Tego roku jest to nasza pierwsza wczesnowiosenna wycieczka - czas, gdy las
jest jeszcze senny, a na beskidzkich grzbietach można natknąć się na resztki
śniegu połyskujace w słońcu obok pierwszych przebiśniegów. Na początek
wybraliśmy rzadziej uczęszczaną trasę, która pozwoli oddać się całkowicie
kontemplacji natury. Zaczynamy od stromego podejście na górę, która zapewne
stanowi bardziej ambitne przedsięwzięcie niż łagodna trasa na sąsiadującego
z nią popularnego Lubomira.
TRASA:
Poręba (410 m n.p.m.)

Kamiennik Północny (785 m n.p.m.)

Kamiennik Południowy (827 m n.p.m.)

Przełęcz Sucha (709 m n.p.m.)

Łysina (891 m n.p.m.)

Schronisko PTTK na Kudłaczach (730 m n.p.m.)

Działek, Ulmany Duże (568 m n.p.m.) - Poręba (410 m n.p.m.)
Wycieczkę rozpoczynamy w Porębie, tuż koło Myślenic, w dolinie potoku
Trzemeśnianka i jego dopływów. Poręba znajduje się na skraju Beskidu
Makowskiego, graniczącego tutaj z Pogórzem Wielickim. Przyjeżdżamy tu o
godznie 8.00. Zostawiamy auto przy kaplicy św. Maksymiliana Kolbe. Kierujemy
się stąd na zielony szlak.
|
|
św. Maksymilian Kolbe w Porębie.
|
|
|
Drewniany dom przy kaplicy w Porębie.
|
Mijamy domy ustawione wzdłuż szosy, a za domami przemierzamy łąki, z których
pojawia się pierwszy urzekający widok doliny Trzemeśnianki, w której ulokowało
się kilka wsi. Najwyżej położona jest oczywiście Poręba, z której
wyruszyliśmy, niżej wieś Trzemeśnia, a potem kolejne niewidoczne stąd
miejscowości, aż do rozlewiska Jeziora Dobczyckiego utworzonego na rzece Raba,
gdzie Trzemeśnianka kończy swój niezbyt długi bieg. Unoszą się jeszcze poranne
mgły, a chmury pomykają po błękitach nieba.
Trawy łąk przed lasem przeczesuje kos. W ten sposób ptaki te spędzają
większość czasu - poszukując pokarmu na ziemi. Wkrótce będziemy mieli okazję
posłuchać porannych śpiewów kosów, gdy tylko zanurzymy się w
lesie.
|
| Pierwsze panoramy. |
|
|
Kos (Turdus merula).
|
|
|
Początek podejścia.
|
Wnet wchodzimy do lasu, gdzie zielony szlak narzuca nam od razu żwawe, ale
nienachalne podejście. To dobrze, bo powietrze przeszyte jest porannym
chłodem, wszak to jeszcze przedwiośnie i gdzie na zboczach widać jeszcze
zagubiony w lesie płat śniegu. Promienie budzącego się słońca tańczą we
wnętrzu lasu. Wyniosłe konary buków dzielą je na smugi przypominające
świetliste warkocze, a cienie cienie rysują na poszyciu geometryczne wzory.
Las jest jeszcze bezlistny, a więc promienie docierają głęboko, sięgają
również na naszą ścieżkę, dając nam przyjemny dotyk ciepła. Ptaki już
śpiewają, ale sam las jest jeszcze senny. Z wilgotnej ścieżki i traw na
polanie przy zakręcie drogi unosi się mgiełka. Dochodzi tu ścieżka od Kaplicy
św. Maksymiliana Kolbe w Porębie, przy której pozostawiliśmy nasze auto.
Leśna dróżka skręca tutaj w lewo. Zaraz dalej podziwiamy kilka stanowisk
żywca gruczołowatego (Cardamine glanduligera O.Schwarz),
charakterystyczny kwiat karpackich buczynowych lasów w okresie przedwiośnia.
Rośnie tu dość skromnie, nie takiej obfitości do jakiej jesteśmy
przyzwyczajeni.
|
| Słońce w lesie. |
|
|
Nad wilgotną ścieżką unosi się para.
|
|
| Zakręt drogi. |
|
| Prosta droga. |
|
|
|
|
Żywiec gruczołowaty (Cardamine glanduligera O.Schwarz).
|
|
|
Rozszczepione promienie słońca.
|
|
| Kapliczka. |
|
|
Więcej kamieni na ścieżce.
|
|
| Lekko w górę. |
|
|
Liście ostatniej jesieni.
|
Byliśmy tu dawno temu, ale nie możemy przypomnieć sobie dokładnie, kiedy to
było. Wiele się wydarzyło przez ten czas, mnóstwo innych pięknych wspomnień
również musiało znaleźć miejsce w naszej pamięci. Najprościej będzie sprawdzić
to na blogu, ale dopiero po powrocie do domu. Pod nami droga stała się
bardziej kamienista. Powoli zbocze łagodnieje i niebawem wprowadzi nas na
grzbietową wierzchowinę. Wokół w leśnym poszyciu dominują głazy i kamienie
rozrzucone dosłownie wszędzie. W spękaniach większych skał widoczne są
szczeliny i dziury, kojarzące się jaskiniowymi otworami, takimi jak choćby
Zimna Dziura na Szczeblu, czy pod Czuplem w Grupie Magurki Wilkowickiej w
Beskidzie Małym. Jednak tutejsze szczeliny są niewielkie i chyba tylko
szczupły krasnal mógłby zajrzeć do nich głębiej.
Na lewo od naszej ścieżki jest urwisko, opadające w zagłębienie czy rozcięcie
w grzbiecie. Prawdziwie zaczarowane miejsce. Czyżby był to niezwykły wytwór
natury? Taka myśl pojawia się najpierw, gdy to widzimy. Prawda jest jednak
zaskakująca - to człowiek stworzył taką rzeźbę grzbietu, wydobywając
piaskowiec z kamieniołomów funcjonujących niegdyś na Kamienniku, tajemniczo
nazwanych „W Papierni”, czy „Nad Piekłem”. To właśnie od działających tutaj
kamieniołomów góra wzięła nazwę Kamiennik. To chyba najpiękniejszy moment w
naszej wędrówce. Na przeciwległym skraju pozostałości po kamieniołomie „Nad
Piekłem” widzimy przygotowane miejsce odpoczynkowe w bardzo atrakcyjnym
miejscu. Ścieżka prowadząca tam od naszego zielonego szlaku oznakowana jest
zielonymi trójkątami. Idziemy tam niezwłocznie.
|
|
| Kamienny rumosz. |
|
|
|
Tajemnicze groty, szczeliny pośród kamiennego rumoszu.
|
|
|
To już właściwie początek długiego grzbietu góry.
|
|
|
Kapliczka z ukrzyżowanym Chrystusem.
|
|
| Mgły na północy. |
|
|
Miejsce odpoczynkowe z punktem widokowym „Nad Piekłem”.
|
|
|
Dolina Trzemeśnianki na Pogórzu Wielickim.
|
Godzina 9:15. Ściągamy plecaki...
Przygotowano tutaj miejsce na ognisko, a nad nim zawieszono stalowy grill.
Jest również skrzynia, w której znajdziemy podpałkę i akcesoria ogniskowe w
postaci szpikulców i innych. Papier, zapalniczka gazowa, zapałki, wszystko
jest, tylko kiełbasek nie zabraliśmy. Jednak mamy kawę i turystyczną kawiarkę.
Zostajemy tutaj na dłuższą przerwę. To wyjątkowe miejsce na Kamienniku,
szczególnie, gdy ma się takie szczęście jakie nas tu spotkało - mgła ustąpuje,
a panorama otworzyła się nam na oścież. Niezwykle przyjemnie było tutaj
odpocząć popijając aromatyczną kawę i podziwiając wspaniały widok na Pogórze
Wiśnickie, Jezioro Dobczyckie, a nawet Kraków w oddali. Za nami wychodnie
skalne „Nad Piekłem”.
|
Pogórze Wielickie.
|
|
|
Świątniki Górne z dominującym kościołem św. Stanisława.
|
|
Mogilany i Osiedle Parkowe Wzgórze, na które skłąda się 130 domów
jednorodzinnych.
|
|
Nowa Huta i kominy Elektrociepłowni w Łęgu, największego producenta
ciepła i energii elektrycznej dla Krakowa.
|
|
Budynek ujęcia wieżowego na Jeziorze Dobczyckim (kluczowy obiekt
infrastruktury wodociągowej dla miasta Krakowa).
|
|
|
Jezioro Dobczyckie.
|
|
| Pogórze Wielickie. |
|
Nieco bardziej na zachód gdzie wzgórza Grodzisko i Krowia Góra,
czyli w stronę Myślenic.
|
|
|
|
Panorama z Nad Piekła.
|
Zbocze góry po tej stronie jest bardzo strome i jest krawędzią nasunięcia
płaszczowiny magurskiej na śląską. Jednak nie tylko w tym miejscu, ale z
innych stron górę charakteryzują dość dynamiczne zbocza, które nie są
pozbawione osuwisk. Skalne wychodnie „Nad Piekłem” przy których spędzamy czas
przerwy przyciągają miłośników geologii, innych zaś urzekają swoistą
tajemniczością i malowniczością. Są jak wyimaginowana arena, z której można
spoglądać na piękny pejzaż rozciągający się naprzeciw nich.
|
|
|
Nad Piekłem - dawny kamieniołom.
|
|
| Punkt widokowy. |
|
|
Z powrotem na grzbiecie Kamiennika.
|
Opuszczamy zaczarowane miejsce góry o godzinie 10.05. Podążamy dalej
grzbietem, otuleni ciszą przerywaną tylko śpiewem pierwszych ptaków.
Przedwiośnie to czas, kiedy góry jeszcze odpoczywają, a szczególnie taka jak
ta, gdzie szlak mamy niemal na wyłączność. Masyw Kamiennika w Paśmie Lubomira
i Łysiny pozostaje w cieniu sąsiedniego, wyższego Lubomira (904 m n.p.m.). To
idealne miejsce dla osób szukających odosobnienia w pięknych bukowych lasach.
Niebawem zdobywamy Kamiennik Północny (785 m n.p.m.), a następnie, po
przejściu płytkiej przełęczy, wyższy Kamiennik Południowy (827 m n.p.m.),
zarazem najwyższy szczyt całego masywu.
Spacer łagodnym grzbietem Kamiennika jest przyjemny; sprzyja kontemplacji
natury. Przedwiosenny, słoneczny dzień sprawia, że w powietrzu wyczuwa się
gotowość przyrody do rozkwitu, ale jeszcze czuć wilgotna ziemię po roztopach
i pożegnalny oddech zimy niesiony delikatnymi przepływami powietrza.
|
|
Pośród dorodnych buczyn.
|
|
Kapliczka upamiętniająca bł. Józefa Kurzawę zbudowana w 2005 roku w
65 rocznicę jego śmierci.
|
|
|
Kamiennik Północny (785 m n.p.m.).
|
|
|
Dróżka schodząca z Kamiennika Północnego.
|
|
|
Kamiennik Południowy (827 m n.p.m.).
|
|
|
|
Przełęcz Sucha (709 m n.p.m.).
|
O godzinie 11.15 schodzimy na urokliwą Przełęcz Suchą z Suchą Polaną. To
idealne miejsce na piknik, do którego zachęca wiata turystyczna i miejsce na
ognisko. Jednak za siodłem przyciąga naszą uwagę coś zupełnie odmiennego i to
wcale nie jest znany nam obelisk poświęcony partyzantom, którzy działali tutaj
w okresie II wojny światowej, ale fioletowe pąki krokusów, które dopiero co
zbudziły się do życia. Rano była taka myśl, żeby może udać się w Gorce w
poszukiwaniu krokusów, może na Podhale czy Polanę Chochołowską, a krokusy
odnalazły nas same tutaj. To dopiero początek. Za chwilę jednak wiosna odmieni
zupełnie klimat, a niedaleko stąd jest jeszcze bardziej słoneczne miejsce -
przy pobliskim schronisku PTTK na Kudłaczach.
|
|
Wiata na Polanie Suchej.
|
|
|
|
Szafran, krokus (Crocus L.) .
|
|
| Samotnik. |
|
| Parka. |
|
| Trójeczka. |
|
| Młodzian. |
|
|
Szafran, krokus (Crocus L.).
|
|
|
Opuszczamy Polanę Suchą.
|
Opuszczamy Suchą Przełęcz, miejsce pełne spokoju, jak też historycznej zadumy.
Można stąd zejść prosto do Poręby wygodną, leśną drogą wzdłuż potoku
Kamieniczanka, ale ruszamy tak jak postanowiliśmy wcześniej. Wszak jeszcze
przedpołudniowy mamy czas, brakuje jeszcze pół godziny do dwunastej. Słoneczko
pieści silniej niż wcześniej, a zwiastujące wiosnę krokusy obudziły w nas nowe
zapały.
Ścieżka na przeciwległe zbocze rwie ostro w górę, zdecydowanie silniej niż ta
z Poręby na Kamiennik. Na początku pokryta jest kilkoma płatami stwardniałego
śniegu, wyżej olśniewa wspaniałymi buczynami. Górne partie lasu są zupełnie
wolne od śniegu, a w rozsłonecznionej ściółce leśnej dostrzegamy pierwsze
przebiśniegi, kłaniające się z uśmiechem ku runie oczekającym na kolejne
zwiastuny wiosny. Śnieżyczka przebiśnieg (Galanthus nivalis L.)
podobnie jak krokus jest jedną z najwcześniej zakwitających roślin wczesną
wiosną. Pierwsze mogą pojawiać się już w lutym w zależności od intensywności
zimy, często wyrastając spod śniegu. Typowe dla przedwiośnia, dla którego są
wskaźnikiem.
|
|
Przed nami leśne podejscie na Łysinę.
|
|
|
Resztki śniegu na drodze.
|
|
|
Zbocze Łysiny i widok na Kamiennik.
|
|
|
|
|
Śnieżyczka przebiśnieg (Galanthus nivalis L.).
|
Podążamy wyżej, przecinając leśne drogi i ścieżki. Po krótkim, intensywnym
podejściu szybko się rozgrzewamy, tym bardziej, że słońce z każdym metrem
zdobytej wysokości mocniej przygrzewa. Tuż przed grzbietem przedzieramy się
przez wąski pas zagajników, za którym rosną kolejne dorodne buczyny. Słynie z
nich Łysina, na której właśnie stoimy. Ta góra znana jest również z widokowych
polan pasterskich, stąd też wywodzi się jej nazwa sugerująca, że w przeszłości
była mniej zalesiona, choć pierwotnie nazwa ta identyfikowała pobliski
Lubomir. Szczyt ten zyskał nową nazwę w 1932 roku odnoszącą się do księcia
Kazimierza Lubomirskiego, który podarował działkę pod budowę obserwatorium
astronomicznego. Wówczas Łysina przylgnęła do szczytu, na którym zrobiliśmy
sobie przerwę.
|
|
Łysina (891 m n.p.m.).
|
Obecnie polan jest tu znacznie mniej niż w przeszłości, a te które pozostały
przywołują pasterską przeszłość pasma i wabią pięknymi panoramami, szczególnie
z okolic przysiółka Kudłacze, gdzie kierujemy po przerwie na szczycie Łysiny.
Wiedzie tam czerwony szlak, ale tuż pod Łysiną, zaraz za miejscem
odpoczynkowym ze stołem i ławkami natrafiamy na czarny szlak, który wiedzie
również na Kudłacze. Chyba nigdy nie wędrowaliśmy tym szlakiem, więc mamy
okazję dzisiaj go spenetrować po raz pierwszy. Czerwony szlak doskonale znamy
z wielu wędrówek, czarny okazuje się o wiele mniej uczęszczany, wręcz pusty,
miejscami trochę bardziej stromy, ale w sumie naprawdę bardzo przyjemny.
|
|
Ścieżka czarnego szlaku.
|
Do schroniska PTTK na Kudłaczach docieramy o godzinie 12.55. Zamawiamy herbatę
i coś na ząb w ramach obiadu. Czujemy się tutaj tak, jakby czas zwolnił.
Wszystko tu po staremu, a jest to jedno z pierwszych schroniski jakie
odwiedziliśmy w życiu.
Zostajemy w obejściach schroniska do godziny 13.45. Potem wychodzimy na
zewnątrz, na polanę słynącą z pięknych beskidzkich widoków, mówi się, że to
jeden z najobszerniejszych i najpiękniejszych w Beskidach. Przypomina on
klasyczną beskidzką pocztówkę, w którą można wpatrywać się bez końca, bo nigdy
się nie nudzi. To zastanawiające dlaczego zawsze z sentymentalnym wzruszeniem
wspominamy to miejsce. Siedząc tu znowu, z dala od ruchliwego miasta, można
doznać spotkania z prawdziwym beskidzkim duchem, a w konsekwencji zrozumieć,
dlaczego to popularne miejsce ma taką wartość. Urzeka, ale nie przytłacza,
wręcz zaprasza do intymnego dialogu z samym sobą, do czego zachęca
rozpościerający się widok sprawiający, że człowiek czuje się spokojniejszy.
Znowu jest tutaj tak cudownie, jak zawsze.
|
|
Schronisko PTTK na Kudłaczach (730 m n.p.m.).
|
|
|
Schodzimy na polanę poniżej schroniska.
|
|
| Polana Kudłacze. |
|
|
Dróżka przy schronisku.
|
Trudno rozstać się z piękną panoramą z Kudłaczy. Powietrze jest tak
przejrzyste, że odległe wzniesienia wydają się niemal na wyciągnięcie ręki,
choć dzielą nas od nich kilometry. Dobrze bedzie tu znowu kiedyś przybyć i
usiąść na tej drewnianej ławce, która dzisiaj jest zajęta przez innych, i dać
się wchłonąć całkowicie przepięknym pejzażem Beskidów, i po prostu odpocząć.
|
|
Drożka starego szlaku na Kudłacze.
|
|
|
Widok na Kamiennik z Burkatówki.
|
|
|
Poręba z widokiem na Kamiennik.
|
|
|
Kapliczka przy kaplicy św. Maksymiliana Kolbe w Porębie.
|
|
|
św. Maksymiliana Kolbe w Porębie
|
Wycieczka wydaje się nam teraz trochę zbyt krótka. Wracamy powoli do Poręby,
ciesząc się ciepłem, które utrzymuje się aż do samej doliny. O godzinie
14.45 jesteśmy z powrotem zamykając pętlę naszej trasy. Wycieczka ta zajęła
ledwie kilka godzin, ale poczucie naładowania baterii po zimie jest
bezcenne. Była to idealna wycieczka na czas przedwiośnia, po ścieżkach, przy
których już lada dzień życie zbudzi się i rozkwitnie w pełnej krasie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.