TRASA:
Rožnov pod Radhoštěm (378 m n.p.m.) Rožnov pod Radhoštěm, skanzen (385 m n.p.m.) - Wołoska wioska, Valašská dědina (450 m n.p.m.) - Młyńska dolina, Mlýnská dolina (402 m n.p.m.) - Drewniane miasteczko, Dřevěné městečko (385 m n.p.m.) - Rožnov pod Radhoštěm, skanzen (385 m n.p.m.) Rožnov pod Radhoštěm, autokemp (390 m n.p.m.) Pod chatou "MIR" (646 m n.p.m.) Černá hora, Razcestie (885 m n.p.m.) Radhošť (1129 m n.p.m.) Horský hotel Radegast Radegast (1105 m n.p.m.) Pustevny (1018 m n.p.m.) Ráztoka, lanovka (610 m n.p.m.) Trojanovice Ráztoka (585 m n.p.m.) Trojanovice, Malá Ráztoka, Můstek (565 m n.p.m.) - Chata Koksař (550 m n.p.m.)

OPIS:
Pogoda zrobiła się przepiękna, zachęcając do dalszej eskapady. Nie żegnamy się jeszcze z Wołoskim Muzeum w Przyrodzie, bo posiada jeszcze jedną atrakcję. Jednak, aby do niej dotrzeć trzeba wspiąć się na sam grzbiet górski Beskidu Śląsko-Morawskiego, wznoszący się ponad miasto Rožnov pod Radhoštěm. Mija już godzina 16.00 i nie ma co zwlekać, jeśli mamy tam iść.

Nasza trasa górska z lotu ptaka
(źródło: http://www.e-beskidy.com/).
Wracamy do miejskiego parku, nad brzeg rzeki Rožnovská Bečva, na nasz czerwony szlak turystyczny. Idziemy nim na północny-wschód. Dochodzimy do mostu nad rzeką Rožnovská Bečva. Przechodzimy przez most i na skrzyżowaniu dróg skręcamy w prawo na ulicę Radhoštská. Zostawiamy za sobą hotel Eroplán z jednej strony ulicy, park zabaw Gibon z drugiej strony ulicy i po około 400 metrach, na rozwidleniu skręcamy w lewo na podrzędną asfaltową drogę również o nazwie Radhoštská. Na początku droga ta biegnie obok pola autokempingowego, położonego na wysokości 390 m n.p.m. Autokemping mijamy o godzinie 16.10.
Rožnov pod Radhoštěm. Hotel Eroplán.
Zaczynamy właściwe podejście na legendarną górę Radhošť. Droga zwiększa kąt swojego nachylenia, ale póki co tylko nieznacznie, nie zwalniając tempa naszej wędrówki. Ciągnie się ona niemal prosto przez pas pól i łąk, potem mija niewielkie skupisko domów. Tu czerwony szlak schodzi z drogi na prawo do lasu. Zaczyna się ścieżka leśna, ginąca nieco wśród wystających korzeni drzew. Zwiększa się zdecydowanie stromość szlaku, co chcąc nie chcąc zwalnia tempo naszej wędrówki.
Pierwsze ostrzejsze podejście.
Zbocze górskie jest porośnięte mieszanym lasem liściastym, dość szczelnym, ale na trasie występują fragmenty rozświetlone promieniami słonecznymi. Tuż przed rozdrożem szlaków pod chatą ”MIR” pojawia się nawet nad drzewami pierwszy widoczek. O godzinie 16.50 przechodzimy rozdroże szlaków pod chatą „MIR”, od którego pojawia się wygodna utwardzona droga gruntowa. Otaczają nas teraz same buki.
Pierwszy widoczek z podejścia.
Otaczają nas teraz same buki.
Rostaj pod Czarną Górą (czes. Černá Hora),
885 m n.p.m.
O godzinie 17.30 docieramy o rozdroża pod Czarną Górą (czes. Černá Hora), położone na wysokości 885 m n.p.m. Tutaj dołącza do nas niebieski szlak, a droga łagodnieje. Pojawiają się pierwsze pociągające widoki na szczyt Radhošťa z wieżą antenową i budynkami kaplicy i hotelu górskiego. To nas nakręca i wspomaga w utrzymaniu tempa wędrówki. Ten łagodny odcinek jest jednak w wielu miejscach pokryty szerokimi kałużami, co zmusza nas do szukania równoległych przejść lasem. Krótką przerwę robimy sobie jednak tuż przed ostateczną wspinaczką na wierzchołek Radhošťa, na niedużej polance z wiatą turystyczną. Tymczasem po niebie przesuwa się ciemna chmura, która zawisnąwszy chwilę nad szczytem nadaje górze groźnego wizerunku. Wiatry górą są jednak silniejsze i szybko przeganiają obiekt niepokoju.


Krótka przerwa na polance.

Nad Radhošťem zawisnęła na chwilę ciemna chmura

Błotniste fragmenty szlaku...

...omijamy lasem.
Końcowe podejście na szczyt jest dość strome i prowadzi skrajem krótkiej trasy narciarskiej. Szczyt Radhošťa o wysokości 1129 m n.p.m. zdobywamy o godzinie 18.20. Góruje na nim monumentalny przekaźnik radiowo-telewizyjny, ale najbardziej eksponowane miejsce zajmuje na nim kaplica św. Cyryla i Metodego, zaprojektowana w stylu bizantyjskim i poświęcona 11.09.1898 roku. Kaplica ta jest najwyżej położoną budowlą sakralną w Czechach. Szkoda, że jest zamknięta i nie możemy zaglądnąć do środka.

Widać już podszczytową nartostradę.
Końcowe podejście na szczyt jest dość strome.
Kaplica św. Cyryla i Metodego.



Radhošť (1129 m n.p.m.) zdobyty!

Stare legendy mówią, że góra Radhošť byłą siedzibą Radegasta - starosłowiańskiego boga słońca i wojny, ale również boga urodzaju i gościnności. Wierzchołek góry był miejscem modłów do niego, do czasu IX wieku, kiedy to pojawiło się tu dwóch świętych mnichów - Cyryl i Metody, którzy od tego miejsca rozpoczęli misję nawracania tutejszego ludu.
Św. Cyryl i Metody.
Dziś szczyt Radhošť zdobi dzieło rzeźbiarskie Albina Poláška przedstawiające św. Cyryla i Metodego. Stoją oni na granitowej podstawie przyozdobionej cytatem z Biblii:

Spravedliví na věky usou živi
Sprawiedliwi będą żyć wiecznie

Księga Mądrości
Rzeźby symbolizują braterstwo i zjednoczenie, a leżący u ich stóp pogański bożek - pokonanie pogaństwa.
Św. Cyryl trzyma otwartą księgę, w której napisano:
Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.
Ewangelia św. Jana
Św. Metody pokazuje na pismo i trzyma trójramienny krzyż.

Góra ta stała się w XIX wieku symbolem odrodzenia narodu Czeskiego.

Schodzimy teraz z wierzchołka Radhošť szlakiem koloru niebieskiego. Biegnie on szerokim, utwardzonym traktem, opadającym łagodnie w dół. Zbliżamy się ku wybudowanemu w 1907 roku hotelowi górskiemu „Radegast”. Hotel ten leży bardzo blisko wierzchołka Radhošť i na wysokości 1121 m n.p.m. Droga o niego nie zajmuje nam więcej niż 5 minut.

Schodzimy z wierzchołka Radhošť .

Szlak biegnie szerokim, utwardzonym traktem, opadającym łagodnie w dół.

Hotel górski „Radegast” (1121 m n.p.m.).


Widoki mamy przepiękne, że trudno to słowem wyrazić. W takim miejscu może byśmy w końcu usiedli i coś konkretnego zjedli - chyba na to już czas. Sąsiedztwo hotelu górskiego „Radegast” nadaje się do tego doskonale. Dodatkową atrakcją jest tu trampolina. Przednia to rozrywka - jesteśmy tak wysoko, a można podskoczyć jeszcze dużo wyżej. Nieco uciążliwy jest jednak chłodny, aczkolwiek delikatny wiatr. Siedząc w krótkim rękawku czujemy go po rękach. Słońce nie jest już wysoko. Cienie naszych postaci znacznie się już wydłużyły, co na grzbiecie górskim wygląda bardzo efektownie. Pobyt wysoko w górach w blasku czerwieniejącego na zachodzie słońca jest czymś niezwykłym. Jest w tym coś romantycznego i już teraz odczuwamy, że czas spędzony tutaj pozostanie miłym i trwałym wspomnieniem.

Wnętrze hotelu górskiego „Radegast”.

Jesteśmy tak wysoko, a można podskoczyć jeszcze wyżej.

O 19.00 wracamy na trakt biegnący po grzbiecie pasma Radhošť. 10 minut później mijamy rozstaj na wysokości 1080 m n.p.m., z którego od naszego niebieskiego szlaku odbiegają zielone. Jeden z nich prowadzi do Trojanovic, a drugi do Dolnej Beczwy (Dolní Bečva). My jednak kontynuujemy wędrówkę przed siebie. Zachwyt trasą wciąż nas nie opuszcza. Niepowtarzalna panorama towarzyszy nam prawie cały czas i to po obu stronach szlaku, otwierająca widoki na Wsetińskie Wierchy, Hostińskie Wierchy, Jaworniki, Jesioniki, Góry Onderskie, Małą Fatrę. Gdyby nie mgła na horyzoncie, to pewnie widać by było też Tatry. Odległe widoki, ale również przylegający od północy rezerwat „Radhošt” nadaje naszej trasie posmaku wysokogórskiego. Ewenementem są tu połacie skarlałych świerków oraz kosodrzewiny, co jest niespotykane na wysokościach niewiele ponad 1000 metrów.
Chciałoby się zatrzymać tu, usiąść na trawie i patrzeć przed siebie aż po kres otaczającej przestrzeni. Potem dla odmiany można by położyć się i spojrzeć na niebo na przesuwające się po nim obłoczki. Na myśl, że jutro będziemy już gdzie indziej już teraz serce pęka z tęsknoty za tym miejscem. Drugim razem przyjedziemy tu na dłużej - obiecujemy sobie.
Zastanawiamy się przez chwilę, czy zdążymy na umówioną obiadokolację. Do Trojanovic z grzbietu górskiego można zjechać kolejką linową, ale o tej godzinie na ma co liczyć, aby jeszcze jeździła.
Wciąż wypatrujemy przed sobą słynnego posągu Radegasta. O godzinie 19.30 wchodzimy na lokalne wybrzuszenie grzbietowe, z którego na północ zbiega ładna nartostrada. Jest tu też wspaniały punkt widokowy, z panoramą dokładnie opisaną na znajdujących się tu tablicach. Z kolei patrząc na przedłużenie grzbietu w kierunku marszu dostrzegamy wypatrywany posąg Radegasta. Natomiast pomiędzy wierzchołkami świerków widać też zabudowania Pustevnego. Od tego miejsca droga jest utwardzona m.in. betonowymi płytami, prawie do samego posagu pod którym stajemy po 5 minutach intensywnego marszu.
Posąg Radegasta, zwanego też Radogostem postawiony jest na wysokości 1105 m n.p.m. pod niezbyt widocznym szczytem Radegast (1 106 m). Radegast jest pogańskim bogiem słońca i wojny, jest też bóstwem gościnności i obfitości. Niektóre źródła podają go też za boga wieczornego nieba, ognia i światła gwiazd. Słowianie od dawnych czasów uważali gościnność za najwyższą cnotę i obowiązek.

Radegast i my.
Posąg stojący przed nami jest kopią poprzedniej kamiennej rzeźby wykonanej w 1930 roku przez Albína Poláška, którą przeniesiono do ratusza we Frenštát pod Radhoštěm, ze względu na postępujące niszczenie. Obecny posąg wykonany jest z odpornego na ekstremalne warunki klimatyczne naturalnego granitu.
Wysoki na 3,2 m posąg wygląda bardzo wojowniczo. Ma ciało mężczyzny, ale twarz podobną do lwa. Jego głowę zdobi przyłbica w kształcie głowy byka z rogami. Radegast w prawej ręce trzyma róg obfitości, a w lewej siekierę. Ubrany jest w potężny pas, suknię z ornamentami, zaś na nogach ma wołoskie kierpce.
Radegast tak nas omotał, że spędziliśmy przy nim blisko 20 minut. Znajdująca się obok posągu budka z piwem (już zamknięta) natknęła nas żartobliwą myślą, że w Czechach, to tak naprawdę wcale nie trzeba wychodzić na szczyt, aby zobaczyć Radegasta. Wystarczy gdziekolwiek kupić sobie butelkę pysznego piwa Radegast. Zalegający na ścieżce cień jednak bezlitośnie przypomina nam, że dzień kończy się: Czy chcecie tu nocować? Brakuje nam tych 2 godzin straconych we Frenštát pod Radhoštěm.
Ruszamy pośpiesznie przez wierzchołek Radegast i potem przez około 10 minut schodzimy łagodnie grzbietem w dół. Na naszej drodze pojawia się nawet przez chwilę asfalt, ale zaraz potem cały trakt obrywa się w dół.

Z pułapu grzbietu górskiego słońce jest jeszcze doskonale widoczne.

W końcu przed nami ukazuje się rozległe siodło górskie Pustevny. Za nim wznosi się szczyt Tanečnice (1084 m n.p.m.). Z pułapu grzbietu górskiego słońce jest jeszcze doskonale widoczne, ale doliny nieubłaganie przykrywają się już cieniem. W głowie kotłuje się już od natłoku napotkanych atrakcji i jakby jeszcze mało tego było przed nami rozciąga się niezwykle malowniczy, bajkowy kompleks architektoniczny. To ostatnia część Muzeum Wołoskiemu w Przyrodzie z Rožnova pod Radhoštěm.

W końcu przed nami ukazuje się rozległe siodło górskie Pustevny.

Nie ma za dużo już czasu, ale wejdźmy - choć na chwilę - pomiędzy unikatowe budowle dawnej Wołoszczyzny Morawskiej.

Komentarze do wpisu

2 komentarze :

2 komentarze :

  1. Profesjonalny opis wycieczki... Byłem tam rok temu, a teraz czuję się jak bym był tam tydzień temu... Dzięki i pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobra relacja z tego rajdu. Przypomniały mi się prawie wszystkie miejsca z moich tu wypadów,Dorotę i marka cieplutko POZDRAWIAM i życzę RADOSNYCH Świąt WIELKIEJ NOCY! 19414so2044' Juzeppo!

    OdpowiedzUsuń

Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas