Szukasz łatwej i najkrótszej drogi na Turbacz? Oto jedna z nich - droga ze wsi
Obidowa wyprowadzająca na grzbiet Średniego Wierchu odchodzący od szczytu
Rozdziele. Nie brakuje na nim tego, z czego słyną Gorce malowniczych
- gorczańskich polan z ładnymi widokami. Przechodzi przezeń trasa
narciarstwa biegowego o nazwie „Szlak Olimpijczyków”, ale nie prowadzą
typowe szlaki turystyki pieszej. Odkryj zatem mniej znane obszary Gorców. My
tym szlakiem opuszczamy Gorce, a zaczynamy od rewelacyjnego wschodu słońca na
Turbaczu.
Słońce budzi nas do kolejnego dnia. Obeszło drugą stronę ziemskiej kuli i
rozżarza wschodni horyzont. Poniżej horyzontu tarmoszą się ciężkie tabuny
chmur. Nie jest w stanie poderwać ich poranny wiatr, odczuwalnie
chłodniejszy niż jedenaście dni temu. Poranek dzisiejszy wygląda jednak równie emocjonująco. Trochę nerwowości jest w naszym oczekiwaniu, bo
rozniesione po daleki horyzont obłoki opóźnią ten moment, kiedy się pojawi.
Wyczekujemy blisko pół godziny, po której zaczynamy podziwiać. Ponad chmurami
wyłania się rąbek słońca wschodzącego. Jakże trudno w tej chwili skupić swoje myśli, kiedy rozpoczyna się jeden z najbardziej fascynujących
festiwali natury.
TRASA:
Schronisko PTTK Turbacz (1283 m n.p.m.)
Turbacz (1310 m n.p.m.)
Rozdziele (1188 m n.p.m.) – Solnisko (1183 m n.p.m.) – Średni Wierch (1122 m
n.p.m.) – Gorzec (114 m n.p.m.) – Obidowa (783 m n.p.m.)
OPIS TRASY:
Turbacz nie należy do gór osławionych wschodami i zachodami słońca. Jego
jeszcze nie tak dawno zalesiony szczyt nie ułatwiał obserwacji tego zjawiska.
Jednak postępująca degradacja lasu zmienia jego oblicze, szczególnie po
zachodniej stronie, skąd doświadczyliśmy widowiskowego zjawiska, zarówno
wczoraj, jak też jedenaście dni temu. Zachód słońca oglądany z Turbacza
wygląda fenomenalnie. W jego krajobrazie pojawiają się słowackie pasma: Góry
Choczańskie i Mała Fatra. Na prawo od nich wyróżniają się dwa masywu: Pilska i
Babiej Góry. Z lewej odchodzi poszarpany grzebień Tatr, który jest jak na
wyciągnięcie ręki. Obraz Tatr z Turbacza jest precyzyjny, o wiele bardziej
wyraźniejszy i bliższy niż z Babiej Góry. W odniesieniu do niego Babia Góra
nie jest w stanie dorównać, temu z Turbacza, czy jego okolic. W końcu Gorce
wyrosły naprzeciw Tatr, jak pisał Władysław Orkan, zaś Babia Góra, choć
dzierży palmę pierwszeństwa pod względem wysokości, to nic nie wskóra w tym
względzie leżąc nieco na zachód od potężnych tatrzańskich granitów. Szczyt
Turbacza ma jednak pewien mankament, jeśli chodzi o obserwację wschodów słońca,
bo o ile zachody słońca prezentują się z niego fenomenalnie, to po wschodniej
stronie zbocza są zbyt silnie „obsiane” drzewostanem. Niewykluczone, że w
nieodległym czasie może to zmienić się, bowiem od kilku lat zauważamy tam
silnie postępujące przerzedzanie się lasu. Nie mniej, nie ze szczytu, lecz
nieco poniżej przy schronisku są też znakomite miejsca do obserwacji wschodów
słońca. Dobrymi miejscówkami są taras przed głównym wejściem do schroniska,
ale też (może nawet trochę lepszym) górne położenia Hali Wolnica, znajdujące
się po drugiej stronie budynku schroniska. Z tych miejsc korzystamy
dzisiejszego poranka.
Spójrzmy poprzez te fotografie na wspomnienie tego niezwykłego świtu. Szarpane
wiatrem chmury gotują się w dolinach, nie mając gdzie wykipieć, bo ten potężny
gar ograniczają z jednej strony Tatry, a z drugiej Gorce. Wyczekiwanie
rozpoczęliśmy dość wcześnie, aby nas nie minął najbardziej emocjonujący
moment. Trudno było wyczuć, kiedy rozpocznie się wobec tego dynamicznie
przewiewanego morza chmur. Gdy ostra jaskrawość słońca zaczyna przenikać,
wydaje się, że słońce jest już ponad chmurami, lecz niebawem okazuje się, że
jeszcze nie, że jeszcze jest schowane za nimi. Aż o godzinie końcu 6.54
pojawia się górny skrawek tarczy. Jest na tyle wyrazisty, że nie mamy
wątpliwości, że to jest właśnie ten moment, którego wyczekiwaliśmy. Tarcza
słoneczna wyłania się szybko. Nie daje nawet chwili na odreagowanie
przeżywanych emocji, wymianę słów, a nawet myśli. Przez kilka minut
przestajemy kontrolować oddech. Nie wiemy, czy przyspiesza, czy wstrzymujemy
go z zachwytu. Człowiek wpatruje się w światłość wschodzącej gwiazdy, jakby
widział ją po raz pierwszy w życiu. Wschód, cze zachód to jedyne chwile, kiedy
możemy na nią bezpiecznie spojrzeć gołym okiem. Wtedy też maluje świat
najbarwniejszą świetlistością.
 |
Godzina 06:34. |
 |
Godzina 06:36. |
 |
Godzina 06:38. Polana Wolnica. |
 |
Godzina 06:44. |
 |
Godzina 06:50. Tatr z otoczenia Łomnicy. |
 |
Godzina 06:53. |
 |
Godzina 06:54. Pojawia się rąbek słońca. |
 |
Godzina 06:56. |
 |
Godzina 06:57. |
 |
Godzina 06:58. Widoczna jest już cała tarcza Słońca |
 |
Godzina 06:58. Z lewej widać Lubań. |
 |
Godzina 06:59. |
 |
Godzina 06:59. |
 |
Godzina 07:01. |
 |
Godzina 07:02. |
 |
Godzina 07:05. |
 |
Godzina 07:07. |
 |
Godzina 07:07. |
 |
Godzina 07:11. |
 |
Godzina 07:12. Zaczął się dzień. |
Spędzamy jeszcze sporo czasu wpatrując się w słońce i malowany jego blaskiem
pejzaż. Chmury pląsają pod jego promieniami, aż pod wpływem ich ciepła
rozpraszają się nieco, aż pojawia się nad nimi transparentna mgiełka. Wiatr
uspokaja się, słabnie. Rozpalone słońce powiada nam telepatycznie - Czas na
śniadanie i poranną kawę, a potem ruszajcie w drogę. Czynimy tak, jak
nam rozkazuje jaśniejąca gwiazda. Chylimy przed nią już czoła, bo nie jesteśmy
w stanie spojrzeć jej w oblicze.
|
|
Tatry z tarasu przed schroniskiem.
|
Mija czas śniadania i porannej kawy. O godzinie 9.15 w dalszą drogę ruszamy,
ku drodze, która dotąd nigdy nie przemierzaliśmy. Wpierw jednak podążamy
doskonale znanym nam szlakiem na szczyt Turbacza. Stamtąd spoglądamy na Tatry
wyniosłe za pierzem chmur, a potem na zachód, gdzie wczoraj żegnaliśmy się z
widokiem słońca. Z przebłyskiem tęsknoty za wczorajszymi chwilami, ruszamy
wkrótce w dół zbocza z nadzieją łapania nowych, takich samych chwil. Na zboczu
wydeptanych jest kilka ścieżek, poza tą najważniejsza szlakową. Schodzą w dół
omijając nieliczne kikuty drzew, będące już jedyną pamiątką po rosnącym lesie.
Zbiegamy zboczem pośród pożółkłych traw i zielono-rudziejących borówczysk. Po
prawej w krajobrazie uwypuklają się piękne wyspy Beskidu Wyspowego. Kilka z
nich mamy na północnym zachodzie, za nimi ciągną się dłuższe grzbiety Beskidu Makowskiego. Na wprost, a więc na zachodzie, za niższymi pagórkami
Beskidu Orawsko-Podhalańskiego wybrzuszają się zdecydowanie większe masywy
Policy i Babiej Góry oraz dalsze wchodzące w skład Beskidu Żywieckiego, Gór
Choczańskich, Małej Fatry, które blakną w mglistym powietrzu z racji większego
oddalenia. I musimy też wspomnieć, o tym co mamy jeszcze tak blisko, a
przypomina na fantastyczny dzień wczorajszy. Zaraz za wąskim pasem świerków po
prawej rozciąga się przepiękna Hala Turbacz sięgająca samego Czoła Turbacza.
Widoczna na niej ścieżka rozwidla się, oddalając się Turbacza. W lewo odnoga
wchodzi na skalisty wierzchołek Czoła Turbacza, gdzie niknie w lesie schodząc
do Koninek. Jest wspomnieniem sprzed jedenastu dni. Odnoga w prawo, jest wczorajszym wspomnieniem wędrówki przez Jaworzynę, Gorc Troszacki i
Kudłoń.
|
|
Turbacz (1310 m n.p.m.).
|
|
Widok na Tatry Zachodnie.
|
|
Widok w stronę słowackich Gór Choczańskich i Małej Fatry.
|
|
Na wprost Babia Góra, widoczna pomiędzy Pilskiem i Pasmem Policy.
|
|
Beskid Wyspowy, a dalej grzbiety Beskidu Makowskiego.
|
|
Beskid Wyspowy (z lewej widać Czoło Turbacza).
|
|
Hala Turbacz i Czoło Turbacza. W tle Beskid Wyspowy (od lewej:
Śnieżnica, Ćwilin, Kostrza, Łopień, Mogielica).
|
|
Z widokiem na Beskid Wyspowy.
|
|
Nieliczne kikuty drzew.
|
|
Przez borówczyska. |
Ścieżki schodząca z Turbacza doprowadza nas do szerszej, gruntowej drogi.
Drogą tą prowadzą czerwone znaki Głównego Szlaku Beskidzkiego. Wchodzimy na tą
drogę i skręcamy w prawo za znakami tego szlaku. Niebawem droga zakręca na
lewo, opada kamienistym korytem, po czym wchodzi na płasko wierzchowinę
szerokiego grzbietu ciągnącego się na zachód, hen przez Rozdziele, Obidowiec,
Stare Wiechy i dalej, by opaść w dolinę Raby. Grzbiet okrywają polany,
porośnięte grupami młodych świerków. Z lewej widać z niego grzbiet Bukowiny
Miejskiej. W dali na wzniesieniu Rozdziele (1188 m n.p.m.) rośnie skrawek
starszego lasy. Przed tym szczytem opuszczamy czerwony szlak i idziemy dalej
drogą odchodzącą na południowy zachód.
|
Przed szczytem Rozdziele.
|
|
Grzebień Tatr widoczny ze szlaku.
|
Obniżamy się nieco do przełęczy. Pod świerkami stoi na niej malutki, drewniany
domek gospodarczy. Z prawej całkiem spora ambona obserwacyjna, zadaszona
dwuspadowym dachem, pod którym jest zarówno obudowane pomieszczenia, jak i
taras. Droga zaszczelnia się dalej lasem. Wprowadza na na szczyt Solnisko
(1183 m n.p.m.). Za szczytem skręcamy lekko w prawo i wchodzimy na ogołocone z
lasu, ale za to bardzo widokowe zbocze. Koniecznie musimy tutaj przystanąć.
Przed sobą widzimy kolejny szczyt na grzbiecie. Za nim na horyzoncie dominują
trzy masywy: Pilska, Babiej Góry i Policy. Z prawej i lewej mamy doliny, za
którymi ciągną się równolegle dwa osaczające nas grzbiety. Z lewej wspomniany
już grzbiet z Bukowiną Miejską, kulminujący dalej Bukowiną Obidowską. Z prawej
grzbiet Obidowca rozwidlający się na Starych Wierchach na dwie odnogi. Jedna
odnoga zmierza ku Rabce przechodząc m.in. przez Jaworzynę Ponicką i Maciejową,
druga ku Przełęczy Sieniawskiej przechodząc m.in. przez Jaworzynę i Obidową.
|
Na przełęczy pomiędzy Rozdzielem i Solniskiem. W tle szczyt Solniska.
|
|
Ambona obserwacyjna na przełęczy.
|
|
Zniszczony las na Solnisku.
|
|
Solnisko (1183 m n.p.m.).
|
|
Zachodnie zbocze Solniska.
|
|
Przed nami Średni Wierch. Za nim w dali widać Babią Górę
|
Schodzimy drogą na wypłaszczenie porośnięte grupami świerka. Stoi tu ładna,
zadaszona wiata. Mijamy ją o godzinie 10.30. Grzbiet dalej jest dość
wypłaszczony, a kolejne wzniesienia niewiele się wybijają ponad niego.
Zrównujemy się z grzbietem Obidowca, widocznym po prawej. Tracimy go na
niedługi czas, gdy droga przechodzi przez gęsto rosnące młode świerki.
Trafiamy w nim na błotko. Potem przecinamy niewielką polankę, z
pozostałościami starego szałasu pasterskiego, znajdującego się po naszej
prawej. Za polanką idziemy przez las starych, wysokich świerków. Droga w nim
też jest błotnista. W ten sposób przechodzimy przez niewyraźny wierzchołek
Średniego Wierchu (1122 m n.p.m.). Wkrótce dróżka nieco skręca w prawo, gdzie z lewej
strony buduje się drewniany domek.
|
Wiata między Solniskiem i Średnim Wierchem.
|
Idziemy przecinając kolejne zarastające polany, wchodzące niegdyś w skład
dawnej hali pasterskiej należącej do górali wsi Obidowa. Dawna hala zarosła
lasem. Pozostały po niej tylko takie nieduże polany. Powoli z map znikają ich
nazwy, ale jeszcze spotkać się można z takimi nazwami, jak: Zakrzesy, Nowa,
Kałużna, Solisko, Nad Papiernią, Mokra, Gorzec, Spalone, Nalewajki, Tynowo,
Skodowa, Polanka, czy Stusy. O godzinie 10.50 przechodzimy przez kolejną
kulminację na grzbiecie o nazwie Gorzec (1114 m n.p.m.). Za tym szczytem
przecinamy polany, kolejno: Gorzec, Spalone i Nalewajki. Na ostatniej z nich
stoi nieduży domek myśliwski. Obok niego jest wyznaczone miejsce na ognisko.
Mamy z niej widok na Tatry, w niedużym stopniu przesłonięty przez drzewa,
głównie przez buki, które o tej porze roku są już bez liści.
|
Zakrzesy. |
|
Szałas na polanie Zakrzesy.
|
|
Błotnista droga leśna na Średnim Wierchu.
|
|
Gorzec (1114 m n.p.m.).
|
|
|
Polana Gorzec. |
|
Droga przed polaną Nalewajki.
|
|
Polana Nalewajki. |
|
Domek na polanie Nalewajki.
|
Na polanie Nalewajki mieliśmy sobie zrobić przerwę obiadową, ale zaczął
zawiewać tam chłodny wiatr, który jest szczególnie odczuwalny na postojach.
Ruszamy dalej w dół grzbietu. Grzbietowa droga wkrótce rozwidla się. W lewo
odchodzi droga do doliny Lepietnicy. Tam idzie z nią Szlak Olimpijczyków –
trasa narciarstwa biegowego, która nam dotąd towarzyszyła na grzbiecie, a
nawet wcześniej od stoków Turbacza. Trasa ta biegnie od wsi Obidowa, wpierw
doliną Lepietnicy, skąd wspina się tzw. stokówką na grzbiet Średniego
Wierchu, którym dochodzi do szczytu Rozdziele. Dalej biegnie pod Turbacz.
Nie osiąga jednak jego wierzchołka, ale obchodzi go przechodząc przez Halę
Turbacz i doprowadza do Schroniska PTTK na Turbaczu. Trasa ta liczy łącznie
11 km długości i 570 m przewyższenia. Jest z pewnością przepiękną propozycją
dla wielbicieli narciarstwa biegowego, gdyż prowadzi przez wspaniały
gorczański krajobraz, o czym sami mogliśmy się dzisiaj przekonać. Tymczasem
nasz droga obniża się już wyraźnie w dół.
|
Rozejście dróg na śródleśnej polance.
|
Na kolejnym rozwidleniu zastanawiamy się chwilę na wyborem właściwej drogi.
Podejmujemy decyzję i niebawem okazuje się, że wybieramy chyba mniej
uczęszczaną, bowiem wkrótce ginie pod liśćmi, gdzieniegdzie obrośnięte
krzewami. Jednakże jej ślad jest na tyle wyraźny, że nie pozwala zbłądzić. To
droga szersza od typowej ścieżki, pokryta kamieniami i mnóstwem połamanych
patyków. Gdy dochodzimy do podmokłego odcinka tej drogi, zauważamy ludzkie
ślady odchodzące w prawo, wprost do doliny Obidowca. Podejmujemy tą słabo
widoczną ścieżkę, licząc, że nie będzie na niej żadnych podmokłości. Zejście
tą ścieżką jest bardzo strome, ale suche. Jedyny szkopuł pojawia się dopiero w
dolinie, w której mamy już bardzo wygodną, utwardzoną drogę, ale oddziela nas
od niej koryto potoku. Musimy przeprawić się przez Obidowec po wystających
kamieniach. Udaje się bez wpadki do wody.
|
|
|
Mało uczęszczana droga do Obidowej.
|
|
Stromo do doliny potoku Obidowiec.
|
|
Potok Obidowiec. Jak go przejść?
|
Podążamy już płasko w stronę ujścia doliny Obidowca. Mijamy kilka domów, a po
kilku minutach znów przechodzimy na drugą stronę koryta potoku, ale tym razem
kładką. Tak docieramy pod leśniczówkę, znajdującą się u zbiegu dolin Obidowej
i Lepietnicy. Nie zamierzaliśmy, ani nie spodziewaliśmy się, że przemierzymy
trasę naszej wycieczki tak szybko. Jest dopiero godzina dwunasta. Wiedzie stąd
najkrótsze dojście do Schroniska PTTK na Starych Wierchach (według mapy tylko
35 minut drogi). Mamy jednak jeszcze swoje zapasy jedzenia, więc nie
skorzystamy dzisiaj z tzw. „okienka życia” w tym schronisku. Podchodzimy tylko
kawałek tym szlakiem powyżej cienia, który zalega w dolinie. Przyjemniej jest
zrobić sobie popas w cieple promieni południowego słońca, choć jego moc nie
jest już tak duża, jak parę dni temu. Jesień jest coraz bliżej swojego końca. W
górach zwykle wcześniej ustępuje miejsca zimie. Przyroda to z pewnością już
wie.
|
Duża kładka nad potokiem Obidowiec.
|
|
Droga ze wsi Obidowa na na Stare Wierchy.
|
Zapewne była to nasza ostatnia w tym roku górska wędrówka przez wspaniałe,
jesienne plenery Gorców. Ogromnie wdzięczni jesteśmy naturze, że nas tak
pięknie ugościła pięknymi czterema listopadowymi dniami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.