Rodzinne strony Karpackiego Bacy: Koniaków

W Polsce jest takie jedno miejsce o niezrównanym poczuciu góralskiej tożsamości i pasterskiej tradycji, gdzie ludzie nader szanują swoją ziemię i kochają. Jest to Koniaków położony pośród malowniczych wzniesień Beskidu Śląskiego na stokach góry Ochodzita. W sobotę, 24 sierpnia spotykamy w tej wiosce Piotra Kohuta, który zatrzymał się w swoich rodzinnych stronach, w 75. dniu swojej pasterskiej wędrówki przez Karpaty. Stąd wyruszy na ostatni odcinek swej pasterskiej misji do Czech, by dokończyć swój Redyk Karpacki 2013.

Dzisiaj w Koniakowie jest dość tłoczno bo trwa doroczny „Jarmark Pasterski”. Tutejsza bacówka oferuje soloną bryndzę i bundz. Smakują wybornie. Popijamy żętycę - znakomicie gasi pragnienie. Żętyca przypomina smakiem znane nam zsiadłe mleko, ale jest słodsza i ma rozdrobnioną konsystencję. Są to produkty niezwykle pożywne, szybko zaspakajające głód, dostarczające naturalnych składników odżywczych w najczystszej postaci. I oczywiście trzeba też spróbować tradycyjnego oscypka, tego najprawdziwszego wytwarzanego z owczego mleko. Produkowane są tutaj wciąż tak samo jak wiele lat temu - w drewnianym naczyniu, które nadaje im charakterystyczny kształt, a wędzi się je nad paleniskiem w rogu szałasu, gdzie nabierają charakterystycznej barwy i zapachu. Pachną zaś świeżością, nieskazitelną naturą z której powstały. Jego degustacja jest jak odkrycie życiodajnego źródła.

Piotr Kohut opowiada o Redyku prezentując kolejne fotografie.

Pod bacówką Piotra Kohuta w Koniakowie od rana zbiera się tłum gości. O godzinie 11.00 następuje oficjalne przywitanie karpackich pasterzy i otwarcie wystawy fotograficznej „Redyk Karpacki - Transhumance 2013”. Zaczyna rozbrzmiewać góralska nuta - dźwięki rozpływają się po beskidzkich wzniesieniach. Na polance przed bacówką ludowi artyści demonstrują dawne rękodzielnictwo i rzemiosło. Pokazy mają charakter transkulturowy. Można poczuć się tutaj członkiem karpackiej rodziny. Do Koniakowa przybyli goście z państw współuczestniczących w całym tym pasterskim przedsięwzięciu. Spotykamy też wielu innych arcyciekawych ludzi, pielęgnujących tradycyjne obyczaje związane zarówno z pasterstwem, jak też z całym folklorem. Jest Josef Straka ze Stowarzyszenia „Koliba” w Košařiskách, a także Jan Sztefek zwany Wielkim Zbójnikiem z Gromady Górali na Śląsku Cieszyńskim. To wspaniałe, że kultura tak łączy regiony, że jest wspólny mianownik, który zbliża tradycje regionów i narodów.

Redyk na jarmarku w Koniakowie - rodzinnej miejscowości Piotra Kohuta.

W tej oazie spokoju każdy spędzony dzień eskaluje tęsknotę za bytem bez pogoni, w którym radością jest każda chwila zwyczajnej codzienności. W sercach pozostaje żywy obraz pięknych krajobrazów, ale też przede wszystkim ludzi kochających tę ziemię i bardzo o nią dbających. W Koniakowie przy donośnych dźwiękach trombit następuje uroczyste zakończenie polskiego etapu wędrówki pasterskiej.

Cichy zapada zmrok na stokach Hali Radziechowskiej niedaleko Baraniej Góry. Płonie już ognisko, które rozgania wieczorny chłód - czas na posiłek. Pasterze rozpoczynają przygotowania do ostatniego etapu pasterskiej wędrówki przez Czechy.

Cichy zapada zmrok, czas na wieczorny posiłek… gdzieś w drodze.

Nasza opowieść została zainspirowana wykładem Adama Kitkowskiego, zakopiańskiego publicysty i nieodłącznego towarzysza Redyku Karpackiego 2013. Mieliśmy przyjemność wysłuchać go w dniu 12.09.2013 roku podczas spotkania w obiektach „Libušín” na przełęczy Pustevny w Beskidzie Śląsko-Morawskim. Do napisania tej opowieści skłoniły nas również emocje jakie wyzwoliła w nas wędrówka Redyku Karpackiego, a także niezapomniane przeżycia i wrażenia, jakich doznaliśmy podczas spotkań z pasterzami, rozmów i zasłyszanych opowieści na trasie.

Opowieść została zilustrowana fotografiami, których autorami są: Józef Michałek, Marek Zaniewski, Michał Milerski, Adam Kitkowski, George Căţean oraz my sami, czyli Dorota i Marek Szala. Fotografie nie naszego autorstwa pochodzą ze strony www.redykkarpacki.pl. Zostały wykorzystane za zgodą Fundacji „Pasterstwo Transhumancyjne”, za którą bardzo dziękujemy.
Zamieszczone w tekstach dialogi zostały zacytowane z relacji Adama Kitkowskiego publikowanych na stronie Fundacji „Pasterstwo Transhumancyjne” www.transhumance.pl.

TRASA:
Starý Smokovec (990 m n.p.m.) [żółty szlak] Nad Zrubami (1390 m n.p.m.) [żółty szlak] Velická poľana (1562 m n.p.m.) [zielony szlak] Sliezsky dom (1670 m n.p.m.) [zielony szlak] Poľský hrebeň (2200 m n.p.m.) [zielony szlak] Pod Poľským hrebeňom (2089 m n.p.m.) niebieski szlak Horareň Biela voda (1015 m n.p.m.) niebieski szlak Lysá Poľana (970 m n.p.m.)

OPIS:
Stary Smokowiec (słow. Starý Smokovec, niem. Altschmecks, węg. Ótátrafüred, 990 m n.p.m.) założony został w roku 1793 i należy do najstarszych tatrzańskich osad turystycznych. Przejeżdżając przez tą miejscowość zawsze z fascynacją spoglądaliśmy na jej stylową zabudowę, pełną uroku. Dzisiaj, gdy tutaj jesteśmy jak zawsze przychodzi nam chętka poszwendania się po jej zaułkach. Dziś jednak znowu jest taki dzień, kiedy Stary Smokowiec stanowi jedynie punkt wymarszu w Tatry. Nie możemy się zbytnio ociągać, bo czeka nas dzisiaj dość długa droga, a po południu pogoda może się popsuć.

Zaraz po przyjeździe do Starego Smokowca o godzinie 7.40 ruszamy w kierunku węzła szlaków znajdującego się pod dolną stacją kolejki ziemnej na Hrebienok. Przechodzimy nieopodal ponad stuletniego już, reprezentacyjnego budynku Grand Hotelu z czasów Wojaka Szwejka i Cesarza Franciszka, obok kościoła z 1888 roku o stylowej alpejskiej architekturze, idealnie pasującej do scenerii Tatr Wysokich. Po kilku minutach lokalizujemy węzeł szlaków stojący na wysokości 1030 m n.p.m. Tutaj zaczyna się nasz żółty szlak na Polski Grzebień. Przed nami 4 godziny i 20 minut marszu, jak pisze na turystycznym znaku, aczkolwiek nie nastawiamy się na pośpiech. Zakładamy ot taki zwyczajny, spokojny marsz w górę z przystankami.

Kierujemy się w stronę żółtego budynku Grand Hotelu.
Kierujemy się w stronę żółtego budynku Grand Hotelu.

Przechodzimy obok kościoła z 1888 roku o stylowej alpejskiej architekturze.
Przechodzimy obok kościoła z 1888 roku o stylowej alpejskiej architekturze.

Żółty szlak prowadzi na początku asfaltową uliczką w kierunku Nowego Smokowca mijając kilka pensjonatów, m.in. willę „Severka”, potem hotel „Atrium”, by za terenem wyciągu narciarskiego Jakubkova lúka (pol. Jakubkowa Łąka) skręcić w prawo w inną uliczkę. Rozpoczynamy podejście.

Podejście jest łagodne, nawet na początku, gdy biegnie wprost w górę zbocza. Po około 350 metrach schodzimy z asfaltowej uliczki na ścieżkę zarośniętą wysokimi trawami, która za chwilkę skręca w lewo i przechodzi w długi trawers łagodnego zbocza. Po prawej zza Sławkowskiego Szczytu widoczny jest wierzchołek Łomnicy (słow. Lomnický štít, niem. Lomnitzer Spitze, węg. Lomnici-csúcs; 2634 m n.p.m.), niegdysiejszego króla Tatr i Karpat - był nim aż do dokładnych pomiarów wysokości dokonanych w drugiej połowie XIX wieku, które zniżyły go do wicekróla, zaś na najwyższy piedestał wyniosły inny szczyt. Aktualnego króla Tatr i Karpat widzimy przed sobą - to Gerlach (słow. Gerlachovský štít, niem. Gerlsdorfer Spitze, węg. Gerlachfalvi-csúcs) mający 2655 m n.p.m. wysokości.

Sławkowski Szczyt.
Sławkowski Szczyt (słow. Slavkovský štít, węg. Nagyszalóki-csúcs, niem. Schlagendorfer Spitze, 2452 m n.p.m.).

Łomnica.
Łomnica (słow. Lomnický štít, niem. Lomnitzer Spitze, węg. Lomnici-csúcs; 2634 m n.p.m.).

Gerlach.
Gerlach (słow. Gerlachovský štít, niem. Gerlsdorfer Spitze,węg. Gerlachfalvi-csúcs, 2655 m n.p.m.).

Ze ścieżki szlaku mamy szeroką panoramę na dolinę Popradu. Widoki z tego miejsca otworzyły się po huraganie z 19 listopada 2004 roku, który niemal doszczętnie zniszczył lasy porastające słowackie Wysokie Tatry. Na południu widoczna jest wschodnia część Niżnych Tatr z Kráľovą hoľą zwieńczoną wysokim masztem antenowym, na lewo od nich wypiętrza się niewielkie pasmo Kozich Grzbietów (słow. Kozie chrbty), za którymi widać Góry Straceńskie, znane bardziej jako Słowacki Raj. Na wschodzie mamy wzniesienia Gór Lewockich (słow. Levočské vrchy).

Widok ze szlaku na dolinę Popradu.

O godzinie 8.25 przechodzimy przez ocalały podczas huraganu z 2004 roku fragment świerkowego lasu. Jest jednak zauważalnie przerzedzony, a przy szlaku można jeszcze spotkać powalone drzewa. Nad lasem widać coraz bliższe wierzchołki masywu Gerlacha. Wkrótce odsłaniają się jeszcze bardziej, bowiem wchodzimy w pas kosodrzewiny, która staje się stopniowo coraz niższa. W końcu wyłania się budynek hotelu górskiego stojący u stóp masywu Gerlacha. Podążamy w jego kierunku, ale wcześniej schodzimy do szerokiego zagłębienia Doliny Wielickiej, którym płynie Wielicki Potok. Jest tam Polana Wielicka (słow. Velická poľana; 1562 m n.p.m.), którą osiągamy o godzinie 9.40.

Szlak przeprowadza nas przez ocalały fragment świerkowego lasu.
Szlak przeprowadza nas przez ocalały fragment świerkowego lasu.

Przed nami widoczny jest masyw Gerlacha.
Przed nami widoczny jest masyw Gerlacha.

Polana Wielicka (słow. Velická poľana; 1562 m n.p.m.).
Polana Wielicka (słow. Velická poľana; 1562 m n.p.m.).

Na Polanie Wielickiej kończy się żółty szlak, ale podejmujemy zielony biegnący w górę doliny z osiedla Tatrzańska Polanka (słow. Tatranská Polianka). Kamienną ścieżką podążamy ku budynkowi hotelu górskiego, ponad którym wznosi się Kvetnicova veža, pierwsze wypiętrzenie w masywie Gerlacha. Sam Gerlach schował się gdzieś za nią.

Lato w wysokich górach szybciej zbliża się ku końcowi niż w dolinach. Nie mniej przy szlaku jest jeszcze kwieciście. Pojawiają się kiście kwiatów goryczki trojeściowej (Gentiana asclepiadea), kępy wierzbówki kiprzycy (Chamerion angustifolium), pędy ostrożni (Cirsium).

Goryczka trojeściowa (łac. Gentiana asclepiadea).
Goryczka trojeściowa (Gentiana asclepiadea).

Wierzbówka kiprzyca (Chamerion angustifolium).
Wierzbówka kiprzyca (Chamerion angustifolium).

Ostrożeń (Cirsium Mill.).
Ostrożeń (Cirsium Mill.).

Hotel górski „Śląski Dom” (słow. Sliezsky dom, niem. Schlesierhaus, węg. Sziléziai-ház).
Hotel górski „Śląski Dom” (słow. Sliezsky dom, niem. Schlesierhaus, węg. Sziléziai-ház).

Pod „Śląski Dom” docieramy o godzinie 9.55. Hotel górski „Śląski Dom” (słow. Sliezsky dom, niem. Schlesierhaus, węg. Sziléziai-ház) położony jest na wysokości 1670 m n.p.m. Został wzniesiony w latach 1966–1968, w miejsce wcześniejszego schroniska, które spłonęło w 1962 roku. Nazwa hotelu górskiego została przeniesiona właśnie z tego wcześniejszego schroniska, które zbudowane zostało przez Sekcję Śląską Węgierskiego Towarzystwa Karpackiego (Magyarországi Kárpát Egyesület), z siedzibą we Wrocławiu.

Żołądek domaga się, aby przed dalszą drogą coś zjeść. Na tarasie przed hotelem obowiązuje zakaz spożywania własnego jedzenia. Prowiant mamy swój, a więc zajmujemy ławkę po drugiej stronie Wielickiego Potoku (słow. Velický potok, niem. Felker Wasser, węg. Felkai-patak).

Wielicki Potok, wyżej Wielicki Staw i Wielicka Siklawa spływająca po skalnym progu Doliny Wielickiej.
Wielicki Potok, wyżej Wielicki Staw i Wielicka Siklawa spływająca po skalnym progu Doliny Wielickiej.

O godzinie 10.15 ruszamy dalej w górę Doliny Wielickiej obchodząc prawą stroną Wielicki Staw (słow. Velické pleso). Jest to największy staw w Dolinie Wielickiej o powierzchni ponad 2 ha i głębokości dochodzącej do 4,5 m. Powyżej stawu widzimy próg skalny, po którym spływa Wielicki Potok tworząc Wielicką Siklawę (słow. Velický vodopád, niem. Felker Wasserfall, węg. Felkai-vízesés). Szlak przed skalnym progiem odchodzi na prawo, podchodząc przez chwilkę po zboczu Wielickiej Kopy (słow. Velická kopa, niem. Flecht, węg. Fonatos; 2227 m n.p.m.), a następnie po nabraniu pewnej wysokości wchodzi w trawers progu z Wielicką Siklawą.

Idziemy dalej w górę Doliny Wielickiej.
Idziemy dalej w górę Doliny Wielickiej.

Za Wielickim Stawem szlak odchodzi na zbocze Wielickiej Kopy.

Kosodrzewina ustępuje miejsca górskiej łące wypełnionej kwiatami.
Kosodrzewina ustępuje miejsca górskiej łące wypełnionej kwiatami.

Sasanka alpejska (Anemone alpina).
Sasanka alpejska (Anemone alpina).



Dzwonek wąskolistny (Campanula polymorpha).
Dzwonek wąskolistny (Campanula polymorpha).

Wierzbówka kiprzyca (Chamerion angustifolium).
Wierzbówka kiprzyca (Chamerion angustifolium).

Szlak prowadzi pod tzw. Mokrą Wantę (słow. Večný dážď, niem. Ewiger Regen, węg. Örökös eső) - przewieszone skały, z których cały czas skapuje woda na przechodzących wędrowców. Zjawisko to trwa niezależnie od pogody i pory dnia, dlatego nazywane jest „wiecznym deszczem”. Ze skał Mokrej Wanty niegdyś wydobywano granaty, dlatego też jest ona nazywana również Granatincą. W zimie Mokra Wanta jest przystosowana do wspinaczki drytoolowej, przy której wykorzystuje się czekany i raki, tak jak przy wspinaczce lodowej. Dla turystyki pieszej szlak powyżej Wielickiego Stawu jest jednak zamknięty od 1 listopada do 15 czerwca ze względu na ochronę przyrody.

Mokra Wanta, a z lewej Wielicka Siklawa.
Mokra Wanta, a z lewej Wielicka Siklawa.

Mokra Wanta.
Mokra Wanta.

Po przejściu pod Mokrą Wantą kończymy pokonywanie skalnego progu i przechodzimy do górnej części Doliny Wielickiej. Jeszcze tylko chwilkę wspinamy się i o godzinie 10.50 osiągamy równię Wielickiego Ogrodu (słow. Kvetnica, niem. Blumengarten, węg. Virágoskert).W międzyczasie do doliny wpłynęły niskie chmury.

Powyżej Mokrej Wanty.
Powyżej Mokrej Wanty.

Dalszy ciąg Doliny Wielickiej, na której położony jest Wielicki Ogród.
Dalszy ciąg Doliny Wielickiej (środkowe piętro), na której położony jest Wielicki Ogród.

Wielicki Potok.
Wielicki Potok.

Już jesteśmy na środkowym piętrze Doliny Wielickiej.
Już jesteśmy na środkowym piętrze Doliny Wielickiej.

Znajdujemy się na środkowym piętrze doliny, bogatej w zespoły ziołorośli, jednej z najbardziej kwiecistych w całych Tatrach. Zwane jest ono Wielickim Ogrodem (słow. Kvetnica, niem. Blumengarten, węg. Virágoskert). Od lat występująca tutaj flora fascynowała botaników, wzbudzała podziw: jak to możliwe, że rośnie tutaj aż tyle gatunków roślin. Otóż sprzyjają temu denne osady próchnicze po dawnym morenowym jeziorze. Niegdyś wypełniało ono całe piętro doliny, ale zostało zasypane obsypującymi się piargami. Pozostałością po nim jest niewielki Kwietnicowy Staw (słow. Kvetnicové pleso) położony na wysokości 1812 m n.p.m., a także często nie zaznaczane na mapach, położone nieco wyżej maleńkie Górne Kwietnicowe Stawki (słow. Horné Kvetnicové plieska). Dobre nawodnienie Wielickiego Ogrodu zapewniają wody Wielickiego Potoku spływające z położonego wyżej Długiego Stawu. Z gatunków roślin, jakie tu rosną wymienić można: omieg górski, miłosna górska, starzec gajowy, ciemiężyca zielona, jaskier platanolistny, rdest ziemnowodny i inne.

Wielicki Ogród (słow. Kvetnica, niem. Blumengarten, węg. Virágoskert).
Wielicki Ogród (słow. Kvetnica, niem. Blumengarten, węg. Virágoskert).

Ziołorośla Wielickiego Ogrodu.
Ziołorośla Wielickiego Ogrodu.

Miłosna górska (Adenostyles alliariae).
Miłosna górska (Adenostyles alliariae).

Tojad mocny (Aconitum firmum Rchb.).
Tojad mocny (Aconitum firmum Rchb.).

Dzwonek wąskolistny (Campanula polymorpha).
Dzwonek wąskolistny (Campanula polymorpha).

Przejście do górnego pietra Doliny Wielickiej.
Przejście do górnego pietra Doliny Wielickiej.

Kwietnicowy Staw (słow. Kvetnicové pleso).
Kwietnicowy Staw (słow. Kvetnicové pleso).

Spojrzenie za siebie w kierunku wylotu doliny.
Spojrzenie za siebie w kierunku wylotu doliny.

Z Wielickiego Ogrodu odchodzi nieznakowana ścieżka na szczyt Gerlacha. Skorzystać z niej można tylko w towarzystwie przewodnika. Natomiast zielone znaki naszego szlaku prowadzą dalej kamiennym chodnikiem w wyższe partie Doliny Wielickiej. O godzinie 11.20 osiągamy brzeg Długiego Stawu Wielickiego (słow. Dlhé pleso, niem. Langer See, węg. Hosszú-tó) położonego na wysokości 1945 m n.p.m. Z jego klarownych wód wynurzają się stożki piargowe zsuwające się Żlebem Karczmarza i Żlebem Darmstädtera z masywu potężnego Gerlacha, który wznosi się ponad stawem po zachodniej stronie. Obsypujące się piargi znacznie zasypały już Długi Staw, a proces ten w dalszym ciągu trwa.

Nad Długim Stawem.
Nad Długim Stawem. Z tyłu stożek piargowy Żlebu Karczmarza.

Żleb Karczmarza (słow. Krčmárov žľab) należy do największych żlebów w Tatrach. Opada stromo z Lawiniastej Przełączki. Jego długość wynosi około 800 m, a w dolnych partiach ma około 100 m szerokości. Jego nazwa prawdopodobnie pochodzi od karczmarza, który polował tu na kozice. Żleb Darmstädtera znajduje się wyżej.

Chmury, które wpłynęły do doliny ulatniają się. Blask słońca wywołuje lśnienie lustra Długiego Stawu. Chodnik szlaku biegnie po prawej stronie Długiego Stawu pnąc się zachodnimi zboczami Suchej Kopy Wielickiej (słow. Guľatý kopec, niem. Kauliger Hübel, węg. Kerekdomb; 2121 m n.p.m.). Za Suchą Kopą Wielicką zaczyna się najwyższa część Doliny Wielickiej - surowa, usłana skalnym rumowiskiem.

Widok w głąb najwyższej części Doliny Wielickiej znad Długiego Stawu.

Gerlach.
Gerlach.

Na stoku Suchej Kopy Wielickiej.
Na stoku Suchej Kopy Wielickiej.

Żleb Karczmarza (słow. Krčmárov žľab).
Żleb Karczmarza (słow. Krčmárov žľab).

Na stoku Suchej Kopy Wielickiej.
Na stoku Suchej Kopy Wielickiej. W tle widać Długi Staw.

Gerlach (z lewej) i Zadni Gerlach (z prawej).
Gerlach (z lewej) i Zadni Gerlach (z prawej).

Przed nami główna tatrzańska grań z widoczną na niej przełęczą Polski Grzebień. Podążamy wyżej pośród skalnego rumoszu. W rzedniejących chmurach po lewej pokazuje się szczyt Gerlacha. Szlak wchodzi na zbocza Małej Wysokiej (słow. Východná Vysoká, niem. Kleine Viszoka, węg. Kis-Viszoka; 2429 m n.p.m.), wznoszącej się na prawo od Polskiego Grzebienia. Na szlaku między Polskim Grzebieniem a szczytem Małej Wysokiej widać wielu wspinających się i schodzących turystów. Mija południe. Słońce rozścieliło się rozjaśniając rumowiska najwyższych partii Doliny Wielickiej, ale pogoda taka nie będzie trwać długo. Pogorszenia pogody jeszcze tutaj nie odczuwamy, ale wystarczy obejrzeć się za siebie na południe, gdzie widać coraz ciemniejsze, kłębiące się chmury niesione wiatrem, które stopniowo gęstnieją.

Przed nami główna grań Tatr Wysokich z przełęczą Polski Grzebień.
Przed nami główna grań Tatr Wysokich z przełęczą Polski Grzebień.

Polski Grzebień.
Polski Grzebień.

Jesteśmy przed końcówką podejścia na Polski Grzebień. Z lewej pod Wielickim Szczytem widzimy dwa niewielkie stawki - Wielickie Oka (słow. Vyšné Velické plieska) położone w najwyższych partiach Doliny Wielickiej, na dnie Wielickiego Kotła. Wspięliśmy się już dość wysoko ponad skalne pustkowie. Jedyną widoczną florą są tutaj porosty Rhizocarpon tworzące na kamieniach zielone plamy. Przed nami trudniejszy odcinek szlaku ubezpieczony łańcuchami i klamrami, które pomogą nam pokonać poobrywany skalny gzyms. Nie jest to długi odcinek. Nie jest też bardzo trudny, mimo pewnej ekspozycji, efektownie prezentującej się na fotografiach. Nie zwalania to nas oczywiście z ostrożności i zachowania szczególnej uwagi podczas pokonywania tego fragmentu, bo ześlizgnąć się i spaść jest gdzie.

Przed nami trudniejszy odcinek szlaku z zainstalowanymi łańcuchami i klamrami.
Przed nami trudniejszy odcinek szlaku z zainstalowanymi łańcuchami i klamrami.

Po pierwszych przęsłach łańcucha dochodzimy do kilku klamer. Wspinamy się po nich 2-3 metry wyżej przytrzymując zwisającego obok łańcucha. Klamry są rozstawione na tyle szeroko, że nie da się korzystać z nich jak z drabinki, tylko na przemian: klamra, występ skalny, klamra, występ skalny. Potem nieco węższym fragmentem i znowu kilka metrów w górę. Dalej ponownie podciągamy się przez niewyraźną rysę, za którą pokonujemy oberwany i przewieszony fragment oraz dalej przez dobrze urzeźbioną, pochyloną ścianę o godzinie 12.30 osiągamy przełęcz Polski Grzebień (słow. Poľský hrebeň, niem. Polnischer Kamm, węg. Lengyel-nyereg; 2200 m n.p.m.), do której kiedyś dochodziło terytorium Polski (jeszcze w XVIII wieku przez Polski Grzebień przebiegała granica polsko-węgierska).

Na klamrach.
Na klamrach.

Na klamrach - krok na występ skalny.
Na klamrach - krok na występ skalny.

Węższy fragment powyżej klamer.
Węższy fragment powyżej klamer.

Przejście węższym fragmentem.
Przejście węższym fragmentem.

Oberwany fragment szlaku.

W górę przez niewyraźną rysę.
W górę przez niewyraźną rysę.

Znów podciągamy się wyżej.
Znów podciągamy się wyżej.

Ostatnie przęsła łańcucha przed Polskim Grzebieniem.
Ostatnie przęsła łańcucha przed Polskim Grzebieniem.

Na Polskim Grzebieniu jest dużo miejsca. Nie ma problemu ze znalezieniem sobie miejsca by spocząć. Spotykamy tu wielu turystów z regionu żywieckiego - z Oddziału Babiogórskiego PTTK. Będą wracać tą samą drogą, którą tu przybyli czyli z powrotem przez Dolinę Wielicką. Na drugą stronę przełęczy mamy dwie możliwości. Przejście na przełęcz Rohatka, a z niej do Doliny Staroleśnej, gdzie po drodze mamy schronisko Zbójnicką Chatę. Byłby to ciekawy wariant, ale zostawimy sobie go na inny dzień, bo od strony południowej pogoda ewidentnie się psuje. Jeszcze 10 minut temu przełęcz i okoliczne szczyty błyszczały w słońcu, a teraz osacza je mglistość chmur. Zrobiło się chłodniej. Z tego też względu rezygnujemy z wyjścia na Małą Wysoką, bo raczej nie ma szans na jakiekolwiek widoki z niej.

Polski Grzebień (słow. Poľský hrebeň, niem. Polnischer Kamm, węg. Lengyel-nyereg; 2200 m n.p.m.).
Polski Grzebień (słow. Poľský hrebeň, niem. Polnischer Kamm, węg. Lengyel-nyereg; 2200 m n.p.m.).

Na Polskim Grzebieniu.
Na Polskim Grzebieniu. Za nami Kocioł pod Polskim Grzebieniem ze Zmarzłym Stawem.

Ujście górnej części Doliny Litworowej.
Ujście górnej części Doliny Litworowej.
U wylotu doliny wznosi się Hruba Turnia (słow. Hrubá veža, niem. Dicker Turm, węg. Vastagtorony; 2091 m n.p.m.)
Za Hrubą Turnią ciągnie się Dolina Białej Wody.

Wielicki Szczyt (słow. Velický štít, niem. Felker Spitze, węg. Felkai-csúcs; 2318 m n.p.m.).
Wielicki Szczyt (słow. Velický štít, niem. Felker Spitze, węg. Felkai-csúcs; 2318 m n.p.m.),
z lewej widać Litworowy Szczyt (słow. Litvorový štít, niem. Litvorovyspitze, węg. Litvorovy-csúcs; 2423 m n.p.m.).

Od strony Doliny Wielickiej przybywa chmur.
Od strony Doliny Wielickiej przybywa chmur.

Rohatka (słow. Prielom, niem. Kerbchen, węg. Rovátka, 2288 m n.p.m.).
Rohatka (słow. Prielom, niem. Kerbchen, węg. Rovátka, 2288 m n.p.m.) - przełęcz pomiędzy
Małą Wysoką (słow. Východná Vysoká) i Dziką Turnią (słow. Divá veža) widziane z Polskiego Grzebienia.

Rohatka (słow. Prielom, niem. Kerbchen, węg. Rovátka, 2288 m n.p.m.).
Rohatka (słow. Prielom, niem. Kerbchen, węg. Rovátka, 2288 m n.p.m.).

Na Polskim Grzebieniu odpoczywamy do godziny 13.05. Panorama Doliny Wielickiej zdążyła do tego czasu zginąć w bieli. Na północy mamy Kocioł pod Polskim Grzebieniem stanowiący górną część Doliny Litworowej, do której zaczynamy schodzić. W Dolinie Litworowej sytuacja pogodowa wygląda korzystniej. Po tamtej stronie widać zarówno granatową taflę Zmarzłego Stawu, jak i błękit nieba, choć coraz więcej chmur i tam przedostaje się poprzez tatrzańską grań.

Dolina Wielicka ginie w bieli.
Dolina Wielicka wypełniła się bielą.

Do Kotła pod Polskim Grzebieniem prowadzą zielone znaki. Szlak wiedzie po zboczach usłanych drobnym piargiem. Po takim obsypującym się materiale trudno byłoby zejść, gdyby nie obudowano go drewnem. Po za tym jest stromo i dlatego obudowany drewnem szlak schodzi kilkoma zakosami.

Przed samym Rozstajem pod Polskim Grzebieniem drewniane umocnienia szlaku są jednak zniszczone. Obsunęły się w dół. Schodzimy zatem ostrożniej, uważając by nie poślizgnąć się, jak też by nie strącić kamieni, które spadając mogłyby zagrozić turystom znajdującym się przed nami. W ten sposób o godzinie 13.20 osiągamy Rozstaj pod Polskim Grzebieniem (słow. Razcestie pod Poľským hrebeňom; 2089 m n.p.m.), gdzie kończy się zielony szlak. Przez Rozstaj pod Polskim Grzebieniem przebiega niebieski szlak z Doliny Białej Wody na Rohatkę. Szlakiem tym kierujemy się na Dolinę Białej Wody.

Szlak obudowany drewnem na piargowych zboczach.
Szlak obudowany drewnem na piargowych zboczach.

Zniszczony fragment szlaku przed Rozstajem pod Polskim Grzebieniem.
Zniszczony fragment szlaku przed Rozstajem pod Polskim Grzebieniem.

Rozstaj pod Polskim Grzebieniem (słow. Razcestie pod Poľským hrebeňom; 2089 m n.p.m.).
Rozstaj pod Polskim Grzebieniem (słow. Razcestie pod Poľským hrebeňom; 2089 m n.p.m.).

Zmarzły Staw pod Polskim Grzebieniem (słow. Zamrznuté pleso, niem. Gefrorener See, węg. Fagyott-tó).
Zmarzły Staw pod Polskim Grzebieniem (słow. Zamrznuté pleso, niem. Gefrorener See, węg. Fagyott-tó).

Niedaleko od rozstaju pokonujemy skalną skarpę, przytrzymując się łańcucha. Znajdujemy się już w Kotle pod Polskim Grzebieniem, w Dolinie Litworowej (słow. Litvorová dolina, niem. Litvorovytal, węg. Litvorovy-völgy), która stanowi jedno z górnych pięter Doliny Białej Wody. Niebieski szlak przeprowadza nas rumowiskiem skalnym, blisko brzegu Zmarzłego Stawu pod Polskim Grzebieniem (słow. Zamrznuté pleso, niem. Gefrorener See, węg. Fagyott-tó).

Skalna skarpa z łańcuchem.
Skalna skarpa z łańcuchem.

Szlak przy Zmarzłym Stawie pod Polskim Grzebieniem.
Szlak przy Zmarzłym Stawie pod Polskim Grzebieniem.

Szlak przy Zmarzłym Stawie pod Polskim Grzebieniem.
Szlak przy Zmarzłym Stawie pod Polskim Grzebieniem.

Mała Wysoka widziana znad Zmarzłego Stawu pod Polskim Grzebieniem.
Mała Wysoka widziana znad Zmarzłego Stawu pod Polskim Grzebieniem.

Mijamy niewielkie stawki zwane Zmarzłymi Okami (słow. Zamrznuté oká). Nazwane zostały tak, ponieważ podobnie jak Zmarzły Staw, są pokryte lodem i śniegiem nawet do późnego lata. Osiągamy próg doliny, z którego widzimy Litworowy Staw (słow. Litvorové pleso) znajdujący się na wysokości około 1860 m n.p.m. Po prawej wznosi się odosobniona Hruba Turnia (słow. Hrubá veža, niem. Dicker Turm, węg. Vastagtorony, 2091 m n.p.m.).

Próg doliny przed odosobnioną Hrubą Turnią (słow. Hrubá veža, niem. Dicker Turm, węg. Vastagtorony, 2091 m n.p.m.).
Próg doliny przed odosobnioną Hrubą Turnią.

Litworowy Staw (słow. Litvorové pleso).
Litworowy Staw (słow. Litvorové pleso).

Na progu moreny szlak zatacza ostry łuk na prawo, a następnie wraca do wcześniejszego kierunku zakręcając w lewo. W ten sposób szlak sprowadza nas przez urwisty fragment progu. Tutaj też, jeszcze przed Litworowym Stawem niespodziewanie napotykamy młodą kozicę, która najpierw przygląda się nam, a potem spokojnie kieruje się w stronę Hrubej Turni. Niedługo potem o godzinie 14.15 docieramy nad brzeg Litworowego Stawu, mającego około 1,7 ha powierzchni i 18,0 m głębokości.


Spotkanie z kozicą.
Spotkanie z kozicą.

Kozica (Rupicapra rupicapra).
Kozica (Rupicapra rupicapra).
Kozica (Rupicapra rupicapra).

Otoczeni jesteśmy wspaniałymi graniami Tatr Wysokich, ale niestety większość z wierzchołków schowana jest już w chmurach. Będąc jeszcze stosunkowo wysoko mamy wrażenie, że czapa chmur wisi tuż nad nami. Z nad Litworowego Stawu szlak kieruje się na prawo i prowadzi przez chwilę po dużych głazach. Szybko rozpoczynamy zejście do niżej położonej Doliny Białej Wody.

Nad Litworowym Stawem.
Nad Litworowym Stawem.


Schodząc do Doliny Białej Wody często przecinamy wartki strumień Litworowego Potoku przelewający się po kamieniach. Przy szlaku pojawia się znacznie więcej zieleni, również kosodrzewina. Z prawej, gdzie rozpoczyna się główny ciąg Doliny Białej Wody ukazuje się potężny i charakterystyczny masyw Młynarza, a z lewej widzimy inną odnogę Doliny Białej Wody - Kaczą Dolinę otoczoną ścianą szczytów: Rysami, Gankiem, Żłobistym Szczytem, Zmarzłym Szczytem oraz Litworowym Szczytem. Ze znajdującego się tam Zielonego Stawu Kaczego (słow. Zelené Kačacie pleso, niem. Ententaler Grüner See, węg. Zöld-tó) wypływa Kaczy Potok, który tworzy na skalnym progu 15 metrową kaskadę zwaną Kaczą Siklawą.

Wartki strumień Litworowego Potoku.
Przez wartki strumień Litworowego Potoku.

Dolina Białej Wody. Z lewej widać ścianę Młynarza.
Dolina Białej Wody. Z lewej widać ścianę Młynarza.

Kacza Siklawa.
Kacza Siklawa.

Goryczka trojeściowa (Gentiana asclepiadea).
Goryczka trojeściowa (Gentiana asclepiadea).

Około godziny 15.00 rozpoczynają się serie krótkich mżawek, na tyle krótkich, iż trudno podjąć decyzję o konieczności założenia peleryny. Wkrótce szlak wchodzi do lasu, ale kamienista ścieżka jeszcze przez jakiś czas wije się po stromym zboczu. Jednak wkrótce traci na stromości. Około 15.30 idziemy już dość płasko zwyczajną dróżką leśną, wzdłuż szumiącego potoku Białej Wody.

Świerkowy las w Dolinie Białej Wody.
Świerkowy las w Dolinie Białej Wody.

Biała Woda (słow. Biela voda, niem. Poduplazkibach, węg. Poduplaszki-patak) jest głównym ciekiem Doliny Białej Wody. Powstaje tuż pod progiem Doliny Kaczej na wysokości około 1420 m n.p.m. z połączenia Kaczego Potoku i Litworowego Potoku. Jego nazwa wzięła się od jasnych kamieni tworzących koryto, wybitnie podkreślających krystaliczność wody górskiego potoku.

Biała Woda (słow. Biela voda, niem. Poduplazkibach, węg. Poduplaszki-patak).
Biała Woda (słow. Biela voda, niem. Poduplazkibach, węg. Poduplaszki-patak).

O godzinie 15.50 mijamy obozowisko taternickie TANAP. Dwie minuty później przecinamy zarastającą Polanę pod Wysoką (słow. Poľana pod Vysokou, niem. Pod Visoka, węg. Pod Viszoka) położoną na wysokości około 1310 m n.p.m., która przed II wojną światową była miejscem biwaków i bazą wypadową taterników. Do roku 1955 stały na niej również szałasy pasterskie górali z Rzepisk, Łapsz i Jurgowa. Od tego miejsca idziemy dalej szerszą, wygodną drogą leśną. Pokonywany odcinek szlaku jest trochę monotonny, ale raczej za sprawą aury. Deszczowe chmury zabierają sporo widoków na efektowne, wznoszące się ponad doliną granie, a szczególnie potężnego Młynarza (słow. Mlynár, niem. Müller, węg. Molnár, 2170 m n.p.m.) o skomplikowanej strukturze. Masyw Młynarza najbardziej efektownie prezentuje się właśnie od strony Doliny Białej Wody, wznosząc się ponad nią skalnymi i trawiastymi urwiskami.

Obozowisko taternickie TANAP pod Młynarzem.
Obozowisko taternickie TANAP pod Młynarzem.

Wzdłuż Białej Wody.
Wzdłuż Białej Wody.

Przez las wypełniony mchami.
Przez las wypełniony mchami.


Młynarz jest już za nami. Dolina opuszcza skalne otoczenie i robi się szersza. Od lewej dochodzi Dolina Rybiego Potoku - Rybi Potok łączy się tutaj z Białą Wodą i tworzy rzekę Białkę. Słowacy traktują jednak Rybi Potok jako dopływ Białej Wody i dlatego u nich Białka to wciąż Biały Potok. O godzinie 17.05 dochodzimy do linii granicznej, mijamy pierwszy słupek graniczny przy naszym szlaku i idziemy dalej wzdłuż granicy państwowej. Dziesięć minut później docieramy do polany z drewnianym domkiem i wiatą, pod którą zatrzymujemy się na 15 minut.

Biała Woda. Młynarz znajduje się już za nami (widoczny po prawej).
Biała Woda. Młynarz znajduje się już za nami (widoczny po prawej).

W głębi widoczny Młynarz.

Podczas dalszego marszu o godzinie 17.40 przecinamy Polanę Biała Woda (słow. Bielovodská poľana, niem. Bialkawiese, węg. Bialka-rét) z leśniczówką (słow. Horareň Biela voda). Jest tutaj obudowane źródełko wody, a także wiata i ławki. Do końca naszej wędrówki pozostało jeszcze 3,2 km po utwardzonej drodze.

Polana Biała Woda (słow. Bielovodská poľana, niem. Bialkawiese, węg. Bialka-rét).
Polana Biała Woda (słow. Bielovodská poľana, niem. Bialkawiese, węg. Bialka-rét)
i leśniczówka (słow. Horareň Biela voda).

Widok na Gęsią Szyję (1489 m n.p.m.).
Widok na Gęsią Szyję (1489 m n.p.m.) położoną w reglowej części Tatr Wysokich.

Na Łysą Polanę docieramy o godzinie 18.20. Mostem przekraczamy Białkę i jesteśmy w Polsce. Odbyliśmy długą wędrówkę. Udało się nam pokonać jedną z najdłuższych z tatrzańskich dolin, z rzadka odwiedzaną przez turystów. Jej długość liczy ponad 10 km, zaś cała pokonana trasa miała 22 km długości i 1236 m przewyższeń. Nie poznaliśmy jej jednak w pełni, dlatego już snujemy plany o powrocie.

Łysa Polana.
Łysa Polana.

Po zakończonej wędrówce pozostaje nam złapać busa do Zakopanego. Nie jest to łatwe. Przejeżdżają one tędy często, ale są zapełnione ludźmi wsiadającymi w Palenicy Białczańskiej, wracającymi z Morskiego Oka. Jednak mamy dużo szczęścia, nie czekamy długo i udaje się nam wsiąść już do drugiego z kolei busa. Wracamy do domu, trochę niewyspani i zmęczeni, ale bardzo usatysfakcjonowani.


Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas