawym owłosieniem pod koszyczkiem. Spotykamy go i tutaj. Choć botanicy piszą o nim, że to unikalny endemit który rośnie tylkow Tatrach, dzisiaj brodawik jest dla nas dzielnym, acz milczącym wojownikiem zaklętym w kwiat o czarnym kołnierzu i koronie ze szczerego złota. Stoi na straży tatrzańskich szlaków i pilnuje, żeby żaden turysta za bardzo nie rozglądał się na boki, tylko trzymał się bezpiecznej ścieżki. Taki mały, złoty punkt, który w środku lata przypomina, że nawet w najbardziej surowym świecie może tętnić życie.

Rzadki kwiat Lilia zlotoglow Lilium martagon pod kosodrzewina w Tatrach
Lilia złotogłów (Lilium martagon).

Pod kosówkami, gdzie być może leśne elfy rozstawiają swoje kryjówki, rośnie królowa kwiatów – lilia złotogłów (Lilium martagon), arystokratka tutejszej flory. Wyrasta na ponad metr wysokości, kryjąc w ziemi złocistą cebulkę, a jej różowe, nakrapiane kwiaty przypominają zwieszone turbany. Te urokliwe kwiaty o płatkach wywiniętych w kształt małych turbanów nasuwają nam fantazyjną historię o tym, że powstała z kropel rosy spadających ze srebrnych włosów bogini księżyca. Jej pąki zawsze zwisają, ukrywając czar, który roślina roztacza podczas pełni. To roślina objęta ochroną prawną i uznawana za jedną z najpiękniejszych roślin.

Fioletowy trujacy kwiat Tojad mocny Aconitum firmum w Tatrzanskim Parku Narodowym
Tojad mocny (Aconitum firmum).
Uwaga, teraz przed nami inna górska piękność o aksamitnych, szafirowo-fioletowych kwiatach, która znalazła sobie miejsce pod kosodrzewiną nieopodal dostojnych lilii. Zaciekawia i zachwyca swoim wyglądem, lecz skrywa śmiertelną tajemnicę. Jest jedną z najbardziej trujących roślin w Europie, przez co w ludowych podaniach zyskała mrożące krew w żyłach miano mordownika. Nic dziwnego, że budzi respekt. Stojąc przy niej w chłodnym cieniu turni, łatwo poczuć gotycki klimat – te kwiaty wyglądają jak strażnicy bram do podziemnego królestwa, ostrzegający każdego, kto chciałby zboczyć z bezpiecznego, oznakowanego szlaku.

W polskim folklorze roślina nosi również inną, bardzo wdzięczną nazwę „Pantofelków Matki Boskiej”. Według legendy, kwiaty te użyczyły swoich szafirowych płatków na buty dla Maryi, gdy ta zdarła swoje trzewiki podczas ucieczki do Egiptu. Lud wierzył, że to właśnie dzięki tej świętej ochronie zyskała ona swój niezwykły, głęboki odcień.

Bialo zolty kwiat Wrotycz baldachogroniasty Tanacetum corymbosum na murawach naskalnych
Wrotycz baldachogroniasty (Tanacetum corymbosum).

Nieco dalej w naszych głowach rodzi się kolejna opowieści ze świata fantasy. Siega ona czasów, gdy turnie Siwego Wierchu były jeszcze zamieszkane przez krasnale, a groźne smoki strzegły wejść do podziemnych jaskiń, w Tatrach panował wieczny chłód. Pasterze z Orawy i Liptowa bali się wchodzić w wysokie partie gór, zwłaszcza w rejon dzisiejszych Rzędowych Skał. Te skalne labirynty, pełne głębokich szczelin i ostrych grani, uchodziły za królestwo złych mocy. Wśród tych niedostępnych skał żyła tajemnicza, świetlista istota – Pani Złotego Blasku. Była ona władczynią górskich roślin, a jej zadaniem było również chronić wędrowców, którzy zapuścili się zbyt daleko, bądź gdy zaskoczyła ich mgła. Pani Złotego Blasku rozsiała po wapiennych urwiskach i murawach naskalnych niezwykłe kwiaty, aby ludzie mogli bezpiecznie wędrować stromymi ścieżkami ku szczytom. Nazwano je wrotyczami baldachogroniastymi. Każdy kwiat tej rośliny składa się ze śnieżnobiałych płatków, które niczym małe tarcze odbijają światło. Środek tego kwiatu jest złocisty i przypomina miniaturowe słońce. Nocą kwiaty te gromadzą ciepło i blask, aby o świcie oddawać je wędrowcom spragnionym siły. Cuda natury pojawiają się tutaj na każdym kroku. Każdy opowiada nam swoją baśniową historię.

Widok na pasmo Mala Fatra oraz szczyt Kubinska hola z Siwego Wierchu
W dali Mała Fatra, a z prawej Kubínska hoľa.

Grzbiet Gor Choczańskich widoczny ze szczytu Siwa Kopa 1600 m npm
Widok na grzbiet Gór Choczańskich z Siwej Kopy.

Motyl Rusalka admiral Vanessa atalanta na gorskim roslinnym szlaku

Rusałka admirał (Vanessa atalanta).

Wysoka lodyga Ciemiezyca zielona Veratrum lobelianum przy gorskiej sciezce
Ciemiężyca zielona (Veratrum lobelianum).

Dorastający do półtora metra pęd ciemiężycy zielonej (Veratrum lobelianum), stoi niczym zielona włócznia wbita w tatrzańską ziemię, tuż przed wejściem ścieżki do gęstwiny kosodrzewin. Pierwsze co pomyśleliśmy spopglądając na jego wysokie pędy, że żaden zwykły chwast, ale zaczarowany strażnik, który dumnie kiwa się na wietrze i ostrzega wędrowców przed zgubnym urokiem. Przypomina, żeby w pogoni za szczytem nie zgubić po drodze rozsądku i idąc dalej w kierunku Siwego Wierchu, pozostawić nietknęte piękno tej drogi.

Ostrożeń głowacz (Cirsium eriophorum).

Puszysta okrywa kwiatu ostrożenia głowacza (Cirsium eriophorum) wygląda jest utkana z przędzy. Niesamowicie wyglądają, gdy im się bliżej przyjrzeć - jak puszyste kuleczki, niczym pomponiki. Kołyszą się na delikatnym na wietrze, szeptają baśniową opowieść, że kiedyś były posłańcami dawnych władców Tatr. Dawno temu, kiedy zły olbrzym próbował skraść słońce świecące nad Siwym Wierchem, ale wtedy żyjące tu małe duszki rzuciły na jego drodze nasiona ostrożenia. Ziemia natychmiast wydała z nich kolczaste kwiaty o potężnych głowach, podparte kolczastymi liścmi i koszyczkiem ze srebrną pajęczyną, przez które olbrzym nie miał już szans przedzeć się dalej. Srebrzysta kulka pajęczyny pod kwiatem dziś chroni kwiaty ostrożenia przed chłodem.
 
Kozibród wschodni (Tragopogon orientalis) z muchą (Musca).

Kozibród wschodni (Tragopogon orientalis) to niezwykły mieszkaniec tatrzańskich hal, które ożywia surowe, górskie szlaki. Rozkwita w słońcu, by później zmienić je w puszyste dmuchawce, które chętnie zabierane są w podróż przez górskie wiatry. Bóg wiatrów swoim oddechem roznosi ich nasiona daleko po turniach i graniach, czyniąc kozibród symbolem bezkresnej wolności.

Zerwa kulista (Phyteuma orbiculare).

Zerwa kulista (Phyteuma orbiculare) i jej ciemnoniebieskie, drobne kwiatostany wyglądają tak kosmicznie, jakby uwięzione w skałach światło gwiazd zamieniło się w fioletowe kuleczki. Dla nas to to wyraźny znak i przypomnienie, że nawet pośród surowych, z pozoru martwych skał, może pojawić się kolejna baśniowa opowieść. Kto je odnajdzie, temu Rzędowe Skały nie będą straszne, a Siwy Wierch odsłoni najpiękniejsze widoki. Idziemy więc dalej śmiało, gdzie sterczą wapienne baszty przypominające skamieniałe olbrzymy i zamek wykuty przez siły natury, lecz znowu zatrzymują nas...
Modrzyk górski (Cicerbita alpina).

...fioletowo-niebieskie płatki kwiatu modrzyka górskiego (Cicerbita alpina), które niczym iskry z dawnego ognia rozkwitają w cieniu zarośli. Wyglądają jak okruchy komety, które kiedyś spadły między turnie. To roślina o łodydze czerwonej jak zachodzące słońce i płatkach błękitnych niczym letnie niebo. Pomyśleliśmy, że gdy na tutejsze skały opadają mgły, a szlak staje się śliski i stromy, modrzyk zaczyna jarzyć się delikatnym, wewnętrznym światłem, wskazując w ten sposób bezpieczną drogę tym, którzy w sercu noszą szacunek do gór, a ich intencje są czyste. Jednak kto zerwie choćby jeden kwiat, tego spotka sroga burza. Natomiast ten, kto pochyli się nad nim i cicho poprosi o opiekę, bez przeszkód pokona skalny labirynt. Kto w czasie wędrówki spojrzy w kielich modrzyka, tego góry przyjmą jak przyjaciela, a on sam zapamięta tę baśniową grań na zawsze. Dotrze na sam szczyt Siwego Wierchu, by ujrzeć świat rozciągający się u stóp, jakby z zaczarowanej krainy.

Kroczymy przez botaniczny raj, urzekajacu i pobudzający nasze zmysły i wyobraźnię. Tutejsze gleby bogate w węglan wapnia tworzą idealne warunki dla bardzo rzadkiej, ciepłolubnej roślinności muraw naskalnych. Siwy Wierch i jego okolice uważane są za jeden z najbogatszych botanicznie zakątków całych Tatr.

Modrzyk górski (Cicerbita alpina) przed rozkwitnięciem.

Szyszki kosodrzewiny (Pinus mugo).

Ścieżka schodząca z Siwej Kopy (słow. Sivá kopa; 1600 m n.p.m.).

Łany kosówek przeplatane górskimi ziołoroślami.

Mija godzina 11.00. Osiągamy kluczow punkt wędrówki, za którym nic nie będzie takie samo. Wchodzimy na wapienne wypiętrzenie Siwej Kopy (słow. Sivá kopa; 1600 m n.p.m.) porośnięte kosodrzewiną. Moglibyśmy jeszcze zawrócić, ale nie możemy oderwać oczu od pleneru, który mamy przed sobą. Ukazuje się nam fantastyczny grzbiet wznoszący się po sam szczyt Siwego Wierchu. Naszpikowany jest na swej długości rzędami białych turniczek, baszt i różnych innych formacji skalnych. Mamy nadzieję, że nie zbłądzimy w ich labiryncie, a jeśli nawet przytrafi się to nam, wówczas odnajdziemy kępę wrotyczu, która dzięki swojemu wyrazistemu, korzennemu zapachowi, oczyszcza górskie powietrze z czarów, a jej jasne kwiaty wskazują dobrą, bezpieczną drogę. Zatem śmiało idziemy dalej przed siebie.

Akt III: Labirynt przez Skalne Miasto, czyli Rzędowe Skały


Oto co najpiękniejsze, zaczyna się powyżej siodła Siwego Przechodu, który znajduje się pod Siwą Kopą. Za siodłem Siwego Przechodu miękkie zbocza Tatr Zachodnich nagle się kończą, a my wchodzimy na przedsionek Rzędowych Skał (słow. Radové skaly). To niesamowite miejsce – widzimy jak dalej ścieżka zaczyna tak gwałtownie kluczyć między dolomitowymi iglicami, a nawetznikać między nimi, że po kilku minutach człowiek traci orientację i czuje się jakoby to stał przed nim kamienny labirynt, który sam decyduje, dokąd cię wpuścić. Te skały dosłownie żyją w oczach. Wystarczy zmienić kąt patrzenia, by białe baszty zaczęły przypominać zastygłe postacie która mierzą nas wzrokiem z góry. Zanim tam wejdziemy musimy jeszcze tylko przejść kopkę porośniętą kosówką, przechodząc wąskim gzymsem po jej zachodnim urwistym stoku. Dalej płasko ścieżką przemieszczamy się pod pierwsze skalne iglice, za którymi ścieżka zamienia się w fascynujący, naturalny labirynt.

Poszarpane dolomitowe turnie Rzedowe Skaly w pasmie Tatry Zachodnie
Wtem odsłania się widok na poszarpane turnie Rzędowych Skał (słow. Radové skaly).

Widok na grzbiet pasma Skoruszynskie Vrchy ze szlaku graniowego
Widok na grzbiet pasma Skoruszyńskich Wierchów (słow. Skorušinské vrchy).

Liliowe kwiaty Milosna gorska Adenostyles alliariae wsrod tatrzanskich wapieni
Miłosna górska (Adenostyles alliariae).

Pniemy się wyżej, do miejsca, gdzie pewna roślina zsyła miłość do gór każdemu, kto z pokorą zdobywa jej królestwo. Kto dostrzeże jej kwiatostan podczas wspinaczki, odnajdzie nie tylko miłość, ale i siłę, by pokonać wszelkie przeciwności. Miłosna górska (Adenostyles alliariae) to tatrzański kwiat o sercowatych liściach i pięknych liliowych kwiatowych gronach, które prowadzą nas dalej w tej baśniowej wędrówce.

A dalej ziemia wita nas wesołymi kwiatami posłonka rozesłanego (Helianthemum nummularium), pomyśleliśmy, że to okruchy słonecznego blasku zgubionych przez być może przez jakiegoś wędrowca, a może opadły tutaj same z promieniami słońca. Posłonek rozesłany jest jak jasny drogowskaz, który budzi się wraz z pierwszym promieniem porannego słońca. Jest też jak drogowskaz pogody. Kiedy nadciągają chmury, które zwiastują górską burzę, jego pięciopłatkowe kwiaty zamykają się, ostrzegają tym samym piechura, by czym prędzej szukał schronienia u podnóża.

Zolty kwiat Poslonek rozeslany Helianthemum nummularium na skale
Posłonek rozesłany (Helianthemum nummularium).

Waski gzyms skalny i sciezka ubezpieczona mijajaca kępy kosodrzewiny
Kopkę porośniętą kosówką przechodzimy wąskim gzymsem.
Odtąd każdy krok zdaje się prowadzić głębiej w krainę rzeźbioną przez wodę i wiatr.

Dolomitowe baszty skalne wyrastajace z zielonych dywanów kosodrzewiny
Dolomitowe baszty wyrastają z dywanów kosówek.
Przypominają monumentalne ruiny zapomnianego zamku.

aturalne formacje wapienne przypominajace skamieniale postacie w Tatrach
Przejście przez ten labirynt jest jak zapomniana baśń,
w której każda skała ma swoją duszę.

Nie do wiary, jak kształty mijanych skał nieustannie zmieniają się,
przybierając formy przypominąjace zastygłe postacie.

Skala osadowa przypominajaca zarys ludzkiej twarzy przy szlaku graniowym
Z jednej formacji dostrzec można zarys twarzy,
która zdaje się uważnie obserwować nadchodzących wędrowców.


Wkraczamy w ciasne przejście pomiędzy białe iglice. Ścieżka zaczyna lawirować między nimi, wchodząc powyżej, gdzie jedna z formacji przynosi nam wyobrażenie wielbłąda gapiącego się w horyzont. Skąd wielbłąd w Tatrach Zachodnich? Wyobraznia nasza pobudzona podsuwa fantazyje myśl, że to stara karawana kupiecka, która zapędziła się tu z towarem, a tutejszy duch gór ukarał kupców za chciwość, zamieniając ich i ich wierzchowca w litą skałę. Dzisiaj ten kamienny zwierzak robi za jednego ze strażników tajemnic Siwego Wierchu.

Wędrujemy wierzchowiną grani, lawirując pomiędzy fantazyjnymi turniami, iglicami i skalnymi oknami o przedziwnych kształtach. W kilku miejscach będzie trzeba złożyć kijki trekkingowe i przypiąć do plecaka, bo do gry wchodzą ręce. Przed nami jedna z kilku krótkich, emocjonujących wspinaczek, w tym słynne kominki, które umożliwiają wejście na wyższy poziom grzbietu. Pierwszy kominek jest niewysoki, ale ciasny. Większy plecak pewnie troszkę utrudniałby przeciśnięcie się z nim, ale z naszymi nie ma większych problemów.

Naturalna skalna brama i ciasne przejscie miedzy bialymi iglicami
Za tą skalną bramą otwiera się kolejny magiczny skalny amfiteatr.

Pomiędzy turniami kryją się tajemne przejścia. Labirynt zmusza do skupienia,
każąc szukać znaków na białych ścianach.

Formacja skalna Kamienny Wielblad w rezerwacie przyrody Siwy Wierch
Wypisz, wymaluj - wygląda jak wielbłąd dumnie gapiący się w horyzont.


Labirynt wciąga nas w swoją grę, kusząc kolejnymi, nieodkrytymi miejscami.

Drobne biale kwiaty Kozlek lekarski Valeriana officinalis na stromym zboczu
Kozłek lekarski (Valeriana officinalis).

Wymagająca i momentami mocno eksponowana ścieżka na Siwy Wierch potrafi nieco podnieść ciśnienie, ale natura ma na to swój sposób. Na stromiznach rośnie kozłek lekarski, czyli popularna waleriana (Valeriana officinalis), zwany walerianą. Kiedy człowiek łapie zadyszkę w Rzędowych Skałach, jego słodka woń działa jak naturalny melisacz na uspokojenie błędnika. W naszej prywatnej mitologii te drobne baldachy nie wzięły się tu znikąd – to pewnie skamieniałe krople potu jakiegoś dawnego pasterza, który zgubił drogę w skałach. Usiadł przerażony na krawędzi, powąchał kozłka i strach natychmiast z niego uleciał, ustępując miejsca czystej, górskiej sile. Podobnie zadziałało to na nas.

Chwilę później kończy się zabawa. Trzeba schować kijki, bo szlak rzuca nas pod pionową szczelinę pierwszego kominka. Ta wąska gardziel wygląda, jakby gigantyczny troll rozłupał turnię toporem, zostawiając nam jedyną, niemal podniebną drogę w górę. Jednak chropowaty dolomit idealnie trzyma buty. Wspinamy sie ostrożenie.

Poczatek pionowej szczeliny i wejscie do pierwszego kominka na szlaku
Chropowata skała daje oparcie stopom, choć jej powierzchnia może wydawać się
nienaturalnie wygładzona. Wchodzimy do pierwszego kominka na szlaku.

Jedyną drogą przejścia do podniebnego ogrodu była wąska, niemal pionowa szczelina,
rozcinająca monumentalną ścianę turni niczym ślad po uderzeniu tytanicznego topora.

Czas spędzony pomiędzy turniami pozostanie w pamięci jako niezwykła przygoda.
Widok na Góry Choczańskie.

O godzinie 11.35 pierwszy kominek jest za nami. Na prawo jest tu wygodna miejscówka na odpoczynek. Szlak powyżej kominka skręca w lewo. Przechodzimy kolejny labirynt, następnie szutrowymi ścieżkami wspinamy się wyżej na wierzchowinę szerszej formacji. Opuszczamy ją ześlizgując się po drugiej stronie po wyszczerbionych skałkach. Dalej ścieżka schodzi krótko w dół ciasno między skałkami po czym wchodzimy na bardziej otwarty fragment grzbietów. Przez kosówki przechodzimy pod następne formacje i jednocześnie przenosimy się nieco na zachodnią stronę grzbietu. Ścieżka przeprowadza nas niewielkim zagłębieniem, a następnie zatacza łuki odwróconym „S” wyprowadza wyżej.

Nad kominkiem. Tam jest całkiem dobre miejsce na odpoczynek.

Szlak powyżej kominka prowadzi do kolejnych skalnych formacji.

Każda turnia czy iglica zdają się skrywać sekret stworzenia tego miejsca.

Podszczytowy bastion strzeże drogę na grani.

Na skalistym stoku szutrowe ścieżki zdają się rozmywać.

Sucha skała idealnie trzyma się podeszwy buta, a każdy krok dostarcza potężnej dawki adrenaliny. Widoki zrobiły się niebotyczne. Są bardzo rozległe. Mamy przez chwilkę spokojny fragment grzbietu, aż do kolejnego kominka. Docieramy do niego o godzinie 12.10. Znajduje się po zachodniej stronie formacji skalnej. Jest w niej łańcuch i klamry, które ułatwiają jego pokonanie. Kominek ten jest szerszy od poprzedniego, ale dłuższy. U dołu dość pionowy, pewnie też lekko przewieszony. Potrzeba nieco sił, aby podciągnąć się w nim. Pod koniec jest okap, który mimo zainstalowanej klamry sprawia trochę trudności osobom niższym. Pojawiające się tutaj trudności techniczne są umiarkowane (łatwiejsze niż na Orlej Perci czy Rohaczach), ale osoby z silnym lękiem wysokości lub przestrzeni mogą poczuć dyskomfort. Eksponowane miejsca wymagają pełnego skupienia. Dotyczy to zarówno pierwszego kominka, jak też kolejnych miejsc na grzbiecie masywu.

Tutaj królestwo skał rozdzielił wąski płaskowyż, smagany delikatnym wiatrem.

Ścieżka na grani jest tak wąska, że ma się wrażenie,
jakby zaraz miało się stąd odlecieć razem z wiatrem.

Tutaj biel wapiennych turni lśni niczym kości olbrzymiego smoka.

Buty szukają oparcia na stopniach, które dawno temu wyżłobiły tu górskie trolle.

Niczym wilk wyjący z uniesioną głową
to jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli dzikiej przyrody.

Zaciszna kotlinka, skąd ścieżka wychodzi zakolami w kształcie odwóconej litery S.

W kotlince można na chwilę przywrócić balans między rzeczywistością i fikcją.

Bastiony sterczą nad kotlinką.

Panorama Doliny Wagu i lsnica tafla jeziora Liptovska Mara ze szlaku
Wzrok kierujemy na zapierający dech w piersiach widok rozległej Doliny Wagu,
w której spoczywa lśniąca tafla Liptovskiej Mary.

Szczyty Mala Ostra 1710 m oraz Ostra 1764 m w poludniowej grani
Mała Ostra (słow. Malá Ostrá; 1710 m n.p.m.) i Ostra (słow. Ostrá; 1764 m n.p.m.)
w południowej grani odchodzącej od Siwego Wierchu.

Magia tego miejsca dodaje nam skrzydeł do samego końca.

Wspinaczka drugim wyzszym kominkiem ubezpieczonym lancuchem i klamrami
Wspinaczka drugim, wyższym kominkiem dostarcza dreszczyku emocji,
przypominając o potędze skał.

Czas na grani płynie wolniej i podporządkowany jest rytmowi stawianych kroków.

Powyżej wąską i płaską wierzchowiną porośniętą niską kosówką zbliżamy się do Siwego Wierchu. Jednak do szczytu czekają nas zygzaki podejścia do kolejnych skał, które znajdują się na wysokości 1700 m n.p.m. Tę wysokość przekraczamy o godzinie 12.20, wspinając się owymi zygzakami. Wkrótce przechodzimy na wschodnią stronę skał, gdzie półką przechodzimy na ostre skały, po których musimy wspiąć się jeszcze wyżej na niewielkie upłazy pod masywną ścianą skalnej baszty. I dalej szerszym międzyskalnym korytarzem przechodzimy na drugą stronę grzbietu. Tam czeka nas kolejna niespodzianka.

Rynna ubezpieczona łańcuchem, o której zupełnie już nie myśleliśmy, widząc z bliska szczyt Siwego Wierchu. Wydawało się, że mamy go już w zasięgu zwykłego marszu. Jednak czeka nas jeszcze jedna, nietrudna wspinaczka ciągiem szerokiej rynny, w której ulokował się duży głaz tuż przed końcowym progiem. Kilkoma sprawnymi chwytami wydostajemy się wkrótce z rynny z powrotem na grzbiet. Spoglądając z tego miejsca za siebie mamy cały przegląd Rzędowych Skał. Przed nami szczyt.

Przekraczamy wysokość 1700 m n.p.m.

Panoramiczny taras stworzony przez naturę.

Zolte platki kwiatu Pszeniec zwyczajny Melampyrum pratense w szczelinie
Pszeniec zwyczajny (Melampyrum pratense).

W szczelinie tuż przy szlaku wypatrujemy żółte płatki pszeńca zwyczajnego (Melampyrum pratense). Botanicznie to niezły cwaniak – potrafi podkradać soki innym roślinom, a jego nasionami opiekują się mrówki. Ale stojąc w gęstniejącej mgiełce między dolomitowymi iglicami, łatwo zapomnieć o podręcznikach biologii. Dzisiejszego dnia te małe, żółte kępki wyglądały dla nas jak zagubione iskry z ognisk dawnych olbrzymów, którzy według starych opowieści mieli pilnować wejść do podziemnych krain Siwego Wierchu. Taki mały, złoty akcent na tle surowego, twardego górskiego żywota.

Biala krzewinka Debik osmioplatkowy Dryas octopetala na wapiennej grani
Dębik ośmiopłatkowy (Dryas octopetala).

Wspinamy się dalej stromymi zakosami, pod samymi ścianami turni. Tam, gdzie wydaje się, że nic nie ma prawa przetrwać, skały porasta dębik ośmiopłatkowy (Dryas octopetala). To niesamowita, arktyczno-alpejska krzewinka – jej liście wyglądają jak miniaturowe listki dębu. Kiedy pomyślisz, że to żywa skamielina pamiętająca jeszcze epokę lodowcową, wyobraźnia sama podsuwa baśniowe obrazy. Wygląda to tak, jakby cofający się tysiące lat temu lodowiec zostawił w tatrzańskich szczelinach okruchy swoich zimowych czarów, z których wyrosły te perłowo-białe płatki. Latem dębik przekształca się w puszyste, zwariowane pióropusze, które tańczą na wietrze i pilnują najstarszych tajemnic tej grani.

Zakosy upłazami.

Przejście upłazem pod skałą wymaga schylenia głowy i wsłuchania się we własne tętno.

Przejscie szeroka rynna skalna z duzym glazem podszczytowym z lancuchami
Ogniwa łańcucha prowadzą ostro w górę na kolejene wyzwanie.

Wspinaczka rynną.

Ostatnia walka z urokiem skalnego otoczenia.

W dole, hen daleko, zostawiliśmy wioski odcięte od skalnego miasta.

Kopula szczytowa i ostatnie metry podejscia na Siwy Wierch 1805 m npm
Ostatnie metry na szczyt.
Tu powietrze staje się chłodniejsze i niesie zapach nieznanych, zachwycających przestrzeni.


Akt IV: Wspaniała nagroda, czyli wierzchołek Siwego Wierchu


Po pokonaniu rynny stajemy na wierzchowinie, a przestrzeń nagle otwiera się. Przed nami wyrasta kopuła szczytowa Siwego Wierchu (1805 m n.p.m.). Ostatnie metry podejścia ścieżką lekko lawirującą po skałach wąskiego grzbietu to już czysta euforia radości. Znowu tu jesteśmy, a dzięki wymarzonej aurze świat wokół kładzie się dosłownie u naszych stóp. O godzinie 13.00 stajemy na wierzchołku obok tabliczki z nazwą szczytu.

Wierzcholek Siwy Wierch tabliczka szczytowa i dookolna panorama Tatr
Osiągamy szczyt, skąd panorama wynagradza nam wszelkie trudy wędrówki.
Z perspektywy szczytu przejście Rzędowych Skał jawi się jako tajemniczy sen.

Widok na drugą stronę na Palenicę Jałowiecką (słow. Sedlo Pálenica).

Grzbiet urokliwych Skoruszyńskich Wierchów (słow. Skorušinské vrchy) na północy.
Dalej jawi się masyw Babiej Góry i pasma Policy.

Grzbiet Ostrej i Babek. Na końcu horyzontu rozciągają się Niżne Tatry.

Góry Choczańskie.

Stojąc na poszarpanym, wapiennym wierzchołku Siwego Wierchu, świat wydaje się należeć do ciebie. Krajobraz wyraźnie różni się od reszty Tatr, a panorama z Siwego Wierchu zapiera dzisiaj dech w piersiach. Na wschodzie pysznią się potężne, trawiaste i skaliste grzbiety Tatr Zachodnich z Brestovą i Salatynem na czele, współtworzące z innymi wspaniałymi szczytami koronę wokół znanej Doliny Rohackiej. W dali na horyzoncie majaczą ostre zęby Tatr Wysokich. Zaś na południu rozciąga się Kotlina Liptowska i grzebień Niżnych Tatr, a na zachodzie Góry Choczańskie, Wielka i Mała Fatra, i wiele, wiele innych obiektów, które prezentują się nam dzisiaj cudownie. Gwarno dzisiaj na Siwym Wierchu, więc znajdujemy sobie zaciszne miejsce nieco pod szczytem.





Widok na Tatry Zachodnie. Tędy będziemy schodzić ze szczytu.

Szczęście nas dzisiaj rozpiera i radość bycia na wspaniałym szczycie, który olśniewa nas panoramą i przywodzi z pamięci najstarsze nasze tatrzańskie wędrówki. Stoimy na krawędzi dwóch światów – surowego kamienia, który właśnie pokonaliśmy, i zielonych dolin, które czekają teraz na nas po drugiej stronie, w drodze do Zuberca. O godzinie 13.45 musimy pożegnać się ze szczytem Siwego Wierchu.

Akt V: Pożegnanie ze szczytem


Ostatni raz zerkamy na labirynt Rzędowych Skał. W popołudniowym słońcu, gdy cienie zaczynają się wydłużać, ten labirynt wygląda jeszcze bardziej nierealnie – jak uśpione, odcięte od świata kamienne miasto. Zostawiamy teraz za sobą wierzchołek Siwego Wierchu. Wiele radości przyniosło nam bycie tutaj znowu. To jedna z najpiękniejszych tatrzańskich tras.


Początek ścieżki zejściowej prowadzi nad spadziste zbocze.

Przechodzimy w kierunku wschodniej skały, za którą grań obrywa się dużą stromizną. Schodzenie po piargach w stronę przełęczy Pálenica na początku nie jest szybkie. Wąską, piarżystą ścieżką poruszamy się z uwagą, ostrożnie, aby uniknąć potkniecia lub poślizgnięcia. Powoli stawiamy kolejne kroki na stromym odcinku szlaku.

Schodzenie w stronę przełęczy wymaga dużego skupienia. Skały, które tak zachwycały nas podczas podejścia, teraz musimy opuścić. Ścieżka trochę kluczy, często opada gwałtownie, a dłonie wtedy szukają oparcia na chropowatym dolomicie. Na poszarpanej płycie mamy długi łańcuch do pomocy.  Kolana pracują na pełnych obrotach, a dłonie kurczowo szukają oparcia na skale, gdy zsuwamy się wzdłuż wiszącego na płycie łańcucha. Z każdym krokiem surowy, wysokogórski krajobraz zaczyna łagodnieć, a skała ustępuje miejsca zielonym dywanom kosodrzewiny, która zdaje się falować na lekkim górskim wietrze niczym zielone morze.



jasnoniebieski Dzwonek drobny Campanula cochleariifolia w szczelinie skalnej
Dzwonek drobny (Campanula cochleariifolia) - niska bylina górska,
często spotykana na piargach i w szczelinach skalnych.

Już podczas schodzenia ze szczytu, w piargach i pęknięciach dolomitu, naszą uwagę przykuły fioletowo-niebieskie kielichy dzwonka drobnego. Te filigranowe kwiatki kompletnie nic sobie nie robią z surowego klimatu. Gdyby Tatry miały swoją ścieżkę dźwiękową, te dzwonki na wietrze na pewno grałyby pierwsze skrzypce. Siedząc przy nich, można ulec złudzeniu, że ich delikatne drżenie na urwisku to nie efekt podmuchów powietrza, ale cichy, zamknięty w płatkach szept, niosący echo dawnych zbójnickich pieśni i opowieści z czasów, gdy góry były jeszcze zupełnie dzikie.

Fragment ubezpieczony łańcuchem.

Ścieżka wije się stromo w dół.

Fioletowy kwiat Driakiew lsniaca Scabiosa lucida na piargu gorskim
Driakiew lśniąca (Scabiosa lucida).

Kawałek dalej wyrasta niezwykła driakiew lśniąca (Scabiosa lucida). Jej fioletowe kwiatostany przypominają małe, fantazyjne korony. Przy tej całej surowości otaczających nas, poszarpanych szczytów, driakiew wygląda jak biżuteria zgubiona na szlaku przez górskie elfy. Jej liście błyszczą w pełnym słońcu niczym wypolerowana stal. W tak specyficznym miejscu ten kwiat działa na wyobraźnię jak naturalny drogowskaz – nawet gdyby dokoła siadła gęsta, tatrzańska mgła, te fioletowe punkciki są tak wyraziste, że bez problemu sprowadzą wędrowca na bezpieczną ścieżkę.

Poszarpane szczyty Siwego Wierchu.

Rozległa przełęczy.

Nurkujemy już w zielone morze kosodrzewiny. Jej połacie odprowadzają nas z powrotem do ludzkiego świata. Wtem wchodzimy na rozległe, trawiaste siodło – to Sedlo Pálenica (1573 m n.p.m.). To idealne miejsce na odpoczynek. Zdejmujemy plecaki i siadamy na kamieniu. Pozwalamy chłodnemu wiatrowi osuszyć ciało.

Akt VI: Przystanek na granicy światów – Sedlo Pálenica


Przełęcz Pálenica jest jak brama między dwoma światami. Gdy spojrzysz wstecz, widzimy dumną, poszarpaną sylwetkę Siwego Wierchu, z której przed chwilą zeszliśmy. Z kolei przed nami, na wschodzie, piętrzy się masyw Brestovej. Tutaj podejmujemy decyzję. Chciałoby się iść dalej za czerwonymi znakami na Brestovą i dalej, aby zobaczyć znowu to piękno, które niegdyś podziwialiśmy podczas wspólnej wędrówki, przepełnionej prawdziwym romantyzmem. Dawno, czy niedawno to było, jakże trudno określić to, bo w międzyczasie działo się mnóstwo innych wspaniałych rzeczy. Doznawaliśmy wspaniałych przeżyć i radości życia. Jednak musimy pożegnać czerwony szlak graniowy i skręcamy w lewo, na żółte znaki, aby zanurzyć się w zieloną otchłań doliny.

Rozlegle trawiaste siodlo Sedlo Palenica 1573 m npm wezel szlakow
Sedlo Pálenica (1573 m n.p.m.).


Akt VII: Zielona dolina


Ścieżka z przełęczy opada w dół. Wkrótce przecinamy polanę, za którą gęstnieje las. Otwarta przestrzeni ustępuje miejsca ciszy leśnej. Po pewnym czasie wchodzimy na szczyt bocznego grzbietu. Przechodzimy pod szczytem Ostrý grúň (1216 m n.p.m.), który wyrasta z lasu dolomitowymi skałami. Obchodzimy go od zachodniej strony, po czym otwartymi zboczami z wyciętym lasem schodzimy kamienistą drogą na Zadný Ivanov. Stoi tu drewniana wiata odpoczynkowa, w której łapiemy oddech. Schodzą się w tym miejscu różne drogi i ścieżki. Łatwo się pomylić, ale na szczęście stoi tu słupek z drogowskazami. Pokazuje nam na niepozorną, słabo widoczną ścieżkę, która sprowadza nas wprost do łożyska doliny potoku Pribišská.

Polana pod Palenicą Jałowiecką.

Dolomitowe skaly i szczyt Ostry grun 1216 m npm wyrastajacy z lasu
Ostrý grúň (1216 m n.p.m.) i widoki z jego partii szczytowych.
W głębi widać szczyt Osobitá (1687 m n.p.m.).

Niebawem dolina rozszerza się, otwierając się przed nami szeroko zielonymi łąkami. Nogi czują już trudy całego dnia, lecz płaska droga przez dolinę daje wytchnienie zmęczonym stawom. Nabieramy z powrotem sił i gdyby padło hasło: wracamy! – Zawrócilibyśmy, choć dnia zostało już niewiele. Jednak nikt nie woła. Otacza nas błogi spokój doliny.

Akt VIII: Powrót do cywilizacji – Zuberec


Las już ostatecznie ustępuje miejsca rozległym, górskim łąkom, a szlak zamienia się w wygodną drogę szutrową, a dalej w asfaltową. Pojawiają się pierwsze dachy tradycyjnych, drewnianych i murowanych domów. Wokół zauważyć można bogatą bazę obiektów wypoczynkowych, idealną zarówno dla par, grup czy rodzin z dziećmi. Pribišská to malowniczy przysiółek z bogatą rekreacyjną infrastrukturą. Znajduje się na obrzeżach Zuberca. Miejsce to jest świetną bazą wypadową do pieszych wędrówek.

Szutrowa droga turystyczna prowadzaca do osiedla Pribisska obok Zuberca
Droga do osiedla Pribišská.

Wkraczamy na szosę. Przychodzi ona od centrum Zuberca, ale kierujemy się w przeciwną stronę. Umówiliśmy się zajrzeć do miejsca, które od dawna chcieliśmy zobaczyć z jego atrakcjami. Na główne jego atrakcje jest już dzisiaj za późno, ale tam właśnie nas ciągnie. Spoglądamy na prawo w stronę grzbietu gór, gdzie wciąż widoczna jest skalista korona Siwego Wierchu. Idziemy lasem wygodną dróżką wzdłuż szosy. Studený potok, ten który rodzi się w urokliwych Stawach Rohackich, szumi nam po lewej. Jakże miły spacer na koniec.

idok z Zuberca na zielony masyw Brestowej i pożegnanie z gorami
Masyw Brestowej.

Pożegnalne spojrzenie na Siwy Wierch.

W końcu docieramy do miejsca, gdzie górskie powietrze wypełnia się zapachami regionalnej kuchni, ulatniającymi się z lokalnych kolib. Jednak o tej porze nie ma tu już innych turystów oprócz nas. Zanurzamy się w romantycznej, orawskiej atmosferze. Muzeum Wsi Orawskiej jest już zamknięte, ale składamy sobie obietnicę powrotu tutaj. Wycieczka rozpoczęta rano pod Białą Skałą właśnie dobiegła końca.

Drewniane koliby kuszą zapachem pieczonych mięs i innych lokalnych przysmaków. Siadamy przy ławie przed jedną z nich. Wciąż jest gorąco i przyjemniej zjeść coś na zewnątrz. Ogarnia nas zupełny relaks i odprężenie. To świetne miejsce, aby przy kuflu zimnego piwa czy Kofoli snuć opowieść o górskich przygodach, takich jak te dzisiejsze, które pozostają na długo w pamięci.


🏔️ Informacje o trasie: Siwy Wierch (Tatry Zachodnie)
📍 Punkt startu Wyżnia Huciańska Przełęcz / leśniczówka Biała Skała (940 m n.p.m.)
🏁 Punkt końca Zuberec / osiedle Pribišská (Muzeum Wsi Orawskiej)
📏 Dystans trasy ok. 12,5 km
📈 Suma podejść ok. 910 m
📉 Suma zejść ok. 1100 m
⏱️ Czas przejścia ok. 6 godzin (start o 8:40, wejście na szczyt o 13:00)
🗺️ Przebieg szlaku Wyżnia Huciańska Przełęcz (szlak czerwony) → Biała Skała → Siwa Kopa → Rzędowe Skały → Siwy Wierch → Sedlo Pálenica (zmiana na szlak żółty) → Ostrý grúň → Zadný Ivanov → Zuberec
🌲 Ochrona przyrody Tatranský národný park (TANAP), krasowy rezerwat botaniczny
🎒 Trudność techniczna Umiarkowana / Wymagająca (krótkie wspinaczki w kominkach z łańcuchami, ekspozycja w labiryncie skalnym)

⛰️ Siwy Wierch i Rzędowe Skały – FAQ

Przed wyruszeniem w labirynt Rzędowych Skał, warto poznać odpowiedzi na kluczowe pytania dotyczące logistyki i bezpieczeństwa na szlaku.

1. Jakie trudności techniczne skrywa szlak na Siwy Wierch?

Szlak prowadzący przez Rzędowe Skały charakteryzuje się umiarkowanymi trudnościami technicznymi. Najważniejszymi punktami są dwa kominki skalne, które zostały ubezpieczone łańcuchami oraz metalowymi klamrami. Ponadto prze wierzchowiną szczytową jest jeszcze jeden ubezpieczony łańcuchem próg (uskok grzbietu). Skała dolomitowa zapewnia doskonałe oparcie dla butów, jednak osoby cierpiące na silny lęk wysokości lub przestrzeń mogą odczuwać tu dyskomfort. Trasa wymaga na pewnych fragmentach użycia rąk i schowania kijków trekkingowych do plecaka.

2. Ile wynosi średni czas przejścia i dystans całej trasy?

Cała pętla liniowa z Wyżniej Huciańskiej Przełęczy przez szczyt do osiedla Pribišská w Zubercu liczy około 12,5 kilometra. Średni czas przejścia to 6 godzin czystego marszu, do którego należy doliczyć przerwy na odpoczynek pod Białaturnią oraz podziwianie tatrzańskiej przyrody. Suma podejść wynosi około 910 metrów.

3. Gdzie bezpiecznie zostawić samochód? (Wyżnia Huciańska Przełęcz parking)

Wygodny, bezpłatny leśny parking znajduje się tuż przy leśniczówce Biała Skała (słow. Horáreň Biela skala), na wysokości około 940 m n.p.m. To właśnie tam, bezpośrednio przy szosie na Wyżniej Huciańskiej Przełęczy, zaczynają się czerwone znaki wprowadzające nas na szlak.

4. Jak wygląda logistyka powrotu po przejściu szlaku z Zuberca?

Ponieważ opisywany szlak ma charakter liniowy i kończy się w osiedlu Pribišská obok Zuberca, po zakończeniu wędrówki musimy wrócić na Huciańską Przełęcz po auto. Najwygodniejszym rozwiązaniem jest złapanie lokalnego autobusu (SAD) kursującego w kierunku Liptowskiego Mikułasza, zamówienie lokalnej taksówki w Zubercu lub wcześniejsza logistyka na dwa samochody.

5. Czym wyróżnia się krasowy rezerwat botaniczny na Siwym Wierchu?

Masyw Siwego Wierchu to jeden z najbogatszych botanicznie zakątków w całych Tatrach Słowackich. Podłoże bogate w węglan wapnia sprzyja rozwojowi rzadkich roślin wapieniolubnych. Można tu spotkać unikalny, lśniący goździk (Dianthus nitidus), który w Polsce uznany jest za gatunek wymarły, a także dywany dębika ośmiopłatkowego, lilię złotogłów oraz chronioną kukułkę Fuchsa.


Udostępnij:
Location: Siwy Wierch, 027 32 Zuberzec, Słowacja

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.


Życie jest zbyt krótkie, aby je przegapić.

Liczba wyświetleń

Popularne posty (ostatnie 30 dni)

Etykiety

Archiwum bloga

Z nimi w górach bezpieczniej

Zapamiętaj !
NUMER RATUNKOWY
W GÓRACH
601 100 300

Mapę miej zawsze ze sobą

Stali bywalcy

Odbiorcy


Wyrusz z nami na

Główny Szlak Beskidu Wyspowego


ETAP DATA, ODCINEK
1
19.11.2016
[RELACJA]
Szczawa - Jasień - Ostra - Ogorzała - Mszana Dolna
2
7.01.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Potaczkowa - Rabka-Zdrój
3
18.02.2017
[RELACJA]
Rabka-Zdrój - Luboń Wielki - Przełęcz Glisne
4
18.03.2017
[RELACJA]
Przełęcz Glisne - Szczebel - Kasinka Mała
5
27.05.2017
[RELACJA]
Kasinka Mała - Lubogoszcz - Mszana Dolna
6
4.11.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Ćwilin - Jurków
7
9.12.2017
[RELACJA]
Jurków - Mogielica - Przełęcz Rydza-Śmigłego
8
20.01.2018
[RELACJA]
Przełęcz Rydza-Śmigłego - Łopień - Dobra
9
10.02.2018
[RELACJA]
Dobra - Śnieżnica - Kasina Wielka - Skrzydlna
10
17.03.2018
[RELACJA]
Skrzydlna - Ciecień - Szczyrzyc
11
10.11.2018
[RELACJA]
Szczyrzyc - Kostrza - Tymbark
12
24.03.2019
[RELACJA]
Tymbark - Kamionna - Żegocina
13
14.07.2019
[RELACJA]
Żegocina - Łopusze - Laskowa
14
22.09.2019
[RELACJA]
Laskowa - Sałasz - Męcina
15
17.11.2019
[RELACJA]
Męcina - Jaworz - Limanowa
16
26.09.2020
[RELACJA]
Limanowa - Łyżka - Pępówka - Łukowica
17
5.12.2020
[RELACJA]
Łukowica - Ostra - Ostra Skrzyż.
18
6.03.2021
[RELACJA]
Ostra Skrzyż. - Modyń - Szczawa

Smaki Karpat

Wołoskimi śladami

Główny Szlak Beskidzki

21-23.10.2016 - wyprawa 1
Zaczynamy gdzie Biesy i Czady,
czyli w legendarnych Bieszczadach

BAZA: Ustrzyki Górne ODCINEK: Wołosate - Brzegi Górne
Relacje:
13-15.01.2017 - Bieszczadzki suplement do GSB
Biała Triada z Biesami i Czadami
BAZA: Ustrzyki Górne
Relacje:
29.04.-2.05.2017 - wyprawa 2
Wielka Majówka w Bieszczadach
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Brzegi Górne - Komańcza
Relacje:
16-18.06.2017 - wyprawa 3
Najdziksze ostępy Beskidu Niskiego
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Komańcza - Iwonicz-Zdrój
Relacje:
20-22.10.2017 - wyprawa 4
Złota jesień w Beskidzie Niskim
BAZA: Iwonicz ODCINEK: Iwonicz-Zdrój - Kąty
Relacje:
1-5.05.2018 - wyprawa 5
Magurskie opowieści
i pieśń o Łemkowyni

BAZA: Zdynia ODCINEK: Kąty - Mochnaczka Niżna
Relacje:
20-22.07.2018 - wyprawa 6
Ziemia Sądecka
BAZA: Krynica-Zdrój ODCINEK: Mochnaczka Niżna - Krościenko nad Dunajcem
Relacje:
7-9.09.2018 - wyprawa 7
Naprzeciw Tatr
BAZA: Studzionki, Turbacz ODCINEK: Krościenko nad Dunajcem - Rabka-Zdrój
Relacje:
18-20.01.2019 - wyprawa 8
Zimowe drogi do Babiogórskiego Królestwa
BAZA: Jordanów ODCINEK: Rabka-Zdrój - Krowiarki
Relacje:
17-19.05.2019 - wyprawa 9
Wyprawa po wschody i zachody słońca
przez najwyższe partie Beskidów

BAZA: Markowe Szczawiny, Hala Miziowa ODCINEK: Krowiarki - Węgierska Górka
Relacje:
22-24.11.2019 - wyprawa 10
Na śląskiej ziemi kończy się nasza przygoda
BAZA: Równica ODCINEK: Węgierska Górka - Ustroń
Relacje:

GŁÓWNY SZLAK WSCHODNIOBESKIDZKI

termin 1. wyprawy: 6-15 wrzesień 2019
odcinek: Bieszczady Wschodnie czyli...
od Przełęczy Użockiej do Przełęczy Wyszkowskiej


termin 2. wyprawy: wrzesień 2023
odcinek: Gorgany czyli...
od Przełęczy Wyszkowskiej do Przełęczy Tatarskiej


termin 3. wyprawy: wrzesień 2024
odcinek: Czarnohora czyli...
od Przełęczy Tatarskiej do Gór Czywczyńskich

Koszulka Beskidzka

Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu - koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.
Wykonana z poliestrowej tkaniny o wysokim stopniu oddychalności. Nie chłonie wody, ale odprowadza ją na zewnątrz dając wysokie odczucie suchości. Nawet gdy pocisz się ubranie nie klei się do ciała. Wilgoć łatwo odparowuje z niej zachowując jednocześnie komfort cieplny.

Fascynujący świat krasu

25-27 lipca 2014 roku
Trzy dni w Raju... Słowackim Raju
Góry piękne są!
...można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności,
ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie – dziękujemy Wam
za trzy niezwykłe dni w Słowackim Raju,
pełne serdeczności, ciekawych pogawędek na szlaku
i za tyleż uśmiechu.
24-26 lipca 2015 roku
Powrót do Słowackiego Raju
Powróciliśmy tam, gdzie byliśmy roku zeszłego,
gdzie natura stworzyła coś niebywałego;
gdzie płaskowyże pocięły rokliny,
gdzie Spisza i Gemeru łączą się krainy;
by znów wędrować wąwozami dzikich potoków,
by poczuć na twarzy roszące krople wodospadów!
To czego jeszcze nie widzieliśmy – zobaczyliśmy,
gdy znów w otchłań Słowackiego Raju wkroczyliśmy!


19-21 sierpnia 2016 roku
Słowacki Raj 3
Tam gdzie dotąd nie byliśmy!
Przed nami kolejne trzy dni w raju… Słowackim Raju
W nieznane nam dotąd kaniony ruszymy do boju
Od wschodu i zachodu podążymy do źródeł potoków
rzeźbiących w wapieniach fantazję od wieków.
Na koniec pożegnalny wąwóz zostanie na południu,
Ostatnia droga do przebycia w ostatnim dniu.

           I na całe to krasowe eldorado
spojrzymy ze szczytu Havraniej Skały,
           A może też wtedy zobaczymy
to czego dotąd nasze oczy widziały:
           inne słowackie krasy,
próbujące klasą dorównać pięknu tejże krainy?
           Niech one na razie cierpliwie
czekają na nasze odwiedziny.

7-9 lipca 2017 roku
Słowacki Raj 4
bo przecież trzy razy to za mało!
Ostatniego lata miała to być wyprawa ostatnia,
lecz Raj to kraina pociągająca i w atrakcje dostatnia;
Piękna i unikatowa, w krasowe formy bogata,
a na dodatek zeszłego roku pojawiła się w niej ferrata -
przez dziki Kysel co po czterdziestu latach został otwarty
i nigdy dotąd przez nas jeszcze nie przebyty.
Wspomnień czar ożywi też bez większego trudu
fascynujący i zawsze urzekający kanion Hornadu.
Zaglądnąć też warto do miasta mistrza Pawła, uroczej Lewoczy,
gdzie w starej świątyni świętego Jakuba każdy zobaczy
najwyższy na świecie ołtarz, wyjątkowy, misternie rzeźbiony,
bo majster Paweł jak Wit Stwosz był bardzo uzdolniony.
Na koniec zaś tej wyprawy - wejdziemy na górę Velka Knola
Drogą niedługą, lecz widokową, co z góry zobaczyć Raj pozwala.
Słowacki Raj od ponad stu lat urodą zniewala człowieka
od czasu odkrycia jej przez taternika Martina Rótha urzeka.
Grupa od tygodni w komplecie jest już zwarta i gotowa,
Kaniony, dzikie potoki czekają - kolejna rajska wyprawa.


Cudowna wyprawa z cudownymi ludźmi!
Dziękujemy cudownym ludziom,
z którymi pokonywaliśmy dzikie i ekscytujące szlaki
Słowackiego Raju.
Byliście wspaniałymi kompanami.

Miało być naprawdę po raz ostatni...
Lecz mówicie: jakże to w czas letni
nie jechać znów do Słowackiego Raju -
pozwolić na zlekceważenie obyczaju.
Nawet gdy niemal wszystko już zwiedzone
te dzikie kaniony wciąż są dla nas atrakcyjne.
Powiadacie też, że trzy dni w raju to za krótko!
skoro tak, to czy na cztery nie będzie zbyt malutko?
No cóż, podoba nam się ten kras,
a więc znów do niego ruszać czas.
A co wrzucimy do programu wyjazdu kolejnego?
Może z każdego roku coś jednego?
Niech piąty epizod w swej rozciągłości
stanie się powrotem do przeszłości,
ruszajmy na stare ścieżki, niech emocje na nowo ożyją
gdy znów pojawimy się w Raju z kolejną misją!

15-18 sierpnia 2018 roku
Słowacki Raj 5
Retrospekcja
Suchá Belá - Veľký Sokol -
- Sokolia dolina - Kyseľ (via ferrata)

Koszulka wodniacka

Tatrzańska rodzinka

Wspomnienie


519 km i 18 dni nieustannej wędrówki
przez najwyższe i najpiękniejsze partie polskich Beskidów
– od kropki do kropki –
najdłuższym górskim szlakiem turystycznym w Polsce


Dorota i Marek Szala
Główny Szlak Beskidzki
- od kropki do kropki -

WYRÓŻNIENIE
prezentacji tego pasjonującego przedsięwzięcia na



za dostrzeżenie piękna wokół nas.

Dziękujemy i cieszymy się bardzo,
że nasza wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim
nie skończyła się na czerwonej kropce w Ustroniu,
ale tak naprawdę doprowadziła nas aż na
Navigator Festival 2013.

Napisz do nas