Zwyczaj sylwestrowych zabaw liczy sobie już ponad tysiąc lat. Ich początek datuje się na 999 rok, czyli czasów panowania papieża Sylwestra II. Według proroctw Sybilli miał to być ostatni rok przed końcem świata, który za sprawą smoka Lewiatana miał nastąpić w roku 1000. Ludzie ostatniego dnia roku przed prorokowanym końcem świata zaczęli hucznie bawić się i świętować odejście starego roku. Jednak wraz z nadejściem nowego roku koniec świata nie nadszedł, a sylwestrowa zabawa pozostała i przerodziła się w coroczny zwyczaj.

Na tegoroczny Sylwester postanowiliśmy przenieść się pod Suliłę w Rzepedzi, do wspaniałego ośrodka z ogromnymi możliwościami na stworzenie wielkiej, czaderskiej imprezy. Rozpoczęła się z opóźnieniem, które zapewne było spowodowane starannymi przygotowaniami kreacji przez uczestników, choć nie obowiązywał w tym zakresie żaden kierunek. Dopuszczalna była zupełna dowolność. Z pewną nieśmiałością rozpoczęły się pierwsze tańce. Ludzie wpierw woleli poznać się przy stołach biesiadnych, bo było wśród nas wiele osób nowych, którzy poznali się dopiero tutaj. Przybyli oni z różnych stron, z różnych zakątków, nie tylko Polski, bo i też ze stolicy Austrii - Wiednia, i najdalszego jak dotąd - Birmingham w Anglii. Taka była nasza ekipa - barwna,  różnorodna i wesoła, słowem wspaniała.




Gospodarze, Teresa i Stanisław Wnękowiczowie zastawili stoły biesiadne jadłem nieprzeciętnym, pojawiły się na nich różne trunki i domowe wypieki. Sala balowa skrzyła się w niezwykłej iluminacji, tańczącej w rytm muzyki wraz z królami i królowymi parkietu. Rytmy wszelakie pojawiały się jeden za drugim, bawiąc ludzi niesłychanie, lecz chyba najczęstszym numerem była popularna w ostatnich latach belgijka. Wychodzi ona nam już doskonale, od pierwszych taktów charakterystycznego rytmu. Nie zabrakło oczywiście rodzimych rytmów, starych i nowych standardów rockowych, popowych no i oczywiście disco polo, choć ten ostatni gatunek (ku naszemu zdziwieniu) cieszył się tym razem mniejszą popularnością. Tancerze domagali się szlagierów z każdych epok muzyki rozrywkowej. Na parkiecie dostrzec można było tańce swobodne, improwizowane, ale też tańce salonowe, czyli walce, jak też latynoamerykańską cha-cha-cha.









Kilka minut przed północną muzyka zamilkła. Wjechał wózek ze szkłem na szampana. Wokół niego ustawili się panowie z butelkami gotowymi do wystrzału. W tle dało się słyszeć wyciszoną muzyka Czerwonych Gitar z tekstem:
Tyle darów rok nam przyniósł: pszczołom łąki kwiatów pełne,
ludziom dał łany zbóż, zbożom dał pełen kłos,
przykrył pola płachtą śniegu, aby zimą odpoczęły.
Myślisz ty, myślę ja, co nam rok miniony dał.

To był rok, dobry rok. Z żalem dziś żegnam go.
Miejsce da nowym dniom - stary rok, dobry rok.
Mija dla nas dniem szczęśliwym, w którym znów jesteśmy razem.
Nieraz nam smutek niósł, nieraz nam radość niósł.

Pierwszej gwiazdy dziś zapytaj, co następny rok przyniesie.
Czekam ja, czekasz ty... Północ już - zegar zaczął bić...





I niebawem zaczęło się gromkie odliczanie: 10... 9... 8... 7... 6... 5... 4... 3... 2... 1... I wystrzeliły korki od szampanów. Panowie dynamicznym, przez lata ćwiczonym ruchem unieśli szyjki butelek nad kieliszki i strużki musującego napoju spływać zaczęły do szklanych czarek. Niech się szczęści w Nowym Roku, w zdrowiu i pomyślności! Zaczął się Nowy 2019 Rok. Chwile, gdy wszyscy obdarzali się życzeniami przerwały odgłosy petard i sztucznych ogni, które pojawiły się za oknami. Wyszliśmy na taras, aby lepiej je widzieć. Nieprzeciętnie efektowna kanonada barw rozpryskujących się na różne sposoby wzbudzała zachwyt i emocje. Podczas jej trwania zanikł zimowy chłód nocy. Widzowie wpatrywali się ku niebu, zaskoczeni, bo nie spodziewali się takiej atrakcji (nie było jej w programie :) ). Być może niektórzy z nich zapragnęli wtedy sięgnąć gwiazd i nieba, a wystarczyłoby wówczas stanąć tylko na palcach. Wkrótce znów wróciły tańce, lecz nie na długo, bo...














Gdy zbliżała się godzina pierwsza, muzyka znów została wyciszona. Na salę balową wjechała butelka szampana na powitanie Nowego Roku. Możecie być zadziwieni tą chwilą, jeśli uważnie nie czytaliście tej relacji. Na środek wywołany zostaje Paul i ten szampan trafia w jego ręce. Wstają przed nim pozostali uczestnicy balu, bo już wiedzą, że właśnie w tej chwili w rodzinnym mieście Paul’a mija północ. Witamy razem z nim Nowy Rok, który rozpoczyna się teraz w strefie Greenwich UTC±00:00, a w której leży Wielkiej Brytania.


Potem znów na parkiet powróciły taneczne rytmy poruszające uczestników w tanecznych krokach. Gdy ktoś poczuł sie zmęczony, wracał do stołu by odpocząć kosztując kolejnych smakołyków - bo zgodnie z tradycyjną przepowiednią ten zapewni sobie przez cały rok pomyślność, kto skosztuje każdego smakołyku z sylwestrowo-noworocznego stołu biesiadnego. A to co kogo czeka w Nowym 2019 Roku każdy mógł dowiedzieć się ze specjalnie przygotowanego na ten czas horoskopu.




Nowy Rok został hucznie przywitany, a jaki będzie 2019 zobaczymy. Ekipa, z którą go witaliśmy, jak i ludzie, którzy przez cały poprzedni rok nas otaczali napełniają nas ogromnym optymizmem na przyszłość. Dziękujemy Wam za wspólnie spędzony Stary Rok, ruszamy dalej przez Nowy Rok, kontynuując tą podróż, którą kiedyś zaczęliśmy.

Komentarze do wpisu

Brak komentarzy :

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas