-->

Twoja przystań przed kolejną wędrówką i dziennik turystycznych przedsięwzięć.

Safari z definami

Słońce znowu gorąco zabawia się na niebie, choć to zaciągnęło się przeźroczystym welonem chmur, głównie nad Gibraltarem. Z samego rana tam właśnie zmierzamy, przecinając pas lotniska. Zaraz po wejściu do miasta skręcamy na prawo w kierunku mariny Ocean Village. Zmierzamy bliżej Cieśniny Gibraltarskiej, za którą widać wypiętrzony masyw Dżabal Musa (Jebel Musa) o wysokości 842 m n.p.m., wchodzący do pasma gór Rif (często błędnie utożsamianych z całym Atlasem). Tworzy on wraz ze Skałą Gibraltarską historyczne Słupy Herkulesa, oddzielone od siebie przesmykiem wodnym o szerokości zaledwie 14 km. Towarzyszy nam ekscytacja. Wypływamy dzisiaj na głębokie wody Zatoki Gibraltarskiej, a emocje napływają z powodu oczekiwanego na tych wodach spotkania.

Masyw Dżabal Musa (Jebel Musa) i nowoczesne wieżowce są oddalone od siebie około 20 km. Dokonanie tak wyraźnej obserwacji możliwe było dzisiaj dzięki świetnej przejrzystości powietrza nad Cieśniną Gibraltarską. Kompleksy mieszkalne (m.in. Watergardens i Ocean Village) znajdują się w Gibraltarze, a widoczne za nimi góry należą do kontynentu afrykańskiego.

W wodach Zatoki Gibraltarskiej oraz Cieśniny Gibraltarskiej występują trzy główne gatunki delfinów, które można spotkać przez cały rok:
  • delfin zwyczajny (Common dolphin),
  • delfin butlonosy (Bottlenose dolphin),
  • delfin pręgowany (Striped dolphin)
Zwierzęta te żyją w stadach liczących od kilku do nawet kilkuset osobników. Są niezwykle towarzyskie i bardzo chętnie podpływają blisko łodzi, płynąc w falach dziobowych i wykonując widowiskowe akrobacje nad wodą. Czasami (w zależności od sezonu) można też dostrzec w tutejszych wodach wieloryby, żółwie morskie i latające ryby.

Wypływamy na Zatokę Gibraltarską.

Łodzie wypływają na spotkanie z delfinami głównie z portu Marina Bay znajdującego się w Ocean Village w Gibraltarze. To właśnie tutaj rozpoczyna się nasza nowa przygoda. Tego typu rejsy to jedna z najpopularniejszych atrakcji w tym regionie, oferująca blisko 99% szans na zobaczenie tych zwierząt w ich naturalnym środowisku. Z przystani Ocean Village rejsy organizowane są przez wyspecjalizowane firmy, takie jak Dolphin Safari (słynna „niebieska łódź” lub szybkie pontony RHIB) oraz Dolphin Adventure (duże, stabilne katamarany i mniejsze jednostki). Na niebieskiej łodzi z Dolphin Safari wypływamy na wody zatoki.

Brytyjczycy nazywają tę zatokę Bay of Gibraltar, a Hiszpanie Bahía de Algeciras. To niezwykłe miejsce. Gdzieś po lewej stronie majaczą zarysy lądu Afryki, po prawej mamy kontynent Europy. Pod kadłubem naszej łodzi mamy wody Oceanu Atlantyckiego, które w cieśninie mieszają się z wodami Morza Śródziemnego. Oddalając się od przystani obserwujemy nabrzeże, gdzie niektóre domy stoją na palach nad wodą. Miasto Gibraltar tylko w ten sposób może powiększać się albo wznosząc się w górę, jak te wieżowce po wschodniej stronie Skały Gibraltarskiej. Widzimy z bliska statki zakotwiczone na redzie, które mamy niemal na wyciągnięcie ręki. Od początku naszego pobytu zastanawialiśmy się, jak takie ogromne jednostki pływające przemieszczają się w takiej niewielkiej zatoce, przepływając całkiem blisko nabrzeża.

Jesteśmy prawie na środku zatoki.

Tymczasem motory naszej łodzi nieco przycichają. Łódź zwalnia. Znajdujemy się na środku zatoki, ponad głębią kanionu. Wszyscy rozglądają się z niecierpliwością wokół. Czy naprawdę można przeżyć magię delfinarium na naturalnych wodach oceanicznych? Nagle ktoś krzyknął: – Patrzcie, delfiny na prawej burcie! Kapitan łodzi delikatnie zmienia kurs naszej łodzi, ustawiając dziób w tym samym kierunku, w którym przemieszczają się wystające ponad wodę płetwy grzbietowe, które w pierwszym momencie przywodzą na myśl płetwę rekina.



Plażując na Playa de Poniente nawet nie wyobrażaliśmy sobie, że tak niedaleko od plaży dno zatoki to ogromny kanion. Jego głębia powoduje, że fala oceaniczna osłabia się, zanim dotrze do nabrzeża zatoki, na którym znajduje się również plaża Poniente.

Zatoka Gibraltarska (zwana także Zatoką Algeciras) zajmuje tylko około 75 km². Jest o wiele mniejsza niż nasza krajowa Zatoka Pucka, stanowiąca część Zatoki Gdańskiej, która zajmuje 364 km². Jest jeszcze coś, czego nie widać okiem. Otóż o ile Zatoka Pucka w najgłębszym miejscu liczy 50 m głębokości, to Zatoka Gibraltarska (Algeciras) jest potężnym, naturalnym rowem tektonicznym. Woda w samej zatoce błyskawicznie osiąga głębokość od 200 do nawet 400 metrów, a w samej Cieśninie Gibraltarskiej sięga nawet 900 metrów! To właśnie ta ogromna głębokość sprawia, że woda ma tu tak intensywny, granatowy odcień i pozwala potężnym statkom handlowym oraz wielkim stadom delfinów pływać tak blisko wybrzeża.



Ten gigantyczny podwodny kanion pełni funkcję stołówki dla delfinów, dla których silne prądy serwują tu ławice ryb. I dlatego delfinów jest tutaj tak dużo. Silne prądy morskie i różnica temperatur między Atlantykiem a Morzem Śródziemnym powodują tzw. upwelling, czyli napływ zimnych prądów oceanicznych, które zastępują cieplejsze wody powierzchniowe. Wznoszące się ku powierzchni wodne prądy niosą z głębin wiele składników odżywczych, które przyciągają ławice ryb (głównie sardynek i latających ryb), a te są w głównym menu delfinów.



Znajdujemy się w centrum stada delfinów, które są dosłownie wszędzie. Płyną tuż obok kadłuba, jakby ścigając się z łodzią, co chwilę któryś wyskakuje nad powierzchnię wody. Plusk za pluskiem. Co ciekawe, wiele z nich... obraca się pod wodą lekko na bok. Dlaczego? Ze względu na budowę ich oczu, delfiny robią tak celowo, aby spojrzeć na ludzi stojących na pokładzie łodzi. Nie potrafią, jak ludzie przewrócić oka, aby spojrzeć ponad powierzchnię wody, ale muszą przekręcić się na bok.

Chwilami wygląda jakby bawiły się z nami, ale nie jest to zwyczajny pokaz jak w delfinarium, bo delfiny z Gibraltaru są w 100% dzikie. Podpływają do naszej łodzi i płyną korzystając z fali dziobowej (bow-riding). To dla nich czysta rozrywka, ale przede wszystkim sposób na darmowe przyspieszenie dzięki energii fali wytwarzanej przez kadłub. Gdyby wśród nich były delfiny pręgowane (Striped dolphins), zobaczylibyśmy wysokie ewolucje w powietrzu. Potrafią one wyskoczyć na wysokość nawet 7 metrów nad poziom wody i wykonywać obroty wokół własnej osi.


Rejs na oglądanie delfinów w Gibraltarze czy odpoczynek na tamtejszych plażach to doświadczenie, które uczy pokory wobec potęgi natury i inżynierii morskiej. Delfiny nie potrzebują krystalicznie czystej wody do życia i doskonale radzą sobie w mętnych akwenach. Nawet coś, co dla ludzkiego oka wygląda na „brudną” lub mało klarowną wodę jest dla nich zupełnie naturalnym środowiskiem. Wizualny „brud” taki jak mętna woda, unoszący się ciemny piasek, organiczny osad czy nawet pył wulkaniczny nie przeszkadza delfinom. Wszak istnieją gatunki delfinów, które żyją w rzekach, gdzie woda przypomina gęstą, brązową zupę o zerowej widoczności np. delfiny amazońskie (Sotalia fluviatilis) czy gangesowe (Platanista gangetica). Wzrok tych delfinów stał się zmysłem drugorzędnym, ale wszystkie delfiny mają coś, zamiast oczu – echolokację.



Delfiny co rusz wyskakują z wody i zanurzają się w otchłań wód. Pod wodą również są widoczne, co potwierdza czystość wód. Mimo, że dziś woda jest bezpieczna i czysta, to spory ruch statków sprawia, że historia współczesna odnotowała tutaj chwile grozy. W 1985 roku doszło do tragicznej, potężnej eksplozji tankowców w porcie Algeciras. Z kolei całkiem niedawno, pod koniec lata 2022 roku, zderzenie masowca OS 35 z gazowcem Adam LNG u wybrzeży Gibraltaru doprowadziło do pęknięcia kadłuba i wycieku paliwa. Plama mazutu dotarła wtedy bezpośrednio na plażę Poniente, którą na jakiś czas zamknięto. Na szczęście dzięki błyskawicznej akcji ratunkowej ekosystem został uratowany, a dziś po tamtych wydarzeniach nie ma już śladu. Rygorystyczne, laboratoryjne kontrole gwarantują, że woda jest w 100% bezpieczna zarówno dla kąpiących się ludzi, jak i dla mieszkających tu stad delfinów.

📌 Największe współczesne incydenty w Zatoce Gibraltarskiej (Algeciras)


1. Katastrofa masowca OS 35 29 sierpień 2022
⚠️ Plaża Poniente w niebezpieczeństwie
💥 Co się stało:
Spora jednostka – masowiec OS 35 – zderzyła się z metanowcem tuż przy brzegu Gibraltaru. Kapitan celowo osadził uszkodzony statek na mieliźnie, aby zapobiec jego całkowitemu zatonięciu.
🚢 Skutki:
Kadłub statku pękł i doszło do wycieku paliwa. Prądy w zatoce zepchnęły plamę ropy prosto w kierunku linii brzegowej La Línea de la Concepción. Burmistrz miasta ogłosił wtedy alarm, a część plaży Poniente została tymczasowo zamknięta, podczas gdy ekipy ratunkowe oczyszczały piasek i wodę ze śladów mazutu. Szybka reakcja hiszpańskich i brytyjskich służb uratowała ekosystem przed totalną katastrofą.
2. Zatopienie statku New Flame sierpień 2007
⚓ Incydent przy Europa Point
💥 Co się stało:
Masowiec New Flame zderzył się z tankowcem na wysokości przylądka Europa Point. Statek częściowo zatonął i spoczywał na dnie przez wiele miesięcy.
🚢 Skutki:
Z wraku wielokrotnie uwalniały się mniejsze plamy paliwa, które zanieczyszczały okoliczne plaże i korytarze migracyjne delfinów zwyczajnych. Sprawa ta zmusiła rządy obu stron do radykalnego zaostrzenia procedur ochrony środowiska morskiego.
3. Wybuchy tankowców w porcie Algeciras maj 1985
💀 Najtragiczniejsza katastrofa
💥 Co się stało:
Podczas rutynowych prac remontowych i przeładunkowych w hiszpańskim porcie Algeciras doszło do serii gigantycznych eksplozji na dwóch sąsiadujących tankowcach (Petrogen One oraz Camponavia).
🚢 Skutki:
Wybuch był tak potężny, że wstrząsnął domami w całej okolicy. Życie straciło kilkunastu marynarzy i robotników, a do wód zatoki wylały się tysiące ton płonących produktów naftowych. Przez wiele dni nad zatoką unosił się gęsty, toksyczny dym, paraliżując życie w regionie.



Delfiny pod wodą nie polegają tylko na wzroku. Używają niesamowicie precyzyjnego systemu echolokacji. Wysyłają dźwięki (kliki), które odbijają się od ryb, dna morskiego czy przeszkód i wracają do nich jako echo. Dzięki temu delfin tworzy idealny, trójwymiarowy obraz otoczenia nawet w całkowitej ciemności nocy lub w najbardziej mętnej wodzie.

Prawdziwym wrogiem jest dla nich jednak „niewidzialny brud” – toksyczna chemia i mikroplastik, które niszczą ich odporność. Dlatego tak ważne jest, że woda w Bahía de Algeciras, mimo bliskości portów, trzyma wysokie normy laboratoryjne, pozwalając tym pięknym ssakom żyć bezpiecznie tuż obok ludzi. 


W sytuacjach skażenia wody istotna jest szybka interwencja ludzi. Co prawda delfiny nie piją wody morskiej, bo całą niezbędną wilgoć czerpią ze zjadanych ryb, ale podczas wycieków paliwa, jak ten z 2022 roku, największym wrogiem delfinów staje się... toksyczne opary. Kiedy te piękne zwierzęta wynurzają się, by zaczerpnąć powietrza, wdychają toksyczne opary unoszącej się na wodzie ropy, co niszczy ich płuca, a że ich podwodny radar (echolokacja) nie zawsze wykrywa rozlaną ciecz, to delfinom zdarza   się  wpłynąć prosto w pułapkę. Podczas ostatnich katastrof w Bahía de Algeciras stada uratowały się głównie dzięki instynktowi – gdy woda stała się drażniąca, delfiny uciekły na otwarty ocean, a ekipy ratunkowe z Hiszpanii i Gibraltaru stoczyły wyścig z czasem, rozkładając specjalne zapory chroniące ich żerowiska. Służby portowe z Gibraltaru i Hiszpanii podczas takich incydentów rozstawiają specjalne, pływające zapory, które odgradzają plamę ropy od najcenniejszych przyrodniczo stref zatoki, w których żerują delfiny. Jednak pomimo tych działań, nawet jeśli były bardzo skuteczne, pozostaje jeszcze problem zatrutej stołówki (biomagnifikacja), która dla delfinów stanowi śmiertelne zagrożenie - ryby, które wchłonęły toksyny ze skażonej chemicznie wody, a których delfin zjada setki.

Gazowiec LNG (LNG carrier) - takie statki służą do globalnego transportu błękitnego paliwa w temperaturze około -162°C.

Masowiec (Bulk Carrier) - PRINCESS KATHERINE, obok niego mniejsza jednostka to IOS I (prawdopodobnie mniejszy bunkierowiec zaopatrujący masowiec w paliwo lub statek pomocniczy obsługujący jednostkę na kotwicowisku w Zatoce Gibraltarskiej).

Masowiec (Bulk Carrier) LMZ EUROPA.

Port Tender (jednostka obsługi portowej / motorówka zaopatrzeniowa). Tego typu statki w Zatoce Gibraltarskiej służą do szybkiego transportu załogi, pilotów morskich, zaopatrzenia, części zamiennych, prowiantu oraz dokumentów pomiędzy portem a większymi statkami (np. kontenerowcami, tankowcami) oczekującymi na redzie lub przechodzącymi przez Cieśninę Gibraltarską.

Tankowiec (Crude Oil Tanker) o nazwie PERSEUS STAR służy do masowego transportu ropy naftowej; na zdjęciu widoczna jest charakterystyczna konstrukcja zbiornikowca z płaskim pokładem, rozbudowanym systemem rurociągów i zaworów służących do załadunku oraz rozładunku surowca.

MS Stena Europe - prom pasażersko-samochodowy (Ro-Pax), przeznaczony do transportu pasażerów, samochodów osobowych oraz ciężarowych (towarów), który obsługuje regularne połączenia przez Cieśninę Gibraltarską na kluczowej linii międzynarodowej pomiędzy portami Algeciras (Hiszpania) a Tanger Med (Maroko).


Problemy te dotyczą oczywiście nie tylko Zatoki Gibraltarskiej, a ta przez intensywny ruch statków i przemysł (rafineria w pobliżu) jest szczególnie narażona. Jednak oficjalne analizy prowadzone przez Environmental Agency Gibraltar wskazują, że większość popularnych tutaj kąpielisk regularnie spełnia rygorystyczne normy czystości. Kontrole czystości wód prowadzone po stronie gibraltarskiej i hiszpańskiej są regularne i częstsze niż wymagają tego przepisy, prowadzone są różne akcje oczyszczania wybrzeży.

Delfiny wciąż hasają wokół po obu stronach burty naszego statku. Najbardziej aktywne są właśnie teraz wczesnym rankiem, ale też późnym popołudniem (przed zachodem słońca). Wtedy to ławice ryb podnoszą się najbliżej powierzchni wody, co przyciąga delfiny, które sprawiają nam wiele radości. W środku dnia, w pełnym słońcu delfiny też chętnie żerują i bawią się przy łodziach, ale częściej robią sobie wtedy krótkie przerwy na odpoczynek. A czy w ogóle śpią? To fascynujące i zaskakujące, może również szokujące: one śpią tylko połową mózgu! Delfiny są ssakami i muszą oddychać jak ludzie, ale one są ssakami żyjącymi w wodzie. Muszą zatem świadomie decydować o każdym oddechu i gdyby delfin zasnął tak głęboko jak człowiek, po prostu utonąłby w wodzie. Potrzebują jednak tak samo jak człowiek odpoczynku i wykształciły sobie w tym celu niezwykłą zdolność zwaną snem jednopółkulowym (ang. unihemispheric sleep). Delfin wyłącza i usypia tylko jedną połowę mózgu na około 2 godziny, zamykając przy tym przeciwległe oko. Druga połowa mózgu pozostaje w 100% aktywna. Kontroluje pływanie, pilnuje, aby delfin co kilka minut wynurzył się po powietrze i wypatruje zagrożenia ze strony drapieżników (np. orek). Potem następuje zmiana – lewa strona się budzi, a prawa idzie spać. W ten sposób delfiny odpoczywają przez około 8 godzin na dobę, będąc cały czas w ruchu, podczas którego wciąż aktywnie polują na ryby.




To bardzo ruchliwe stworzenia. Ich fotografowanie na otwartym morzu to jedno z trudniejszych zadań dla amatora (a nawet profesjonalisty). Delfiny są niesamowicie szybkie, pojawiają się znikąd i znikają pod wodą w ułamku sekundy. Klasyczne podejście „zobaczę delfina i wcisnę spust migawki” w 95% przypadków kończy się zdjęciem samej plamy wzburzonej wody. Na szczęście są na to sposoby. Najprostszym jest przełączenie aparatu w tryb sportowy, który automatycznie zamraża kolejne fazy ruch tych szybkich zwierząt. Potem oczywiście pozostaje wyselekcjonowanie udanych ujęć. Można też nagrywać wideo w wysokiej rozdzielczości, a potem pozyskać z niego odpowiednie kadry. Nam udało się zrobić dzięki tej technice sporo ciekawych fotografi, którymi możemy się teraz podzielić.

🐬 Fotograficzny poradnik - Jak uwiecznić delfina? 🐬

Fotografowanie tak szybkich zwierząt, jakimi są delfiny nie jest łatwe. Klasyczne podejście „wcisnę spust migawki, jak tylko zobaczę delfina” kończy się zazwyczaj sfotografowaniem wyłącznie spienionej wody. Jednak zastosowanie się do kilku dość prostych wskazówek może przynieść efekty w tym zakresie.

📱 Smartfon: Zapomnij o zdjęciach, nagraj wideo 4K
Wycinanie klatek
(Frame Grab)
Ustaw w telefonie nagrywanie wideo w najwyższej rozdzielczości (4K, najlepiej 60 kl./s). Nagrywaj płynnie stado z lewej i prawej strony. Po powrocie przejrzyj film sekunda po sekundzie, zatrzymaj na idealnym momencie i zrób zrzut ekranu lub użyj funkcji „zapisz klatkę jako zdjęcie”. Otrzymasz ostre zdjęcie bez żadnego wysiłku.
Zwolnione tempo
(Slow Motion)
Nagranie wyskakującego stada w trybie Slo-Mo (120 lub 240 kl./s) daje kinowy, wręcz magiczny efekt na relacjach na Instagramie czy innych profilach społecznościowych.
📸 Aparat fotograficzny (lustrzanka / bezlusterkowiec)
Czas naświetlania
(Shutter Speed)
Musi być ekstremalnie krótki. Minimum to 1/1000 sekundy, a przy silnym słońcu nawet 1/2000 sekundy. Przy niższych wartościach krople wody oraz sam delfin będą rozmazane.
Tryb seryjny
(Burst Mode)
Ustaw aparat na tryb „maszynowy” (high-speed continuous shooting). Trzymaj wciśnięty spust, wykonując 10-20 zdjęć na sekundę. Z serii 100 klatek bez problemu wybierzesz tę idealną.
Ciągły Autofokus
(AF-C / Al Servo)
Aparat musi stale śledzić obiekt w ruchu, zamiast blokować ostrość w jednym punkcie na losowej fali.
🛑 Czego lepiej NIE robić?
Zoom cyfrowy
(Digital Zoom)
Nigdy nie używaj zoomu cyfrowego w telefonie. Łódź się kołysze, a delfiny są szybkie – obraz będzie drastycznie rozmyty lub zgubisz stado z pola widzenia. Lepiej zrobić szerszy kadr i potem przyciąć go w aplikacji.

Po około półtoragodzinnym rejsie wracamy do przystani. Przygoda ta nie tylko zauroczyła nas widokiem wielkiego stada delfinów, ale też skłoniła do odkrycia kilku ciekawostek i faktów, które przytoczyliśmy w naszej relacji. Chodzi nam po głowie, że popłyniemy w taki rejs jeszcze raz, bo było to wspaniałe doświadczenie. Jak kiedyś wrócimy ponownie w ten rejon z pewnoscią to powtórzymy. Kończy się nasze tegoroczne „Dolphin Safari” - oko w oko z delfinami z Gibraltaru. Nasz rejs po Bahía de Algeciras dobiega końca. Dziękujemy kapitanowi za obsługę i ciekawe opowieści. Stajemy w Ocean Village niezwykle podekscytowani.

Widok na Skałę Gibraltarską.

Po pełnym emocji rejsie z Dolphin Safari wróciliśmy do mariny Ocean Village. Ponieważ był to nasz ostatni dzień pobytu na Gibraltarze (śpimy po stronie Hiszpańskiej), postanowiliśmy niespiesznie pożegnać się z tym niezwykłym miastem. Usiedliśmy na głównym placu – Casemates Square – rozkoszując się filiżanką kawy i chłonąc tutejszą, brytyjsko-śródziemnomorską atmosferę. Potem zaglądnęliśmy jeszcze do zabytkowego marketu stojącego przy placu. Choć było parę rzeczy, które nas zaciekawiły, to jednak po przymierzeniu nic nie przypadło nam do gustu.

Budynek Parlamentu Gibraltaru (Gibraltar Parliament), zlokalizowany przy John Mackintosh Square.

W pewnym momencie napotykamy kościół przy Main Street, który odcinał się od gwaru handlowej ulicy. Skierowaliśmy się wprost do wejścia. To rzymskokatolicka Katedra Najświętszej Maryi Panny Królowej (Cathedral of St. Mary the Crowned), co nieco zaskakuje. Otóż Wielka Brytania kojarzy się głównie z protestanckim kościołem anglikańskim, którego głową jest brytyjski monarcha. Zdecydowanie inaczej jest tutaj. Gibraltar jest wyjątkowy pod tym względem na tle reszty brytyjskich terytoriów, bo aż około 72-80% jego mieszkańców to rzymscy katolicy. Wynika to poniekąd z historii tego miejsca, bo kiedy Brytyjczycy przejęli Skałę w 1704 roku, na mocy traktatów pokojowych (Traktat z Utrechtu) musieli zagwarantować wolność wyznania tutejszej ludności katolickiej.

Wchodząc do świątyni na terytorium brytyjskim, podświadomie spodziewaliśmy się anglikańskiego chłodu, dystansu wobec Rzymu. Tymczasem trafiliśmy do miejsca, które od stuleci podlega bezpośrednio Watykanowi. Przechodzimy na lewą stronę nawy, pod boczny ołtarz Matki Bożej Loretańskiej, która współdzieli przestrzeń z Czarną Madonną, kopią obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, znanego wszystkim Polakom. Dla nas, Polaków, ten widok Czarnej Madonny jest jak odnalezienie bliskiej sercu przystani na drugim końcu Europy. Poczuliśmy się przez moment nawet tak, jakbyśmy byli na skrawku swojego kraju. Symbole takie jak obraz Matki Boskiej Częstochowskiej w różnych zakątkach świata nie jest wyłącznie przedmiotem kultu religijnego, a również swoistą kotwicą kulturową, bo nawet gdy komuś na co dzień nie po drodze do kościoła, tak tutaj przypomina o tym, kim jesteśmy i skąd pochodzimy.

Katedra Najświętszej Maryi Panny Królowej (Cathedral of St. Mary the Crowned).


Pod obrazem spostrzegamy tablicę poświęconą gen. Sikorskiemu, a więc mamy kolejne miejsce, w którym ta ważna dla polskiej historii postać została upamiętniona. Ale dlaczego akurat tutaj? Otóż w lipcu 1943 roku odprawiono tutaj pierwszą mszę żałobną za dusze ofiar katastrofy. Zastanawiamy się, ilu z odwiedzających Gibraltar Polaków w ogóle wie o tym miejscu? Ilu z nich, wchodząc do tej świątyni, zwraca uwagę na ten skromny, polski akcent, spiesząc w stronę Europa Point, który masowo rekomendowany jest w turystycznych przewodnikach. To miejsce skłania nas do głębszej refleksji. Tragedia z 4 lipca 1943 roku do dziś pozostaje jedną z największych, nierozwiązanych zagadek II wojny światowej. Oficjalna brytyjska wersja mówi o nieszczęśliwym wypadku – zablokowaniu steru wysokości w samolocie Liberator II zaledwie 16 sekund po starcie. Jednak tam, gdzie oficjalne raporty pozostawiają luki, od lat rodzą się różne domysły i teorie o sabotażu, a nawet o zamachu dokonanym jeszcze na ziemi. Jednak nigdy nie znaleziono żadnych dowodów, na to, że nie była to po prostu tragiczna w skutkach katastrofa lotnicza. Zapewne ta historia nigdy już nie zostanie do końca wyjaśniona. Trzeba o niej pamietać i wracać, ale tak naprawdę prawdziwą siłą narodu jest krok do przodu i przejaw myślenia o dobrej przyszłości, ponad wszelkimi podziałami, aby być narodem nowoczesnym we współczesnym świecie. Właśnie teraz jest to bardzo ważne, choć jak wiemy niezwykle trudne do zrealizowania. Wszystko jednak zależy przede wszystkim od naszej chęci.

Tablica poświęcona gen. W. Sikorskiemu.

Witraż z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego, wzorowany na objawieniach św. Faustyny Kowalskiej.
U dołu widnieje napis w języku angielskim: "Jesus, I trust in You" („Jezu, ufam Tobie”).

Kaplica Matki Bożej Mistycznej Róży (Chapel of Our Lady of the Mystic Rose)
zlokalizowana po lewej stronie nawy głównej Katedry w Gibraltarze.

Pomnik Korpusu Inżynierów Królewskich (Royal Engineers' Monument), znajdujący się na Main Street w Gibraltarze. Został podarowany mieszkańcom Gibraltaru przez Korpus Inżynierów Królewskich (Corps of Royal Engineers) dla upamiętnienia ich nieprzerwanej, wieloletniej służby wojskowej na terenie tej brytyjskiej twierdzy.

Zabytkowe fortyfikacje i brama Southport Gates w murach obronnych Charles V Wall na Gibraltarze.

W drodze powrotnej do Hiszpanii musimy znowu przeciąć słynny pas startowy gibraltarskiego lotniska, ale nachodzimy na niego dokładnie w momencie, gdy ląduje samolot! Szlabany opadają, ruch dla pieszych i samochodów zostaje całkowicie zamknięty. Służby zamykają furtkę i bramy w ogrodzeniu, a jakby mało tego było na szosie za zamknietą bramą rozciągana jest kolczatka drogowa. Służby zapewniają maksymalne bezpieczeństwo dla lądujacego samolotu na jednym z najbardziej niebezpiecznych lotnisk świata.  Do tej pory podziwialiśmy startujące maszyny jedynie z bezpiecznej odległości – z fragmentu plaży Levante lub z balkonu naszego hotelu w La Línea. Jednak stanąć twarzą w twarz z lądującym potworem, na wyciągnięcie ręki, wręcz czując drżenie asfaltu pod stopami podczas piskliwego hamowania maszyny, to było niesamowite doświadczenie.

Lotnisko w Gibraltarze (Gibraltar International Airport), które słynie z najbardziej unikalnej drogi startowej, która jest jednocześnie ulicą. Jedyne takie miejsce, gdzie piesi i samochody krzyżują się z lądującymi samolotami.

Airbus należący do brytyjskiego przewoźnika easyJet, który obsługuje regularne rejsy łączące Gibraltar z innymi brytyjskimi miastami (m.in. Londyn Gatwick, Manchester, Bristol).

Mnóstwo wspaniałych wrażeń i przeżyć dostarczył nam dzień. Wracamy do La Línea. Wiemy już, że ten ostatni dzień na Gibraltarze zapadnie nam w pamięci na zawsze. Nie był to tylko rejs po piękne widoki i spotkanie z naturą, ale też unikalna, osobista lekcja historii i oczywiście wielka podróżnicza przygoda na samym krańcu Europy.

Skała Gibraltarska z przystani w La Línea.

Spacer wzdłuż Paseo Marítimo w La Línea de la Concepción oferuje jedyny w swoim rodzaju, monumentalny widok na wyrastającą prosto z morza Skałę Gibraltarską. Chwila, gdy Skała Gibraltarska zaczyna się podświetlać na tle gasnącego nieba, na długo zapada w pamięć. W hiszpańskiej literaturze istnieje takie piękne anonimowe powiedzenie, które często można usłyszeć na andaluzyjskich wybrzeżach, gdy ludzie wpatrują się na cudown spektakle natury, takie jak ten w La Línea: „Cuando el sol cae, la poesía se levanta”, czyli „Gdy słońce zachodzi, budzi się poezja”.

Wkrótce...
„El sol poniente encendía apenas con toques de oro y carmín...donde a veces una cuerda de ropa tendida flotaba henchida por el aire con una insinuación marina.
Tak właśnie dzieje sie teraz według słów jednego z największych andaluzyjskich poetów XX wieku, Luis Cernuda, w swoim dziele Ocnos opisał andaluzyjski zmierzch nad morzem:
„Zachodzące słońce ledwie rozpalało się dotknięciami złota i karminu...a powietrze niosło ze sobą morską obietnicę.
I zaraz potem słońce chowa się za horyzont, a portowe i miejskie światła zaczynają błyszczeć na tle ciemniejącej Skały Gibraltaru. To moment, w którym natura tworzy najpiękniejszy wiersz bez użycia ani jednego słowa.






Udostępnij:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.


Życie jest zbyt krótkie, aby je przegapić.

Liczba wyświetleń

Popularne posty (ostatnie 30 dni)

Etykiety

Archiwum bloga

Z nimi w górach bezpieczniej

Zapamiętaj !
NUMER RATUNKOWY
W GÓRACH
601 100 300

Mapę miej zawsze ze sobą

Stali bywalcy

Odbiorcy


Wyrusz z nami na

Główny Szlak Beskidu Wyspowego


ETAP DATA, ODCINEK
1
19.11.2016
[RELACJA]
Szczawa - Jasień - Ostra - Ogorzała - Mszana Dolna
2
7.01.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Potaczkowa - Rabka-Zdrój
3
18.02.2017
[RELACJA]
Rabka-Zdrój - Luboń Wielki - Przełęcz Glisne
4
18.03.2017
[RELACJA]
Przełęcz Glisne - Szczebel - Kasinka Mała
5
27.05.2017
[RELACJA]
Kasinka Mała - Lubogoszcz - Mszana Dolna
6
4.11.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Ćwilin - Jurków
7
9.12.2017
[RELACJA]
Jurków - Mogielica - Przełęcz Rydza-Śmigłego
8
20.01.2018
[RELACJA]
Przełęcz Rydza-Śmigłego - Łopień - Dobra
9
10.02.2018
[RELACJA]
Dobra - Śnieżnica - Kasina Wielka - Skrzydlna
10
17.03.2018
[RELACJA]
Skrzydlna - Ciecień - Szczyrzyc
11
10.11.2018
[RELACJA]
Szczyrzyc - Kostrza - Tymbark
12
24.03.2019
[RELACJA]
Tymbark - Kamionna - Żegocina
13
14.07.2019
[RELACJA]
Żegocina - Łopusze - Laskowa
14
22.09.2019
[RELACJA]
Laskowa - Sałasz - Męcina
15
17.11.2019
[RELACJA]
Męcina - Jaworz - Limanowa
16
26.09.2020
[RELACJA]
Limanowa - Łyżka - Pępówka - Łukowica
17
5.12.2020
[RELACJA]
Łukowica - Ostra - Ostra Skrzyż.
18
6.03.2021
[RELACJA]
Ostra Skrzyż. - Modyń - Szczawa

Smaki Karpat

Wołoskimi śladami

Główny Szlak Beskidzki

21-23.10.2016 - wyprawa 1
Zaczynamy gdzie Biesy i Czady,
czyli w legendarnych Bieszczadach

BAZA: Ustrzyki Górne ODCINEK: Wołosate - Brzegi Górne
Relacje:
13-15.01.2017 - Bieszczadzki suplement do GSB
Biała Triada z Biesami i Czadami
BAZA: Ustrzyki Górne
Relacje:
29.04.-2.05.2017 - wyprawa 2
Wielka Majówka w Bieszczadach
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Brzegi Górne - Komańcza
Relacje:
16-18.06.2017 - wyprawa 3
Najdziksze ostępy Beskidu Niskiego
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Komańcza - Iwonicz-Zdrój
Relacje:
20-22.10.2017 - wyprawa 4
Złota jesień w Beskidzie Niskim
BAZA: Iwonicz ODCINEK: Iwonicz-Zdrój - Kąty
Relacje:
1-5.05.2018 - wyprawa 5
Magurskie opowieści
i pieśń o Łemkowyni

BAZA: Zdynia ODCINEK: Kąty - Mochnaczka Niżna
Relacje:
20-22.07.2018 - wyprawa 6
Ziemia Sądecka
BAZA: Krynica-Zdrój ODCINEK: Mochnaczka Niżna - Krościenko nad Dunajcem
Relacje:
7-9.09.2018 - wyprawa 7
Naprzeciw Tatr
BAZA: Studzionki, Turbacz ODCINEK: Krościenko nad Dunajcem - Rabka-Zdrój
Relacje:
18-20.01.2019 - wyprawa 8
Zimowe drogi do Babiogórskiego Królestwa
BAZA: Jordanów ODCINEK: Rabka-Zdrój - Krowiarki
Relacje:
17-19.05.2019 - wyprawa 9
Wyprawa po wschody i zachody słońca
przez najwyższe partie Beskidów

BAZA: Markowe Szczawiny, Hala Miziowa ODCINEK: Krowiarki - Węgierska Górka
Relacje:
22-24.11.2019 - wyprawa 10
Na śląskiej ziemi kończy się nasza przygoda
BAZA: Równica ODCINEK: Węgierska Górka - Ustroń
Relacje:

GŁÓWNY SZLAK WSCHODNIOBESKIDZKI

termin 1. wyprawy: 6-15 wrzesień 2019
odcinek: Bieszczady Wschodnie czyli...
od Przełęczy Użockiej do Przełęczy Wyszkowskiej


termin 2. wyprawy: wrzesień 2023
odcinek: Gorgany czyli...
od Przełęczy Wyszkowskiej do Przełęczy Tatarskiej


termin 3. wyprawy: wrzesień 2024
odcinek: Czarnohora czyli...
od Przełęczy Tatarskiej do Gór Czywczyńskich

Koszulka Beskidzka

Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu - koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.
Wykonana z poliestrowej tkaniny o wysokim stopniu oddychalności. Nie chłonie wody, ale odprowadza ją na zewnątrz dając wysokie odczucie suchości. Nawet gdy pocisz się ubranie nie klei się do ciała. Wilgoć łatwo odparowuje z niej zachowując jednocześnie komfort cieplny.

Fascynujący świat krasu

25-27 lipca 2014 roku
Trzy dni w Raju... Słowackim Raju
Góry piękne są!
...można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności,
ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie – dziękujemy Wam
za trzy niezwykłe dni w Słowackim Raju,
pełne serdeczności, ciekawych pogawędek na szlaku
i za tyleż uśmiechu.
24-26 lipca 2015 roku
Powrót do Słowackiego Raju
Powróciliśmy tam, gdzie byliśmy roku zeszłego,
gdzie natura stworzyła coś niebywałego;
gdzie płaskowyże pocięły rokliny,
gdzie Spisza i Gemeru łączą się krainy;
by znów wędrować wąwozami dzikich potoków,
by poczuć na twarzy roszące krople wodospadów!
To czego jeszcze nie widzieliśmy – zobaczyliśmy,
gdy znów w otchłań Słowackiego Raju wkroczyliśmy!


19-21 sierpnia 2016 roku
Słowacki Raj 3
Tam gdzie dotąd nie byliśmy!
Przed nami kolejne trzy dni w raju… Słowackim Raju
W nieznane nam dotąd kaniony ruszymy do boju
Od wschodu i zachodu podążymy do źródeł potoków
rzeźbiących w wapieniach fantazję od wieków.
Na koniec pożegnalny wąwóz zostanie na południu,
Ostatnia droga do przebycia w ostatnim dniu.

           I na całe to krasowe eldorado
spojrzymy ze szczytu Havraniej Skały,
           A może też wtedy zobaczymy
to czego dotąd nasze oczy widziały:
           inne słowackie krasy,
próbujące klasą dorównać pięknu tejże krainy?
           Niech one na razie cierpliwie
czekają na nasze odwiedziny.

7-9 lipca 2017 roku
Słowacki Raj 4
bo przecież trzy razy to za mało!
Ostatniego lata miała to być wyprawa ostatnia,
lecz Raj to kraina pociągająca i w atrakcje dostatnia;
Piękna i unikatowa, w krasowe formy bogata,
a na dodatek zeszłego roku pojawiła się w niej ferrata -
przez dziki Kysel co po czterdziestu latach został otwarty
i nigdy dotąd przez nas jeszcze nie przebyty.
Wspomnień czar ożywi też bez większego trudu
fascynujący i zawsze urzekający kanion Hornadu.
Zaglądnąć też warto do miasta mistrza Pawła, uroczej Lewoczy,
gdzie w starej świątyni świętego Jakuba każdy zobaczy
najwyższy na świecie ołtarz, wyjątkowy, misternie rzeźbiony,
bo majster Paweł jak Wit Stwosz był bardzo uzdolniony.
Na koniec zaś tej wyprawy - wejdziemy na górę Velka Knola
Drogą niedługą, lecz widokową, co z góry zobaczyć Raj pozwala.
Słowacki Raj od ponad stu lat urodą zniewala człowieka
od czasu odkrycia jej przez taternika Martina Rótha urzeka.
Grupa od tygodni w komplecie jest już zwarta i gotowa,
Kaniony, dzikie potoki czekają - kolejna rajska wyprawa.


Cudowna wyprawa z cudownymi ludźmi!
Dziękujemy cudownym ludziom,
z którymi pokonywaliśmy dzikie i ekscytujące szlaki
Słowackiego Raju.
Byliście wspaniałymi kompanami.

Miało być naprawdę po raz ostatni...
Lecz mówicie: jakże to w czas letni
nie jechać znów do Słowackiego Raju -
pozwolić na zlekceważenie obyczaju.
Nawet gdy niemal wszystko już zwiedzone
te dzikie kaniony wciąż są dla nas atrakcyjne.
Powiadacie też, że trzy dni w raju to za krótko!
skoro tak, to czy na cztery nie będzie zbyt malutko?
No cóż, podoba nam się ten kras,
a więc znów do niego ruszać czas.
A co wrzucimy do programu wyjazdu kolejnego?
Może z każdego roku coś jednego?
Niech piąty epizod w swej rozciągłości
stanie się powrotem do przeszłości,
ruszajmy na stare ścieżki, niech emocje na nowo ożyją
gdy znów pojawimy się w Raju z kolejną misją!

15-18 sierpnia 2018 roku
Słowacki Raj 5
Retrospekcja
Suchá Belá - Veľký Sokol -
- Sokolia dolina - Kyseľ (via ferrata)

Koszulka wodniacka

Tatrzańska rodzinka

Wspomnienie


519 km i 18 dni nieustannej wędrówki
przez najwyższe i najpiękniejsze partie polskich Beskidów
– od kropki do kropki –
najdłuższym górskim szlakiem turystycznym w Polsce


Dorota i Marek Szala
Główny Szlak Beskidzki
- od kropki do kropki -

WYRÓŻNIENIE
prezentacji tego pasjonującego przedsięwzięcia na



za dostrzeżenie piękna wokół nas.

Dziękujemy i cieszymy się bardzo,
że nasza wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim
nie skończyła się na czerwonej kropce w Ustroniu,
ale tak naprawdę doprowadziła nas aż na
Navigator Festival 2013.

Napisz do nas