Twoja przystań przed kolejną wędrówką i dziennik turystycznych przedsięwzięć.

Szlakiem romantycznych malarzy - etap 2

Na początek niesamowita Bastei i pozostałości zamku na skałach, później balkon Szwajcarii Saksońskiej ze słynną panoramą, a na koniec idylliczna górska wioska.

Bastei - Basteibrücke - Basteiweg - Kurort Rathen - Amselgrund - Felsenbühne Rathen - Amselsee - Amselfall - Rathewalde - Querweg - Hocksteinparkplatz - Hockstein - Wolfsschlucht - Polenztal - Schindergraben - Hohnstein - Bärengarten - Halbenweg - Räumichtweg - Brandaussicht - Tiefer Grund - Dorfgrund - Waitzdorf

To dopiero początek etapu, ale już zdecydowaliśmy się na zatrzymanie się tutaj. Mży jesiennie, ale zaraz powinno przestać. Romantycy malowali taką pogodę, wyrażając jej siłę i mistyczną istotę, potężniejszą od człowieka. Jednak dzisiaj dobrze byłoby, aby chmury podniosły się i tak też się stanie, może już za kwadrans. Drugi etap szlaku Malerweg rozpoczynamy przy szosie Basteistraße. Rozmieszczone są przy niej obszerne parkingi, a dalej sklepy z pamiątkami, bary i restauracje. Poprzedzają one jedną z największych i najczęściej odwiedzanych atrakcji Szwajcarii Saksońskiej. Mamy godzinę 9.00. Idziemy Basteistraße niecałe 500 metrów, do hotelu Berghotel z dużą restauracją. Tu zatrzymamy się na poranną kawę i ciastko do godziny 9.40, a potem wyruszymy dalej szlakiem romantycznych malarzy…

Dolina Łaby spowita mgłą.

Po przerwie ruszamy dalej mijając kolejne obiekty gastronomiczne i kolejną restaurację o nazwie Panorama Biergarten. Jeszcze nie jest otwarta, bo jesteśmy stosunkowo wcześnie, ale za kilkadziesiąt minut pojawi się tu znacznie więcej odwiedzających i wtedy otworzą tutaj wszystko co możliwe. Panorama Biergarten posiada rozległy taras widokowy oraz wysunięte stanowisko oferujące piękną panoramę doliny Łaby i Góry Połabskie. Tu koniecznie trzeba zatrzymać się, tym bardziej, że chmury podniosły się odsłaniając wpierw pobliskie skalne wieże i iglice, a zaraz później całą resztę. To preludium przed jeszcze bardziej spektakularnym miejscem, które znajduje się tuż przed nami.

Taras widokowy przy Panorama Biergarten.

Łaba w kierunku Stadt Wehlen.

Ściana skał Steinschleuder stanowiąca oparcie dla słynnego mostu Bastei,
a jednocześnie zachodnie ograniczenie Zamku Neurathen.

Ernst Hasse „Bastei-Felsen von der Elbe aus” (2. połowa XIX w.)
Tylko 250 metrów dzieli nas od kolejnego niezwykłego punktu widokowego Bastei. Jednak po kolei. Idziemy najpierw na dłuższą chwilę na pierwszy punkt widokowy, cieszący się popularnością ze względu na wspaniałą lokalizację, na przepaścistym skraju płaskowyżu skalnego, wysoko nad romantyczną doliną Łaby. Już w XIX wieku miejsce to oczarowywało podróżnych, ten „raj dzikich klifów i mistycznych wąwozów”, tak pisano wówczas, kiedy Bastei stało się najpopularniejszym celem wycieczek w Szwajcarii Saksońskiej dla turystów z całego świata. W 1812 niejaki Fleischhauer Pietzsch wybudował dla nich specjalne drewniane chaty, a pierwsza ogromna karczma zbudowana została w 1826 roku przez nadwornego budowniczego drezdeńskiego, Thormeyera. Obecna restauracja z tarasem widokowym zaprojektowana została również przez drezdeńskich architektów Wittera i Antelmanna. Zbudowano ją w latach 1975-79.

Bastei ze ścieżki na punkt widokowego.

Liście drzew ubrane w piękne jesienne barwy.

Stary pniak.

Na punkcie widokowym zlokalizowanym na skałach Ferdinandaussicht.


Tutaj, gdzie z najdziwniejszych ścian skalnych widać Łabę z wysoka,
gdzie Lilienstein, Königstein i Pfaffenstein malowniczo zgrupowane
w nieodległej dali, tworzą całość dla oka, jako coś,
czego nie da się opisać słowami.
~ August von Goethe, syn Johanna Wolfganga von Goethego, 1819

nieznany artysta „Bastei-Aussicht” (połowa XIX w.).
Przejdźmy teraz na Bastei. Nazwa ta odnosi się obecnie do całej grupy skalnej wraz z niezwykłym mostem, a wywodzi się ona od jednej ze skalnych baszt, wysuniętej w stronę Łaby, ponad którą wznosi na wysokość 190 metrów. To przepiękne miejsce, cieszące się od samego początku odkrycia Szwajcarii Saksońskiej ogromnym zainteresowaniem oraz podziwem wśród turystów i artystów, w którym strzeliste skały wyrastają z intensywnie zielonych lasów. Przed wejściem na most warto nie przeoczyć bocznej ścieżki odchodzącej na lewo, skąd można spojrzeć z architektoniczne cudo z boku w imponującym plenerze skał.

Christian Gottlob Hammer „Die hölzerne Basteibrücke” (1826).
Most Bastei jest jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc w Saksonii Szwajcarskiej. Pierwszy most zbudowano tu w 1826 roku. Była to konstrukcja drewniana, która łączyła zewnętrzną półkę skalną z zamkiem Neurathen. Miał on ułatwiać wędrówkę po tutejszych szlakach, jednak ze względu na dużą ilość turystów, kilkadziesiąt lat później została ona zastąpiona mostem kamiennym o długości 76,5 m. Most ten wsparty jest siedmioma łukami nad głębokim na 40 metrów wąwozem Mardertelle.

Słynny most Bastei ulokowany w skałach masywu Bastei.
Po lewej widoczne ruiny Zamku Neurathen.

Most Bastei i jego okolice to miejsce baśniowe, jedna z absolutnych atrakcji regionu, z której roztacza się fantastyczny krajobraz Szwajcarii Saksońskiej. Mamy tu wiele punktów widokowych i warto udać się na wszystkie, choć zwykle dookoła mamy całe mnóstwo innych turystów, którzy przybyli do Bastei w tym samym celu: zobaczyć to co my i zrobić kilka zdjęć. Podziwianie widoków w samotności jest tutaj możliwe tylko we wczesnych godzinach porannych bądź późnym popołudniem. Dolina Łaby i Góry Połabskie tworzą stąd nadzwyczaj malowniczy krajobraz. Podróżnicy i artyści znajdowali w nim mnóstwo inspirujących motywów.

Most Bastei.

Wykusz z mostu Bastei.

Na wschodnim krańcu mostu Bastei wznosi się baszta Neurathener Felsentor uwieczniona na obrazie przez Caspara Davida Friedricha w latach 1826-1828. Most wchodzi w szczelinę tej skały, za którą po lewej mamy tereny dawnego zamku, a konkretnie jego górną część z pomieszczeniami mieszkalnymi.
Po wspomnianym Zamku Neurathen nie zostało wiele. Dzisiaj jest zamknięty z powodu prac renowacyjnych, ale warto udać się na jego pozostałości, tak jak kiedyś to zrobiliśmy pewnego majowego dzionka będąc na Bastei, kiedy już wiedzieliśmy, że będziemy tu ponownie. Po ruinach Neurathen prowadzą kładki i stopnie, z których możemy podziwiać fascynujące widoki okolic oraz skał, które cieszą się popularnością wśród wspinaczy. Zamek Neurathen zbudowano na tych niedostępnych skałach dawno temu, w okresie średniowiecza.

Caspar David Friedrich, „Felslandschaft im Elbsandsteingebirge” (1822/23)
Obraz przedstawia imponujące klify Bram Skalnych Neurathen i symbolicznie wyraża wzniosłość
oraz niepojętą tajemnicę z elementami zagrożenia i zniszczenia.

Zamek Neurathen (Felsenburg Neurathen) został zbudowany najprawdopodobniej w XIII wieku i należał pierwotnie do czeskich rodzin szlacheckich. Po raz pierwszy wzmiankowany był w dokumencie z 1289 roku. W XV wieku zamek przeszedł na własność elektorów saskich, ale niedługo potem zaczęły toczyć się spory o jego własność. W 1469 zamek został podpalony, a z końcem XV wieku zaczął popadać w ruinę.

Zamek Neurathen zbudowany został na skalistym grzbiecie, który w najszerszym miejscu ma około 100 m szerokości, a który rozciąga się jako tzw. rafa bastionowa w kierunku wschodnim od zamku w kierunku Rathen, gdzie znajdował się inny zamek o nazwie Altrathen (Burg Altrathen), wybudowany przypuszczalnie w tym samym czasie co Neurathen. Oba zamki tworzył wówczas dwuzamkową twierdzę. Znacząca część Zamku Neurathen została wykuta w skale lub zbudowana z muru pruskiego. Z dawnego zamku zachowały się jedynie elementy wykute w skale, a więc część pomieszczeń, korytarze oraz cysterna. W latach 80-tych XX wieku rozpoczęto pewne rekonstrukcje drewnianych obiektów. Obecnie mieści się w nich skansen i muzeum.

Jedna z bardziej znanych legend mówi o dzikich pszczołach, które zakładały swe ule w skałach pod zamkowymi murami. Pewnego dnia panujący na zamku władca zakazał mieszkańcom zbierania miodu. Jednak któregoś dnia strażnicy schwytali dwóch starców wybierających miód, a wtedy dzikie pszczoły stanęły w ich obronie, a następnie rzuciły się na pana zamku, który ze strachu skoczył w przepaść.

Dzisiaj spoglądając z punktów widokowych przy Moście Bastei możemy spojrzeć na ruiny Zamku Neurathen i przypomnieć sobie trasę jego zwiedzania. Rozpoczyna się ona przed zamkiem głównym. Schodząc do niego po lewej stronie na krawędzi urwiska miniemy Vogeldelle. Na ścianach skalnych widoczne są tam ślady dawnych barier w postaci fałd, które służyły jako przyczółki dla belek. Niegdyś kończyła się tu 487-stopniowa wspinaczka, stopniami, które w 1814 roku wybudował leśniczy Auerswald, aby umożliwić odwiedzającym bastion wejście i zejście do i z Rathen.

Nieco dalej ścieżka rozgałęzia się, a odnoga w lewo prowadzi na Ferdinandstein, gdzie wznosi się krótki skalny grzbiet „Schanze”. Jego nazwa nawiązuje do fortyfikacji skalnej. Prawdopodobnie służyła ona do zabezpieczenia istniejącego już w średniowieczu systemu drewnianych mostów, które podczas próby szturmu mogły być zniszczone wraz ze znajdującymi się na nich napastnikami. Mosty te były zbudowane z pni drzew i prowadziły, nieco niżej niż obecne przejścia po platformach, z Jahrhundertturm (Wieża Stulecia) przez duży filar skalny w środku wąwozu do Großen Steinschleuder (Wielka Kamienna Proca). Ten potężny filar skalny, zwany również „Alte Schanze” (Stara Reduta), był w średniowieczu częścią fortyfikacji Neurathen. Na jej szczycie wciąż znajdują się fałdy belek maszyny do rzucania kamieni (procy), podobnej do katapulty. Wystrzeliwano z nich duże kamienne kule ważące ponad 50 kg. Znalezione kamienie, w tym dwa w nurcie Łaby, mają średnicę od 37 do 45 cm.

Jakież głębokie emocje to wlewa w duszę!
Człowiek stoi tam długo, nie mogąc pojąć samego siebie,
i z wielkim trudem odrywa się od tego miejsca.
~ Carl Heinrich Nicolai, nauczyciel i pisarz (1739-1823),
jeden z pierwszych przewodników turystycznych w Szwajcarii Saksońskiej
Na wschodnim krańcu wznosi się Neurathener Felsentor, znany również jako Mała Proca. Jest to skalna brama umożliwiająca dostęp do pomieszczeń mieszkalnych Felsenburg Neurathen. Na budującym bramę piaskowcu widoczne są ślady zabudowy oraz kilka dużych fałd i zagłębień do mocowania bramy. W przejściu przez bramę po lewej stronie widać wyżłobienia lin mostu zwodzonego, które biegną ukośnie w górę.

Sieberturm, za którą widać platformy oprowadzające po Zamku Neurathen.

O godzinie 10.40 opuszczamy Bastei i tereny Zamku Neurathen. Schodzimy w kierunku wioski Rathen. Idziemy blisko urwisk opadających do doliny Łaby, z których pokazuje się nam wioska Rathen, którą zwiedzaliśmy kilka lat temu. Zatrzymujemy się na punktach widokowych. Schodzimy kamiennymi stopniami, potem ścieżką zawijamy wokół groty schronienia. Następnie ścieżką szeleszczącą liśćmi zmierzamy do doliny.

Prom na Łabie w Rathen.

Miasteczko Rathen.

Miasteczko Rathen i zbliżenie na Eisenbahnwelten, czyli Park Świata Kolei
(zobacz więcej: W krainie romantyków: Kurort Rathen i Park Świat Kolei).


Schody sprowadzające z Bastei do Kurortu Rathen.

Kolejny punkt widokowy przy szlaku -Tiedgeaussicht.

Parostatek płynący do Drezna.
(Zobacz flotę dreznieńskich parostatków: W krainie romantyków: pierwszomajowa parada parostatków).


Skała ze schronieniem.

Kapitan Batty / E. Goodall „Wehltürme überm Wehlgrund” (1825)
Znaki Malerweg nie sprowadzają nas wprost do centrum Rathen, jakby mogło się to początkowo wydawać, lecz kierują na ścieżkę, która schodzi do wąwozu Amselgrund, a dokładnie tam, gdzie znajduje się kasa i wejście do „Felsenbühne”, jednego z najpiękniejszych teatrów na świeżym powietrzu w Europie. Posiada on scenę wkomponowaną w naturalne środowisko przyrodnicze, dla której tłem są skały Wehlgrund, czyniące niecodzienną akustykę dla przedstawień plenerowych.

Teatr „Felsenbühne” został wybudowany w 1936 roku z inicjatywy mieszkańców uzdrowiska Rathen. Jego otwarcie nastąpiło 24 maja 1936 roku. Tego dnia odbyło sie na jego scenie pierwsze przedstawienie „Basteispiel” Kurta Arnolda Findeisena. Spektakl ten obejrzało 200 mieszkańców miasta Rathen. W 1938 roku teatr zaczął wystawiać spektakle oparte na dziełach niemieckiego pisarza Karla Maya, znanego z dzieł o Indianinie Winnetou. Po przebudowie w 1957 roku teatr mieści 2000 widzów. W sezonie letnim od maja do września odbywa się w nim do 90 występów. Repertuar jest bardzo zróżnicowany, od teatru muzycznego po sztuki teatralne, dzieła klasyczne i współczesne, a także spektakle dla dzieci.

Ludwig Richter „Die Vogeltelle”
Krasa skalnego krajobrazu Wehlgrund odkryta została przez malarzy z Akademii Sztuk Pięknych w Dreźnie. Anton Graff (1736-1813) i Adrian Zingg (1734-1816) utrwalili na swoich obrazach piękno tego szalenie romantycznego miejsca, a pierwszym, który to najprawdopodobniej uczynił był Ludwig Richter (1803-1884), który przedstawił graficznie Wehlgrund za pomocą akwaforty „Die Vogeltelle”.

Amselgrund i odejście do plenerowego teatru Felsenbühne Rathen;
po lewej stary kamień milowy).

Idziemy prosto wgłąb doliny.
Z lewej mijamy budynek kasy teatru Felsenbühne Rathen.

Niedaleko od teatru pojawia się przed nami jezioro Amselsee pełne pstrągów. Można tu wypożyczyć łódkę, aby po nim popływać. Amselsee to zbiornik sztuczny na potoku Grünbach. Pierwsze pomysły jego budowy pojawiły się w 1920 roku. Miały one wpłynąć na ożywienie turystyki. Jednocześnie zapora spiętrzająca wody potoku miała chronić przed powodziami oraz zapewnić wystarczającą ilość wody do gaszenia pożarów, a także hodowli ryb. Jej budowa rozpoczęła się 21 lipca 1934 roku, a ukończona została 19 grudnia 1934 roku. Zapora liczy sobie 5 metrów wysokości. Posiada odpływ dolny o średnicy 50 cm oraz przelew z 7 otworami o szerokości 2,0 m na środku ściany. Amselsee szybko stało się atrakcją turystyczną w gminie Rathen. Powstałe w wyniku spiętrzenia wody jezioro ma długość około 540 metrów i otoczone jest licznymi formacjami skalnymi, z których najsłynniejszą jest Lokomotive (Lokomotywa). 

Zapora na potoku Grünbach w dolinie Amselgrund.

Sztuczny zbiornik Amselsee.

Nad jeziorem Amselsee.

Lokomotive (Lokomotywa).

Szlak prowadzi nas po lewej stronie jeziora, które wciska się w ciasne górne partie wąwozu, aż w końcu zanika. Idziemy dalej wgłęb doliny wzdłuż potoku Grünbach. Tak docieramy do węzła szlaków, gdzie od lewej dochodzi do nas wąwóz „Schwedenlöcher”. Biegnie nim szlak łączący z Bastei, który podczas bardzo obfitych opadów bywa często uszkadzany i tym samym zamykany. Idziemy dalej w górę doliny potoku Grünbach do zabytkowej chaty „Amselfallbaude”. Za budynkiem chaty mamy wodospad Amselfall. Znajduje się w miejscu, gdzie potok Grünbach wpływa na szczególnie wąski odcinek doliny Amselgrund. Jego wody spadają z wysokości 10 metrów do zawalonej jaskini Amselloch. Wodospad Amselfall został wymieniony w dokumencie już w 1548 roku. Z kolei Kronikarz Wilhelm Leberecht Götzinger opisał Amselfall i jaskinię w 1812 roku jako...
...wspaniały widok, który daje tu natura...
~ Wilhelm Leberecht Götzinger, 1812

Alejka w górnych częściach jeziora Amselsee.

Amselfallbaude.

Christian Gottlob Hammer „Amselfall” (1820).
Ze względu na łatwy dostęp Amselfall był jedną z wczesnych udokumentowanych atrakcji Szwajcarii Saksońskiej. Został narysowany przez Adriana Zingga. W 1820 roku namalował go Christian Gottlob Hammer. Natomiast w 1857 roku został sfotografowany przez Hermanna Krone. Amselfall posłużył pisarzowi Johannowi Friedrichowi Kindowi jako inspiracja i oprawa dla opery Der Freischütz Carla Marii von Webera na początku XIX wieku.

Wodospad Amselfall.

Ścieżka prowadzi w wyższe partie doliny potoku Grünbach.

Kaskada potoku Grünbach pod kamiennym murem

Od wodospadu Amselfall idziemy dalej w górę wąwozu, wpierw po schodach, a później szlakiem wzdłuż strumienia Grünbach. Ta część wąwozu Amselgrund jest rzadziej odwiedzana przez turystów, a jej krajobraz można określić jako dziko-romantyczny, ze względu mrok i zwalone drzewa. Po około kilometrze od wodospadu Amselfall docieramy do wioski Rathewalde. Przy wyjściu z doliny mijamy zrekonstruowany młyn „Rathewalder Mühle” oraz ogródek piwny. Do młyna należy także tzw. „Berganlehnhaus”, który wcześniej służył turystom i gościom młyna jako miejsce do spania.

Dzika część doliny potoku Grünbach.

Przejscie pod okapami skał.

Dolina Grünbach.

Młyny Rathewalder.

Rathewalder Mühle.

Nad drzwiami do jednego z domów. 

Rathewalder Mühle.

Rosarium Rathewalde.

O godzinie 12.00 wchodzimy na centralny plac Rathewalde. Słońce jawi się na błękitnym niebie, a może było już wcześniej, tylko ciemna dolina zabierała nam jego widok. Przy głównym placu Rathewalde stoi kościół. Jego dzwon wybija południe. Jest otwarty, a więc zaglądamy do niego.

Kościół w Rathewalde ma historię sięgającą średniowiecza. Pierwotny kościół został zniszczony podczas wojny trzydziestoletniej, a w 1647 roku odbudowany w stylu barokowym, zmodernizowany w 1860 roku i ponownie w latach 70. XX wieku. Obecnie służy do regularnych nabożeństw i zachwyca barokowymi malowidłami i witrażami. Kościół jest chronionym zabytkiem kultury i otoczony cmentarzem.

Kościół w Rathewalde.


Ołtarz kościoła w Rathewalde otoczony pięknymi witrażami.

Rathewalde.

W Rathewalde szlak Malerweg skręca w prawo tuż przed malowniczym stawkiem. Drogowskazy kierują nas w stronę wioski Hohnstein. Zbliżamy się do dość ruchliwej szosy Hohnsteiner Straße, przy której mamy miejsce wypoczynkowe (stolik z ławkami). Szlak prowadzi wzdłuż tej szosy przez 700 metrów w otoczeniu pól uprawnych, aż do dużego skrzyżowania. Przy skrzyżowaniu znajduje się restauracja Hocksteinschänke. Od restauracji Hocksteinschänke ścieżka szlaku wiedzie wzdłuż szosy Wartenbergstraße w dół do parkingu Hocksteinparkplatz, gdzie o godzinie 12.25 opuszczamy sąsiedztwo szosy. 

Twierdza Kenigstein widoczna z łąk wsi Rathewalde.

Gaststätte & Pension Hocksteinschänke przy skrzyżowaniu ulic.

CR. Wallis „Hohnstein” (1825).
Zmierzamy do małego kamiennego mostu, za którym mamy skały Hockstein. Systemem stopni przechodzimy na ich szczyty, gdzie stoi zadaszona wiata. Można stąd przejść do punktu widokowego. Efektownie widoczna jest z niego rzeka Polenz i pensjonat „Polenztal” stojący w wąskiej dolinie tej rzeki. Po drugiej stronie głęokiego wąwozu na wyniesieniu widoczne jest miasteczko Honenstein. Na Hockstein spędzamy tu wiele romantycznych minut. Pięknie tu jak wszędzie wokół, lecz dystans drogi jest jeszcze spory przed nami. Dochodzi godzina trzynasta.

Kamienny most i stopnie wprowadzające na szczyt skały Hockstein.

Wiata na szczycie Hockstein (291 m n.p.m.).

Skały masywu Hockstein.

Miasteczko Hohenstein za Doliną Polenz.

Zbliżenie na Zamek Hohenstein.

Punkt widokowy na Hockstein.

Głęboka dolina Polenz widoczna ze skał Hockstein.

Szlak schodzi dalej stromo stalowymi stopniami do łożyska doliny Polenztal. W pewnym momencie przemierzamy legendarny „Wolfsschlucht” (Wilczy wąwóz), który służył jako artystyczne tło opery „Der Freischütz” Carla Marii von Webera. Ściany skalne na tym odcinku stoją bardzo blisko siebie, co nieco utrudnia mijanie się z wędrowcami podążającymi z naprzeciwka. Po zejściu do doliny idziemy nią na południe przez około 300 metrów, po czym za restauracją „Polenztal” przekraczamy kładką rzekę. Za rzeką przechodzimy do wąwozu Schindergraben. 

Szczelina z widocznym Wolfsschlucht (Wilczym Wąwozem).

Zejście do Wilczego Wąwozu.


Wolfsschlucht, czyli legendarny Wilczy Wąwóz.

Skalny okap.

Odpoczynek na pniu pod skalnym okapem.

Ciąg stopni w Wilczym Wąwozie.

Drewniany but w dolinie Polenz.

Dolina Polenz.

Restauracja „Polenztal”.

Przekraczamy kładką rzekę, za którą zaczyna się wąwóz Schindergraben.

Wąwóz Schindergraben jest wilgotny i kamienisty, a powietrze w nim chłodne jest nawet latem. Do jego wnętrza dociera mało światła, bo jego dostęp ograniczają świetnie czujące się tutaj jawory, wiązy i jesiony. Pod nimi występuje bardzo bogata flora wilgociolubna i cieniolubna, wśród której występuje szczyr trwały (Mercurialis perennis), śledziennica skrętolistna (Chrysosplenium alternifolium), śledziennica naprzeciwlistna (Chrysosplenium oppositifolium), szczawik zajęczy (Oxalis acetosella), jaskier kosmaty (Ranuncosulus lanugi). Idealne warunki do życia znajdują tu rzadkie gatunki paproci, takie jak pióropusznik strusi (Matteuccia struthiopteris), zanokcica zielona (Asplenium viride) i nasięźrzał pospolity (Ophioglossum vulgatum) oraz wiele mchów i porostów.

Wąwóz Schindergraben.

W górnej części Schindergraben znajduje się wizerunek Wilhelma Leberechta Götzingera wykonany przez rzeźbiarza Friedricha Heynert z Schandau w 1887 roku. 

Wilhelm Leberecht Götzinger był jednym z pionierów Szwajcarii Saksońskiej, a nawet uznawany jest za odkrywcę Szwajcarii Saksońskiej. Przypisuje mu się napisanie pierwszych kompleksowych opisów Szwajcarii Saksońskiej i jej okolic. Znany jest z pierwszego szczegółowego dziennika podróży po Szwajcarii Saksońskiej z 1804 roku. W przeciwieństwie do wielu innych przewodników turystycznych i pamiętników podróżniczych, które pojawiły się również na przełomie XVIII i XIX wieku (m.in. autorstwa Carla Heinricha Nicolai, Karla Augusta Engelhardta czy Philippa Veitha), prace Götzingera wyróżniają się kompleksowym przedstawieniem historii regionu oraz wiedzą opartą zarówno na analizie archiwów i wszelkich innych dostępnych źródeł, jak również na jego własnych obserwacjach.

Wypływ potoku Schindergraben z dawnego ogrodu niedźwiedzi.

Wizerunek Wilhelma Leberechta Götzingera.

Wtem Malerweg przeprowadza przez Bärengarten (ogród niedźwiedzi), gdzie można zobaczyć pozostałości murów, za którymi w okresie XVII i XVIII wieku trzymano niedźwiedzie. Jego założenie zlecił elektor Christian II w 1609 roku. Trzymane tu niedźwiedzie wykorzystywane były do pokazowych polowań na drezdeńskim Altmarkt i na dziedzińcu zamkowym w Dreźnie. Przez dwa wieki istnienia tego ogrodu jego ściany tak zniszczały, że niedźwiedzie mogły się przez nie wydostać zagrażając mieszkańcom miasta Hohnstein. Dlatego też w 1756 roku ówczesny leśniczy zastrzelił wszystkie zwierzęta z niedźwiedziego ogrodu.

Pozostałości murów, za którymi trzymano niedźwiedzie ze skał Ritterstiege.

Z Bärengarten możemy udać się na punkt widokowy Ritterstiege znajdujący się na skale Ritterfelsen. Jednak trzeba się liczyć z dość ostrym podejściem kamiennymi stopniami. Z Ritterstiege roztacza się piękny widok na zamek Hohnstein oraz otaczające go miasteczko o tej samej nazwie, z romantycznym rynkiem oraz barokowym kościołem miejskim zbudowanym przez George'a Bähra, budowniczego drezdeńskiego Frauenkirche (kościoła Marii Panny). Zamek ten widzieliśmy wcześniej ze szczytów skał Hockstein.

Zamek Hohnstein wzniesiony został na potężnych piaskowcowych skałach. Pierwotna warownia wzniesiona została na nich prawdopodobnie już w XII wieku i stanowiła własność czeskiego szlacheckiego rodu Berka von Dubá. Głównym przeznaczeniem tego zamku była kontrola przejścia granicznego wiodącego do Marchii Miśnieńskiej (Markgrafschaft Meißen). W pierwszej połowie XV wieku zamek został nabyty przez ówczesnego elektora saskiego Fryderyka II Łagodnego (1412-1464). Przez kolejne wieki warownia wykorzystywana była jako więzienie, a później stanowiła letnią książęcą rezydencję Wettynów. W drugiej dekadzie XX wieku na zamku zostało urządzone schronisko młodzieżowe, które w okresie reżimu nazistowskiego zostało przekształcone w obóz dla więźniów politycznych. W czasie II wojny światowej służył jako obóz jeniecki (oflag) dla 800 Polaków, później również Francuzów. Obecnie w murach warowni znajduje się muzeum historyczne oraz wystawa przyrodnicza. Dla zwiedzających udostępniona jest także wieża zamkowa, z której rozpościera się malownicza panorama okolicy.

Zamek Hohenstein widoczny ze zbocza po drugiej stronie doliny Schindergraben.

Skały Großer Halben.

Od ruin Bärengarten idziemy chwilkę na południe, a potem zakręcamy łukiem na północny zachód, następnie na zachód maszerując tuż pod skalistym grzbietem aż do skał „Großer Halben”, które obchodzimy od zachodu. Za niedługo mijamy początek krótkiej ścieżki do popularnej groty Gautschgrotte.

Wędrujemy dalej ścieżką Halbenweg, która jest częścią Malerweg. Omijamy popularną wśród wspinaczy skałę Kleiner Halben, później przechodzimy pod kolejnymi wspinaczkowymi skałami Drachenkopf, Riesenchse i Brandpyramide. Szlak wije się między skałami w różnych kierunkach, ale generalnie przemieszczamy się na południowy wschód. W końcu wchodzimy na obszar dawnego kamieniołomu Steinbruch, który obecnie zarośnięty jest lasem. Za wysoką ścianą skał schowana jest tam jaskinia „Diebshöhle” (Jaskinia Złodzieja). To dobre miejsce na krótki odpoczynek. Jest godzina 14.15. Stoi tu jedna z tablic edukacyjnych opowiadająca o niej. Diebshöhle ma 25 m szerokości, 10 m głębokości, a na ścianach skalnych piaskowiec jest miejscami zwietrzały w formie plastra miodu. Bardzo blisko za odejściem ścieżki do jaskini „Diebshöhle” mamy odejście do pięknej bramy skalnej „Kleiner Kuhstall” („Mała obora”), oddalonej nieco ponad 100 m od Malerweg.


Diebshöhle, czyliu Jaskinia Złodzieja.

Malerweg prowadzi dalej ścieżką Räumichtweg. Wkrótce przechodzimy równinę z polaną Räumichtwiese, otoczoną lasem mieszanym. Dalej przecinamy ścieżkę Neuweg, w miejscu, gdzie na sąsiadujących dwóch węzłach rozchodzi się kilka szlaków. Minąwszy drugi węzeł wchodzimy na ścieżkę Rundweg i po chwili docieramy nad staw Sauteich. Stamtąd już niedaleko do utwardzonej drogi leśnej Brandstraße. Droga ta przychodzi od strony miejscowości Hohnstein i wiedzie na południowy wschód, tam, gdzie wiedzie również Malerweg, w stronę grupy skalnej Brand. To dla niej Brandstraße jest licznie uczęszczana przez turystów i spacerowiczów. 

Stawek przy Rundweg.

O godzinie 15.05 docieramy do skały Brand z restauracją „Brand-Baude” ze wspaniałym widokiem, który można podziwiać z tarasu. Taras ten zwany jest „balkonem Szwajcarii Saksońskiej” i od ponad 250 lat jest jednym z najpopularniejszych punktów widokowych w Szwajcarii Saksońskiej. Historia „Brand-Baude” sięga daleko do XVIII wieku. Był tu kiedyś lipski poeta Moritz August von Thümmel, który w 1738 roku spoglądał stąd w dolinę Polenz i entuzjastycznie wyrażał swoje uczucia w wierszach.

Wczesna sława tego miejsca wynikała w dużej mierze z faktu, że znajdowało się ono na trasie Malerweg, który prowadzi przez jedne z najpiękniejszych miejsc przez Szwajcarię Saksońską. Później utrwaliła się nazwa „Brand”, którą znaleźć można w „Dzienniku dla miłośników przyrody, gości i mieszkańców wyżyny miśnieńskiej”, napisanym przez Carla Juliusa Hofmanna, miejscowego przewodnika turystycznego, wiejskiego poety i szewca z Lohmen, opublikowanym w 1842 roku:
Brand to otwarta przestrzeń w lesie Hohnstein na wystającym, potężnym klifie na skraju głębokiego wąwozu, którego nazwa pochodzi od dawnego pożaru lasu. Głęboko u jej stóp dolina Polenz, w oddali Rudawy i Czeskie Wzgórza, pomiędzy nimi Szwajcarią Saksońską, zwłaszcza na lewym brzegu Łaby. Makabryczność i upiorność ustąpiły tu miejsca pięknemu, malowniczemu przedstawieniu, a oko cieszą i wzmacniają łagodne i pełne wdzięku obrazy.
~ Carl Julius Hofmann, wiejski poeta i szewc z Lohmen, 1842


Panorama z tarasu „Brand-Baude”.

„Brand Hotel” (pocztówka, 1900)
Jednak już na początku XIX wieku turyści znajdowali w tym miejscy dach nad głową w prowizorycznie zbudowanych schronach w skalnych grotach, czy też w małych drewnianych chatach. Historia obecnej karczmy sięga 1830 roku, kiedy to pewna kobieta z Hohnstein zaczęła oferować w tym miejscu napoje i jedzenie, adaptując szczelinę w skale na kuchnię. Wtedy powstała tu księga gości, w której zwiedzający mogli wpisywać swoje nazwiska, co w owym czasie uchodziło za szczególną ciekawostkę, podkreślaną w starych przewodnikach turystycznych z tamtych czasów. Pierwszy kamienny dom, który stanowi trzon dla dzisiejszej karczmy wzniesiony został w 1877 roku przez Christiana Augusta Uhlig. W 1899 roku został podwyższony o jedno piętro. W 1893 roku administracja leśna wybudowała duży dom noclegowy (dzisiejszy murowany budynek).
„Brand Baude” (pocztówka, 1910)

Z ksiąg gości wynika, że skała Brand przyciągała wielu gości z całego świata, nie tylko wielu poetów i myślicieli, ale także ówczesnych władców. Wszyscy byli oczarowani tutejszą panoramą, czy to o zachodzie słońca, czy też wczesnym rankiem, który J.G. Lehmann tak opisał w 1845 roku:
...gdzie wszystko lśni świeżością budzącego się światła, rozświetlone słońcem, które nas nie rozprasza, a zwłaszcza w niedzielny poranek, kiedy dzwony z pobliskich wiosek łączą się ze śpiewem ptaków, aby podnieść serce i uczynić je radosnym. Wszystko to daje nam wrażenie, którego nic łatwo nie wyprze i które z pewnością zawsze pozostanie w naszej przyjaznej pamięci.
~ J.G. Lehmann, 1845

Panorama z tarasu „Brand-Baude” ma rozpiętość 180 stopni obejmuje od lewej (w kierunku południowo-wschodnim) formację skalną Schrammsteine, po wszystkie góry stołowe rozstawione od rzeki Łaby aż do Bastei w Rathen (na północnym zachodzie). W pobliżu naszej obecnej lokalizacji po południowej stronie uwagę zwraca skała wspinaczkowa „Brandscheibe” (Koło Ognia) z trasami wspinaczkowymi sięgającymi poziomu trudności VIIIc. Podczas słonecznej pogody, najczęściej w weekendy, można obserwować stąd wyczyny wspinaczy (skorzystać można również z lornetki zainstalowanej na tarasie dla gości). Stoły w restauracji Brand są umieszczone tuż przy balustradzie oddzielającej od urwisk skalnych. Odpoczywając przy nich można jednocześnie delektować się widokami. Gospodarze często organizują różne imprezy kulturalne. Dodatkową atrakcją jest niewielki pokazowy wybieg z kozami, królikami i świnkami morskimi. Znajdziemy tu również punkt informacyjny Parku Narodowego Szwajcarskiej Saksonii . 

Brandscheibe, czyli Koło Ognia.

Grota Thümmelgrotte.

Dobrze dla mnie, że lubię uroki natury, kiedy jeszcze nieskażona.
Taki region, przyjacielu, godzi mnie ze znużeniem świata.
Człowiek staje się zmęczony życiem z wszystkimi przypływami
i odpływami miasta. Ale tutaj, zajęty czy bezczynny,
nikt nie męczy się ich istnieniem.
~ Moritz August von Thümmel, lipski poeta i pisarz (1738–1817)

Inskrypcja w Thümmelgrotte.

Taras widokowy przy Thümmelgrotte.

Ludwig Richter „Brandaussicht”

Kamienny most łączący Thümmelgrotte z Brand Baude.

Po długiej przerwie z posiłkiem o godzinie 16.10 wychodzimy z gospody i przechodzimy na kolejny punkt widokowy z grotą Thümmelgrotte. Potem wracamy na Malerweg. Szlak sprowadza nas zakosami do drogi Schandauera w wąwozie „Tiefer Grund” (Głęboki Wąwóz), który oddziela nas od ściany skalnej Waitzdorfer. Po zejściu do niego kierujemy się szosą na północ.

Tiefer Grund, czyli Głęboki Wąwóz.

Podejście przez Dorfgrund do wsi Waitzdorf.

Idziemy parę minut szosą w górę wąwozu Tiefer Grund. Następnie skręcamy w prawo i kierujemy się na wierzchowinę ściany skał Waitzdorfer, na której czekają na nas urokliwe punkty widokowe. Przy drodze wchodzącej na Waitzdorfer uwagę zwraca skała z wykutą i pomalowaną na biało kosą. Legenda mówi, że walczyło w tym miejscu dwóch chłopców używając kos. Chodziło o dziewczynę. Gdy jeden dźgnięty padł martwy, drugi uciekł i wstąpił do wojska. Po roku powrócił w to miejsce, aby spotkać się z dziewczyną. Dziewczyna zmarła jeszcze tego samego roku, wtedy chłopak powrócił do wojska, aby kontynuować służbę. Tuż obok kosy wykuty jest rok 1699. Co ma wspólnego z kosą? Nie wiadomo.

Waitzdorf.
Z szosy skręcamy na ścieżkę Dorfgrund usłaną licznie stopniami. W ten sposób wychodzimy z wąwozu i wchodzimy do Waitzdorf, niewielkiej, zacisznej  miejscowości, w której o godzinie 17.15 kończymy drugi etap Malerweg.


Udostępnij:
Location: Bastei, 01824 Lohmen, Niemcy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.


Życie jest zbyt krótkie, aby je przegapić.

Liczba wyświetleń

Popularne posty (ostatnie 30 dni)

Etykiety

Archiwum bloga

Z nimi w górach bezpieczniej

Zapamiętaj !
NUMER RATUNKOWY
W GÓRACH
601 100 300

Mapę miej zawsze ze sobą

Stali bywalcy

Odbiorcy


Wyrusz z nami na

Główny Szlak Beskidu Wyspowego


ETAP DATA, ODCINEK
1
19.11.2016
[RELACJA]
Szczawa - Jasień - Ostra - Ogorzała - Mszana Dolna
2
7.01.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Potaczkowa - Rabka-Zdrój
3
18.02.2017
[RELACJA]
Rabka-Zdrój - Luboń Wielki - Przełęcz Glisne
4
18.03.2017
[RELACJA]
Przełęcz Glisne - Szczebel - Kasinka Mała
5
27.05.2017
[RELACJA]
Kasinka Mała - Lubogoszcz - Mszana Dolna
6
4.11.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Ćwilin - Jurków
7
9.12.2017
[RELACJA]
Jurków - Mogielica - Przełęcz Rydza-Śmigłego
8
20.01.2018
[RELACJA]
Przełęcz Rydza-Śmigłego - Łopień - Dobra
9
10.02.2018
[RELACJA]
Dobra - Śnieżnica - Kasina Wielka - Skrzydlna
10
17.03.2018
[RELACJA]
Skrzydlna - Ciecień - Szczyrzyc
11
10.11.2018
[RELACJA]
Szczyrzyc - Kostrza - Tymbark
12
24.03.2019
[RELACJA]
Tymbark - Kamionna - Żegocina
13
14.07.2019
[RELACJA]
Żegocina - Łopusze - Laskowa
14
22.09.2019
[RELACJA]
Laskowa - Sałasz - Męcina
15
17.11.2019
[RELACJA]
Męcina - Jaworz - Limanowa
16
26.09.2020
[RELACJA]
Limanowa - Łyżka - Pępówka - Łukowica
17
5.12.2020
[RELACJA]
Łukowica - Ostra - Ostra Skrzyż.
18
6.03.2021
[RELACJA]
Ostra Skrzyż. - Modyń - Szczawa

Smaki Karpat

Wołoskimi śladami

Główny Szlak Beskidzki

21-23.10.2016 - wyprawa 1
Zaczynamy gdzie Biesy i Czady,
czyli w legendarnych Bieszczadach

BAZA: Ustrzyki Górne ODCINEK: Wołosate - Brzegi Górne
Relacje:
13-15.01.2017 - Bieszczadzki suplement do GSB
Biała Triada z Biesami i Czadami
BAZA: Ustrzyki Górne
Relacje:
29.04.-2.05.2017 - wyprawa 2
Wielka Majówka w Bieszczadach
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Brzegi Górne - Komańcza
Relacje:
16-18.06.2017 - wyprawa 3
Najdziksze ostępy Beskidu Niskiego
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Komańcza - Iwonicz-Zdrój
Relacje:
20-22.10.2017 - wyprawa 4
Złota jesień w Beskidzie Niskim
BAZA: Iwonicz ODCINEK: Iwonicz-Zdrój - Kąty
Relacje:
1-5.05.2018 - wyprawa 5
Magurskie opowieści
i pieśń o Łemkowyni

BAZA: Zdynia ODCINEK: Kąty - Mochnaczka Niżna
Relacje:
20-22.07.2018 - wyprawa 6
Ziemia Sądecka
BAZA: Krynica-Zdrój ODCINEK: Mochnaczka Niżna - Krościenko nad Dunajcem
Relacje:
7-9.09.2018 - wyprawa 7
Naprzeciw Tatr
BAZA: Studzionki, Turbacz ODCINEK: Krościenko nad Dunajcem - Rabka-Zdrój
Relacje:
18-20.01.2019 - wyprawa 8
Zimowe drogi do Babiogórskiego Królestwa
BAZA: Jordanów ODCINEK: Rabka-Zdrój - Krowiarki
Relacje:
17-19.05.2019 - wyprawa 9
Wyprawa po wschody i zachody słońca
przez najwyższe partie Beskidów

BAZA: Markowe Szczawiny, Hala Miziowa ODCINEK: Krowiarki - Węgierska Górka
Relacje:
22-24.11.2019 - wyprawa 10
Na śląskiej ziemi kończy się nasza przygoda
BAZA: Równica ODCINEK: Węgierska Górka - Ustroń
Relacje:

GŁÓWNY SZLAK WSCHODNIOBESKIDZKI

termin 1. wyprawy: 6-15 wrzesień 2019
odcinek: Bieszczady Wschodnie czyli...
od Przełęczy Użockiej do Przełęczy Wyszkowskiej


termin 2. wyprawy: wrzesień 2023
odcinek: Gorgany czyli...
od Przełęczy Wyszkowskiej do Przełęczy Tatarskiej


termin 3. wyprawy: wrzesień 2024
odcinek: Czarnohora czyli...
od Przełęczy Tatarskiej do Gór Czywczyńskich

Koszulka Beskidzka

Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu - koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.
Wykonana z poliestrowej tkaniny o wysokim stopniu oddychalności. Nie chłonie wody, ale odprowadza ją na zewnątrz dając wysokie odczucie suchości. Nawet gdy pocisz się ubranie nie klei się do ciała. Wilgoć łatwo odparowuje z niej zachowując jednocześnie komfort cieplny.

Fascynujący świat krasu

25-27 lipca 2014 roku
Trzy dni w Raju... Słowackim Raju
Góry piękne są!
...można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności,
ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie – dziękujemy Wam
za trzy niezwykłe dni w Słowackim Raju,
pełne serdeczności, ciekawych pogawędek na szlaku
i za tyleż uśmiechu.
24-26 lipca 2015 roku
Powrót do Słowackiego Raju
Powróciliśmy tam, gdzie byliśmy roku zeszłego,
gdzie natura stworzyła coś niebywałego;
gdzie płaskowyże pocięły rokliny,
gdzie Spisza i Gemeru łączą się krainy;
by znów wędrować wąwozami dzikich potoków,
by poczuć na twarzy roszące krople wodospadów!
To czego jeszcze nie widzieliśmy – zobaczyliśmy,
gdy znów w otchłań Słowackiego Raju wkroczyliśmy!


19-21 sierpnia 2016 roku
Słowacki Raj 3
Tam gdzie dotąd nie byliśmy!
Przed nami kolejne trzy dni w raju… Słowackim Raju
W nieznane nam dotąd kaniony ruszymy do boju
Od wschodu i zachodu podążymy do źródeł potoków
rzeźbiących w wapieniach fantazję od wieków.
Na koniec pożegnalny wąwóz zostanie na południu,
Ostatnia droga do przebycia w ostatnim dniu.

           I na całe to krasowe eldorado
spojrzymy ze szczytu Havraniej Skały,
           A może też wtedy zobaczymy
to czego dotąd nasze oczy widziały:
           inne słowackie krasy,
próbujące klasą dorównać pięknu tejże krainy?
           Niech one na razie cierpliwie
czekają na nasze odwiedziny.

7-9 lipca 2017 roku
Słowacki Raj 4
bo przecież trzy razy to za mało!
Ostatniego lata miała to być wyprawa ostatnia,
lecz Raj to kraina pociągająca i w atrakcje dostatnia;
Piękna i unikatowa, w krasowe formy bogata,
a na dodatek zeszłego roku pojawiła się w niej ferrata -
przez dziki Kysel co po czterdziestu latach został otwarty
i nigdy dotąd przez nas jeszcze nie przebyty.
Wspomnień czar ożywi też bez większego trudu
fascynujący i zawsze urzekający kanion Hornadu.
Zaglądnąć też warto do miasta mistrza Pawła, uroczej Lewoczy,
gdzie w starej świątyni świętego Jakuba każdy zobaczy
najwyższy na świecie ołtarz, wyjątkowy, misternie rzeźbiony,
bo majster Paweł jak Wit Stwosz był bardzo uzdolniony.
Na koniec zaś tej wyprawy - wejdziemy na górę Velka Knola
Drogą niedługą, lecz widokową, co z góry zobaczyć Raj pozwala.
Słowacki Raj od ponad stu lat urodą zniewala człowieka
od czasu odkrycia jej przez taternika Martina Rótha urzeka.
Grupa od tygodni w komplecie jest już zwarta i gotowa,
Kaniony, dzikie potoki czekają - kolejna rajska wyprawa.


Cudowna wyprawa z cudownymi ludźmi!
Dziękujemy cudownym ludziom,
z którymi pokonywaliśmy dzikie i ekscytujące szlaki
Słowackiego Raju.
Byliście wspaniałymi kompanami.

Miało być naprawdę po raz ostatni...
Lecz mówicie: jakże to w czas letni
nie jechać znów do Słowackiego Raju -
pozwolić na zlekceważenie obyczaju.
Nawet gdy niemal wszystko już zwiedzone
te dzikie kaniony wciąż są dla nas atrakcyjne.
Powiadacie też, że trzy dni w raju to za krótko!
skoro tak, to czy na cztery nie będzie zbyt malutko?
No cóż, podoba nam się ten kras,
a więc znów do niego ruszać czas.
A co wrzucimy do programu wyjazdu kolejnego?
Może z każdego roku coś jednego?
Niech piąty epizod w swej rozciągłości
stanie się powrotem do przeszłości,
ruszajmy na stare ścieżki, niech emocje na nowo ożyją
gdy znów pojawimy się w Raju z kolejną misją!

15-18 sierpnia 2018 roku
Słowacki Raj 5
Retrospekcja
Suchá Belá - Veľký Sokol -
- Sokolia dolina - Kyseľ (via ferrata)

Koszulka wodniacka

Tatrzańska rodzinka

Wspomnienie


519 km i 18 dni nieustannej wędrówki
przez najwyższe i najpiękniejsze partie polskich Beskidów
– od kropki do kropki –
najdłuższym górskim szlakiem turystycznym w Polsce


Dorota i Marek Szala
Główny Szlak Beskidzki
- od kropki do kropki -

WYRÓŻNIENIE
prezentacji tego pasjonującego przedsięwzięcia na



za dostrzeżenie piękna wokół nas.

Dziękujemy i cieszymy się bardzo,
że nasza wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim
nie skończyła się na czerwonej kropce w Ustroniu,
ale tak naprawdę doprowadziła nas aż na
Navigator Festival 2013.

Napisz do nas