Słońce znowu gorąco zabawia się na niebie, choć to zaciągnęło się
przeźroczystym welonem chmur, głównie nad Gibraltarem. Z samego rana tam
właśnie zmierzamy, przecinając pas lotniska. Zaraz po wejściu do miasta
skręcamy na prawo w kierunku mariny Ocean Village. Zmierzamy bliżej Cieśniny
Gibraltarskiej, za którą widać wypiętrzony masyw Dżabal Musa (Jebel Musa) o
wysokości 842 m n.p.m., wchodzący do pasma gór Rif (często błędnie
utożsamianych z całym Atlasem). Tworzy on wraz ze Skałą Gibraltarską
historyczne Słupy Herkulesa, oddzielone od siebie przesmykiem wodnym o
szerokości zaledwie 14 km. Towarzyszy nam ekscytacja. Wypływamy dzisiaj na
głębokie wody Zatoki Gibraltarskiej, a emocje napływają z powodu oczekiwanego
na tych wodach spotkania.
- delfin zwyczajny (Common dolphin),
- delfin butlonosy (Bottlenose dolphin),
- delfin pręgowany (Striped dolphin)
Zwierzęta te żyją w stadach liczących od kilku do nawet kilkuset osobników.
Są niezwykle towarzyskie i bardzo chętnie podpływają blisko łodzi, płynąc w
falach dziobowych i wykonując widowiskowe akrobacje nad wodą. Czasami (w
zależności od sezonu) można też dostrzec w tutejszych wodach wieloryby,
żółwie morskie i latające ryby.
Łodzie wypływają na spotkanie z delfinami głównie z portu Marina Bay
znajdującego się w Ocean Village w Gibraltarze. To właśnie tutaj rozpoczyna
się nasza nowa przygoda. Tego typu rejsy to jedna z najpopularniejszych
atrakcji w tym regionie, oferująca blisko 99% szans na zobaczenie tych
zwierząt w ich naturalnym środowisku. Z przystani Ocean Village rejsy
organizowane są przez wyspecjalizowane firmy, takie jak Dolphin Safari
(słynna „niebieska łódź” lub szybkie pontony RHIB) oraz Dolphin Adventure
(duże, stabilne katamarany i mniejsze jednostki). Na niebieskiej łodzi z
Dolphin Safari wypływamy na wody zatoki.
Brytyjczycy nazywają tę zatokę Bay of Gibraltar, a Hiszpanie Bahía de
Algeciras. To niezwykłe miejsce. Gdzieś po lewej stronie majaczą zarysy lądu
Afryki, po prawej mamy kontynent Europy. Pod kadłubem naszej łodzi mamy wody
Oceanu Atlantyckiego, które w cieśninie mieszają się z wodami Morza
Śródziemnego. Oddalając się od przystani obserwujemy nabrzeże, gdzie
niektóre domy stoją na palach nad wodą. Miasto Gibraltar tylko w ten sposób
może powiększać się albo wznosząc się w górę, jak te wieżowce po wschodniej
stronie Skały Gibraltarskiej. Widzimy z bliska statki zakotwiczone na
redzie, które mamy niemal na wyciągnięcie ręki. Od początku naszego pobytu
zastanawialiśmy się, jak takie ogromne jednostki pływające przemieszczają
się w takiej niewielkiej zatoce, przepływając całkiem blisko nabrzeża.
|
| Jesteśmy prawie na środku zatoki. |
Tymczasem motory naszej łodzi nieco przycichają. Łódź zwalnia. Znajdujemy
się na środku zatoki, ponad głębią kanionu. Wszyscy rozglądają się z
niecierpliwością wokół. Czy naprawdę można przeżyć magię delfinarium na
naturalnych wodach oceanicznych? Nagle ktoś krzyknął: – Patrzcie, delfiny na
prawej burcie! Kapitan łodzi delikatnie zmienia kurs naszej łodzi,
ustawiając dziób w tym samym kierunku, w którym przemieszczają się wystające
ponad wodę płetwy grzbietowe, które w pierwszym momencie przywodzą na myśl
płetwę rekina.
Plażując na Playa de Poniente nawet nie wyobrażaliśmy sobie, że tak
niedaleko od plaży dno zatoki to ogromny kanion. Jego głębia powoduje, że
fala oceaniczna osłabia się, zanim dotrze do nabrzeża zatoki, na którym
znajduje się również plaża Poniente.
Zatoka Gibraltarska (zwana także Zatoką Algeciras) zajmuje tylko około 75
km². Jest o wiele mniejsza niż nasza krajowa Zatoka Pucka, stanowiąca część
Zatoki Gdańskiej, która zajmuje 364 km². Jest jeszcze coś, czego nie widać
okiem. Otóż o ile Zatoka Pucka w najgłębszym miejscu liczy 50 m głębokości,
to Zatoka Gibraltarska (Algeciras) jest potężnym, naturalnym rowem
tektonicznym. Woda w samej zatoce błyskawicznie osiąga głębokość od 200 do
nawet 400 metrów, a w samej Cieśninie Gibraltarskiej sięga nawet 900 metrów!
To właśnie ta ogromna głębokość sprawia, że woda ma tu tak intensywny,
granatowy odcień i pozwala potężnym statkom handlowym oraz wielkim stadom
delfinów pływać tak blisko wybrzeża.
Ten gigantyczny podwodny kanion pełni funkcję stołówki dla delfinów, dla
których silne prądy serwują tu ławice ryb. I dlatego delfinów jest tutaj tak
dużo. Silne prądy morskie i różnica temperatur między Atlantykiem a Morzem
Śródziemnym powodują tzw. upwelling, czyli napływ zimnych prądów oceanicznych,
które zastępują cieplejsze wody powierzchniowe. Wznoszące się ku powierzchni
wodne prądy niosą z głębin wiele składników odżywczych, które przyciągają
ławice ryb (głównie sardynek i latających ryb), a te są w głównym menu
delfinów.
Znajdujemy się w centrum stada delfinów, które są dosłownie wszędzie. Płyną
tuż obok kadłuba, jakby ścigając się z łodzią, co chwilę któryś wyskakuje nad
powierzchnię wody. Plusk za pluskiem. Co ciekawe, wiele z nich... obraca się
pod wodą lekko na bok. Dlaczego? Ze względu na budowę ich oczu, delfiny robią
tak celowo, aby spojrzeć na ludzi stojących na pokładzie łodzi. Nie potrafią,
jak ludzie przewrócić oka, aby spojrzeć ponad powierzchnię wody, ale muszą
przekręcić się na bok.
Chwilami wygląda jakby bawiły się z nami, ale nie jest to zwyczajny pokaz jak
w delfinarium, bo delfiny z Gibraltaru są w 100% dzikie. Podpływają do naszej
łodzi i płyną korzystając z fali dziobowej (bow-riding). To dla nich czysta
rozrywka, ale przede wszystkim sposób na darmowe przyspieszenie dzięki energii
fali wytwarzanej przez kadłub. Gdyby wśród nich były delfiny pręgowane (Striped dolphins), zobaczylibyśmy wysokie ewolucje w powietrzu. Potrafią one wyskoczyć na
wysokość nawet 7 metrów nad poziom wody i wykonywać obroty wokół własnej osi.
Rejs na oglądanie delfinów w Gibraltarze czy odpoczynek na tamtejszych plażach
to doświadczenie, które uczy pokory wobec potęgi natury i inżynierii morskiej.
Delfiny nie potrzebują krystalicznie czystej wody do życia i doskonale radzą
sobie w mętnych akwenach. Nawet coś, co dla ludzkiego oka wygląda na „brudną”
lub mało klarowną wodę jest dla nich zupełnie naturalnym środowiskiem.
Wizualny „brud” taki jak mętna woda, unoszący się ciemny piasek, organiczny
osad czy nawet pył wulkaniczny nie przeszkadza delfinom. Wszak istnieją
gatunki delfinów, które żyją w rzekach, gdzie woda przypomina gęstą, brązową
zupę o zerowej widoczności np. delfiny amazońskie (Sotalia fluviatilis)
czy gangesowe (Platanista gangetica). Wzrok tych delfinów stał się
zmysłem drugorzędnym, ale wszystkie delfiny mają coś, zamiast oczu –
echolokację.
Delfiny co rusz wyskakują z wody i zanurzają się w otchłań wód. Pod wodą
również są widoczne, co potwierdza czystość wód. Mimo, że dziś woda jest
bezpieczna i czysta, to spory ruch statków sprawia, że historia współczesna
odnotowała tutaj chwile grozy. W 1985 roku doszło do tragicznej, potężnej
eksplozji tankowców w porcie Algeciras. Z kolei całkiem niedawno, pod koniec
lata 2022 roku, zderzenie masowca OS 35 z gazowcem Adam LNG u wybrzeży
Gibraltaru doprowadziło do pęknięcia kadłuba i wycieku paliwa. Plama mazutu
dotarła wtedy bezpośrednio na plażę Poniente, którą na jakiś czas zamknięto.
Na szczęście dzięki błyskawicznej akcji ratunkowej ekosystem został uratowany,
a dziś po tamtych wydarzeniach nie ma już śladu. Rygorystyczne, laboratoryjne
kontrole gwarantują, że woda jest w 100% bezpieczna zarówno dla kąpiących się
ludzi, jak i dla mieszkających tu stad delfinów.
📌 Największe współczesne incydenty w Zatoce Gibraltarskiej (Algeciras)
1. Katastrofa masowca OS 35 29 sierpień 2022
⚠️ Plaża Poniente w niebezpieczeństwie
💥 Co się stało:
Spora jednostka – masowiec OS 35 – zderzyła się z metanowcem tuż przy
brzegu Gibraltaru. Kapitan celowo osadził uszkodzony statek na
mieliźnie, aby zapobiec jego całkowitemu zatonięciu.
🚢 Skutki:
Kadłub statku pękł i doszło do wycieku paliwa. Prądy w zatoce
zepchnęły plamę ropy prosto w kierunku linii brzegowej La Línea de la
Concepción. Burmistrz miasta ogłosił wtedy alarm, a część plaży Poniente
została tymczasowo zamknięta, podczas gdy ekipy ratunkowe oczyszczały
piasek i wodę ze śladów mazutu. Szybka reakcja hiszpańskich i
brytyjskich służb uratowała ekosystem przed totalną katastrofą.
2. Zatopienie statku New Flame
sierpień 2007
⚓ Incydent przy Europa Point
💥 Co się stało:
Masowiec New Flame zderzył się z tankowcem na wysokości przylądka Europa
Point. Statek częściowo zatonął i spoczywał na dnie przez wiele
miesięcy.
🚢 Skutki:
Z wraku wielokrotnie uwalniały się mniejsze plamy paliwa, które
zanieczyszczały okoliczne plaże i korytarze migracyjne delfinów
zwyczajnych. Sprawa ta zmusiła rządy obu stron do radykalnego
zaostrzenia procedur ochrony środowiska morskiego.
3. Wybuchy tankowców w porcie Algeciras
maj 1985
💀 Najtragiczniejsza katastrofa
💥 Co się stało:
Podczas rutynowych prac remontowych i przeładunkowych w hiszpańskim
porcie Algeciras doszło do serii gigantycznych eksplozji na dwóch
sąsiadujących tankowcach (Petrogen One oraz Camponavia).
🚢 Skutki:
Wybuch był tak potężny, że wstrząsnął domami w całej okolicy. Życie
straciło kilkunastu marynarzy i robotników, a do wód zatoki wylały się
tysiące ton płonących produktów naftowych. Przez wiele dni nad zatoką
unosił się gęsty, toksyczny dym, paraliżując życie w regionie.
Delfiny pod wodą nie polegają tylko na wzroku. Używają niesamowicie precyzyjnego
systemu echolokacji. Wysyłają dźwięki (kliki), które odbijają się od ryb, dna
morskiego czy przeszkód i wracają do nich jako echo. Dzięki temu delfin
tworzy idealny, trójwymiarowy obraz otoczenia nawet w całkowitej ciemności
nocy lub w najbardziej mętnej wodzie.
Prawdziwym wrogiem jest dla nich jednak „niewidzialny brud” – toksyczna chemia
i mikroplastik, które niszczą ich odporność. Dlatego tak ważne jest, że woda w
Bahía de Algeciras, mimo bliskości portów, trzyma wysokie normy laboratoryjne,
pozwalając tym pięknym ssakom żyć bezpiecznie tuż obok ludzi.
W sytuacjach skażenia wody istotna jest szybka interwencja ludzi. Co prawda
delfiny nie piją wody morskiej, bo całą niezbędną wilgoć czerpią ze zjadanych
ryb, ale podczas wycieków paliwa, jak ten z 2022 roku, największym wrogiem
delfinów staje się... toksyczne opary. Kiedy te piękne zwierzęta wynurzają
się, by zaczerpnąć powietrza, wdychają toksyczne opary unoszącej się na wodzie
ropy, co niszczy ich płuca, a że ich podwodny radar (echolokacja) nie zawsze
wykrywa rozlaną ciecz, to delfinom zdarza się wpłynąć prosto
w pułapkę. Podczas ostatnich katastrof w Bahía de Algeciras stada uratowały
się głównie dzięki instynktowi – gdy woda stała się drażniąca, delfiny uciekły
na otwarty ocean, a ekipy ratunkowe z Hiszpanii i Gibraltaru stoczyły wyścig z
czasem, rozkładając specjalne zapory chroniące ich żerowiska. Służby portowe z
Gibraltaru i Hiszpanii podczas takich incydentów rozstawiają specjalne,
pływające zapory, które odgradzają plamę ropy od najcenniejszych przyrodniczo
stref zatoki, w których żerują delfiny. Jednak pomimo tych działań, nawet
jeśli były bardzo skuteczne, pozostaje jeszcze problem zatrutej stołówki
(biomagnifikacja), która dla delfinów stanowi śmiertelne zagrożenie - ryby,
które wchłonęły toksyny ze skażonej chemicznie wody, a których delfin zjada
setki.
|
| Gazowiec LNG (LNG carrier) - takie statki służą do globalnego transportu błękitnego paliwa w temperaturze około -162°C. |
|
| Masowiec (Bulk Carrier) LMZ EUROPA. |
Problemy te dotyczą oczywiście nie tylko Zatoki Gibraltarskiej, a ta przez
intensywny ruch statków i przemysł (rafineria w pobliżu) jest szczególnie
narażona. Jednak oficjalne analizy prowadzone przez Environmental Agency
Gibraltar wskazują, że większość popularnych tutaj kąpielisk regularnie
spełnia rygorystyczne normy czystości. Kontrole czystości wód prowadzone po
stronie gibraltarskiej i hiszpańskiej są regularne i częstsze niż wymagają
tego przepisy, prowadzone są różne akcje oczyszczania wybrzeży.
Delfiny wciąż hasają wokół po obu stronach burty naszego statku. Najbardziej
aktywne są właśnie teraz wczesnym rankiem, ale też późnym popołudniem (przed
zachodem słońca). Wtedy to ławice ryb podnoszą się najbliżej powierzchni wody,
co przyciąga delfiny, które sprawiają nam wiele radości. W środku dnia, w
pełnym słońcu delfiny też chętnie żerują i bawią się przy łodziach, ale
częściej robią sobie wtedy krótkie przerwy na odpoczynek. A czy w ogóle śpią?
To fascynujące i zaskakujące, może również szokujące: one śpią tylko połową
mózgu! Delfiny są ssakami i muszą oddychać jak ludzie, ale one są ssakami
żyjącymi w wodzie. Muszą zatem świadomie decydować o każdym oddechu i gdyby
delfin zasnął tak głęboko jak człowiek, po prostu utonąłby w wodzie.
Potrzebują jednak tak samo jak człowiek odpoczynku i wykształciły sobie w tym
celu niezwykłą zdolność zwaną snem jednopółkulowym (ang. unihemispheric
sleep). Delfin wyłącza i usypia tylko jedną połowę mózgu na około 2 godziny,
zamykając przy tym przeciwległe oko. Druga połowa mózgu pozostaje w 100%
aktywna. Kontroluje pływanie, pilnuje, aby delfin co kilka minut wynurzył
się po powietrze i wypatruje zagrożenia ze strony drapieżników (np. orek).
Potem następuje zmiana – lewa strona się budzi, a prawa idzie spać. W ten
sposób delfiny odpoczywają przez około 8 godzin na dobę, będąc cały czas w
ruchu, podczas którego wciąż aktywnie polują na ryby.
To bardzo ruchliwe stworzenia. Ich fotografowanie na otwartym morzu to jedno z
trudniejszych zadań dla amatora (a nawet profesjonalisty). Delfiny są
niesamowicie szybkie, pojawiają się znikąd i znikają pod wodą w ułamku
sekundy. Klasyczne podejście „zobaczę delfina i wcisnę spust migawki” w 95%
przypadków kończy się zdjęciem samej plamy wzburzonej wody. Na szczęście są na
to sposoby. Najprostszym jest przełączenie aparatu w tryb sportowy, który
automatycznie zamraża kolejne fazy ruch tych szybkich zwierząt. Potem
oczywiście pozostaje wyselekcjonowanie udanych ujęć. Można też nagrywać wideo
w wysokiej rozdzielczości, a potem pozyskać z niego odpowiednie kadry. Nam
udało się zrobić dzięki tej technice sporo ciekawych fotografi, którymi możemy
się teraz podzielić.
🐬 Fotograficzny poradnik - Jak uwiecznić delfina? 🐬
Fotografowanie tak szybkich zwierząt, jakimi są delfiny nie jest łatwe. Klasyczne podejście „wcisnę spust migawki, jak tylko zobaczę delfina” kończy się zazwyczaj sfotografowaniem wyłącznie spienionej wody. Jednak zastosowanie się do kilku dość prostych wskazówek może przynieść efekty w tym zakresie.
| 📱 Smartfon: Zapomnij o zdjęciach, nagraj wideo 4K | |
|
Wycinanie klatek (Frame Grab) |
Ustaw w telefonie nagrywanie wideo w najwyższej rozdzielczości (4K, najlepiej 60 kl./s). Nagrywaj płynnie stado z lewej i prawej strony. Po powrocie przejrzyj film sekunda po sekundzie, zatrzymaj na idealnym momencie i zrób zrzut ekranu lub użyj funkcji „zapisz klatkę jako zdjęcie”. Otrzymasz ostre zdjęcie bez żadnego wysiłku. |
|
Zwolnione tempo (Slow Motion) |
Nagranie wyskakującego stada w trybie Slo-Mo (120 lub 240 kl./s) daje kinowy, wręcz magiczny efekt na relacjach na Instagramie czy innych profilach społecznościowych. |
| 📸 Aparat fotograficzny (lustrzanka / bezlusterkowiec) | |
|
Czas naświetlania (Shutter Speed) |
Musi być ekstremalnie krótki. Minimum to 1/1000 sekundy, a przy silnym słońcu nawet 1/2000 sekundy. Przy niższych wartościach krople wody oraz sam delfin będą rozmazane. |
|
Tryb seryjny (Burst Mode) |
Ustaw aparat na tryb „maszynowy” (high-speed continuous shooting). Trzymaj wciśnięty spust, wykonując 10-20 zdjęć na sekundę. Z serii 100 klatek bez problemu wybierzesz tę idealną. |
|
Ciągły Autofokus (AF-C / Al Servo) |
Aparat musi stale śledzić obiekt w ruchu, zamiast blokować ostrość w jednym punkcie na losowej fali. |
| 🛑 Czego lepiej NIE robić? | |
|
Zoom cyfrowy (Digital Zoom) |
Nigdy nie używaj zoomu cyfrowego w telefonie. Łódź się kołysze, a delfiny są szybkie – obraz będzie drastycznie rozmyty lub zgubisz stado z pola widzenia. Lepiej zrobić szerszy kadr i potem przyciąć go w aplikacji. |
Po około półtoragodzinnym rejsie wracamy do przystani. Przygoda ta nie tylko zauroczyła
nas widokiem wielkiego stada delfinów, ale też skłoniła do odkrycia
kilku ciekawostek i faktów, które przytoczyliśmy w naszej relacji. Chodzi nam po głowie, że popłyniemy w taki rejs jeszcze raz, bo było to wspaniałe doświadczenie. Jak kiedyś
wrócimy ponownie w ten rejon z pewnoscią to powtórzymy. Kończy się nasze
tegoroczne „Dolphin Safari” - oko w oko z delfinami z Gibraltaru. Nasz rejs
po Bahía de Algeciras dobiega końca. Dziękujemy kapitanowi za obsługę i
ciekawe opowieści. Stajemy w Ocean Village niezwykle podekscytowani.
Po pełnym emocji rejsie z Dolphin Safari wróciliśmy do mariny Ocean
Village. Ponieważ był to nasz ostatni dzień pobytu na Gibraltarze (śpimy
po stronie Hiszpańskiej), postanowiliśmy niespiesznie pożegnać się z tym
niezwykłym miastem. Usiedliśmy na głównym placu – Casemates Square –
rozkoszując się filiżanką kawy i chłonąc tutejszą, brytyjsko-śródziemnomorską
atmosferę. Potem zaglądnęliśmy jeszcze do zabytkowego marketu stojącego przy placu. Choć było parę rzeczy, które nas zaciekawiły, to jednak po
przymierzeniu nic nie przypadło nam do gustu.
|
| Budynek Parlamentu Gibraltaru (Gibraltar Parliament), zlokalizowany przy John Mackintosh Square. |
W pewnym momencie napotykamy kościół przy Main Street, który odcinał się od
gwaru handlowej ulicy. Skierowaliśmy się wprost do wejścia. To
rzymskokatolicka Katedra Najświętszej Maryi Panny Królowej (Cathedral of St.
Mary the Crowned), co nieco zaskakuje. Otóż Wielka Brytania kojarzy się
głównie z protestanckim kościołem anglikańskim, którego głową jest brytyjski
monarcha. Zdecydowanie inaczej jest
tutaj. Gibraltar jest wyjątkowy pod tym względem na tle reszty brytyjskich
terytoriów, bo aż około 72-80% jego mieszkańców to rzymscy katolicy. Wynika to
poniekąd z historii tego miejsca, bo kiedy Brytyjczycy przejęli Skałę w 1704
roku, na mocy traktatów pokojowych (Traktat z Utrechtu) musieli zagwarantować
wolność wyznania tutejszej ludności katolickiej.
Wchodząc do świątyni na terytorium brytyjskim, podświadomie spodziewaliśmy się
anglikańskiego chłodu, dystansu wobec Rzymu. Tymczasem trafiliśmy do miejsca,
które od stuleci podlega bezpośrednio Watykanowi. Przechodzimy na lewą stronę
nawy, pod boczny ołtarz Matki Bożej Loretańskiej, która współdzieli przestrzeń
z Czarną Madonną, kopią obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, znanego wszystkim
Polakom. Dla nas, Polaków, ten widok Czarnej Madonny jest jak odnalezienie
bliskiej sercu przystani na drugim końcu Europy. Poczuliśmy się przez moment
nawet tak, jakbyśmy byli na skrawku swojego kraju. Symbole takie jak obraz
Matki Boskiej Częstochowskiej w różnych zakątkach świata nie jest wyłącznie
przedmiotem kultu religijnego, a również swoistą kotwicą kulturową, bo nawet
gdy komuś na co dzień nie po drodze do kościoła, tak tutaj przypomina o
tym, kim jesteśmy i skąd pochodzimy.
|
| Katedra Najświętszej Maryi Panny Królowej (Cathedral of St. Mary the Crowned). |
Pod obrazem spostrzegamy tablicę poświęconą gen. Sikorskiemu, a więc mamy
kolejne miejsce, w którym ta ważna dla polskiej historii postać została upamiętniona. Ale dlaczego akurat tutaj? Otóż w lipcu 1943 roku odprawiono
tutaj pierwszą mszę żałobną za dusze ofiar katastrofy. Zastanawiamy się, ilu
z odwiedzających Gibraltar Polaków w ogóle wie o tym miejscu? Ilu z nich,
wchodząc do tej świątyni, zwraca uwagę na ten skromny, polski akcent,
spiesząc w stronę Europa Point, który masowo rekomendowany jest w
turystycznych przewodnikach. To miejsce skłania nas do głębszej refleksji.
Tragedia z 4 lipca 1943 roku do dziś pozostaje jedną z największych,
nierozwiązanych zagadek II wojny światowej. Oficjalna brytyjska wersja mówi
o nieszczęśliwym wypadku – zablokowaniu steru wysokości w samolocie
Liberator II zaledwie 16 sekund po starcie. Jednak tam, gdzie oficjalne
raporty pozostawiają luki, od lat rodzą się różne domysły i teorie o
sabotażu, a nawet o zamachu dokonanym jeszcze na ziemi. Jednak nigdy nie znaleziono żadnych dowodów, na to, że nie była to po prostu tragiczna w
skutkach katastrofa lotnicza. Zapewne ta historia nigdy już nie zostanie do
końca wyjaśniona. Trzeba o niej pamietać i wracać, ale tak naprawdę prawdziwą
siłą narodu jest krok do przodu i przejaw myślenia o dobrej przyszłości,
ponad wszelkimi podziałami, aby być narodem nowoczesnym we współczesnym
świecie. Właśnie teraz jest to bardzo ważne, choć jak wiemy niezwykle trudne
do zrealizowania. Wszystko jednak zależy przede wszystkim od naszej chęci.
|
| Tablica poświęcona gen. W. Sikorskiemu. |
|
|
Witraż z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego, wzorowany na objawieniach św.
Faustyny Kowalskiej. U dołu widnieje napis w języku angielskim: "Jesus, I trust in You" („Jezu, ufam Tobie”). |
|
|
Kaplica Matki Bożej Mistycznej Róży (Chapel of Our Lady of the Mystic Rose) zlokalizowana po lewej stronie nawy głównej Katedry w Gibraltarze. |
|
| Zabytkowe fortyfikacje i brama Southport Gates w murach obronnych Charles V Wall na Gibraltarze. |
W drodze powrotnej do Hiszpanii musimy znowu przeciąć słynny pas startowy
gibraltarskiego lotniska, ale nachodzimy na niego dokładnie w momencie, gdy
ląduje samolot! Szlabany opadają, ruch dla pieszych i samochodów
zostaje całkowicie zamknięty. Służby zamykają furtkę i bramy w ogrodzeniu, a
jakby mało tego było na szosie za zamknietą bramą rozciągana jest kolczatka drogowa. Służby zapewniają maksymalne bezpieczeństwo dla lądujacego
samolotu na jednym z najbardziej niebezpiecznych lotnisk świata. Do tej
pory podziwialiśmy startujące maszyny jedynie z bezpiecznej odległości – z
fragmentu plaży Levante lub z balkonu naszego hotelu w La Línea. Jednak stanąć
twarzą w twarz z lądującym potworem, na wyciągnięcie ręki, wręcz czując
drżenie asfaltu pod stopami podczas piskliwego hamowania maszyny, to było
niesamowite doświadczenie.
|
| Airbus należący do brytyjskiego przewoźnika easyJet, który obsługuje regularne rejsy łączące Gibraltar z innymi brytyjskimi miastami (m.in. Londyn Gatwick, Manchester, Bristol). |
Mnóstwo wspaniałych wrażeń i przeżyć dostarczył nam dzień. Wracamy do La
Línea. Wiemy już, że ten ostatni dzień na Gibraltarze zapadnie nam w pamięci
na zawsze. Nie był to tylko rejs po piękne widoki i spotkanie z naturą, ale
też unikalna, osobista lekcja historii i oczywiście wielka podróżnicza
przygoda na samym krańcu Europy.
Spacer wzdłuż Paseo Marítimo w La Línea de la Concepción oferuje jedyny w
swoim rodzaju, monumentalny widok na wyrastającą prosto z morza Skałę
Gibraltarską. Chwila, gdy Skała Gibraltarska zaczyna się podświetlać na tle
gasnącego nieba, na długo zapada w pamięć. W hiszpańskiej literaturze istnieje
takie piękne anonimowe powiedzenie, które często można usłyszeć na
andaluzyjskich wybrzeżach, gdy ludzie wpatrują się na cudown spektakle
natury, takie jak ten w La Línea: „Cuando el sol cae, la poesía se levanta”,
czyli „Gdy słońce zachodzi, budzi się poezja”.
Wkrótce...
„El sol poniente encendía apenas con toques de oro y carmín...donde a veces una cuerda de ropa tendida flotaba henchida por el aire con una insinuación marina.
Tak właśnie dzieje sie teraz według słów jednego z największych andaluzyjskich
poetów XX wieku, Luis Cernuda, w swoim dziele Ocnos opisał andaluzyjski
zmierzch nad morzem:
„Zachodzące słońce ledwie rozpalało się dotknięciami złota i karminu...a powietrze niosło ze sobą morską obietnicę.
I zaraz potem słońce chowa się za horyzont, a portowe i miejskie
światła zaczynają błyszczeć na tle ciemniejącej Skały Gibraltaru. To moment, w
którym natura tworzy najpiękniejszy wiersz bez użycia ani jednego słowa.






















































Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu -
koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.