Dobrze by było umieścić w (mojej) biografii trasy,
wszystkie trasy, na których byłem,
żebym tak był wrośnięty w polską ziemię.

Jan Paweł II, Watykan, jesień 1979 r.

TRASA:
Skawica Górna [niebieski szlak] Sucha Góra [niebieski szlak] Kucałowa Przełęcz [czarny szlak] Schronisko na Hali Krupowej (1152 m n.p.m.) [czarny szlak] Kucałowa Przełęcz [czerwony szlak] Okrąglica (1239 m n.p.m.)/Kaplica MB Opiekunki Turystów [czerwony szlak] Kucałowa Przełęcz [czarny szlak] Schronisko na Hali Krupowej (1152 m n.p.m.) [czarny szlak] Kucałowa Przełęcz [czerwony szlak] Polica (1369 m n.p.m.) [czerwony szlak] Cyl Hali Śmietanowej (1298 m n.p.m.) [czerwony szlak] Syhlec (1146 m n.p.m.) [czerwony szlak] Przełęcz Krowiarki (1012 m n.p.m.)

Szlak posiada dodatkowe oznakowanie: 

OPIS:
Tamtego wrześniowego dnia była kiepska pogoda - mżysta, pochmurna aura - komu by się chciało wychodzić z domu. Jednak tamtego dnia ktoś przyjechał do Skawicy Górnej, trzej turyści:... któż by się spodziewał, że to Kardynał i dwóch księży - Styczeń, Dziwisz i Wojtyła. Niedługo potem okazało się, iż była to ostatnia wycieczka kardynalska Karola Wojtyły, który niedługo później wyjechał na konklawe, podczas którego w dniu 16 października 1978 roku został wybrany papieżem.

Przyjechaliśmy do Skawicy Górnej, by tak jak wędrowcy z 9 września 1978 roku podążyć na pasmo Policy. Oni mieli niezachęcającą pogodę do górskich wędrówek, my mamy jednak sprzyjającą. Jest pogodnie. Słońce pokazuje się zza grzbietu górskiego. Rozpoczynamy swoją wędrówkę o godzinie 8.55. Zaczynamy maszerować w górę doliny Skawicy Sołtysiej, przez którą prowadzą niebieskie znaki szlaku. Zostawiamy za sobą stary ceglasty budynek, a którym obecnie mieści się sklep spożywczy. Mijamy znajdujący się za nim duży dom mieszkalny i kolejny. Ten stary ceglasty dom stał tu z pewnością tamtego wrześniowego dnia, ale te następne... nie mamy pewności, tak jak to, czy droga wprowadzająca w głąb doliny pokryta wówczas była asfaltem.

Tablica na początku szlaku

Skawica Sołtysia ginie w zaciszu doliny. Wody potoku starają się płynąć bez szemrania, tak by nie zakłócać tej ciszy. Idziemy w górę, rozmawiamy. Sielankowość doliny stara się odwrócić nasze myśli od codziennych problemów. Dolina zwęża się, a słońce niknie przysłonięte zalesionymi grzbietami. Próbuje przecisnąć swe promienie do doliny, ale jest zbyt nisko na horyzoncie, by wypełnić światłem ją całą. To już jesień. Las zaczyna robić się kolorowy. O godzinie 9.25 po prawej mijamy ogrodzoną polanę biwakową. Jest na niej miejsce na ognisko i całkiem spora wiata z ławami. Ela wspomina ostatnią noc sylwestrową, kiedy z klubową grupą witali tutaj Nowy Rok. Szli wtedy w przeciwnym kierunku, od Kucałowej Przełęczy.

W górę Skawicy Sołtysiej.
W górę Skawicy Sołtysiej.

Niedaleko stąd niebieski szlak odbija z szosy na lewo i prowadzi krótkim wąwozem potoku po zarośniętej drodze gruntowej. Mijamy stary drewniany dom stojący na skarpie po prawej. Ktoś pyta na głos, czy ktoś w nim mieszka, widząc w jednym z okien niepozorną firankę, w drugim tylko przeszklenie. Za starym domem droga pnie się krótko w górę oddalając od potoku. Tak wychodzimy z wąwozu na rozległe łąki. Przed nami domy przysiółka Sucha Góra, a za nimi wznosi się grzbiet Pasma Policy. Na wprost widać na grzbiecie szczyt Okrąglicy zwieńczony masztem antenowym, zaś po prawej najwyższą w tym paśmie kulminację - Policę.

Wąwozem potoku po zarośniętej drodze gruntowej.
Wąwozem potoku po zarośniętej drodze gruntowej.

Stary drewniany dom.
Stary drewniany dom.

Za starym domem droga pnie się krótko w górę oddalając od potoku.
Za starym domem droga pnie się krótko w górę oddalając od potoku.

Zbliżamy się do domostw przemierzając łąki. W Suchej Górze nie stoi wiele domów. To osada emanująca spokojem. Szlak przeprowadza nas między domostwami. Przy jednym z nich jest pasieka, a u gospodarzy można kupić miód. Można też w niej znaleźć zacisze na dłuższy pobyt, bo prowadzą agroturystykę. Chwilę potem mamy wrażenie, że szlak wprowadza nas na teren gospodarstwa, pomiędzy dom i stodołę, ale w rzeczywistości tak chyba nie jest. Wchodzimy na szosę.

Około godziny 9.50 przecinamy szosę. Odtąd szlak ostrzej wspina się przez las po kamienistej dróżce, zwanej Gibasową Drogą. Sukcesywnie nabieramy wysokości. Mijamy krótkie odejście na lewo prowadzące na Polanę Patoręczną rozciągającą się na grzbiecie Suchego Gronia. Leży na niej przysiółek Skawicy o nazwie Na Patoręcznej, która jest przykładem typowego zarębka, dawnej, najmniejszej jednostki osadniczej.

Zbliżamy się do domostw przemierzając łąki.
Zbliżamy się do domostw przemierzając łąki.

Dalej w górę stoku.
Dalej w górę stoku.

Idziemy dalej w górę stoku, gdzie na skrzyżowaniu dróg leśnych łapiemy pierwszą panoramę ze szlaku. Zatrzymujemy się tam chwilkę o godzinie 10.15. Panoramę tą zawdzięczamy prześwitom między drzewami i niskim młodym lasem. Obejmuje ona fragmenty doliny Skawicy oraz północne stoki grzbietu pasma Policy.

Nieco wyżej dochodzi do nas droga leśna, po której biegnie żółty szlak z Juszczyna. Odtąd szlak żółty prowadzi wspólnie z naszym niebieskim. Stromość zbocza stopniowo ustaje. Niebawem wychodzimy z trawersu stoków Okrąglicy na Halę Kucałową porośniętą borówczyskami. Hala ta sięga grzbietu, na którym znajduje się Kucałowa Przełęcz (1148 m n.p.m.). Widać już na niej słupek z drogowskazami węzła szlaków. Do drogowskazu na Kucałowej docieramy o godzinie 10.50.

W trawersie stoku Okrąglicy.
W trawersie stoku Okrąglicy.

Północne stoki pasma Policy.
Północne stoki pasma Policy.

Hala Kucałowa i wzniesienie Kociej Łapy.
Hala Kucałowa i wzniesienie Kociej Łapy.

Drogowskaz na Kucałowej Przełęczy
[fot. Patryk Ciepiela].
Po drugiej stronie przełęczy, na południowych stokach znajduje się hala o nazwie Sidzińskie Pasionki. Obie hale była dawniej wypasane. Patrzymy z niedowierzaniem, bo na Sidzińskie Pasionki powrócił wypas! Tego nie spodziewaliśmy się. Jest koszara, a w niej stado owiec. Zaś przy dróżce prowadzącej do schroniska stoi bacówka. Dym z niej uchodzący niesie zapach wędzonych serów.

Z Kucałowej Przełęczy spoglądamy na Tatry, zaś po przeciwnej stronie na dolinę Skawicy. Najpiękniejszy widok jest jednak z Kociej Łapy, na którą prowadzi ścieżka odchodząca od czerwonego szlaku. Dalszy ciąg Małopolskiego Szlaku Papieskiego prowadzi właśnie tym czerwonym szlakiem. Najpierw jednak udajemy się do Schroniska PTTK na Hali Krupowej, w którym też zagościli trzej wędrowcy, którzy pochmurnego 9 września 1978 roku przemierzali tenże sam szlak co my dzisiaj. Wstąpili do schroniska by odpocząć i napić się ciepłej herbaty.

Hala Krupowa w tamtych czasach znana była ze zlotów turystów górskich. W roku 1978 turyści spotkali się tutaj po raz 24-ty. Nie było jeszcze wtedy Kaplicy Matki Bożej Opiekunki Turystów na szczycie Okrąglicy, którą potajemnie wzniesiono później, w 1987 roku. Od czasu wzniesienia tej kaplicy uczestnicy zlotu przy niej gromadzą się w południe, by wziąć w odprawianej mszy świętej.

Okrąglica.
Okrąglica, poniżej na Sidzińskich Pasionkach widać stado owiec.

Schronisko PTTK na Hali Krupowej.
Schronisko PTTK na Hali Krupowej [fot. Patryk Ciepiela].

Kucałowa Przełęcz.
Kucałowa Przełęcz.

Maciej Ostrowski - ksiądz, będący jednocześnie miłośnik gór i ratownik górski.
Maciej Ostrowski - ksiądz, miłośnik gór i ratownik górski.
Zloty Turystów Górskich na Hali Krupowej odbywają się od 1955 roku. To rok kiedy oddano do użytku schronisko. Uroczystość jego otwarcia nastąpiła 9 października i połączona była z Gwiaździstym Zlotem Turystów Górskich. Przez kolejne lata zlot ten odbywa się co rok w pierwszą niedzielę października. Jego organizatorem jest Krakowski Oddział PTTK, tak jak dzisiaj, bo dzisiaj właśnie mamy pierwszą niedzielę października, a turyści już gromadzą się na Hali Krupowej po raz 62. na Zlocie Turystów Górskich. Tradycyjnie przed południem większość z nich udaje się na szczyt Okrąglicy, gdzie o godzinie 12.00 rozpocznie się msza święta w ich intencji. Celebruje ją ksiądz Maciej Ostrowski - ksiądz, ale też miłośnik gór i ratownik górski.

Wśród epitafiów umieszczonych w Kaplicy Matki Bożej Opiekunki Turystów.
Wśród epitafiów umieszczonych w Kaplicy Matki Bożej Opiekunki Turystów.

Kaplica Matki Bożej Opiekunki Turystów na szczycie Okrąglicy.
Kaplica Matki Bożej Opiekunki Turystów na szczycie Okrąglicy.

Grzegorz Kowalski.
Był tam z nami - Grzegorz Kowalski,
jeden z „Promyków Słońca”.
Na Okrąglicy pojawiają się przedstawiciele z różnych turystycznych organizacji, ale też niezrzeszeni w organizacjach turystycznych, kołach, czy klubach. Jednak nie ważne jest kto do czego należy, bo wszyscy reprezentują jedną i tą samą pasję wędrowania po górach. Wszyscy są braćmi na górskim szlaku. Spotkaliśmy się tutaj by wspólnie korzystać z przestrzeni, wolności, zachowując turystyczną etykę, obdarzać się wzajemnie i nasze pasje szacunkiem i darzyć osobistą kulturą. Góry są dla nas swego rodzaju sanktuarium, które dają nam relaks i odpoczynek, siłę na co dzień. Wędrujemy po nich, po całym świecie by poznawać i odkrywać bogactwo naszej planety. Wszyscy mają jednakowe prawo do poznawania i odkrywania świata, bez względu na narodowość, poglądy, wyznanie, czy organizacyjną przynależność. Każdy ma prawo do korzystania ze swego czasu wolnego w taki sposób jaki mu pasuje, jeśli sposób ten mieści się w granicach obowiązujących norm prawnych. Przybyliśmy na Okrąglicę i Halę Krupową, by cieszyć się spotkaniem i dzielić radościami, wrażeniami, czy przeżyciami z górskich szlaków. Przybyliśmy na Halę Krupową by promować odpowiedzialną, zrównoważoną i ogólnie dostępną turystykę w ramach powszechnego prawa człowieka do wypoczynku i podróżowania, zgodnie z zaleceniami Globalnego Kodeksu Etyki w Turystyce przyjętego 30 października 1999 roku przez Zgromadzenie Ogólne Światowej Organizacji Turystyki (WTO).

Na Okrąglicy pojawili się przedstawiciele z różnych turystycznych.
Na Okrąglicy pojawili się przedstawiciele z różnych turystycznych organizacji,
a wśród nich również turyści niezrzeszeni w organizacjach turystycznych, kołach, czy klubach.

Chodźcie tutaj „Promyki Słońca”...
Chodźcie tutaj „Promyki Słońca”... bo za chwilę...
[fot. Patryk Ciepiela].

...puchar dla najliczniejszej grupy zdobywają...
...puchar dla najliczniejszej grupy zdobywają....„Promyki Słońca”!
[fot. Julian Ślusarczyk].

Grupę naszą nazwaliśmy „Promyki Słońca”. Ta ciepła i świetlista nazwa odzwierciedla to co do życia potrzebne człowiekowi i to co potrzebne do istnienia naturalnego środowiska, w którym wszyscy żyjemy. Grupę „Promyki Słońca” tworzą ludzie o szerokim przekroju wiekowym, różnorakich zawodów, reprezentujący nie jedną organizację turystyczną, ale też ludzie niezrzeszeni. Mamy w niej dzieci, młodzież i seniorów - ludzi bardzo różnych, ale zwartych i sobie równych w jednej turystycznej pasji, która łączy nas tak bardzo, że wszelakie różnice między nami stają się niewidoczne. Jesteśmy szczęśliwcami, że możemy wchodzić w skład takiej grupy. Liczebność „Promyków Słońca” zaskoczyła nie jednego, tak samo jak przyznany im Puchar Marszałka Województwa Małopolskiego dla najliczniejszej grupy biorącej udział w 62. Zlocie Turystów Górskich na Hali Krupowej.

Są wśród nas dzieci przy których świat odkrywamy na nowo, których radość nie zna granic, bo „kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat” - powiedział Janusz Korczak. To właśnie dzieci, najmłodsze „Promyki Słońca” stały się przedstawicielami naszej grupy, kiedy odebrały największe trofeum 62. Zlotu Turystów Górskich na Hali Krupowej. Na tym nie koniec, bowiem wkrótce okazało się, że dzieci z naszej grupy wygrały konkurs wiedzy turystycznej. Zostały sklasyfikowane ex aeqo na I miejscu z dziećmi z innej grupy. Brawo! Świat staje się piękniejszy, bo beztroski śmiech dziecka, to promyk słońca w szarym życiu.

Podążamy śladami papieża, który otaczał dzieci szczególną troską. „Wy jesteście solą ziemi, wy jesteście światłością świata” - wolał Jan Paweł II, który tak dużą uwagę przywiązywał do okresu młodości, jako kluczowego etapu życia człowieka. Młodzi ludzie odgrywali w życiu papieża ogromną rolę. Często podkreślał, że to w nich Ojciec Święty pokłada swoje nadzieje. Nie bez przyczyny mówi się, że był to papież młodych. Przeszedł on do historii jako pierwszy papież, który spotykał się z młodymi i nawiązywał z nimi dialog.

„Promyki Słońca” z Pucharem dla najliczniejszej grupy. [fot. Patryk Ciepiela].
„Promyki Słońca” z Pucharem Marszałka Województwa Małopolskiego dla najliczniejszej grupy.

Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat. [fot. Patryk Ciepiela].
Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat.

Świat staje się piękniejszy, bo beztroski śmiech dziecka, to jak promyk słońca w szarym życiu. [fot. Patryk Ciepiela].
Świat staje się piękniejszy, bo beztroski śmiech dziecka,
to jak promyk słońca w szarym życiu.

Grupa „Promyki Słońca”. [fot. Patryk Ciepiela].
Grupa „Promyki Słońca”. [fot. Patryk Ciepiela].
Grupa „Promyki Słońca” na 62. Zlocie Turystów Górskich na Hali Krupowej 2016.

Hala Krupowa pustoszeje już. Czas ruszać w dalszą drogę. Dzieciom, które tak dzielnie z nami pokonują kilometry dróg i bezdroży, wręczamy medale „Złote Buty”. Czas na nas. Minęła 14.10. Opuszczamy Halą Krupową. Właściwie to co nazywamy Halą Krupową nazywa się Sidzińskie Pasionki, ale tak ktoś kiedyś przypisał ją w nazwie schroniska i już zostało.

Zbliżamy się do siodła Kucałowej Przełęczy. Przechodzimy znów koło bacówki, gdzie zaopatrujemy się w owcze sery. Posmakujemy ich w domu, gdy przed snem wrócimy myślami do turystycznego spotkania na Krupowej. Jeszcze w XIX stuleciu podstawą tutejszej gospodarki było pasterstwo, a w mniejszym stopniu rolnictwo. Również w pierwszych dekadach XX wieku na polanach w Paśmie Policy i innych okolicznych pasm górskich można było zobaczyć pasące się owce i bydło. Dzisiaj na Sidzińskich Pasionkach można poczuć namiastkę tamtej krajobrazowości.

Na Kucałowej Przełęczy podejmujemy czerwony szlak i kierunek na Krowiarki. Błękitne niebo zasłoniły chmury. Wspinamy się grzbietem na Jasną Górę (1241 m n.p.m.). Z prawej zostawiamy za sobą Kocią Łapę. Zazwyczaj odbijamy na nieznakowaną ścieżkę, by popatrzeć z niej na okolicę. Zachmurzenie jednak tak bardzo ograniczyło panoramę, że nie chce nam się wchodzić na Kocią Łapę. Idziemy więc do przodu za czerwonymi znakami.

Hala Krupowa pustoszeje już.
Hala Krupowa pustoszeje już.

Wracamy na Kucałową Przełęcz.
Wracamy na Kucałową Przełęcz.

Wkrótce wchodzimy w świerkowy las, sędziwy, tajemniczy. Ma w sobie moc mądrości. Drzewa rosnące przy szlaku na pewno pamiętają trzech wędrowców z 1978 roku. Stały tu tamtego dnia. Ten stary las jest pozostałością zachowanego w stanie naturalnym ekosystemu wysokogórskiego boru świerkowego, chronionego rezerwatem. Rezerwat ten zajmuje 58,7 ha powierzchni. Utworzono go w 1972 roku i nazwano rezerwatem „Na Policy” im. Zenona Klemensiewicza.

Zenon Klemensiewicz był wybitnym językoznawcą, polonistą, profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, który zginął w katastrofie lotniczej na północnych stokach Policy. Wydarzyło się to 2 kwietnia 1969 roku. Samolot PLL LOT AN-24 lecący z Warszawy do Krakowa z niewyjaśnionych do dziś przyczyn znalazł się nad Zawoją. Rozbił się na północnym zboczu Policy niespełna 100 m poniżej szczytu. Na pokładzie znajdowały się 53 osoby. Nikt nie przeżył tej katastrofy. Ślady uderzenia samolotu widoczne były przez wiele lat na stromych, północnych stokach Policy.

Wysokogórski bór świerkowy.
Wysokogórski bór świerkowy.
Wysokogórski bór świerkowy.

W 1998 roku utworzono drugi rezerwat „Na Policy” chroniący naturalny górnoreglowy bór świerkowy na południowych stokach góry. Oba te rezerwaty graniczą ze sobą wzdłuż ścieżki naszego szlaku. Rezerwat znajdujący się na południowych stokach Policy jest jednak zupełnie odmienny. Jego obszar pokrywają obecnie wiatrołomy i uschnięte drzewa zaatakowane przez kornika drukarza. Wiatrołomów tych nie usuwa się. Przyroda w rezerwacie rządzi się swoimi prawami. Wolny obszar między kikutami drzew powoli zarasta roślinnością trawiastą i krzaczastymi jarzębinami. Minie trochę lat zanim las odrodzi się w tych miejscach. Tylko drzewa powalone na szlaku rozcięto, aby udrożnić przejście.

Tutaj wiatrołomów nie usuwa się.
Tutaj wiatrołomów nie usuwa się.

Przyroda w rezerwacie rządzi się swoimi prawami.
Przyroda w rezerwacie rządzi się swoimi prawami.

O godzinie 15.05 osiągamy szczyt Policy (1369 m n.p.m.). Dawniej nosił on nazwę Police, która z wołoskiego oznaczała półkę w bacówce, na której trzymano sery. Zatrzymujemy się na chwilkę. Wichura, która parę lat temu powaliła las odsłoniła widoki na południową stronę. Tam stok opada na przełęcz spod której wypływają dwa potoki: Zakulawka po wschodniej stronie i Czarny Potok po zachodniej stronie. Za przełęczą wznosi się zalesiony Czyrniec. Na południowym zachodzie widać monumentalny masyw Babiej Góry, która swe wierzchołki topi dziś w chmurach.

Kilka kroków stąd stoi krzyż z resztkami blachy z poszycia samolotu, który rozbił się tutaj w 1969 roku. Na jednej z nich znajduje się napis upamiętniający 60. rocznicę przybycia oddziału partyzanckiego „Huta Podgórze” w pasmo Polic oraz 25-lecie pontyfikatu Jana Pawła II. Pod napisem widnieją pseudonimy „Lolo” i „Puchacz” oraz data 22.09.2003. Napis ten powstał więc stosunkowo niedawno, ale krzyż stał tu, gdy trzej wędrowcy z 1978 roku przechodzili tędy. Zatrzymali się przy nim na krótką modlitwę.

Kilka kroków dalej mijamy pomnik poświęcony ofiarom katastrofy postawiony w 2009 roku, mający wygląd skrzydła wystającego z ziemi. Ufundowany został w czterdziestą rocznicę katastrofy. Umieszczono na nim tablicę z nazwiskami ofiar.

Krzyż z resztkami blachy poszycia samolotu, który rozbił się na Policy w 1969 roku.
Krzyż z resztkami blachy poszycia samolotu, który rozbił się na Policy w 1969 roku.

Pomnik poświęcony ofiarom katastrofy postawiony w 2009 roku.
Pomnik poświęcony ofiarom katastrofy postawiony w 2009 roku.

Południowe stoki Policy.
Południowe stoki Policy.

Maszerujemy dalej wygodną dróżką, ciasno przechodzącą przez świerkowy bór. Drzewa rosną w nim gęsto, a nasza droga sprawia wrażenie dziewiczej, nigdy nie chodzonej. Jednak gdy spojrzymy pod nogi, zobaczymy, że ścieżka jest wyraźna i uczęszczana.

O godzinie 15.50 docieramy na Cyl Hali Śmietanowej. Kiedyś kopuła tego wzniesienia pokryta była halą, po której dzisiaj pozostały już tylko skrawki. Jednak od zeszłorocznej wędrówki widać zmiany. Usunięto stąd wiele drzew, wycięto krzaczastą roślinność. Cyl Hali Śmietanowej dostał więcej światła, zaś widokós na Babią Górę, Zawoję, Jałowiec i dalsze pasma nie przysłaniają już żadne świerczki.

To jeszcze grzbiet opadający ze szczytu Policy.
To jeszcze grzbiet opadający ze szczytu Policy.

Cyl Hali Śmietanowej (1298 m n.p.m.).
Cyl Hali Śmietanowej (1298 m n.p.m.).

Widok na zachód z Cyla Hali Śmietanowej.
Widok na zachód z Cyla Hali Śmietanowej.

Na Cylu Hali Śmietanowej szlak skręca na południe. Przez moment schodzi nieco stromo, po czym łagodnieje. Wygodnie prowadzi dróżką w kierunku Krowiarek przez las. Przechodzimy ledwie wyczuwalne wzniesienia szlaku, który zdaje się omijać kulminacje grzbietu.

Wydawać by się mogło, że za niedługo dotrzemy do końca naszej wędrówki, aż tu niespodziewanie wyrasta przed nami stroma przeszkoda: stok Syhlca (1146 m n.p.m.). Jego nazwa, pochodzenia wołoskiego, oznacza miejsce wilgotne. Wspinamy się ostro na ostatnie wzniesienie. Jesteśmy prawie na szczycie, gdy spada kilka pierwszych kropelek deszczu. O godzinie 16.45 osiągamy wierzchołek. Stoi na nim granitowy słupek. Po jednej stronie ma wyrytą literę D, zaś po drugiej S. To pozostałość z okresu okupacji II wojny światowej, kiedy przebiegała tędy granica między Generalnym Gubernatorstwem i Pierwszą Republiką Słowacką na czele której stał ksiądz Jozef Tiso, utworzonej przez III Rzeszę. Wcześniej, przed I wojną światową przebiegała tędy granica galicyjsko-węgierska.

Przechodzimy ledwie wyczuwalne wzniesienia szlaku.
Przechodzimy ledwie wyczuwalne wzniesienia szlaku.

Stary słupek graniczny między Generalnym Gubernatorstwem i Pierwszą Republiką Słowacką.
Syhlec (1146 m n.p.m.).
Stary słupek graniczny między Generalnym Gubernatorstwem i Pierwszą Republiką Słowacką.

W lesie zrobiło się ciemno i ponuro. Przyspieszamy kroku, bo mży coraz mocniej. Wkrótce wchodzimy na kamienistą dróżkę, a następnie na schodki sprowadzające ze skarpy na szosę. Wychodzimy z lasu, gdzie po naszej prawej stoi rzeźbiona tablica bliźniaczo podobna do tej w Skawicy Górnej, na początku szlaku. Jest na niej wyryty napis: „Tutaj zakończył ostatnią wycieczkę ks. kard. Karol Wojtyła przed jego wyborem na Stolicę Piotrową. Umiłowanemu Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II – mieszkańcy Zawoi, 30 V A.D. 1999”.

Schodzimy po ostatnich stopniach i o godzinie 17.00 jesteśmy przy szosie przechodzącej przez przełęcz Krowiarki (1012 m n.p.m.). Stąd wychodzą i schodzą szlaki nie tylko w kierunku grzbietu Policy, ale również Babiej Góry, najwyższego masywu w polskich Beskidów. Na Babią Górę też prowadzą stąd ścieżki Małopolskiego Szlaku Papieskiego, ale na te przyjdzie czas innym razem.

W lesie zrobiło się ciemno i ponuro.
W lesie zrobiło się ciemno i ponuro.

Tablica końcowa szlaku i końcowe zejście po stopniach.
Tablica końcowa szlaku i końcowe zejście po stopniach.

Trasa główna Małopolskiego Szlaku Papieskiego schodzi z Przełęczy Krowiarki do Zubrzycy Górnej, tak jak szosa do której dotarliśmy. Szosa ta to tzw. Droga Karpacka. W roku 1938 przy jej budowie pracował Karol Wojtyła, który zatrudnił się wówczas w junackim hufcu. Przypomina o tym postument stojący na przełęczy. Spoglądamy na niego, ale schodząc poboczem szosy w kierunku Zubrzycy Dolnej do parkingu, gdzie kończymy wycieczkę.

Tamtego 9 września 1978 roku, po około sześciogodzinnej wędrówce na Przełęcz Krowiarki dotarła również trójka wędrowców: ówczesny metropolita krakowski kardynał Karol Wojtyła, będący świeżo po konklawe, na którym wybrany został nowy papież Jan Paweł I, ks. prof. Tadeusz Styczeń (późniejszy dyrektor Instytutu Jana Pawła II na KUL-u) oraz ks. Stanisław Dziwisz (późniejszy sekretarz papieski, a obecnie kardynał). Tu czekał na nich kierowca, który zwiózł ich późnym popołudniem na plebanię parafii pw. św. Klemensa w Zawoi. Około godziny 17.00 byli na miejscu. W Zawoi kardynał Wojtyła bywał często, więc dla nikogo nie było zaskoczeniem, gdy zobaczono go w drzwiach plebani.

Tak zakończyła się ostatnia górska wędrówka kardynała Wojtyły przed wyjazdem na konklawe, na którym wybrano go papieżem. Jego wędrówka trwała około 6 godzin. Nasza trochę dłużej, bo zatrzymaliśmy się na turystycznych posiadach przy Schronisku PTTK na Hali Krupowej.




...świat odkrywamy na nowo...
...świat odkrywamy na nowo...
Dziękujemy wszystkim za wspólną wędrówkę, za spotkanie, za to, że byliście tam z nami - wspaniali ludzie i niezastąpieni partnerzy na szlaku. Byliście cudowni!

Dziękujemy gospodarzom Schroniska PTTK na Hali Krupowej za miłą gościnę. Dziękujemy Krakowskiemu Oddziałowi PTTK w Krakowie za zorganizowanie zlotu oraz podtrzymywanie jego szczytnych wartości.

Tym zaś co tak bardzo marzyli o trofeum za I miejsce, życzymy szczęścia w przyszłym roku. Wiedzcie jednak, że puchar jest tylko dodatkiem do tego po co tak naprawdę przybywa się tutaj.

Pozdrawiamy Was serdecznie i do następnego spotkania gdzieś na szlaku.

Dorota i Marek



Kolekcjonerska Karta Etapu




Komentarze do wpisu

2 komentarze :

2 komentarze :

  1. Dziękuję Wam Marku i Doroto za możliwość udziału w tym wydarzeniu,za życzliwość i atmosferę,którą tworzycie..do zobaczenia na szlaku..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla nas było zaszczytem z Tobą i innymi wędrować. Wspaniała atmosfera - to zasługa całej naszej grupy. Już nie możemy doczekać się następnej wycieczki. Z takimi ludźmi to i na koniec świata byśmy poszli.

      Usuń

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas