Na równinie tuż pod Asyżem znajduje się Bazylika Matki Bożej Anielskiej (Santa Maria degli Angeli), jedna z najważniejszych świątyń chrześcijaństwa. To niezwykłe - skrywa ona we wnętrzu maleńki XIII-wieczny kościółek Porcjunkula, który jest kolebką ruchu franciszkańskiego i pierwszych franciszkańskich pustelni. Jest sercem całego sanktuarium.
Pierwsze spotkanie z bazyliką Santa Maria degli Angeli wywołuje ogromne zaskoczenie. Najpierw widzimy przed sobą piękną, wyniosłą budowlę renesansowo-barokową, lecz prawdziwa magia tego miejsca zaczyna emanować po wejściu do środka. W rozległej przestrzeni nawy głównej ukazuje się nam surowa i prosta Porcjunkula, niewielka kamienna kaplica, emanująca wiekami modlitwy. Emanują z niej pokora, ubóstwo, wyciszenie i skupienie. Skromność i prostota otoczone są bogactwem włoskiej sztuki sakralnej. Panuje tu niezwykła, niemal namacalna atmosfera wyjątkowej duchowości. Przywodzi ona na myśl zaciszne lasy i dróżki ze wzgórza Podskale, oplatające bernardyński klasztor w naszej rodzinnej Alwerni, który nawiązuje do włoskiego sanktuarium stygmatyzacji, a bracia bernardyni żyją z zachowaniem pierwotnych założeń reguły zakonnej św. Franciszka z Asyżu. Dla ludzi, którzy dorastali w Alwerni – w miejscu tak silnie naznaczonego kultem św. Franciszka – odwiedziny Bazyliki Matki Bożej Anielskiej w Asyżu wiążą się ze wzruszeniem, jak też mistycznym ładunkiem duchowym i emocjonalnym.
 |
| Bazylika Santa Maria degli Angeli. |
 |
| Bazylika Santa Maria degli Angeli. |
 |
| Porcjunkula. |
 |
| Porcjunkula. |
 |
| Bazylika Santa Maria degli Angeli. |
Żegnamy Asyż, mamy nadzieję, że nie ostatni raz. Zostawiamy jego przestrzeń wolną od pośpiechu i zgiełku współczesnego świata. Zostawiamy kamienne domy rozlokowane na zboczu Subasio. Słońce przenika coraz silniej ciepłem przez chmury. Dawne dzieje przeplatają się nam w myślach, kiedy pojawiły się pierwsze głębokie przyjaźnie, wtedy, gdy formowały się nasze charaktery i odkrywaliśmy swoją drogę oraz wartości. Czujemy teraz pewnego rodzaju spełnienie, nie tylko marzeń, ale także z symbolicznego domknięcia pewnej drogi łączącej polską i włoską Alwernię. Zawsze chcieliśmy ją poznać i spełniliśmy to dzisiaj, lecz żal wyjeżdżać stąd już, choć to dopiero początek naszej włoskiej podróży.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.