Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czupel (B.Mały). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czupel (B.Mały). Pokaż wszystkie posty
Połowa stycznia, a w Krakowie zimy ani widu, ani słychu. Gdzie się udać by ją spotkać? Wcale nie trzeba iść w wysokie góry, ot wystarczy tylko w Beskid Mały, niewielkie pasemko, gdzie najwyższy szczyt Czupel liczy sobie tylko 933 m n.p.m. Choć Beskid Mały to góry niewielkie, to jakże piękne o każdej porze roku.

TRASA:
Przełęcz Przegibek (663 m n.p.m.) [niebieski szlak] Schronisko PTTK na Magurce Wilkowickiej (909 m n.p.m.) [niebieski szlak]Czupel (933 m n.p.m.) [niebieski szlak] Wysokie Siodło Międzybrodzie Bialskie

OPIS:
Dzisiejszego dnia, gdy dotarliśmy na przełęcz Przegibek, położoną niewiele niżej od najwyższego szczytu tych gór zobaczyliśmy cudowną zimę. Aurę, jakiej każdy życzyłby sobie w Boże Narodzenie, czy już nawet w Mikołajki. Pamiętamy z dzieciństwa taką właśnie zimę z pierwszym puszystym śniegiem na początku grudnia, czy nawet już końcem listopada. Bajkowo biało obsypane domy, świerki, jodły, wydeptane dróżki... marzycie? Nasze marzenie zostało w tym momencie spełnione. Przed nami biała, wydeptana dróżka pnąca się na stok górski, który niknie w nisko wiszącej, śnieżnej chmurze. Widoków dziś raczej nie będzie, ale czy zawsze muszą być. Ot nie tylko za ich sprawą płynie sława gór.

Śnieżek delikatnie prószy. Temperatura niezbyt niska. Jest piękniej niż myśleliśmy. Ubrani trochę na letnio, buty, kurtka, ale bynajmniej nie dlatego, aby bagatelizować góry i aurę. Jest po prostu w sam raz ciepło, a w plecaku polar czeka w pogotowiu. Schronisko zaś niespełna godzinę drogi stąd, może ciut więcej, bo przecież mamy zimowe warunki.

Przełęcz Przegibek (663 m n.p.m.).
Przełęcz Przegibek (663 m n.p.m.).

Przełęcz Przegibek ze szlaku na Magurkę.
Przełęcz Przegibek ze szlaku na Magurkę.

Ruszamy z Przegibka na zimowy Beskid o godzinie 9.50, wprost na Magurkę Wilkowicką. Z prawej zaraz przy przełęczy mijamy Pomnik Ofiar Wojny. Chwilkę zatrzymujemy się przy nim. To pomnik bezimienny wzniesiony w roku 1996 przez Związek Inwalidów Wojennych RO z oddziału w Bielsku-Białej. Stanowi hołd pamięci bohaterów, którzy walczyli i ginęli w obronie Podbeskidzia. Ma formę obelisku z krzyżem.

Pomnik Ofiar Wojny.
Pomnik Ofiar Wojny.

W drodze na Magurkę Wilkowicką.
W drodze na Magurkę Wilkowicką.

Po kilkunastu minutach dreptania ścieżką wchodzimy na szerszą drogę - skręcamy na nią w prawo, lecz po chwili opuszczamy ją. Pokonujemy dalej niezbyt strome zbocze, zwarcie, ale niezbyt gęsto porośnięte świerkami i innymi drzewami. W dali widać tabliczkę szlaku narciarskiego. Stoki Magurki Wilkowickiej pocięte są szlakami narciarstwa śladowego. Skupiające się wokół schroniska stojącego na szczycie góry, stanowią znakomitą sieć tras z zapleczem gastronomicznym i noclegowym. Historia uprawiania narciarstwa biegowego na Magurce Wilkowickiej sięga stu lat, czasów arcyksiężnej Marii Teresy Habsburg, która zaczęła uprawiać tutaj tą dyscyplinę. Od 2005 roku Gmina Wilkowice organizuje tutaj biegi narciarskie otwarte pod nazwą Puchar Magurki „Śladami Arcyksiężnej Marii Teresy”, zaś od 2007 roku podobne zawody w biegach przełajowych.

W dali widać tabliczkę szlaku narciarskiego.
W dali widać tabliczkę szlaku narciarskiego.

Stok porośnięty jest niezbyt gęsto świerkami i innymi drzewami.
Stok porośnięty jest niezbyt gęsto świerkami i innymi drzewami.
Stok porośnięty jest niezbyt gęsto świerkami i innymi drzewami.

Szlak niebawem prowadzi coraz bardziej płasko. Wychodzimy na rozległe polany zarastające chyba borówczyskami. Pod pierzyną śniegu trudno zidentyfikować dokładnie co pod nim zimuje. Wkrótce z prawej mijamy sklep spożywczy (tak to nie żart), bo ludzie mieszkają tutaj niemal po sam grzbiet pasma. Na południowo-zachodnich stokach stoją domy górskich przysiółków Wilkowic.

Szlak zaczyna prowadzić bardziej płasko.
Szlak zaczyna prowadzić bardziej płasko.

Gdy dołączy żółty szlak do szczytu i schroniska jest już mniej niż 200 metrów.
Gdy dołączy żółty szlak do szczytu i schroniska jest już mniej niż 200 metrów.

Przy tablicy kierującej do sklepu spożywczego.
Przy tablicy kierującej do sklepu spożywczego.

Nieco dalej mamy szczyt Magurki Wilkowickiej (niem. Josefsberg; 909 m n.p.m.) z anteną nadajnika radiowego. Kilka kroków dalej stoi budynek Schroniska PTTK na Magurce Wilkowickiej. Schronisko to zostało wybudowane przez niemiecką organizację turystyczną „Beskiden-Verein” w 1903 roku, a właściwie jeszcze nie to, które dzisiaj stoi. Było to pierwsze schronisko na Magurce, które spłonęło dwa lata po wybudowaniu. W 1907 roku wzniesiono nowe schronisko nazwane „Erzherzogin Maria Theresia - Schutzhaus auf dem Josefsberg”, ale i to spłonęło w pożarze w 1912 roku. Wówczas to szczyt Magurski nosił nazwę Josefsberg od bijącego tutaj źródła św. Józefa i stojącej przy nim kapliczki świętego. Rok po pożarze drugiego schroniska wzniesiono kolejne schronisko tym razem murowane, na owe czasu bardzo nowoczesne, stanowiące centrum ośrodka sportów zimowych. Schronisko to, po kilku przebudowach przetrwało do dzisiejszych czasów.

Magurka Wilkowicka (909 m n.p.m.).
Magurka Wilkowicka (909 m n.p.m.).

Schronisko PTTK na Magurce Wilkowickiej (909 m n.p.m.).
Schronisko PTTK na Magurce Wilkowickiej (909 m n.p.m.).

Osiągnowszy szczyt Magurki Wilkowickiej o godzinie 10.40 wchodzimy do wnętrza Schroniska PTTK na Magurce Wilkowickiej. Jest gwarno, ale nie tłoczno. Na przybudowanej werandzie tylko jedna ława zajęta. Wybieramy jedną z pozostałych wolnych. Znamy tutejszą dobrą kuchnię. Parę chwil niezdecydowania co wybrać z menu... może flaczki? Może być, a do tego szklaneczka złocisteg. Ciepła herbata zostaje w termosie schowana w plecaku.

Siedzimy sobie, gadamy z Żaczkami, pieczętujemy książeczki. Stemple na naszym stoliku sprawiają, że przewija się przy nim mnóstwo turystów. Pojawia się też liczne grupa najmłodszych turystów z oddziału PTTK w Bielsku-Białej, nominowani do... ależ oczywiście do medalu „Złote Buty”. Siedmiu nowych zdobywców Magurki Wilkowickiej stało się tego dnia właścicielami „Złotych Butów”: Julia Małysiak, Milena Hickiewicz, Alicja Czuż, Julia Żak, Adrian Żak, Wiktoria Małysiak i Mikołaj Przygoda. Bardzo im gratulujemy zimowego wejścia na Magurkę, no i oczywiście medalu. Wędrujcie dalej po górach i czerpcie z nich radość, satysfakcję z podjętego trudu, promienny uśmiech taki, jaki widzieliśmy tego dnia na Waszych twarzach niech zawsze na nich gości. Gratulujemy również pani opiekunce, przewodniczce grupy młodych wędrowców.

Schronisko PTTK na Magurce Wilkowickiej. Nowi właściciele „Złotych Butów”.
Nowi właściciele „Złotych Butów”.

Zasiedzieliśmy się w schronisku. Trochę się przeluźniło. Właściwie to została niewielka grupka osób. Opuszczamy mury schroniska o godziny 12.45. Idziemy dalej niebieskim szlakiem po grzbiecie pasma. Kierujemy się na Czupel. Prószy bardziej niż wcześniej. Droga grzbietowa , która podążamy jest bielutka. Puszystego śniegu jest może z dwadzieścia centymetrów, może więcej. Jest cudownie, choć okolica ogarnięta jest mgłą.

Magurka Wilkowicka (909 m n.p.m.).
Magurka Wilkowicka (909 m n.p.m.).

Schronisko PTTK na Magurce Wilkowickiej (909 m n.p.m.).
Schronisko PTTK na Magurce Wilkowickiej (909 m n.p.m.).

Skraj polany na Magurze Wilkowickiej.
Skraj polany na Magurze Wilkowickiej.
Skraj polany na Magurze Wilkowickiej.

Zamglone widoki ze szlaku.
Zamglone widoki ze szlaku.

Na szlaku.
Na szlaku.

Mijamy niewielki garb (nienazwany) na grzbiecie. Niedaleko za nim, przed kolejnym garbem, w miejscu gdzie czarny szlak odchodzi od naszego niebieskiego jest jaskinia. Na wielu mapach jest znaczona w złej lokalizacji, lecz tym razem szybko trafiamy na zagłębienie terenu ze skalistą szczeliną. W szczelinie jest ciasny otwór wejściowy prowadzący do dość przestronnego wnętrza jaskini. Wpierw jednak trzeba się nieco wczołgać przez kilkumetrowy, ciasny otwór. Jaskinia ta nosi nazwę „Wietrzna Dziura”. Znana była miejscowej ludności od dawna, a informacje o niej znaleźć można w „Dziejopisie Żywieckim” napisanej przez Andrzeja Komonieckiego, żyjącego w latach 1658-1729.

Przed nami odejście czarnego szlaku przy którym znajdujemy otwór jaskini.
Przed nami odejście czarnego szlaku przy którym znajdujemy otwór jaskini.

Szczelina z wejściem do jaskini.
Szczelina z wejściem do jaskini.

Wejście do jaskini „Wietrzna Dziura”.

„Wietrzna Dziura”.
„Wietrzna Dziura”.
„Wietrzna Dziura”.
„Wietrzna Dziura”.
„Wietrzna Dziura”.

O godzinie 13.20 opuszczamy obszar „Wietrznej Dziury” i idziemy dalej za niebieskimi znakami. Przechodzimy przez kolejny nienazwany garb. Wkrótce, troszkę ostrzej szlak prowadzi nas do najwyższego szczytu Beskidu Małego. Na szczyt Czupla wchodzimy o godzinie 13.50. Las przetrzebiony przez sine wiatry oferuje współczesnym bardzo ładne panoramy. Dzisiaj spowity w mglistej chmurze otoczony jest klimatem tajemnic.

Droga grzbietowa po której prowadzi niebieski szlak.
Droga grzbietowa po której prowadzi niebieski szlak.

Garb grzbietowy przed Czuplem.
Garb grzbietowy przed Czuplem.

Szlak na Czupel.
Szlak na Czupel.

Widoki ze szlaku.
Widoki ze szlaku.

W drodze na Czupel.
W drodze na Czupel.

Krótki postój, pamiątkowe zdjęcie i schodzimy. Mijamy stanowisko odpoczynku z ławeczkami ustawionymi przy kamiennym kopczyku, po czym szlak daje ostrzej w dół. Po kilku minutach bieg szlaku poziomuje się. Przechodzimy obok rozdroża Pod Czuplem, gdzie dochodzi czerwony szlak z Łodygowic, a po kilkudziesięciu metrach kolejne rozdroże Pod Rogaczem, gdzie szlaki niebieski i czerwony rozchodzą się. Niebieski zaczyna sprowadzać do Czernichowa, a czerwony do Międzybrodzia Bialskiego. Za czerwonymi znakami schodzimy do Międzybrodzia Bialskiego.

Czupel (933 m n.p.m.).
Czupel (933 m n.p.m.).

Czupel (933 m n.p.m.).
Czupel.

Stanowisko do odpoczynku na Czuplu.
Stanowisko do odpoczynku na Czuplu.

Sukcesywnie obniżamy wysokość lesistym stokiem. Na zejście w dół musimy poświecić więcej czasu niż na wejście ze stosunkowo wysoko położonej przełęczy. Schodzimy do przełomu rzeki Soły, która dzieli Beskid Mały na dwie części: zachodnią i wschodnią. O godzinie 14.45 wychodzimy z lasu, wchodzimy w zabudowania Międzybrodzia Bialskiego. Dróżka jest jeszcze przez moment bardzo stroma. Przykryta puchem, skrywa oblodzenie. Ostrożnie, powoli schodzimy łąką obok dróżki - ślizgawicy.

Zejście z Czupla.
Zejście z Czupla.

Poniżej Rogacza.

Przed przełomem Soły.
Przed przełomem Soły.

Międzybrodzie Bialskie.
Międzybrodzie Bialskie.

I tak o godzinie 15.00 docieramy do szosy przebiegającej równolegle z rzeką, przecinającą Beskid Mały na dwie części. Zimowa wycieczka tutaj kończy się. Na lewo mamy jedną z najlepszych ciastkarni w okolicy. Zaglądamy... kawka, kawałek makowca, sernika. Syty deser i jeszcze kupujemy na drogę powrotną ciasteczka „brzydkie ale dobre”.

Opuszczamy jak zawsze piękny Beskid Mały. Pamięć samoistnie przywodzi wspomnienie zeszłoroczne początku wędrówki Małym Szlakiem Beskidzkim, który biegnie sobie niedaleko, przez równoległe pasmo Hrobaczej Łąki. Jakże to niedawno było. Wiosną słoneczną, wiosną deszczową, przemierzaliśmy najmniejszy z Beskidów, zabierając ze szlaku cudowne przeżycia, tak samo jak dzisiaj, kiedy okrył się śnieżną pierzyną.

Beskid Mały, powabny wiosną, latem, jesienią, zimą, przez cztery pory roku. Tak jak całoroczna wędrówka przez Mały Szlak Beskidzki, którą tutaj niedaleko zaczynaliśmy. Podobnie jak całoroczna wędrówka przez Łemkowszczyznę, która jeszcze trwa, a kolejny jej etap zbliża się szybko. Powiedzie nas przez zimowe wcielenie Beskidu Niskiego, podobnie niewysokiego jak Beskid Mały, ale o ileż bardziej rozległego.


GALERIE FOTOGRAFICZNE:
Nadeszła zima w Beskidzie Małym

Jare Gody
Czy to już pora obudzić się z zimowego snu? Słońce coraz wyżej na niebie stoi i ciepełko zaczyna powracać na łąkę - chciałaby się zazielenić i kwiecić. Pojawiły się na niej śnieżyczki przebiśnieg i podbiał, ale jeszcze mrozem może uderzyć. Czy to już czas wstać? Wszak jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale rozpoczynają się Jare Gody - pojawia się Jaryło, uosobienie miłości, płodności i wegetacji. Czas rozprawić się ze starosłowiańską boginią zimy i śmierci powszechnie znaną z imienia Marzanna, zwaną niekiedy Śmiertką lub Śmiercichą. Już w dawnych czasach wierzono, że spalenie słomianej kukły przedstawiającej Marzannę, czy też utopienie jej w rzece lub stawie, przepędzi ostatki zimy, a także zapewni dobry urodzaj i powodzenie na cały rok rozpoczynający się wiosną.

Wiosna niesie nowe życie. Żeby przyspieszyć jej nadejście mężczyźni rozpalają ogniska na wzgórzach. Za niedługo z radością zdobić będziemy jajka wielkanocne - prasłowiański symbol życia, płodności i magicznej siły witalnej.


Jare Gody to starosłowiańskie święto na cześć Matki Ziemi i jej płodności. Związane było z równonocą wiosenną. Świętowanie rozpoczynano od generalnych porządków, wietrzenia pościeli, ubrań i wypędzania zimy z domostw. Jaryło wjeżdżał do wsi na białym koniu w jednej ręce trzymając kłos żyta, a w drugiej głowę Starego Jaryły symbolizując tym nastanie nowego cyklu życia. W tym samym czasie Śmierciochę, Śmiertkę, Marzanioka, czy też bardziej znaną pod imieniem Marzanna kukłę, będącą uosobieniem zimy i śmierci, wyprowadzano poza granice wsi i topiono albo spalano, aby przywołać wiosnę niosącą nadzieję na nowe życie, o które należy się troszczyć i otaczać opieką.

Przy ogniskach, które rozpalano na wzgórzach czyniono sporo hałasu, aby odstraszyć zimę i obudzić leniwego Perkuna, boga błyskawic, który owinięty w zimowe pierzyny nie chciał wstać i zabrać się do aktu miłosnego z Matką Ziemią. Dowodem przebudzenia Perkuna i spełnienia boskiej miłości był pierwszy grzmot pojawiający się na wiosnę. Przed tym znakiem nie wolno było rozpoczynać prac polowych.

Nie było z nami Jaryły, ale Marzannę utopiliśmy, rozpaliliśmy ognisko na górze i bardzo hałasowaliśmy przy wtórze gitary. Wiosna przyszła na pewno.

Bielsko-Biała, Straconka.
Podejście na Czupel.
Gaiki.
Przełęcz U Panienki.
Stok Hrobaczej Łąki.

Narodziny wiosny

Gdy pierwszy nastał dzień wschodzącej wiosny młodej,
najpierwszy zbudził się śpiący na dnie bóg wody
i powstał z chłodnych łez, i głowa kędzierzawa
uderzył w lód, co legł na rzece lśniąca lawa,
i rozpękł z hukiem lód, i z prądem kry się suną,
a w słońcu suszył bóg swa głowę krętoruną.
A gdy gorącej blask słoneczny padł na gaje,
bogini wonnych ziół z pościeli miękkiej wstaje
i rozpuściła włos, co aż do ziemi spływa,
i naga polem szła bogini złotogrzywa,
a kędy pola tknie jej włos, tam wnet się trawy
zielona puści ruń i szczaw zielono-rdzawy.
Owiana ciepłem zórz, wiosennych tchem powiewów,
pieszczona wonią sfer, z różanych wyszła krzewów
i uśmiechnęła się do złocistego słońca
bogini, córa nieb, kwiatami władająca.
W złocisty szafir ócz objęła świat miłośnie,
a kędy spojrzy, kwiat prześliczny wnet wyrośnie
i wkoło lilii, róż, narcyzów kwitnie mnóstwo,
a wśród nich słońcu śle uśmiechy jasne bóstwo.
I powstał lasów bóg, strząsł zwiędłe liście z głowy
i z świeżych sobie wnet splótł liści wian dębowy,
i rozkołysał drzew gałęzie i konary,
i słuchał - płynął hymn, hymn uroczysty, stary,
i długo słuchał bóg w powadze i zadumie
odwiecznych baśni w tym rozkołysanym szumie.
Brodatych faunów huf i śnieżne nimfy społem,
za ręce wziąwszy się, pląsają nadzy kołem
na łące, kędy blask od słońca złoty pada -
przy cudnej wiatru grze tam pląsa bóstw gromada,
świat pachnie, lśni się w krąg i jakąś moc miłosna
lubieżnie pieści go... Rodząca wstała wiosna.

Kazimierz Przerwa-Tetmajer



Kosarzyska.


1
 MAŁY SZLAK BESKIDZKI
 przez cztery pory roku z polskimi zwyczajami ludowymi w tle
Przedwiośnie

TRASA:
Bielsko-Biała, Straconka (418 m n.p.m.) Czupel (654 m n.p.m.) Gaiki (808 m n.p.m.) Groniczki (839 m n.p.m.) Przełęcz U Panienki (710 m n.p.m.) Hrobacza Łąka, Schronisko „Chrobacza Łąka" (828 m n.p.m.) Żarnówka Mała, Zapora Porąbka (320 m n.p.m.)


OPIS:
Ruszamy gromadą, wesołym pochodem,
niesiemy Marzannę nad zieloną wodę.
Radują się drzewa, weselą się domy,
niesiemy Marzannę - chochoła ze słomy.
Wrzucimy do wody niedobrą boginię,
niech prędko do morza zła zima popłynie.
Płyń sobie, Marzanno, szumiącym potokiem,
na morze szerokie, na morze głębokie.
Zgiń, przepadnij, zimo, i nie wracaj do nas,
na przyjęcie wiosny otwórzmy ramiona.
A teraz, gdy zima poszła już daleko
zatańcz z nami, wiosno, nad zieloną rzeką!

Początek MSB w Bielsku-Białej.
Mały Szlak Beskidzki rozpoczyna się u podnóża Beskidu Małego w południowo-wschodniej dzielnicy Bielska-Białej o nazwie Straconka (niem. Dresseldorf) leżącej w dolinie rzeki Straconka. W okresie od 1848 do 1973 Straconka była wyodrębnioną wioską. Została założona około roku 1550 jako przysiółek Lipnika, który obecnie również stanowi dzielnicę Bielska-Białej.

Nazwa dzielnicy „Straconka” wywodzi się niewątpliwie od przepływającej tędy rzeki o tej samej nazwie, ale nie jest pewne skąd wzięła nazwa taka rzeki. Być może wynika ona z położenia doliny, niegdyś daleko od osad ludzkich, na terenie niejako zatraconym wśród lasów. Powiada się też, że było to miejsce straceń zbrodniarzy, ale znane źródła historyczne z okresu powstawania tutejszej osady nie wymieniają żadnego przykładu egzekucji na tym terenie. Pierwszym znanym faktem egzekucji w Straconce było powieszenie w niej zbója Jana Góry w 1706 roku. Najpewniej etymologia nazwy „Straconka” pochodzi od charakteru rzeki, która jak górski potok „zatracał się” w suche, upalne dni znikając pod kamieniami i żwirami w podziemnym nurcie. Poświadczają to różne przekazy, w tym dokument z 1602 roku, który mówi o kłopotach młyna w wiosce ze względu na często wysychającą rzekę.

Kościół pw. Matki Boskiej Pocieszenia w Straconce z 1873 roku.
Kościół pw. Matki Boskiej Pocieszenia w Straconce z 1873 roku.

Czerwona kropka Małego Szlaku Beskidzkiego znajduje się nieopodal potoku Straconka, przy kościele Matki Boskiej Pocieszenia z 1873 roku, u zbiegu ulic Złoty Potok i Górska. Po symbolicznym utopieniu Marzanny w potoku Straconka rozpoczynamy wędrówkę Małym Szlakiem Beskidzkim.

Ostatnia fotografia z Marzanną.
Ostatnia fotografia z Marzanną nad Straconką.
Marzanna utopiona.
Marzanna w Straconce.

Znaki szlaku prowadzą 150 metrów na wschód ulicą Górską, po czym odbijamy w lewo na ulicę Czupel. Uliczka ta wyprowadza nas spomiędzy zabudowań na zalesione zbocze Czupel (654 m n.p.m.). Na południowym stoku tego wzniesienia jeszcze w latach 80-tych funkcjonowały kamieniołomy piaskowca. Wspinamy się zakosami, leśnym stromym zboczem. Po osiągnięciu leśnej drogi skręcamy na nią w lewo. Po przejściu przez Czupel grzbietową drogą o godzinie 11.05 docieramy na Gaiki (808 m n.p.m.), mijając wcześniej wycinkę przez która mamy wspaniały widok na Bielsko-Białą. Na Gaikach robimy długą przerwę do godziny 11.35.

W drodze na Gaiki.
W drodze na Gaiki.

Widok na Bielsko-Biała.
Widok na Bielsko-Biała.
Widok na Bielsko-Biała.
Widok na Bielsko-Biała.
Widoki na Bielsko-Biała.

Dalej łagodnym podejściem zdobywamy szczyt Groniczki (839 m n.p.m.), z którego stromo schodzimy na przełęcz U Panienki (710 m n.p.m.). Na przełęczy U Panienki stoi kamienna kapliczka z wizerunkiem Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Została ona ufundowana w 1884 roku przez nadleśniczego z Kóz - Juliusza Beinlicha (według miejscowych przekazów podobno z wdzięczności za uratowanie przed wilkami). Tuż za przełęczą mamy dojście do pobliskiego źródełka (zwanego Maryjnym). Ma ono opinię cudownego - miejscowi przypisują jego wodzie moc uzdrawiania.

Szlak na Groniczki.
Szlak na Groniczki.

Widok na Czupel (933 m n.p.m.) - najwyższy szczyt Beskidu Małego.
Widok na Czupel (933 m n.p.m.) - najwyższy szczyt Beskidu Małego.

Groniczki z polany grzbietowej.
Groniczki z polany grzbietowej.

W drodze na Groniczki.
W drodze na Groniczki.


Przełęcz U Panienki (710 m n.p.m.).
Przełęcz U Panienki (710 m n.p.m.).

Do Źródła Maryjnego.
Do Źródła Maryjnego.

Kapliczka przy Źródle Maryjnym.
Kapliczka przy Źródle Maryjnym.

Kapliczka przy Źródle Maryjnym.
Kapliczka przy Źródle Maryjnym.

Z przełęczy ostrzejszym podejściem o godzinie 12.55 wchodzimy na Hrobaczą Łąkę (828 m n.p.m.). To szczyt na którym stoi z daleka widoczny, charakterystyczny stalowy Krzyż III Tysiąclecia i X-lecia Diecezji Bielsko-Żywieckiej (poświęcony 21.09.2002). Liczy on 35 m wysokości, zaś szerokość ramion krzyża wynosi 10,5 m. W nocy jest on oświetlony. Pod krzyżem na Hrobaczej Łące znajduje się platforma widokowa z której rozpościerają się widoki na Bielsko-Białą, Czechowice-Dziedzice, Oświęcim oraz Kozy. Widoki coraz bardziej ogranicza młody las.

Hrobacza Łąka (828 m n.p.m.).
Hrobacza Łąka (828 m n.p.m.).

Hrobacza Łąka (828 m n.p.m.).

Tuż pod szczytem Hrobaczej Łąki, po południowej stronie stoi schronisko, a właściwie dom turystyczno-rekolekcyjny utworzony w 1991 roku, poprzez rozbudowę istniejącej tu od lat 30-tych XX wieku stacji turystycznej. Na polanie podszczytowej pod schroniskiem rozbijamy biwak. Rozpalamy ognisko, pieczemy kiełbaski - turystyczna, wspaniała biesiada.

Schronisko na Hrobaczej Łące, obecnie Dom Turystyczno-Rekolekcyjny „Hrobacza Łąka”.
Schronisko na Hrobaczej Łące, obecnie Dom Turystyczno-Rekolekcyjny „Hrobacza Łąka”.

Biesiada na Hrobaczej Łące.
Biesiada na Hrobaczej Łące.

Z polan podszczytowych Hrobaczej Łąki możemy podziwiać panoramę na szczyty Beskidu Małego (Żar, Magurka Wilkowicka) i Beskidu Żywieckiego (Pilsko, Rysianka). Przy dobrej przejrzystości powietrza dostrzec można również Babią Górę oraz Tatry.

Kulminacją pobytu na Hrobaczej Łące jest uroczystość wręczenia medali „Złote Buty”. Tym razem gratulujemy Ignacemu i Igorowi z Krakowa, Mateuszowi z Rybarzowic oraz Magdalenie z odległego Tomaszowa Mazowieckiego. To wspaniali młodzi wędrowcy.

W grupie zdobywców medalu „Złote Buty”.
W grupie zdobywców medalu „Złote Buty”.

Hrobacza Łąka (828 m n.p.m.).

Krzyż na Hrobaczej Łące ze szlaku do Żarnówki Małej.

Schodząc z Hrobaczej Łąki wkrótce opuszczamy grzbiet górski i spokojnie schodzimy południowo-zachodnimi zboczami Bujakowskiej Góry (749 m n.p.m.), a następnie z Zasolnicy (556 m n.p.m.) przez zarastające polany osiedla Kosarzyska. W ten sposób osiągamy dolinę Soły, rzeki która rozdziela Beskid Mały na dwie części: zachodnią i wschodnią. Szlak wprowadza nas wprost na jedną z trzech zapór - Porąbkę. O godzinie 16.30 kończymy pierwszy etap pokonywania Małego Szlaku Beskidzkiego.

Widok na Pogórze Śląskie z grzbietu Hrobaczej Łąki.
Widok na Pogórze Śląskie z grzbietu Hrobaczej Łąki.

Stoki Bujakowskiej Góry.
Stoki Bujakowskiej Góry.

Ostrzejszy fragment zejścia z Bujakowskiej Góry.
Ostrzejszy fragment zejścia z Bujakowskiej Góry.

Widok na dolinę Soły.
Widok na dolinę Soły.
Na pierwszym planie Kozubnik (551 m n.p.m.), a na ostatnim góra Żar (761 m n.p.m.).

Polana osiedla Kosarzyska.
Polana osiedla Kosarzyska.

Stoki Zasolnicy.
Stoki Zasolnicy.

Żarnówka Mała, Zapora Porąbka.
Żarnówka Mała, Zapora Porąbka.

Zachód słońca nad Jeziorem Międzybrodzkim.
Zachód słońca nad Jeziorem Międzybrodzkim.

Węzeł szlaków przy zaporze w Żarnówce Małej.
Węzeł szlaków przy zaporze w Żarnówce Małej.


Grupa na Hrobaczej Łące.
Grupa na Hrobaczej Łące.

Serdecznie dziękujemy Wam za niezwykły klimat jaki wytworzyliście podczas wędrówki. Dzięki Wam bawiliśmy się jak mało kiedy. Ludzie, byliście wspaniali! Czujemy w sobie mnóstwo wiosennej energii, nie tylko za sprawą utopionej Marzanny, czy pięknej aury, lecz przede wszystkim dzięki Waszym uśmiechniętym twarzom, przyjacielskim gestom, prawdziwemu turystycznemu animuszowi, uściskom pożegnania na koniec cudownego dnia.
Z niecierpliwością będziemy czekać na Was do maja na starcie drugiego etapu Małego Szlaku Beskidzkiego (a może już wcześniej się spotkamy na jakiejś wycieczce). Gratulujemy wszystkim pokonania pierwszego odcinka tego szlaku, a w szczególności naszym młodym wędrowcom.

Z okazji zbliżających się Świąt Wielkiej Nocy życzymy Wam, by był to czas duchowego wzbogacenia i umocnienia dającego radość, pokój i nadzieję.

Jesteśmy dla Was                   
Dorota i Marek         



I etap Małego Szlaku Beskidzkiego

Wszyscy dobrze wiedzą, że oboje Szale,
Popularyzują na blogu trekking - doskonale.
I dzisiaj nas wiodą - bo ochotę miały
Na mniej popularny - Szlak Beskidzki Mały.
Grupa bardzo liczna, chętnych było wielu,
Zimę przesiedzieli, szukają wiec celu.
Dziś pierwszy dzień wiosny, zimę odczynimy,
Tradycyjnie w tym celu, marzannę utopimy.
Igor idzie na czele i niesie marzannę,
Wkrótce utopimy, tą zimową pannę …
(„Ja już czuję wiosnę !” - Pani powiedziała,
Wilk – nazwisko panieńskie, przecież Ona miała.) 
Marzannę topimy, wszyscy głośno śpiewamy,
Bardzo fajną zabawę w wiosenny dzień mamy.
Wreszcie koniec zabawy (to już tylko mrzonka)
Wyruszamy z Bielska, z dzielnicy Straconka.
Od początku stromo, bardzo się męczymy,
Na pierwszy szczyt - Czupel - teraz dochodzimy.
(Który to już Czupel „turysty spotkały”?
Zgadnij, ile Czuplów ma ten Beskid Mały?)
Znów stromo pod górę, ale są wyniki,
Po godzinie drogi, mamy szczyt Gaiki.
Chwila odpoczynku, to jest dobra sprawa,
Przecież to nie wyczyn, a tylko zabawa.
Dalej stromo pod górę, w kierunku Przełęczy,
Wejście na Groniczki, znowu grupę męczy.
(Groniczki to szczyty, zwane tu Kopcami,
Wszyscy się cieszymy, że już są za nami.)
Wreszcie wypłaszczenie, trochę błota i śniegu,
Idziemy spokojnie, na zwolnionym biegu.
Ten spacer to przyjemność, a nie jakieś męki,
Schodzimy teraz na dół, na Przełęcz u Panienki.
Jest tutaj kapliczka - stanęła w podzięce,
Za wyratowanie życia - Najświętszej Panience. 
Szedł leśniczy przez las, wilki go napadły,
Były bardzo głodne, chętnie by Go zjadły.
Dużo nie zabrakło, tak minutek kilka,
Aby nadleśniczy skończył w paszczy wilka.
„Cudowne ocalenie !” Pan leśniczy ręczy !
W podzięce kapliczkę stawia na przełęczy.
Znowu lekko pod górę, Marek nam zaznacza,
Że, za pół godziny, jest Łąka Hrobacza.
Idziemy więc lasem i powiem Wam tyle,
Że, widziałem pierwsze tej wiosny - motyle…
Na Hrobaczej Łące stoi całkiem nowy,
Postawiony tutaj duży krzyż stalowy.
„Życie najważniejsze” - to jest ważna racja,
Życia Poczętego broni tu fundacja.
Na Hrobaczej Łące schronisko prowadzi,
Nawracać grzeszników nigdy nie zawadzi.
My obok schroniska, chwilę zabawimy,
I pierwsze tej wiosny ognisko palimy.
(Czy na tej wycieczce są same grubasy?
Że, Szale zabrały, aż mendel kiełbasy !)
Gałęzie zbieramy, już ognisko płonie,
Czas już jest najwyższy, kijki ująć w dłonie.
Na kijkach kiełbaski pięknie się spiekają,
Ci co nie grillują, to głośno śpiewają.
Mamy dwa śpiewniki - możliwości spore,
Lecz najlepiej wyszło, nam dziś - „Ore, Ore…”
Gdy większość turystów, mówi: „Już nie mogę!”
Gasimy ognisko i ruszamy w drogę.
Cały czas czerwonym, więc nic nie zmieniamy,
I nadal tym szlakiem, do celu zdążamy.
Metą dla nas dzisiaj (jeszcze działa główka !)
To jest przy zaporze, wieś – Mała Żarnówka.
Uczą na geografii - to atrakcja spora,
Więc jest wszystkim znana - Porąbka Zapora.
Nawet - ja, co tutaj, te wiersze gryzmolę,
Wiem, że zbudowana jest na rzece Sole.
Powrót jest spokojny, mało co kto powie,
I za dwie godziny jesteśmy w Krakowie.
Każdy więc emocje już w sobie wygasza,
Na kolejny etap, Marek nas zaprasza…

21 marca 2015 r. – (Dzień Wagarowicza) - Waldemar Ciszewski



Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas