W górskich stawach się odbija,
urok chwili, która mija…
Waldemar Ciszewski



O PROJEKCIE

Czy wyrazem piękna Tatr są tylko strzeliste turnie i granie? Czy tylko one mogą być pokusą zdobywania? Na dnie wielu tatrzańskich dolin leżą perły połyskujące w blasku słonecznym. Latem i jesienią przeglądają się w nich turnie i granie. Zimą skute lodem i obielone śnieżnym puchem trwają do wiosny by roztajać i zabłysnąć szafirem, szmaragdem, zielenią, nawet czernią, a niekiedy brunatną czerwienią.

Stawy tatrzańskie są jak wybryk w surowym górskim krajobrazie. Uwięzione w owalnych zagłębieniach dolin, w kotłach zamkniętych skalnymi ryglami lodowcowych moren, rozlane oka - łzy pożegnania sprzed kilkunastu tysięcy lat wylane przez lodowiec. Ciche i delikatne tkwią niekiedy wśród granitowej pustyni, albo w zupełnie przeciwstawnej scenerii - wytworzonej oazie zieleni i barwnych kwiatów. Są życiodajnym źródłem dla tatrzańskiej flory i fauny.

Tatrzańskie stawy nie zawsze są celem samym w sobie, choć jakże ciekawym są doznaniem - obiektem podziwu, miejscem odpoczynku przed dalszym etapem wędrówki. Chęć zdobywania pcha nas wyżej na tatrzańskie dwutysięczniki, lecz za każdym razem zatrzymujemy się przy tych urokliwych oczkach wodnych. Są obiektem ludzkiej fascynacji i ważnym elementem tatrzańskiej układanki. Współtworzą specyficzne i współzależne środowisko wpisujące się do Światowego Rezerwatu Biosfery. Bez nich góry byłyby skalną pustynią.


Projekt „Tatrzańskie Stawy” dedykujemy ludziom mającym w sercu sprawy ochrony naturalnego środowiska, ale też chcielibyśmy jego ideą poszerzać krąg osób wrażliwych na te kwestie. Odznaki turystyczne zwykle mają za zadanie promowanie turystyki, ale Tatry przecież nie potrzebują żadnej rekomendacji. Są wspaniałe o każdej porze roku - urzekają i przyciągają, dostarczają niecodziennych wrażeń i przeżyć, a w zamian oczekują tylko należnego poszanowania. Historia dała nam już wiele lekcji na temat poszanowania praw naturalnego środowiska oraz żyjących w nim stworzeń. Pomysł odznaki niosącej takie idee zrodził się niedługo po uruchomieniu projektu „Tatrzańskie Dwutysięczniki”. Owiany początkowo tajemnicą, stopniowo ukazywał się w świetle dnia, jednocząc wysiłki zespołu ludzkiego, powołanego przez Komisję Turystyki Górskiej Hutniczo-Miejskiego Oddziału PTTK w Krakowie. W jego skład weszły osoby reprezentującego różne zrzeszenia ze struktur Hutniczo-Miejskiego Oddziału PTTK w Krakowie: Klub Górski „Wędrowcy”, Klub Turystyki Górskiej „Wierch” oraz Koło ZB Walcownia Zimna.

Prace nad projektem „Tatrzańskie Stawy” trwały rok. Okazało się, iż w tym przypadku sam pomysł nie należał do spraw najtrudniejszych, czy też wymagających największych nakładów czasowych. Wyzwaniem było uzbrojenie pomysłu w odpowiednie zasady kierunkujące projekt wedle założonego przesłania i idei. Jednym z trudnych i skomplikowany problemów był dobór stawów. Jest ich w Tatrach około dwustu (nie licząc drobnych i okresowych zbiorników). Wiadomo, że musiały to być stawy, które znajdują się w sąsiedztwie szlaków turystycznych. Projekt nie mógł rozmijać się z przepisami o ochronie przyrody na terenie parków narodowych znajdujących się po obu stronach granicy. Trudność jednak polegała na tym, iż tatrzańskie stawy podlegają dużej zmienności. W przypadku niektórych stawów mamy do czynienia ze zjawiskiem okresowego wysychania, a nawet długotrwałego zanikania oczek wodnych. Są też takie stawy, które z niewiadomych przyczyn nie są zaznaczane na turystycznych mapach, a więc odnalezienie ich mogłoby być kłopotliwe. Owszem znalazły się w projekcie również i takie, a problem z ich zlokalizowaniem rozwiązany został dzięki uprzejmości wydawnictwa kartograficznego „Compass”. Każdy staw objęty projektem został na kartach książeczki odznaki zilustrowany podkładem mapowym.

Gdy zestaw stawów był już skompletowany, pojawił się kolejny dylemat dotyczący określenia ilości stopni odznaki oraz ustalenie norm zaliczania ilości odwiedzin do określonych stopni odznaki. Na początku pojawił się zamysł dwóch równorzędnych odznak, przyznawanych ;odrębnie za odwiedziny stawów po stronie polskiej i słowackiej. Dość szybko porzucono go ze względu na dużą niewspółmierność ilości stawów po obu stronach granicy, przez co równorzędność odznak nie szła by w parze z trudnościami podczas ich zdobywania. Przez pewien czas rozważano wprowadzenie jednego stopnia odznaki przyznawanej za odwiedzenie wszystkich wyspecyfikowanych stawów. Stanęło jednak na dwóch stopniach, tak by odznaką cieszyć się mógł szerszy krąg miłośników Tatr. Ustalone kryteria na niższy stopień dają jej szansę stania się souvenirem z tatrzańskich wędrówek wśród osób, dla których długodystansowe wędrówki wysokogórskie są z różnych względów poza zasięgiem możliwości. Otóż pierwszy stopień odznaki wymaga odwiedzenia tylko 21 stawów wybranych z wyspecyfikowanej listy. Dlaczego 21? Można powiedzieć, że to ładna liczba tzw. „oczko”, ale w rzeczywistości odzwierciedla ona liczbę stawów polskich objętych projektem. Jest to ukłon w stronę osób nie zapuszczających się w Tatry słowackie. Jednak nie ma znaczenia to po której stronie granicy będziemy zaliczać stawy na konto pierwszego stopnia odznaki, podobnie jak na kolejny. Decyzję w tym zakresie podejmuje uczestnik projektu.

Drugi stopień odznaki jest już trudniejszy do zdobycia, gdyż poza stawami zaliczonymi do pierwszego stopnia trzeba dotrzeć do jeszcze 42 wybranych z wykazu stawów, a więc do dwukrotnie większej liczby niż przy pierwszym stopniu. Złotą odznakę można zdobyć po dotarciu do 63 stawów wybranych z listy 71 stawów. Z pewnych względów regulamin nie wymaga dotarcia do wszystkich stawów objętych projektem. Poziom trudności podejmowany przez uczestników projektu „Tatrzańskie Stawy” nie ma dorównywać tej z jaką należy liczyć się w ramach projektu „Tatrzańskie Dwutysięczniki”. Owszem, łatwo też nie będzie, bo stawów jest wiele i często położone są w odległych lokalizacjach, a niektóre z nich na dwutysięcznych wysokościach. Uczestnik może jednak zrezygnować z 8 dowolnie wybranych stawów.

Projekt „Tatrzańskie Stawy” ma za zadanie bardziej skłaniać do zadumy nad tatrzańską przyrodą niż pobudzać zmysły zdobywcy. Dostrzeganie niepowtarzalnego, harmonijnego piękna Tatr, a jednocześnie jego kruchości i wrażliwości na ingerencję pozwala uzmysłowić sobie potrzebę ochrony tego cudownego skrawka na Ziemi. To ważne, bo częstokroć ten skrawek Ziemi jest postrzegany tylko i wyłącznie jako cel ujarzmienia i poskromienia, pokonania i podporządkowania. Tatry i nasza wędrówka warte są tego, aby się zatrzymać i odkrywać tajemnicę trwania niezwykłego, naturalnego piękna, harmonii współistnienia organizmów w tym jakże szczególnym środowisku.

Na odznace widzimy zastygły w płaskorzeźbie pejzaż znany każdemu miłośnikowi Tatr. To miejsce podziwiane od zarania turystyki, zwane w tamtych czasach „Perłą Galicji”, leży w nim jedno z najpiękniejszych tatrzańskich oczek wodnych:
Pogodne, ciche, jak duch, co tonąc w marzeniu
Leci w sfery spokojne, burzliwe ominie:
Lśni jezioro zamknięte w granitów kotlinie,
Jak błyszczący dyament w stalowym pierścieniu.
Tak właśnie jak o błyszczącym diamencie pisał o nim Kazimierz Przerwa-Tetmajer, bo jest jedno z najurodziwszych tatrzańskich jezior, a zarazem największe, leżące u stóp granitowych kolosów. Zwie się ono Morskie Oko (słow. Morské oko), a owe wyrastające ku niebu granitowe kolosy to Mięguszowieckie Szczyty (słow. Mengusovské štíty). Jest to miejsce o pięknie wszechobecnym, zmieniającym się wraz ze zmianą pory roku, dnia, czy pogody, o którym pewien krakowski malarz i znawca Tatr, współzałożyciel najstarszej organizacji turystycznej na ziemiach polskich, Walery Eljasz-Radzikowski napisał:„Powiadają, że być w Tatrach i Morskiego Oka nie zwiedzić, znaczy tyle, co będąc w Rzymie nie zobaczyć Papieża. Zyskało ono bowiem tak rozgłośną sławę, że wielu turystów udaje się do Tatr jedynie dla zobaczenia Morskiego Oka”.

Nad brzegiem Morskiego Oka stawiano jedne z pierwszych tatrzańskich schronisk. Dzisiaj tych najstarszych już nie ma, ale jest jedno zaliczane do najpiękniejszych, wpatrujące się od 1908 roku w toń Morskiego Oka, największego pośród tatrzańskich jezior pod względem powierzchni lustra wody. To i inne schroniska tatrzańskie są synonimem popularności Tatr, zwyczajnej ludzkiej ciekawości, ale też chęci ich poznawania i eksploracji. Tatry są dla wszystkich, ale jakże ważna jest refleksja przed wkroczeniem w ich środowisko o współodpowiedzialności za specyficzną i niepowtarzalną przyrodę, nadającą tym górom cudownej urody. Dlatego w wizerunku odznaki na pierwszy plan wysuwają się symbole tatrzańskiej przyrody, świata flory i fauny. Na dole z prawej widzimy szarotkę alpejską, dla której Tatry stanowią jedno z nielicznych naturalnych siedlisk, podobnie jak dla wielu innych roślin. Dwie flagi, pokazują dwa narody - to w ich granicach znajdują się Tatry. Razem muszą współdziałać, aby nie zostało ono utracone. Dotyczy to nie tylko służb parków narodowych funkcjonujących po obu stronach granicy, ale przede wszystkim nas turystów, odwiedzających i podziwiających tą cudowną enklawę przyrody. W lewej u góry widać na odznace wzlatującego motyla, przedstawiciela tatrzańskiej fauny. Jest to wysokogórski motyl o nazwie dostojka pales, o żywym, pomarańczowym ubarwieniu z ciemnymi elementami, tworzącymi swoisty wzór. Jego domem są górskie, kwieciste łąki, trawiaste pola wśród kosodrzewiny. Żywi się nektarem fiołków alpejskich, na których składa też swoje jaja. Niestety trzeba mieć coraz więcej szczęścia, aby go spotkać.

Projekt „Tatrzańskie Stawy” kierujemy do wszystkich sympatyków Tatr i ich przyrody. Do osób, które w drodze na szczyty nie są w stanie przejść obojętnie obok wspaniałych tatrzańskich jezior, jak też do turystów, dla których Tatrzańskie Dwutysięczniki są z różnych względów poza zasięgiem. Sympatyków tej inicjatywy zapraszamy do grupy dyskusyjnej uruchomionej na platformie FB pod nazwą „Tatrzańskie Stawy”. Przedsięwzięcie dedykujemy do szerokiego kręgu odbiorców, starszych i młodszych, bardziej i mniej wprawionych w górskich wędrówkach. Niech będzie ono zachętą do dzielenia pasji wędrowania w gronie przyjaciół i rodziny, dzielenia się pięknem niezwykłej natury Tatr.

Regulamin odznaki wyznacza punkty, które zdobywać można tylko wyznaczonymi szlakami turystycznymi, przestrzegając przepisów obowiązujących po obu stronach granicy. Nie zawsze szlaki te są dostępne dla turystyki. Mogą być okresowo wyłączone ze względu na konieczność remontu. Po polskiej stronie niektóre szlaki są zamykane na okres zimowy. Z kolei po stronie słowackiej w okresie od 1 listopada do 15 czerwca zamykane są wszystkie szlaki powyżej schronisk (otwarte są jedynie szlaki dojściowe do czynnych schronisk). Oznacza to, że nie można wtedy przekraczać granicy państwowej w miejscu łączenia się polskich i słowackich szlaków. Wynikają z tego okresowe ograniczenia w możliwości dotarcia do wyznaczonych punktów szczytowych, a względy bezpieczeństwa są najważniejsze. Regulamin odznaki podchodzi do tych kwestii rygorystycznie oraz wymaga przestrzegania podczas wędrówek zasad bezpiecznego i racjonalnego uprawiania turystyki górskiej, a także prawidłowego poruszania się w obszarze transgranicznym oraz na terenach objętych ochroną parków narodowych znajdujących się po obu stronach granicy. Mając na uwadze czasowe ograniczenia w dostępności szlaków regulamin odznaki nie nakłada limitu czasu zdobywania dwutysięczników. Również czas funkcjonowania projektu nie został ograniczony, tak by każdy miał szansę w nim zaistnieć w dowolnym, dla siebie wygodnym czasie i terminie.

Organizatorzy projektu pozostawiają sporo swobody w sposobach poświadczania zdobywanych tatrzańskich dwutysięczników, dając jednocześnie szerokie możliwości w planowaniu tras wędrówek, które mogą omijać typowe punkty poświadczeń, czyli schroniska dysponujące stosownym stemplem (pieczątką). Zazwyczaj jednak schroniska położone są przy szlakach dojściowych prowadzących nierzadko do wielu punktów szczytowych zaliczanych do odznaki, stanowiąc właściwe miejsce do uzyskania stosowanego poświadczenia dla wszystkich tych punktów. Rozwiązanie takie opiera się oczywiście na zaufaniu do uczestników projektu (tak samo zresztą jest w przypadku wielu innych podobnych projektów np. koron górskich). Udokumentowanie w postaci wykonanej fotografii, uwidaczniającej uczestnika i charakterystyczny element zdobytego szczytu lub przełęczy (np. przy tablicy z nazwą szczytu lub przełęczy) mogłoby być najbardziej wiarygodnym poświadczeniem, ale zrezygnowano z obligatoryjności takiego stosowania. Zakłada się, że każdy kto zdecyduje się zdobywać szczyty w ramach projektu „Tatrzańskie Dwutysięczniki” robi to dla siebie, a to jak to zrobi weryfikować będzie ostatecznie jego sumienie.

Każdego zdobywcę odznaki „Tatrzańskie Dwutysięczniki”, dowolnego stopnia, czeka Panteon Zdobywców, na którym będzie uwieczniony dla potomności – nie tylko z imienia i nazwiska, kraju i miejscowości zamieszkania, ale również poprzez prezentację wizerunku o ile dostarczy stosowną fotografię (np. drogą mailową, albo dołączając ją do książeczką odznaki przesyłanej do weryfikacji). Tatrzańskie Dwutysięczniki czekają na swoich zdobywców. Sympatyków tej inicjatywy zapraszamy do grupy dyskusyjnej otwartej na platformie FB pod nazwą „Tatrzańskie Dwutysięczniki”. Zachęcamy do dzielenia się doświadczeniem i wrażeniami z tatrzańskich szlaków. Niech Wam sprzyja pogoda, a czar Tatr niesie lekko po górskich szlakach.

Najświeższe newsy znajdziesz na forum grupy:


Regulamin Odznaki
„Tatrzańskie Stawy”

Predpisy týkajúce sa odznaku
„Tatranské plesá”


Komentarze do wpisu

1 komentarz :

1 komentarz :

  1. o, to jest warte uwagi ;)

    odzaki same w sobie robią wrażenie ;)
    Dwa narody stojące na straży Tatr - piękne określenie. Właściwie pasuje ono także i do naszych stron.. ;)

    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń

Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas