Tu w góry przyjeżdża się,
by stanąć przed pewną rzeczywistością geograficzną,
która nas przewyższa i pobudza (...)
do pokonania samych siebie.

Jan Paweł II, 1986 r.

TRASA:
Dolina Chochołowska, parking – Siwa Polana [zielony szlak] Polana Huciska czarny szlak Niżnia Polana Kominiarska czarny szlak Wyżnia Kira Miętusia w Dolinie Kościeliskiej czarny szlak Przysłop Miętusi (1187 m n.p.m.) czarny szlak Wielka Polana w Dolinie Małej Łąki czarny szlak Przełęcz w Grzybowcu (1311 m n.p.m.) czarny szlak Polana Strążyska [czerwony szlak] Dolina Strążyska, parking

OPIS:
Pierwszy etap tej wędrówki prowadził w górne partie Doliny Chochołowskiej. Była to wiosna zbudzona silnymi promykami słońca. Wyjrzały wówczas na świat krokusy, widzieliśmy tysiące krokusów tworzących fioletowo-błękitny dywan rozciągnięty na halach i polanach. Minął już czas rozkwitu przyrody, lato jakoś w tym roku szybko przeleciało i znów jesteśmy w czasie kiedy przyroda wyhamowuje. Jesień wchodzi w fazę kulminacyjną.

Deszcz zaczął padać, gdy zbliżaliśmy się do Zakopanego. Przejechaliśmy drogą przez Czarny Dunajec, Chochołów, Witów i inne pomniejsze wsie na tej trasie. O godzinie 9.00 jesteśmy gotowi do marszu w górę Doliny Chochołowskiej. Ruszyliśmy z rozłożonymi parasolami, ale deszcz ustał zanim zdążyliśmy przeciąć Siwą Polanę. Z lewej minęliśmy krzyż papieski upamiętniający wizytę Jana Pawła II dnia 23 czerwca 1983 roku, podczas jego II pielgrzymki do Ojczyzny. Udał się wówczas na Polane Chochołowską, a stamtąd pomaszerował w górę Doliny Jarząbczej.

Jego papieskie lata życia nie pozwalały mu na odwiedzanie jego ulubionych gór, Tatr, do których tak często wcześniej przyjeżdżał. W Tatry przyjeżdżał o każdej porze roku. Bywał w nich na nartach, zaglądał podziwiać wiosenne krokusy, wędrował w grupie przyjaciół, a niekiedy samotnie. Zaglądał do pasterskich szałasów na halach, gdzie spotykał się z bacami i juhasami. Krzepił się żętycą, posilał góralskimi serami. Turyści często spotykali go na tatrzańskich ścieżkach. Tatry były dla niego niczym świątynia. Kardynał Stanisław Nagy, który wielokroć towarzyszył mu podczas wędrówek wspominał, że gdy Karol Wojtyła wkraczał na tatrzańskie ścieżki miał zwyczaj mówić: „Teraz cisza, wchodzimy do kościoła.”

„Po raz pierwszy w Tatry poszedł z bratem Edmundem, już studentem medycyny, który wziął go - małego chłopca - na prawdziwą górską wyprawę” - opowiadał Kardynał Stanisław Dziwisz. Ta pierwsza tatrzańska wyprawa miała miejsce latem 1932 roku, kiedy młodzi wędrowcy przeszli trasę z Zakopanego do Morskiego Oka przez Zawrat i Dolinę Pięciu Stawów Polskich. Karol Wojtyła kochał Tatry, uwielbiał tatrzańskie wędrówki, lubił górali mieszkających u ich stóp na surowej, ale jakże pięknej ziemi. Zachwycony nimi pisał potem o nich w „Renesansowym psałterzu”:
Więc mi wybaczcie grzech ten, żem zwidem słowiańskim oczarowawszy młodość, nie spowiadał duszy, żem nie zachodził chyłkiem do pieczar i jaskiń, alem ogromne Tatry w oczach moich uczuł...

Siwa Polana.
Siwa Polana i krzyż upamiętniający lądowanie na polanie Jana Pawła II w 1983 roku.

Mijamy bacówki stojące na Siwej Polanie. Na przeciwległym krańcu przed góralską zagrodą stoi krzyż na betonowym cokole z napisem „Fundator Jan Łusczek A.D. 1809”. Inny napis na krzyżu informuje, iż z okazji lądowania na Siwej Polanie papieża Jana Pawła II w czerwcu 1983 roku został on odnowiony. Dolina Chochołowska wzięła swoją nazwę od znajdującej się niedaleko miejscowości Chochołów. Przez wieki wykorzystywana do wypasu owiec i krów. Na obszarze Doliny Chochołowskiej istniały też obiekty kopalni rud żelaza. Istniały one tutaj już w XVI wieku. Wydobywaną rudę przewożono stąd do huty w Kuźnicach tzw. Żelazną Drogą (dzisiaj nazywana jest ona Drogą pod Reglami). Kopalnie działały w Tatrach do XIX wieku, kiedy przestały być rentowne. O hutniczych czasach w Tatrach przypominają nazwy, takie jak Polana Hucisko, do której docieramy o godzinie 9.50.

Krzyż na Siwej Polanie z 1809 roku.
Krzyż na Siwej Polanie z 1809 roku.

Góralska zabudowa.
Góralska zabudowa.

Szkody wyrządzone przez Orkan Ksawery w 2013 roku usuwa się do dzisiaj
Szkody wyrządzone przez Orkan Ksawery w 2013 roku usuwa się do dzisiaj.

Polana Hucisko rozciąga się na rozszerzeniu doliny, na wysokości 980-1050 m n.p.m. Stoi na niej bacówka, przypominająca o dawnej gospodarce pasterskiej. Przed bacówką, przy drodze stoi krzyż ufundowany w 1932 roku przez Andrzeja Wróbla z Cichego, a upamiętniający śmierć wójta Witowa w potyczce ze zbójnikami w 1809 roku. Obok uwagę zwracają kamienne fundamenty, które mogą kojarzyć się z jakimś obiektem hutniczym, ale w rzeczywistości są to pozostałości po działającym prywatnym schronisku turystycznym, prowadzonym przez gazdę z Ratułowa. Było ono nazywane schroniskiem Bukowskich. Zostało spalone przez Niemców w styczniu 1945 roku.

Jednym ze wzniesień otaczających Polanę Huciska jest Klinowa Czuba (1276 m n.p.m.), nazywana dawniej po prostu Kliny od rozchodzących się z wierzchołka góry grzbietów o kształcie klinów. W jednym z nich o nazwie Huciański Klin prowadzono prace górnicze. Istniały w nim kopalnie rudy, zwane przez górali Huciańskimi Baniami (od węgierskiego słowa banyá). Słowo bania spotyka się wszędzie tam, gdzie prowadzono prace górnicze, zarówno w Tatrach polskich, jak i słowackich. Sztolnie te zostały zasypane i w większości nie ma po nich śladu.

Polana Hucisko. Bacówka na tle Klinowej Czuby.
Polana Hucisko. Bacówka na tle Klinowej Czuby.

Dolina Chochołowska jest najdłuższą i największą doliną leżącą w obrębie polskich Tatr. Skorzystamy dzisiaj tylko z pewnego odcinka, który doprowadzi nas na początek Ścieżki nad reglami. Znajduje się on niedaleko od Polany Huciska, za dolomitowymi wrotami skalnymi o nazwie Niżnia Brama Chochołowska. Wschodnią ścianę tej bramy tworzy wysoka skała nazywana Skałą Kmietowicza, od nazwiska głównego przywódcy powstania chochołowskiego z 1846 roku. W skale tej umocowano również medalion upamiętniający wizytę w dolinie Jana Pawła II w 1983 roku.

Za Skałą Kmietowicza mamy dróżkę do Wywierzyska Chochołowskiego, jednego z największych wywierzysk w Tatrach. Położone jest na wysokości 988 m n.p.m. Ma kształt stawku i wydajność 400 l/sek. Wody wypływające z wywierzyska pochodzą z systemów krasowych Kominiarskiego Wierchu. Wywierzysko było kiedyś wykorzystywane jako wodopój dla bydła. Dlatego też w tamtych czasach górale spłycili go zasypując kamieniami, tak by zapobiec topieniu się zwierząt. Ma obecnie około 1,5 metra głębokości.

Za wywierzyskiem przechodzimy mostkiem nad Chochołowskim Potokiem, po czym wchodzimy na Polanę pod Jaworki, rozciągającą się u wylotu Doliny Dudowej. Od momentu zaprzestania gospodarki wypasowej wielkość tej polany zmniejszyła się blisko o połowę. Niegdyś należała do pasterskiej Hali Jaworzyna pod Furkaską, a obecnie prowadzi się na niej skromniejszy wypas kulturowy. Na przeciwległym krańcu Polany pod Jaworki, zaraz za efektowną wapienną skałą stojącą po lewej stronie drogi po raz drugi przekraczamy Chochołowski Potok. Za mostkiem mamy początek czarnego szlaku. Minęła właśnie godzina 10.00.

Polana pod Jaworki.
Polana pod Jaworki.

Polana pod Jaworki.
Polana pod Jaworki.

Czarny szlak prowadzi tzw. Ścieżką pod Reglami. Wchodzimy na jej pierwszy odcinek, który jeszcze niedawno był zamknięty dla ruchu turystycznego po tym jak w grudniu 2013 roku został zniszczony wskutek „Orkanu Ksawery”. Otwarto go z powrotem w lipcu tego roku. Ruszamy stąd w kierunku Kuźnic. Ścieżka nad Reglami wytyczona została przez Towarzystwo Tatrzańskie w latach 1900-1901. Przy jej budowie pomagał dwór w Kuźnicach, dając drewno na mostki, ławki i poręcze przy szlaku. Ścieżka nad Reglami łączyła wówczas Kuźnice z Doliną Kościeliska. Dopiero latem 1954 roku została przedłużona do Doliny Chochołowskiej.

Najpierw wspinamy się na Jamskie Siodło położone na wysokości około 1085 m n.p.m. Po lewej stronie mamy stok Jamskiej Czuby (1108 m n.p.m.), po prawej Spaloną Czubę (1257 m n.p.m.). Siodło przełęczy wypełnia hala pasterska. Niedawno stał na niej stary szałas, po którym pozostał kamienny fundament. Jest przy nim obecnie ława z miejscami do siedzenia. Po przejściu przez Jamskie Siodło wchodzimy do lasu i trawersujemy stok Spalonej Czuby, który stromo opada tutaj do Huciańskiej Doliny. W tejże dolinie widzimy wschodnią część Polany Huciska.

Podejście na Jamskie Siodło.
Podejście na Jamskie Siodło.

Jamskie Siodło (1085 m n.p.m.).
Jamskie Siodło (1085 m n.p.m.).

Polana Jamy.
Polana Jamy na Jamskim Siodle. Koło ławek widać podmurówkę spod nieistniejącego już szałasu.
Z lewej kulminacja Jamskiej Czuby (1108 m n.p.m.).

Na stokach widać jeszcze mnóstwo połamanych drzew. Szlak zakolem oprowadza wokół źródła jednego z cieków zasilających Chochołowski Potok i po chwili wprowadza na błotnistą, rozjeżdżoną drogę leśną, pokrytą mnóstwem drobnych gałązek i gałęzi. Po niedawnym deszczu dróżka jest bardzo grząska. Nie mniej szlak o dziwo jest dzisiaj wyjątkowo ruchliwy. Mijamy się już chyba z trzecią grupką turystów nadciągających z naprzeciwka. Ta część Ścieżki nad Reglami nie uchodziła za tak ruchliwą, ale być może przyciąga na nią chęć zobaczenia zmian, jaki nastąpiły na niej po przejściu „Orkanu Ksawery”.

O godzinie 11.00 wychodzimy na siodło Kominiarskiej Przełęczy (1307 m n.p.m.) oddzielającej Wierch Spalenisko (1324 m n.p.m.) znajdujący się po lewej i Mały Opalony Wierch (1448 m n.p.m.) znajdujący się po prawej. Kominiarska Przełęcz jest obecnie na znacznej powierzchni pozbawiona lasu. Na stoku opadającym przed nami początek swój bierze Lejowy Potok. Szlak prowadzi dalej trawersując zalesione stoki Małego Opalonego Wierchu i Wielkiego Opalonego Wierchu ponad górnym biegiem Lejowego Potoku.

Na stoku Spalonej Czuby.
Na stoku Spalonej Czuby.

Kominiarska Przełęcz (1307 m n.p.m.).
Kominiarska Przełęcz (1307 m n.p.m.).

Szlak wiedzie dalej znacznie wygodniejszymi traktami niż wcześniej. Na tym fragmencie nie widać zniszczeń po huraganie. Swobodnym marszem (droga jest wygodna) idziemy dalej. O godzinie 11.45 przekraczamy potok przecinający drogę szlaku i wchodzimy na skraj rozległej Niżniej Polany Kominiarskiej, pokrywającej zbocza opadające do doliny Lejowej znajdujące się na wysokości 1110-1170 m n.p.m. Przy szlaku są ławki przy ławach, gdzie można odpocząć, delektując się malowniczością okolicy i ładnymi widokami na okolicę. Bardzo możliwe, że w lecie widzielibyśmy pasące się stado owiec na polanie, bo jest jedną z tych, na której prowadzi się wypas kulturowy. Dawniej polana stanowiła część Hali Kominy Tylkowe. Stały na niej liczne szałasy, z których zachowało się jeszcze kilka, lecz i te ulegają stopniowemu zniszczeniu. Nikt z nich już nie korzysta i od lat nie są naprawiane.

Zejście z Kominiarskiej Przełęczy.
Zejście z Kominiarskiej Przełęczy.

Na stoku Wielkiego Opalonego Wierchu.
Na stoku Wielkiego Opalonego Wierchu ponad doliną Lejowego Potoku.

Przecinamy potok przed wejściem na Niżnią Polanę Kominiarską.
Przecinamy potok przed wejściem na Niżnią Polanę Kominiarską.

Niżnia Polana Kominiarska.
Niżnia Polana Kominiarska.

Niżnia Polana Kominiarska.
Niżnia Polana Kominiarska.

Zaraz po opuszczeniu Niżniej Polany Kominiarskiej przecinamy kolejny dopływ Lejowego Potoku, który przelewa się przez nasza drogę. Trawersujemy zbocze wzniesienia Stoły (1428 m n.p.m.). Na południowo-wschodnich zboczach tego wzniesienia istniały kiedyś sztolnie, w których wydobywano bardzo dobrą rudę żelaza - hematyt, zawierający od 40% do 70% czystego żelaza. Minerał ten barwi skały na czerwono lub różowo, stąd jego nazwa od greckiego haema - krew, czy haimatites - krwisty. Z lewej widzimy Zadnią Kopkę Kościeliską (1333 m n.p.m.), w znacznym stopniu ogołoconą z drzew. Też idziemy stokiem ogołoconym z drzew. W XIX wieku na Zadniej Kopce też istniała kopalnia rudy żelaza zwana Kopką, ale tam wydobywane rudy były ubogie w żelazo.

Po około 15 minutach marszu od opuszczenia Niżniej Polany Kominiarskiej wchodzimy na kolejną polanę położonej na przełęczy Przysłop Kominiarski (1124 m n.p.m.), która oddziela wzniesienia Stołów i Zadniej Kopki. Na przeciwległej stronie polany stoją dwa szałasy pasterskie. Ten przy czarnym szlaku jest w dobrym stanie i w razie czego może dać schronienie przed deszczem. Obok niego są ławki, lecz tym razem nie korzystamy z nich. Przysiadamy tylko na chwilkę pod ścianą szałasu, jak niegdyś baca po skończonej robocie. Ileż to ludzi zostawiło duszę w tych przepięknych halach... pasterze, hutnicy, taternicy, podróżnicy i turyści.

Zadnia Kopka Kościeliska (1333 m n.p.m.).
Zadnia Kopka Kościeliska (1333 m n.p.m.).

Przysłop Kominiarski (1124 m n.p.m.).
Przysłop Kominiarski (1124 m n.p.m.).

Ławeczka na Przysłopie Kominiarskim.
Ławeczka na Przysłopie Kominiarskim z widokiem na Diabliniec (1240 m n.p.m.).

Szałas na Przysłopie Kominiarskim.
Szałas na Przysłopie Kominiarskim.

Mija południe. Zaczynamy schodzić już bezpośrednio do Doliny Kościeliskiej po stoku usłanym kikutami drzew i wiatrołomami. O godzinie 12.20 wchodzimy na gościniec przechodzący przez dolinę, poniżej Bramy Kraszewskiego przez polanę zwaną Stare Kościeliska, która kiedyś stanowiła grunt kościelny i nazywała się wówczas Kościelec. Szlak kieruje nas na lewo w kierunku wylotu doliny.

W 1783 roku na Starych Kościeliskach otwarto niedużą hutę. Oprócz zabudowy huty stały tu chaty robotników, a także karczma, tartak i leśniczówka, a przy niej lipy, z których dwie przetrwały do dzisiaj, przeciwstawiając się surowym warunkom. Ruda dostarczana przez okoliczne kopalnie do tutejszej huty była przeważnie uboga. Z powodu nieopłacalności w 1841 roku hutę zlikwidowano. Po dawnej hucie pozostały resztki pieca i murów. Stoi też kapliczka, zwana kapliczką zbójnicką, ale ufundowana tak naprawdę przez górników wydobywających tu rudę.

Schodzimy do Doliny Kościeliskiej.
Schodzimy do Doliny Kościeliskiej.

Dolina Kościeliska.
Przed nami Dolina Kościeliska, Polana Stare Kościeliska.

Kościeliski Potok.
Kościeliski Potok.

Szlak doprowadza nas do mostu nad Kościeliskim Potokiem. Przechodzimy przez niego i opuszczamy Dolinę Kościeliską. Wchodzimy do Doliny Miętusiej, w której niebawem mijamy odejście szlaku na Czerwone Wierchy. Czarny szlak Ścieżki nad Reglami prowadzi nas tymczasem w górę Miętusiego Potoku. Niebawem droga gruntowa, którą prowadzi szlak zaczyna ostrzej wspinać się stokiem oddalając się od potoku. Wkrótce wchodzimy na murawy Polany Miętusiej, przez którą podążamy w kierunku siodła przełęczy Przysłop Miętusi (1187 m n.p.m.). Za nami ładny widok na Dolinę Miętusią, a także wzniesienia Stoły, Zadnią Kopkę Kościeliska oraz potężny Kominiarski Wierch (1829 m n.p.m.) zwieńczony triasowymi wapieniami, wbijającymi się w chmury. Na lasach porastających stoki widoczna jest barwna jesień, choć przeważa niesłabnąca zieleń świerków - tylko one pozostają wierne swej barwie przez cały swój żywot.

Przysłop Miętusi oddziela Skoruśniak i Hruby Regiel. Na lewo od Hrubego Regla wystaje ponad lasem charakterystyczna Zawiesista Turnia. Tuż poniżej szczytu turni widać na niej ciemną pionową rysę Szczeliny Przysłopczańskiej - jaskini ze szczelinową studnią o głębokości około 10 metrów. Z kolei po przeciwnej stronie Polany Miętusiej, pod lasem na stoku Skoruśniaka stoi spory krzyż papieski. Pod nim w kamienną podstawę wkomponowano słowa Jana Pawła II wypowiedziane podczas pierwszej jego pielgrzymki do Ojczyzny: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze tej ziemi”. O godzinie 13.10 opuszczamy siodło Przysłopu Miętusiego. Schodząc na stronę Doliny Małej Łąki Zagłębiamy się na pewien czas w świerkowym lesie. Po 20 minutach wychodzimy na północny skraj Wielkiej Polany w Dolinie Małej Łąki.

Dolina Miętusia.
Dolina Miętusia.

Miętusia Polana.
Miętusia Polana. Widok w stronę Doliny Małej Łąki.
Z prawej widoczna Zawiesista Turnia (1296 m n.p.m.).

Miętusia Polana.
Miętusia Polana.

Krzyż papieski na obrzeżach Polany Miętusiej.
Krzyż papieski na obrzeżach Polany Miętusiej.

Wielka Polana w Dolnie Małej Łąki zwana Wielką Polaną Małołącką. Powstała na obszarze dawnego, głębokiego jeziora polodowcowego. Jak na warunki tatrzańskie posiada wyjątkowo żyzną glebę. Przez polanę biegnie szlak od rozstaju, przy którym stoimy, prowadzący na Kondracką Przełęcz, skąd wspiąć się można na Kondracka Kopę, albo Giewont, którego ściany są stąd widoczne. Na wprost w przedłużeniu doliny w grzbiecie opadającym z Kondrackiej Kopy na Kondracką Przełęcz widoczne są Mnichowe Turnie, spośród których wyróżnić można Dziadka, Babkę i Mnicha Małołąckiego. Nazwy tych turni pochodzą z dawnych czasów, kiedy Wielka Polana Małołącka była wypasana. Z prawej strony ponad Wielką Polaną Małołącką wznosi się ściana Wielkiej Turni.

Z rozstaju na Wielkiej Polanie Małołąckiej ruszamy dalej na Przełęcz w Grzybowcu (1311 m n.p.m.). Wkrótce szlak wprowadza nas z powrotem w świerkowy las, którym niekiedy wędrują niedźwiedzie, szczególnie wiosną lub jesienią można natknąć się tutaj na takiego zwierzaka. Szlak prowadzi przez przełęcz kamiennym chodnikiem, który za przełęczą zaczyna obniżać się stromym zboczem. Kiedyś tymże samym szlakiem już przechodziliśmy, ale ta stromość wyleciała nam z głowy. Ostatni raz jak przechodziliśmy tędy ktoś powiedział, że na skraju Wielkiej Polany w Dolinie Małej Łąki widział niedźwiedzia. Spieszyliśmy się zatem i może dlatego ta część szlaku umknęła wówczas naszej uwadze i pamięci.

Dolina Małej Łąki.
Dolina Małej Łąki.

Dolina Małej Łąki.
Dolina Małej Łąki.

Mnichowe Turnie (w głębi).
W głębi widać Mnichowe Turnie. Z lewej Siodłową Turnię, a z prawej ścianę Wielkiej Turni.

Droga na Przełęcz w Grzybowcu.
Droga na Przełęcz w Grzybowcu.

Strome zejście do Grzybowieckiej Doliny.
Strome zejście do Grzybowieckiej Doliny.

Strome zejście wprowadza nas w Grzybowiecką Dolinę, którą spływa Grzybowiecki Potok. To boczna dolina zarośnięta w całości lasem, która dochodzi do górnej części Doliny Strążyskiej, gdzie na jej rozszerzeniu znajduje się Polana Strążyska. Jest kilka minut po piętnastej, gdy do niej dochodzimy. Ponad polaną wznoszą się północne ściany Giewontu. Górują one imponująco wznosząc się 860 metrów nad polaną.

Grzybowiecki Potok.
Grzybowiecki Potok.

Grzybowiecka Dolina.
Grzybowiecka Dolina.

Grzybowiecki Potok.
Grzybowiecki Potok.

Polana Strążyska.
Polana Strążyska.

Wierzchołek Giewontu.
Wierzchołek Giewontu.

Na Polanie Strążyskiej stoją szałasy, przypominające dawną gospodarkę prowadzoną na polanie. Jest też domek góralski, w którym mieści się bufet zwany Herbaciarnią „Parzenica”. Tam właściwie finalizujemy nasza wędrówkę. Zaglądamy do przytulnego wnętrza Herbaciarni, niektórzy zamawiają herbatę, inni kawę, niektórzy coś do zjedzenia. Herbaciarnie opuszczamy zanim zmrok zacznie zapadać.

Herbaciarnia „Parzenica”.
Herbaciarnia „Parzenica”.

Polana Strążyska.
Polana Strążyska. Z lewej przed szałasami skałka zwana Sfinksem.

Ścieżka nad Reglami biegnie dalej pod ścianami Giewontu, obok Sarniej Skały przez Czerwoną Przełęcz na Kalatówki. Wrócimy na nią już za niedługo, przecinając kolejne doliny Tatr Zachodnich znajdujące się po polskiej stronie. Być może Tatry będą już wtedy obielone śniegiem i będzie to dla nas pierwsze w tym roku spotkanie z zimą. Opuszczamy Dolinę Strążyską. Podążamy do jej wylotu. Autobus tam właśnie czeka. Wsiadamy. Deszcz zaczyna padać, chyba na pożegnanie, bo wędrówka nasza dobiegła końca.

Zakopane, ulica Strążyska u wylotu Doliny Strążyskiej.
Zakopane, ulica Strążyska u wylotu Doliny Strążyskiej.





Kolekcjonerska Karta Etapu




Komentarze do wpisu

1 komentarz :

1 komentarz :

  1. śliczna wycieczka, nie mogę się doczekać, aż znowu odwiedzę moje kochane dolinki

    OdpowiedzUsuń

Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas