Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żydowskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żydowskie. Pokaż wszystkie posty

2

Beskid Niski
ŚRODKOWA ŁEMKOWSZCZYZNA
dzień 7        rozdział 16
Dawno temu przez dolinę Żydołczyka przebiegał szlak handlowy łączący Biecz, Nowy Żmigród i Bardejów. Jeździli nim kupcy z bursztynem i węgierskim winem. Dzisiaj świeci pustką, jest bezludna, pozostawiona na łaskę przyrody. W jej głębi znaleźć można jedynie popadający w ruinę budynek popegeerowski i dwa domy zaadaptowane na uniwersytecką stację badawczą Magurskiego Parku Narodowego. Kiedyś było tam zupełnie inaczej, jak żyła tam wioska Żydowskie, licząca przed wojnami światowymi około 500 mieszkańców.

TRASA:
Krempna (368 m n.p.m.) [zielony szlak] Żydowskie [zielony szlak] Wysokie (657 m n.p.m.) [zielony szlak] Żydowskie [zielony szlak] Krempna

OPIS:
Żydowskie na mapie WIG z okresu międzywojennego.
[źródło: http://polski.mapywig.org/]
Na mapach raczej nie znajdziemy nazwy Żydołczyk. To łemkowska nazwa - nieużywana, zapomniana. Dzisiejsze przewodniki piszą często o bezimiennym potoku, na mapach zaś spotyka się nazwę Potok Krempna. Kierujemy się w głąb doliny tego potoku o godzinie 10.50.

Najpierw szosą z centralnego punktu Krempnej, gdzie krzyżują się główne drogi przebiegające przez wieś. Po pokonaniu pierwszego kilometra przechodzimy przez stalowy most przerzucony nad rzeką Wisłoką. Z prawej mamy zaporę. Wzniesiono ją pod koniec lat sześćdziesiątych XX wieku, a dzięki niej powstał zalew, a nad nim ośrodek wypoczynkowy przyciągający w pogodne dni turystów. Zaraz za mostem nikną zabudowania, wchodzimy w ciasną dolinę Żydołczyka, który w tymże miejscu kończy swój bieg zasilając wody Wisłoki. Droga od tego miejsca wygląda na rzadko remontowaną. Nierówności w niej widać nawet pod ubitą pokrywą śnieżną. Jest rzadko jeżdżona. Dalej znajduje się przy niej tylko kilka domów, leżących wciąż w obrębie administracyjnym wsi Krempna.

W Krempnej stoją jeszcze łemkowskie chyże.
W Krempnej stoją jeszcze łemkowskie chyże.

Stalowy most nad Wisłoką.
Stalowy most nad Wisłoką.

Zaraz za mostem nikną zabudowania.
Zaraz za mostem nikną zabudowania.

Doliną płynie leniwie potok Krempna. Pokryty lodem i śniegiem nie wydaje żadnych dźwięków. Po za tym znajduje się w zbyt dużym oddaleniu od drogi, abyśmy słyszeli szmer jego wód. Słońce opala nasze lica. Poraża nie tylko ono, ale jaskrawy błękit nieba, na nim żadnej chmurki. Wchodzimy w obszar chroniony Magurskiego Parku Narodowego.

Idziemy tam gdzie historia zatrzymała się nagle, podobnie jak to stało się w wielu innych dolinach Łemkowszczyzny. Zanim to nastąpiło panowała swoista harmonia egzystencji naturalnej przyrody ze zwyczajnym ludzkim żywotem. Jakie świadectwa tamtych czasów zobaczymy?

Droga na Żydowskie.
Droga na Żydowskie.

Droga na Żydowskie. W głębi widać wzniesienie Wysokie.
W głębi widać wzniesienie Wysokie.

Droga, która szła cały czas prosto ku słońcu skręca na lewo na most. O godzinie 11.50 opuszczamy zielony szlak, który prowadzi na drogę odchodzącą w prawo. Przechodzimy drewnianym mostem nad Żydołczykiem, za którym droga skręca na prawo. Jeszcze chwilka marszu i z prawej widzimy kamienne krzyże stojące wśród drzew - stary cmentarz. Znajdujemy się na północnym krańcu wsi Żydowskie.

Żydowskie (łem. Жидівське) było jedną ze najstarszych wsi w okolicy, starszą niż Krempna. Pierwsze wzmianki o niej pochodzą z roku 1541. Nie ma pewności skąd wzięła się taka jej nazwa... Żydowskie? Praktycznie całą jej ludność stanowili Łemkowie. W 1880 roku mieszkało w niej tylko 12 Żydów. Skąd zatem taka nazwa wsi, skoro w tamtych czasach Żydzi nie mogli posiadać na własność ziem? Możliwe jednak, iż jakiś Żyd mógł być dzierżawcą ziemi na której sadowiła się wioska. Ot i być może jest to wytłumaczenie genezy nazwy tej łemkowskiej wsi.

To już północny skraj wsi Żydowskie.
Znajdujemy się na północnym skraju wsi Żydowskie.

Cmentarz wsi Żydowskie.
Cmentarz wsi Żydowskie.

Od północnego wschodu na wsią wznosiła się Żydowska Góra (711 m n.p.m.), zaś po przeciwnej na południowym zachodzie wznosi się Wysokie (657 m n.p.m.). Po obu stronach doliny na stokach gór widoczne są jeszcze polany, gdzie wcześniej znajdowały się pola i pastwiska. Grunty te nie były urodzajne, toteż jej ludność zajmowała się przede wszystkim hodowlą. Dawne pastwiska są obecnie koszone, by powstrzymać sukcesję lasu, ale gdzieniegdzie na dawnych gruntach rolniczych przywracany jest pierwotny las. Dostrzec można tego dowody. Rosną jeszcze tam przedplony, czyli sztucznie wprowadzone drzewostany sosnowe i modrzewiowe, będące gatunkami przejściowymi, osłonowymi dla gatunków drzew docelowych - jodły i buka. Zacienianie młodych drzew zapobiega szybkiemu przyrostowi drzew na wysokość, stwarzając warunki do rozwoju systemu korzeniowego, który w przyszłości będzie odgrywał kluczową rolę dla dalszego rozwoju drzewa. W miarę przyrostu docelowych drzew przedplony są usuwane.

Widoczne jeszcze przedplony wskazują zasięg gruntów rolniczych i pastwisk wsi. Umiejscowienie dawnych domostw zdradzają owocowe drzewa, zdziczałe, ale wciąż owocujące. Głównie są to jabłonie (papierówki, sztetyny czy cukrówki) i grusze. Wiosną zdobią dolinę obsypane kwieciem. Służyły kiedyś człowiekowi, teraz urozmaicają menu zwierzynie i ptactwu.

Cmentarz wsi Żydowskie.
Cmentarz wsi Żydowskie.

Cmentarz wsi Żydowskie.
Największym świadectwem łemkowskiej historii doliny są nagrobki cmentarza. Trudno dziś ustalić zasięg tego cmentarza, bo wiele nagrobków zostało zniszczonych. Nie wiadomo też czy były to dwa cmentarze, czy też jeden przedzielony na dwie części fedrującym potokiem. Stoi tu obecnie około szesnastu nagrobków wykonanych z piaskowca. Wieńczą je trójramienne krzyże, usadowione w masywnych cokołach ustawionych na kamiennych podstawach.

Krzyż trójramienny jest typowy dla religii greckokatolickiej i prawosławnej. Górne ramię (belka) symbolizuje tabliczkę z napisem „Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski” w trzech językach (greckim, łacińskim i żydowskim) jaką Piłat rozkazał umieścić na krzyżu Chrystusa. Do środkowej przybito ręce ukrzyżowanego Chrystusa, zaś dolna belka stanowi podstawę pod nogi. Ta dolna belka jest jednak przechylona. Wskazuje ona na dwóch łotrów ukrzyżowanych wraz z Chrystusem. Podniesiony koniec ku górze wskazuje na niebo, a więc miejsce dokąd zabrany został dobry łotr. Drugi koniec dolnej belki opuszczony ku dołowi wskazuje piekło, a więc miejsce dla drugiego łotra, który nie wyraził skruchy. Symbolikę dolnej belki odnosi się również do krzyża świętego Andrzeja, który poniósł śmierć na krzyżu w kształcie litery „X”, gdyż uważał, że niegodny jest zginąć tak jak Syn Boży.

Oglądając nagrobki cmentarne w Żydowskim zauważyć można mieszanie się religii Wschodu i Zachodu, a więc kościoła prawosławnego i greckokatolickiego (będącego częścią kościoła katolickiego). Widoczne jest to w sposobie przedstawiania nóg Chrystusa na krzyżu. Na niektórych są one przybite jednym gwoździem, co jest typowe dla tradycji kościoła greckokatolickiego. W tradycji prawosławnej, w odróżnieniu od katolickiej, nogi Chrystusa przebite są dwoma gwoźdźmi, każda noga oddzielnie.

Nagrobek z krzyżem łacińskim.
Nagrobek z krzyżem łacińskim.

Pozostał tylko cokół na podstawie.
Pozostał tylko cokół na podstawie.
Cmentarze budowane były w sąsiedztwie cerkwi. W okresie między wojennym w Żydowskiem stały aż trzy cerkwie (podobnie jak w Lipowcu odwiedzonym przez nas we wrześniu). Najstarsza z nich, unicka, miała niepowtarzalną bryłę, zupełnie niepodobną do świątyń z okolicy. Zbudowana została być może na początku XIX wieku. Przykryta była dwuspadowym dachem, którego kalenica znajdowała się niemal na tej samej wysokości co przylegając wieża. Wieńczyły ją dwie niewielkie cebulaste kopuły.

Podczas I wojny światowej wieś została doszczętnie zniszczona, podobnie jak sąsiednie wsie znajdujące się za górami. Po wojnie rozpoczęto jej odbudowę. Działalność rozpoczęła szkoła podstawowa z językiem polskim jako językiem wykładowym, zaś obok starej cerkwi rozpoczęto w 1922 roku budowę nowej świątyni greckokatolickiej pod wezwaniem Wniebowstąpienia Jezusa Chrystusa. Stanęła na północ od starej, podupadłej cerkwi, po drugiej stronie potoku gdzie rośnie jeszcze grupka starych lip.

Niedługo po wybudowaniu drugiej unickiej cerkwi w 1928 roku (w efekcie schizmy tylawskiej) około 1/4 mieszkańców Żydowskiego przeszła na prawosławie i wtenczas we wsi wzniesiono kolejną prawosławną cerkiew.

Tutaj stała nowa cerkiew unicka wybudowana w 1922 roku.
Tutaj stała nowa cerkiew unicka wybudowana w 1922 roku.

Dwa krzyże, dwa nagrobki.
Dwa krzyże, dwa nagrobki.

Nadeszła jednak II wojna światowa. Większość zabudowań wsi zostało spalonych. Po II wojnie światowej ludność Żydowskiego nie miała do czego wracać. Wojna kolejny raz zaorała wieś. We wsi pozostały tylko dwie stare chaty oraz chylące się ku upadkowi cerkwie. Próbowali osiąść w Świątkowej, Świerzowej, Kotani, Krempnej. Niektórzy za namową agitatorów zdecydowali się na przesiedlenie na tereny ówczesnego ZSRR. Nie zastali tam jednak takiego dobrobytu jaki im obiecywano, było gorzej, bo trafili również na teren zniszczonej wsi. Rodziny które pozostały zostały przymusowo przesiedlone na wschód w 1946 roku. Stara cerkiew w Żydowskim, w jakiś cudowny sposób przetrwała jednak wojenną zawieruchę. Rozebrano ją dopiero w latach 50-tych XX wieku.

Zaraz po wojnie, gdy cerkiew ta jeszcze stała, oddziały Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego patrolowały ten teren tropiąc oddziały UPA. Ponoć pewnej jesiennej nocy w 1947 roku jeden z takich oddziałów skrył się w pustej chacie koło cerkwi, by z ukrycia obserwować teren. Noc była widna. W pewnej chwili żołnierze zobaczyli jasność i wychodzącą z cerkwi procesję złożoną z postaci w białych ubraniach. Usłyszeli śpiew w nieznanym im języku. Procesja trzykrotnie obeszła cerkiew i zniknęła w jej środku. Śpiewy ucichły. Rano żołnierze wyszli z chaty i poszli sprawdzić teren przy świątyni, lecz nie znaleźli tam żadnego śladu człowieka. To przedziwna opowieść o nieprawdopodobnym wydarzeniu, ale podobno potwierdziło ją sześciu z siedmiu żołnierzy biorących udział w tym patrolu. Coś podobnego przytrafiło się podobno pewnemu turyście z Krakowa w latach 70-tych, który zobaczył wyłaniającą się z ziemi starą cerkiew, a następnie wychodzącą z niej procesję. Ponoć takie rzeczy zdarzyły się tutaj częściej, jak opowiadał nam później proboszcz z Bartnego, którego rodzinny rodowód sięga Żydowskiego.

Południowa część cmentarza.
Południowa część cmentarza.

Południowa część cmentarza.

Południowa część cmentarza.

Południowa część cmentarza. Południowa część cmentarza.

Gdzieś tutaj stała stara cerkiew greckokatolicka.
Gdzieś tutaj stała stara cerkiew greckokatolicka.

Wracamy na zielony szlak. Spod cmentarza za znakami ścieżki dydaktycznej „Kiczera” przemieszczamy się w jego kierunku, a potem w górę skrajem polan wspinamy się na szczyt góry Wysokie. W zimie wszytko śpi pokryte białym puchem. Czy tak też podziwiali piękno zimowego krajobrazu dawni mieszkańcy doliny. Z pewnością tak, choć nie było im wtedy łatwiej. Oni musieli zimę przetrwać, tym bardziej, że w ich czasach zima była bardziej sroga, a śnieg sięgał po pas.

Bezimienny potok.
Bezimienny potok. Tą drogą wiedzie zielony szlak.

Na zielonym szlaku.
Na zielonym szlaku.

Skrajem polan wspinamy się na szczyt góry.
Skrajem polan wspinamy się na szczyt góry.

Dolina wsi Żydowskie.
Dolina wsi Żydowskie.

Zbocza góry pokryte są deseniem zimy, lśniącym w intensywnym słońcu. Białą warstwę puchu przykrywa cieniutka warstewka chrupiącego lukru - zmrożonego śniegu. Z lewej w dolinie widać duży budynek popegeerowski oraz dwa budynki wspomnianej już wcześniej stacji badawczej. Wśród dorodnych iglaków dostrzec można niewielką bacówkę, która służyła wypasowi kulturowemu, jaki jeszcze niedawno był tutaj prowadzony.

W zimie wszytko śpi pokryte białym puchem.
W zimie wszytko śpi pokryte białym puchem.

Góry pokryte są deseniem zimy.
Góry pokryte są deseniem zimy.

Szczyt góry jest już w zasięgu wzroku.
Szczyt góry jest już w zasięgu wzroku.

O godzinie 13.00 docieramy na szczyt góry. Delikatna, chłodna bryza owiewa twarz. Ze szczytu góry roztacza się olśniewająca panorama. Na północy widać dolinę, którą przemierzaliśmy, za nią horyzont kończy pasmo Magury Wątkowskiej. Na północnym wschodzie, po drugiej stronie doliny Żydołczyka wznosi się Żydowska Góra (711 m n.p.m.). Na północnym zachodzie widoczna jest Magura Małastowska (813 m n.p.m.). Oślepiające słońce zabiera jednak widoki z południa. Wciąż tkwi wysoko na zimowym widnokręgu, choć południe jest już półtorej godziny za nami. Opuszczamy rozległą polanę szczytową Wysokiego.

Przed wierzchołkiem.
Przed wierzchołkiem.

Wysokie (657 m n.p.m.).

Wysokie (657 m n.p.m.).
Wysokie (657 m n.p.m.).

Panorama w kierunku doliny Żydołczyka.
Panorama w kierunku doliny Żydołczyka [kliknij aby powiększyć obraz].

Wracamy do Krempnej zielonym szlakiem. Patrzymy na dolinę. Na zboczach opadających do doliny widać jeszcze tarasowy układ pól użytkowanych kiedyś rolniczo przez łemkowską ludność. Chcielibyśmy zobaczyć w niej szereg chyży, cerkiewki, krowy pasące się na łąkach, usłyszeć łemkowską przyśpiewkę, lecz nic z tego - to czas miniony, tam w dolinie...
A las szumi, pieśni śpiewa, chmurom opowiada,
O minionych czasach sławy, o woli pradziada.

Tam w dolinie wieś usiadła, spójrz, o, tam - przed nami,
Małe chatki, stara szkoła i karczma pod blachą…
Słońce zaszło za Kiczorę i wiatr już ucicha,
Las spokojny przed wieczorem leciutko oddycha...


(Ivan Rusenko, Łemkowyna, fragm.)
Na zejściu z Wysokiego.
Na zejściu z Wysokiego.

Krótkie wypłaszczenie stoku.
Krótkie wypłaszczenie stoku.

Dolina wsi Żydowskie.
Dolina wsi Żydowskie.

Zbliżenie na popegeerowskie zabudowania.
Zbliżenie na popegeerowskie zabudowania.

Zejście. Na wprost przed nami wznosi się Kiczera Żydowska.
Zejście. Na wprost przed nami wznosi się Kiczera Żydowska.

O godzinie 14.00 kończymy schodzenie z góry. Przecinamy bezimienny potok płynący do Żydołczyka, następnie mijamy dużą wiatę i stawek wytworzony sztucznie przez MPN z drewnianym pomostem. Opuszczamy teren nieistniejącej wsi. Idziemy dalej drogą, tą samą, która wcześniej podążaliśmy, z tą różnicą, że słońce oświetla teraz nasze plecy.

Ponownie jesteśmy nad bezimiennym potokiem.
Ponownie jesteśmy nad bezimiennym potokiem.

Opuszczamy dolinę, lecz w pamięci zostawiamy jej obraz i wspomnienie dawnych jej mieszkańców. Wchodzimy do Krempnej. Wodzimy oczyma po stojących przy drodze chyżach. Takie same, albo bardzo podobne, stały kiedyś we wsi Żydowskie.

Jesteśmy w Krempnej.
Jesteśmy w Krempnej.

Chyża.
Chyża przy szosie z Żydowskiego.

Chyża koło cerkwi w Krempnej.
Stara chyża koło cerkwi w Krempnej.

O godzinie 15.00 docieramy na skrzyżowanie dróg w centrum Krempnej (łemk. Krampna). Pierwsze domostwa Krempnej założone zostały ponoć przez mieszkańców wsi Żydowskie, którzy przenieśli się tutaj z powodu silnych wiatrów i zbójnickich napadów. Tam gdzie dziś stoi cerkiew postawili swe nowe domostwa.


Żydowskie to stara wioska położona około 4 km na południe od Krempnej. Dziś jest to miejsce praktycznie opuszczone, ale znajdziemy tutaj wiele interesujących pamiątek z przeszłości - stare kapliczki, krzyże, a także dawny cmentarz łemkowski z ładnymi kamiennymi nagrobkami. Stała tu niegdyś stara cerkiew, o bryle niepodobną do żadnej innej świątyni w okolicy. Jeszcze w latach 50-tych można było zobaczyć jej ruiny. W sąsiedztwie stała również wybudowana w 1922 roku cerkiew pod wezwaniem Wniebowstąpienia Jezusa Chrystusa, po której obecnie pozostała grupa starych lip stojąca na północ od łemkowskiego cmentarza.

Żydowskie.

Żydowskie. Redyk Karpacki.

Redyk Karpacki.

Z pasterzami Redyku Karpackiego.
Spotkanie z pasterzami Redyku Karpackiego.

Żydowskie. Spotkanie z Redykiem Karpackim.

Żydowskie. Spotkanie z Redykiem Karpackim.

Żydowskie. Spotkanie z Redykiem Karpackim.

W Żydowskim wypoczywa dzisiaj Redyk Karpacki. W upalny dzień owieczki redyku znalazły cień w obrębie dawnych obejść gospodarczych. Nieopodal obiektów Magurskiego Parku Narodowego oraz Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie stoi jeszcze stara bacówka, pamiętająca czasy dawnej, tradycyjnej gospodarki pasterskiej. Wstępujemy do niej.

Żydowskie. Spotkanie z Redykiem Karpackim.

Wewnątrz bacówki jest tłoczno. Wszystkie jej kąty wypełniają zasłuchane dzieci, zwrócone twarzą do człowieka, który spokojnym głosem snuje opowieść o dawnym pasterstwie i o tym co ono daje ludziom.

- ...dawniej pasło się tutaj dużo owieczek, pozostała po nich bacówka w której sobie siedzimy. Dzisiaj możemy sobie ją odwiedzić, pooglądać. Tam gdzie mieszkam mam też swoje bacówki, gdzie mam owce, i tam też przychodzą dzieci, przychodzą też dorośli i wszyscy pytają jak się robi sery, ile tych owiec jest, jaki mają kolor, jak się doi owce...
- przecież owca to nie krowa...
- no tak, ale owieczkę też się doi, zaraz wam to wszystko wytłumaczę. Jesteśmy właśnie w bacówce, gdzie produkuje się sery, tak jak w fabryce, gdzie produkuje się duże samochody, to tutaj produkuje się sery. Kto jadł oscypka?
- Ja, ja...
- Jedliście oscypka tak? A wiecie jak go się robi...
- Nie, nie...
- Tu gdzie siedzę ja, tu się pali ogień, a dym unosi się z niego do góry. Jak popatrzycie do góry na deski, to zobaczycie jakie czarne są od tego dymu. U góry mamy też taką półeczkę, gdzie układa się te wszystkie serki do wędzenia, ale najpierw jak wiecie trzeba owcę podoić. Owcę doi się dwa razy dziennie. Mleka nie jest tak dużo jak od krowy, ale na tyle dużo, aby zrobić dużo smacznych serów.
Owieczka to zwierzę z którego mamy wiele innych produktów, kto z Was wie jakie? Co oprócz mleka daje nam owieczka?
- Wełna!
- O właśnie wełna, a kto wie co to jest wełna?
- Żeby robić sweterki, paputki, skarpetki
- Można zjeść serek, ale można też ubrać się w wełnę, a owca daje nam jeszcze mięso i skórę. Ze skóry robi się też ubrania. Z owcy mamy też produkt o którym mało osób wie, a jest to lanolina.

I tak snuła się pasterska opowieść bacy wszechczasów, Piotra Kohuta o tradycyjnym góralskim pasterstwie, wywodzącym się z rzemiosła wołoskiego. Potem oczywiście można było spotkać się z owieczkami z Wielkiego Redyku i innymi pasterzami, rumuńskimi ciobanami Wasilim i Cristim oraz hucułem Wasylem z Wierchowiny na Ukrainie.

Wędruj z nami chciało się krzyknąć, bo pasterstwo to coś co kochamy: natura, tradycja i kultura. To też nieodłączny krajobraz gór po których tak lubimy wędrować, a niestety zanikające. Mamy nadzieję, że Redyk Karpacki odwróci tą niekorzystną tendencję i w naszych górach znów będziemy słyszeć dzwoneczki pasterskie, jak nasi przodkowie, a strudzeni wędrówką będziemy mogli przysiąść i napić się najprawdziwszego mleka, żętycy, czy zakąsić najzdrowszym serem, a baca w tym czasie opowie nam niesamowite historie o tajemnicach tych gór, ukrytych skarbach i zbójnikach.

Trzeba pamiętać, że pasterstwo to krajobraz gór. Bez niego nie było by pięknych polan, z których możemy delektować się panoramami, a które jak wiemy wciąż zanikają i zanikną zupełnie, jeśli pasterstwo nie odrodzi się przynajmniej w niezbędnym tego zakresie. Wraz z polanami zanika również charakterystyczna dla nich i niepowtarzalna flora, a także żyjąca w nich fauna. Zniknie pasterstwo - zniknie też niepowtarzalna kultura Karpat, dziedziców wołoskich, górali jak ich dziś nazywamy, którzy wydzierżawili ziemie Karpat pod szlaki, którymi możemy dziś wędrować. Nie zaprzepaśćmy więc dorobku ich kultury i tradycji oraz dawnego tradycyjnego pasterstwa. Idą pasterza Karpat - idźmy wraz z nimi!


Żydowskie. Spotkanie z Redykiem Karpackim.

Żydowskie. Spotkanie z Redykiem Karpackim.

Żydowskie. Spotkanie z Redykiem Karpackim.

Żydowskie. Spotkanie z Redykiem Karpackim.

Żydowskie. Spotkanie z Redykiem Karpackim.

Żydowskie. Spotkanie z Redykiem Karpackim.

Żydowskie. Spotkanie z Redykiem Karpackim.

Żydowskie. Spotkanie z Redykiem Karpackim.

Żydowskie. Spotkanie z Redykiem Karpackim.

Żydowskie. Spotkanie z Redykiem Karpackim.

Żydowskie. Spotkanie z Redykiem Karpackim.

Żydowskie. Spotkanie z Redykiem Karpackim.

Żydowskie. Spotkanie z Redykiem Karpackim.


PS. Dziękujemy za spotkanie oraz ciepłe przyjęcie przy watrze mieszkańcom Krempnej i okolic, a także dyrekcji i pracownikom Magurskiego Parku Narodowego, wolontariuszom, a w szczególności pasterzom Redyku Karpackiego.

Do rychłego zobaczenia!
Żydowskie. Spotkanie z Redykiem Karpackim.
Watra pasterska.

Żydowskie. Spotkanie z Redykiem Karpackim.
W towarzystwie rumuńskich ciobanów i bacy Piotra Kohuta.

Żydowskie. Spotkanie z Redykiem Karpackim.
Z pasterzami Redyku i dyrektorem Magurskiego Parku Narodowego mgr inż. Andrzejem Czaderna.


O idei Redyku Karpackiego możesz poczytać również tu.
Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas