Pragnę mówić o ziemi polskiej,
bo jawi się ona szczególnie piękna i bogata w krajobrazy.
Człowiekowi potrzebne jest to piękno krajobrazu...
JP II, Nowy Targ, 8.06.1979 r.

TRASA:
Przełęcz Bory (702 m n.p.m.) [niebieski szlak] Łysa Góra (808 m n.p.m.) [niebieski szlak] Pod Żeleźnicą – Bukowiński Wierch (940 m n.p.m.) – Żeleźnica (912 m n.p.m.) – Pod Żeleźnicą [czerwony szlak] Pieniążkowice [czerwony szlak] Dzielański Wierch (715 m n.p.m.) [czerwony szlak] Dział [czerwony szlak] Wieśniostuka (682 m n.p.m.) [czerwony szlak] Krauszów [czerwony szlak] Ludźmierz – Nowy Targ

OPIS:
Już wieki temu przechodził tędy szlak handlowy i dyplomatyczny. Stała przy nim karczma dla podróżnych, a do 1918 roku funkcjonował również punkt celny, bo przebiegała też tędy granica polsko-węgierska. Szlakiem tym przewożono sól z Wieliczki i ołów z Olkusza, a do polski wwożono miedź węgierską i oczywiście słynne węgierskiej wina. Dzisiaj przez Przełęcz Bory, zwaną też Przełęczą Spytkowicką przebiega międzynarodowa szosa E77 z Krakowa przez Zabornię, Spytkowice do Jabłonki na Orawie i dalej do przejścia granicznego ze Słowacją w Chyżnem. Pod przełęczą ma swój początek rzeka Skawa, przepływająca w dolnym biegu przez Wadowice, miasto narodzin Karola Wojtyły.

Przyjechaliśmy tu dzisiaj o godzinie 8.00 aby kontynuować wędrówkę trasą główną Małopolskiego Szlaku Papieskiego. Od zachodu spogląda na nas Babia Góra okryta ostatnimi połaciami sniegu, przed nią znacznie niższa, zalesiona Madejowa (805 m n.p.m.). Przełęcz Bory jest rozległa i bardzo widokowa. Całe Beskidy Orawsko-Podhalańskie są pod tym względem atrakcyjne i wiele jest na nich miejsc z pięknymi panoramami, zachwycających malowniczością krajobrazu. Są to okolice, które były lubiane przez Karola Wojtyłę, dobrze mu znane. Wędrował tutejszymi szlakami często. Jedną z wędrówek była ta z września 1953 roku, kiedy z grupa młodzieży przemierzał główny grzbiet Pasma Podhalańskiego.

To już taki czas, że daje się silnie odczuć powiew zbliżającego się gorącego lata. Zanosi się na skwarny dzień, oby nie burzowy. Kierujemy się na początek grzbietu Pasma Żeleźnicy wchodzącego w skład Beskidu Orawsko-Podhalańskiego. Przez pasmo to, jak również znajdujące się za nami po drugiej stronie Przełęczy Bory biegnie Wielki Europejski Dział Wodny pomiędzy zlewiskami Bałtyku i Morza Czarnego. Idąc nim w kierunku południowym po lewej stronie będziemy mieli zlewisko Morza Bałtyckiego, a po prawej zlewisko Morza Czarnego. Przechodzimy obok trzech masztów telekomunikacyjnych i powolutku pokonujemy łagodne nachylenie stoku. Z prawej mamy widok na dolinę rzeki Orawka, która jest górnym biegiem rzeki Czarna Orawa. W miejscowości Podwilk po zebraniu innych dopływów współtworzy Czarną Orawę. Jej źródła znajdują się na stokach Bukowińskiego Wierchu, który po pewnym czasie zobaczymy i rozpoznamy po charakterystycznym maszcie antenowym.

Maszty antenowe nad Przełęczą Bory.
Maszty antenowe nad Przełęczą Bory.

Przełęcz Bory. Widok na Madejową i Babią Górę.
Przełęcz Bory. Widok na Madejową i Babią Górę.

Po drugiej stronie doliny Orawki mamy wzniesienia Działów Orawskich, w znacznym stopniu bezleśne, użytkowane przez Górali Orawskich. Z lewej widoki zasłaniają drzewa, wzdłuż których wiedzie szlak. W dolinie Orawki widzimy zabudowania wsi Podsarnie (węg. Szárnya, słow. Sŕnie), jednej z najstarszych wsi na Górnej Orawie, której nazwa pojawiła się w dokumentach z 1567 roku. Jej sołtysem był wówczas Melichor Sarna, który otrzymał akt lokacyjny wsi od Thurzonów - panów Zamku Orawskiego.

Przechodzimy ponad stokiem stacji narciarskiej „Beskid” w Spytkowicach. Dzięki temu przez chwilę mamy widok na północną stronę. Trochę dalej droga szlakowa skręca w prawo. Zaczynamy krótkie podejście na wierzchołek Łysej Góry (808 m n.p.m.). W między czasie droga łukiem skręca na południowy wschód. Za plecami imponująco prezentuje się nam Babia Góra. Pod stopami zaś łąkę ściele żółty dywan mniszków. Za wierzchołkiem Łysej Góry pokazuje się nam Bukowiński Wierch zwieńczony wysokim masztem anteny. Wyłania się on zza wzniesienia Wielkiego Działu (934 m n.p.m.). Natomiast w dolinie Orawki widać już zabudowania kolejnej wsi Harkabuz. Harkabuz to również wieś Zamku Orawskiego, której pierwszymi osadnikami byli chłopi zbiegli w początkach XVII wieku z majątków Mikołaja Zebrzydowskiego. Nazwa wsi również wywodzie się od nazwiska pierwszego jej sołtysa, Bartłomieja Harkabuza.

Wieś Podsarnie (węg. Szárnya, słow. Sŕnie).
Wieś Podsarnie (węg. Szárnya, słow. Sŕnie).

Babia Góra i Pasmo Policy ze stoku Łysej Góry.
Widok w stronę Babiej Góry i Pasmo Policy ze stoku Łysej Góry.

Podejście na Łysą Górę.
Podejście na Łysą Górę.

Widok na wieś Podsarnie.
Widok na wieś Podsarnie.

Sielska jest ta wędrówka. Można odetchnąć podczas niej zarówno zapachem lasu, jak i rozległych łąk. Raczej nie spodziewamy się spotkać tutaj innych turystów. Mamy szansę spotkać sarny, ptaki kryjące się w zaroślach, czy sfruwającego z drzewa jastrzębia. Słońce trochę przypieka, lecz od czasu do czasu ochładza nas cień lasu.

O godzinie 9.50 przechodzimy przez Drogę Solidarności przecinającą pasmo Podhalańskie i łączącej Harkabuz i Rabę Wyżną. Otwarta została 26.09.2006 roku przez byłego prezydenta RP Lecha Wałęsę i premiera Kazimierza Marcinkiewicza. Stoi przy niej obelisk przypominający ten fakt oraz upamiętniający przechodzące przez Pasmo Podhalańskie szlaki kurierskie z II wojny światowej, a także szlaki papieskie.

Las na Łysej Górze.
Las na Łysej Górze.

Droga Solidarności.
Droga Solidarności.

Obelisk przy Drodze Solidarności.
Obelisk przy Drodze Solidarności.

Harkabuz.
Harkabuz.

Bukowiński Wierch.
Bukowiński Wierch.

Kilka minut po dziesiątej zbliżamy się bardzo blisko do szosy w dolinie, która wyraźnie podniosła się już ku przełęczy oddzielającej Bukowiński Wierch i Żeleźnicę. Stoją przy niej pierwsze zabudowania wsi Bukowina Osiedle. Tymczasem dalej droga gruntowa po której wiedzie szlak oddala się od szosy. Idziemy przez leśne zagajniki w kierunku Żeleźnicy. Zbliża się godzina 10.30. Niebawem wychodzimy na łąki pod Żeleźnicą, gdzie znajduje się węzeł szlaków. Niebieski odchodzi stąd na północne stoki Żeleźnicy i schodzi do wsi Pieniążkowice. Jest tu czerwony szlak, który również sprowadza do Pieniążkowic, ale drugą stroną Żeleźnicy przez dolinkę Potoku Chorów. Jest też szlak żółtym który prowadzi do Bukowiny Osiedla. Odpoczywamy chwilkę czekając aż całość grupy pojawi się tutaj.

Dzielimy się na dwa zespoły. Część osób kieruje się na zalesiony szczyt Żeleźnicy. Wszystkie znakowane szlaki przechodzą tuż pod nim, ale prowadzą na niego dwie wyraźne drogi, krótsza ostrzejsza i dłuższa łagodniejsza. Jakąkolwiek byśmy nie wybrali, podejście nimi nie zajmuje więcej niż kilkanaście minut. Tuż przed szczytem jest taka klimatyczna polanka...

Tymczasem pozostała część osób kieruje się w stronę przeciwną, na zachód za żółtymi znakami szlaku. Po kilku minutach wchodzimy do wsi Bukowina Osiedle. Tam chwilkę szosą na północ i w prawo za słupami z transformatorami na drogę wchodzącą na Bukowiński Wierch. Jest to droga śródpolna, bo Bukowiński Wierch pokryty jest polami uprawnymi, ale też droga dojazdowa do urządzeń telekomunikacyjnych znajdujących się przy maszcie przekaźnika telekomunikacyjnego stojącego na kopule wierzchołkowej góry. Stąd też pokryta jest betonowymi płytami.

Bukowiński Wierch.
Bukowiński Wierch.

Przełęcz pod Żeleźnicą [fot. Anna Balasa].
Przełęcz pod Żeleźnicą [fot. Anna Balasa].

Na wierzchołek Bukowińskiego Wierchu (940 m n.p.m.) docieramy o godzinie 11.15. Wiele jest tutaj wzniesień które zachwycają pięknem otaczających panoram. Wyjątkowy pod tym względem jest Bukowiński Wierch, zwany „pępkiem świata”, bo z jego wierzchołka roztacza się rozległy widok na otaczające pasma górskie. Nazwę taką nadał górze znany krajoznawca Kazimierz Ignacy Sosnowski. Faktycznie rozległość panoramy daje się odczuć nawet dzisiaj, kiedy zmniejszona jest przejrzystość powietrza. Na krańcach horyzontu kłębią się różne chmury. Niektóre sugerujące deszcze, a inne układające się w pionowe słupy, możliwość burz.

Właściwy punkt wierzchołkowy Bukowińskiego Wierchu wyznacza zachowany betonowy trójnóg. Nie tak dawno ukryty był w zagajniku. Obecnie jest dobrze widoczny, ale znajduje się na środka pola obsianego zbożem. Pędy zboża są już widoczne, ale dostrzegamy to dopiero, gdy jesteśmy przy trójnogu. Na wschodzie widać leśny stożek Żeleźnicy, na której na pewno płonie już ognisko i rozpoczął się biwak, choć nie widać unoszącego się nad górą dymu. Z pewnością już pieką się tam kiełbaski, bo u tych co tam są na pewno odzywa się ten sam głód co u nas. Żeleźnica cudownie prezentuje się z perspektywy łąki porośniętej mniszkami. Ruszamy w jej kierunku polną dróżką prowadzącą do wsi i dalej znaną nam drogą do rozstaju szlaków. Stamtąd ostro pnąca się po stromym stoku Żeleźnicy. Nieduża górka, a potrafi zmęczyć. Na polankę pod szczytem Żeleźnicy docieramy o godzinie 11.50. Faktycznie ognisko płonie, trwa sielska biesiada, przyłączamy do niej.

Bukowiński Wierch.
Bukowiński Wierch.
Bukowiński Wierch (940 m n.p.m.).

Wierzchołek Żeleźnicy widoczny z kopuły Bukowińskiego Wierchu.
Wierzchołek Żeleźnicy widoczny z kopuły Bukowińskiego Wierchu.

Widok na Żeleźnicę.
Zejście z Bukowińskiego Wierchu i widok na Żeleźnicę.

Polanka z kaplicą pod szczytem Żeleźnicy.
Polanka z kaplicą pod szczytem Żeleźnicy.

Szczyt Żeleźnicy, znanej z legend o zbójeckich skarbach. Jedna z nich mówi o świerku, pod którym ponoć leżał głaz z dwoma napisami: „Sukoj a najdzies” oraz „Jekeś połozył to weźmies”. Głaz ten miał zamykać wejście do zbójnickiej piwnicy z ukrytymi skarbami. Ponoć też raz w roku na dźwięk dzwonów rezurekcyjnych góra otwiera się odsłaniając ukryte w niej skarby. Na wierzchołku jednak nic nie znajdujemy, jedynie rowy, pozostałości po okopach z okresu I wojny światowej.

Szczyt Żeleźnicy.
Szczyt Żeleźnicy pocięty rowami okopów z I wojny światowej..

Na skraju polanki stoi drewniana kaplica poświęcona Janowi Pawłowi II. Przy kaplicy na Żeleźnicy stoi krzyż. Pod krzyżem umieszczono kamienną tablicę z papieskim nakazem „Pilnujcie mi tych szlaków” oraz okolicznościowym wierszem Anny Lenart, miejscowej poetki. Ryszard odczytuje ten wiersz starając się zachować jego brzmienie gwarowe:
Anna Lenart
Żeleźnicki ślak

Nad Zeleżnicom
zaświyciła gwiozda
pokozała droge
wtorom chodził gazda

A był to gazda
ludzie go kochali
tyndy On chodził
sićka go tu znali

Tutok On ślifowoł
swe kapłańskie zicie
potym jako Papież
to juz sićko wiycie

Wędrowaniem uświęcoł
modlitwom deptoł ślaki
Bo to był gazda
Święty niebylejaki

Nojwzsy Pasterz
Kościoła Świętego
odwozny Orędownik
Krzyza Hrystusowego

Jan Paweł Drugi
Wielkim nazwany
ślak co po nim chodził
Zapamiętamy.
Kaplica na Żeleźnicy jest kaplicą wotywną o kanonizację Jana Pawła II, wzniesioną w 2013 roku. Wcześniej stał tutaj krzyż postawiony z binicjatywy Anny i Józefa Lenartów z Rabki-Zdroju na ich prywatnym gruncie, który upamiętniał wędrówki księdza Karola Wojtyły. Przed nim położono głaz w cytowanym wierszem napisanym przez fundatorkę krzyża i słowami Jana Pawła II. Obecny, czterometrowy krzyż z napisem „Brońcie krzyża – Jan Paweł II” ufundowany został przez mieszkańców z Chicago i poświęcony 16 października 2004 roku, czyli w rocznicę wyboru Karola Wojtyły na papieża. Została wtedy odprawiona po raz pierwszy w tym miejscu msza święta. Msza na Żeleźnicy odprawiana jest co roku w pierwszą niedzielę po 15 sierpnia, czyli po sierpniowym odpuście w Ludźmierzu.

W kaplicy zawieszony jest obraz Świętego Jana Pawła II, a obok Litania do św. Jana Pawła II i tekst pieśni „Wdzięczność i Zawierzenie”. Na bocznej ścianie mamy obraz Białego Pielgrzyma podążającego górskim szlakiem, spoglądającego na kapliczkę z Chrystusem Ukrzyżowanym zawieszoną na świerku. Jest też turystyczna mapa szlaków papieskich.

Kaplica papieska na Żeleźnicy.
Kaplica papieska na Żeleźnicy.

A ognisko wciąż płonie [fot. Anna Balasa].
A ognisko wciąż płonie [fot. Anna Balasa].

Ognisko wciąż płonie. Czas zwolnił. Życie za miastem biegnie wolniej i spokojniej. Beskid Orawsko-Podhalański jest w tym sensie wyjątkowy. Nad wioskami leżącymi w zacisznych dolinach unosi się niezwykła błogość, choć ich mieszkańcy zajęci są codziennymi obowiązkami - pracą w polu, czy przy domu, ale psu ledwie się chce wstać i obszczekać nas obcych w tym miejscu. Ile czasu spędzamy na polance? Która to godzina? Czy kończy przerwę musimy? Przeciąga się dłużej niż planowaliśmy. Jak dobrze jest przystaną i oddać się sielance. Czeka nas jeszcze niekrótka droga, która ma doprowadzić do Ludźmierza. O godzinie 12.35 ruszamy w dół na przełęcz pod Żeleźnicą, gdzie przed południem opuściliśmy niebieski szlak, a teraz podejmujemy czerwony.

Czerwony szlak schodzi dynamicznie do zalesionej doliny, którą płynie Potok Chorów, będący dopływem potoku Piekielnik w dorzeczu Czarnego Dunajca. Znajdujemy się zatem na zlewisku Morza Bałtyckiego. Przecinamy bród potoku, jeden lub dwa razy, potem w miarę płasko idziemy lasem i zagajnikami, które wyprowadzają nas między pola wsi Pieniążkowice. Wkraczamy na Podhale, krainy ciekawej historycznie, etnograficznie i wyjątkowej jak wcześniejsza pod względem krajobrazowym.

Przełęcz pod Żeleźnicą.
Przełęcz pod Żeleźnicą.

Z przełęczy do doliny Potoku Chorów.
Z przełęczy do doliny Potoku Chorów.

Potok Chorów.
Potok Chorów.

Zarośnięta ścieżka szlaku.
Zarośnięta ścieżka szlaku (mało kto tędy chodzi).

Droga biegnąca pośród łąk wsi Pieniążkowice.
Droga biegnąca pośród łąk wsi Pieniążkowice.

Przed nami Pieniążkowice.
Przed nami Pieniążkowice.

Kościół pw. Matki Bożej Bolesnej w Pieniążkowicach.
Kościół pw. Matki Bożej Bolesnej w Pieniążkowicach.

O godzinie 13.35 docieramy do szosy wojewódzkiej przechodzącej przez Pieniążkowice. Za mostem nad Potokiem Chorów, całkiem tutaj sporym już i przypominający raczej małą rzeczkę niż potok, mamy sklep. Zatrzymujemy się przy nim na krótką przerwę schładzając lodami i zimnymi napojami organizmy rozgrzane słońcem. Pieniążkowice to już podhalańska wieś, co widać po budownictwie starych domów, które tu jeszcze stoją. Wieś ta została założona z końcem XVI wieku, a jej mieszkańcy wypasali niegdyś owce w Dolinie Małej Łąki w Tatrach.

Na szlak wracamy po kwadransie. Strzałka szlaku informuje, że do Ludźmierza mamy stąd 2 godziny 30 minut marszu. Oddalamy się od szosy wojewódzkiej podchodząc łagodnie wzniesienie Dzielańskiego Wierchu. Mijamy zabudowania osiedla Sołtysowo i wchodzimy na rozległe wzniesienie, z którego rozpościera się widok na Tatry, a także leżący poniżej obszar torfowisk podhalańskich.


Podejście na Dzielański Wierch.
Podejście na Dzielański Wierch.

Podążamy polną, piaszczystą dróżką pośród zagonów. Drogę przecina nam owad o niezwykłym wyglądzie. Barwa tego chrząszcza wydaje się być czarna, ale w słońcu z pokrywającej owada czerni przebłyskuje fiolet. Jest to oleica fioletowa (Meloe violaceus) lubi tereny otwarte, ukwiecone łąki polany, miedze, czy suche zbocza, takie które są siedliskiem dzikich pszczół. Oleice wykorzystują gniazda pszczół do rozwoju larw, które żywią się jajami pszczół. Po takiej pożywce następują kolejne stadia przeobrażeń owada do ostatecznej postaci, którą spotkaliśmy na polnej dróżce.

Oleica fioletowa (Meloe violaceus). Oleica fioletowa (Meloe violaceus).
Oleica fioletowa (Meloe violaceus).

Dzielański Wierch (715 m n.p.m.).
Dzielański Wierch (715 m n.p.m.).

Wkrótce zaczynamy schodzić z Dzielańskiego Wierchu. Na dróżce pojawia się twarda asfaltowa nawierzchnia, która umożliwia dojazd do najdalej odsuniętych posesji wsi Dział. Przed nami w zamglonym powietrzu majaczy zarys Pienin. Ledwie je widać. Tatry zanikły zupełnie. Na horyzoncie powietrze jest bardzo nieprzejrzyste i zasklepione chmurami, po których nie wiadomo czego się spodziewać: czy deszczu, czy nawałnicy, czy burzy. Co pewien czas wiatr zadmie mocniejszy, ale chmury wciąż pozostają oddalone wokół nas, zaś nad nami pozostaje bez zmian błękitne niebo z białymi obłokami i promienie słońca osadzające opaleniznę na ciałach. O godzinie 14.20 wchodzimy na szosę przechodzącą pomiędzy ciasno rozmieszczonymi zabudowaniami Działu.

Na słupie energetycznym stojącym przy szosie gniazduje bocian biały (Ciconia ciconia). Przyciąga go tutaj bliskość tutejszych torfowisk i terenów podmokłych, które wyznaczają jego główne żerowiska. Są to miejsca zasobne w pokarm przez cały sezon, nawet w ciągu bardzo suchego roku. Wybór miejsca gniazdowania przez bociana determinują nie tylko żerowiska, ale też spokój okolicy, a tego tutaj nie brakuje.

Dział.
Dział.

Bocian biały (Ciconia ciconia).
Bocian biały (Ciconia ciconia).

Za wioską droga rozchodzi się. Szlak prowadzi na drogę przez mostek. Przechodzimy go o godzinie 13.40. Szlak wspina się za mostkiem drogą wierchową (tzw. drogą na Hawierkę) okalaną szczególnie malowniczymi panoramami. Z prawej mijamy starą kapliczkę kamienną figurą św. Jakuba z połowy XIX wieku. Żeleźnica i wychylający się zza niej fragment Bukowińskiego Wierchu jest już daleko. O godzinie 15.05 dochodzimy do wiaty turystycznej przy której stoi inna kapliczka. Siadamy w niej na chwilkę. Szlak odchodzi w tym miejscu z asfaltowej drogi w prawo na drogę gruntową. Zostawiamy za sobą szosę, która biegnie dalej do wsi Morawczyna.

Rozejście dróg na granicy wsi Dział.
Rozejście dróg na granicy wsi Dział.

Figura św. Jakuba z połowy XIX wieku przy drodze na Hawierkę.

Wiata.
Wiata.

Idziemy drogą gruntową otwartymi terenami na południowy wschód. Przechodzimy tuż pod wierzchołkiem wzniesienia, które nosi nazwę Wieśniostuka (682 m n.p.m.) i zaczynamy obniżać się ku zabudowaniom wsi Krauszów, założonej w początkach tutejszego osadnictwa przez cystersów w 1333 roku na miejscu małej osady na polanie. Widać już stąd dobrze Ludźmierz i ludźmierską bazylikę. Z lewej mijamy samotny krzyż przydrożny. Przy drodze nie znajdziemy cieni choćby jednego drzewa. Stoki wzniesienia pokrywają pola i łąki.

Droga przez wzniesienie Wieśniostuka.
Droga przez wzniesienie Wieśniostuka.

Droga przez wzniesienie Wieśniostuka.

Droga przez wzniesienie Wieśniostuka.

Droga przez wzniesienie Wieśniostuka.

Krzyż przydrożny.

Droga przez wzniesienie Wieśniostuka.

Droga przez wzniesienie Wieśniostuka.

Krzyż przydrożny.
Krzyż przydrożny.

Widok na Ludźmierz.
Widok na Ludźmierz.

Do Krauszowa wchodzimy o godzinie 15.40, mijając kapliczkę z figurą Matki Bożej Ludźmierskiej. Takich kapliczek w tej okolicy jest mnóstwo. Kilka minut później docieramy do głównej szosy, gdzie stoi Kapliczka Trzeciego Upadku Pana Jezusa z II połowy XIX wieku. Wieńczy ją wieżyczka z dzwonkiem do ostrzegania przed niebezpieczeństwem. Niegdyś kapliczka ta strzegła wejścia do wsi od wschodniej strony. Na szosie w Krauszowie skręcamy w lewo i podążamy poboczem w kierunku Ludźmierza. Po dziesięciu minutach wchodzimy w jego granice administracyjne.

Krauszów.
Krauszów. Kapliczka z figurą Matki Bożej Ludźmierskiej.

Kapliczka Trzeciego Upadku Pana Jezusa z II połowy XIX wieku.
Kapliczka Trzeciego Upadku Pana Jezusa z II połowy XIX wieku.

Przekraczamy potok Lepietnica, który 200 metrów od nas na południe zasila Czarny Dunajec. Zbliżamy się do miejsca szczególnego na Podhalu pod względem góralskiej duchowości. Kiedyś na tutejszych trzęsawiskach zbłądził pewien kupiec... Nie będziemy ponownie przytaczać całej legendy, którą można znaleźć w relacji z naszej kwietniowej wędrówki przez Podhale. W każdym razie ciąg wydarzeń o jakim mówi ta legenda ponoć zapoczątkowała niezwykły kult Matki Bożej Ludźmierskiej. Jak było naprawdę – nie wiadomo. Przeszłość ta owiana jest tajemnicą. Wiadomo z osiemnastowiecznych dokumentów, że do Ludźmierza przybywali wówczas liczni pielgrzymi, nie tylko z Podhala, ale również zza Tatr, ze Spisza i Orawy, z Mszany Dolnej i jej okolic. To świadczy, że Kult Matki Bożej Ludźmierskiej musiał istnieć już dużo wcześniej, przypuszczalnie już w średniowieczu. Historycy oceniają, iż cudowna figura Matki Boskiej Ludźmierskiej powstała około roku 1400. Zwana jest przez znawców sztuki Piękną Madonną, a przez wiernych Ludźmierską Panienką, Gaździną i Królową Podhala.

Bazylika Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Ludźmierzu.
Bazylika Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Ludźmierzu.

Ludźmierz jest najstarszą wsią na Podhalu, a jego historia sięga 1234 roku, kiedy wojewoda krakowski Teodor Gryfita sprowadził do tutaj cystersów z Jędrzejowa, wybudował im kościół i klasztor. Cystersi zostali tutaj sprowadzeni w celu kolonizacji Podhala. Cystersi długo w Ludźmierzu nie pozostali. W obawie przed najazdami Tatarów klasztor Cystersów przeniesiony zostaje do Szczyrzyca, ale w Ludźmierzu pozostał kościół administrowany przez jednego z zakonników. Tak pozostało aż do roku 1824. Ten pierwszy kościół w Ludźmierzu był zbudowany z drewna modrzewiowego, przykryty gontem. We wnętrzu mieścił trzy ołtarze. W latach 1869-1877 na miejsce rozebranego drewnianego kościoła wybudowano nową, murowaną świątynię. Przeniesiono do niej rokokowy ołtarz z figurą Matki Boskiej Ludźmierskiej. Nosi wezwanie Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i jest najważniejszym sanktuarium Podhala.

Dnia 15 sierpnia 1963 odbyła koronacja figury Matki Bożej Ludźmierskiej. Miało miejsce wówczas znamienne wydarzenie, odczytywane po latach jako proroctwo zapowiadające wybór Wojtyły na papieża. Otóż podczas uroczystości z ręki figury wysunęło się berło. Zanim upadło na ziemię pochwycił je biskup Wojtyła. Stojący obok ksiądz Franciszek Macharski rzekł „Karolu, Maryja dzieli się z Tobą władzą”. Słowa te wspomina Kardynał Stanisław Dziwisz na filmie „Świadectwo”. Tutaj w Ludźmierzu mamy projekcję filmu dokumentalnego przygotowany przez TVP Kraków „Sanktuarium Gaździny Podhala w Ludźmierzu. Potem zwiedzamy Sanktuarium i Maryjny Ogród Różańcowy, kosztujemy wody z cudownego źródełka. Istotnym wydarzeniem w historii sanktuarium było podniesienie go do rangi bazyliki mniejszej dnia 18 maja 2001 roku na mocy dekretu papieskiego Jana Pawła II.

Ołtarz główny z figurą Matki Bożej Ludźmierskiej.
Ołtarz główny z figurą Matki Bożej Ludźmierskiej.

Pomnik Jana Pawła II w Maryjnym Ogrodzie Różańcowym.
Pomnik Jana Pawła II w Maryjnym Ogrodzie Różańcowym.

Cudowne Źródełko.

Bazylika Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Ludźmierzu.
Bazylika Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Ludźmierzu.

Z Ludźmierza jak okiem sięgnąć mamy już Gorce, a pod nimi Nowy Targ, historyczną stolicę Podhala, zwaną przez górali „Miastem”. Stamtąd ruszymy dalej papieskimi śladami przez Gorce, przechodząc przez najważniejsze szczyty tego pasma: Turbacz, Gorc i Lubań. Zrobimy to jesienią, kiedy przyroda zacznie barwić się najbarwniejszą paletą.



Kolekcjonerska Karta Etapu




Komentarze do wpisu

Brak komentarzy :

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas