Groń Jana Pawła II
Błogosławi swym Krzyżem wszystkim wędrowcom
szukającym w górach ciszy serca i wewnętrznego ładu.

Jan Paweł II

TRASA:
Ponikiew niebieski szlak Groń Jana Pawła II (890 m n.p.m.) [czerwony szlak] Leskowiec (922 m n.p.m.) [czerwony szlak] Potrójna (847 m n.p.m.) [czerwony szlak] Na Beskidzie (863 m n.p.m.) [czerwony szlak] Smrekowica (880 m n.p.m.) [czerwony szlak] Łamana Skała, wsch. (915 m n.p.m.) niebieski szlak Młada Hora (872 m n.p.m.) niebieski szlak Ślemień niebieski szlak Gachowizna (758 m n.p.m.) niebieski szlak Hucisko

OPIS:
Prognozy pogody na dziś nie były optymistyczne. Ulewa cały dzień, od rana do wieczora. Już mży. Taki dzień należy dla najbardziej odważnych wędrowców, a jest nas czterdziestu... czterdziestu śmiałków. Ruszamy twardo i nikt nie myśli o odwrocie. Nikt nie chce zastępczego programu.

Za niebieskimi znakami szlaku przekraczamy mostem Ponikiewkę. Szybko opuszczamy wioskę Ponikiew. Z prawej towarzyszy nam przez pewien czas dopływ Ponikiewki. Mijamy zaporę spiętrzającą wody tego górskiego potoku. Wkrótce mamy rozejście dróg. Nasza jest ta w prawo, która przecina wprost bród potoku. Ściągać buty? Nie, nie trzeba, bo zaraz dalej za młodnikiem jest kładka.

Bród potoku. Ściągać buty?
Bród potoku. Ściągać buty?

Kładka.
Nie, nie trzeba, bo za młodnikiem jest kładka.

Przed nami grzbiet Beskidu Małego, który musimy pokonać. Idziemy dróżką i po chwili wchodzimy w obszar Parku Krajobrazowego Beskidu Małego. Jeszcze tylko kilka domków i zagłębiamy się w lesie. Wspinamy się na grzbiet. Mżawka mija... minęła już chyba dużo wcześniej, ale spostrzegamy to dopiero teraz, wtedy gdy zatrzymujemy się, bo...

Zagłębiamy się w lesie.
Zagłębiamy się w lesie.

Przy szlaku pełźnie salamandra plamista (Salamandra salamandra) - największy europejski przedstawiciel płazów ogoniastych. Na pewno wyczuwała każdy nasz na krok, gdy zbliżaliśmy się do niej, ale nie wykazuje zbytnich oznak zaniepokojenia. Zwykle porusza się leniwie, ale stać ją na zryw. Widzieliśmy taki kiedyś u innego przedstawiciela gatunku. Ten tkwi w bezruchu. Być może to właśnie ten chwilowy bezruch jest oznaką zaniepokojenia, bo właśnie w takich sytuacjach zamiast uciekać salamandry zamierają w bezruchu. Trudno powiedzieć, bo po kilku minutkach jak gdyby nic niemrawo odpycha się kończynami i ślizga się po liściach. Salamandry uwielbiają wilgotną aurę. W takie ciepłe pochmurne dni wychodzą na polowanie, choć zwykle zajęciem tym parają się w nocy. Ich ślamazarność powoduje, iż rzadko kiedy udaje się im upolować owada, czy pajęczaka, ale pewnie dlatego poluje głównie na skąposzczety lub ślimaki. Te stworzenia nie są w stanie uciec przed salamandrą.

Salamandra plamista (Salamandra salamandra).
Salamandra plamista (Salamandra salamandra).

Kapliczki przy szlaku na Groń Jana Pawła II.
Las jest piękny. Błyszczy w rosie pozostałej po porannej mżawce. Świeże listki na drzewach zielenią sią szkliście. Dróżka sukcesywnie pnie się w górę. O godzinie 9.25 mijamy rozstaj pod Gancarzem (735 m n.p.m.). Tutaj dołącza do nas zielony szlak z Andrychowa , który od teraz prowadzi wspólnie z niebieskim na szczyt Gronia Jana Pawła II. Wzmaga się mgła, a raczej wchodzimy w chmury, które dzisiaj bardzo nisko zawisły na Beskidem Małym.

Niebawem mijamy niewielką kapliczkę umieszczoną na drewnianym słupku. Otoczona jest kamieniami ułożonymi na ziemi. Za niedługo wchodzimy na Polanę Beskid. Przy naszym szlaku pojawia się Szlak Białych Serc mający swój początek w Rzykach na osiedlu Jagódki. Znakowany jest białymi serduszkami. Wiodą również na szczyt Gronia Jana Pawła II (890 m n.p.m.), który mamy już przed sobą.

Kapliczki przy szlaku na Groń Jana Pawła II.

Kapliczki przy szlaku na Groń Jana Pawła II.
Kapliczki przy szlaku na Groń Jana Pawła II.

Las tonie we mgle.
Las tonie we mgle.

Przy Szlaku Białych Serc.

Brama na teren z kaplicą Matki Bożej Królowej Ludzi Gór.
Brama na teren z kaplicą Matki Bożej Królowej Ludzi Gór.
Po południowej stronie od szczytu Gronia Jana Pawła II znajduje się Polana Bargłowa. Dawniej znajdowała się na niej hala pasterska, podobnie jak w wielu innych miejscach w Beskidzie Małym. Polana ta często była odwiedzana przez Karola Wojtyłę w latach młodości, kiedy mieszkał w Wadowicach. Nazywała się wtedy Jaworzyna.

Na Jaworzynę Karol Wojtyła wędrował będąc jeszcze małym chłopcem, potem jako uczeń, student, ksiądz. Ostatni raz przybył tutaj jako kardynał w 1970 roku po mszy odprawionej z okazji 25-lecia kapłaństwa w Kalwarii Zebrzydowskiej. Odwiedził wówczas również Leskowiec. Historia nazw tych szczytów jest nieco zawiła. Jaworzyna była bardzo starą nazwą. Pierwszy dokument, który o niej wspominał pochodzi z 1379 roku. Zamieszanie jednak wprowadziły przedwojenne mapy austriackie, na których nazwę Leskowiec naniesiono na Jaworzynę, zaś Leskowiec opatrzono nazwą Beskid. W 1933 roku, kiedy budowano schronisko ów szczyt według austriackich map nazywał się Leskowiec i tej nazwy użyto również w nazwie schroniska. Nazwa schroniska pozostała taka już na zawsze, ale dla turystów i miejscowych góra, na której stoi nadal była Jaworzyną. Przyszedł jednak rok 1981, kiedy działacze PTTK w Wadowicach dla upamiętnienia częstych pobytów Karola Wojtyły na Jaworzynie podjęli inicjatywę zmiany nazwy Jaworzyny na Groń Jana Pawła II. Jednak oficjalnie została zmieniona dopiero 31 grudnia 2003 roku i dopiero odtąd stała się prawną, jedynie obowiązującą. To pierwszy szczyt w polskich górach nazwany imieniem Ojca Świętego za jego życia.

Pomnik Jana Pawła II.

Pomnik Jana Pawła II.
Pomnik Jana Pawła II.

Krzyż Ludziom Gór.
Krzyż Ludziom Gór.
Tuż pod szczytem Gronia Jana Pawła II na Polanie Bargłowej stoi obecnie kaplica. Zanim pojawiła się na polanie stanął stalowy krzyż poświęcony „ludziom gór”. Było to w roku 1991 roku, w dziesiątą rocznicę zamachu na życie Jana Pawła II. Kaplica została postawiona cztery lata później, w 1995 roku. Odwiedzający górę zaczęli ją zwać Sanktuarium Ludzi Gór. We wnętrzu kaplicy, w jej ołtarzu, umieszczony jest obraz Matki Bożej Królowej Ludzi Gór. Poniżej stołu ołtarza widnieje inskrypcja: Jest nas troje: „Bóg, góry i ja”. Po lewej stoi fotel, na którym Jan Paweł II siedział podczas wizyty w Skoczowie w 1995 roku. W otoczeniu kaplicy znajduje się kilka mniejszych kapliczek, dzwonnica i pomnik Jana Pawła II.
Kaplica na Groniu Jana Pawła II.
Kaplica na Groniu Jana Pawła II.

Poniżej kaplicy znajduje się goprówka, a jeszcze niżej Schronisko PTTK Leskowiec, gdzie zatrzymujemy się na odpoczynek i posiłek. Budowę tego schroniska nadzorował osobiście Czesław Panczakiewicz - rodowity wadowiczanin, nauczyciel gimnazjalny. Jednym z jego uczniów Panczakiewicza był Karol Wojtyła. Panczakiewicz był zatem jednym z tych, którzy „zarazili” Karola górami. Był również autorem szlaku, prowadzącego z Wadowic na Groń Jana Pawła II. Wytyczył go w 1927 roku i wciąż istnieje. Jego przebieg prawie nie uległ zmianie do dnia dzisiejszego i to ten szlak prowadził nas na Groń Jana Pawła II.

Po przerwie opuszczamy ciepło schroniska. Na zewnątrz też jest ciepło, spadło kilka kropel deszczu. Nieopodal schroniska „łapiemy czerwone znaki”, które wiodą na szczyt Leskowca i dalej. Przy dobrej aurze Leskowiec staje się jednym z najlepszych punktów widokowych Beskidu Małego. Otwiera się z niego piękna panorama na południe (a częściowo również na zachód i wschód), w stronę Tatr, Beskidu Żywieckiego z Babią Górą w roli głównej, a także Beskidu Makowskiego. Jednak dzisiejszego dnia okolica tonie we mgle, czy może raczej w chmurach deszczowych. Na nasze szczęście dopada nas tylko krótkotrwały, lecz nie ulewny opad. A miało być inaczej. Myśleliśmy, że będziemy się taplać w wodzie i babrać w błocie. Prognozy takie jednak nie sprawdziły się. Na szczycie Leskowca jest szałas oraz miejsce na ognisko. Jeszcze kilka dni temu myśleliśmy o przystanku przy turystycznej watrze. Czas i aura jednak nie zachęca na rozpalenie ogniska.

W drodze na Leskowiec.
W drodze na Leskowiec.

Leskowiec (922 m n.p.m.).
Leskowiec (922 m n.p.m.).
Idziemy dalej. Pod szczytem Leskowca rosną karłowate buki, efektownie poskręcane, znane z poezji Emila Zegadłowicza, jednego z największych piewców Beskidu Małego. Wojtyła cenił sobie jego poezję, często do niej wracał.

Z Leskowca podążymy grzbietem Beskidu Małego aż do Łamanej Skały. Jest mgliście, wilgotno, ale ciepło i chyba niespodziewanie dość przyjemnie. Cały czas dookolne widoki na mgłę i drzewa;) Środkiem ścieżki przelewa się wąski strumyk wody, ale dróżka grzbietowa jest o dziwo taka, jakby w ogólne nie spadł na nią deszcz. Sucha. Karłowaty las niknie we mgle. Świeża, soczysta zieleń i brunatna ściółka pokryta starymi jesiennym liśćmi. Poranna niechęć do wyjścia w góry poszła już w zapomnienie. Zwykle taki spacer kojarzy się z jesienią, ale jest wiosna, a to czas rozbudzenia. I to chyba stąd biorą się te siły witalne, które ogarniają nas namiętnie. To jest właśnie dobra pogoda, taka, która siedzi w nas.

Buki na Leskowcu.
Środkiem dróżki ciurczy strumyk.

Buki na Leskowcu.
Buki na Leskowcu.

Buki na Leskowcu.
Buki na Leskowcu: „Cześć wam bracia, rycerze na beskidzkiej górze...”

Szlak na Smrekowicy.
Szlak na Smrekowicy.

Rozstaj pod Smrekowicą.
Rozstaj pod Smrekowicą.
Wędrujemy spokojnym tempem, nikt nie zauważa kiedy przechodzimy grzbietowe wyniosłości Potrójnej, Na Beskidzie, czy Smrekowicy. Mijamy skałki i mury skałkowe. Po półtora godzinnym spacerze od schroniska docieramy do Rozstaju pod Mladą Hora, zwanym potocznie Anula. Tutaj mamy przystanek, kwadrans przerwy. Anula, Anula, Anula...?
Formy skałkowe przy szlaku.
Formy skałkowe przy szlaku.

Rozstaj pod Mladą Horą.
Rozstaj pod Mladą Horą (Rozstaj Anula).

Kimże była owa tajemnicza Anula i cóż się takiego wydarzyło, że została uwieczniona w nazwie tego miejsca... wieści o tym historia zawieszona na konarze:
„Wydarzyło się to jeszcze przez I wojną światową, ale któż by to dokładnie pamiętał. Józef ze Snokówki miał dwie córki na wydaniu, a postawny Krzysiek, kawaler z Kukowa starał się o rękę starszej z nich. Ojciec wyraził zgodę na ślub i postanowił wznieść młodym chatę na łące pod lasem. By zdobyć pieniądze na budowę, swoje dwie krowy pognał przez Beskid do Wadowic. Intendentura stacjonującego tam cesarsko-królewskiego 56 Galicyjskiego Pułku Piechoty płaciła za bydło znacznie więcej, niż mógłby otrzymać w Ślemieniu.
Krowy różniły się temperamentem: Krasula była spokojna i dawała więcej mleka, natomiast Anula była inteligentniejsza, bardziej ruchliwa i lepiej sobie radziła z wyszukiwaniem najsmaczniejszych traw. Ona również szybko zorientowała się, że gospodarz zabiera je z obory na zawsze. Krasula zrezygnowana szła noga w nogę, Anula zaś co chwilę nerwowo przystawała i rzucała łbem, jakby się przed gzami ogarniając. W pewnej chwili gdzieś koło Wędrujących Kamieni pod Smrekowicą zerwała się gospodarzowi z powroza i pognała przed siebie w las. Józef szukał jej przez dłuższą chwilę jednak stwierdził, iż sama wróci do obory. Z samą Krasulą podążył do Wadowic korzystnie sprzedając ją wojsku. Po powrocie do domu okazało się, że Anuli nie ma. Przepadła jak kamień w wodę. Przez następne dni gospodarz poszukiwał swojej krowy w całym grzbiecie Madohory - w końcu bydło stanowiło znaczny majątek. Niestety Anula się nie odnalazła.
Wesele Józkowej córki było huczne i bardzo udane, a młodzi ze względu na mniejsze wiano zamieszkali w nieco skromniejszej chacie.
Przez wiele miesięcy ludzie gadali, że wędrując przez rozstaje pod Łamaną Skałą można było spotkać krowę, lecz tak płochliwą, iż nie pozwalała do siebie podejść.
Od tego czasu do miejsca przylgnęła nazwa Rozstaje Anuli.”
Schodzimy do wsi Ślemień.
Schodzimy do wsi Ślemień.

O godzinie 13.00 opuszczamy Rozstaje Anuli podejmując niebieski szlak. Prowadzi on do wsi Ślemień. Jednocześnie opuszczamy województwo małopolskie na pewien czas i wchodzimy na obszar województwa śląskiego. Trochę to dziwne, bo szlak przecież zwie się Małopolski Szlak Papieski. Po 25 minutach przechodzimy pod szczytem Gibasów Groń. Na szczyt prowadzi nieznakowana ścieżka. Przy korzystnych warunkach pogodowych warto byłoby na niego wejść dla walorów widokowych, bo wierzchołek słynie z nich, lecz dzisiaj oczywiście szybko zastawiamy go za sobą.

Pod szczytem Gibasów Groń.
Pod szczytem Gibasów Groń.

Stok Gibasów Gronia.
Stok Gibasów Gronia.

Stok Gibasów Gronia.
Stok Gibasów Gronia.

Stok Gibasów Gronia.
Stok Gibasów Gronia.

Zielony las.

Za kilka minut wejdziemy na Polanę Przysnopek.
A las wciąż jak z bajki... za kilka minut wejdziemy na Polanę Przysnopek.

Polana Przysnopek.
Polana Przysnopek.

Polana Przysnopek.
Polana Przysnopek.
Niecałe pół godziny leśnej wędrówki od rozstaju Anuli i wychodzimy na Polanę Przysnopek. Stoi na niej domostwo. Po lewej i prawej widać tabliczki „Teren prywatny”. Dróżka po ominięciu gospodarstwa skręca w prawo, wypłaszcza się i ponownie wchodzi do las. Trochę dalej przez dróżkę przelewa się szeroki ciek. Przekraczamy go po wystających kamieniach.

Wchodzimy znów na polanę. To ta sama polana co wcześniej, tylko jesteśmy teraz w jej dolnych partiach. Pachnąco kwitnie na niej czeremcha. Na myśl przywodzi nam ona tekst Jana Wołka śpiewany przez Andrzeja Grabowskiego:
Dobry Panie Boże! w świecie pełnym świństwa,
Zwróć nam, jeśli możesz, kromeczkę dzieciństwa
Niech zapachnie jesień czeremchą i wiosną
Albo nam przynajmniej nie pozwól dorosnąć.
Po drugiej stronie polany droga zakręca w prawo mijając bogato przyozdobioną wstążkami i kwiatami kapliczkę z Chrystusem Upadającym.

Polana Przysnopek.
Polana Przysnopek.

Kapliczka z Chrystusem Upadającym.
Kapliczka z Chrystusem Upadającym.

Droga za kapliczką.
Droga za kapliczką.

Wokół jakby przejaśnia się. Nie mamy pewności czy to warstwa chmur zrobiła się cieńsza, czy raczej to za sprawą tego, że jesteśmy niżej pod nimi. W trawach rosną małe storczyki o różowych kwiatach i liściach nakrapianych brunatnymi plamkami. Przy samej drodze ozdobą zielonych łanów są kępy niebiesko kwiatowych dąbrówek.

Czeremcha pospolita (Prunus padus).
Czeremcha pospolita (Prunus padus).

Dąbrówka rozłogowa (Ajuga reptans L.).
Dąbrówka rozłogowa (Ajuga reptans L.).

Storczyk.
Storczyk.

Wiosennie zielono.
Wiosennie zielono.

O godzinie 14.30 przecinamy drogę wojewódzką nr 946. Po drugiej stronie jest sklep, a na piętrze restauracja. Zatrzymujemy się w niej na pół godziny. Dalej maszerujemy szosą, najpierw uliczką Pod Dębami, potem Łączną pokonując niewielki grzbiet z zabudowaniami wsi Kocoń. W połowie grzbietu stoi duża domkowa Kapliczka Przemieniania Pańskiego. Postawiono ją pod koniec XIX wieku w setną rocznicę bitwy w dniu 3.08.1768 roku, stoczonej między konfederatami barskimi i Moskalami.

Dolina Łękawki.
Dolina Łękawki.

Kapliczka Przemieniania Pańskiego.
Kapliczka Przemieniania Pańskiego.

Wnętrze kapliczki Przemieniania Pańskiego.
Wnętrze kapliczki Przemieniania Pańskiego.

Szosa przez Kocoń.
Szosa przez Kocoń.

Droga zaczyna powoli obniżać się ku wsi Ślemień. Z lewej mamy Żywiecki Park Etnograficzny w Ślemieniu. Wchodzimy do skansenu. Stoją w nim chałupy, rozrzucone na łagodnym stoku. Takie domy stały tu kiedyś, takie właśnie i tak samo rozproszone. Wtapiały się w beskidzki krajobraz.

Szosa przy Żywieckim Parku Etnograficznym.
Szosa na wysokości Żywieckiego Parku Etnograficznego.

Żywiecki Park Etnograficzny w Ślemieniu.

Żywiecki Park Etnograficzny w Ślemieniu.

Żywiecki Park Etnograficzny w Ślemieniu.

Żywiecki Park Etnograficzny w Ślemieniu.
Skansen Wsi Beskidzkiej w Ślemieniu.

Po opuszczeniu skansenu wchodzimy w gęstszą zabudowę wsi. Mijamy szkołę, za którą szosa skręca w prawo przechodząc obok wiekowego klonu pospolitego (Acer platanoides L.). Ma 27 metrów wysokości, 160 centymetrów pierśnicy, czyli średnicy pnia na wysokości klatki piersiowej człowieka (1,3 m powyżej grunt). Jego pień w obwodzie mierzy 502 centymetrów, zaś wiek drzewa oceniany jest na około 400 lat.

Ślemień.
Ślemień.

Klon pospolity (Acer platanoides L.).
Klon pospolity (Acer platanoides L.). Jego wiek szacowany jest na 400 lat.

Zbliżamy się do mostu na rzeką Łękawka. Przed mostem odchodzimy w lewo na ulicę prowadzącą wprost do centrum wsi Ślemień. Wieś Ślemień leży na pograniczu Beskidu Małego i Beskidu Makowskiego. Najstarsza wzmianka o Ślemieniu pochodzi z 1527 roku, kiedy jej nazwę zapisano jako Slemya. Nazwa ta pochodzi od średniowiecznego słowa „ślemię”, oznaczającego belkę grzbietową dachu. Pisał o tym w XVIII wieku Andrzej Komoniecki w swoim Dziejopisie: „Ślemię wieś stąd nazwana jest, iż najpierwszy poddany, budując sobie w tym tam miejscu chałupę, nie skrokwił onej sobie, jako tu zwyczaj jest w górach, ale po lachowsku na dwóch sochach wierzch postawił miasto krokwi. Którego pytano co to robi, on odpowiedział że ślemię, gdyż po Zakrakowiu na sochach wierzchy takie ślemieniem nazywają. I stąd dziwując się temu, od jego budynku tego wierzchu Ślemię tę wieś nazwano”.

W 1639 roku starosta średzki Piotr Samuel-Grudziński i jego żona Katarzyna Komorowska-Grudzińska wybudowali zamek w Ślemieniu. Z czasem, gdy stał się on zbyt mały postanowiono wyburzyć go i wznieść nowy, większy. W ten sposób po wyburzeniu starego zamku w 1719 roku, dwa lata później powstał nowy zamek, w którym było więcej pokoi. W inwentarzu dóbr ślemieńskich opisano go: „pałac, w którym na dole pokoi z narożnikami 14, pieców w tych pokojach 4, kominków 6, na górze pokoi z narożnikami 10, pieców tamże 2, kominków 4, pod tym pałacem piwnic dwie, pod narożnikiem turm na aresztantów, cały zewnątrz z drzewa rzniętego w kostkę i z pola cegłą wkoło obmurowany”.

W latach 1842-53 zbudowano w Ślemieniu kościół św. Jana Chrzciciela. Na stoku powyżej zabudowań wsi stoi drugi kościół - Sanktuarium Narodzenia NMP Jasna Górka. Znajduje się w nim XIX-wieczna kopia obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, zaś pod nim w kamiennej grocie o kształcie tunelu znajduje się figura Matki Bożej Niepokalanego Poczęcia. Stamtąd wypływa woda ze źródła uznawanego za cudowne.

Ślemień.
Ślemień.

Ruiny pieca hutniczego w Ślemieniu.
Ruiny pieca hutniczego w Ślemieniu.

Stary dom w dolinie Czeretnika.
Stary dom w dolinie Czeretnika.

Figura Chrystusa Upadającego.
Figura Chrystusa Upadającego.
O godzinie 15.45 opuszczamy centrum wsi. Skręcamy na szosę idącą w górę doliny potoku Czeretnik. Po prawej mamy pozostałości po hucie żelaza z XVIII wieku - ślady wielkiego pieca hutniczego. Przetapiano w nim rudę darniową. Rocznie produkowano w nim 100 tysięcy cetnarów żelaza (1 cetnar to około 50 kg). Huta żelaza w Ślemieniu spłonęła w 1780 roku i już nigdy nie została odbudowana.

Szosa monotonnie prowadzi nas w górę doliny. Po 15 minutach marszu z prawej mijamy skarpę na której znajduje się stara figura Chrystusa Upadającego. Zabezpieczona jest daszkiem. Zaraz dalej przechodzimy plac ze składowiskiem drewna. Przekraczamy Czeretnik, który jest tutaj bardzo wartki. Wchodzimy na leśną dróżkę, która zagłębia się w świerkowym lesie. Chwilę potem szlak odbija w lewo na boczną dróżkę i wtedy zaczynamy intensywne podejście stromego zbocza Gachowizny.

Czeretnik.
Czeretnik.

Podejście na Gachowiznę.
Podejście na Gachowiznę.

Podejście na Gachowiznę.
Podejście na Gachowiznę.

Kapliczka przy rozstaju na Gachów Groniu.
Kapliczka przy rozstaju na Gachów Groniu.
W pobliżu szczytu las rzednieje. Wkraczamy na grzbietowa polankę, na której stoi mała kapliczka maryjna. Do tego miejsca dochodzi również żółty szlak z Jeleśni. Chwilowy opad zatrzymuje nas. Chronimy się pod drzewami lasu. Krótki postój (mógłby być dłuższy, bo od zakończenia tej wędrówki dzieli nas niecałe półgodziny marszu), po czym ruszamy dalej. Kierujemy się na lewo skręcając przed kapliczką na gruntową drogę. Ta doprowadza nas na wierzchołek Gachowizna (758 m n.p.m.), zwany też Gachów Groń. Jest to szczyt leżący na grzbiecie Pasma Pewelskiego, będącego najbardziej na zachód wysuniętą częścią Beskidu Makowskiego. Tak się zazwyczaj przyjmuje, choć niekiedy pasmo to bywa zaliczane do Beskidu Żywieckiego, czy też do Beskidu Małego.

Błotniste zejście do wsi Hucisko.
Błotniste zejście do wsi Hucisko.

Na szczycie Gachowizny opuszczamy województwo śląskie i wracamy do Małopolski. Ze szczytu szlak sprowadza niezwykle widokową drogą. Trzeba jednak uważać, bo zrobiło się ślisko, przynajmniej na tym odcinku, gdzie nachylenie stoku momentami jest duże. Przejaśniło się. Odsłonił się nawet błękit nieba. Przed nami pokazał się Jałowiec oraz Lachów Groń przysłaniający Babią Górę. Tuż obok widać Małą Babią Górę, a po prawej masyw Pilska.

W dolinie do której zmierzamy ścieli się mgiełka. Podążamy przez teren pokryty łąkami i polami. Niżej widać zabudowania wsi Hucisko. Wieś ta powstała w XV wieku jako przysiółek wsi Pewel Wielka, która należała do dóbr żywieckich. W XVII wieku istniały tu huty szkła i żelaza. Stąd nazwa Hucisko. W 1884 roku przeprowadzono tędy linię kolejową z Żywca do Suchej Beskidzkiej, co znacznie poprawiło dostępność tego miejsca. W Hucisku linia ta osiąga ona najwyższy punkt wysokości 560 m n.p.m.

Panorama z Gachowizny.

Panorama z Gachowizny.
Panorama z Gachowizny.
Panorama z Gachowizny.

Panorama z Gachowizny.

W dolinie ścieli się mgiełka.
W dolinie ścieli się mgiełka.

Hucisko.
Hucisko.

Dotarliśmy do wsi Hucisko. Do stacji kolejowej Hucisko i na Przełęcz Hucisko dotrzemy w trakcie kolejnego etapu wędrówki Małopolskim Szlakiem Papieskim. Tymczasem przy kościele Niepokalanego Serca NMP kończymy dzisiejszą wędrówkę. Wrócimy tutaj jesienią.



Kolekcjonerska Karta Etapu




Komentarze do wpisu

Brak komentarzy :

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas