
![]() |
Sala NCK - Ścieżkami Południków Szczęścia. |
Ostatnia podróż Lisowskich to szereg doznań emocjonalnych, zarówno tych dobrych, ale niestety również tych złych. Miała mnóstwo walorów poznawczych i estetycznych, ale też nieszczęśliwych splotów wydarzeń, z których najbardziej druzgoczącym okazał pożar ich mieszkania na krakowskim Kazimierzu. Stracili w nim dorobek życia. Ogień strawił wszystko doszczętnie. Musieli zmierzyć się z tą tragedią. Zdruzgotani uwierzyli jednak w lepszy świat poznając ogromne pokłady ludzkiej dobroci i serca.


Świat jest jeden, ale na szczęście współtworzy go wiele różnych mikroświatów. Ocierających się o sacrum i o profanum. Ich wzajemne przenikanie się tworzy niezwykłe klimaty i małe przyjemności. W tych międzyświatach, w ogóle w każdej podróży, możemy lepiej poznać siebie, bo słusznie zauważyła przed laty Wisława Szymborska, że „Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono”. Także w podróży zobaczymy, że miała rację noblista pisząc: „Żyjemy szybciej, ale mniej dokładnie…”
W przyjemności nie chodzi o hedonizm. Bo ten po prostu jest nudny. To raczej droga, dążenie, chwila, kiedy przeciwieństwa harmonizują się. Poszukiwanie czegoś, czego w ogóle szuka ludzka świadomość. Wtedy rodzi się uczucie błogostanu, szczęśliwości, harmonii. Podróż, w której choćby podświadomie szukamy, to ułatwia, bo jest aktem twórczym. Sri Aurobindo – myśliciel i filozof indyjski, powiedział, że rodzi się wówczas napięcie między tym, co dusza wyobraża sobie, widzi, jako dzieło piękne, a ludzką, fizyczną możliwością wykonania i ukończenia owego dzieła. Każdy z nas szuka i odnajduje to na swój sposób, inaczej. Dla nas to po prostu „POŁUDNIKI SZCZĘŚCIA”…
Elżbieta i Andrzej Lisowscy

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.