Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jaworniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jaworniki. Pokaż wszystkie posty
TRASA:
Zwardoń PKP (670 m n.p.m.) ] Zwardoń, granica PL/SK (685 m n.p.m.) Skalité, Serafinov (656 m n.p.m.) Skalité, Kozák (620 m n.p.m.)

Skalité, Kozák Čadca Makov

Makov (580 m n.p.m.) - Makov, Chata (605 m n.p.m.) Makov, Kopanice (675 m n.p.m.) Sedlo pod Lemešnou (800 m n.p.m.) Sedlo pod Soliskom (900 m n.p.m.) Sedlo pod Hričovcom (960 m n.p.m.) Butorky (982 m n.p.m.) Sedlo pod Veľkým Javorníkom (1050 m n.p.m.) Wielki Jawornik, Velký Javorník (1071 m n.p.m.) Butorky (982 m n.p.m.) Kasárne, chaty (950 m n.p.m.) Butorky (982 m n.p.m.) Sedlo pod Hričovcom (960 m n.p.m.) Sedlo pod Soliskom (900 m n.p.m.) Sedlo pod Lemešnou (800 m n.p.m.) Makov, Kopanice (675 m n.p.m.) Makov, Chata (605 m n.p.m.) Sedlo nad Bitalovcami (840 m n.p.m.) Razcestie nad Kmínkom (855 m n.p.m.) {} Chata Kmínek (830 m n.p.m.)

OPIS:
Zamysł na wielodniową wyprawę wędrowną zrodził się kilkanaście tygodni temu, gdy po raz pierwszy zetknęliśmy się z inicjatywą Międzynarodowej Odznaki Turystycznej „Besky(i)dy”. Po spojrzeniu na mapę dostrzegliśmy, że wiele wytypowanych do zdobycia szczytów górskich w ramach tej odznaki (czy raczej odznak, bo jest ich łącznie 4) jest nieodległych od siebie, połączonych wzajemnie szlakami turystycznymi, co zachęcało do przejścia ich niejako jednym cięgiem, wspierając się publicznymi środkami transportu. Tak przyszedł pomysł na rajd, którego trasę zgrubsza zaplanowaliśmy, ale to gdzie i kiedy to nastąpi pozostawiliśmy własnemu losowi. Postanowiliśmy szukać przygód w wędrówce, której trasę i czas przebycia weryfikować będzie bieżąca chwila. Zdani wyłącznie na to co mamy we własnych plecakach i na to co spotkamy na szlaku wędrówki.


Wędrówkę naszą rozpoczynamy na dworcu PKP w Zwardoniu (670 m n.p.m.) o godzinie 9.40 po czterogodzinnej podróży pociągiem przez Oświęcim i Czechowice-Dziedzice. Tutaj na wysokości 685 m n.p.m. znajduje się turystyczne przejście graniczne, położone nieco powyżej Kościoła Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny w Zwardoniu. Na przejściu granicznym wchodzimy na słowacki żółty szlak, który prowadzi nas do słowackiej wsi Skalité. Szlak schodzi najpierw w dół dróżką, a potem drogą gruntową poniżej znajdujących się wyciągów narciarskich. Potem chwilkę idziemy pod górkę aż do przystanku kolejowego Skalité-Serafinov (656 m n.p.m.). Stąd znów w dół asfaltową drogą do przystanku autobusowego Skalité Kozák (620 m n.p.m.), na który docieramy o godzinie 10.15. Mamy szczęście, bo na przystanku stoi autobus do Czadcy (słow. Čadca), jakby czekając specjalnie na nas. O godzinie 11.00 dojeżdżamy do Czadcy. Od razu kierujemy się na dworzec kolejowy. O godzinie 11.26 mamy pociąg na Makova.
Wędrówkę rozpoczynamy w Zwardoniu.
Wchodzimy do słowackiej wsi Skalité.
Dworzec kolejowy Čadca.
Do Makova przyjeżdżamy przed 12.30. Jest to najwyżej położona miejscowością w dolinie Kisucy (słow. Kysuca), w otoczeniu, w którym jest więcej lasów niż pól i łąk. W drugiej połowie XVII wieku Makov założyli Wołosi. Miejscowość ma wiele przysiółków porozrzucanych po okolicznych zboczach Pogórza Turzowskiego (słow. Turzovská vrchovina) i Jaworników (słow. Javorníky), ale jej najbardziej zurbanizowana cześć ciągnie się łańcuchowo wzdłuż głównej drogi, jak inne założone podczas kolonizacji wołoskiej wsie. O tym pasterskim ludzie Wołochów zapewne jeszcze wspomnimy podczas naszej wędrówki, gdyż na naszej trasie znajduje się przepiękny skansen wołoski.
Przystanek kolejowy Makov.
Warunki atmosferyczne mamy dzisiaj nie zachęcające do wędrówki. Niebo pokryte jest całkowicie chmurami, ale jest ciepło i nie pada. Prognozy zapowiadają jedynie możliwość niewielkiego opadu, dlatego podejmujemy szybką decyzję, że idziemy na Wielki Jawornik. W razie zmiany pogody zawrócimy z powrotem do Makova. Wcześniej zakładaliśmy inny scenariusz, bo spodziewaliśmy się gorszej aury i większego zmęczenia podróżą (poza krótkimi drzemkami nie spaliśmy przecież od godz. 3.00).
Rozpoczynamy wędrówkę górską, na najwyższy szczyt pasma górskiego Jaworniki w Zewnętrznych Karpatach Zachodnich, leżący na pograniczu morawsko-słowackim. Startujemy z wysokości 580 m n.p.m. z przystanku kolejowego w Makovie. Najpierw poboczem głównej ulicy przebiegającej przez tą wioskę kierujemy się na zachód, gdzie spotykamy czerwony szlak. Ulica, wzdłuż której idziemy biegnie w kierunku przełęczy Bumbalka (słow. Bumbálka), na której znajduje się przejście drogowe pomiędzy Słowacją a Czechami. Po 20 minutach marszu dochodzimy do oznakowania turystycznego Makov Chata, położonego na wysokości 605 m n.p.m. Stąd do naszego noclegu w Chacie Kmínek jest 4,6 km. Idąc na Wielki Jawornik będziemy się od niego oddalać.
Na drodze biegnącej przez Makov.
Skręcamy na podrzędną drogę asfaltową w lewo, tak jak kierują nas znaki czerwonego szlaku do przysiółka Kopanice. Po około 10 minutach znika szeregowa zabudowa domów przy drodze i towarzyszą nam już tylko zalesione zbocza i szumiący potok Kysuca. Nieliczne zabudowania pojawiają się dopiero w mijanych przysiółkach Makova: Dybalovci (640 m n.p.m.), który mijamy o godzinie 13.10 i Kopanice (675 m n.p.m.) mijane o 13.30.
W Kopanicach zmieniamy kolor szlaku na żółty. Droga do tej pory z niewielkim nachyleniem wznosiła się do góry. Teraz stopniowo zwiększa swoje nachylenie. Według posiadanej mapy SHOCart przed przełęczą pod Lemešnou żółty szlak powinien odbić z asfaltowej drogi na lewo, ale długo nie możemy doczekać się tego momentu. Wydaje się nam, że przeoczyliśmy to miejsce, nawet sprawdzamy jedną z dróg gruntowych, czy nie ma przy niej żółtych znaków. Wkrótce okazuje się, że żółte znaki w dalszym ciągu prowadzą wzdłuż naszej drogi asfaltowej, która niebawem zatacza łuk na południe. Wynika z tego, że posiadana przez nas mapa nie odzwierciedla faktycznego przebiegu szlaku na tym odcinku.
Asfaltowa droga zatacza łuk w kierunku przełęczy pod Lemešnou.
Przełęcz pod Lemešnou (800 m n.p.m.).
Wychodzimy na dość rozległą polanę. Widoki mamy dość ograniczone przez mgłę, która na tej wysokość bardzo nisko wisi nad nami. Na drugim końcu polany znajduje się przełęcz pod Lemešnou (znana również pod nazwą Pindulá) położona na wysokości 800 m n.p.m. Osiągamy ją o godzinie 14.00. Znajduje się tu drewniana ławka i mały kamienny obelisk z metalową tablicą.

Z przełęczy pod Lemešnou z początku idziemy lekko do góry wzdłuż granicy lasu.
Potem droga zwiększa swój kąt nachylenia. Omijając błotnisty fragment drogi idziemy po skarpie.
Przez przełęcz biegnie międzypaństwowa granica słowacko-czeska, przez którą przechodzą żółte znaki. Kierujemy się od teraz szlakiem czerwonym, który krzyżuje się tutaj ze szlakiem żółtym. Skręcamy na południe. Z początku idziemy lekko do góry wzdłuż granicy lasu, potem nieco podmokłą drogą gruntową przez las. Po kilkunastu minutach droga ta gwałtownie zwiększa swój kąt nachylenia. Tempo nasze spada. Wędrówkę utrudnia rozjeżdżone błoto i spływający po niej strumień wody. Udaje się jednak wskoczyć na skarpę nad drogą i ominąć najbardziej błotnisty fragment drogi. Musimy szanować obuwie, bo z braku miejsca w plecakach nie zabraliśmy zapasowego obuwia. Zresztą wybierając się na tą wielodniową trasę spodziewamy się poprawy pogody - najpóźniej pojutrze.

O godzinie 14.30 mijamy położony na wysokości 900 m n.p.m. rozstaj Pod Soliskom - pod górą Solisko (1012 m n.p.m.). Wychodzi stąd żółty szlak prowadzący do źródła znanego nam już potoku Kysuca. Trzymamy się dokładnie założonego planu i maszerujemy dalej czerwonym szlakiem. Wprowadza on nas w dość gesty las. Mgła chowająca najbardziej oddalone konary drzew dodaje mu tajemniczości. Zwiększa się wilgotność powietrza, droga staje się bardziej podmokła, ale nie ma co narzekać. Idzie się dość wygodnie, tym bardziej, że łagodnieje omijając wierzchołek góry Hričovec, wznoszący się po naszej lewej na wysokość 1059 m n.p.m. Droga ta doprowadza nas o godzinie 14.55 do przełęczy pod Hričovcom (960 m n.p.m.).

Omijamy wierzchołek góry Hričovec, wznoszący się po naszej lewej na wysokość 1059 m n.p.m.
Mgła skrywa najbardziej oddalone konary drzew.
Z przełęczy pod Hričovcom wychodzimy chyba na dość widokowy grzbiet, bo na pewnych odcinkach zanika zwarty leśny drzewostan. Tak przynajmniej się nam wydaje, bo faktyczny obraz otoczenia ukrywa przed nami mgła (szkoda). Nasz szlak faluje już wokół wysokości 1000 m n.p.m. Niestety droga robi się też bardziej błotnista, a pod trawiastymi fragmentami czyhają na nas grząskie pułapki. Nie zawsze udaje się ich uniknąć. Mijamy dwóch wędrowców idących z przeciwnego kierunku. To pierwsi i jak na razie jedyni turyści, jakich spotkaliśmy na szlaku.
Na przełęczy pod Hričovcom (960 m n.p.m.).
Wędrówka robi się już dość nużąca, gdy w końcu z prawej strony dostrzegamy przebijające się przez mgłę światło. Po chwili słuchać dźwięki przejeżdżającego auta. Zbliżamy się do przełęczy Butorky położonej na wysokości 982 m n.p.m., na której stoi szereg chat turystycznych. Nastroje nasze poprawiają się nieco, bo wiemy już, że cel naszej wędrówki jest bliski.

Za przełęczą pod Hričovcom na pewnych odcinkach zanika zwarty leśny drzewostan.



Powoli zbliżamy się do przełęczy Butorky położonej na wysokości 982 m n.p.m.
Przełęcz Butorky przechodzimy do niej o godzinie 15.30. Do szczytu Wielkiego Jawornika nie powinno już być daleko. Za przełęczą musimy zejść na chwilę ze szlaku, by ominąć bardzo błotnisty fragment szlaku. Po powrocie na szlak droga przybiera na stromości, ale niebawem łagodnieje dając wytchnienie. Jednak zaczynamy czuć już zmęczenie. Po 15 minutach drogi od przełęczy Butorky przechodzimy obok górnych stacji wyciągów narciarskich, poprowadzonych po północnych zboczach grzbietu Wielkiego Jawornika. Mijamy poukładane kamienne kopczyki i kamienny wiatrołap. Na policzkach wyczuwamy lekką mżawkę.

W drodze na Wielki Jawornik.
Za górnymi stacjami wyciągów narciarskich mijamy poukładane kamienne kopczyki.
O godzinie 16.00 wchodzimy na Przełęcz pod Wielkim Jawornikiem (słow. Sedlo pod Veľkým Javorníkom) położoną na wysokości 1050 m n.p.m. Za nią droga prze kilkanaście metrów pnie się ostro w górę, a dalej biegnie niemal poziomo po grzbiecie górskim. Po chwili zauważamy, że ścieżka nasza zaczyna obniżać się. Czyżbyśmy przeoczyli słupek szczytowy? Mapa informuje o 25 minutach marszu od przełęczy Butorky na kulminację Wielkiego Jawornika (słow. Veľký Javorník) sięgającą 1071 m n.p.m., a my wędrujemy już 40 minut i nic. Gęsta mgła znacznie ogranicza widoczność i trudno ocenić, gdzie dokładnie się znajdujemy. Czy iść jeszcze dalej? - zastanawiamy się. W obawie o czas potrzebny na powrót i dojście do schroniska zawracamy. Przypuszczalnie tabliczka szczytowa jest gdzieś w pobliżu, ale błądzenie przy ograniczonej widoczności jest niewskazane.
Przełęcz pod Wielkim Jawornikiem (1050 m n.p.m.).
Na Wielkim Jaworniku.
Schodzimy z powrotem na przełęcz Butorky. Droga powrotna tą samą trasą zawsze sprawia wrażenie krótszej. Na Przełęczy Butorki meldujemy się o godzinie 16.30. Zanim podejmiemy dalszą wędrówkę powrotną, z przełęczy schodzimy do chat w Kasárne kierując się na północny zachód zielonymi znakami. Tak dochodzimy do znajdującego się na wysokości 950 m n.p.m. pensjonatu „Javornik”. Tam potwierdzamy naszą dzisiejszą wędrówkę, ogrzewamy się i zjadamy posiłek.
Kasárne. Pensjonat „Javornik”.
Daje się nam we znaki aura. Jesteśmy nieco znużeni i zmęczeni. Panujące warunki atmosferyczne sprawiły, że dzisiejsza trasa nie ma walorów estetycznych. Kto chodzi często po górach, to wie, że czasem tak bywa i musimy z tym się pogodzić. Góry już takie są, że nie zawsze chcą błyszczeć przed nami swoją urodą. Muszą od czasu do czasu pokazać swoją nieposkromioną dzikość.

Zbliża się już godzina 17.15. Po półgodzinnej przerwie w pensjonacie „Javornik” ruszamy w drogę powrotną. Niestety zaczyna trochę mocniej padać drobny deszcz. Mgła zwiększyła się, ale mamy nadzieję, że obniżając swoją wysokość będziemy stopniowo uwalniać się z jej objęć. Drogę powrotną doskonale znamy, bo wcześniej nią przywędrowaliśmy. Nie musimy skupiać się w poszukiwaniu znaków szlaku, a jedynie na tym, by nie wejść w kałużę lub błoto. Warunki na szlaku, w porównaniu do tych sprzed paru godzin pogorszyły się. Jest bardziej ślisko, błotniście, a drogą płyną strumyki wody. Buty zaczynają już tego nie wytrzymywać i zaczynają przemakać. Choć nie lubimy do pieszych wędrówek asfaltowych dróg, tym razem jest ona dla nas ratunkiem. Byleby jak najszybciej osiągnąć przełęcz pod Lemešnou.


O godzinie 17.55 mijamy Przełęcz pod Hričovcom i dalej już dość szybko obniżamy swoją wysokość. Tym samym warunki atmosferyczne stają się bardziej przyjazne. Przed najbardziej grzęzawym fragmentem drogi od razu wchodzimy na wznoszącą się nad nią skarpę leśną i zaraz potem o godzinie 18.25 wchodzimy na polanę rozciągającą się pod przełęczą pod Lemešnou.

Wchodzimy na polanę rozciągającą się pod przełęczą pod Lemešnou.
Na przełęczy pod Lemešnou.
Teraz maszerujemy już asfaltową drogą prosto do Makova. Zatrzymujemy się tylko na mały kęs czegoś słodkiego w Kopanicach korzystając ze znajdującej się tu wiaty przystanku autobusowego. Mija godzina 18.45. Idziemy dalej. O godzinie 19.25 docieramy do głównej drogi Makova, pod tabliczkę turystyczną Makov Chata. Teraz skręcamy w prawo i przez około kilometr idziemy wzdłuż szosy, w kierunku przystanku kolejowego.
Około godziny 19.35 czerwone znaki kierują nas w lewo na zbocze górskie. Wchodzimy na utwardzoną drogę podjazdową do znajdujących się tu domów mieszkalnych. Droga ciągnie się aż do osady Bugalovci, gdzie stoją ostatnie makovskie domy. Wchodzimy do gęstego lasu i robi się dość mroczno. To przerażające, ale mamy już szarówkę. Trzeba wytrzeszczać oczy, bo nie zgubić szlaku. Zaraz po wejściu do lasu mamy bardzo strome podejście, po bardzo śliskim gruncie.
Droga do osady Bugalovci - początek szlaku do chaty Kmínek.
W pewnym momencie dostrzegamy na naszej drodze poruszająca się spokojnymi ruchami salamandrę, która na chwilę przykuwa naszą uwagę. Jednak dociera do naszej świadomości głos rozsądku, który podpowiada, by iść dalej, by zdąrzyć przed zmrokiem. Forsowna wspinaczka trwa jeszcze chwilę, poczym nasza ścieżka opada w dół po zboczu omijanego z prawej strony wzniesienia. Potem znowu niesie nas do góry, wokół jakiegoś lokalnego wzniesienia, znajdującego się po naszej prawej. Ścieżka wznosi się jednak dużo łagodniej niż wcześniej. W miarę nabierania wysokości ścieżka leśna, którą się poruszamy robi się podmokła. Niecierpliwimy się już, bo według sprawdzanego czasu wędrówki powinniśmy już dotrzeć na przełęcz nad Bitalovcami, a wcześniej powinniśmy złapać zielony szlak, prowadzący do górskiej chaty Kmínek. Do tej pory udaje się nam odnajdować na drzewach znaki czerwonego szlaku, ale jest coraz trudniej. W lesie noc zapada wcześnie. W głowie krząta się tylko jedna myśl: oby tylko nie zgubić drogi, oby tylko nie zgubić drogi.
Wtem wychodzimy na szczyt jakiejś polany. Nasza leśna droga rozwidla się na dwie gruntowe. Jedna biegnie wokół polany, druga skręca w prawo. W mglistych ciemnościach trudno jest wybrać właściwą. A znaki szlaku? Jest jeden i to oczekiwany zielony, ale nie wskazuje nam drogi, którą należy wybrać. Na polanie widać chatę. W jej oknach pali się światło. Postanawiamy zejść do niej i zapytać gospodarza o drogę. Jednak przypłacamy to przeprawą przez grzęzawisko wśród głębokich kolein, a potem przez podmokłą łąkę. Buty niestety nabierają wody, w niektórych miejscach błotniste bagno sięga nam po kostki.
Gospodarz kieruje nas na właściwą drogę - to ta która skręca w prawo (tą drugą zeszlibyśmy z powrotem do Makova). Życzliwość tego miejscowego górala jest nieoceniona, bo ubiera gumowce i postanawia zaprowadzić nas na przełęcz nad Bitalovcami (840 m n.p.m.). Okazuje się, że dzielił nas od niej niewielki dystans. Dziękujemy za pomoc. Na przełęczy skręcamy drogą w prawo, a po paru chwili na rozdrożu z kapliczką na drogę w lewo. Teraz stromo w górę przez las, ale znów po obfitym błocie. Teraz to już nam wszystko jedno. Po kilku minutach droga zaczyna schodzić w dół, a zaraz potem widać już światła górskiej chaty Kmínek położonej na wysokości 830 m n.p.m.
Trudno będzie zregenerować siły do jutra po wyczerpującym dniu. Jutro do godziny 10.00 musimy opuścić schronisko. Zaplanowane szczyty na dalszą wędrówkę wymagają teraz przemieszczenia się do Czech, a jesteśmy w pewnym sensie znokautowani zupełnie przemoczonymi butami.
W głowie rodzą się pytania bez odpowiedzi:
- czy damy radę kontynuować wędrówkę?
- czy starczy nam na to sił?
- czy nasz plan nie był czasem zbyt ambitny?
Jutro poznamy odpowiedzi na te pytania.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas