Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kiczory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kiczory. Pokaż wszystkie posty

za nami
pozostało
494,0 km
25,0 km
Nocując w Willi „u Broni i Waldka” w Węgierskiej Górce wypoczęliśmy jak nigdy. Obiekt ten miał dla nas bardzo dogodną lokalizację, gdyż położony jest bardzo blisko mostka nad Sołą, przez który czerwony szlak wchodzi wprost na stoki górskie Beskidu Śląskiego.

Prognozy pogody na dzisiejszy dzień nie były jednoznaczne, a pasmo Baraniej Góry dało się nam już poznać nie raz z gwałtownych zmian pogodowych. Tymczasem za oknem obudził nas ładny poranek, nie pozwalający na leniuchowanie w łóżku. Szybko zebraliśmy się w drogę i na szlaku stanęliśmy już o 6.30. Nad nami chmury szybko przesuwały się. Nadciągały one z północnego zachodu, wyłaniając się zza grzbietu górskiego na który wspinaliśmy się. Załamanie pogody mogło nas zaskoczyć, a obawy takie powodował fakt, iż co pewien czas jasne obłoczki ustępowały miejsca ciemnym, złowrogo wyglądającym chmurom. Na szczęście przynosiły one jedynie fale chłodu, izolując szczelnie dopływ promieni słonecznych. Na szczycie Baraniej Góry nie gościliśmy zbyt długo, bo akurat w tej samej chwili wisiała nad nim ciemna czapa. Zdążyliśmy jednak spojrzeć jeszcze raz na pożegnanie w kierunku Beskidu Żywieckiego. Potem Barania Góra utonęła we mgle. Na południe zdążyliśmy na obiadek do schroniska na Przysłopie i wtedy dopiero pokropiło trochę. Był to jedyny opad, który spotkał nas tego dnia. Im bliżej końca dnia, tym robiło się cieplej i jaśniej, a wieczorem pokazał się nawet błękit nieba.

Dzień minął pomyślnie mimo tylu obaw o pogodę. Pokonany odcinek, choć dość długi, okazał się lekki. Nogi same niosły i poniosły by nawet dalej, ale na Stożku musieliśmy się zatrzymać, bo mieliśmy zaklepany nocleg, a poza tym dzień chylił się już ku końcowi. To może się wydać nieprawdopodobne, ale fizyczne zmęczenie naszych nóg po tylu dniach wędrówki nie jest większe niż po jakimś niedzielnym spacerze.

POGODA:
noc
rano
dzień
wieczór
zachmurzenie małe
zachmurzenie duże
zachmurzenie duże
zachmurzenie małe

TRASA:
Węgierska Górka (413 m n.p.m.) [czerwony szlak] Glinne (1034 m n.p.m.) [czerwony szlak] Magurka Radziechowska (1108 m n.p.m.) [czerwony szlak] Magurka Wiślańska (1140 m n.p.m.) [czerwony szlak] Barania Góra (1220 m n.p.m.) [czerwony szlak] Schronisko PTTK na Przysłopie pod Baranią Górą (900 m n.p.m.) [czerwony szlak] Stecówka (760 m n.p.m.) [czerwony szlak] Przełęcz Szarcula (760 m n.p.m.) [czerwony szlak] Przełęcz Kubalonka (758 m n.p.m.) [czerwony szlak] Przełęcz Łączecko (774 m n.p.m.) [czerwony szlak] Kiczory (989 m n.p.m.) [czerwony szlak] Kyrkawica (973 m n.p.m.) [czerwony szlak] Schronisko PTTK na Stożku/Wielki Stożek (979 m n.p.m.)

OPIS:
Czerwony szlak po przejściu przez Węgierską Górkę, przechodzi długą kładką przez rzekę Sołę. Na jej drugim brzegu rozpoczyna się region gór Beskidu Śląskiego. Od razu wspinamy się na potężny, mocno rozczłonkowany szczyt w Paśmie Baraniej Góry - Glinne (1034 m n.p.m.). Góra ta zbudowana jest z potężnych ławic piaskowców istebniańskich. Wystają one na powierzchnię w postaci ambon, murów skalnych i innego kształtu wychodni skalnych w wielu miejscach na stokach i na bocznych grzbietach.

Z Glinnego przeskakujemy na Halę Radziechowską, na której wypasali górale z Radziechów i Ciśca, a w latach 80-tych XX wieku przyjeżdżali tu jeszcze z owcami górale z Podhala. Halą Radziechowską zmierzamy na szczyt Magurki Radziechowskiej (1108 m n.p.m.). Potem mijając wychodnie skalne osiągamy Magurkę Wiślańską (1140 m n.p.m.), gdzie skręcamy w lewo na Przełęcz nad Roztoczem (1058 m n.p.m.). Z przełęczy wspinamy się wśród licznych wiatrołomów na Baranią Górę.

Barania Góra (1220 m n.p.m.) jest drugim pod względem wysokości szczytem pasma Beskidu Śląskiego. Na jej szczycie stoi metalowa wieża widokowa, z której podziwiać można rozległą panoramę Beskidów i Kotlinę Żywiecką. Zobaczyć stąd można m.in.: Beskid Śląski, Beskid Śląsko-Morawski, Beskid Żywiecki, Małą Fatrę, Beskid Mały. Widać też dobrze Wielką Czantorię - przedostatni szczyt na trasie naszej wędrówki. Na zachodnich stokach Baraniej Góry znajduje się obszar źródliskowy Wisły, z którego wypływają potoki źródłowe Biała i Czarna Wisełka. Teren tych źródlisk jest obszarem chronionym.

Z Baraniej Góry przemieszczamy się łagodnie na Wierch Wisełka (1192 m n.p.m.) przy którym znajduje się wiata turystyczna, a następnie na Wierch Równiański. Teren bywa na tym odcinku bardzo podmokły. Za Wierchem Równiańskim rozpoczynamy strome, kamieniste zejście. Doprowadza nas ono do dużego, trzypiętrowego Schroniska PTTK na Przysłopie. Oddano go do użytku w latach 70-tych XX wieku, ale pierwszy obiekt noclegowy powstał w tym miejscu już w 1898 roku. Był to drewniany domek myśliwski należący do arcyksięcia Fryderyka Habsburga. Z kolei obecny obiekt powstał w miejscu mniejszego, drewnianego schroniska, które rozebrano i przeniesiono do Wisły na ulicę Lipową, gdzie stoi do dziś, a mieści się w nim siedziba PTTK w Wiśle.

Będąc na polanie Przysłop warto zaglądnąć do znajdującego się obok schroniska Ośrodka Kultury Turystyki górskiej PTTK „U źródeł Wisły” (czynne tylko w sobotę i niedzielę), gdzie zapoznać się można z historią Beskidu Śląskiego i kulturą górali śląskich. Odwiedzić też warto Izbę Leśną zlokalizowaną w starej leśniczówce, gdzie obejrzeć można ekspozycję dotyczącą fauny i flory Beskidu Śląskiego.

Spod budynku schroniska schodzimy do doliny Czarnej Wisełki, wzdłuż której idziemy później chwilę. Zaraz po przekroczeni potoku odbijamy na południe na nieduże wzniesienie. Schodzimy z niego do lasu, którym docieramy do Stecówki, która stanowi część miejscowości Istebna. Stoi tu drewniany kościółek pw. Matki Bożej Fatimskiej zdobiony pracami twórców z Istebnej. Nieco dalej przy naszym szlaku stoi prywatne schronisko „Stecówka”.

Za budynkiem Schroniska „Stecówka” czerwony szlak wchodzi na dłużej do lasu. Po przejściu obok piaskowcowej wychodni skalnej tzw. Dorkowej Skały szlak schodzi do szosy. Stoi przed nią wiata turystyczna. Szosa ta doprowadza nas do Przełęczy Kubalonka (758 m n.p.m.), która oddziela pasmo Stożka i Czantorii od Pasma Wiślańskiego, zwanego też Pasmem Baraniej Góry. Jest ona istotnym punktem komunikacyjnym. Przechodzi przez nią droga wojewódzka nr 941 z Wisły do Istebnej. Znajduje się na niej przystanek PKS, punkty gastronomiczne i sklepiki.

Z Przełęczy Kubalonka wędrujemy łagodnie na nieduże wzniesienie Beskid (824 m n.p.m.), z którego schodzimy na Przełęcz Łączecko (774 m n.p.m.), po czym wspinamy się na szczyt Kiczory (989 m n.p.m.). Od szczytu Kiczory wędrujemy wzdłuż polsko-czeskiej granicy państwowej. Wśród wychodni skalnych z gruboziarnistego piaskowca istebniańskiego zmierzamy teraz Kyrkawicę (973 m n.p.m.). Przed Kyrkawicą nasz szlak załamuje się na północ.

Przed nami wznosi się teraz Wielki Stożek (czes. Velký Stožek; 979 m n.p.m.), o charakterystycznym stożkowatym kształcie, porośnięty lasami bukowymi i iglastymi. Czerwony szlak nie wyprowadza na jego wierzchołek, ale trochę niżej, gdzie stoi Schronisko PTTK na Stożku. Z okolic tego obiektu roztaczają się ładne widoki na wschód, na dolinę Wisły i znajdujące się za nią pasma.

Przez kładkę na drugi brzeg Soły, z Beskidu Żywieckiego do Beskidu Śląskiego.
Przez kładkę na drugi brzeg Soły, z Beskidu Żywieckiego do Beskidu Śląskiego.

Początek drogi w Beskidzie Śląskim.
Początek drogi w Beskidzie Śląskim.

Spojrzenie na Beskid Żywiecki.
Spojrzenie na Beskid Żywiecki.

Beskid Żywiecki ze stoków Glinne.
Beskid Żywiecki ze stoków Glinne.

Pożegnanie z Beskidem Żywieckim.
Pożegnanie z Beskidem Żywieckim.

Panorama Beskidu Żywieckiego ze stoków Glinnego.
Panorama Beskidu Żywieckiego ze stoków Glinnego.

Na stokach Glinne (1034 m n.p.m.) - potężnej, mocno rozczłonkowanej góry w Paśmie Baraniej Góry.
Na stokach Glinne (1034 m n.p.m.) - potężnej, mocno rozczłonkowanej góry w Paśmie Baraniej Góry.

Partie szczytowe góry Glinne (1034 m n.p.m.).
Partie szczytowe góry Glinne (1034 m n.p.m.).

Na szczycie Glinne (1034 m n.p.m.).
Na szczycie Glinne (1034 m n.p.m.).
Z tyłu widać Skrzyczne - najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego.

Barania Góra ze szczytu Glinnego.
Barania Góra ze szczytu Glinnego.

Panorama z Glinnego.
Panorama z Glinnego.

Szlak przez Glinne.
Szlak przez Glinne.

Biegacz szykowny (Carabus nitens).
Biegacz szykowny (Carabus nitens).

Kierdel na Hali Radziechowskiej.
Kierdel na Hali Radziechowskiej.

Magurka Radziechowska (1108 m n.p.m.) z widocznymi wychodniami skalnymi.
Magurka Radziechowska (1108 m n.p.m.) z widocznymi wychodniami skalnymi.

Magurka Wiślańska (1140 m n.p.m.) - szczyt zwornikowy w głównym grzbiecie pasma Baraniej Góry.
Magurka Wiślańska (1140 m n.p.m.) - szczyt zwornikowy w głównym grzbiecie pasma Baraniej Góry.

Barania Góra (1220 m n.p.m.).
Barania Góra (1220 m n.p.m.).

W drodze na Przełęcz Kubalonka.
W drodze na Przełęcz Kubalonka.

W drodze na Przełęcz Kubalonka.
W drodze na Przełęcz Kubalonka.

Pod Dorkową Skałą.
Pod Dorkową Skałą.

Pod Dorkową Skałą.
Pod Dorkową Skałą.

Kiczory (989 m n.p.m.).
Kiczory (989 m n.p.m.) - drugi co do wysokości szczyt (po Wielkiej Czantorii) w całym Paśmie Czantorii.

Schronisko PTTK na Stożku.
Schronisko PTTK na Stożku,
zlokalizowane tuż pod szczytem Stożka Wielkiego (czes. Velký Stožek; 979 m n.p.m.).

TRASA:
Jawornik Przełęcz Beskidek, czes. Beskydek (684 m n.p.m.) Soszów Mały (763 m n.p.m.) Schronisko na Soszowie Wielkim (792 m n.p.m.) Soszów Wielki, czes. Velký Šošov (886 m n.p.m.) Cieślar (920 m n.p.m.) Stożek Mały (843 m n.p.m.) Stożek Wielki, czes. Velký Stožek (979 m n.p.m.) Schronisko PTTK na Stożku Kyrkawica (973 m n.p.m.) Kiczory (989 lub 990 m n.p.m.) Przełęcz Łączecko (774 m n.p.m.) Beskid (824 m n.p.m.) Przełęcz Kubalonka (758 m n.p.m.)

OPIS:
Majowa sobota, słoneczko świeci,
idą w Beskidy starsi i dzieci.
Wisła Jawornik, tu wysiadamy
i na Beskidek podążamy.
Na Przełęczy Beskidek przygoda się zaczyna,
poprowadzi nas Krystyna.
W składzie nieco zmienionym
idziemy szlakiem czerwonym.
Edward dzisiaj nas opuscił ,
ale SMS-a puścił;
słał dla wszystkich pozdrowienia,
a my składaliśmy Iwonie życzenia.
Wiesław „bliźniakiem” jest Elusi
taką samą bandamę nosi.
Czasu dzisiaj dużo mamy,
Janek na tyłach czuwa nad nami.
Idzie żwawo orszak cały,
szybko mija Soszów Mały.
Jest schronisko pod Soszowem,
tu pięczątki – już gotowe.
Ale co to? Co tak huczy?
To co słyszą nasze uszy
to jest burza moi mili,
co przyjść może w każdej chwili.
Już ruszamy – Soszów Wielki zdobywamy,
Cieślar, Stożek Mały...
za...dysz...ka...
Stożek Wielki i znów schronisko.
W schronisku odpoczywamy i czekamy...
Co natura nam zgotuje?
Dokąd burzę pokieruje?
Po godzinie wypoczęci wyruszamy,
a przed nami Kyrkawica z wychodniami,
za nią Kiczory – powiedział Zbysio,
że to najwyższy szczyt zdobyty dzisiaj.
Przed nami burza szaleje,
chyba nam zaraz doleje.
Schodzimy powoli - burza w bok odchodzi,
dobry strateg dziś dowodzi.
Krysia wszystko przemyślała,
nawet burzę wykiwała.
Wszyscy suchą nogą zeszli do przełęczy
i tu się wycieczka kończy,
lecz niebardzo rozpaczamy,
na Przełęczy Kubalonka za dwa tygodnie się spotkamy.
~~~Dorota

Główny Szlak Beskidzki
etap 2
Przełęcz BeskidekPrzełęcz Kubalonka
13,0 km

Z niecierpliwością czekaliśmy na kolejny etap Głównego Szlaku Beskidzkiego. Po pokonaniu pierwszego odcinaka ogarnięci zostaliśmy magnetyzmem przyciągającym nas z powrotem w te strony, by kontynuować rozpoczętą 42 dni temu wędrówkę. Prognozy pogody na dziś są jednak niepewne. W drodze do Wisły pogodę mamy znakomitą, po przyjeździe w dalszym ciągu jest pięknie. Słońce coraz wyżej na zupełnie bezchmurnym niebie, ale prognozowane są deszcze, a nawet możliwość wystąpienia nagłych burz. Na trasie wędrówki mamy jednak kilka miejsc, w których ewentualnie można się schronić. Czy uda się zrealizować założony plan i czy uda się dojść tam gdzie zamierzamy? To się okaże.

Na Główny Szlak Beskidzki wychodzimy z Jawornika czarnym szlakiem dojściowym, dokładnie z tego samego miejsca i tą samą drogą, którą wówczas kończyliśmy naszą przygodę z tym szlakiem. Ruszamy o godzinie 10.10. Najpierw asfaltową drogą wśród zabudowań dawnego góralskiego osiedla Jawornik, będącego obecnie intensywnie rozwijającą się dzielnicą miasta Wisła. Trasa wiedzie tu łagodnie, ale gdy asfalt kończy się zaczynamy strome podejście. Dzięki temu, że szybko zyskujemy na wysokości, równie szybko pojawiają się ładne widoki na Jawornik i okolice, ale tylko na chwilę, bo dalej droga znowu chowa się w lesie, przybierając na stromości. O godzinie 10.45 wyprowadza nas na Przełęcz Beskidek (czes. Beskydek), na wysokość 684 m n.p.m.

Widoki na Jawornik z podejścia na przełęcz Beskidek.

Tu kończy się czarny szlak. Przed nami czerwony szlak Głównego Szlaku Beskidzkiego. Na prawo mamy Wielką Czantorię, ale tam już byliśmy. Kierujemy się na południe na Soszów Mały, Soszów Wielki i dalej na nieznane jeszcze szczyty i przełęcze.

Soszów Mały porośnięty jest ładnym, bukowym lasem.

Podejście na Soszów Mały nie jest męczące i prowadzi przez ładny bukowy las. Jego wierzchołek liczy 762 m n.p.m. wysokości, a więc niewiele wyżej o przełęczy. Trudno powiedzieć kiedy przeszliśmy koło niego, bo jest on rozległy i zarośnięty, a ponadto szlak omija go po wschodniej stronie. W każdym razie nie trwało to dłużej niż kilka minut. Zejście z niego jest łagodne i nie wiadomo, w którym momencie droga zaczyna się wznosić ku Soszowowi Wielkiemu.

Podejście na Soszów Wielki.

Z lewej strony teren odsłania się i jak się okaże będzie tak często na trasie naszej wędrówki.

Gdy wychodzimy z lasu po lewej odsłaniają się widoki na miasto Wisła i rozciągające się za nim Pasmo Równicy i Pasmo Baraniej Góry. Według mapy wynika, że takie widoki będą nam towarzyszyć przez całą wędrówkę, jeśli tylko znajdziemy się na odsłoniętych terenach. Z prawej strony drogi mamy gęsty drzewostan. Przed nami pojawiają się zabudowania górnej stacji wyciągu narciarskiego „Soszów-Wisła”, a za nim budynek schroniska turystycznego PTTK „Soszów” położony na wysokości 792 m n.p.m. Docieramy do niego o godzinie 11.20.

Schronisko turystyczne PTTK „Soszów”.

Wieża widokowa na Wielkiej Czantorii (widok spod Schroniska PTTK „Soszów”).

Pogoda jak narazie dopisuje, jest pięknie i słonecznie, a na sklepieniu pojawiają się z wolna majaczące malownicze białe chmurki. Ta nastraja nas do poleniuszkowania i pozwalamy sobie na małą sielankę, korzystając z gastronomicznej oferty schroniska. W końcu o pustym brzuchu moglibyśmy daleko nie zajść. Przerwę kończymy o 11.45.

Przed nami Soszów Wielki, ale droga od schroniska przybiera na stromości. Chwilkę prowadzi przez las, ale po kilku minutach po wschodniej stronie otwierają się widoki. Przechodzimy również obok zagrody „Lepiarzówka”, w której mieści się hotel, regionalna karczma oraz zadaszony grill. Co prawda niedawno gościliśmy w schronisku, ale klimatyczność „Lepiarzówki” przyciąga nas i nie możemy odmówić sobie wejścia do środka karczmy (przynajmniej na chwilkę). Jak się okazuje naprawdę warto to zrobić.

Wnętrze karczmy „Lepiarzówka”.

Podejście na Soszów Wielki (widoczne budynki przy drodze to zagroda „Lepiarzówka”).

Spod „Lepiarzówki” od kulminacji Soszowa Wielkiego dzieli nas niewiele. A szeroka droga, którą na niego wchodzimy pnie się dalej, a widoki są coraz wspanialsze. Spod szczytu Soszowa Wielkiego (czes. Velký Šošov), sięgającego 886 m n.p.m. panorama otwiera się na 180 stopni. Na roztaczający się malowniczy górski krajobraz składają się pobliskie szczyty m.in. Wielka Czantoria z wystającą z lasu czeską wieżą widokową, a także Pasmo Równicy z Równicą, Orłową i Trzema Kopcami. Wierzchołek góry Szoszów Wielki znajduje się jednak paręnaście kroków od naszego czerwonego szlaku. Nie ma jednak problemu, by go zaliczyć, bo prowadzą przez niego żółte znaki czeskiego szlaku, odbijające w kierunku zachodnim.

Na Soszowie Wielkim (886 m n.p.m.).

Fragment panoramy z Soszowa Wielkiego.

Z Soszowa Wielkiego schodzimy szeroką drogą, wchodzącą niebawem w las. I nic to, bo drzewa w skwarze słonecznym dodają nam przyjemnego chłodu, a od czasu do czasu prześwity leśne nie pozwalają nam zapomnieć, że jesteśmy wysoko w górach. Nie trwa to jednak zbyt długo, bo około 12.20 znów wychodzimy na otwarte tereny, wschodząc łagodnie na wierzchołek Cieślara, wznoszący się na wysokość 918 m n.p.m.


Stoimy na Cieślarze (918 m n.p.m.)  i...
 
 
...takie widoki mamy.

Schodzimy z Cieślara, ale...
I znów znaleźliśmy się na kolejnym, znakomitym punkcie krajobrazowym, i znów widoki zapierają dech w piersiach. Zastanawiająca nazwa tej góry bynajmniej nie jest dziwna w tych stronach, bowiem jest ona odzwierciedleniem jednego z najpopularniejszych nazwisk w Wiśle (w 1621 roku, tuż po osadzeniu wsi Wisła notowano w niej już 4 Cieślarów).

Schodzimy z Cieślara, ale to nie koniec pięknych widoków, gdyż cały czas towarzyszą nam podczas łagodnego zejścia. Tylko kawałek drogi otaczają drzewa, po czym wchodzi ona pomiędzy pastwiska, łąki i pola. Pojawia się kilka rozrzucanych na zboczach zabudowań polskiego przysiółka Stożek Mały po wschodniej stronie i czeskiego przysiółka Malý Stožek po zachodniej. Natomiast przed nami wznosi się okazały Stożek Wielki, którego kształt w stu procentach odzwierciedla jego nazwa. A gdzie się podziała góra Stożek Mały - gdzieś ginie w tym krajobrazie wyjątkowej urody. Idąc w tym kierunku co my, powinniśmy najpierw przejść przez Stożek Mały a potem wchodzić na Stożek Wielki. Jak się jednak okazuje Stożek Mały to żaden stożek, tylko słabo wyróżniające się przed nami wzniesienie, na którym znajdują się domy wspomnianych przysiółków. 

...to nie koniec pięknych widoków. Przed nami Stożek Wielki, a gdzie ten Mały?

Wierzchołek Stożka Małego, sięgający 843 m n.p.m. mijamy około godziny 12.45, po czym nasza droga opada gwałtownie w dół na przełęcz przed Stożkiem Wielkim. Podczas zejścia przechodzimy obok tabliczki wysokościowej 825 m n.p.m., ze znakami dochodzącego w tym miejscu żółtego szlaku.

U stóp  Stożka Wielkiego droga wchodzi w las. Po chwili wiedzie po wystających korzeniach drzew, bardzo stromo w górę. Zaczyna się żmudne i trochę wyczerpujące podejście. Pojawia się też coś, co nas zaczyna martwić, bowiem docierają do nas pomruki z nieba. Burza chyba coraz bliżej.



Leśne podejście na Stożek Wielki.

Gdzieś w połowie podejścia wchodzimy na szeroką drogę leśną, wiodącą zakosami prawie na sam szczyt góry. Na wysokości 900 m n.p.m. od naszego szlaku odchodzi na stronę czeską żółty szlak. Końcowe podejście drogą leśną nie jest już tak wyczerpujące i pokonawszy kilkaset metrów dochodzimy nią prawie pod sam wierzchołek Stożka Wielkiego. Prawie, ponieważ nasz szlak biegnie nieco poniżej obok znajdującego się tu schroniska. Dlatego zanim zatrzymamy się w tym schronisku na przerwę, korzystamy z niebieskiego czeskiego szlaku i wchodzimy nim na sam wierzchołek Stożka Wielkiego (czes. Velký Stožek), na wysokość 978 m n.p.m. Jest godzina 13.15.

Stożek Wielki (978 m n.p.m.) zdobyty.

Nie ma co tu liczyć na jakiekolwiek panoramy, bowiem szczyt Stożka Wielkiego jest całkowicie zalesiony. Dlatego po zrobieniu kilku pamiątkowych fotografii, o godzinie 13.20 schodzimy z powrotem w dół tym samym niebieskim szlakiem do pobliskiego Schroniska PTTK na Stożku, znajdującego się na wysokości 957 m n.p.m.

Dużo tu odpoczywających wędrowców, bo i miejsce szczególne i piękne, a i prezencja schroniska jest nad wyraz wyjątkowa i niepowtarzalna. Ma ono bogatą, długoletnią historię i należy do grona najstarszych schronisk polskich. Funkcjonuje tutaj już o 1922 roku. Pogoda u nas znakomita, mimo wyraźnie słyszalnych grzmotów w oddali... oddali jednak już nie tak odległej, bo ciemne chmury wiszą już nad Pasmem Baraniej Góry. Zostajemy tu na dłuższy odpoczynek.



Kilkanaście metrów w dół za budynkiem schroniska roztacza się wspaniały widok na okoliczne szczyty i pasma górskie. Na północno-wschodnim zboczu Stożka widać wyciąg Ośrodka Narciarskiego „Stożek”. Czas mija tu bardzo sielankowo, a spędzona godzina upływa bardzo szybko. Zbieramy się do dalszej drogi.


Schronisko PTTK na Stożku Wielkim (957 m n.p.m.)...

...i widoki poniżej.

Podążamy dalej czerwonym szlakiem (oraz biegnącymi z nim zielonym, żółtym i niebieskim). Droga zejściowa nie jest trudna ani męcząca, gdyż przez cały czas biegnie grzbietem górskim. Prowadzi głównie leśną drogą. Przyjemną wędrówkę zakłócają jedynie niepokojące grzmoty i widoczne na wschodzie błyskawice. Kurtki przeciwdeszczowe tylko czekają, aż je założymy.

Około godziny 14.40 mijamy niewybitne wypiętrzenie, Kyrkawicę (973 m n.p.m.). Ta intrygująca nazwa pochodzi prawdopodobnie z języka czeskiego, w którym krkavec oznacza kruka, co oznaczałoby miejsce występowania kruków. Może też pochodzić od słowa „kirkać” z miejscowej gwary, oznaczającego „mierzwić, czochrać, tarmosić”, co oddawałoby „rozczochrany” kształt góry.

Niedaleko od wierzchołka Kyrkawicy, szlak czerwony zmienia nagle kierunek na wschód i dochodzimy do ciekawych wychodni skalnych z gruboziarnistego piaskowca istebniańskiego, przyjmujących formę stopni, ambon, a nawet grzybów skalnych. Miejsce to jest zarazem znakomitym punktem widokowym na Wisłę i jej okolice.


Wychodnie skalne na Kyrkawicy.



Niedługo potem docieramy do kolejnego punktu widokowego, na szczyt Kiczory (990 m n.p.m.). Szczyt Kiczory jest porośnięty lasem, głównie bukowo-świerkowym, ale nie z każdej strony. Widać z niego wspaniale historię dzisiejszej wędrówki – Szoszów Wielki, Stożek Wielki, a także Wielką Czantorię z poprzedniej wędrówki po Głównym Szlaku Beskidzkim. Zejście z Kiczory jest równie bardzo widokowe, gdyż zbocze po którym schodzimy jest początkowo nie zalesione.

Marsz na wierzchołek Kiczory.

Na wierzchołku Kiczory widok mamy wspaniały, ale też mroczny przez wiszące ciemne chmury.

Zejście z Kiczory - nad malowniczym krajobrazem unoszą się gęste chmury burzowe.

Widok przed sobą mamy zatem wspaniały, ale i mroczny, bo nad malowniczym krajobrazem unoszą się gęste, ciemne chmury burzowe. Na szczęście za nami już ostatni szczyt. Schodzimy dość stromą ścieżką, pełną luźnych kamieni. Wkrótce robi się ona mokra, miejscami grząska. Musiało tu nieźle polać. Omijamy wiele kałuż, zalegających całą szerokością na naszym szlaku. Czemu jeszcze na nas nie leje...






Wkrótce wychodzimy z lasu i przechodzimy przez niewielką polanę, za którą mamy trochę „pod górkę” przez las. W pewnym momencie droga biegnie obok łąki z bramkami piłkarskimi. Ponad nią znowu rozciąga się ładny widok na Stożek Wielki i Soszów Wielki. Nieco dalej skręcamy w lewo na kolejną polankę, tym razem porośniętą młodymi choinami. Za nią mamy do czynienia ze stromym zejściem po ścieżce usłanej kamieniami i gałęziami. Niedawny deszczu sprawił, że są one bardzo śliskie, a z pewnością był on bardzo intensywny, co widać po mijających nas turystach. 

Oj, polało tu!

Szlak w wielu miejscach pokryty jest kałużami.

Udało się nam - ulewa ominęła nas.

Po zejściu czerwony szlak skręca w prawo, w kierunku Przełęczy Kubalonka. Po krótkim podejściu przechodzimy przez pastwisko, przeskakując grząskie miejsca. Tutaj dopiero zauważamy, że opatrzność czuwa nad nami, gdyż chmury burzowe ominęły nas po wschodniej stronie i są teraz nieco z boku za nami.

Teraz idziemy cały czas przez las przeważnie łagodnie w dół, a tylko czasami lekko pod górkę i o godzinie 16.45 docieramy do położonej na wysokości 761 m n.p.m. Przełęczy Kubalonka.

Pod regionalną karczmą na Przełęczy Kubalonka (761 m n.p.m.).

Tutaj niestety kończy się nasza wędrówka; tu, gdzie kończy się Pasmo Czantorii, z którego właśnie zeszliśmy, a zaczyna Pasmo Wiślańskie, zwane Pasmem Baraniej Góry, na które wyruszymy już niebawem podczas następnej wędrówki po Głównym Szlaku Beskidzkim. Oby i wtedy było tak wspaniale jak dzisiaj... oby lało tak jak dzisiaj, trochę tu, trochę tam, ale nas ominęło.


LINKI DO INNYCH OPISÓW:
Komisja Turystyki Górskiej.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas