Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Komorowski Gruń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Komorowski Gruń. Pokaż wszystkie posty
TRASA:
Chata Skalka (910 m n.p.m.) Mosty koło Jabłonkowa, Mosty u Jablunkova (520 m n.p.m.) Chata Studeničný (712 m n.p.m.) Chata Gírová (775 m n.p.m.) Komorowski Gruń, Komorovský Gruň (732 m n.p.m.) Herczawa, Hrčava (605 m n.p.m.) Nad Trojmezím (555 m n.p.m.) Jaworzynka-Trzycatek (614 m n.p.m.) Nad Trojmezím (555 m n.p.m.) {} Trojmezí - Trójstyk - Trojmedzie (555 m n.p.m.) {} Nad Trojmezím (555 m n.p.m.) Nad Čiernym, rozc. (545 m n.p.m.) Czarne koło Czadcy, Čierne pri Čadcí Czarne Polesie, Čierne Polesie

Čierne Polesie Skalité, Kozák Skalité, Serafinov (656 m n.p.m.) Zwardoń, granica PL/SK (685 m n.p.m.) Zwardoń PKP (670 m n.p.m.).

OPIS:
Wyspani i wypoczęci, po pysznym zestawie serów na śniadanie o godzinie 8.40 zbieramy się do dalszej drogi. Jest trochę mokro po nocy, ale pogoda rozwija się bardzo korzystnie. Słońce z minuty na minutę przenika do nas coraz częściej i na dłużej. Jest bardzo ciepło. W znakomitych nastrojach wyruszamy na ostatnią trasę, choć chętnie byśmy jeszcze tu zostali na dłużej gdybyśmy tylko mogli.
Chata Skalka (910 m n.p.m.).
Chata Skalka (910 m n.p.m.).

Wyruszamy na ostatnią trasę.
Wyruszamy na ostatnią trasę.

Wracamy do Mostów koło Jabłonkowa tym samym szlakiem, którym szliśmy wczoraj. Po nocnym deszczu mamy jednak obawy, że na szlaku będzie bardzo ślisko, szczególnie na jego stromych fragmentach. Po paru krokach przekonujemy się jednak, że nie jest tak źle. Wysoka temperatura robi swoje i wszystko wokół szybko przesycha. Idzie się nam w miarę swobodnie, droga przed nami nie ma żadnych tajemnic, bo doskonale ją znamy z poprzedniego dnia.

Droga przed nami nie ma żadnych tajemnic.
Droga przed nami nie ma żadnych tajemnic...

...bo doskonale ją znamy z poprzedniego dnia.

O godzinie 9.30 wchodzimy na wąskie uliczki Mostów koło Jabłonkowa. Z Mostami koło Jabłonkowa wiąże się mało znana historia związana z II Wojną Światową. W rzeczywistości pierwsza hitlerowska inwazja zbrojna na Polskę nastąpiła właśnie tu o godzinie 4:30 rano w dniu 26 sierpnia 1939 roku. Był to pierwotny termin agresji na Polskę, który został przez Hitlera przesunięty, a rozkaz o jego przesunięciu nie dotarł na czas do dywersantów. Tym samym owego dnia na jabłonkowskie tereny, należące wówczas do Polski, wkroczyła niemiecka bojówka pod dowództwem Hansa Albrechta Herznera, w celu zajęcia miejscowej stacji kolejowej i tunelu pod Przełęczą Jabłonkowską. Gdy najeźdźcy zorientowali się, że regularne wojska niemieckie od strony Czadcy nie nadejdą - szybko wycofali się w góry, w kierunku Skałki i Wielkiego Połomu. Dziś te wydarzenia nazywane są umownie „incydentem jabłonkowskim”.
Kontynuujemy schodzenie ku dolinie potoku Osetnica (czes. Osetnice) spływającego spod Przełęczy Jabłonkowskiej (czes. Jablunkovský průsmyk), która oddziela tu Beskid Śląsko-Morawski od Beskidu Śląskiego. Wczoraj na moment znaleźliśmy się po stronie Beskidu Śląskiego, gdy przekroczyliśmy rzekę Olzę, która zasilona wodami Osetnicy i innych potoków płynie dalej na północ aż do polskiej wioski Olza, gdzie wpływa do Odry.

Pod budynkiem dworcowym stacji kolejowej Mosty koło Jabłonkowa, Mosty u Jablunkova (520 m n.p.m.).
Pod budynkiem dworcowym stacji kolejowej Mosty koło Jabłonkowa, Mosty u Jablunkova (520 m n.p.m.).

Przed sobą widzimy już masyw Girowej, na który wkrótce będziemy wychodzić. Tymczasem zbliżamy się do dworca kolejowego w Mostach koło Jabłonkowa. Wokół domów trwa sprzątanie, w oddali słychać pracującą kosiarkę do trawy, w powietrzu czuć zapach grilla. O godzinie 9.40 przechodzimy przejściem podziemnym pod stacją kolejową. W spożywczym pod hotelem Beskyd robimy zakupy i o 10.00 ruszamy dalej czerwonym szlakiem. Zaraz za hotelem Beskyd przekraczamy Osetnicę i od tego miejsca mamy już pod górkę. Idziemy chwilę wąską uliczką, którą wkrótce za ostatnim mijanym domem przechodzi w drogę polną. Trochę dalej przechodzimy tunelem pod europejską trasą bezpośrednią. Jest to droga łącząca północny kraniec Europy z południowym i biegnie z Vardø w Norwegii przez Finlandię, Polskę, Czechy, Słowację, Węgry, Serbię, Macedonię do miejscowości Sitía na Krecie w Grecji.

rzed sobą widzimy już masyw Girowej (czes. Gírová, 840 m n.p.m.).
Przed sobą widzimy już masyw Girowej (czes. Gírová, 840 m n.p.m.).

Przejście pod europejską trasą bezpośrednią.
Przejście pod europejską trasą bezpośrednią...

Europejska trasa bezpośrednia łącząca Vardø w Norwegii i Sitía na Krecie w Grecji.
...łączącą północny kraniec Europy z południowym,
z Vardø w Norwegii do miejscowości Sitía na Krecie w Grecji.

Teraz wchodzimy na ścieżkę, która wspina się już mocno do góry równolegle do stoku narciarskiego i toru saneczkowego. Po 10 minutach nachylenie ścieżki zmniejsza się, ścieżka robi się szersza przeobrażając się w wygodną dróżkę. Pojawia się wokół niej rzadki las, którego dolne partie wypełniają zarośla. O godzinie 10.30 doprowadza nas ona do rozstaju szlaku Studeničný położonego na wysokości 660 m n.p.m. Dochodzi tu niebieski szlak łączący z Przełęczą Jabłonkowską.

Przez rzadki las, którego dolne partie wypełniają zarośla.
Przez rzadki las, którego dolne partie wypełniają zarośla.

Rusałka pawik (Inachis io).
Rusałka pawik (Inachis io).

Na rozstaju Studeničný wchodzimy na wygodną drogę szutrową. Wędrówka jest teraz spacerowa. Z naszej lewej od północnej strony zarośnięte zbocze góry Studeničny wznosi się łagodnie ku swojemu wierzchołkowi na wysokość 717 m n.p.m., ograniczając jakiekolwiek widoki. Za to na południe mamy niezłą panoramę na odległe słowackie góry. Z pierwszego planu zidentyfikować można Jurošovský vrch, Javorské. Dalej widać też pasmo Wielkiej Raczy i wiele innych wzniesień. Taka urocza droga doprowadza nas na wysokość 712 m n.p.m. do schroniska Studeničné. Stąd do Trójstyku granic mamy 9 km. Postanawiamy, że przerwę zrobimy sobie później i idziemy dalej - jest już godzina 10.50.
Chata Studeničné (712 m n.p.m.).
Chata Studeničné (712 m n.p.m.).

Przerwę zrobimy sobie później.
Przerwę zrobimy sobie później.

Droga prowadzi teraz przez malownicze polany. Pojawiają się widoki na północ. Nieco za nami na pierwszym planie mamy zalesione wzniesienie Zelená Hora (604 m n.p.m.), odchodzące do masywu Girowej. Dalej teren obniża się ku dolinie, którą płynie Olza. Jak w pierwszych strofach wiersza Jana Kubisza: Płyniesz Olzo, po dolinie, płyniesz jak przed laty... wypływając niecałe 20 km stąd za Istebną, z Beskidu Śląskiego, spod szczytów Gańczorki i Karolówki. Natomiast za doliną, bardziej przed nami mamy pasmo Czantorii, na którym wyróżniają się graniczne polsko-czeskie szczyty: Kiczory (990 m n.p.m.) i Stożek Wielki (979 m n.p.m.). Dalej to już polski Beskid Śląski. Tu też nasze komórki łapią polski zasięg, co wykorzystujemy dzwoniąc na dłuższą pogaduszkę w rodzinne strony.

Droga prowadzi teraz przez malownicze polany. Pojawiają się widoki na północ.
Droga prowadzi teraz przez malownicze polany. Pojawiają się widoki na północ.

Z prawej strony przechodzimy obok urwistego osuwiska, po czym bardziej stromą dróżką dochodzimy do rozstaju Štípanka (740 m n.p.m.), gdzie do naszego czerwonego szlaku dołącza zielony biegnący z Jabłonkowa. Mija godzina 11.10. Na wierzchołek Girowej (czes. Gírová) wznoszący się na wysokość 840 m n.p.m. prowadzi ścieżka. Szlak omija wierzchołek schodząc na szutrową drogę prowadzącą prosto do schroniska. Po 10 minutach jesteśmy pod chatą Gírová (775 m n.p.m.), w której robimy 15-minutową przerwę na posiłek.

Urwiste osuwisko, niedaleko przed rozstajem Štípanka (740 m n.p.m.).
Urwiste osuwisko, niedaleko przed rozstajem Štípanka (740 m n.p.m.).

Chata Gírová (775 m n.p.m.).
Chata Gírová (775 m n.p.m.).

Do Trójstyku pozostało nam 7 km. Podążamy dalej czerwonym szlakiem, przez bukowe i świerkowe lasy Girowej, mijając kolejne polany, czasem jakiś domek. Obniżamy swoją wysokość. Po około 2 km wzdłuż naszej drogi pojawia się więcej domów - przechodzimy przez osadę Komorovský Gruň położoną na wysokości 650 m n.p.m. Mamy godzinę 12.15, a na Trójstyk pozostało 5 km.

Panorama na południe (ze szlaku między chatą Gírová a osadą Komorovský Gruň).
Panorama na południe (ze szlaku między chatą Gírová a osadą Komorovský Gruň).

Na rozstaju szlaków położonym na terenie osady Komorovský Gruň zmieniamy kolor szlaku na wspólnie poprowadzony żółty i zielony. Za osadą droga trochę wznosi się do góry. Ponad polaną zaczynają pokazywać się już polskie góry. Pomiędzy widoczną czeską Ostrą Górą (Ostrá Hora, 721 m n.p.m.) a polskim Bukowcem (749 m n.p.m.) biegnie granica międzypaństwowa. Po prawej na łące krowa przerywa zakąszanie trawy i nachalnie przygląda się nam, wsłuchując w nasze rozmowy. Czyżby nas rozumiała? Wszak jeszcze jesteśmy na czeskim terytorium.

Panorama na północ (ze szlaku między osadą Komorovský Gruň a rozstajem Na Dílku).
Panorama na północ (ze szlaku między osadą Komorovský Gruň a rozstajem Na Dílku).

Tam pod lasem mamy rozstaj Na Dílku (675 m n.p.m.).
Tam pod lasem mamy rozstaj Na Dílku (675 m n.p.m.).

Krowa przerywa zakąszanie trawy i przygląda się nam, wsłuchując się w nasze rozmowy.
Krowa przerywa zakąszanie trawy i przygląda się nam, wsłuchując się w nasze rozmowy.

Na rozstaju Na Dílku (675 m n.p.m.) opuszcza nas zielony szlak, a żółty skręca samotnie w prawo, a my za nim, na wąską asfaltową drogę. Do Trójstyku pozostały już tylko 4 km.

Chwilkę potem mijamy tablicę ostrzegawczą, że znajdujemy się na pasie granicznym, po czym przechodzimy przez wąski pas leśny. Za nim ukazują się swojskie widoki wzniesień pokrytych pasami pól i łąk, ze stojącymi szeregami kopek. Wzdłuż grzbietu górskiego rozciąga się skupisko domów wsi Jaworzynka.

Swojskie widoki wzniesień pokrytych pasami pól i łąk, ze stojącymi szeregami kopek - to Jaworzynka.
Swojskie widoki wzniesień pokrytych pasami pól i łąk, ze stojącymi szeregami kopek - to Jaworzynka.

Droga, którą idziemy znajduje się na pasie granicznym. Na rozstaju Jaworzynka (Lupienie) położonym tu na wysokości 650 m n.p.m. można z niej skręcić do Jaworzynki polskim żółtym szlakiem, jednak trzymamy się w dalszym ciągu czeskich żółtych znaków, które łukiem zakręcają w prawo w kierunku wioski Herczawa. Niebawem droga schodzi z pasa granicznego i wraca na terytorium Czech. Opada lekko po zboczu, biegnąc w otoczeniu ładnych świerków. Niebawem wyprowadza nas na otwarty teren z wioską Herczawa. Wyróżnia się w niej drewniany kościół katolicki pw. Świętych Cyryla i Metodego, wzniesiony w 1936 roku. Dźwięk jego dzwonu słyszalny jest w trzech państwach, a 5 lipca na tradycyjny odpust Cyryla i Metodego przybywa tu wielu pielgrzymów z trzech sąsiadujących krajów.

Pierwsze widoki na Herczawę (czes. Hrčava).
Pierwsze widoki na Herczawę (czes. Hrčava).
W drzewach stoi drewniany kościół katolicki pw. Świętych Cyryla i Metodego.

Przez Herczawę.
Przez Herczawę.

Za kościołem mijamy budynek urzędu gminy i poczty, za nim jeszcze dwie posesje i dochodzimy do skrzyżowania dróg, za którym jest Restauracja „Pod Jaworem” (Pohostinství „Pod Javorem”) - punkt kontrolny po stronie czeskiej do Międzynarodowej Odznaki Turystycznej BESKY(i)DY. Meldujemy się w nim o godzinie 12.50.

Wracamy na szlak. Mijamy tabliczkę wysokościową Hrčava (BUS), 605 m n.p.m. Na niej też znajduje się informacja, że pierwotnie Hrčava była częścią wsi Jaworzynka (Rázovitá obec původně součást Jaworzynky). Dawna Jaworzynka została podzielona po rozpadzie monarchii austrowęgierskiej oraz wojnie czechosłowacko-polskiej o Śląsk Cieszyński z 1919 roku. Większą część tej wsi, na mocy decyzji Rady Ambasadorów, przyznano Polsce, a z mniejszej utworzono Herczawę.

Restauracja „Pod Jaworem” (Pohostinství „Pod Javorem”).
Restauracja „Pod Jaworem” (Pohostinství „Pod Javorem”).
Punkt kontrolny po stronie czeskiej do Międzynarodowej Odznaki Turystycznej BESKY(i)DY.

Od skrzyżowania z Restauracją „Pod Jaworem” schodzimy parę kroków niżej na południe, po czym skręcamy w lewo. Jakieś 2-3 minuty idziemy równolegle poniżej drogi, którą wkraczaliśmy do wioski, aż do rozwidlenia. Skręcamy w prawo i dość ostro w dół zbliżamy się do granicy czesko-słowackiej. Przed sobą widzimy w przesmyku górskim zabudowania słowackiej wioski Czarne (słow. Čierne), a po lewej na wzniesieniu polską Jaworzynkę. Pomiędzy nimi, na zboczu widać zadaszoną wiatę - przy niej znajduje się Trójstyk granic.

Przed sobą w przesmyku górskim widzimy zabudowania słowackiej wioski Czarne (słow. Čierne).
Przed sobą w przesmyku górskim widzimy zabudowania słowackiej wioski Czarne (słow. Čierne)...

Po lewej na wzniesieniu widzimy polską Jaworzynkę.
...a po lewej na wzniesieniu polską Jaworzynkę.

O godzinie 13.10 mijamy rozstaj Nad Čiernym (545 m n.p.m.), gdzie pojawia się zielony szlak prowadzący do Czarnego. Jednak w dalszym ciągu trzymamy się żółtych znaków, które łukiem kierują nas na wschód. Za znakiem rozstaju szlaków nasza droga wchodzi na pas graniczny. Po lewej mamy Czechy, a po prawej Słowację. Jednocześnie zaczynamy piąć się w górę. Droga przechodzi przez potok i zaczyna z powrotem wchodzić na terytorium Czech, w międzyczasie powtórnie przechodząc przez potok (jeszcze do niego wrócimy). Wspinamy się troszkę ostro w górę mijając kilka zabudowań. Po prawej coraz wyraźniej widać wiaty turystyczne rozmieszczone wokół Trójstyku. Za ostatnim domem krótki odcinek wspinamy się polną ścieżką wzdłuż ogrodzonego pastwiska. O godzinie 13.25 znajdujemy się już nieopodal styku trzech granic, przy rozstaju szlaków Nad Trojmezím, ale jeszcze nie skręcamy na niego.

Znajdujemy się już nieopodal styku trzech granic, przy rozstaju szlaków Nad Trojmezím.
Znajdujemy się już nieopodal styku trzech granic, przy rozstaju szlaków Nad Trojmezím.

Idziemy dalej drogą pod górę polskim zielonym szlakiem turystycznym, gdyż właśnie weszliśmy na terytorium Polski. Przekroczyliśmy granicę w momencie minięcia tabliczki rozstaju Nad Trojmezím. Szlak prowadzi po wąskiej asfaltowej drodze, raczej spacerowej, niż motoryzacyjnej. Wokół lokalnego wzniesienia zakręca ona łukiem w kierunku północnym. Mijamy jedną pasącą się krowę, potem drugą, naszą polską mućkę. Jakoś wszystko wydaje się tu inne - góry, pola, lasy, domy, a nawet powietrze. Czujemy się, jakbyśmy znajdowali się w mistycznej krainie, odizolowanej od całego świata, otoczonej zewsząd górami, lasami i dolinami.

Niebawem wchodzimy w ciąg domów i mijamy przystanek autobusowy „Jaworzynka Trzycatek” położony na wysokości 614 m n.p.m. Za nim nasza droga przemienia się już w typową komunikacyjną i schodzimy na znajdujący się przy niej chodnik. Jaworzynka jest jedną z miejscowości najwyżej położonych i najdalej wysuniętych na południe w Beskidzie Śląskim. Tworzy wraz z Istebną i Koniakowem tzw. trójwieś beskidzką.

Przed kościołem od naszej drogi odbija inna prowadząca do granicy polsko-słowackiej, a dokładnie do rozstaju Jaworzynka (Lupienie), koło którego już dziś przechodziliśmy. My jednak idziemy jeszcze kilka kroków przed siebie i na wysokości kościoła przechodzimy na drugą stronę do Centrum Wypoczynkowo-Szkoleniowego „Jaworzynka”. W ośrodku tym wyznaczony został polski punkt kontrolny Międzynarodowej Odznaki Turystycznej BESKY(i)DY. Nasz pobyt w Jaworzynce Trzycatku potwierdzamy o godzinie 13.45.

Centrum Wypoczynkowo-Szkoleniowego „Jaworzynka”.
Centrum Wypoczynkowo-Szkoleniowego „Jaworzynka”.
Punkt kontrolny po stronie polskiej do Międzynarodowej Odznaki Turystycznej BESKY(i)DY.

Nazwa Trzycatek pochodzi od tego, że w dawnych czasach, w znajdującym się tu urzędzie celnym na granicy między Węgrami a Księstwem Cieszyńskim, pobierano tu cło w wysokości 1/30 (z czeskiego třicet, co znaczy trzydzieści) wartości towarów, ustanowione jeszcze w 1235 roku przez ówczesnego króla Węgier.

Schodząc z Jaworzynki Trzycatka podziwiamy ładną panoramę m.in. z widokiem na Herczawę na wzniesieniu po naszej prawej. Okolice Jaworzynki znane są z nieprzeciętnej wprost urody, a spacer grzbietem, na którym jest zlokalizowana to nielada gratka dla sympatyków górskich krajobrazów.

Herczawa (czes. Hrčava) widziana z Jaworzynki.
Herczawa (czes. Hrčava) widziana z Jaworzynki.

O godzinie 14.00 jesteśmy z powrotem na rozstaju Nad Trojmezím, a dwie minuty później na Trójstyku, gdzie na wysokości 555 m n.p.m. znajduje punkt styku trzech granic państwowych Słowacji, Czech i Polski. Do tego miejsca przylegają trze wsie - po stronie słowackiej Czarne (słow. Čierne), po stronie czeskiej Herczawa (czes. Hrčava), a po stronie polskiej Jaworzynka.

Trójstyk (widziany z zejścia z Jaworzynki Trzycatka).
Trójstyk (widziany z zejścia z Jaworzynki Trzycatka).

Miejsce to wygląda dość niezwykle. W odległości kilku metrów od siebie stoją trzy jednakowe, potężne trójgraniaste obeliski z jasnoszarego granitu, z godłami i nazwami trzech państw. Mają one po 215 cm wysokości, a każdy z nich waży ponad 800 kilogramów. Formalnie Trójstyk granic powstał tu w 1993 roku po rozpadzie Czechosłowacji na Czechy i Słowację. Dwa lata później z użyciem śmigłowca postawiono obeliski. Dokładny punkt styku granic znajduje się pomiędzy obeliskami, w jarze głębokim na 8 metrów i szerokim na 24 metry, w którym płynie niewielki potok... niewielki, ale szczególny, albowiem ten niespełna 3 kilometrowy potok ma aż 3 nazwy.

Rodzi się tuż pod Trzycatkiem, na południowych stokach bezdrzewnego wzniesienia Wawrzaczów Groń (668 m n.p.m.) i spływa przez terytorium polskie do miejsca punktu styku granic. Na tym odcinku nazywany jest Wawrzaczowym Potokiem. Potem na odcinku około 400 metrów przecina terytorium Republiki Czeskiej, gdzie nazywany jest Potokiem Kubankowskim. Potem skręca na terytorium Słowacji by skończyć swój bieg wpadając do Czernianki (słow. Čierňanka). Tu nazywany jest Potokiem Gorylów.

Wiata po czeskiej stronie.
Wiata po czeskiej stronie.

Przysiadamy najpierw pod wiatą po stronie czeskiej, by ochłonąć po wędrówce i wzmocnić się posiłkiem turystycznym. Potem przechadzamy się po Trójstyku - po czeskiej stronie, na której odpoczywaliśmy, potem po polskiej (póki co najskromniej urządzonej), no i w końcu zaglądamy na Słowację, przechodząc przez wykwintny drewniany mostek nad potokiem. Na dnie potoku umiejscowiony jest mniejszy kamień wyznaczający dokładny punkt styku trzech granic. Tak nam miło mija czas i pogoda wciąż dopisuje. Szkoda, że nie mamy przy sobie czegoś na grilla, bo po stronie czeskiej i słowackiej można skorzystać z zadaszonego stanowisko do grillowania. Z tym sympatycznym miejscem przychodzi się nam już żegnać. Takie chwile towarzyszą na każdym kroku wędrówki, wielu powitań, a potem rozstań z interesującymi i pięknymi miejscami.

W Republice Czeskiej.
W Republice Czeskiej.

W Polsce.
W Polsce.

Na Słowacji.
Na Słowacji.

O godzinie 14.25 wracamy na szlak. Z Trójstyku istnieje znakowana edukacyjna ścieżka do Čierne prowadząca przez wzniesienie Valy (6161 m n.p.m.) z pozostałościami starego systemu obronnego z XVI/XVIII przed najazdami Tatarów, ale wybieramy inną drogę, prowadzącą w pobliżu wspomnianego już potoku przepływającego przez trzy państwa.

Wracamy na szlak.
Wracamy na szlak...

W drogę powrotną.
...w drogę powrotną.

Czeskim żółtym szlakiem idziemy na rozstaj Nad Čiernym (545 m n.p.m.), gdzie wchodzimy na zielony szlak, na wydeptaną ścieżkę. Po około 30 metrach przekraczamy niemal niezauważalnie granicę czesko-słowacką i wchodzimy do doliny naszego potoku. Ścieżka niebawem wchodzi na drogę gruntową. Kilka razy przekraczamy po kamieniach krzyżujący się z drogą nurt potoku, który w tym miejscu jest już dość szeroki i wcale nie przypomina niewinnego cieku wodnego przepływającego przez Trójstyk. W przypadku wysokiego stanu wód do Czarnego lepiej przejść inną drogą, choćby przez wzgórze Valy.

Zaraz przekroczymy granicę czesko-słowacką.
Zaraz przekroczymy granicę czesko-słowacką.

Przez dolinę potoku.
Przez dolinę potoku.

Przeprawa w bród.
Przeprawa w bród.

Przeprawa w bród.

Čierne - pierwsza posesja przy szlaku.
Čierne - pierwsza posesja przy szlaku.

Dochodzimy do torów kolejowych, za którymi nasz potok wpada do Czernianki (słow. Čierňanka). My skręcamy w lewo i chwilkę idziemy wzdłuż torów kolejowych. O godzinie 14.55 docieramy do stacji kolejowej Čierne pri Čadcí zastávka. Tu kończą się nasze zielone znaki. Przechodzą tędy niebieskie znaki zbiegające ze wzniesienia Valy i biegną dalej do centrum wsi Čierne. Naszy kierunek jest jednak przeciwny. Przechodzimy mostem nad Czernianką do głównej drogi i skręcamy w lewo.

Čierne pri Čadcí zastávka.
Čierne pri Čadcí zastávka.

Czernianka (słow. Čierňanka).
Czernianka (słow. Čierňanka).

Marsz do Čierne Polesie.
Marsz do Čierne Polesie.

Idziemy poboczem około 1 km do przysiółka Čierne Polesie, w którym nieopodal przystanku kolejowego mamy punkt kontrolny po stronie słowackiej do Międzynarodowej Odznaki Turystycznej BESKY(i)DY. Jest nim bar „Espresso U Grochala”, do którego przybywamy o godzinie 15.15.

Bar „Espresso U Grochala”.
Bar „Espresso U Grochala”.
Punkt kontrolny po stronie słowackiej do Międzynarodowej Odznaki Turystycznej BESKY(i)DY.

Przed nami pozostało już ostatnie zadanie - dotrzeć do granicy, z której dostaniemy się do Zwardonia, na pociąg o 16.20. Czasu jest sporo, ale niestety nasi południowi sąsiedzi szanują czas wypoczynku, a dziś przecież sobota. Komunikacja publiczna w takie dni jest tu bardzo ograniczona. Łapiemy autobus o godzinie 16.08, lecz jest już za późno by zdążyć. Na kolejny pociąg ze Zwardonia będziemy musieli trochę poczekać, a na dodatek nie będziemy mieli dogodnych połączeń przesiadkowych zarówno w Bielsku-Białej, jak też w Katowicach. Ale nic to.

Przystanek kolejowy Čierne Polesie.
Przystanek kolejowy Čierne Polesie.

Do Skalité, Kozák (620 m n.p.m.) przyjeżdżamy na godzinę 16.35. Potem tak jak 7 dni temu, tylko w przeciwnym kierunku, przemieszczamy się pieszo do Skalité, Serafinov (656 m n.p.m.), co zajmuje nam 15 minut. Znajoma okolica jest wzruszającym wspomnieniem początku naszej wspaniałej wędrówki. Dziś zmierzamy ku jej końcowi żółtym szlakiem do granicy państwowej. Docieramy o niej równo o 17.00, gdzie mijamy ostatnią na trasie słowacką tabliczkę turystyczną Zwardoň (685 m n.p.m.) i już na dobre jesteśmy w kraju. Pięć minut później stajemy na dworcu PKP w Zwardoniu (670 m n.p.m.). Tu korzystając w ogromnej ilości czasu do odjazdu pociągu udajemy się do pobliskiego Zajazdu u Burowej na pyszną i niedrogą pizzę. Potem jedynym możliwym wariantem połączeń przejeżdżamy do Katowic, gdzie po czterech godzinach oczekiwania, czyli już następnej doby, łapiemy pośpieszny do Krakowa.

Skalité, Serafinov.
Skalité, Serafinov.

Skalité, Serafinov.
Skalité, Serafinov.

Skalité, Serafinov.

W drodze do granicy.
W drodze do granicy.

Ostatnia prosta do granicy.
Ostatnia prosta do granicy.

Ostatni słowacki budynek.
Ostatni słowacki budynek.

Ostatnie metry do granicy.
Ostatnie metry do granicy.

Ostatnie spojrzenie z granicy na Słowację.
Ostatnie spojrzenie z granicy na Słowację.

Zwardoń - dworzec PKP.
Zwardoń - dworzec PKP.

Jest niedziela, mija czwarta rano. Kraków kończy nocne imprezowanie, a my naszą wędrówkę. Jeszcze tylko przejazd podmiejskim i smaczne chrrrrr... zzzzz.....
Tak kończy się nasza kilkudniowa wędrówka po niesamowitej beskidzkiej krainie, o wyjątkowej urodzie i wartości estetycznej, będącej przykładem tolerancji człowieka dla natury gór. Kończymy już naszą długą górską opowieść. Komu udało się dobrnąć z nami do tego miejsca dziękujemy za cierpliwość, a także wyrozumiałość przy ewentualnych niedociągnięciach. Żegnamy się z pełnymi świeżego powietrza górami i lasami, przepojonymi spokojem malowniczymi wioskami i miasteczkami, z wołoskim pasterstwem oraz kulturą. Mamy tylko nadzieję, że nie na długo.
Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas