Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Myślenickie Turnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Myślenickie Turnie. Pokaż wszystkie posty
TRASA:
Kuźnice [zielony szlak] Myślenickie Turnie (1352 m n.p.m.) [zielony szlak] Kasprowy Wierch (słow. Kasprov vrch, 1987 m n.p.m.) [zielony szlak] Sucha Przełęcz (słow. Suché sedlo, 1950 m n.p.m.) [czerwony szlak] Beskid (2012 m n.p.m.) [czerwony szlak] Liliowe (słow. Ľaliové sedlo, 1952 m n.p.m.) [czerwony szlak] Skrajna Turnia (słow. Krajná kopa, 2097 m n.p.m.) [czerwony szlak] Skrajna Przełęcz (słow. Krajné sedlo, 2071 m n.p.m.) [czerwony szlak] Pośrednia Turnia (słow. Prostredná kopa, 2128 m n.p.m.) [czerwony szlak] Świnicka Przełęcz (słow. Svinicové sedlo, 2051 m n.p.m.) [czerwony szlak] Świnica (słow. Svinica, 2301 m n.p.m.) [czerwony szlak] Świnicka Przełęcz (słow. Svinicové sedlo, 2051 m n.p.m.) [czarny szlak] Roztoka Stawiańska [czarny szlak] Stacja IMGW w Dolinie Gąsienicowej [niebieski szlak] Przełęcz między Kopami (1499 m n.p.m.) [niebieski szlak] Boczań (1224 m n.p.m.) [niebieski szlak] Kuźnice

OPIS:
Przez dłuższy czas szlaki nasze omijały Tatry. Zdążyło minąć już pół roku od ostatniej naszej wizyty w tym paśmie, ale tyle się działo, tyle innych tras i wyzwań przed nami się otworzyło, jakby nie wiedziały, iż czasu rozciągnąć nie możemy. Wracamy w najwyższe polskie góry tą samą drogą, którą je opuszczaliśmy podczas ostatniej wędrówki - zielonym szlakiem z zakopiańskich Kuźnic. Wówczas widzieliśmy obielone granie i szczyty otoczone bezkresnym morzem mgieł, a co dziś zobaczymy? Liczymy, że znów coś fantastycznego.

Wracamy więc na Kasprowy Wierch, ale to dopiero część naszej drogi, bo pójdziemy dalej z Tatr Zachodnich na zachodnie szczyty Tatr Wysokich. Dochodzi już godzina 8.00, a więc podążmy w górę. Wykupujemy bilet do Tatrzańskiego Parku Narodowego i ruszamy dobrze znaną nam drogą, najpierw na Myślenickie Turnie, w górę potoku Bystra. Wzdłuż szlaku po prawej stronie towarzyszy nam przecinka Nartostrady „Goryczkowa”. Co chwila zerkamy na nią wspominając ostatni narciarski zjazd z Kasprowego. Po 15 minutach od rozpoczęcia marszu szlak skręca na lewo oddalając się od nartostrady i potoku Bystra. Idziemy teraz w górę doliny Kasprowego Potoku, zasilającego swoimi wodami Bystrą.

Wnet droga nasza wychodzi na szerszą przecinkę, leśną. Na jej przedłużeniu widzimy przed sobą wierzchołek Kasprowego Wierchu z widocznym budynkiem górnej stacji kolejki linowej. Na drugim końcu przecinki droga wchodzi krótką serpentyną pokonując nieco stromsze zbocze, skręcając na podobieństwo fragmentu zwanego Esica na Nartostradzie „Goryczkowa” - najpierw w prawo, a potem w lewo. Droga sukcesywnie, ale dość spokojnie nabiera wysokości. Oddala się od koryta Kasprowego Potoku robiąc nawrót szerokim łukiem na prawo zmieniając kierunek z południowego na północny, a potem na północno- zachodni. W ten sposób zaczynamy trawersować zbocze północnego grzbietu odchodzącego od Kasprowego Wierchu.

Na końcu tego grzbietu znajduje się skalna czuba Myślenickich Turni (1354 m n.p.m.), na których usytuowana jest stacja pośrednia kolejki na Kasprowy Wierch. Do miejsca tego docieramy o godzinie 8.50. Tutaj mamy pierwsze ładne widoki, a obok, bynajmniej nie przypadkowo przygotowane miejsce do odpoczynku z ławeczkami i drewnianą ławą. Piechurzy podążający na Kasprowy Wierch mogą przysiąść tutaj na dłużej. Nasze ambitne plany nie dają nam tej przyjemności. Przed budynkiem stacji kolejki szlak zmienia kierunek na południowo-wschodni.

Pośrednia stacja kolejki linowej na Myślenickich Turniach (1354 m n.p.m.)
Pośrednia stacja kolejki linowej na Myślenickich Turniach (1354 m n.p.m.).

Poprzez Dolinę Bystrej widać rozświetloną porannym słońcem Kotlinę Zakopiańską. Pomiędzy grzbietami Pogórza Gubałowskiego (z lewej) i Pogórza Gliczarowskiego (po prawej) przeciska się na Kotlinę Orawsko-Nowotarską tzw. „Zakopianka”, czyli droga krajowa nr 47, biegnąc kolejno przez Zakopane, Poronin, Biały Dunajec, Szaflary, Nowy Targ i dalej aż do Rabki-Zdroju, omijając od zachodu grzbiet Gorców piętrzących się już za Nowym Targiem. Na zachodzie widzimy dumnie górującą sylwetkę Giewontu (1894 m n.p.m.). U jego stóp ciągnie się dawna polana pasterska - Hala Kondratowa. Stoi na niej budynek najmniejszego, ale bardzo popularnego schroniska turystycznego, tłumnie odwiedzanego przez wędrowców podążających z Kuźnic na Giewont, czy też na Czerwone Wierchy.

Poprzez Dolinę Bystrej widać rozświetloną porannym słońcem Kotlinę Zakopiańską.
Poprzez Dolinę Bystrej widać rozświetloną porannym słońcem Kotlinę Zakopiańską.

Kotlina Zakopiańska i dolina Białego Dunajca.

Giewont (1894 m n.p.m.).
Giewont (1894 m n.p.m.).

Stacja Narciarska Polana Szymoszkowa na południowym zboczu Gubałówki.
Stacja Narciarska Polana Szymoszkowa na południowym zboczu Gubałówki.

Gubałowka (1126 m n.p.m).
Gubałowka (1126 m n.p.m).

Z lewej widać polanę Kalatówki, za nią wznosi się Krokiew (1378 m n.p.m.), a z prawej mamy Nosal (1206 m n.p.m.).
Z lewej widać polanę Kalatówki, za nią wznosi się Krokiew (1378 m n.p.m.),
a z prawej mamy Nosal (1206 m n.p.m.).

Nosal (1206 m n.p.m.).
Nosal (1206 m n.p.m.).

Hotel górski PTTK Kalatówki.
Hotel górski PTTK Kalatówki.

Od Myślenickich Turni idziemy już w górę grzbietu cały czas w kierunku szczytu Kasprowego Wierchu. Możemy go zobaczyć z Myślenickich Turni patrząc wzdłuż linii kolejki linowej. Od Myślenickich Turni wędrujemy kamienistą ścieżką. Przedziera się ona jeszcze świerkowym lasem, który po około 20 minutach zaczyna niknąc, ustępując miejsca kosodrzewinie bardziej odpornej na surowe warunki wysokogórskie. Jednocześnie odsłaniają się znacznie szersze niż wcześniej widoki. Na północy ukazuje się znaczna część rozciągłości Pasma Gubałowskiego, a za nim na północnym zachodzie horyzont zamyka masyw Babiej Góry i niższy, lecz dłuższy Policy. Pomiędzy Gorcami a pasmem Policy pojawiają się wzniesienia Beskidu Makowskiego, a wkrótce również zza Gorców wyłaniają się wierzchołki Beskidu Wyspowego.

Szlak prowadzi dalej już kamienną ścieżką, wijąc się często zakosami przez kosówkę i skalne rumowiska. Zaraz po wyjściu dochodzi do krawędzi grzbietu ponad Dolinę Suchą Kasprową, po czym odbija obchodząc od zachodu Suchą Czubę (1696 m n.p.m.) - przechodzimy kotłem pod rzędem czterech skalistych wierzchołków porośniętych zieloną kosodrzewiną. Wychodzimy z niego wspinając się kamiennymi stopniami, po czym znów trawersujemy od zachodu kolejne grzbietowe wypiętrzenie.

Sucha Czuba (1696 m n.p.m.).
Sucha Czuba (1696 m n.p.m.).

Widok na północ ze szlaku na Kasprowy Wierch.
Widok na północ ze szlaku na Kasprowy Wierch.

Panorama na północ ze szlaku na Kasprowy Wierch.
Panorama na północ ze szlaku na Kasprowy Wierch.

Krawędź grzbietu nad Doliną Suchą Kasprową.
Krawędź grzbietu nad Doliną Suchą Kasprową.

Panorama na północ ze szlaku na Kasprowy Wierch.
Panorama na północ ze szlaku na Kasprowy Wierch.

Kosodrzewina na tej wysokości pełza blisko podłoża. Na zachodzie wyłania się główna grań Tatr Zachodnich, na której wyróżnić można wierzchołki Pośredniego Goryczkowego (1874 m n.p.m.), Czuby Goryczkowej (1913 m n.p.m.) i Suchy Wierch Kondracki (1890 m n.p.m.). Dalej mamy już masywne kopuły Czerwonych Wierchów, które od tej strony początkuje Kopa Kondracka (2005 m n.p.m.).

Na wschodzie pokazują się już granitowe skały Tatr Wysokich, których szczyty chowają się w nisko wiszących chmurach. Mamy nadzieję, że chmury te, zgodnie z prognozami pogody, odpłyną gdzieś około południa. Na tym odsłoniętym terenie wyczuwamy chłodną, ale delikatną bryzę północnego wiatru.

Jest godzina 10.25 kiedy zdobywamy szczyt Kasprowego Wierchu (słow. Kasprov vrch, 1987 m n.p.m.). Nie ma na nim tłoku, choć kolejka cały czas transportowała tutaj rzesze turystów - widocznie rozeszli się gdzieś na boczne granie. Patrzymy na Świnicę - nie widać jej wierzchołka, gdyż wbity jest w chmury. Dotarliśmy na Kasprowy Wierch dość wcześnie, po 2 godzina 25 minutach marszu, kiedy znak w Kuźnicach przewidywał 3 godziny. Nieźle, choć wcale nie forsowaliśmy tempa marszu. Nie zakładaliśmy tutaj postoju, ale w tej sytuacji postanawiamy zjeść drugie śniadanie w barze przy górnej stacji kolejki linowej.

Wracamy na szlak o godzinie 11.15. Chmury nieco rozstąpiły się. Pokazały się najbliższe wierzchołki Tatr Wysokich, w tym najwybitniejszej od tej strony Świnicy. Zrobiło się jednak zimno i nieco wietrznie. Przywdziewamy kaptury, a na sztywniejące z zimna palce ubieramy rękawiczki. Kierujemy się na Beskid (2012 m n.p.m.) - ostatni na wschodzie szczyt Tatr Zachodnich w głównej grani. Przechodzimy przez pobliską Suchą Przełęcz (słow. Suché sedlo, 1950 m n.p.m.) i wspinamy się niezbyt stromą, szeroką ścieżką.

Świnica (słow. Svinica, 2301 m n.p.m.).
Świnica (słow. Svinica, 2301 m n.p.m.) - widok szczytu z Kasprowego Wierchu.

Szlak na Beskid z Kasprowego Wierchu.
Szlak na Beskid z Kasprowego Wierchu.

Panorama na Tatry Wysokie ze stoku Kasprowego Wierchu.
Panorama na Tatry Wysokie ze stoku Kasprowego Wierchu.

Zawrat Kasprowy (znany też pod nazwą Jaworzyńskie Turnie).
Zawrat Kasprowy (znany też pod nazwą Jaworzyńskie Turnie).
Za Zawratem Kasprowym widać Nosal.

Szlak na Beskid. Z tyłu po prawej widać Kasprowy Wierch.
Szlak na Beskid. Z tyłu po prawej widać Kasprowy Wierch.

Po 15 minutach łatwo osiągamy wierzchołek Beskidu. Biorąc pod uwagę możliwość skorzystania z kolejki linowej na Kasprowy Wierch jest to chyba najłatwiejszy dwutysięcznik do zdobycia w polskich Tatrach - dla każdego. Beskid widziany z Doliny Gąsienicowej, czy z Kasprowego Wierchu wygląda na łagodną, trawiastą kopułę. Jednak okazuje się, iż sam wierzchołek jest skalisty, a na postrzępionym zejściu w kierunku przełęczy Liliowe przydatne są ręce. Potem już krótkimi zakosami po kamiennej ścieżce szybko osiągamy przełęcz Wyżnie Liliowe położoną na wysokości około 1965 m n.p.m.

Beskid (2012 m n.p.m.).
Przed nami Beskid (2012 m n.p.m.) - ostatni w kierunku wschodnim szczyt Tatr Zachodnich.

Z przełęczy Wyżnie Liliowe na polską stronę opada trawiasty stok, zaś na południowo-zachodnią, słowacką stroną, zbocze opada żlebem do Doliny Cichej Liptowskiej (słow. Tichá dolina). Gdy obrócimy się za siebie zobaczymy dno tej doliny, która zakręca łukiem na południowy zachód. Na zachód odbija z niej mniejsza Dolina Tomanowa Liptowska (słow. Tomanovská dolina), która wznosi się ku Tomanowej Przełęczy (słow. Tomanovské sedlo, 1686 m n.p.m.). Tomanowa Przełęcz rozdziela widoczny po lewej Tomanowy Wierch Polski (słow. Poľská Tomanová, 1977 m n.p.m.) od znajdującego się po przeciwnej stronie Ciemniaka (słow. Temniak, 2096 m n.p.m.) - pierwszego od zachodu szczytu zaliczanego do Czerwonych Wierchów. Z miejsca w którym się znajdujemy Ciemniak nie jest jeszcze widoczny, ale pozostałe kulminacje Czerwonych Wierchów ciągną się ku nam szeregiem, a to najwyższa z nich Krzesanica (słow. Kresanica, 2122 m n.p.m.), Małołączniak (słow. Malolúčniak, 2096 m n.p.m.) i Kopa Kondracka (słow. Kondratova kopa, 2005 m n.p.m.).

Niegdyś przez Tomanową Przełęcz przebiegał ważny szlak, który umożliwiał łatwe przejście głównej grani Tatr. Jej stosunkowo mała wysokość i łagodne zbocza umożliwiały podjazd koniem. Jeszcze w roku 2008 przebiegał przez nią czerwony szlak turystyczny ze słowackiej Doliny Tomanowej Liptowskiej na drugą stronę do polskiej Doliny Tomanowej, gdzie łączył się na Rozdrożu w Tomanowej z biegnącym tamtędy zielonym szlakiem. Niestety Słowacy zamknęli szlak po swojej stronie w czerwcu 2008 roku, zaś Polacy dostęp na Tomanową Przełęcz zamknęli w maju 2009 roku.

Tomanowa Przełęcz znana jest również z książki Jerzego Mieczysława Rytarda (właśc. Mieczysław Kozłowski) i Heleny Roj (właśc. Helena Roj-Kozłowska) pt. „Koleba na Hliniku”. Tam właśnie dzieją się najważniejsze sceny książki, która opowiada o przygodach czterech młodzieńców, którzy wybrali się z Warszawy na wakacje w Tatry. Opowiada najpierw o podróży, która doprowadza ich do Zakopanego, gdzie zamieszkują u pewnego gazdy, a potem o ich tatrzańskich wędrówkach m.in. w poszukiwaniu koleby przemytniczej.

Dolina Cicha Liptowska (słow. Tichá dolina).
Dolina Cicha Liptowska (słow. Tichá dolina).
W głębi widać odbijającą od niej Dolinę Tomanową Liptowską ku wyraźnej Tomanowej Przełęczy.

Zejście z Beskidu w stronę Liliowej Kopki.
Zejście z Beskidu na Wyżnią Przełęcz Liliowe.

Wróćmy jednak do naszej wędrówki. Piękne widoki zachwycają po jednej i drugiej stronie grani, również ku Dolinie Gąsienicowej. Z Doliną Gąsienicową obcowaliśmy jednak dużo częściej i budzi dzisiaj nieco mniejsze zainteresowanie, aczkolwiek inna perspektywa spoglądania na nią wydobywa z niej oblicze niedostrzeganej skądinąd urody.

Za Wyżnim Liliowym pokonujemy niewielką wypukłość zwaną Liliową Kopką przechodząc po jej północno-wschodnim zboczu, po czym o godzinie 11.45 przechodzimy przez przełęcz Liliowe (słow. Ľaliové sedlo, 1952 m n.p.m.). Z przełęczy Liliowe do Doliny Gąsienicowej można zejść odchodzącym żlebem za zielonymi znakami szlaku. Przed II wojną światową istniał również szlak schodzący na słowacką stronę, który idąc pod granią prowadził na przełęcz Zawory (słow. Závory, 1879 m n.p.m.).

Liliowa Kopka (ok. 1975 m n.p.m.).
Liliowa Kopka (ok. 1975 m n.p.m.).
Za nią leży Przełęcz Liliowe, a za Przełęczą Liliowe wznosi się Skrajna Turnia (2097 m n.p.m.).

Dolina Gąsienicowa.
Dolina Gąsienicowa.

Przełęcz Liliowe uznawana jest za geologiczną i krajobrazową granicę pomiędzy Tatrami Wysokimi a Zachodnimi. Wkraczamy więc w Tatry Wysokie, a pierwszym szczytem tego pasma na naszej trasie jest Skrajna Turnia (słow. Krajná kopa, 2097 m n.p.m.). Wierzchołek Skrajnej Turni zdobywamy kilka minut po dwunastej. Krajobraz przed nami ulega znaczącej zmianie, zdominowany surowością turni.

Przełęcz Liliowe (słow. Ľaliové sedlo, 1952 m n.p.m.), a za nią Beskid (2012 m n.p.m.).
Przełęcz Liliowe (słow. Ľaliové sedlo, 1952 m n.p.m.), a za nią Beskid (2012 m n.p.m.)
widoczne z Skrajnej Turni (słow. Krajná kopa, 2097 m n.p.m.)..

Dolina Cicha Liptowska (słow. Tichá dolina).
Dolina Cicha Liptowska (słow. Tichá dolina),
a dalej Dolina Tomanowa Liptowska (słow. Tomanovská dolina) i Tomanowa Przełęcz (słow. Tomanovské sedlo)
- widok ze Skrajnej Turni.

Dolina Gąsienicowa ze Skrajnej Turni.
Dolina Gąsienicowa ze Skrajnej Turni.

Beskid (2012 m n.p.m.), a za nim z prawej Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m.) i z lewej Giewont (1894 m n.p.m.).
Beskid (2012 m n.p.m.), a za nim z prawej Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m.) i z lewej Giewont (1894 m n.p.m.)
- widok ze Skrajnej Turni.

Zaraz po krótkim łagodnym zejściu ze Skrajnej Turni zaczynamy trawersować od południa Pośrednią Turnię (słow. Prostredná kopa, 2128 m n.p.m.). Maszerujemy po granitoidowych piargach tuż pod szczytem Pośredniej Turni. W ten sposób szlak schodzi na Świnicką Przełęcz (słow. Svinicové sedlo, 2051 m n.p.m.), z której rozpoczynamy ostateczne podejście na Świnicę.

Południowe zbocze Pośredniej Turni (słow. Prostredná kopa, 2128 m n.p.m.).
Południowe zbocze Pośredniej Turni (słow. Prostredná kopa, 2128 m n.p.m.).

Dwa wierzchołki Świnicy (słow. Svinica, 2301 m n.p.m.) z Pośredniej Turni.
Dwa wierzchołki Świnicy (słow. Svinica, 2301 m n.p.m.) z Pośredniej Turni.
Lewy to szczyt taternicki, a na wyższy prawy prowadzi szlak turystyczny

Świnica (słow. Svinica, 2301 m n.p.m.).
Świnica (słow. Svinica, 2301 m n.p.m.), a przed nią Świnicka Przełęcz (słow. Svinicové sedlo, 2051 m n.p.m.).

Grań Kościelca ze Świnickiej Przełęczy.
Grań Kościelca ze Świnickiej Przełęczy.
Z lewej główny szczyt grani Kościelec (2155 m n.p.m.), a na prawo od niego Zadni Kościelec (2162 m n.p.m.).

Długi Staw Gąsienicowy (1783 m n.p.m.) w Dolinie Zielonej Gąsienicowej - widok ze Świnickiej Przełęczy.
Długi Staw Gąsienicowy (1783 m n.p.m.) w Dolinie Zielonej Gąsienicowej - widok ze Świnickiej Przełęczy.

Częstokroć mówi się, że to na niej rozpoczyna się Orla Perć, choć historycznie nie ma ku temu przesłanek. Jednak skala trudności szlaku wiodącego przez tą górę jest porównywalna z fragmentami Orlej Perci, gdzie roztargnienie, brak uwagi, brawura mogą mieć tragiczne skutki. Jednak mimo wielu tragicznych wypadków nie uchodzi za górę zbyt trudną do zdobycia. W zasadzie poza niekorzystną aurą pogodową, największą trudnością szlaku na Świnicę jest tłok, występujący najczęściej od strony Świnickiej Przełęczy, czemu sprzyja łatwa dostępność z Kasprowego Wierchu. Stąd też na szczyt prowadzi łatwiejsza droga.

Pośrednia Turnia (słow. Prostredná kopa, 2128 m n.p.m.) - widok z stoku Świnicy.
Pośrednia Turnia (słow. Prostredná kopa, 2128 m n.p.m.), a poniżej mamy Świnicką Przełęcz
- widok z stoku Świnicy.

Zrobiło się wyraźnie cieplej, a wiatr ustał w porównaniu do tego, który wyczuwaliśmy w okolicy Beskidu. O godzinie 12.25 rozpoczynamy wspinać się na Świnicę. Od samego początku jest stromo. Szlak prowadzi najpierw wąskimi zakosami po zboczu usłanym skalnym rumowiskiem. W szybkim tempie nabieramy wysokości, a za plecami równie szybko otaczać zaczyna nas bogata panorama. Póki co szlak nie nastręcza żadnych trudności, choć kondycyjnie jest bardzo wymagający.

Podejście na Świnicę.
Podejście na Świnicę.
W dole widać Dolinę Cichą (słow. Tichá dolina), a za nią Liptowskie Kopy (słow. Liptovské kopy)

Po intensywnej, półgodzinnej wspinaczce pojawiają się pierwsze ułatwienie - krótki łańcuch ułatwiający podciągnięcie się po trudniejszym odcinku. Ponad nim skręcamy na chwilę na południe odchodząc nieco od grzebienia grani, która biegnie na niższy wierzchołek Świnicy, po czym kierujemy się znów na zachód. Na niższy wierzchołek Świnicy prowadzą jedynie drogi taternickie. Szlak prowadzi nas na wyższy wierzchołek góry, ale wcześniej musi pokonać Żleb Blatona odchodzący od Świnickiej Szczerbiny Niżniej, która rozdziela oba wymienione wierzchołki.

Pierwszy łańcuch.
Pierwszy łańcuch.

Wciąż ostro nabieramy wysokości. Otacza nas spora ekspozycja, dostarczająca dużo wrażeń estetycznych. Szlak jednak nie jest poważnie przepaścisty, ale wciąż prowadzi w górę bardzo stromo. W końcu ścieżka przechodzi płasko przy skalnej ściance i wkrótce, około godziny 13.00 znajdujemy się przed stromym Żlebem Blatona opadającym do Doliny Walentkowej. Tutaj ponownie pojawiają się łańcuchy dodające pewności przy przeprawianiu się na drugą stronę żlebu. Przechodzimy po skośnie nachylonych ku dołowi płytach, na których trudno byłoby się utrzymać bez łańcucha w razie deszczu, czy śniegu, czy też w ogóle dużej wilgotności ich powierzchni. W takich warunkach Żleb Blatona staje się bardzo niebezpieczny i to właśnie wtedy zdarzają się tutaj wypadki. Jego nazwa upamiętnia prof. Jana Blatona, który zginął w czerwcu 1948 roku spadając stąd na skutek poślizgnięcia na śniegu.

Podejście na Świnicę.
Ostro nabieramy wysokości.

Widok z podejścia na Świnicę.
Otacza nas spora ekspozycja dostarczająca dużo wrażeń estetycznych.
Kolejne szczyty widoczne od dołu to: Pośrednia Turnia, Skrajna Turnia, Beskid, Kasprowy Wierch i Giewont.

Pokonując Żleb Blatona robimy łuk na południowy zachód wchodząc na przeciwległą grzędę, gdzie szlak prowadzi po łańcuchu, po skalnej płycie dość stromo opadającej pod grzebieniem grzędy. Ostrożnie schodzimy do wyraźnej szczerbiny, dzięki której przeciskamy się na drugą stronę grzędy i wracamy do kierunku zachodniego.

Żleb Blatona.
Żleb Blatona.

Zejście ze Żlebu Blatona do szczerbiny Wrótki.
Zejście ponad Żlebem Blatona do szczerbiny o nazwie Wrótki.

Trawers Żlebu Blatona.
Trawers Żlebu Blatona.
Trawers Żlebu Blatona.

Zejście ponad Żlebem Blatona do Wrótek.
Zejście ponad Żlebem Blatona do Wrótek.

Wrótki (tam gdzie kieruje czerwona strzałka).
Wrótki (tam gdzie kieruje czerwona strzałka).

Zejście do Wrótek.

Oto jesteśmy przed Wrótkami.
Oto jesteśmy przed Wrótkami.

Teraz przez chwilę idziemy po kamiennej ścieżce. Niebawem jednak znów pojawiają się łańcuchy, bo szlak bardziej rwie się po skałach do góry. Bardzo szybko zyskujemy na wysokości. Pod względem technicznym nie jest to trudny odcinek. Przy suchej skale urzeźbienie pozwala tu na dość łatwą wspinaczkę. W niektórych miejscach w płytach dodatkowo wykuto wgłębienia.

Wkrótce przechodzimy po półce przez grań odchodzącą od Świnicy na południe w kierunku Walentkowego Wierchu (słow. Valentkova, 2156 m n.p.m.). Następnie jeszcze chwilę wąskim progiem bez dodatkowych ubezpieczeń, po czym szlak kieruje się na północ wprost na widoczny już szczyt, gdzie na znacznej długości wzdłuż szlaku rozciągnięte są łańcuchy.

Po drugiej stronie grzędy - spojrzenie na pokonane przed chwilą Wrótki.
Po drugiej stronie grzędy - spojrzenie na pokonane przed chwilą Wrótki.

Wspinaczka na grań boczną odchodzącą od Świnicy na południe w kierunku Walentkowego Wierchu.
Wspinaczka na grań boczną odchodzącą od Świnicy na południe w kierunku Walentkowego Wierchu.
Wspinaczka na grań boczną odchodzącą od Świnicy na południe w kierunku Walentkowego Wierchu.
Wspinaczka na grań boczną odchodzącą od Świnicy na południe w kierunku Walentkowego Wierchu.
Wspinaczka na grań boczną odchodzącą od Świnicy na południe w kierunku Walentkowego Wierchu.
Wspinaczka na grań boczną odchodzącą od Świnicy na południe w kierunku Walentkowego Wierchu.

Przed granią odchodzącą od Świnicy na południe w kierunku Walentkowego Wierchu.
Przed granią odchodzącą od Świnicy na południe w kierunku Walentkowego Wierchu.

Po drugiej stronie grani odchodzącej od Świnicy na południe.
Po drugiej stronie grani odchodzącej od Świnicy na południe
w kierunku Walentkowego Wierchu (słow. Valentkova, 2156 m n.p.m.).

Za nami mamy Dolinę Pięciu Stawów Polskich.
Za nami mamy Dolinę Pięciu Stawów Polskich.

W kierunku wschodnim ciągnie się od niego strzelista grań, na której wyróżnia się Gąsienicowa Turnia i znajdujący się dalej Kozi Wierch. Pod nami widać położną około 500 metrów niżej Dolinę Pięciu Stawów Polskich.

Tuż pod szczytem Świnicy jest bardziej tłoczno, gdyż napierają tu ludzie zarówno ze Świnickiej Przełęczy, jak też od strony Zawratu. Łańcuchy dość dobrze spełniają swoją funkcję, ale uciążliwe może być wymijanie ze schodzącymi. Trzeba tu szczególnie uważać, aby nie strącać kamyków, ze względu na osoby znajdujące się poniżej. W zasadzie ten ostatni odcinek do szczytu nie sprawia technicznych trudności. Jedynie sama końcówka, gdzie pokonujemy niemal pionowo uformowaną skałę, na której niższe osoby mogą mieć problemy ze znalezieniem punktów uchwytu. Sam łańcuch, by się tutaj podciągnąć nie jest wystarczający. Potem mamy jeszcze krótkie przejście wąską przełączką po grani i o godzinie 13.50 jesteśmy na szczycie Świnicy (słow. Svinica) - 2301 m n.p.m.

Gąsienicowa Turnia, a dalej Kozi Wierch - widok z południowego stoku Świnicy.
Gąsienicowa Turnia (słow. Gąsienicova turnia, 2280 m n.p.m.),
a dalej Kozi Wierch (słow. Kozí vrch, 2291 m n.p.m.) - widok z południowego stoku Świnicy.

pionowo uformowaną skałę, na której niższe osoby mogą mieć problemy
Pionowo uformowana ścianka przed szczytem, na której niższe osoby mogą mieć problemy.

Ostatni metr do szczytu.
Ostatni metr do szczytu.

Widok ze Świnicy na Dolinę Pięciu Stawów Polskich.
Widok ze Świnicy na Dolinę Pięciu Stawów Polskich.

Świnica to drugi co do wysokości szczyt znajdujący się w Polsce, który osiągalny jest znakowanymi szlakami turystycznymi. Jej wierzchołek nie jest zbyt obszerny. Turystów jest tu więcej niż się spodziewaliśmy w dzisiejszy powszedni dzień, ale nie ma problemu ze znalezieniem dla siebie miejsca. Spotykamy na nim grupkę sympatycznych turystów z lubelskiego, których tutaj pozdrawiamy.

Na szczycie Świnicy (2301 m n.p.m.).
Na szczycie Świnicy (2301 m n.p.m.).

Zaraz po wejściu na szczyt na północnym zachodzie ukazuje się przed nami drugi wierzchołek Świnicy (niższy od 10 metrów) i wdrapujący się na niego taternicy. Wkrótce jednak obracamy się wokół własnej osi i zostajemy oszołomieni ogromnie rozległym widokiem, a wszystko dzięki temu, że Świnica przewyższa sąsiednie wierzchołki o wiele metrów. Kasprowy Wierchy, Giewont, Czerwone Wiechy wydają się być stąd karłem. W kierunku Tatr Zachodnich rozciągająca się panorama jest właściwie niczym nieograniczona, może jedynie chmurami. Wyniosłością dorównują jedynie najwyższe szczyty Tatr Wysokich. Walory widokowe Świnicy podnosi jego usytuowanie w miejscu zetknięcia się trzech dolin.
Taki tam spokój... Na gór zbocza
światła się zlewa mgła przezrocza,
na senną zieleń gór.

Szumiący z dala wśród kamieni
w słońcu się potok skrzy i mieni
w srebrnotęczowy sznur.

Ciemnozielony w mgle złocistej
wśród ciszy drzemie uroczystej
głuchy smrekowy las.

Na jasnych, bujnych traw pościeli
pod słońce się gdzieniegdzie bieli
w zieleni martwy głaz.

O ścianie nagiej, szarej, stromej,
spiętrzone wkoło skał rozłomy
w świetlnych zasnęły mgłach.

Ponad doliną się rozwiesza
srebrzystoturkusowa cisza
nieba w słonecznych skrach.

Patrzę ze szczytu w dół: pode mną
przepaść rozwarła paszczę ciemną -
patrzę w dolinę, w dal:

i jakaś dziwna mię pochwycą
bez brzegu i bez dna tęsknica,
niewysłowiony żal...

(Kazimierz Tetmajer - „Widok ze Świnicy do Doliny Wierchcichej”)

Dzisiaj w dolinach oprócz tetmajerowskich „jasnych traw pościeli” mamy już pełnię jesiennych barw, którymi zabarwiły się górskie hale, choć wciąż kalendarzowe lato trwa. Tu na szczycie chcielibyśmy pobyć do końca, kiedy te barwy nie utoną w mroku nocy, lecz wiemy, że nie możemy tego zrobić. O godzinie 14.20 rozpoczynamy schodzić ze szczytu, tą samą drogą, którą na niego wyszliśmy - łatwiejszą i z którą zdążyliśmy się zaznajomić. Łatwiejsza jest jednak w tym przypadku pojęciem względnym. Dziś przy dogodnych warunkach pogodowych nie nastręcza ono większych trudności i tak też droga ta jest oceniana w różnych opisach. Z ekspozycją stromych stoków można sobie tutaj poradzić. Schodząc kilkakrotnie słyszymy opinie turystów: „nie było tak trudno”... a jednak Świnica zbiera swoje śmiertelne żniwo i ustępuje w tym względzie chyba tylko Giewontowi. I choć szlak nie jest tu zbyt trudny, to w przypadku trudniejszych warunków pogodowych skala jego trudności ulega diametralnemu przewartościowaniu. Do tego pod uwagę wziąć należy częstą tłoczność na szlaku oraz przypadki braku rozwagi i należytego przygotowania się na wysokogórską wędrówkę. W historii góry przede wszystkim właśnie to elementy stoją za faktami, które przysporzyły górze niechlubnej opinii.

Panorama na południe ze Świnicy.
Panorama na południe ze Świnicy.

Panorama na zachód ze Świnicy.
Panorama na zachód ze Świnicy.

Świnica - szczyt taternicki (2291 m n.p.m.).
Świnica - szczyt taternicki (2291 m n.p.m.).

Główna grań Tatr odchodząca od Świnicy na zachód.
Główna grań Tatr odchodząca od Świnicy na zachód.
Z prawej widać drugi szczyt Świnicy - tzw. szczyt taternicki (2291 m n.p.m.).

Kasprowy Wierch ze szczytu Świnicy.
Kasprowy Wierch ze szczytu Świnicy.

Jeden z kilku wróbli zabawiających z nami na szczycie Świnicy.
Jeden z kilku wróbli zabawiających z nami na szczycie Świnicy.

Szpiglasowa Przełęcz (słow. Szpiglasové sedlo, 2110 m n.p.m.), dalej Żabia Przełęcz (słow. Žabie sedlo, 2225 m n.p.m.).
Szpiglasowa Przełęcz (słow. Szpiglasové sedlo, 2110 m n.p.m.),
dalej Żabia Przełęcz (słow. Žabie sedlo, 2225 m n.p.m.).
Na lewo od Żabiej Przełęczy wznoszą się Rysy (słow. Rysy, 2503 m n.p.m.), a na prawo Mięguszowieckie Szczyty.

Kozi Wierch (słow. Kozí vrch, 2291 m n.p.m.). Przed nim widoczne są Kozie Czuby (słow. Kozí Czuby, 2266 m n.p.m.).
Kozi Wierch (słow. Kozí vrch, 2291 m n.p.m.).
Przed nim widoczne są Kozie Czuby (słow. Kozí Czuby, 2266 m n.p.m.).

Czeka nas trochę gimnastyki na samym początku, ale ze spokojem obsuwamy się na łańcuchu. Dalej mamy nieco wymijania z idącymi w górę, ale jest wiele miejsca by to zrobić bezpiecznie. O godzinie 14.40 przechodzimy przez grań odchodzącą do Walentkowego Wierchu, a 15.00 przez Wrótki. Za Wrótkami czeka na nas oczywiście około 100-metrowy trawers Żlebu Blatona, którego pokonanie jest chyba nieco łatwiejsze od tej strony. Zaraz potem opuszczamy się, przytrzymując się łańcucha, po skalnych płytach, skąd możemy spojrzeć w górę na szczyt góry, na którym zasiadła już kolejna grupka turystów. Dalej chwilę płasko przechodzimy po ścieżce w poprzez zbocza i znów w dół, po raz ostatni już wspierając się łańcuchem. Dalej wijącą się ścieżką ułożoną z głazów schodzimy na Świnicką Przełęcz. Osiągamy ją o godzinie 15.45. Tam odpoczywamy pół godzinki.


Początek zejścia ze Świnicy.
Początek zejścia ze Świnicy.

Nieco kłopotliwa, ale krótka ścianka pod szczytem.
Nieco kłopotliwa, ale krótka ścianka pod szczytem.

W trakcie opuszczania się po ściance.
W trakcie opuszczania się po ściance.

Zaraz po pokonaniu ścianki (widać ją u góry po lewej).
Zaraz po pokonaniu ścianki (widać ją u góry po lewej).

Schodzimy niżej.
Schodzimy niżej.

Walentkowy Wierch (z prawej). Od prawej widoczne są: Czarny Staw i Zadni Staw w Dolinie Pięciu Stawów Polskich.
Walentkowy Wierch (z prawej).
Od prawej widoczne są: Czarny Staw i Zadni Staw w Dolinie Pięciu Stawów Polskich.

Trawers grani odchodzącej od Świnicy na południe.
Trawers grani odchodzącej od Świnicy na południe
w kierunku Walentkowego Wierchu (słow. Valentkova, 2156 m n.p.m.).

Półka przez grań odchodzącą od Świnicy na południe.
Półka przez grań odchodzącą od Świnicy na południe
w kierunku Walentkowego Wierchu (słow. Valentkova, 2156 m n.p.m.).

Zejście do Wrótek.
Zejście do Wrótek.
Zejście do Wrótek.
Zejście do Wrótek.

Powtórne przejście przez Wrótka - tym razem w przeciwnym kierunku.

Za nami Wrótka, rozpoczynamy trawers Żlebu Blatona.
Za nami Wrótka, rozpoczynamy trawers Żlebu Blatona.

Na skalnych płytach ponad Żlebem Blatona.
Na skalnych płytach ponad Żlebem Blatona.

Trawers Żlebu Blatona.
Trawers Żlebu Blatona.

Żleb Blatona za nami.
Żleb Blatona za nami.

Zbliżenie na Wrótka.
Zbliżenie na Wrótka zrobione z przeciwległej strony Żlebu Blatona.

Wąskie przejście pod skałą.
Wąskie przejście pod skałą.

Nad Doliną Walentkową zawisła chmura.
Nad Doliną Walentkową zawisła chmura.

Przed nami Świnicka Przełęcz.

O godzinie 16.20 udajemy się na węzeł szlaków. Stamtąd czarnym szlakiem schodzimy do Doliny Zielonej Gąsienicowej. Szlak na początku dość sporym nachyleniem schodzi trawersem stoku Pośredniej Turni. Po niedługim czasie biegnie ponad urwistością, gdzie ścieżką są poszarpane skały. Trzeba być ostrożnym by się nie potknąć. Z prawej strony, gdzie mamy urwisko, mamy też ujmujący widok na najwyżej położone stawy Doliny Gąsienicowej, w tym najwyżej położony Zadni Staw Gąsienicowy (1852 m n.p.m.).

Widok na ścieżkę trawersującą Pośrednią Turnię - tamtędy będziemy schodzić do Doliny Gąsienicowej.
Widok na ścieżkę trawersującą Pośrednią Turnię - tamtędy będziemy schodzić do Doliny Gąsienicowej.

Zbliżenie na urwisty fragment ścieżki trawersującej Pośrednią Turnię.
Zbliżenie na urwisty fragment ścieżki trawersującej Pośrednią Turnię.

Początek czarnego szlaku ze Świnickiej Przełęczy trawersującego Pośrednią Turnię.
Początek czarnego szlaku ze Świnickiej Przełęczy trawersującego Pośrednią Turnię.

Trawers zbocza Pośredniej Turni.
Trawers zbocza Pośredniej Turni.

Po niecałych 30 minutach pojawiają się szybkie zakosy, które po kilku minutach sprowadzają nas na górne piętro Doliny Zielonej Gąsienicowej. Pod stopami mamy już wygodną, kamienną ścieżkę. Po kilku minutach docieramy nią do uskoku doliny, po którym wije się ona zakosami. Pięknie w blasku zachodzącego słońca prezentują się stąd kolejne stawy doliny: Czerwone Stawki, Kurtkowiec, największy z nich Zielony Staw i pozostałe z ich licznej gromady.

Dolina Zielona Gąsienicowa.
Dolina Zielona Gąsienicowa.
Z lewej widać Zielony Staw, a z prawej Kurtkowiec (ten dalszy) i Czerwone Stawki (te bliżej).

Kościelec (2155 m n.p.m.).
Kościelec (2155 m n.p.m.).

Kurtkowiec (ten dalszy) i Czerwone Stawki (te bliżej).
Kurtkowiec (ten dalszy) i Czerwone Stawki (te bliżej). Pomiędzy nimi widoczny jest szlak na Kościelec.

O godzinie 17.10 mijamy węzeł szlaków, na którym spotkamy wędrowców schodzących z przełęczy Karb znajdującej się w grani Kościelca. Spoglądamy zarówno na Kościelec i na Świnicę - ich wierzchołki skrywa chmura. Zaś słońce dotyka już grani w okolicy przełęczy Liliowe. Na pożegnanie odbija się w lustrze Zielonego Stawu. Wkrótce w dolinie zalegnie cień.

Słońce dotyka już grani w okolicy przełęczy Liliowe.
Słońce dotyka już grani w okolicy przełęczy Liliowe.

Lustro Zielonego Stawu.
Lustro Zielonego Stawu.

Spoglądamy Kościelec i na Świnicę - ich wierzchołki skrywa chmura.
Spoglądamy Kościelec i na Świnicę - ich wierzchołki skrywa chmura.

Podążamy w kierunku Schroniska „Murowaniec”, ale omijamy go, gdyż odpoczęliśmy wystarczająco na Świnickiej Przełęczy. O godzinie 17.30 przechodzimy przez kolejny węzeł szlaków, gdzie dołącza do nas żółty szlak z Kasprowego Wierchu. Wkrótce podchodzimy na Przełęcz między Kopami, skąd o 18.10 rozpoczynamy schodzić do Kuźnic wybierając niebieski szlak przez Boczań. Na Skupniów Upłazie łapiemy ostatnie panoramy, a potem już idąc w leśnym półmroku, docieramy do Kuźnic. Nasza wyprawa kończy się o godzinie 19.00.

Dolina Zielona Gąsienicowa.
Dolina Zielona Gąsienicowa.

Skupniów Upłaz.
Skupniów Upłaz.

Skupniów Upłaz.
Skupniów Upłaz.

Reglowe wzniesienia Tatr - od lewej: Nosal (1206 m n.p.m.), Kopieniec Mały (1176 m n.p.m.), Kopieniec Wielki (1328 m n.p.m.).
Reglowe wzniesienia Tatr widoczne ze Skupniowego Upłazu.
Od lewej: Nosal (1206 m n.p.m.), Kopieniec Mały (1176 m n.p.m.), Kopieniec Wielki (1328 m n.p.m.).

Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas