Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prełuki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prełuki. Pokaż wszystkie posty

za nami
pozostało
97,1 km
421,9 km
Poranek cieplutki, jakby to już lato było, ale ledwie wiosnę wczoraj poczuliśmy. Cztery dni i czyżby były jak cztery pory roku? Na to się zanosi. Ktoś pyta dlaczego nie zostać jeszcze jeden dzień tutaj, dlaczego tylko cztery dni zaplanowaliśmy? Do końca nie wiadomo co odpowiedzieć, przecież jutro mamy jeszcze jeden dzień wolny. Choć też ponoć ktoś myślał, że jedzie z nami na 3 dni (tak jak zazwyczaj), lecz w autokarze doświadczył miłej niespodzianki, gdy dowiedział się będą 4 dni. Czasami niedoczytanie całego programu (ale tylko czasami) może sprawić tak miłe niespodzianki. I faktycznie, dobrze byłby zostać jeszcze jeden dzień, tym bardziej, że baza „Pod Suliłą” jest wspaniała, a pani Teresa  i pan Stanisław to wyjątkowi gospodarze.

Dzisiaj czeka nas krótsza trasa, bo poza trasą pieszą mamy jeszcze coś ekstra. Zgodnie z konceptem naszej wędrówki Głównym Szlakiem Beskidzkim – pokonujemy go zatrzymując się w miejscach wyjątkowych, a takimż jest właśnie „dom jasny malowany nadzieją i koronką z drzewa ozdobiony, szumem jodeł wiekowych i zapachem żywicznym w każdej porze szczelnie otulony”.

POGODA:

noc
rano
dzień
wieczór
TRASA:
Duszatyn (496 m n.p.m.) [czerwony szlak] Prełuki (446 m n.p.m.) [czerwony szlak] Komańcza PKP (450 m n.p.m.)/Schronisko PTTK

OPIS:
Wpierw przemieszczamy się do Księstwa Duszatyn, jak głosi tablica na barze o głęboko uduchowionej nazwie „Dusza Jeziorek”, o wiele głębiej niż toń sadzawki znajdującej się obok, o żartobliwej nazwie „Ostoja kumaka pijaka”. Duszatyn to również ostoja cichości, błogiego spokoju, kraina zagłębiona pomiędzy leśnymi wzniesieniami w dolinie rzeki Osława. Duszatyn to obecnie niewielka wieś, kiedyś królewska – taką właśnie była, gdy lokował ją kniaź prełucki przed 1572 rokiem.. Zwano ją wówczas nie Duszatyn, lecz Piekarki, aż do drugiej połowy XVIII wieku. W pierwszej połowie XIX wieku funkcjonowała w niej huta żelaza. Na początku ubiegłego stulecia Duszatyn przeobraził się w osadę leśną z tartakiem parowym firmy „Falter i Dattner” z Krakowa. W tamtym czasie, w 1907 roku, miało miejsce wielkie osunięcie ziemi ze stoków Chryszczatej, góry lezącej nieopodal Duszatyna, kiedy powstały słynne Jeziorka Duszatyńskie, ale o tym to już było wczoraj, podobnie jak o Potockicm, który spuścił wodę z najniżej położonego wówczas jeziorka, Hrabia Potocki miał w Duszatynie dworek myśliwski, działała wówczas też we wsi leśniczówka ze schroniskiem i stacja załadunkowa kolejki leśnej. Stała też na tzw. Równi nad Osławą drewniana cerkiew filialna pw. św. Włodzimierza, Wielkiego, wzniesiona w 1925 roku. W 1931 roku istniały tutaj 33 domostwa zamieszkiwane przez 205 osób.

Po II wojnie światowej ludność wsi została zupełnie wysiedlona, a ich domostwa zniszczone. Opustoszała cerkiew stała tu jeszcze do 1956 roku. Stojące tutaj obecnie domy, powstały z końcem lat 50-tych XX-wieku, jako budynki pracowników leśnych. Wtedy też powstała w Duszatynie stacyjka kolejki leśnej łączącej Smolnik i Rzepedź.

W Duszatynie, nieopodal ujścia Potoku Olchowatego do Osławy o godzinie 9.45 rozpoczynamy wędrówkę. Idziemy szosą, która powstała tu niedawno, jeszcze w 2012 roku jej tutaj nie było, a tylko utwardzona droga gruntowa. Obecnie ma ona status drogi leśnej dopuszczonej do użytku publicznego..

Osława i droga w Duszatynie.
Osława i droga w Duszatynie.

Maszerujemy wzdłuż Osławy, która płynie sobie po lewej spokojnym nurtem kamienistym korytem. Po 10 minutach dochodzimy do niezwykłego miejsca, gdzie rzeka oddala się od nas zachodząc za wzniesienie zwane Łokieć (515 m n.p.m.), po czym wraca z drugiej strony wzniesienia. Rzeka zatacza prawie pełne koło wokół wzniesienia i zbliża się do siebie na odległość około 120 metrów. Ten piękny odcinek przełomu Osławy wraz z przylegającym lasem bukowo-jodłowym został objęty w 2000 roku rezerwatem przyrody „Przełom Osławy”.

Osława jest największym dopływem Sanu, wypływającym z Bieszczadów. Jej źródła znajdują się na południowo-zachodnich stokach Matragony, na wysokości 680 m. Rzeka Osława ma prawie 65 km długości.

Osława w Duszatynie.
Osława w Duszatynie.

Przełom Osławy przed Łokciem.
Przełom Osławy przed Łokciem.

Nad zakolem Osławy przerzucony jest stary, nieużywany już most kolejki wąskotorowej, oparty na żelbetonowym łuku. Ma on ma długość 51 metrów pomiędzy przęsłami i wysokość prawie 9 metrów nad poziomem rzeki. Jest jednym z najwyższych i najdłuższych mostów w Bieszczadach. Przechodząca przez niego linia kolejki wąskotorowej powstała w 1923 roku z inicjatywy właścicieli tutejszych lasów Potockich z Rymanowa, Jana i Stanisława . Po II wojnie światowej została odbudowana na potrzeby potężnego zakładu przemysłu drzewnego w Rzepedzi. Pierwsze składy z drewnem transportowanym do Rzepedzi ruszyły 1957 roku. Kolejkę zlikwidowano na początku lat 90-tych XX wieku.

Most kolejki wąskotorowej na zakolu Osławy.
Most kolejki wąskotorowej na zakolu Osławy.
Most kolejki wąskotorowej na zakolu Osławy.

Osława.
Osława.

Osława.
Osława.

Kilka minut po dziesiątej wchodzimy do wsi Prełuki, to kolejna niewielka osada w dolinie Osławy, przez którą prowadzi nas czerwony szlak. W 1880 roku wieś Prełuki liczyła 46 domów i 316 mieszkańców. Stała tu wówczas cerkiew parafialna pw. św. Mikołaja, zbudowana w 1831 roku lub w 1842 roku. W okresie międzywojennym Prełuki liczyły 64 domy i 377 mieszkańców. Dzisiaj stoi tu zaledwie kilka zabudowań.

Prełuki.
Prełuki.
Prełuki.

O godzinie 10.20 przechodzimy mostem drogowym na drugi brzeg Osławy. Szosa zaczyna pokonywać grzbiet oddzielający dolinę Osławy od doliny Osławicy, wykorzystując niżej położoną przełęcz pomiędzy grzbietem Sokoliska (637 m n.p.m.), a znajdującym się na południu Karnaflowym Łazem (709 m n.p.m.). Czerwony szlak odbija zaś z drogi na zbocze grzbietu Sokoliska i stromo wspina się po nim. Po niedługim czasie osiągamy dość płaską wierzchowiną, ale trochę błotnistą. Ścieżki przeprowadzają nas lasem, obok bajor wypełniających zagłębienia, również na naszej drodze, przy których zadomowiła się knieć błotna (Caltha palustris L.) zwany powszechnie kaczeńcem. Kwitną okazałymi żółtymi kwiatami. Pięknie komponują się z zielenią lasu.

Most nad Osławą w Prełukach.
Most nad Osławą w Prełukach.

Osława z mostu w Prełukach.
Osława z mostu w Prełukach.

Grzbiet Sokoliska.
Grzbiet Sokoliska.

Na stokach Sokoliska.
Na stokach Sokoliska.

Las na Sokolisku.
Las na Sokolisku.

Wypłaszczenie grzbietowe.
Wypłaszczenie grzbietowe.

Knieć błotna (Caltha palustris L.).
Knieć błotna (Caltha palustris L.).
Knieć błotna (Caltha palustris L.) nad bajorami.

Grząska droga zejściowa.
Grząska droga zejściowa.

Wkrótce zaczynamy schodzić z grzbietu rozjeżdżoną drogą. O godzina 11.20 pokonujemy bród niewielkiego potoczku, szczycącego się nazwą Piwny. W połowie czerwca 1943 roku w zalesionej dolinie potoku Piwnego niemiecki okupant wymordował 28 Cyganów mieszkających wówczas w Komańczy.

Za potokiem Piwnym droga wychodzi między łąki. Na skrajach coś się rusza w rzadkich trawach, a to spłoszone naszymi krokami jaszczurki zwinki (Lacerta agilis) wygrzewające się na słońcu. My również możemy pozwolić sobie na takie niebiańskie leżakowanie. Spoglądając na napływające obłoki odpływamy, by uciąć sobie drzemkę. Przed godziną dwunastą musimy jednak ruszać bo jesteśmy umówieni w „domu jasnym”.

Potok Piwny.
Potok Piwny.
Potok Piwny.

Jaszczurka zwinka (Lacerta agilis).
Jaszczurka zwinka (Lacerta agilis).

Łąki przed Komańczą.
Łąki przed Komańczą.

Schodzimy między zabudowania Komańczy, na most nad Osławicą. O godzinie 11.55 dochodzimy do drogi wojewódzkiej nr 892 - skręcamy w prawo mijając kościół rzymskokatolicki pw. św. Józefa z 1950 roku. W Komańczy działają jeszcze dwie inne świątynie: murowana cerkiew grekokatolicka przeniesiona do Komańczy w 1988 roku ze wsi Dysyńce oraz drewniana cerkiew prawosławna odbudowana po pożarze w 2006 roku (wcześniejsza pochodziła z 1802 roku, przed rokiem 1963 była kościołem greckokatolickim). Komańcza to miasteczko trzech religii, leżące na styku kultur, na granicy miedzy Bieszczadami i Beskidem Niskim. Mieszkają w niej osoby wyznania prawosławnego, greckokatolickiego i rzymskokatolickiego.

Po I wojnie światowej, gdy formowała się nowa polityczna mapa Europy Komańcza wraz okolicznymi wsiami (około 30 wsi) weszła w skład tzw. Republiki Komańczańskiej, która istniała od 5 listopada 1918 roku do 27 stycznia 1919 roku. Było to państewko utworzone przez jeden z wielu wówczas ruchów narodowościowych, w tym przypadku przez ludność łemkowską opowiadającą się za przynależnością do Ukrainy. Tak można o tym powiedzieć w dużym skrócie, bo w rzeczywistości jest to dość skomplikowana historia.

Osławica.
Osławica.

Kościół rzymskokatolicki pw. św. Józefa z 1950 roku.
Kościół rzymskokatolicki pw. św. Józefa z 1950 roku.

Droga wojewódzka nr 892 w Komańczy.
Droga wojewódzka nr 892 w Komańczy.

Tymczasem o godzinie 12.15 docieramy pod wiadukt kolejowy. Schodzimy z szosy i przechodzimy pod wiaduktem. Asfaltową dróżką zmierzamy do Klasztoru Sióstr Nazaretanek, który opisywaliśmy na wstępie słowami saletyna ks. Zbigniewa Czuchry:
Jest w Komańczy dom jasny malowany nadzieją
i koronką z drzewa ozdobiony
szumem jodeł wiekowych i zapachem żywicznym
w każdej porze szczelnie otulony…
W dniu 29 października 1955 roku do Klasztoru Sióstr Nazaretanek przywieziono ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, gdzie był internowany do 28 października 1956 roku. Był to czwarty, ostatni już (po Rywałdzie Królewskim, Stoczku Warmińskim i Prudniku Śląskim) etap internowania Księdza Prymasa.

Przy dróżce Prymasa Tysiąclecia.
Przy dróżce Prymasa Tysiąclecia.
Przy dróżce Prymasa Tysiąclecia.

Czekamy chwilkę przed budynkiem klasztoru na umówione spotkanie. Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu założyła w 1875 roku w Rzymie bł. Franciszka Siedlecka, dla szerzenia Królestwa Bożej Miłości wśród ludzi, zwłaszcza w rodzinach. W Komańczy siostry pojawiły się 1 maja 1928 roku. Pięć sióstr zamieszkało wówczas w wynajętym domu. Podjęły tutaj szeroką działalność charytatywną wśród miejscowej, biednej ludności. Budowę obecnego klasztoru rozpoczęto w 1929 roku na działce w Komańczy-Letnisku ofiarowanej przez właściciela dóbr hrabiego Stanisława Potockiego. Przeżywamy tu duchowe spotkanie, każdy na swój sposób. W przeciągu dwóch lat powstał obiekt o typie pensjonatu uzdrowiskowego w stylu szwajcarskim. Siostry Nazaretanki wprowadziły się do niego w 1931 roku.

Odizolowanie od zgiełku świata i otoczenie przyrody sprawia, iż jest to miejsce idealne do refleksji dla każdego bez względu na poglądy, czy wiarę. Siostra opowiada o dziejach tego miejsca i o człowieku, który na zawsze wpisał się w jego historię - Prymasie Tysiąclecia. W 1986 roku przed budynkiem klasztoru odsłonięto jego pomnik.

Pomnik Kardynała Stefana Wyszyńskiego z 1986 roku.

Przed Klasztorem Sióstr Nazaretanek.
Przed Klasztorem Sióstr Nazaretanek.

Wprowadzeni zostajemy w mniejszych grupach (bo jest nas zbyt dużo) do kaplicy pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus, gdzie ołtarz zdobi obraz Najświętszej Rodziny z Nazaretu. Jest na nim św. Józef i Matka Boża z Dzieciątkiem Jezus, a obok nich jest klęcząca św. Teresa od Dzieciątka Jezus, patronka tejże kaplicy kanonizowana przez papieża Piusa XI w 1925 roku. Obraz ten został namalowany przez jedną z sióstr nazaretanek w roku 1930.

Przechodzimy korytarzem, którego ściany pokryte są starymi, czarno-białymi fotografiami z czasów internowania Stefana Wyszyńskiego. Z drugiej strony korytarza znajduje się pokój, będący repliką tego na piętrze, w którym mieszkał kardynał w okresie internowania. Oglądamy w nim pamiątki przypominające pobyt Prymasa u Nazaretanek, sprzęty codziennego użytku, szaty liturgiczne, osobiste pamiątki i fotografie. Siostry jednak podkreślają, że nie starły się stworzyć w tym pokoju muzeum, lecz miejsce, w którym odwiedzający mogliby duchowo spotkać prymasa Wyszyńskiego.

Kaplica pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus.
Kaplica pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus.

Pokój pamięci kard. Stefana Wyszyńskiego.
Pokój pamięci kard. Stefana Wyszyńskiego.

W tym natchnionym, przepełnionym spokojem miejscu właściwie kończy się nasza czterodniowa wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim. Jeszcze tylko krótka wizyta w bacówce, do której jeszcze wrócimy, gdy będziemy zaczynać kolejna wędrówkę. Ostatnie cztery dni były dla nas osobistą, sentymentalną wędrówką przez Bieszczady, zresztą chyba podobnie jak dla wielu innych uczestników. Jednak część osób z naszej grupy w Bieszczadach była po raz pierwszy w swoim życiu. Zapewne kiedyś też tu wrócą, by odbyć tak jak my taką sentymentalną podróż przez krainę magicznych wspomnień.

Podczas tego pobytu w Bieszczadach był czas na zabawę, czas na wędrówkę, poznawanie i przeżywanie. Takim prawidłom poddał się każdy turysta naszej ogromnej grupy i dzięki temu wszyscy razem, szczęśliwie dotarliśmy do celu Wielkiej Majówki w Bieszczadach. Dziękujemy Wam za to, że byliście wyrozumiali, zawsze wtedy kiedy trzeba było, za to, że promieniowaliście życzliwością i uśmiechem. Z takim ludźmi to przyjemność chodzić po górach. Przez takich ludzi bardzo tęskni się do kolejnej wyprawy, choć na tą zbyt długo czekać nam nie trzeba.

Znajdujemy się na przedsionku kolejnego pasma górskiego polskich Karpat. Bieszczady już za nami, a przed nami dziki (tak mówią) Beskid Niski, kraina ujmująca szczególnym spokojem, rozległa i wyjątkowa, cicha. Bieszczadom dziękujemy za to, że nam sprzyjały. Beskid Niski już otworzył swe progi i czeka. Czekamy i my, by dalej podążać za czerwonymi znakami wraz z kompanią.


TRASA:
Komańcza PKP (450 m n.p.m.) [czerwony szlak] Prełuki (446 m n.p.m.) [czerwony szlak] Duszatyn (496 m n.p.m.) [czerwony szlak] Jeziorka Duszatyńskie (698 m n.p.m.) [czerwony szlak] Chryszczata (997 m n.p.m.) [czerwony szlak] Przełęcz Żebrak (816 m n.p.m.)

OPIS:
Czas nadszedł na Bieszczady
gdzie harcują Biesy oraz Czady!
Osławicę pzekraczamy, mały grzbiet przechodzimy
i do doliny Osławy wkraczamy;
gdzie ostatnie od wschodu leżały wioski łemkowskie,
bo za Wysokim Działem były już ziemie bojkowskie.
Idziemy przez Prełuki i Duszatyn, przełomem Osławy -
rzeki tworzącej zakole wielkiej sławy.
Kolejka leśna kiedyś tędy jeździła;
gdy ją budowano biesa Żubraczego zaniepokoiła
i cisnęło ze złości weń kulą ognistą to diablisko,
aż na Chryszczatej powstało potężne osuwisko.
Wtedy Potok Olchowaty błądząc ppoprzez rumowisko leśne
szukał nowej drogi, zostawiając duszatyńskie oczka wodne.

Jesień zbliża się już dużymi krokami,
zaczęła dekorować puszczę swoimi barwami;
piękniąc duszatyńskie jeziorka, które dookoła obchodzimy,
i ścieżkę, którą szczyt Chryszczatej zdobywamy.
Na koniec grzbietem leśnym wędrujemy
do Przełęczy Żebrak, gdzie szlak opuszczamy.

~~Dorota

Główny Szlak Beskidzki
etap 23
KomańczaPrzełęcz Żebrak
17,7 km

W Komańczy zakończyliśmy wędrówkę przez najdłuższe pasmo górskie - Beskid Niski. Zajęła nam ona 8 dni. Teraz rozpoczynamy wędrówkę przez Bieszczady, ostatnie pasmo górskie na Głównym Szlaku Beskidzkim. Do końca pozostało już mniej niż 100 kilometrów pieszej wędrówki. Nie jesteśmy pewni ile czasu nam zajmie pokonanie takiego dystansu. Dużo zależy od pogody, ale też od możliwości czasowych. Dziś początkujemy trzydniową wyprawę, bo tak jak już kiedyś wspominaliśmy znajdujemy się w dość odległych miejscach i dojazd do nich zabiera nam znaczną część dnia, tak jak dzisiejszego, kiedy na czerwony szlak wyruszamy dopiero o godzinie 11.20. Dzięki temu, że zostaniemy w Bieszczadach na nocleg, w kolejne dni będziemy mogli wyjść na szlak dużo wcześniej.

Zatem rozpoczynamy w Komańczy, wioski wielowyznaniowej, leżącej w dolinie rzeki Osławicy i potoku Barbarka. Czerwony szlak podejmujemy przy rzymskokatolickim kościele pw. św. Józefa. Schodzi on tutaj z drogi wojewódzkiej nr 892 na szosę wiodącą do Duszatyna. Szosa ta przechodzi pomiędzy kościołem a skwerem. Po 5 minutach przechodzimy Osławę - rzekę która stanowi umowną granicę między Beskidem Niskim i Bieszczadami.

Kościół św. Józefa w Komańczy
Kościół św. Józefa w Komańczy.

Osławica w Komańczy
Osławica.

Na grzbiet oddzielający doliny Osławicy i Osławy.
Na grzbiet oddzielający doliny Osławicy i Osławy.
Droga łagodnie zaczyna wspinać się ku grzbietowi oddzielającym doliny Osławicy i Osławy. Zarówno szosa którą idziemy, jak i czerwony szlak prowadzą do Prełuk, lecz różnymi trasami. Wkrótce szosa skręca na prawo, a nasz szlak odbija na lewo schodząc na niewielką, podmokłą dolinkę, gdzie pokonujemy bród potoku Piwnego. Kilkadziesiąt metrów (50 m) na prawo znajduje się pomnik i mogiła 26 Cyganów z Komańczy rozstrzelanych tutaj przez hitlerowców w czerwcu 1943 roku. Odchodzi tam znakowana ścieżka.
Czerwony szlak z dolinki potoku Piwnego pnie się nieco ostrzej po śliskiej, błotnistej dróżce leśnej, kierując się pomiędzy wznoszący się po lewej Korostyński Wierch (623 m n.p.m.) a znajdujący się po przeciwnej Karnaflowy Łaz (701 m n.p.m.). Błota jest sporo, jak po dużym deszczu. Buty oblepione błotem robią się ciężkie.

Kulminację grzbietową osiągamy o godzinie 11.45. Znajduje się na niej polanka, gdzie spotykają się różne leśne ścieżki. Czerwony szlak skręca tutaj gwałtownie w prawo i wiedzie dalej przez mieszany las w którym przeważa jodła. Początkowo bardzo łagodnie obniża się, ale wkrótce dość ostro opada ku dolinie Osławy. O godzinie 12.10 ścieżka kończy się na drodze, którą opuściliśmy po drugiej stronie grzbietu. Droga ta pokonuje grzbiet łagodniejszym, ale dłuższym wariantem. Skręcamy na nią w lewo.

Grzbiet oddzielający doliny Osławicy i Osławy
Kulminacja grzbietu oddzielającego doliny Osławicy i Osławy.

Grzbiet oddzielający doliny Osławicy i Osławy
Na grzbiecie czerwony szlak skręca gwałtownie w prawo.

Dość ostro ku dolinie Osławy
Dość ostro ku dolinie Osławy.

Prełuki
Prełuki.

Po trzech minutach droga, którą idziemy zatacza łuk na prawo, zmieniając kierunek na przeciwny. Jednocześnie przechodzimy przez niewielką osadę leśną Prełuki. Jej nazwa pochodzi od staropolskiego słowa „przełęk” oznaczającego orne pole lub niwę. Gdy w 1557 roku była zakładana na prawie wołoskim nosiła nazwę Przełęki. Dzisiaj na Prełuki składa się zaledwie kilka zabudowań, ale przed II wojną światową liczyły 64 gospodarstwa. Centrum tej wsi, gdzie stała cerkiew, znajduje się na lewo od zakola drogi, skąd dochodzi wąska szosa. Z tamtej strony znajdował się również przystanek nieczynnej obecnie kolejki wąskotorowej.

Za zakolem drogi przechodzimy przez most nad Osławą i idziemy dalej doliną wzdłuż jej koryta. Szlak prowadzi nową szosą położoną w sierpniu ubiegłego roku. W lipcu, gdy tędy przechodziliśmy była tu niezbyt wygodna kamienista bita droga. Szosą idziemy blisko 3 kilometry przez przełom Osławy, która swoje źródła ma na południowo-zachodnich stokach Matragony.
Dom w Prełukach
Dom w Prełukach
Domy w Prełukach.

Szosa w dolinie Osławy
Szosa w dolinie Osławy
Szosa w dolinie Osławy
Szosa w dolinie Osławy.

Tuż przed Duszatynem przechodzimy przez bodaj najpiękniejszy odcinek przełomu Osławy, w którym spotykamy niezwykłą przyrodniczą osobliwość. W 2000 roku teren ten objęto rezerwatem przyrody „Przełom Osławy pod Duszatynem”. Otóż Osława zatacza tu prawie 2 kilometrowy łuk wokół niewielkiego wzgórza Łokieć (515 m n.p.m.), tworząc niemal pełną pętlę zbliżając się do siebie na zaledwie 100 parę metrów. Do pełnego połączenia się rzeki niewiele brakuje, lecz ta odbija jednak w przeciwną stronę i płynie w tym samym kierunku jak przed zakolem.

Meander rzeki ginie pomiędzy stromymi brzegami opadającymi ze wzniesień pokrytych cennymi zbiorowiskami leśnymi, zarówno od strony stoków Łokcia, jak też z okalającego zakole grzbietu górskiego na którym kulminuje Karnaflowy Łaz (701 m n.p.m.). Strome brzegi porasta m.in. olszynka karpacka, a stoki Karnaflowego Łazu jaworzyna górska. Na stromych brzegach Osławy tworzą się usuwiska odkrywające flisz karpacki, a jedno z nich znajduje się nad naszą drogą, choć sama Osława niewinnie i dość leniwie przelewa się przez progi skalne i małe kaskady. Przy niskim stanie wody możliwe jest nawet przejście zakola i rezerwatu rzeką, na co pozwalają liczne kamienie i głazy wystające w płyciźnie rzeki.

Od strony gdzie Osława wraca z zakola, około 200 metrów od naszej drogi widzimy jednołukowy most nieczynnej kolejki wąskotorowej. Liczy on 51 metrów długości między przęsłami i 9 metrów wysokości nad poziomem rzeki. Jest jednym z najwyższych i najdłuższych w Bieszczadach.

Meander Osławy wokół Łokcia zachwyca niezwykłością. Stanowi jedną z najciekawszych atrakcji turystycznych, choć nieostatnią w tej części Bieszczadów.
Zakole Osławy
po kolana stoją w błękicie
jak żubry Bieszczady

Jak trawa mkną
odbite wiersze
Osława niesie
z chmur skłębioną
cerkiew

Odprawiam słowa
klękają cienie
I drzew świece
I ziół płomienie
Rżenie
przestrzeni
i cisza święta

Żegnam się
szarym
skrzydłem
jastrzębia

Słowa i sława
złota Osława
O wielkie trawy
Kożuch Pradziada

Sława Osława
i Osławia
Z nieba podana
losu trembita

(Jerzy Harasymowicz; Zakole Osławy)

Przełom Osławy pod Duszatynem
Przełom Osławy pod Duszatynem.

Most nieczynnej kolejki wąskotorowej nad Osławą
Most nieczynnej kolejki wąskotorowej nad Osławą.

Kontynuujemy wędrówkę, już po kilku minutach wchodzimy do Duszatyna, gdzie ponownie przecinamy tory dawnej wąskotorówki. Duszatyn założony został na prawie wołoskim w 1572 roku. Przed II wojną światową liczył 25 domów. Obecnie stoi tu zaledwie kilka domów, gdzie znaleźć można nocleg. Jest też pole namiotowe i sezonowy barek „Dusza Jeziorek”, którego nazwa zapowiada kolejną osobliwość jaka pojawi się niebawem na naszym szlaku. W momencie naszego przemarszu było on zamknięty, ale można było skorzystać ze stojących przy nim ławek i stolików pod parasolami. Z żartobliwego napisu na kamieniu przy oczku wodnym dowiedzieliśmy się, że jest to: „Ostoja kumaka pijaka”.

Duszatyn
Duszatyn.

Sezonowy barek „Dusza Jeziorek” w Duszatynie
Sezonowy barek „Dusza Jeziorek” w Duszatynie.

Ostoja Kumaka Pijaka
Ostoja Kumaka Pijaka.

Przed godziny 13.00 dochodzimy do rozstaju szlaków, na którym opuszczamy szosę i biegnący nią międzynarodowy żółto-czarny szlak „Śladami dobrego wojaka Szwejka”. Skręcamy w lewo na bitą drogę, przy której stoi kapliczka z żeliwnym krzyżem z 1894 roku, ocalała pamiątka po dawnych łemkowskich mieszkańcach wioski - ostatnia jaką mijamy na naszym szlaku. Wchodzimy bowiem na Pasmo Wysokiego Działu - najwybitniejsze w tej części Bieszczadów, które niegdyś stanowiło granicę między Łemkowszczyzną i Bojkowszczyzną. Jeszcze tylko ostatnie duszatyńskie domy i oddajemy się otchłani karpackiej puszczy - na wiele godzin i najbliższe dni.

Rozstaj szlaków w Duszatynie przy którym stoi kapliczka z żeliwnym krzyżem z 1894 roku
Rozstaj szlaków w Duszatynie przy którym stoi kapliczka z żeliwnym krzyżem z 1894 roku.
Tą drogą wchodzimy do Ciśniańsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego.

Bita droga łagodnie zagłębia się dolinę potoku Olchowaty. Potok to jak każdy, ale ten stał się dość głośny po wydarzeniach jakie miały tu miejsce sto parę lat temu, a dokładnie w wigilię rzymskokatolickiej Wielkanocy 13 kwietnia 1907 roku, kiedy ze zbocza Chryszczatej zsunęły się potężne masy ziemi i skał. Huk i silne wstrząsy jakie wtedy powstały wywołały strach i panikę wśród mieszkańców Duszatyna. Obsunięty gruz skalny spowodował zator na potoku Olchowaty, w wyniku którego pod stokami góry wytworzyły się trzy jeziorka. Dwa z nich dotrwały dzisiejszych czasów. Stanowią one obecnie największą przyrodniczą osobliwość Pasma Wysokiego Działu.

Osuwisko to zapewne nie było by czymś nadzwyczajnym, gdyby nie jego wielkość. Osuwiska nie są rzadkością w Karpatach ze względu warstwową budowę skał. Przy odpowiednim kącie nachylenia i obfitym nasączeniu wodą płyty skalne mogą ześlizgiwać się po sobie. Takie też były przyczyny osuwiska na Chryszczatej, które poprzedziły szczególnie obfite opady (podobno chmury przez miesiąc zasłaniały słońce). Jednak w odróżnieniu od innych przybrało wyjątkowo duże rozmiary i było niezwykle gwałtowne. Dziś jest największym rozpoznanym osuwiskiem w polskich Karpatach pod względem przemieszczonego materiału. Szacuje się, że przemieszczeniu uległo około 12 mln m³ ziemi i skał. Zaś pod względem powierzchni (ponad 30 ha) jest drugim po Szymbarku koło Gorlic. Łączna długość osuwiska na Chryszczatej wynosi ponad 2 km.


Tymczasem po 15 minutach marszu bitą drogą z Duszatyna szlak schodzi z niej na lewo do lasu, po czym biegnie nim w niewielkim oddaleniu od drogi. O godzinie13.30 wracamy z powrotem na bitą drogę, w miejscu gdzie przelewa się przez nią potok Solona Woda, zasilając potok Olchowaty. Przez chwilę idziemy w bliskim sąsiedztwie potoku Olchowaty, aż przekraczamy go, gdyż ten przepływa przez naszą drogę. Od tego momentu mamy nieco ostrzej po zboczu na którym rośnie „Steciw Las”. Wspinamy się oddalając nieco od Olchowatego, który znajduje się po naszej lewej. Zaraz potem droga nasza rozwidla się - wybieramy lewą odnogę, która po chwili również się rozwidla. Jednak teraz niema różnicy, którą odnogę wybierzemy, bowiem niebawem obie drogi łączą się w jedną. Trzymając się jednak czerwonych znaków podążać będziemy w lewo.

Szlak schodzi z bitej drogi do lasu
Szlak schodzi z bitej drogi do lasu.

Powrót na bita drogę gdzie przelewa się Solona Woda
Powrót na bita drogę gdzie przelewa się Solona Woda.
Przy drodze rośnie Steciw Las.

Przekraczamy bród Potoku Olchowaty
Przekraczamy bród Potoku Olchowaty.

Wspinamy się oddalając nieco od Olchowatego
Wspinamy się oddalając nieco od Olchowatego.

Rozwidlenie dróg - wybieramy lewą odnogę
Rozwidlenie dróg - wybieramy lewą odnogę.

Teraz nieco szybciej nabieramy wysokości. Po jakimś czasie szlak zbliża się do potoku Olchowaty. O godzinie 14.00 przecinamy jeden z jego dopływów, potem przechodzimy przez podmokłości po wyłożonych drewnianych balach, aż w końcu ponownie przecinamy bród Olchowatego. Tutaj mamy końcówka jęzora osuwiska, gdzie nieco dalej na wysokości 614 m n.p.m. znajdowało się trzecie większe jeziorko powstałe w wyniku z osuwiska, które w wyniku namulania całkowicie zanikło. Podobnie zresztą jak wiele innych mniejszych oczek wodnych rozrzuconych w zagłębieniach terenu. Do tych istniejących mamy już niedaleko.

Teraz nieco szybciej nabieramy wysokości
Teraz nieco szybciej nabieramy wysokości.

Jeden z dopływów Olchowatego
Jeden z dopływów Olchowatego.

Podmokłości
Podmokłości.

Przecinamy bród potoku Olchowaty. Nieco powyżej tego miejsca było kiedyś trzecie jeziorko.
Przecinamy bród potoku Olchowaty. Nieco powyżej tego miejsca było kiedyś trzecie jeziorko.

Wspinamy się teraz szeroką dróżką ponad jarem Olchowatego, który mamy po prawej. Za jarem wznosi się coraz potężniejszy jęzor osuwiska. Wkrótce jar zanika, a nurt potoku zrównuje się z naszą drogą, która niebawem zakręca nieco na lewo i wtedy o godzinie 14.10 naszym oczom ukazuje się dolne jeziorko, leżące na wysokości 683 m n.p.m.

Wspinamy się teraz szeroką dróżką ponad jarem Olchowatego
Wspinamy się teraz szeroką dróżką ponad jarem Olchowatego.

Dolne Jeziorko Duszatyńskie ma 0,45 ha powierzchni, średnią głębokość 2,4 m (maksymalnie 6,2 m) i pojemność 12 000 m³. Szlak obchodzi je wokół od północnego wschodu. Co chwilkę jednak zatrzymujemy się na jego tonią, z której wystaje kilka kikutów pni drzew pokrytych przeważnie mchem.

To co się tu wydarzyło było dla miejscowych tak niepojęte, że wiązali to z siłami nieczystymi. Otóż zaczęli tłumaczyć je gniewem Biesów żyjących do tej pory spokojnie w ostępach bieszczadzkich lasów, aż do czasu kiedy podjęto budowę kolejki wąskotorowej mającej służyć eksploatacji bieszczadzkiej puszczy. Najbardziej zaś drażniło do Żubraczego, który od biesowego kniazia Chryszczatego dostał Steciw Las. Nawet miejscowi ludzie nie byli z tego faktu zadowoleni i przyrównywali budowę kolejki z czarcim wynalazkiem, tak jak stara Haratyna, którą Żubraczy podsłuchał, gdy ta zbierała zioła biadoląc siebie: - Oj, co to będzie, co to będzie, kiedy ten czarci wynalazek – kolej przez Duszatyn zrobią. Krowy z przestrachu pewnikiem mleko stracą, kury nieść jajka przestaną. Oj, trzeba będzie to nieszczęście odczynić. Na psa urok... Usłyszawszy to Żubraczy już nie wytrzymał i rzucił w kierunku torów ognistą kulę. Jednak ta nie trafiła tam gdzie chciał, lecz w jego Steciw Las, który osunął się wraz ze zboczem Chryszczatej powodując ogromne spustoszenie.*

Dolne Jeziorko Duszatyńskie

Dolne Jeziorko Duszatyńskie
Dolne Jeziorko Duszatyńskie.

Dolne Jeziorko Duszatyńskie
Pomost nad ciekami wpływającymi do dolnego jeziorka.

Otaczające jeziorko drzewa przepięknie odbijają w nim pierwsze barwy jesieni, która tutaj zaczyna już gościć. Barwią jego taflę unoszącą się ponad mętnym dnem. Drzewa jeszcze obficie przybiera kobierzec zielonych i żółciejących liści, jednak niektóre z nich opadły i osaidły na powierzchnie jeziorka. Obchodząc jeziorko przechodzimy drewnianym mostkiem nad ciekiem, który przed jeziorkiem tworzy podmokłe rozlewisko.

Nad jeziorkami rośnie kilka rzadkich w Bieszczadach gatunków roślin, jak rdestnica pływająca (Potamogeton natans), pałka szerokolistna (Typha latifolia L.), rzęśl wiosenna (Callitriche verna), a także skrzyp gałęzisty (Equisetum ramosissimum Desf.) osiągający tutaj 80 cm wysokości. Gromady skrzypów gałęzistych można jeszcze zobaczyć, choć szykuje się już do zimowej wegetacji. W jeziorkach żyje gatunek małego skorupiaka o nazwie wodopójka (Neumania callosa).

Pokazujące się zza chmur słońce odbija się blaskiem w tafli jeziorka niczym od lustra. Tajemniczo mętna woda jeziorka nabiera tym samym fantastycznego blasku. Jeziorka przebłyskają wtedy innym tchnieniem, urzekając jeszcze większym bogactwem kolorów, ale prawdziwy spektakl barw dopiero tu nastąpi, gdy nastanie prawdziwa złota jesień.

Dolne Jeziorko Duszatyńskie

Dolne Jeziorko Duszatyńskie

Dolne Jeziorko Duszatyńskie

Dolne Jeziorko Duszatyńskie

Dolne Jeziorko Duszatyńskie

Dolne Jeziorko Duszatyńskie

Dolne Jeziorko Duszatyńskie
Dolne Jeziorko Duszatyńskie.

O godzinie 14.25 docieramy do ujścia potoku Olchowaty, który wpływa do jeziorka. Szlak odchodzi w tym miejscu od jeziorka i pnie się dalej do położonego wyżej górnego jeziorka. Dojście do niego zajmuje nam kilka minut i jesteśmy przy nim już o 15.30. Położone jest ono na wysokości 701 m n.p.m. Ma dużą większą od poprzedniego powierzchnię 1,44 ha, średnią głębokość 2 m (maksymalnie do 5,8 m) i pojemność 25 500 m³. Stoi przy nim tablica informacyjna oraz głaz z tablicą upamiętniającą 100-lecie powstania Jeziorek Duszatyńskich i 50. rocznicę utworzenia rezerwatu „Zwiezło”. W 1957 teren Jeziorek Duszatyńskich został objęty geologicznym rezerwatem przyrody „Zwiezło”.

Potok Olchowaty ponad dolnym jeziorkiem
Potok Olchowaty ponad dolnym jeziorkiem.

Nad górnym Jeziorkiem Duszatyńskim
Nad górnym Jeziorkiem Duszatyńskim.

Górne jeziorko jest równie tajemnicze, jak dolne, i mieni się równie niezwykłą urodą. Ciemna toń jeziorka nie zachęca do kąpiel. Nie mniej kilku śmiałków mimo zakazu odważyło się jej spróbować w zimnej i zamulonej wodzie, przypłacając to życiem.

Szlak obchodzi to jeziorko od strony wschodniej, zataczając głęboki łuk przy jego brzegu. Jest piękne z każdej strony, podobnie jak dolne jeziorko. Gdziekolwiek byśmy się nie zatrzymali zawsze znajdujemy piękne ujęcie dla fotografii.

Nad brzegiem jeziorka spotykamy stanowiska kwitnącego jeszcze serdecznika pospolitego (Leonurus cardiaca L.) pospolitą w Polsce ale na niżu i pogórzu. Przybył do Europy z odległych zakątków Syberii, towarzysząc wędrującym ludom, jako lecznicze zioło leczące serca, nerwy i przyspieszające gojenie ran. Jest jednym z najcenniejszych ziół pomocnych w leczeniu chorób układu krążenia.

Rośnie tu sporo pałki szerokolistnej (Typha latifolia L.), pozbawionej efektownego kwiatostanu skupionych w brązowych kolbach, który pojawia się w okresie od czerwca do sierpnia. Jest to charakterystyczna roślina dla zbiorowisk szuwarowych. Poza tym mamy tu mnóstwo skrzypów gałęzistych (Equisetum ramosissimum Desf.).

Górne Jeziorko Duszatyńskie

Górne Jeziorko Duszatyńskie

Górne Jeziorko Duszatyńskie
Górne Jeziorko Duszatyńskie.

Nad górnym Jeziorkiem Duszatyńskim
Nad górnym Jeziorkiem Duszatyńskim.

Serdecznik pospolity (Leonurus cardiaca L.)
Serdecznik pospolity (Leonurus cardiaca L.).

Górne Jeziorko Duszatyńskie
Górne Jeziorko Duszatyńskie.

Górne Jeziorko Duszatyńskie
Ponad lustrem widać skrzypy gałęziste (Equisetum ramosissimum Desf.).

Górne Jeziorko Duszatyńskie
Grupa liści pałki szerokolistnej (Typha latifolia L.).

Górne Jeziorko Duszatyńskie

Górne Jeziorko Duszatyńskie
Górne Jeziorko Duszatyńskie.

Górne Jeziorko Duszatyńskie
Na powierzchni jeziorka widać rdestnicę pływającą (Potamogeton natans).

Na południowym brzegu jeziorka napotykamy na niesłychanie niezwykłego, przedziwnego i bardzo rzadkiego w Polsce grzyba - Soplówkę bukową (Hericium coralloides). Wyglądem przypomina koralowca, będącego budulcem morskich raf koralowych. Soplówki mają duży owalny kształt tworzony przez rozgałęziające się z trzony gałązki. Od 2004 roku na mocy Rozporządzenia Ministra Środowiska jest on objęty ścisłą ochroną. Występuje głównie w górach, preferując wilgotne tereny lasów mieszanych, a szczególnie jodłowo-bukowych.

Soplówka bukowa (Hericium coralloides)
Soplówka bukowa (Hericium coralloides).

Zbliża się godzina 15.00. Mijamy ustawioną na brzegu pamiątkową tablicę po leśniku, który zginął tu 30 czerwca 1990 roku. Napis na niej głosi:
„Miłość jego z wiatrem niesiona w ostępy leśne nie umrze nigdy,
bo miłość ponad przemijaniem czas i mogiłę wyrasta.”.
Kierujemy się ku szczytowi Chryszczatej, mijając chowające się w cieniu drzew rozłożyste kępy zielonych paproci. Wspinając się stromym zboczem porośniętym bukami oddalamy się od Olchowatego Potoku. Szlak wiedzie teraz ponad rynną osuwiskową, którą ciągnie się wzdłuż naszego szlaku po prawej. To przez nią przemieściły się zwały materiału skalno-ziemnego z wyższych partii góry, pozostawiając tam wyrwę, zwaną niszą. Tam rośną buki dużo młodsze, niż te po naszej lewej.

Szlak powyżej Jeziorek Duszatyńskich
Szlak powyżej Jeziorek Duszatyńskich wiodący równolegle do rynny osuwiskowej.

Podczas I wojny światowej w latach 1914-1915 Wysoki Dział należał do jednego z tych rejonów gdzie toczyły się najcięższe walki. Wojska rosyjskie szukały tutaj możliwości przedarcia się przez Karpaty do węgierskich dolin, podobnie jak w innych rejonach Karpat. W listopadzie 1914 roku Rosjanie dotarli do Chryszczatej. Miesiąc później pojawiły się tutaj wojska austriacko-węgierskie, które podążały oswobodzić Przemyśl z rąk carskich. Wówczas rozpoczęła się tutaj krwawa walka. Po kilkudniowym natarciu wojska austriacko-węgierskie przedarły się na drugą stronę Chryszczatej. Jednak jeszcze przed Nowym Rokiem front znów cofnął się i zatrzymał na Przełęczy Żebrak, gdzie w lutym i marcu 1915 roku rozegrały się najcięższe i najkrwawsze walki. Dopiero wiosną Rosjanie ostatecznie wycofali się. W pobliżu naszego szlaku mijaliśmy liczne zagłębienia, będące pozostałościami po okopach z tamtych czasów. Widocznymi śladami są też często odnajdowane elementy uzbrojenia na stokach góry i cmentarze wojenne. O godzinie 15.45 nasza ścieżka dochodzi do innej, gdzie szlak skręca w lewo i trzy minuty później mijamy inną pamiątkę z tamtego okresu - cmentarz wojenny. Stoi na nim krzyż z inskrypcją: „Światło i szum lasu grają na tym grobem śmiertelnej ciszy, przysłuchują się miłosierne gwiazdy boże”.

Cmentarz wojenny 1914-1915 na Chryszczatej
Cmentarz wojenny 1914-1915.

Dziesięć minut później osiągamy szczyt Chryszczatej liczący 997 m n.p.m. wysokości. Stoi na nim betonowa wieża geodezyjna z czasów zaborów. Obok niej mamy drewniane ławeczki i stół, gdzie można wygodnie odpocząć. Nazwa Chryszczata bynajmniej nie wywodzi się z przytoczonej wcześniej legendy, w której usłyszeliśmy o niejakim biesowym kniaziu Chryszczatym. Przypuszczalnie wywodzi się łemkowskiej nazwy rośliny chreszczate zilie oznaczającej czworolista pospolitego. Na Chryszczatej zabawiamy 15 minut i o godzinie 16.15 kontynuujemy wędrówkę czerwonym szlakiem.

Chryszczata (997 m n.p.m.)
Chryszczata (997 m n.p.m.).

Chryszczata (997 m n.p.m.)
Chryszczata (997 m n.p.m.).

Ze szczytu Chryszczatej szlak kieruje się na południe i prowadzi grzbietem odchodzącym od szczytu w tamtym kierunku. Chryszczata porośnięta gęstym lasem nie jest widokowym szczytem, ale zaraz po zejściu z niego na wschodnim stoku znajdujemy jeszcze nie zarośnięte polanki, z których mamy widoki na boczne wzniesienia leżące po wschodniej stronie Pasma Wysokiego Działu, takie jak: Bałanda (700 m n.p.m.), Bagnisty (771 m n.p.m.), czy Łysy Wierch (815 m n.p.m.). Panorama jest dość ograniczona przez las, ale cieszy, bo za wiele ich nie mamy w tej części Bieszczadów.

Na wschodnim stoku Chryszczatej
Na wschodnim stoku Chryszczatej.

Widok ze wschodniego stoku Chryszczatej
Widok ze wschodniego stoku Chryszczatej.

Goryczka trojeściowa (Gentiana asclepiadea L.)
Goryczka trojeściowa (Gentiana asclepiadea L.).

Podczas marszu ze szczytu Chryszczatej na Przełęcz Żebrak pokonujemy szereg drobnych wypiętrzeń na grzbiecie. Mapy nie podają ich nazwy. Szlak wiedzie prawie cały czas wygodną dróżką, która sukcesywnie schodzi co raz niżej za każdym pokonanym wypiętrzeniem grzbietu. Jest to lekka i przyjemna leśna wędrówka. O godzinie 16.50 mijamy po lewej od naszego szlaku kolejny grób z okresu I wojny światowej, gdzie w 1915 roku pochowani byli nieznani żołnierze. Lasy te kryją mnóstwo takich pamiątek.

Zaraz po II wojnie światowej masyw Chryszczatej był rejonem działania Ukraińskiej Powstańczej Armi (UPA). Znajdowała się na nim baza tzw. kurenia „Rena” z odcinka taktycznego „Łemko”, jednego z okręgów wojskowych UPA „San”. Kureń składał się w 1946 roku z czterech sotni, ale w rejonie Chryszczatej stałą bazę miały dwie z nich „Stacha” i „Chrina”. Do likwidacji tutejszych oddziałów UPA po zakończeniu II wojny światowej ściągnięto wprost z frontu jednostki piechoty Wojska Polskiego.

Na grzbiecie Wysokiego Działu
Na grzbiecie Wysokiego Działu.

Las Wysokiego Działu między Chryszczatą i Przełęczą Żebrak.

Mogiła nieznanych żołnierzy poległych w 1915 roku
Mogiła nieznanych żołnierzy poległych w 1915 roku.

Przed jednym z grzbietowych wypiętrzeń
Przed jednym z grzbietowych wypiętrzeń.

Przeszkoda na szlaku
Przeszkoda na szlaku.

Przełęcz Żebrak
Przełęcz Żebrak.

Pięć minut od żołnierskiego grobu za kolejnym wypiętrzeniem dołącza do nas żółty szlak przychodzący z bazy namiotowej „Rabe”. Jeszcze niewiele ponad 30 minut marszu i wychodzimy na Przełęcz Żebrak, przez którą przechodzi szosa. Tam czeka na nas „Kiju” - tutejszy znany przewodnik i gospodarz ośrodka „Kira” w Woli Michowej, w którym mamy zamówiony nocleg. Nieopodal też czeka autokar, dzięki któremu unikamy kilkukilometrowego marszu szosą do Woli Michowej. W między czasie Kiju opowiada nam, jak to było kiedyś, gdy prowadził tędy grupę turystów, a tu ni skąd ni zowąd pojawiła się w pobliżu niedźwiedzica z młodymi. Co rusz wszyscy poczęli pośpiesznie opuszczać przełęcz, zapominając o tym, iż wśród nich był jeden utykający inwalida. Zauważywszy go Kiju bez namysłu woła:
– Kulawego brać, kulawego!
a usłyszawszy to kulawy:
– Jak to kulawego? Niedźwiedź niech sam wybiera!

Tak kończymy jakże urokliwy, cichy odcinek Głównego Szlaku Beskidzkiego.

* na podstawie „Księgi legend i opowieści bieszczadzkich”




GALERIE FOTOGRAFICZNE:
Jeziorka Duszatyńskie


Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas