Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Soszów Mały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Soszów Mały. Pokaż wszystkie posty

za nami
pozostało
519,0 km
0,0 km
Niestety skończyło się. Nasz czerwony szlak doprowadził nas do czerwonej kropki w Ustroniu. Jeszcze trudno nam uwierzyć, że tak to szybko się skończyło, przygoda na całe życie, jakie jeszcze nam pozostało. I co dalej? Radość przeplata się ze smutkiem. Jesteśmy szczęśliwi, że udało się dotrzeć pomyślnie do końca, pokonując ponad 500 km niezwykle ekscytującej trasy, ale co będzie jutro… bez plecaka i wędrówki, lasu, gór, dolin i polanki na której można usiąść, odpocząć, zetrzeć pot z czoła i popatrzeć na przepiękne górskie widoki.

Te kilkanaście dni spędzonych na szlaku było dla nas prawdziwą, najwspanialszą przygodą turystyczną. Szkoda tylko, że nie dłuższą. Wielodniowa, wytrwała wędrówka dała wiele ponad przeciętnych doznań, wypełnionych niezwyczajnymi walorami estetycznymi. Trudno powiedzieć, ile zdobyliśmy przez ten czas szczytów górskich, większych i mniejszych, ale nie tylko one stanowią o wspaniałości Głównego Szlaku Beskidzkiego. Dziś to wiemy, że to za czym się tęskni po pokonaniu tego szlaku to bezpośrednia bliskość z przyrodą, a także niezwykli mieszkańcy odwiedzanych regionów, którzy nie raz wsparli nas życzliwością i wskazówką na szlaku. Strumienie potu, zmęczenie i cały poniesiony trud wędrówki warte były tego wszystkiego. Teraz rozpiera nas chęć podzielenia się wszystkim wrażeniami z Głównego Szlaku Beskidzkiego. Gdy wrócimy do domu i trochę ochłoniemy, w ramach podsumowania naszej wyprawy na pewno coś jeszcze napiszemy. W sposób kompleksowy zaprezentujemy to co widziały nasze oczy i do czego teraz tęskni serce i dusza.

Tymczasem dziękujemy wszystkim, którzy trzymali za nas kciuki byśmy dotrwali do końca, za każdy komentarz pod naszymi relacjami oraz zawarte w nich słowa otuchy i wsparcia. Dziękujemy również tym wszystkim, z którymi mieliśmy przyjemność wspólnego wędrowania, z którymi mogliśmy wspólnie pogawędzić podczas postoju w schronisku lub podczas spotkania na szlaku. Dziękujemy za każde pozdrowienie, każde dobre słowo, wskazówkę, czy radę. Kiedyś na pewno znów spotkamy się w trakcie wędrówki, czego bardzo pragniemy.

POGODA:
noc
rano
dzień
wieczór
zachmurzenie umiarkowane
prawie pochmurno
zachmurzenie duże
zachmurzenie duże

TRASA:
Schronisko PTTK na Stożku/Wielki Stożek (979 m n.p.m.) [czerwony szlak] Stożek Mały (843 m n.p.m.) [czerwony szlak] Cieślar (920 m n.p.m.) [czerwony szlak] Soszów Wielki (885 m n.p.m.) [czerwony szlak] Schronisko na Soszowie Wielkim (792 m n.p.m.) [czerwony szlak] Soszów Mały (762 m n.p.m.) [czerwony szlak] Przełęcz Beskidek (684 m n.p.m.) [czerwony szlak] Wielka Czantoria (995 m n.p.m.) [czerwony szlak] Ustroń Polana PKP (380 m n.p.m.) [czerwony szlak] Schronisko PTTK na Równicy (785 m n.p.m.) [czerwony szlak] Ustroń (330 m n.p.m.)

Ustroń [kolej] Katowice [kolej] Kraków

OPIS:
Zejście spod Schroniska PTTK na Stożku początkowo jest spokojne, ale jego końcówka robi się nagle bardzo ostra. Po przejściu przez przełęcz wspinamy się na Małego Stożka, a droga wchodzi na otwarte tereny z pojedynczymi zabudowaniami. Za Małym Stożkiem wciąż lekko pniemy się do góry na szczyt Cieślara (920 m n.p.m.), z którego mamy malowniczą panoramę na Beskid Śląski, głównie w kierunku wschodnim. Warto z tego miejsca spojrzeć też za siebie, w kierunku Wielkiego Stożka.

Na dalszym odcinku nasz szlak wiodąc szeroką drogą gruntową, przechodzi w niewielkiej odległości od szczytu Soszów Wielki (886 m n.p.m.). Schodząc z jego stoków mijamy klimatyczną karczmę „Lepiarzówka”, a potem prywatne Schronisko na Soszowie Wielkim. Następnie przechodzimy przez porośnięty bukowym lasem Soszów Mały i za przełęczą Beskidek (684 m n.p.m.) rozpoczynamy podejście na Wielką Czantorię.

Szczyt Wielkiej Czantorii (995 m n.p.m.) otoczony jest żyzną buczyną karpacką, roślinnością charakterystyczną dla pierwotnej puszczy karpackiej. Dookolną panoramę można podziwiać korzystając z 29 metrowej wieży widokowej znajdującej się po czeskiej stronie. Na szczycie Wielkiej Czantorii opuszamy sąsiedztwo granicy polsko-czeskiej. Do Polany Stokłosica schodzimy z niej łagodnie przez las. Na Polanie Stokłosica szlak stromo opada równolegle do stoku narciarskiego, wytracając ponad 500 metrów wysokości na odcinku 2,4 km. W ten sposób schodzimy do Ustronia Polany.

W Ustroniu Polana przejściem podziemnym przechodzimy pod drogą wojewódzka nr 941 na stację kolejową „Ustroń Polana”. Po przekroczeniu torów kolejowych przechodzimy między kilkoma zabudowaniami, po czym kładką dla pieszych przekraczamy Wisłę. Zaraz dalej na skrzyżowaniu dróg skręcamy w lewo i rozpoczynamy podejście stoku Równicy.

Początkowo idziemy wzdłuż szosy, która biegnie do samego schroniska i sprawia, że jest ono łatwo osiągalne dla każdego. Nasz czerwony szlak ponad ostatnimi zabudowaniami Jaszowca schodzi z tej drogi i skręca do lasu. Wychodzi z niego niemal naprzeciwko starej góralskiej chałupy z 1793 roku, w której funkcjonuje teraz restauracja „Koliba pod Czarcim Kopytem”. Stąd do schroniska jest już bardzo blisko, tylko kilkadziesiąt metrów szosą.

Schronisko PTTK pod Równicą wybudowali w 1923 roku Niemcy, jako niewielki obiekt noclegowy. W 1926 roku odkupił je Oddział Górnośląski PTT z Katowic i rozbudował go do znacznie większego, stylowego obiektu z instalacją wodociągową i kanalizacją. Podczas II wojny światowej schronisko znajdowało się w rękach niemieckiej organizacji Beskidenverein, a po wojnie powróciło z powrotem pod opiekę PTT.

Szczytu Równicy (885 m n.p.m.) czerwony szlak nie zdobywa. Spod Schroniska PTTK pod Równicą od razu schodzimy do centrum Ustronia. Na stokach Równicy nasza ścieżka mija Kamień Ewangelików - leśny ołtarz, przy którym w okresie kontrreformacji (lata 1654-1709) protestanci w ukryciu odprawiali nabożeństwa. Na kamieniu tym wyryty jest krzyż i kielich. Obok niego znajduje się inny głaz z wyrytym staropolskim tłumaczeniem słów z księgi Mojżesza: „Miejsce w którym stoisz, ziemia święta jest”. Schodzimy dalej ponad jarem potoku Gościeradowca. Szybko obniżamy swoją wysokość i wkrótce wchodzimy na zabudowany obszar Ustronia. Przechodzimy mostem przez Wisłę i chwilę później jesteśmy już na dworcu PKP „Ustroń-Zdrój”. Tu mamy czerwoną kropkę końcową czerwonego szlaku.

Pod Schroniskiem PTTK na Stożku.
Pod Schroniskiem PTTK na Stożku.

Podejście na Cieślar. Z tyłu widać zalesiony Stożek Wielki (czes. Velký Stožek; 979 m n.p.m.).
Podejście na Cieślar. Z tyłu widać zalesiony Stożek Wielki (czes. Velký Stožek; 979 m n.p.m.).

Cieślar (920 m n.p.m.) - szczyt pokryty polanami.
Cieślar (920 m n.p.m.) - szczyt pokryty polanami.

Soszów Wielki (czes. Velký Šošov; 886 m n.p.m.) - zejście ze szczytu.
Soszów Wielki (czes. Velký Šošov; 886 m n.p.m.) - zejście ze szczytu.
W dole widać karczmę „Lepiarzówkę”, a przed nami Wielką Czantorię.

Schronisko na Soszowie Wielkim.
Schronisko na Soszowie Wielkim - prywatne schronisko turystyczne
położone jest na wysokości 792 m n.p.m.

Niezalesiony, łagodny fragment podejścia na Wielką Czantorię.
Niezalesiony, łagodny fragment podejścia na Wielką Czantorię.

Wielka Czantoria (czes. Velká Čantoryje, niem. Großer Czantory-Berg, 995 m n.p.m.).
Wielka Czantoria (czes. Velká Čantoryje, niem. Großer Czantory-Berg, 995 m n.p.m.).

Pod wieżą widokową na Wielkiej Czantorii.
Pod wieżą widokową na Wielkiej Czantorii.

Stokłosica (770-850 m n.p.m.).
Stokłosica (770-850 m n.p.m.) - polana na grzbiecie opadającym ze szczytu Wielkiej Czantorii
z panoramą na część Beskidu Śląskiego za doliną Wisły, z dominującą na pierwszym planie Równicą.

Panorama ze Stokłosicy.
Panorama ze Stokłosicy.

Stokłosica (770-850 m n.p.m.).
Stokłosica (770-850 m n.p.m.).

Strome zejście wzdłuż nartostrady na stoku Wielkiej Czantorii.
Strome zejście wzdłuż nartostrady na stoku Wielkiej Czantorii.

Strome zejście wzdłuż nartostrady na stoku Wielkiej Czantorii.
Strome zejście wzdłuż nartostrady na stoku Wielkiej Czantorii.

Strome zejście wzdłuż nartostrady na stoku Wielkiej Czantorii.
Strome zejście wzdłuż nartostrady na stoku Wielkiej Czantorii.

Ustroń Polana - przejście na drugi brzeg Wisły.
Ustroń Polana - przejście na drugi brzeg Wisły.

Widok ze stoków Równicy.
Widok ze stoków Równicy.

Polana na podejściu Równicy.
Polana na podejściu Równicy.

Wejście na teren „Koliby pod Czarcim Kopytem”.
Wejście na teren „Koliby pod Czarcim Kopytem”.

Ostatni posiłek na trasie wędrówki.
Ostatni posiłek na trasie wędrówki.
Z Biesów 18 dni temu wyruszyliśmy i nie strach nam zasiąść w „Kolibie pod Czarcim Kopytem”.

U wrót „Koliby pod Czarcim Kopytem”.
U wrót „Koliby pod Czarcim Kopytem”.

Schronisko PTTK na Równicy (767 m n.p.m.).
Schronisko PTTK na Równicy (767 m n.p.m.).

Zejście z Równicy do Ustronia-Zdroju.
Zejście z Równicy do Ustronia-Zdroju.

Pogórze Cieszyńskie - panorama z ostatniego zbocza górskiego na szlaku.
Pogórze Cieszyńskie - panorama z ostatniego zbocza górskiego na szlaku.

Kamienista droga ponad jarem Gościeradowca.
Kamienista droga ponad jarem Gościeradowca.

Ustroń-Zdrój - końcowa kropka szlaku.
Ustroń-Zdrój - końcowa kropka szlaku. Wędrówka zakończona.

TRASA:
Jawornik Przełęcz Beskidek, czes. Beskydek (684 m n.p.m.) Soszów Mały (763 m n.p.m.) Schronisko na Soszowie Wielkim (792 m n.p.m.) Soszów Wielki, czes. Velký Šošov (886 m n.p.m.) Cieślar (920 m n.p.m.) Stożek Mały (843 m n.p.m.) Stożek Wielki, czes. Velký Stožek (979 m n.p.m.) Schronisko PTTK na Stożku Kyrkawica (973 m n.p.m.) Kiczory (989 lub 990 m n.p.m.) Przełęcz Łączecko (774 m n.p.m.) Beskid (824 m n.p.m.) Przełęcz Kubalonka (758 m n.p.m.)

OPIS:
Majowa sobota, słoneczko świeci,
idą w Beskidy starsi i dzieci.
Wisła Jawornik, tu wysiadamy
i na Beskidek podążamy.
Na Przełęczy Beskidek przygoda się zaczyna,
poprowadzi nas Krystyna.
W składzie nieco zmienionym
idziemy szlakiem czerwonym.
Edward dzisiaj nas opuscił ,
ale SMS-a puścił;
słał dla wszystkich pozdrowienia,
a my składaliśmy Iwonie życzenia.
Wiesław „bliźniakiem” jest Elusi
taką samą bandamę nosi.
Czasu dzisiaj dużo mamy,
Janek na tyłach czuwa nad nami.
Idzie żwawo orszak cały,
szybko mija Soszów Mały.
Jest schronisko pod Soszowem,
tu pięczątki – już gotowe.
Ale co to? Co tak huczy?
To co słyszą nasze uszy
to jest burza moi mili,
co przyjść może w każdej chwili.
Już ruszamy – Soszów Wielki zdobywamy,
Cieślar, Stożek Mały...
za...dysz...ka...
Stożek Wielki i znów schronisko.
W schronisku odpoczywamy i czekamy...
Co natura nam zgotuje?
Dokąd burzę pokieruje?
Po godzinie wypoczęci wyruszamy,
a przed nami Kyrkawica z wychodniami,
za nią Kiczory – powiedział Zbysio,
że to najwyższy szczyt zdobyty dzisiaj.
Przed nami burza szaleje,
chyba nam zaraz doleje.
Schodzimy powoli - burza w bok odchodzi,
dobry strateg dziś dowodzi.
Krysia wszystko przemyślała,
nawet burzę wykiwała.
Wszyscy suchą nogą zeszli do przełęczy
i tu się wycieczka kończy,
lecz niebardzo rozpaczamy,
na Przełęczy Kubalonka za dwa tygodnie się spotkamy.
~~~Dorota

Główny Szlak Beskidzki
etap 2
Przełęcz BeskidekPrzełęcz Kubalonka
13,0 km

Z niecierpliwością czekaliśmy na kolejny etap Głównego Szlaku Beskidzkiego. Po pokonaniu pierwszego odcinaka ogarnięci zostaliśmy magnetyzmem przyciągającym nas z powrotem w te strony, by kontynuować rozpoczętą 42 dni temu wędrówkę. Prognozy pogody na dziś są jednak niepewne. W drodze do Wisły pogodę mamy znakomitą, po przyjeździe w dalszym ciągu jest pięknie. Słońce coraz wyżej na zupełnie bezchmurnym niebie, ale prognozowane są deszcze, a nawet możliwość wystąpienia nagłych burz. Na trasie wędrówki mamy jednak kilka miejsc, w których ewentualnie można się schronić. Czy uda się zrealizować założony plan i czy uda się dojść tam gdzie zamierzamy? To się okaże.

Na Główny Szlak Beskidzki wychodzimy z Jawornika czarnym szlakiem dojściowym, dokładnie z tego samego miejsca i tą samą drogą, którą wówczas kończyliśmy naszą przygodę z tym szlakiem. Ruszamy o godzinie 10.10. Najpierw asfaltową drogą wśród zabudowań dawnego góralskiego osiedla Jawornik, będącego obecnie intensywnie rozwijającą się dzielnicą miasta Wisła. Trasa wiedzie tu łagodnie, ale gdy asfalt kończy się zaczynamy strome podejście. Dzięki temu, że szybko zyskujemy na wysokości, równie szybko pojawiają się ładne widoki na Jawornik i okolice, ale tylko na chwilę, bo dalej droga znowu chowa się w lesie, przybierając na stromości. O godzinie 10.45 wyprowadza nas na Przełęcz Beskidek (czes. Beskydek), na wysokość 684 m n.p.m.

Widoki na Jawornik z podejścia na przełęcz Beskidek.

Tu kończy się czarny szlak. Przed nami czerwony szlak Głównego Szlaku Beskidzkiego. Na prawo mamy Wielką Czantorię, ale tam już byliśmy. Kierujemy się na południe na Soszów Mały, Soszów Wielki i dalej na nieznane jeszcze szczyty i przełęcze.

Soszów Mały porośnięty jest ładnym, bukowym lasem.

Podejście na Soszów Mały nie jest męczące i prowadzi przez ładny bukowy las. Jego wierzchołek liczy 762 m n.p.m. wysokości, a więc niewiele wyżej o przełęczy. Trudno powiedzieć kiedy przeszliśmy koło niego, bo jest on rozległy i zarośnięty, a ponadto szlak omija go po wschodniej stronie. W każdym razie nie trwało to dłużej niż kilka minut. Zejście z niego jest łagodne i nie wiadomo, w którym momencie droga zaczyna się wznosić ku Soszowowi Wielkiemu.

Podejście na Soszów Wielki.

Z lewej strony teren odsłania się i jak się okaże będzie tak często na trasie naszej wędrówki.

Gdy wychodzimy z lasu po lewej odsłaniają się widoki na miasto Wisła i rozciągające się za nim Pasmo Równicy i Pasmo Baraniej Góry. Według mapy wynika, że takie widoki będą nam towarzyszyć przez całą wędrówkę, jeśli tylko znajdziemy się na odsłoniętych terenach. Z prawej strony drogi mamy gęsty drzewostan. Przed nami pojawiają się zabudowania górnej stacji wyciągu narciarskiego „Soszów-Wisła”, a za nim budynek schroniska turystycznego PTTK „Soszów” położony na wysokości 792 m n.p.m. Docieramy do niego o godzinie 11.20.

Schronisko turystyczne PTTK „Soszów”.

Wieża widokowa na Wielkiej Czantorii (widok spod Schroniska PTTK „Soszów”).

Pogoda jak narazie dopisuje, jest pięknie i słonecznie, a na sklepieniu pojawiają się z wolna majaczące malownicze białe chmurki. Ta nastraja nas do poleniuszkowania i pozwalamy sobie na małą sielankę, korzystając z gastronomicznej oferty schroniska. W końcu o pustym brzuchu moglibyśmy daleko nie zajść. Przerwę kończymy o 11.45.

Przed nami Soszów Wielki, ale droga od schroniska przybiera na stromości. Chwilkę prowadzi przez las, ale po kilku minutach po wschodniej stronie otwierają się widoki. Przechodzimy również obok zagrody „Lepiarzówka”, w której mieści się hotel, regionalna karczma oraz zadaszony grill. Co prawda niedawno gościliśmy w schronisku, ale klimatyczność „Lepiarzówki” przyciąga nas i nie możemy odmówić sobie wejścia do środka karczmy (przynajmniej na chwilkę). Jak się okazuje naprawdę warto to zrobić.

Wnętrze karczmy „Lepiarzówka”.

Podejście na Soszów Wielki (widoczne budynki przy drodze to zagroda „Lepiarzówka”).

Spod „Lepiarzówki” od kulminacji Soszowa Wielkiego dzieli nas niewiele. A szeroka droga, którą na niego wchodzimy pnie się dalej, a widoki są coraz wspanialsze. Spod szczytu Soszowa Wielkiego (czes. Velký Šošov), sięgającego 886 m n.p.m. panorama otwiera się na 180 stopni. Na roztaczający się malowniczy górski krajobraz składają się pobliskie szczyty m.in. Wielka Czantoria z wystającą z lasu czeską wieżą widokową, a także Pasmo Równicy z Równicą, Orłową i Trzema Kopcami. Wierzchołek góry Szoszów Wielki znajduje się jednak paręnaście kroków od naszego czerwonego szlaku. Nie ma jednak problemu, by go zaliczyć, bo prowadzą przez niego żółte znaki czeskiego szlaku, odbijające w kierunku zachodnim.

Na Soszowie Wielkim (886 m n.p.m.).

Fragment panoramy z Soszowa Wielkiego.

Z Soszowa Wielkiego schodzimy szeroką drogą, wchodzącą niebawem w las. I nic to, bo drzewa w skwarze słonecznym dodają nam przyjemnego chłodu, a od czasu do czasu prześwity leśne nie pozwalają nam zapomnieć, że jesteśmy wysoko w górach. Nie trwa to jednak zbyt długo, bo około 12.20 znów wychodzimy na otwarte tereny, wschodząc łagodnie na wierzchołek Cieślara, wznoszący się na wysokość 918 m n.p.m.


Stoimy na Cieślarze (918 m n.p.m.)  i...
 
 
...takie widoki mamy.

Schodzimy z Cieślara, ale...
I znów znaleźliśmy się na kolejnym, znakomitym punkcie krajobrazowym, i znów widoki zapierają dech w piersiach. Zastanawiająca nazwa tej góry bynajmniej nie jest dziwna w tych stronach, bowiem jest ona odzwierciedleniem jednego z najpopularniejszych nazwisk w Wiśle (w 1621 roku, tuż po osadzeniu wsi Wisła notowano w niej już 4 Cieślarów).

Schodzimy z Cieślara, ale to nie koniec pięknych widoków, gdyż cały czas towarzyszą nam podczas łagodnego zejścia. Tylko kawałek drogi otaczają drzewa, po czym wchodzi ona pomiędzy pastwiska, łąki i pola. Pojawia się kilka rozrzucanych na zboczach zabudowań polskiego przysiółka Stożek Mały po wschodniej stronie i czeskiego przysiółka Malý Stožek po zachodniej. Natomiast przed nami wznosi się okazały Stożek Wielki, którego kształt w stu procentach odzwierciedla jego nazwa. A gdzie się podziała góra Stożek Mały - gdzieś ginie w tym krajobrazie wyjątkowej urody. Idąc w tym kierunku co my, powinniśmy najpierw przejść przez Stożek Mały a potem wchodzić na Stożek Wielki. Jak się jednak okazuje Stożek Mały to żaden stożek, tylko słabo wyróżniające się przed nami wzniesienie, na którym znajdują się domy wspomnianych przysiółków. 

...to nie koniec pięknych widoków. Przed nami Stożek Wielki, a gdzie ten Mały?

Wierzchołek Stożka Małego, sięgający 843 m n.p.m. mijamy około godziny 12.45, po czym nasza droga opada gwałtownie w dół na przełęcz przed Stożkiem Wielkim. Podczas zejścia przechodzimy obok tabliczki wysokościowej 825 m n.p.m., ze znakami dochodzącego w tym miejscu żółtego szlaku.

U stóp  Stożka Wielkiego droga wchodzi w las. Po chwili wiedzie po wystających korzeniach drzew, bardzo stromo w górę. Zaczyna się żmudne i trochę wyczerpujące podejście. Pojawia się też coś, co nas zaczyna martwić, bowiem docierają do nas pomruki z nieba. Burza chyba coraz bliżej.



Leśne podejście na Stożek Wielki.

Gdzieś w połowie podejścia wchodzimy na szeroką drogę leśną, wiodącą zakosami prawie na sam szczyt góry. Na wysokości 900 m n.p.m. od naszego szlaku odchodzi na stronę czeską żółty szlak. Końcowe podejście drogą leśną nie jest już tak wyczerpujące i pokonawszy kilkaset metrów dochodzimy nią prawie pod sam wierzchołek Stożka Wielkiego. Prawie, ponieważ nasz szlak biegnie nieco poniżej obok znajdującego się tu schroniska. Dlatego zanim zatrzymamy się w tym schronisku na przerwę, korzystamy z niebieskiego czeskiego szlaku i wchodzimy nim na sam wierzchołek Stożka Wielkiego (czes. Velký Stožek), na wysokość 978 m n.p.m. Jest godzina 13.15.

Stożek Wielki (978 m n.p.m.) zdobyty.

Nie ma co tu liczyć na jakiekolwiek panoramy, bowiem szczyt Stożka Wielkiego jest całkowicie zalesiony. Dlatego po zrobieniu kilku pamiątkowych fotografii, o godzinie 13.20 schodzimy z powrotem w dół tym samym niebieskim szlakiem do pobliskiego Schroniska PTTK na Stożku, znajdującego się na wysokości 957 m n.p.m.

Dużo tu odpoczywających wędrowców, bo i miejsce szczególne i piękne, a i prezencja schroniska jest nad wyraz wyjątkowa i niepowtarzalna. Ma ono bogatą, długoletnią historię i należy do grona najstarszych schronisk polskich. Funkcjonuje tutaj już o 1922 roku. Pogoda u nas znakomita, mimo wyraźnie słyszalnych grzmotów w oddali... oddali jednak już nie tak odległej, bo ciemne chmury wiszą już nad Pasmem Baraniej Góry. Zostajemy tu na dłuższy odpoczynek.



Kilkanaście metrów w dół za budynkiem schroniska roztacza się wspaniały widok na okoliczne szczyty i pasma górskie. Na północno-wschodnim zboczu Stożka widać wyciąg Ośrodka Narciarskiego „Stożek”. Czas mija tu bardzo sielankowo, a spędzona godzina upływa bardzo szybko. Zbieramy się do dalszej drogi.


Schronisko PTTK na Stożku Wielkim (957 m n.p.m.)...

...i widoki poniżej.

Podążamy dalej czerwonym szlakiem (oraz biegnącymi z nim zielonym, żółtym i niebieskim). Droga zejściowa nie jest trudna ani męcząca, gdyż przez cały czas biegnie grzbietem górskim. Prowadzi głównie leśną drogą. Przyjemną wędrówkę zakłócają jedynie niepokojące grzmoty i widoczne na wschodzie błyskawice. Kurtki przeciwdeszczowe tylko czekają, aż je założymy.

Około godziny 14.40 mijamy niewybitne wypiętrzenie, Kyrkawicę (973 m n.p.m.). Ta intrygująca nazwa pochodzi prawdopodobnie z języka czeskiego, w którym krkavec oznacza kruka, co oznaczałoby miejsce występowania kruków. Może też pochodzić od słowa „kirkać” z miejscowej gwary, oznaczającego „mierzwić, czochrać, tarmosić”, co oddawałoby „rozczochrany” kształt góry.

Niedaleko od wierzchołka Kyrkawicy, szlak czerwony zmienia nagle kierunek na wschód i dochodzimy do ciekawych wychodni skalnych z gruboziarnistego piaskowca istebniańskiego, przyjmujących formę stopni, ambon, a nawet grzybów skalnych. Miejsce to jest zarazem znakomitym punktem widokowym na Wisłę i jej okolice.


Wychodnie skalne na Kyrkawicy.



Niedługo potem docieramy do kolejnego punktu widokowego, na szczyt Kiczory (990 m n.p.m.). Szczyt Kiczory jest porośnięty lasem, głównie bukowo-świerkowym, ale nie z każdej strony. Widać z niego wspaniale historię dzisiejszej wędrówki – Szoszów Wielki, Stożek Wielki, a także Wielką Czantorię z poprzedniej wędrówki po Głównym Szlaku Beskidzkim. Zejście z Kiczory jest równie bardzo widokowe, gdyż zbocze po którym schodzimy jest początkowo nie zalesione.

Marsz na wierzchołek Kiczory.

Na wierzchołku Kiczory widok mamy wspaniały, ale też mroczny przez wiszące ciemne chmury.

Zejście z Kiczory - nad malowniczym krajobrazem unoszą się gęste chmury burzowe.

Widok przed sobą mamy zatem wspaniały, ale i mroczny, bo nad malowniczym krajobrazem unoszą się gęste, ciemne chmury burzowe. Na szczęście za nami już ostatni szczyt. Schodzimy dość stromą ścieżką, pełną luźnych kamieni. Wkrótce robi się ona mokra, miejscami grząska. Musiało tu nieźle polać. Omijamy wiele kałuż, zalegających całą szerokością na naszym szlaku. Czemu jeszcze na nas nie leje...






Wkrótce wychodzimy z lasu i przechodzimy przez niewielką polanę, za którą mamy trochę „pod górkę” przez las. W pewnym momencie droga biegnie obok łąki z bramkami piłkarskimi. Ponad nią znowu rozciąga się ładny widok na Stożek Wielki i Soszów Wielki. Nieco dalej skręcamy w lewo na kolejną polankę, tym razem porośniętą młodymi choinami. Za nią mamy do czynienia ze stromym zejściem po ścieżce usłanej kamieniami i gałęziami. Niedawny deszczu sprawił, że są one bardzo śliskie, a z pewnością był on bardzo intensywny, co widać po mijających nas turystach. 

Oj, polało tu!

Szlak w wielu miejscach pokryty jest kałużami.

Udało się nam - ulewa ominęła nas.

Po zejściu czerwony szlak skręca w prawo, w kierunku Przełęczy Kubalonka. Po krótkim podejściu przechodzimy przez pastwisko, przeskakując grząskie miejsca. Tutaj dopiero zauważamy, że opatrzność czuwa nad nami, gdyż chmury burzowe ominęły nas po wschodniej stronie i są teraz nieco z boku za nami.

Teraz idziemy cały czas przez las przeważnie łagodnie w dół, a tylko czasami lekko pod górkę i o godzinie 16.45 docieramy do położonej na wysokości 761 m n.p.m. Przełęczy Kubalonka.

Pod regionalną karczmą na Przełęczy Kubalonka (761 m n.p.m.).

Tutaj niestety kończy się nasza wędrówka; tu, gdzie kończy się Pasmo Czantorii, z którego właśnie zeszliśmy, a zaczyna Pasmo Wiślańskie, zwane Pasmem Baraniej Góry, na które wyruszymy już niebawem podczas następnej wędrówki po Głównym Szlaku Beskidzkim. Oby i wtedy było tak wspaniale jak dzisiaj... oby lało tak jak dzisiaj, trochę tu, trochę tam, ale nas ominęło.


LINKI DO INNYCH OPISÓW:
Komisja Turystyki Górskiej.
Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas