Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ustroń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ustroń. Pokaż wszystkie posty
Uwielbiamy góry, wędrujemy po nich i zagłębiamy się w górskiej naturze, próbujemy ogarnąć rozległość fantastycznych krajobrazów, chłoniemy głęboko górskie powietrze. Góry są z natury surowe i niedostępne, ale mimo wszystko pociągają człowieka swoim pięknem, ale chyba też właśnie swoją surowością i niedostępnością. Podziwiamy górskie polany, bogactwo występującej na nich flory, którą mamy na wyciągnięcie ręki. Z tych samych polan możemy spojrzeć szerzej i dalej, aż po kres horyzontu. Jakże jest dobrze popatrzeć na świat z tej perspektywy. Czasem lepiej popatrzeć na coś z większego dystansu, by to docenić. Tam gdzieś na zboczu zobaczymy chałupkę z zagrodą, a może kilka obejść, zaś w dolinie zapewne usadowiła się wioska, a może nawet większe miasteczko. Gdy jesteśmy na tych wierchach, jakże często nawet do głowy nam nie przyjdzie, że na ich zboczach i w dolinach jest życie, że wiele pokoleń przecierało szlaki przez karpacką puszczę, po której sami stąpamy. Jednak dzikie, niedostępne góry nie sprzyjały osadnictwu, a ubogie gleby nie nadawały się pod uprawę na skalę pozwalającą żyć w górskim terenie. Ekspansja osadnictwa w Karpatach odniosła jednak sukces, bowiem przodkowie górali znali taką formę gospodarki, która nawet w trudnych górskich warunkach dawała im wszystko, co do życia było potrzebne: żywiła ich i ubierała. W wyniku tej gospodarki powstały górskie polany, którymi tak się rozkoszujemy, zarówno ich bioróżnorodnością, jak również roztaczającymi się z nich panoramami.

W ostatnich latach gospodarka ta jednak zanikła, a wraz z nią zanikają górskie polany. Niegdyś, ale nie tak dawno, wielu to jeszcze pamięta, jak po górskich halach niosły się dźwięki pasterskich dzwoneczków, a gdziekolwiek byś nie przysiadł mógłbyś posłuchać bacowskich opowieści o tajemnicach gór, magach i zbójnikach. Tak było również tu w Beskidzie Śląskim, gdzie zagościliśmy. Dziś na górskich halach tego regionu pozostali już tylko nieliczni pasterze ze swoimi stadami: Piotr Kohut z Koniakowa, Henryk Kukuczka z Istebnej, czy Michał Milerski z Nydku. Z różnych przyczyn pasterstwo stało się nieopłacalne. Jednak wciąż tkwi w sercach górali, nawet tutaj na Śląsku, gdzie góry znacząco zagospodarowane zostały nową infrastrukturą rekreacyjno-wypoczynkową, dającą pole nowym profesjom. A jednak przyjeżdżając tu do Ustronia wciąż słyszymy i widzimy żywe echo tradycji. Spod Karczmy Góralskiej wypływają nuty góralskiej muzyki, a dym niesie zapach pieczonej baraniny. W koszarze pasą się owce, tu i tam chadzają najprawdziwsi górale i zbójnicy. Dziś jest 16 sierpnia 2014 roku. W Ustroniu rozpoczęło się coroczne Święto Baraniny.

Tego roku to już IX edycja Święta Baraniny, nawiązującego do tradycji pasterskich i wartości jakie one niosą. Przesłaniem tej imprezy jest ratowanie tradycji, a także prezentacja swoistej kultury góralskiej, zarówno owczarstwa, jak też rękodzieła, czy muzyki. Inicjatorem tego znamienitego przedsięwzięcia jest Gromada Górali na Śląsku Cieszyńskim z siedzibą w Ustroniu, głównymi organizatorami są Jan Sztefek - Wielki zbójnik Gromady Górali na Śląsku Cieszyńskim i Leszek Makulski.

Konsul Generalna RP w Ostrawie Anna Olszewska i Poseł na Sejm RP Czesław Gluza.

Kapela Kaza Nędzy Urbasia TORKA.
Kapela Kaza Nędzy Urbasia TORKA.

Zanim jednak opowiemy co działo się pod Karczmą Góralską, przenieśmy się w inne miejsce, gdzie w ramach Święta Baraniny przeprowadzane są Mistrzostwa Polski w Podawaniu Baraniny. Nieopodal przy ulicy Sportowej, w siedzibie producenta urządzeń gastronomicznych RM GASTRO spotkali się najlepsi profesjonaliści w sztuce kulinarnej. Jury konkursu chyba nie miało prostego zadania. Kolejne zespoły z niezwykłą pieczołowitością przygotowywały niezwykłe kąski, które pożeraliśmy jedynie wzrokiem, bo oczywiście prawdziwe smakowanie było po stronie zawodowego jury. Znakomitych smaków jagnięciny mogliśmy jednak zakosztować na przygotowanym poczęstunku dla gości Mistrzostw Polski w Podawaniu Baraniny, a były one poezją dla podniebienia. A kto wygrał konkurs? Dowiemy się później podczas części folklorystycznej tej imprezy w Karczmie Góralskiej. Zatem udajmy się tam.

RM GASTRO.
RM GASTRO.


IX Mistrzostwa Polski w Podawaniu Baraniny.

IX Mistrzostwa Polski w Podawaniu Baraniny.

IX Mistrzostwa Polski w Podawaniu Baraniny.

IX Mistrzostwa Polski w Podawaniu Baraniny.

IX Mistrzostwa Polski w Podawaniu Baraniny.

IX Mistrzostwa Polski w Podawaniu Baraniny.
Zadanie jury nie jest łatwe.

Tam już jest mała zagródka z owieczkami. Duże, małe, wszystkie śliczne, nieco płochliwe, a jakże przyjaźnie nastawione, ku radości dzieci, ale też i dorosłych. Ileż to kultur oparło swój żywot na tym niedużym zwierzęciu - zastanawiamy się - a ileż to symbolicznych znaczeń przyniosła owca od czasów starożytności, do czasów kiedy stała się zwierzęciem udomowionym, dającym ludziom mleko, mięso, skóry i wełnę. Wieki temu owca stała się symbolem: miłości i dobroci, miłosierdzia i przebaczenia, ofiarności i poświęcenia się, i wielu innych cech, czasem nawet przeciwstawnych.




Owczej zagródki pilnuje Karol Zorychta z Dzięgielowa, hodowca owiec, który na oczach widzów zrobił pokaz strzyżenia owcy, ale nie maszynką elektryczną, jak to zazwyczaj robi się obecnie, ale tradycyjnie, za pomocą specjalnych stalowych nożyc. Zrobił to nadzwyczaj wprawnie, nie pozostawiając na skórze owcy żadnych nierówności, czyli tzw. „schodów”.

Karol Zorychta z Dzięgielowa podczas pokaz strzyżenia owcy.
Karol Zorychta z Dzięgielowa podczas pokazu strzyżenia owcy.

Tymczasem przed karczmą słychać huk strzałów z pistoletów na wiwat. To zbójnicy oraz członkowie Cieszyńskiego Bractwa Kurkowego. Przygotowali oni armatę! Do zapalenia lontu zaproszono Konsul Generalną RP w Ostrawie Annę Olszewską. Najpierw nastąpił ogłuszający huk, a potem siwy dym uniósł się nad okolicą. Jeszcze emocje nie opadły, a wtem rozległa się salwa z broni czarnoprochowej.

Armata przygotowana.
Armata przygotowana.

Konsul Generalna RP w Ostrawie Anna Olszewska zapala lont.
Konsul Generalna RP w Ostrawie Anna Olszewska zapala lont.

I jeszcze salwa z broni czarnoprochowej.
I jeszcze salwa z broni czarnoprochowej.

Na tarasie karczmy pojawiają się kolejni muzycy. Gra żwawo kapela, jakby muzyką chciała rozgonić chmury deszczowe, które pojawiły się nad nami. Stajemy w długiej kolejce, by kupić sobie coś z jagnięciny. Wszak po to też tutaj przyjechaliśmy, by spróbować tego specjału przygotowanego tradycyjnie na otwartym ogniu. Czymże jest baranina - tłumaczy dr Michał Milerski z Nydku, który jest znakomitym konferansjerem, a swoją wiedzą i kompetencją uświetnia imprezę. Takiego mięsa na co dzień nie jadamy, a szkoda bo jak gadają górale: tyn gdo jy jagnioki żyje dłógi roki. Mięso jagnięce jest lekkostrawnym pokarmem, bogatym w białka, wszystkie niezbędne aminokwasy w zbilansowanych proporcjach. Jest też źródłem cennych witamin, zwłaszcza z grupy B, a także substancji mineralnych, w tym żelaza. W jagnięcym i owczym mięsie, tak samo jak w owczym mleku zawarty jest sprzężony kwas linolowy o właściwościach przeciwnowotworowych i odchudzających. To oczywiście nie wszystkie pożytki płynące ze spożywania jagnięciny, dlatego zainteresowanych odsyłamy do fachowej literatury.

Dr Michał Milerski z Nydku.
Dr Michał Milerski z Nydku.

Deszcz ustaje, ale nie stanowił on problemu. Gospodarze zadbali, aby wokół karczmy można było się schronić, usiąść przy ławie i spokojnie coś skonsumować, albo po prostu tylko popatrzeć na to co dzieje się przed Karczmą Góralską. A pojawił się właśnie przy niej kucharz znany i znamienity, to on we własnej osobie - Remigiusz Rączka. Co nam dziś przyrządzi, hmm... nie trudno zgadnąć z czego będzie gotował... oczywiście... z jagnięciny. Wszyscy mogą popatrzeć jak „Rączka gotuje, Rączka gotuje, lewa wymiesza, prawa robi test, Rączka gotuje, Raczka gotuje, tak przyprawi, że ze smakiem zjesz”.

Remigiusz Rączka wraz z pomocnikiem Kamilem Widenką gotowali potrawy z jagnięciny.
Remigiusz Rączka wraz z pomocnikiem Kamilem Widenką gotowali potrawy z jagnięciny.

Remigiusz Rączka wraz z pomocnikiem Kamilem Widenką gotowali potrawy z jagnięciny.

Palce lizać, a gdyby ktoś chciał więcej, to może sobie kupić do domu nawet całe jagnię. Dr Michał Milerski osobiście zademonstrował co i jak zrobić, by go zmieścić w lodówce, czy zamrażarce - co, jak i czym pokroić, by dokonać kompletnego rozbioru jagnięcia. W międzyczasie kapela wtórowała:
Nic mě netěší jak řeznické řemeslo,
Ráno vstanu jdu do krámu, uříznu si kus salámu.
Řezník chodí po dědině, poplácává hospodyně,
Nic mě tak netěší, jak řeznické řemeslo.
Pokaz rozbioru jagnięcia w wykonaniu dr Michała Milerskiego z Nydku.
Pokaz rozbioru jagnięcia w wykonaniu dr Michała Milerskiego z Nydku.

Kapele nieustannie przygrywają. Słoneczko wraca na nieboskłon. Grają dziś uznane kapele góralskie: Kazo Nędza Urbaś z „Torką”, „Oldrzychowice”, gajdosz Otmar Kantor Bukoń, a na wieczór ma pod karczmę zajechać „Tekla Klebetnica”. Przed sceną podryguje Jan Śliwka góral z jednego z najstarszych rodów w Ustroniu, który niegdyś wypasał na Czantorii. Dziś pełen energii z uśmiechem na twarzy jest przykładem człowieka, który zna wartości jadła, które daje nam owca.

Otmar Kantor Bukoń.
Otmar Kantor Bukoń.

Jan Śliwka góral jednego z najstarszych rodów w Ustroniu, który niegdyś wypasał na Czantorii.
W towarzystwie Jana Śliwki - górala z jednego z najstarszych rodów w Ustroniu,
który niegdyś wypasał na Czantorii.

Wielki Zbójnik Jan Sztefek i Kazo Nędza Urbaś.
Wielki Zbójnik Jan Sztefek i Kazo Nędza Urbaś.


Zbliża się godzina siedemnasta. Dziecięcy konkurs plastyczny został już zakończony, nagrody zostały rozdane. Również rywalizacja IX Mistrzostw Polski w Podawaniu Baraniny zakończyła się już parę godzin temu. Czas oczekiwania na ogłoszenie wyników właśnie minął. Oto werdykt jury - trzy najlepsze zespoły:
  • I miejsce zajmują Tomáš Janíček i Vojta Hacsik z Junior Team Stowarzyszenia Kucharzy i Cukierników Republiki Czeskiej - zarazem najmłodsza ekipa, która zdobyła nagrodę Wielkiego Zbójnika.
  • II miejsce zajmuje zespół w składzie Adam Rokicki i Robert Pęcherzewski z Restauracji „Endorfina” w Warszawie, którzy jednocześnie jako najlepszy polski zespół zdobywa też nominację do Kulinarnego Pucharu Polski.
  • III miejsce: Miłosz Kępka i Roman Dziwisz z Hotelu „Hugo” w Kędzierzynie-Koźlu.
Tomáš Janíček i Vojta Hacsik z Junior Team Stowarzyszenia Kucharzy i Cukierników Republiki Czeskiej (I miejsce).
I miejsce
Tomáš Janíček i Vojta Hacsik z Junior Team Stowarzyszenia Kucharzy i Cukierników Republiki Czeskiej.

Adam Rokicki i Robert Pęcherzewski z Restauracji „Endorfina” w Warszawie (II miejsce).
II miejsce
Adam Rokicki i Robert Pęcherzewski z Restauracji „Endorfina” w Warszawie.

Miłosz Kępka i Roman Dziwisz z Hotelu „Hugo” w Kędzierzyn-Koźle (III miejsce).
III miejsce
Miłosz Kępka i Roman Dziwisz z Hotelu „Hugo” w Kędzierzynie-Koźlu.

Tomáš Janíček i Vojta Hacsik oraz my
Tomáš Janíček i Vojta Hacsik oraz my.

Święto Baraniny trwa jeszcze w Ustroniu do późnych godzin wieczornych. Do końca zostać niestety nie możemy. Dobrze było pobyć u boku cieszyńskich górali i zbójników. Kończymy uroczy pobyt nieopodal miejsca gdzie jakiś czas temu zaczynaliśmy, a innym razem kończyliśmy wędrówkę przez całą długość polskich Beskidów, pokonując dystans Głównego Szlaku Beskidzkiego. To dla nas tym bardziej szczególne miejsce, bo tu siła góralskiej tradycji łączy się z górską wędrówką.


Dziękujemy Wielkiemu Zbójnikowi, Janowi Sztefkowi za zaproszenie, a także pamiątkowy beskidzki łobuszek, a przede wszystkim za niezapomniane spotkanie, świetną zabawę, lekcję tradycji i beskidzkiej kultury. Niech Wasze pasterskie hale, góry i doliny po których razem stąpamy nigdy nie zapomną ujmującego głosu pasterskich trombit. Niechaj pasterstwo wraca na Wasze ziemie, dla dobra przyrody i dla nas wszystkich.

Gazeta Ustrońska
Gazeta Ustrońska

www.zwrot.cz





za nami
pozostało
519,0 km
0,0 km
Niestety skończyło się. Nasz czerwony szlak doprowadził nas do czerwonej kropki w Ustroniu. Jeszcze trudno nam uwierzyć, że tak to szybko się skończyło, przygoda na całe życie, jakie jeszcze nam pozostało. I co dalej? Radość przeplata się ze smutkiem. Jesteśmy szczęśliwi, że udało się dotrzeć pomyślnie do końca, pokonując ponad 500 km niezwykle ekscytującej trasy, ale co będzie jutro… bez plecaka i wędrówki, lasu, gór, dolin i polanki na której można usiąść, odpocząć, zetrzeć pot z czoła i popatrzeć na przepiękne górskie widoki.

Te kilkanaście dni spędzonych na szlaku było dla nas prawdziwą, najwspanialszą przygodą turystyczną. Szkoda tylko, że nie dłuższą. Wielodniowa, wytrwała wędrówka dała wiele ponad przeciętnych doznań, wypełnionych niezwyczajnymi walorami estetycznymi. Trudno powiedzieć, ile zdobyliśmy przez ten czas szczytów górskich, większych i mniejszych, ale nie tylko one stanowią o wspaniałości Głównego Szlaku Beskidzkiego. Dziś to wiemy, że to za czym się tęskni po pokonaniu tego szlaku to bezpośrednia bliskość z przyrodą, a także niezwykli mieszkańcy odwiedzanych regionów, którzy nie raz wsparli nas życzliwością i wskazówką na szlaku. Strumienie potu, zmęczenie i cały poniesiony trud wędrówki warte były tego wszystkiego. Teraz rozpiera nas chęć podzielenia się wszystkim wrażeniami z Głównego Szlaku Beskidzkiego. Gdy wrócimy do domu i trochę ochłoniemy, w ramach podsumowania naszej wyprawy na pewno coś jeszcze napiszemy. W sposób kompleksowy zaprezentujemy to co widziały nasze oczy i do czego teraz tęskni serce i dusza.

Tymczasem dziękujemy wszystkim, którzy trzymali za nas kciuki byśmy dotrwali do końca, za każdy komentarz pod naszymi relacjami oraz zawarte w nich słowa otuchy i wsparcia. Dziękujemy również tym wszystkim, z którymi mieliśmy przyjemność wspólnego wędrowania, z którymi mogliśmy wspólnie pogawędzić podczas postoju w schronisku lub podczas spotkania na szlaku. Dziękujemy za każde pozdrowienie, każde dobre słowo, wskazówkę, czy radę. Kiedyś na pewno znów spotkamy się w trakcie wędrówki, czego bardzo pragniemy.

POGODA:
noc
rano
dzień
wieczór
zachmurzenie umiarkowane
prawie pochmurno
zachmurzenie duże
zachmurzenie duże

TRASA:
Schronisko PTTK na Stożku/Wielki Stożek (979 m n.p.m.) [czerwony szlak] Stożek Mały (843 m n.p.m.) [czerwony szlak] Cieślar (920 m n.p.m.) [czerwony szlak] Soszów Wielki (885 m n.p.m.) [czerwony szlak] Schronisko na Soszowie Wielkim (792 m n.p.m.) [czerwony szlak] Soszów Mały (762 m n.p.m.) [czerwony szlak] Przełęcz Beskidek (684 m n.p.m.) [czerwony szlak] Wielka Czantoria (995 m n.p.m.) [czerwony szlak] Ustroń Polana PKP (380 m n.p.m.) [czerwony szlak] Schronisko PTTK na Równicy (785 m n.p.m.) [czerwony szlak] Ustroń (330 m n.p.m.)

Ustroń [kolej] Katowice [kolej] Kraków

OPIS:
Zejście spod Schroniska PTTK na Stożku początkowo jest spokojne, ale jego końcówka robi się nagle bardzo ostra. Po przejściu przez przełęcz wspinamy się na Małego Stożka, a droga wchodzi na otwarte tereny z pojedynczymi zabudowaniami. Za Małym Stożkiem wciąż lekko pniemy się do góry na szczyt Cieślara (920 m n.p.m.), z którego mamy malowniczą panoramę na Beskid Śląski, głównie w kierunku wschodnim. Warto z tego miejsca spojrzeć też za siebie, w kierunku Wielkiego Stożka.

Na dalszym odcinku nasz szlak wiodąc szeroką drogą gruntową, przechodzi w niewielkiej odległości od szczytu Soszów Wielki (886 m n.p.m.). Schodząc z jego stoków mijamy klimatyczną karczmę „Lepiarzówka”, a potem prywatne Schronisko na Soszowie Wielkim. Następnie przechodzimy przez porośnięty bukowym lasem Soszów Mały i za przełęczą Beskidek (684 m n.p.m.) rozpoczynamy podejście na Wielką Czantorię.

Szczyt Wielkiej Czantorii (995 m n.p.m.) otoczony jest żyzną buczyną karpacką, roślinnością charakterystyczną dla pierwotnej puszczy karpackiej. Dookolną panoramę można podziwiać korzystając z 29 metrowej wieży widokowej znajdującej się po czeskiej stronie. Na szczycie Wielkiej Czantorii opuszamy sąsiedztwo granicy polsko-czeskiej. Do Polany Stokłosica schodzimy z niej łagodnie przez las. Na Polanie Stokłosica szlak stromo opada równolegle do stoku narciarskiego, wytracając ponad 500 metrów wysokości na odcinku 2,4 km. W ten sposób schodzimy do Ustronia Polany.

W Ustroniu Polana przejściem podziemnym przechodzimy pod drogą wojewódzka nr 941 na stację kolejową „Ustroń Polana”. Po przekroczeniu torów kolejowych przechodzimy między kilkoma zabudowaniami, po czym kładką dla pieszych przekraczamy Wisłę. Zaraz dalej na skrzyżowaniu dróg skręcamy w lewo i rozpoczynamy podejście stoku Równicy.

Początkowo idziemy wzdłuż szosy, która biegnie do samego schroniska i sprawia, że jest ono łatwo osiągalne dla każdego. Nasz czerwony szlak ponad ostatnimi zabudowaniami Jaszowca schodzi z tej drogi i skręca do lasu. Wychodzi z niego niemal naprzeciwko starej góralskiej chałupy z 1793 roku, w której funkcjonuje teraz restauracja „Koliba pod Czarcim Kopytem”. Stąd do schroniska jest już bardzo blisko, tylko kilkadziesiąt metrów szosą.

Schronisko PTTK pod Równicą wybudowali w 1923 roku Niemcy, jako niewielki obiekt noclegowy. W 1926 roku odkupił je Oddział Górnośląski PTT z Katowic i rozbudował go do znacznie większego, stylowego obiektu z instalacją wodociągową i kanalizacją. Podczas II wojny światowej schronisko znajdowało się w rękach niemieckiej organizacji Beskidenverein, a po wojnie powróciło z powrotem pod opiekę PTT.

Szczytu Równicy (885 m n.p.m.) czerwony szlak nie zdobywa. Spod Schroniska PTTK pod Równicą od razu schodzimy do centrum Ustronia. Na stokach Równicy nasza ścieżka mija Kamień Ewangelików - leśny ołtarz, przy którym w okresie kontrreformacji (lata 1654-1709) protestanci w ukryciu odprawiali nabożeństwa. Na kamieniu tym wyryty jest krzyż i kielich. Obok niego znajduje się inny głaz z wyrytym staropolskim tłumaczeniem słów z księgi Mojżesza: „Miejsce w którym stoisz, ziemia święta jest”. Schodzimy dalej ponad jarem potoku Gościeradowca. Szybko obniżamy swoją wysokość i wkrótce wchodzimy na zabudowany obszar Ustronia. Przechodzimy mostem przez Wisłę i chwilę później jesteśmy już na dworcu PKP „Ustroń-Zdrój”. Tu mamy czerwoną kropkę końcową czerwonego szlaku.

Pod Schroniskiem PTTK na Stożku.
Pod Schroniskiem PTTK na Stożku.

Podejście na Cieślar. Z tyłu widać zalesiony Stożek Wielki (czes. Velký Stožek; 979 m n.p.m.).
Podejście na Cieślar. Z tyłu widać zalesiony Stożek Wielki (czes. Velký Stožek; 979 m n.p.m.).

Cieślar (920 m n.p.m.) - szczyt pokryty polanami.
Cieślar (920 m n.p.m.) - szczyt pokryty polanami.

Soszów Wielki (czes. Velký Šošov; 886 m n.p.m.) - zejście ze szczytu.
Soszów Wielki (czes. Velký Šošov; 886 m n.p.m.) - zejście ze szczytu.
W dole widać karczmę „Lepiarzówkę”, a przed nami Wielką Czantorię.

Schronisko na Soszowie Wielkim.
Schronisko na Soszowie Wielkim - prywatne schronisko turystyczne
położone jest na wysokości 792 m n.p.m.

Niezalesiony, łagodny fragment podejścia na Wielką Czantorię.
Niezalesiony, łagodny fragment podejścia na Wielką Czantorię.

Wielka Czantoria (czes. Velká Čantoryje, niem. Großer Czantory-Berg, 995 m n.p.m.).
Wielka Czantoria (czes. Velká Čantoryje, niem. Großer Czantory-Berg, 995 m n.p.m.).

Pod wieżą widokową na Wielkiej Czantorii.
Pod wieżą widokową na Wielkiej Czantorii.

Stokłosica (770-850 m n.p.m.).
Stokłosica (770-850 m n.p.m.) - polana na grzbiecie opadającym ze szczytu Wielkiej Czantorii
z panoramą na część Beskidu Śląskiego za doliną Wisły, z dominującą na pierwszym planie Równicą.

Panorama ze Stokłosicy.
Panorama ze Stokłosicy.

Stokłosica (770-850 m n.p.m.).
Stokłosica (770-850 m n.p.m.).

Strome zejście wzdłuż nartostrady na stoku Wielkiej Czantorii.
Strome zejście wzdłuż nartostrady na stoku Wielkiej Czantorii.

Strome zejście wzdłuż nartostrady na stoku Wielkiej Czantorii.
Strome zejście wzdłuż nartostrady na stoku Wielkiej Czantorii.

Strome zejście wzdłuż nartostrady na stoku Wielkiej Czantorii.
Strome zejście wzdłuż nartostrady na stoku Wielkiej Czantorii.

Ustroń Polana - przejście na drugi brzeg Wisły.
Ustroń Polana - przejście na drugi brzeg Wisły.

Widok ze stoków Równicy.
Widok ze stoków Równicy.

Polana na podejściu Równicy.
Polana na podejściu Równicy.

Wejście na teren „Koliby pod Czarcim Kopytem”.
Wejście na teren „Koliby pod Czarcim Kopytem”.

Ostatni posiłek na trasie wędrówki.
Ostatni posiłek na trasie wędrówki.
Z Biesów 18 dni temu wyruszyliśmy i nie strach nam zasiąść w „Kolibie pod Czarcim Kopytem”.

U wrót „Koliby pod Czarcim Kopytem”.
U wrót „Koliby pod Czarcim Kopytem”.

Schronisko PTTK na Równicy (767 m n.p.m.).
Schronisko PTTK na Równicy (767 m n.p.m.).

Zejście z Równicy do Ustronia-Zdroju.
Zejście z Równicy do Ustronia-Zdroju.

Pogórze Cieszyńskie - panorama z ostatniego zbocza górskiego na szlaku.
Pogórze Cieszyńskie - panorama z ostatniego zbocza górskiego na szlaku.

Kamienista droga ponad jarem Gościeradowca.
Kamienista droga ponad jarem Gościeradowca.

Ustroń-Zdrój - końcowa kropka szlaku.
Ustroń-Zdrój - końcowa kropka szlaku. Wędrówka zakończona.

Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas