-->

Twoja przystań przed kolejną wędrówką i dziennik turystycznych przedsięwzięć.

Ben Nevis

Ben Nevis leży na zachodnim krańcu Gór Grampian w regionie Highland Lochaber, w pobliżu miasta Fort William. Nazwa góry odnosi się do opływającej ją rzeki, ale pochodzenie jej nie jest jasne. Ben Nevis współtworzy masyw wraz z innymi sąsiednimi: Càrn Mòr Dearg, Càrn Mòr Dearg Arête, Aonach Beag i Aonach Mòr, które zaliczane są do tzw. Munros. Liczy 1345 m n.p.m. wysokości i jest najwyższym szczytem Wielkiej Brytanii. Przyciąga tłumy turystów, którzy mozolnie pokonują długą i wyczerpującą wspinaczkę po kamienistych ścieżkach. 

TRASA:
Glen Nevis Youth Hostel (24 m n.p.m.) → Ben Nevis (1345 m n.p.m.)
→ Ben Nevis Visitor Centre (20 m n.p.m.)

Standardowa droga na szczyt nie jest trudna technicznie, ale wymaga wysiłku. Górny odcinek szlaku jest bardzo kamienisty, długo utrzymuje się na nim śnieg. To niebezpieczny fragment w razie zagubienia szlaku. W przypadku mgły czy śniegu nieodzowne są umiejętności nawigacyjne. Trzeba się z tym liczyć, tym bardziej, że Ben Nevis jest jednym z najbardziej deszczowych i zachmurzonych miejsc w Wielkiej Brytanii. Przez około 300 dni w roku jego wierzchołek spowity jest mgłą lub chmurami. Słoneczna aura jest na nim rzadkością. Ben Nevis ma klimat tundry górskiej, a jego znacząca wyniosłość, położenie nad morzem i topografia często przynoszą chłod i wiatr, które mogą stanowić zagrożenie dla źle wyposażonych piechurów. Wybierając się na niego, należy być przygotowanym na każde warunki pogodowe.

Rzeka Nevis.

Kładka nad rzeką Nevis.

Ścieżka ze schroniska młodzieżowego Glen Nevis Youth Hostel nieco skraca podstawową trasę na Ben Nevis wiodącą z centrum informacyjnego dla zdobywających górę. Ruszamy stamtąd o godzinie 8.20. Przechodzimy najpierw drewnianą kładką na drugi brzeg rzeki Nevis, za którą skręcamy w prawo, a następnie w lewo wprost na zbocze, zostawiając za sobą niewielki obszar zadrzewiony. Wspinamy się potem otwartym terenem, stromo, wąskimi zakosami, aby dotrzeć do głównej ścieżki szlakowej, przed którą rośnie nieduże skupisko drzew. Są tutaj drogowskazy do „Youth Hostel” skąd idziemy, do „Visitor Centre and Achintee” (tam zamierzamy zakończyć dzisiejszą wędrówkę) i oczywiście na „Ben Nevis”, gdzie podążamy dalej. Skręcamy w prawo i lekko nabieramy kolejnych metrów wysokości. Podczas marszu mamy ładne widoki na dolinę Glen Nevis i Mamores z dominującym Stob Ban. Ścieżka wiedzie kilkoma szerszymi zakosami, kilkakrotnie przecina strumienie, w tym jeden po solidnej kładce z barierkami.

Zielone zbocze Meall an t-Suidhe.

Ścieżka powyżej rozstaju.

Z prawej widoczna osada Glen Nevis.

Dolina rzeki Nevis.

Sgor Chalum (556 m n.p.m.) wznoszący się po drugiej stronie Glen Nevis.

Solidna kładka na kaskadami potoku.

Przed nami dolina Red Burn.

Podejście zboczem tworzącym dolinę Red Burn.

Nad dolinką potoku Red Burn.

Widok na zachodnie zbocze Ben Nevis.

Idziemy szeroką, kamienną ścieżką, która zawija wokół zbocza i wchodzi w stromą dolinę Red Burn. Zbliżamy się do potoku, aż do ostrego skrętu w lewo. Na pewien czas zmieniamy kierunek marszu mając za plecami potężne zbocze Ben Nevisa. Po osiągnięciu płaskowyżu skręcamy w lewo, a chwilę potem w prawo.

Na płaskowyżu, w jego wydłużonym zagłębieniu rozlewa się Lochan Meall an t-Suidhe, znane jako „jezioro w połowie drogi”. Nasz szlak kieruje nas w stronę tego jeziora, ale ostatecznie przeprowadza nas obok niego w stronę zbocza masywu.

Płaskowyż pomiędzy Ben Nevis i Meall an t-Suidhe.

Widok na zachód na Bidein Bad na h-Iolaire (528 m n.p.m.).

Z prawej widoczne zakosy ścieżki naszego szlaku na stoku Meall an t-Suidhe.

Opuszczamy płaskowyż i zaczynamy zdobywać kolejne metry wysokości. Wkrótce, po kamieniach wystających z wody, przecinamy kaskadowo spływający potok Red Burn i dalej długim zakosem przechodzimy z powrotem ponad malowniczą dolinę rzeki Nevis. Na trawiastych zboczach mijamy pasące się owce. Są przyzwyczajone do widoku turystów, ale są zwierzętami wypasanymi dziko na wolności, a więc należy zachować bezpieczny dystans i nie niepokoić ich. Obecność owiec na zboczach Ben Nevis to charakterystyczny element szkockiego krajobrazu. Owce wypasane na zboczach Ben Nevis to głównie rasa Scottish Blackface (owca szkocka czarnogłowa) oraz w mniejszym stopniu rasa Cheviot. Te niezwykle odporne rasy doskonale radzą sobie w surowych, górskich warunkach szkockich Highlands. W Szkocji wypasanych jest około 6,5 miliona owiec i co za tym idzie, populacja tych zwierząt przewyższa liczbę ludności całego kraju (około 5,5 miliona). W przeliczeniu około 1,2 owcy przypada na jednego mieszkańca.

Przed potokiem Red Burn.

Kaskady Red Burn.

Potok Red Burn.

Widok na zachód.

Trawiaste zbocza Ben Nevis.

Scottish Blackface (owca szkocka czarnogłowa).

Widok na Lochan Meall an t-Suidhe, znane jako „jezioro w połowie drogi”.

Widok na Glen Nevis.

Kroczymy kolejnymi zakosami – im wyżej, tym zakosy stają się krótsze. Jednocześnie wchodzimy w strefę chmur, których podstawa znajduje się dziś na wysokości około 1000 m n.p.m. Na szlaku jest dzisiaj mnóstwo piechurów. Nasze wejście zbiegło się z charytatywną imprezą “Schools’ Ben Nevis Challenge: 3 & 4 June 2026”. Została ona przedłużona do jutra ze względu na ogromne zainteresowanie. Ma ona na celu wsparcie lokalnego hospicjum i promowanie aktywności wśród młodzieży. Wydarzenie to organizowane jest przez St Andrew's Hospice i każdego dnia ma w nim wziąć udział 350 uczniów i nauczycieli z regionu Lanarkshire (tyle wynosi dzienny limit osób, które mogą się zarejestrować). Rozstawione punkty kontrolne dla uczestników tego wejścia ułatwiają nam orientację w coraz bardziej mglistych warunkach.

Kamienista ścieżka pnie się zakosami po północnym stoku Ben Nevis.

Zanurzamy się w szczytową mgłę.

Ben Nevis, mimo stosunkowo niewielkiej wysokości bezwzględnej charakteryzuje się kapryśnym, arktycznym mikroklimatem, który zaczynamy odczuwać podążając dalej. Zbliżamy się do najbardziej niebezpiecznych miejsc znajdujących się już praktycznie na wierzchowinie góry. Przecinamy dużą łatę śniegu, ale nie stanowi ona żadnego utrudnienia. Wierzchowina pokryta jest skalnym kruszywem, w którym ścieżka nie zawsze jest wyrazista. Trzeba iść bardzo uważnie i kontrolować wzrokiem teren zarówno po prawej, jak i szczególnie po lewej stronie, bowiem z tamtej strony zbocza opadają urwiskami do Five Finger Gully. W tym miejscu odnotowywane są wypadki śmiertelne, szczególnie podczas zejścia, kiedy wędrowcy zbaczali ze szlaku zbyt daleko na południe i spadali do wąwozu.

Statystyki w tym zakresie prowadzone są od połowy XIX wieku. Mówią one, że na Ben Nevis giną średnio 2–3 osoby rocznie, a ratownicy z Lochaber Mountain Rescue Team odnotowują tam nawet ponad 160 wezwań o pomoc w ciągu jednego roku. Najczęstszą przyczyną śmiertelnych zejść są upadki w przepaść i z wysokości. Dotyczy to zarówno wspinaczy na pionowej Północnej Ścianie (North Face), jak i turystów, którzy gubią drogę w mgle na szczycie, bowiem ścieżka podejściowa przebiega zaledwie kilka metrów od urwiska o głębokości ponad 600 metrów. Kolejną przyczyną są lawiny śnieżne, które są ogromnym zagrożeniem w miesiącach zimowych, ale też wiosennych, szczególnie w żlebach takich jak No. 5 Gully, gdzie śnieg utrzymuje się bardzo długo. Przyczyną śmierci są również załamania pogody. Szczyt Ben Nevis jest pokryty gęstą mgłą przez niemal 80% czasu zimą i ponad 50% czasu latem. Przy zerowej widoczności i silnym wietrze turyści tracą orientację, schodzą ze szlaku i nieświadomie wchodzą na zdradliwe nawisy śnieżne, które załamują się pod ich ciężarem. Taki i dzisiaj mijamy przy naszym szlaku, gdy przechodzimy nad urwiskiem Gardyloo Gully.

Szeroka łata śniegu przed wierzchołkowym płaskowyżem.

Niebawem zbocze przed nami jest już wyraźnie łagodniejsze niż wcześniej. Wchodzimy na rozległy płaskowyż szczytowy. Lokalizacja najwyższego punktu zapewne byłaby utrudniona tutaj, gdyby nie kamienny obelisk (słup) umieszczony na wysokim kamiennym kopcu, oplecionym ciągiem kilkunastu stopni. O godzinie 12.30 zdobywamy najwyższy szczyt szkockich Highlands, a zarazem całej Wielkiej Brytanii.

Szczyt Ben Nevis (1345 m n.p.m.) jest najwyższą górą na Wyspach Brytyjskich. Tworzy go rozległy, kamienisty płaskowyż o powierzchni około 40 hektarów. Znajduje się na nim wspomniany szczytowy obelisk, punkt triangulacyjny i wiele innych kamiennych kopców. Znajdują się tu również pozostałości obserwatorium meteorologicznego, które działało tu pod koniec XIX i na początku XX wieku.

Przy dobrej pogodzie widoki stąd byłyby wspaniałe. Są one bardzo rozległe i obejmują znaczną część Highlands. Widoczność w idealnych warunkach może sięgać ponad 190 kilometrów (120 mil), obejmując takie góry jak Torridon Hills, Morven w Caithness, Lochnagar, Ben Lomond, Barra Head i Knocklayd w hrabstwie Antrim w Irlandii Północnej. Jednak nic nie robi tak dużego wrażenia jak spojrzenie w dół klifów z północnej strony. Te 700-metrowe (2300 stóp) klify północnej ściany należą do najwyższych w Szkocji. Można tam często dostrzec wspinaczy pokonujących Tower Ridge lub inne klasyczne trasy wspinaczkowe.

Dzisiaj przemiata go arktyczny wiatr (na szczęście nie jest dzisiaj bardzo silny). Cały szczyt spowity jest mgłą i chmurami. Szkoci mówią, że jeszcze się podniosą dzisiaj, jeśli poczekamy, ale wytrzymujemy tutaj około 50 minut. Wszak nie wiadomo kiedy, ale kiedyś jeszcze tu wrócimy.

Kamienny schron na szczycie Ben Nevis. 

Kamienny kopiec z betonowym obeliskiem wyznaczający szczyt.

Ben Nevis (1345 m n.p.m.).

Wierzchowina Ben Nevis. Po prawej widoczna krawędź urwiska.

O godzinie 13.20 rozpoczynamy zejście. Powrót realizujemy tą samą drogą. Trzeba znowu mieć na uwadze niebezpieczne sąsiedztwo Gardyloo Gully i Five Finger Gully. Są one niebezpieczne podczas mgły, tak samo na podejściu, jak i na zejściu. Trasę, którą schodzimy zapamiętaliśmy podczas podejścia. Powoli opuszczamy strefę chmur. Wchodząc na zakosy otwiera się nam wspaniały widok na dolinę Nevis i otaczające ją grzbiety. Pogoda chyba poprawia się, ale wciąż przechodzą krótkotrwałe mżawki, typowe dla Highland.

Powrót.

Zakosy na północnym zboczu Ben Nevis.

Ostatni długi zakos doprowadzający do kaskad potoku Red Burn.

Wkrótce pojawia się pięknie prezentujące się jezioro Lochan Meall an t-Suidhe, za którym wznosi się trawiasty grzbiet Meall an t-Suidhe (711 m n.p.m.) o obłej wierzchowinie, jednak o stromo opadających zboczach. Nazwa „Meall an t-Suidhe” oznacza „wzgórze tronu”. To piękna góra oferująca wspaniałe widoki na Fort William i okolicę. Często nazywana „wielorybem” ze względu na swój kształt. Jest mniej zatłoczona i jest nieco łatwiejsza do zdobycia niż Ben Nevis. Stanowi część Obszaru Krajobrazowego Ben Nevis & Glen Coe, szczyci się unikalną geologią i spokojną atmosferą z uroczymi zielonymi zboczami.

O godzinie 14.50 przekraczamy wartki nurt potoku Red Burn, a niedługo później mijamy jezioro, od którego schodzimy już wprost do doliny rzeki Nevis. O godzinie 16.10 mijamy rozejście ścieżek, na którym podejmujemy kierunek „Visitor Centre and Achintee”. Zostało nam półtora kilometra drogi do przejścia.

Widok na trawiasty grzbiet Meall an t-Suidhe (711 m n.p.m.)
i jezioro Lochan Meall an t-Suidhe. W głębi widoczna zatoka Loch Eil.

Grzbiet Meall an t-Suidhe (711 m n.p.m.).


Red Burn.

Red Burn.

Nad dolinką potoku Red Burn.

Przed jeziorem Lochan Meall an t-Suidhe.

Płaskowyż przełęczy z jeziorem.

Kładka na stoku Meall an t-Suidhe.

Osada Glen Nevis.

Owce na farmie Achintee.
Trawersując łagodnie opadające zbocze, schodzimy do doliny. Przecinamy kilka spływających strumieni, a potem jednostajnie zbliżamy się do Achintee. Jest to farma oferująca noclegi dla turystów, a także prowadząca bufet. Przed farmą skręcamy w lewo i o godzinie 16.40 przechodzimy nad rzeką Nevis.


Przejście przez ogrodzenie farmy.

Achintee.

Za rzeką znajduje się parking, a po lewej mamy budynek centrum informacyjnego dla odwiedzających Glen Nevis oraz dla zdobywających Ben Nevis. Prowadzony jest tutaj sklepik z pamiątkami i akcesoriami turystycznymi. Sprzedają też przekąski i kawę. Kończymy wędrówkę. Czeka nas tutaj miła niespodzianka - medale od organizatorów „Schools’ Ben Nevis Challenge”. 

Udostępnij:
Location: Ben Nevis, Fort William PH33 6TE, Wielka Brytania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.


Życie jest zbyt krótkie, aby je przegapić.

Liczba wyświetleń

Popularne posty (ostatnie 30 dni)

Etykiety

Archiwum bloga

Z nimi w górach bezpieczniej

Zapamiętaj !
NUMER RATUNKOWY
W GÓRACH
601 100 300

Mapę miej zawsze ze sobą

Stali bywalcy

Odbiorcy


Wyrusz z nami na

Główny Szlak Beskidu Wyspowego


ETAP DATA, ODCINEK
1
19.11.2016
[RELACJA]
Szczawa - Jasień - Ostra - Ogorzała - Mszana Dolna
2
7.01.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Potaczkowa - Rabka-Zdrój
3
18.02.2017
[RELACJA]
Rabka-Zdrój - Luboń Wielki - Przełęcz Glisne
4
18.03.2017
[RELACJA]
Przełęcz Glisne - Szczebel - Kasinka Mała
5
27.05.2017
[RELACJA]
Kasinka Mała - Lubogoszcz - Mszana Dolna
6
4.11.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Ćwilin - Jurków
7
9.12.2017
[RELACJA]
Jurków - Mogielica - Przełęcz Rydza-Śmigłego
8
20.01.2018
[RELACJA]
Przełęcz Rydza-Śmigłego - Łopień - Dobra
9
10.02.2018
[RELACJA]
Dobra - Śnieżnica - Kasina Wielka - Skrzydlna
10
17.03.2018
[RELACJA]
Skrzydlna - Ciecień - Szczyrzyc
11
10.11.2018
[RELACJA]
Szczyrzyc - Kostrza - Tymbark
12
24.03.2019
[RELACJA]
Tymbark - Kamionna - Żegocina
13
14.07.2019
[RELACJA]
Żegocina - Łopusze - Laskowa
14
22.09.2019
[RELACJA]
Laskowa - Sałasz - Męcina
15
17.11.2019
[RELACJA]
Męcina - Jaworz - Limanowa
16
26.09.2020
[RELACJA]
Limanowa - Łyżka - Pępówka - Łukowica
17
5.12.2020
[RELACJA]
Łukowica - Ostra - Ostra Skrzyż.
18
6.03.2021
[RELACJA]
Ostra Skrzyż. - Modyń - Szczawa

Smaki Karpat

Wołoskimi śladami

Główny Szlak Beskidzki

21-23.10.2016 - wyprawa 1
Zaczynamy gdzie Biesy i Czady,
czyli w legendarnych Bieszczadach

BAZA: Ustrzyki Górne ODCINEK: Wołosate - Brzegi Górne
Relacje:
13-15.01.2017 - Bieszczadzki suplement do GSB
Biała Triada z Biesami i Czadami
BAZA: Ustrzyki Górne
Relacje:
29.04.-2.05.2017 - wyprawa 2
Wielka Majówka w Bieszczadach
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Brzegi Górne - Komańcza
Relacje:
16-18.06.2017 - wyprawa 3
Najdziksze ostępy Beskidu Niskiego
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Komańcza - Iwonicz-Zdrój
Relacje:
20-22.10.2017 - wyprawa 4
Złota jesień w Beskidzie Niskim
BAZA: Iwonicz ODCINEK: Iwonicz-Zdrój - Kąty
Relacje:
1-5.05.2018 - wyprawa 5
Magurskie opowieści
i pieśń o Łemkowyni

BAZA: Zdynia ODCINEK: Kąty - Mochnaczka Niżna
Relacje:
20-22.07.2018 - wyprawa 6
Ziemia Sądecka
BAZA: Krynica-Zdrój ODCINEK: Mochnaczka Niżna - Krościenko nad Dunajcem
Relacje:
7-9.09.2018 - wyprawa 7
Naprzeciw Tatr
BAZA: Studzionki, Turbacz ODCINEK: Krościenko nad Dunajcem - Rabka-Zdrój
Relacje:
18-20.01.2019 - wyprawa 8
Zimowe drogi do Babiogórskiego Królestwa
BAZA: Jordanów ODCINEK: Rabka-Zdrój - Krowiarki
Relacje:
17-19.05.2019 - wyprawa 9
Wyprawa po wschody i zachody słońca
przez najwyższe partie Beskidów

BAZA: Markowe Szczawiny, Hala Miziowa ODCINEK: Krowiarki - Węgierska Górka
Relacje:
22-24.11.2019 - wyprawa 10
Na śląskiej ziemi kończy się nasza przygoda
BAZA: Równica ODCINEK: Węgierska Górka - Ustroń
Relacje:

GŁÓWNY SZLAK WSCHODNIOBESKIDZKI

termin 1. wyprawy: 6-15 wrzesień 2019
odcinek: Bieszczady Wschodnie czyli...
od Przełęczy Użockiej do Przełęczy Wyszkowskiej


termin 2. wyprawy: wrzesień 2023
odcinek: Gorgany czyli...
od Przełęczy Wyszkowskiej do Przełęczy Tatarskiej


termin 3. wyprawy: wrzesień 2024
odcinek: Czarnohora czyli...
od Przełęczy Tatarskiej do Gór Czywczyńskich

Koszulka Beskidzka

Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu - koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.
Wykonana z poliestrowej tkaniny o wysokim stopniu oddychalności. Nie chłonie wody, ale odprowadza ją na zewnątrz dając wysokie odczucie suchości. Nawet gdy pocisz się ubranie nie klei się do ciała. Wilgoć łatwo odparowuje z niej zachowując jednocześnie komfort cieplny.

Fascynujący świat krasu

25-27 lipca 2014 roku
Trzy dni w Raju... Słowackim Raju
Góry piękne są!
...można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności,
ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie – dziękujemy Wam
za trzy niezwykłe dni w Słowackim Raju,
pełne serdeczności, ciekawych pogawędek na szlaku
i za tyleż uśmiechu.
24-26 lipca 2015 roku
Powrót do Słowackiego Raju
Powróciliśmy tam, gdzie byliśmy roku zeszłego,
gdzie natura stworzyła coś niebywałego;
gdzie płaskowyże pocięły rokliny,
gdzie Spisza i Gemeru łączą się krainy;
by znów wędrować wąwozami dzikich potoków,
by poczuć na twarzy roszące krople wodospadów!
To czego jeszcze nie widzieliśmy – zobaczyliśmy,
gdy znów w otchłań Słowackiego Raju wkroczyliśmy!


19-21 sierpnia 2016 roku
Słowacki Raj 3
Tam gdzie dotąd nie byliśmy!
Przed nami kolejne trzy dni w raju… Słowackim Raju
W nieznane nam dotąd kaniony ruszymy do boju
Od wschodu i zachodu podążymy do źródeł potoków
rzeźbiących w wapieniach fantazję od wieków.
Na koniec pożegnalny wąwóz zostanie na południu,
Ostatnia droga do przebycia w ostatnim dniu.

           I na całe to krasowe eldorado
spojrzymy ze szczytu Havraniej Skały,
           A może też wtedy zobaczymy
to czego dotąd nasze oczy widziały:
           inne słowackie krasy,
próbujące klasą dorównać pięknu tejże krainy?
           Niech one na razie cierpliwie
czekają na nasze odwiedziny.

7-9 lipca 2017 roku
Słowacki Raj 4
bo przecież trzy razy to za mało!
Ostatniego lata miała to być wyprawa ostatnia,
lecz Raj to kraina pociągająca i w atrakcje dostatnia;
Piękna i unikatowa, w krasowe formy bogata,
a na dodatek zeszłego roku pojawiła się w niej ferrata -
przez dziki Kysel co po czterdziestu latach został otwarty
i nigdy dotąd przez nas jeszcze nie przebyty.
Wspomnień czar ożywi też bez większego trudu
fascynujący i zawsze urzekający kanion Hornadu.
Zaglądnąć też warto do miasta mistrza Pawła, uroczej Lewoczy,
gdzie w starej świątyni świętego Jakuba każdy zobaczy
najwyższy na świecie ołtarz, wyjątkowy, misternie rzeźbiony,
bo majster Paweł jak Wit Stwosz był bardzo uzdolniony.
Na koniec zaś tej wyprawy - wejdziemy na górę Velka Knola
Drogą niedługą, lecz widokową, co z góry zobaczyć Raj pozwala.
Słowacki Raj od ponad stu lat urodą zniewala człowieka
od czasu odkrycia jej przez taternika Martina Rótha urzeka.
Grupa od tygodni w komplecie jest już zwarta i gotowa,
Kaniony, dzikie potoki czekają - kolejna rajska wyprawa.


Cudowna wyprawa z cudownymi ludźmi!
Dziękujemy cudownym ludziom,
z którymi pokonywaliśmy dzikie i ekscytujące szlaki
Słowackiego Raju.
Byliście wspaniałymi kompanami.

Miało być naprawdę po raz ostatni...
Lecz mówicie: jakże to w czas letni
nie jechać znów do Słowackiego Raju -
pozwolić na zlekceważenie obyczaju.
Nawet gdy niemal wszystko już zwiedzone
te dzikie kaniony wciąż są dla nas atrakcyjne.
Powiadacie też, że trzy dni w raju to za krótko!
skoro tak, to czy na cztery nie będzie zbyt malutko?
No cóż, podoba nam się ten kras,
a więc znów do niego ruszać czas.
A co wrzucimy do programu wyjazdu kolejnego?
Może z każdego roku coś jednego?
Niech piąty epizod w swej rozciągłości
stanie się powrotem do przeszłości,
ruszajmy na stare ścieżki, niech emocje na nowo ożyją
gdy znów pojawimy się w Raju z kolejną misją!

15-18 sierpnia 2018 roku
Słowacki Raj 5
Retrospekcja
Suchá Belá - Veľký Sokol -
- Sokolia dolina - Kyseľ (via ferrata)

Koszulka wodniacka

Tatrzańska rodzinka

Wspomnienie


519 km i 18 dni nieustannej wędrówki
przez najwyższe i najpiękniejsze partie polskich Beskidów
– od kropki do kropki –
najdłuższym górskim szlakiem turystycznym w Polsce


Dorota i Marek Szala
Główny Szlak Beskidzki
- od kropki do kropki -

WYRÓŻNIENIE
prezentacji tego pasjonującego przedsięwzięcia na



za dostrzeżenie piękna wokół nas.

Dziękujemy i cieszymy się bardzo,
że nasza wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim
nie skończyła się na czerwonej kropce w Ustroniu,
ale tak naprawdę doprowadziła nas aż na
Navigator Festival 2013.

Napisz do nas