Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mizarne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mizarne. Pokaż wszystkie posty

za nami
pozostało
241,9 km
277,1 km
Żegnamy się ze Zdynią. Była wyśmienitą baza wypadową przez te kilka dni. Spokojny zakątek pozwala zapomnieć o miejskim gwarze. Jadło u Zosi, jak zwykle wyśmienicie smaczne. Wiemy już, że wrócimy tu jeszcze tego roku. Przed nami ostatni dzień Wielkiej Majówki w Beskidzie Niskim.

Foto na pożegnanie ze Zdynią.

Jesteśmy już na zachodnich krańcach Beskidu Niskiego. Pokonując kolejne wzniesienia schodzimy do dolin z wioskami co raz bardziej ludnymi. Wysiedlenia dotknęły te wioski w takim samym stopniu jak te położone na wschodzie, a jednak tym łatwiej było dźwignąć się. Powrócili do nich wypędzeni Łemkowie. Może dlatego, że były one bliżej lepiej zurbanizowanych terenów, a może dlatego, że nie zostały tak bardzo zniszczone i ograbione po 1947 roku.

POGODA:
noc
rano
dzień
wieczór
TRASA:
Hańczowa (450 m n.p.m.) Ropki (560 m n.p.m.) Banica (530 m n.p.m.) Mizarne (770 m n.p.m.) Mochnaczka Niżna (629 m n.p.m.)

OPIS:

Cerkiew Opieki Matki Bożej w Hańczowej.
Cerkiew Opieki Matki Bożej w Hańczowej.
Hańczowa (łem. Ганчова) do której przyjechaliśmy jest dużą wsią, gdzie występuje jedno z największych skupisk ludności Łemkowskiej, którzy wrócili tu po 1956 roku. Dawniej Hańczowa również zaliczana była do dużych wsi. W szczytowym okresie rozwoju, w 1936 roku mieszkało w niej 1189 osób. Obecnie wieś liczy nieco ponad 500 mieszkańców. Została założona w 1480 roku na prawie wołoskim przez Gładyszów. O początkowym okresie rozwoju wsi niewiele wiadomo, tak samo, jak o wybudowaniu we wsi pierwszej cerkwi, a stała ona już w XVII wieku. Istniejąca obecnie cerkiew została wzniesiona w pierwszej połowie XIX wieku na miejscu pierwotnej świątyni. Bardzo prawdopodobne, że jej fragmenty pochodzą z wcześniejszej cerkwi, niektórzy badacze oceniają, że wieża cerkwi może pochodzić z XVIII wieku.

Cerkiew Opieki Matki Bożej w Hańczowej.

Cerkiew Opieki Matki Bożej w Hańczowej.
Ikonostas.

Po akcji „Wisła” opuszczona cerkiew służyła krótki czas obrządkowi łacińskiemu, jednak nie remontowana zaczęła popadać w ruinę. W 1956 roku podjęta została decyzja o jej rozbiórce i wywiezieniu wyposażenia do składnicy ikon w Łańcucie. Cerkiew została uratowana przed rozbiórką przez kilka wysiedlonych rodzin łemkowskich, które powróciły do Hańczowej. Własnymi siłami odremontowali ją i została przekazana parafii prawosławnej. Cerkiew funkcjonuje do dzisiaj, a przeprowadzone później kolejne remonty przyczyniła się do tego, że cerkiew ta jest zaliczana do najlepiej odrestaurowanych na Łemkowszczyźnie.

Opiekujący się cerkwią ksiądz Władysław zaprosił nas do środka. Wnętrze cerkwi - ściany i stropy zdobi bogata polichromia figuralna i orientalna wykonana pod koniec XIX w. Na stropie w nawie widzimy scenę Przemienienia Pańskiego, pod wieżą Matkę Boską z Dzieciątkiem, a w przedsionku scenę wypędzenia kupców ze świątyni. Ze ścian nawy spoglądają na nas wymalowane postacie świętych: Cyryla i Metodego, Włodzimierza i Olgi oraz Heleny i Konstantyna. W prezbiterium stoi barokowy ołtarz główny, zaś w nawie dwa ołtarze boczne, z których w lewym umieszczony jest obraz ze sceną Zdjęcie z Krzyża, zaś w prawy przedstawia Opiekę Bogurodzicy. Ikonostas oddzielający prezbiterium przypuszczalnie pochodzi z XVIII wieku, zaś pozostałe zachowane wyposażenie z przełomu XVIII i XIX wieku.

Cerkiew Opieki Matki Bożej w Hańczowej.
Cerkiew Opieki Matki Bożej w Hańczowej.
Cerkiew Opieki Matki Bożej w Hańczowej.
Cerkiew Opieki Matki Bożej w Hańczowej.
Polichromia w cerkwi Opieki Matki Bożej w Hańczowej.

Z zainteresowaniem słucha się księdza Władysława i choć nie wypędza nas, czas nam w drogę, na ostatni odcinek naszej wyprawy na GSB. O godzinie 10.15 przecinamy główną szosę wsi i kierujemy się do Ropek. Idziemy wąską asfaltówką, która łagodnie wchodzi na wzniesieni pokryte trawami. Z lewej ciągnie się w głąb pod Przełęcz Wysowską dolina Ropy. Niedaleko tej przełęczy na stokach Jaworzynki rzeka ma swoje źródliska. Za przełęczą widoczny jest rozległy masyw Magury Stebnickiej. Przed nami zaś widać już kilka domów wsi Ropki. O godzinie 10.40 dochodzimy do początku drogi utwardzonej odchodzącej w lewo od tej którą dotąd maszerowaliśmy. Skręcamy, droga na chwilkę obniża się ku dolince potoku Ropka, a właściwie ku jego terenom źródliskowym, na którym rozlewają się również duże stawki.

Opuszczamy dolinę Ropy i Hańczową.
Opuszczamy dolinę Ropy i Hańczową.

Dolina Ropy.
Dolina Ropy. W głębi widać Magurę Stebnicką.

W górę doliny Ropki.
W górę doliny Ropki.

Droga do wsi Ropki.
Droga do wsi Ropki.

Stawki w Ropkach.
Stawki w Ropkach.

Idąc dalej mijamy współczesne gospodarstwo agroturystyczne. Dalej za nim stoi łaciński krzyż metalowy na betonowym cokole z wyrytym 1900 rokiem i krzyżem prawosławnym. Z pewnością pamięta czasy starej, łemkowskiej wsi Ropki. Dzisiaj wieś wygląda, jakby nikt do niej nie zaglądał. Była lokowana w 1581 roku na prawie wołoskim, na świeżo wykarczowanym terenie (czyli na tzw. surowym korzeniu). Około roku 1609 wzniesiono we wsi cerkiew. W 1801 roku została zastąpiona nową pod wezwaniem Narodzenia Bogarodzicy. Stała tam, gdzie droga skręca do Huty Wysowskiej i Wysowej, aż do lat 70-tych XX wieku. Teraz stoi w skansenie w Sanoku wraz z zachowanym ikonostasem. Została tam przeniesiona, gdy chyliła się ku upadkowi.

Krzyż z 1900 roku.
Krzyż z 1900 roku.

W XIX wieku i w XX wieku do czasu wysiedlenia wieś liczyła około 400 mieszkańców. Jej mieszkańcy reprezentowali różne zawody i rzemiosła, co pozwalało być im niemal w każdym aspekcie samowystarczalnym. Byli we wsi krawce, tkacze, cieśle, czy też muzykanci. Działały w niej folusz, olejarnia, tartak parowy, młyn wodny i dwie kuźnie. Było to ważne ze względu na utrudniony dojazd do wsi, która oddalona była od głównych traktów około 4 kilometry. W 1853 roku mieszkańcom udało się wykupić od właściciela las zwany „Debra”, który pozwolił im na pełne korzystanie z jego dóbr. Jednak w okresie kryzysu ekonomicznego na przełomie XIX i XX wieku wielu mieszkańców musiało wyjechać za pracą do Ameryki. Dzięki zbiórce pieniędzy przeprowadzonej w 1930 roku przez przebywających w Ameryce mieszkańców Ropek wybudowano we wsi przestronną szkołę.

Po wysiedleniach w Ropkach pozostała tylko jedno polsko-łemkowskie małżeństwo. To dzięki niemu i dwóm innym rodzinom, które powróciły tu po latach przetrwała cerkiew wraz z wyposażeniem. O godzinie 11.00 docieramy do miejsca gdzie stała. Droga rozwidla się tutaj. Jedna z jej nitek odchodzi na lewo w kierunku Wysowej. Ta, która my podążamy dalej idzie na prawo, gdzie wchodzi między ciąg młodych drzew. Ta droga doprowadza nas do kolejnego rozwidlenia, przed trawiasty wzgórek. Szlak wiedzie na prawo od wzgórka. Bardziej na prawo, gdzie pod drzewem widać murowaną kapliczkę odchodzi polna droga do dolinki wciskającej się między wzniesienia Zielonej Lipki i Siwejki.

Droga w Ropkach.
Droga wchodzi pomiędzy ciągi młodych drzew.

Droga boczna.
Droga boczna do dolinki wciskającej się między wzniesienia Zielonej Lipki i Siwejki.

Wkrótce idziemy drogą przylegającą do ściany lasu, która niebawem wchodzi do lasu, a następnie wyprowadza na szutrową drogę. Droga ta przechodzi przez przełęcz między zalesionymi wzniesieniami, do doliny rzeki Biała. O godzinie 12.20 wchodzimy na szosą do położonej na południu wsi Izby. Chwilkę idziemy ta szosą w przeciwnym kierunku, na północ, po czym odbijamy w lewo na dróżkę przeprowadzającą przez gęsty młodnik. Za młodnikiem mamy rzekę o szerokim, kamienistym korycie. Dzisiaj rzeka Biała leniwie płynie wąską strugą, ale po opadach przybiera znacznie większe rozmiary, a jej wartki nurt rozlewa się szeroko dokonując zniszczeń brzegów i porywając to co na nich stoi. To ona zniszczyła stojące niegdyś potężne betonowe mosty z czasów austro-węgierskich.

Pod lasem.
Pod lasem. Widok na ostatnią polanę przed wejściem do lasu.

Zejście do doliny Białej.
Zejście do doliny Białej.
Zejście do doliny Białej.

Przekraczamy rzekę Biała, za którą zaczynamy podchodzić nieduże wzniesienie - wpierw łąką pełną storczyków, potem krótko lasem, następnie przechodzimy przez polanę. O godzinie 12.40 znajdujemy się na grzbiecie. Przebiega przez niego wąska asfaltowa droga. Przechodzimy na drugą stronę drogi i troszkę dalej, na widokowych łąkach zatrzymujemy się. Robimy sobie kilkunastominutową przerwę.

Biała.
Biała.

Widok na dolnę Białej.
Widok na dolnę Białej.

Kukułka szerokolistna (Dactylorhiza majalis).
Kukułka szerokolistna (Dactylorhiza majalis)..

Schodzimy dalej łąkami z których rozpościerają się niezwykle malownicze pejzaże. Przed nami rozległa dolina ze wsią Banica. Płynie przez nią Banicki Potok. O godzinie 13.20 przecinamy szosę wsi, chwilkę potem przechodzimy mostem nad Banickim Potokiem. Przechodzimy wśród domostw, na rozciągające się za nimi pastwiska. Szlak prowadzi nas wkrótce polną drogą osłonięta drzewami i krzewami. Na południowym wschodzie ponad zielonymi połaciami, wykropkowanymi żółtymi mniszkami lekarskimi, widać imponujący garb Lackowej (997 m n.p.m.), najwyższego polskiego wzniesienia w Beskidzie Niskim.

Zejście do Banicy.
Zejście do Banicy.

Dolina Banickiego Potoku.
Przed nami dolina Banickiego Potoku.

We wsi Banica.
We wsi Banica.

Droga między łąkami należącymi do wsi Banica.
Droga między łąkami należącymi do wsi Banica.

Dróżką łagodnie podchodzimy kolejny wał górski, oddalając się od zabudowań Banicy. Nieco na południe od nich widać wyłaniającą się z doliny cerkiewną wieżę. To kamienna, otynkowana świątynia greckokatolicka pw. św. Łukasza Ewangelisty w Izbach, pełniąca obecnie funkcję rzymskokatolickiego kościoła filialnego pod tym samym wezwaniem. W miarę nabierania wysokości ukazują się nam szersze widoki. Uwidacznia się ciąg dalszy pasma granicznego za wyrazistą Przełęczą Pułaskiego, za która wznosi się Ostry Wierch (938 m n.p.m.) - drugi co do wysokości szczyt w polskiej części Beskidu Niskiego, leżący w tzw. Hańczowskich Górach Rusztowych.

Widok na Lackową.
Widok na Lackową.


Cerkiew św. Łukasza Ewangelisty w Izbach.
Cerkiew św. Łukasza Ewangelisty w Izbach.

Trzeba nam się jednak pożegnać z malowniczością doliny. Szlak wprowadza nas do iglastego lasu, potem na polankę, szczelnie otoczoną drzewami. Podchodzimy w kierunku szczytu grzbietu ścieżką, na którą drzewa rzucają swój cień. Słońce przesuwa się już na zachodni horyzont. Przechodzimy grzbiet przez płytką przełęcz pomiędzy dwoma jego kulminacjami i zmierzamy dalej ku końcowi tej wędrówki. Znów zaczynają przeważać otwarte przestrzenie, aplikujące cudowne panoramy łagodności. Uświadamiamy sobie z żalem, że to już zachodni krańce Beskidu Niskiego. W dali widzimy Jaworzynę Krynicką (1114 m n.p.m.) zwieńczoną wysokim masztem antenowym – to jest już Beskid Sądecki. Na lewo zaś mamy inne zalesione wzniesienia tego pasma m.in. Huzary (864 m n.p.m.), gdzie poprowadzi nas dalej czerwony szlak, ale już nie dzisiaj.

Przed polanką.
Przed polanką.

Przed nami Beskid Sądecki.
Przed nami widoczne są już wzniesienia Beskidu Sądeckiego.

Jaworzyna Krynicka.
Jaworzyna Krynicka.

To już pożegnanie z Beskidedm Niskim.
To już pożegnanie z Beskidedm Niskim.

Ostatni pagórek Beskidu Niskiego.
Ostatni pagórek Beskidu Niskiego.

Zejście do Mochnaczki Niżnej.
Zejście do Mochnaczki Niżnej.

Cerkiew św. Michała Archanioła w Mochnaczce.
Cerkiew św. Michała Archanioła w Mochnaczce.

Wiemy, że to już pożegnanie z Beskidem Niskim, z pasmem niezwyczajnym, niepowtarzalnym w swoich plenerach oraz klimatach. Czemuż nam się żegnać trzeba z jego pięknem? Widać już cerkiew stojąca w dolinie nad potokiem. Jeszcze może nie ostatnią na trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego, bo jeszcze przed nami Krynica, a Łemkowszczyzna ciągnie się jeszcze kawałek dalej na zachód. Schodzimy do wsi Mochnaczka Niżna. Godzina 15.35. Jesteśmy przy potoku Fataloszka (Fatałowski Potok), który kilkadziesiąt metrów dalej, za główną szosą niknie w wodach Mochnaczki. Dzisiaj przechodzimy tylko Fataloszkę, a przez Mochnaczkę, która rozdziela Beskid Niski i Beskid Sądecki - przeprawimy się następnym razem.

Na pamiątkę Wielkiej Majówki.
Na pamiątkę Wielkiej Majówki.

Grupa „Zanim znów wyruszysz w góry”, jak sympatycznie ją nazywacie, po pięciu dniach dotarła do celu Wielkiej Majówki. Ktoś rzuca jeszcze hasło, że przecież jest jeszcze jeden, kolejny dzień, niedziela - żal rozstawać się. Siły są, organizmy nastrojone po tych kilku dniach do wędrówki. Będzie głupio jutro wstać i nie założyć plecaka, i nie wyruszyć znów w góry. Żal się rozstawać z górami i z grupą ludzi, którzy współtworzą tak świetny, zgrany i wesoły krąg osób. Mamy nadzieję, że powiedzielibyście o niej tak jak my: dobrze że ją mamy! Dziękujemy, że możemy razem współtworzyć coś pięknego i harmonijnego, co nie zawsze jest proste przy pięćdziesiątce dusz, a nierzadko i większej ilości. Po każdej takiej wyprawie pozostaje przezwyciężyć tęsknotę. Czas mija, a kolejna wyprawa wcale nie jest tak odległa, jak to się wydaje. Znów wyruszymy w góry.


TRASA:
Krynica-Zdrój [czerwony szlak] Huzary (864 m n.p.m.) [czerwony szlak] Mochnaczka Niżna [czerwony szlak] Mizarne (770 m n.p.m.) [czerwony szlak] Banica [czerwony szlak] Ropki [czerwony szlak] Hańczowa

OPIS:
Słoneczko co wczoraj przyświecało
za chmury dziś się schowało
i wcale się nie przejmuje,
że nasza rodzinka znów wędruje.
Z Krynicy o świcie wyruszamy
na Huzary się wspinamy,
po czym mamy ostro z górki,
a później strumyk malutki
i wchodzimy do Mochnaczki Niżnej;
do Hańczowej coraz bliżej.
Wchodzimy na Mizarne,
tempo nie jest ślamazarne,
potem łąką do wsi Banica;
pod mgłą niestety ta okolica.
Za Izbami mgły przewiało,
w lesie jednak widoków mamy mało.
W Ropkach słońce chwilkę się pokazało
po czym znów za chmury schowało,
lecz idzie się wciąż bardzo miło,
a jak się skończyło - niebo zapłakało.
~~Dorota

Główny Szlak Beskidzki
etap 15
Krynica-ZdrójHańczowa
20,4 km


Jakże przez noc zmieniła się nam pogoda. Wczoraj ani jednej chmurki, a dziś nie widać ani skrawka nieba. Nisko wiszące chmury wróżą deszcz i niestety mówią o nim też wczorajsze prognozy pogody. Pierwsze drobne opady zapowiadają jeszcze przed południem, ale po południu ma być znacznie gorzej. Wyruszamy zatem na trasę tak wcześnie, jak tylko się da, o porannej szarówce. Opuszczamy nasz pensjonat „Tęcza” przy Leśnej (to chyba najtańszy nocleg w centrum Krynicy) i o godzinie 6.45 jesteśmy już w drodze.

Krynica-Zdrój. Ulica Pułaskiego.
Krynica-Zdrój. Ulica Pułaskiego.

Przechodzimy 300 metrów w górę ulicy Pułaskiego pod stoki góry Huzary. Za domem wypoczynkowym Związku Nauczycielstwa Polskiego „Huzar” skręcamy w lewo na leśną ścieżkę. Wraz z naszymi czerwonym znakami biegną tędy również znaki zielone, które na szczycie Huzarów opuszczą nas, kierując na Dzielec i dalej na Lackową (najwyższy polski szczyt w Beskidzie Niskim). Pierwsze kilkadziesiąt metrów podejścia jest dość strome, ale nachylenie zbocza szybko się zmniejsza do spacerowego. Choć prognozy zapowiadały dużo chłodu, nie jest zimno. Wręcz jest bardzo ciepło. Szybko pozbywamy się zbędnego odzienia i chowamy je do plecaków. Nasza ścieżka zmierza do źródlisk potoku Palenica, który mamy z prawej. W Krynicy-Zdroju zasila on wody Kryniczanki. W obszarze źródliskowym Palenicy przekraczamy dno doliny potoku, robiąc przy tym ostry łuk na lewo, a następnie wspinamy się lekko na przeciwległy stok. Szlak wkrótce wraca do swojego wcześniejszego kierunku i tak samo ostrym łukiem przyjmuje z powrotem kierunek wschodni, a niedługo potem zakręca na południe osiągając najwyższy szczyt na dzisiejszej trasie. Tuż przed nim dołącza do nas żółty szlak biegnący wokół Krynicy-Zdroju. Huzary o wysokości 864 m n.p.m. zdobywamy o godzinie 7.35. Przez szczyt przechodzi jeszcze jeden szlak, czarny z Krynicy-Zdroju do Tylicza.

W obszarze źródliskowym Palenicy.
W obszarze źródliskowym Palenicy.

Huzary (864 m n.p.m.).
Huzary (864 m n.p.m.).

Zejście z Huzarów jest bardzo strome, a utrudniają je wystające, oślizgłe od wilgoci korzenie. Tak stromo jest w partiach podszczytowych. Szlak dochodzi do leśnej drogi, na której skręca w prawo, by po chwili z niej zejść na prawo w gęstwinę lasu. Za niedługo przechodzimy w bród jeden z potoków zasilających płynący na pograniczu Beskidu Sądeckiego i Beskidu Niskiego potok Mochnaczka. Dalej nasza ścieżką przechodzi w szeroką, wygodną drogę gruntową, która niebawem wychodzi z lasu na łąki, ciągnące się ponad wsią Mochnaczka Niżna. Pasą się na nich stada krów oraz konie.

Huzary - zejście do Mochnaczki Niżnej.
Huzary - zejście do Mochnaczki Niżnej.

Przechodzimy w bród jeden z potoków zasilających wody Mochnaczki.
Przechodzimy w bród jeden z potoków zasilających wody Mochnaczki.

Las porastający stoki Huzarów.

Łąki przed wsią Mochnaczka Niżna.
Łąki przed wsią Mochnaczka Niżna.

Łąki przed wsią Mochnaczka Niżna.
Łąki przed wsią Mochnaczka Niżna.

Pasące się konie.
Pasące się konie.

Przed chwilą las skrywał przed nami jakiekolwiek widoki. Teraz niestety skrywają je chmury. Schowane są w nich nawet szczyty grupy górskie znajdującej się naprzeciwko nas, a wcale nie są one bardzo wysokie. Na szczęście nie pada, choć wydaje się, że ulewa może zacząć się w każdej chwili. Szeroka droga, którą maszerujemy odbija w prawo, a czerwony szlak w stronę przeciwną wiodąc wciąż przez łąki oraz pola. Tak docieramy nad obfity w wodę potok Mochnaczka. Skręcamy w lewo i idziemy wzdłuż jego brzegu, do kładki, którą przeprawiamy się na drugi brzeg, w pobliże pierwszych domów wsi. Obok kładki przez potok przechodzi też przejazd wyłożony betonowymi płytami, ale piesze przejście nim wiąże się z wejściem w nurt potoku, płytkiego w tym miejscu, ale jednak sięgającego do kostek. Wchodzimy do wsi, leżącej przy drodze krajowej nr 75. Szlak doprowadza nas do tej drogi, gdzie skręcamy w lewo.

Mochnaczka Niżna. Droga pomiędzy łąkami.
Droga pomiędzy łąkami.

Przeprawa przez potok Mochnaczka... tutaj nie bardzo da się przejść.
Przeprawa przez potok Mochnaczka... tutaj nie bardzo da się przejść...

Przeprawa przez potok Mochnaczka.
...ale tu nie ma problemu.

Idąc poboczem drogi mijamy stojącą po lewej stronie, za potokiem, drewnianą kaplicę pod wezwaniem Narodzenia Bogurodzicy, ufundowaną w 1787 roku przez miejscowego księdza greckokatolickiego Czyrniańskiego. Zaraz potem, o godzinie 9.00 docieramy do skrzyżowania ulic, gdzie dochodzi szosa z Krynicy-Zdroju. Stanowi ona przedłużenie ulicy Zieleniewskiego, która rozpoczyna swój bieg przed domem wypoczynkowym ZNP „Huzar” w Krynicy-Zdroju, przechodzi dalej przez przysiółek Jakubik, a następnie schodzi bardzo widokowo do Mochnaczki Niżnej, gdzie znajdujemy się obecnie.

W stojącym przy skrzyżowaniu dróg sklepiku spożywczym robimy małe zakupy, po czym opuszczamy drogę krajową i kierujemy się na pierwsze wzniesienie Beskidu Niskiego - Mizarne. Wchodzimy na drogę polaną, która przechodzi nieopodal dawnej cerkwi pw. św. Michała Archanioła z XVIII wieku z kompletnym ikonostasem wewnątrz. Cerkiew ta od 1951 użytkowana jako rzymsko-katolicki kościół parafialny pw. Matki Bożej Częstochowskiej.

Cerkiew pw. św. Michała Archanioła z XVIII wieku.
Cerkiew pw. św. Michała Archanioła z XVIII wieku.

Około 150 metrów przed cerkwią pw. św. Michała Archanioła skręcamy z drogi krajowej w prawo w niewielką dolinkę przez którą przepływa strumień Fataloszka, będący prawym dopływem potoku Mochnaczka. Wygodna droga gruntowa skręca najpierw lekko w lewo, a zaraz potem prawo i spokojnie na wzniesienie pokryte polami i łąkami. Niebawem pochłania nas gęsta mgła, czy może raczej chmura spoczywająca na stokach pokonywanej góry. Gdyby nie ona mielibyśmy bardzo malowniczy widok na dolinę Mochnaczki i znajdujące się za nią wzniesienia. Widać byłoby również dużo bardziej oddaloną Jaworzynę Krynicką (1114 m n.p.m.). Te piękne widoki mieliśmy okazję podziwiać, gdy przechodziliśmy tędy w lipcu br. pokonując Główny Szlak Beskidzki jednym cięgiem (GSB-21, dzień 8: Hańczowa - Jaworzyna Krynicka). Dziś jednak toniemy we mgle. Widoczność mamy na kilkanaście metrów. Dobrze, że znamy tutejsze ścieżki.

Podejście na Mizarne. Za nami widać dolinę Mochnaczki.
Podejście na Mizarne. Za nami widać dolinę Mochnaczki.

Mgła osaczająca stoki Mizarne.
Mgła osaczająca stoki Mizarne.

Zbliżając się do szczytu góry wchodzimy w zagajniki, a następnie do lasu. W nim, po około 30 minutach wędrówki od Mochnaczki Niżnej przechodzimy w pobliżu kulminacji góry. Nazywa się ona Mizarne. Ma 770 m n.p.m. wysokości. Schodząc z góry mijamy dwie polanki i wchodzimy ponownie na łąki. Gdyby nie słaba widoczność, widzielibyśmy, że owe łąki ciągną się cudownie w bezkres po łagodnych wzniesieniach. Schodzimy powoli do Banicy, kolejnej wsi na naszym szlaku.

Zejście z Mizarne.
Zejście z Mizarne.

Na skraju jednej z polan podczas zejścia z Mizarne.
Na skraju jednej z polan podczas zejścia z Mizarne.

Pajęczyna na stokach Mizarne.
Pajęczyna na stokach Mizarne.

Szlak przeprowadza nas pośród zabudowań wiejskich, a następnie przeprawia przez potok Banica i wchodzi na asfaltową szosę. W Banicy znajduje się zabytkowa cerkiew pw. śś. Kosmy i Damiana, służąca obecnie jako kościół rzymskokatolicki. Znajduje się ona około 500 metrów na lewo. My zaś skręcamy w prawo, a po kilkudziesięciu metrach w lewo, by wspinać się na przełęcz pomiędzy szczytami Sołdywiec (627 m n.p.m.) i Hirki (627 m n.p.m.).

Łąki i pola przed Banicą.
Łąki i pola przed Banicą.

Pośród zabudowań wiejskich Banicy.
Pośród zabudowań wiejskich Banicy.

W podejściu na przełęcz pomiędzy szczytami Sołdywiec (627 m n.p.m.) i Hirki (627 m n.p.m.).
W podejściu na przełęcz pomiędzy szczytami Sołdywiec (627 m n.p.m.) i Hirki (627 m n.p.m.).

W okolicy siodła przełęczy pojawia się las, ale na krótko. Z przełęczy ścieżka schodzi bardziej stromo. Przechodzimy skrajem małej polany, zaraz potem skrajem drugiej większej i wkrótce wchodzimy z lasu na łąkę, na środku której, wśród drzew stoi dom. Na łące pasie się stadko kilkunastu krów. Schodzimy dalej w dół trzymając się lewego skraju lasu. Przed nami widać już szerokie i głębokie koryto potoku Biała.

Zejście do Izb.
Zejście do Izb.

W drodze do Izb.
W drodze do Izb.

Izby. Łąka przed potokiem Biała.
Łąka przed potokiem Biała.

Ponad potokiem Biała znajdował się kiedyś most. Został on jednak zerwany. Szlak po dotarciu nad zakrzaczoną skarpę nad potokiem zakręca w prawo do dróżki prowadzącej do wspomnianego domu. Dróżka ta schodzi w dół znikając w kamienistym korycie potoku. Podążamy tą dróżką przeprawiając się przez potok po wystających kamieniach. Na przeciwległym brzegu, pośród krzaczastej roślinności dróżka pojawia się z powrotem. Niedługo potem wychodzimy na szosę, prowadząca z Banicy do Izb. Skręcamy na niej w prawo, w kierunku wioski Izby, w której konfederaci barscy w latach 1769-1772 mieli swój obóz i siedzibę dowódcy Kazimierza Pułaskiego. Do roku 1947 wioska ta zamieszkiwana przez Łemków. Znajduje się w niej ciekawa murowana cerkiew pod wezwaniem św. Łukasza Ewangelisty, jednak nie docieramy do niej. Czerwony szlak biegnie w kierunku Izb bardzo krótko, po czym skręca w lewo na utwardzoną, leśną drogę. Otacza ją las.

Izby. Przeprawa przez Białą.
Przeprawa przez Białą.

Izby. Na drugim brzegu Białej.
Na drugim brzegu Białej.

Własnie mija godzina 10.45. Leśna droga początkowo bardzo łagodnie, niemal niezauważalnie nabiera wysokości, wchodząc pomiędzy Kamienny Wierch (776 m n.p.m.) wznoszący się z lewej i znajdujące się po prawej kolejno dwa wzniesienia: Wierch (738 m n.p.m.) i Wnyki (862 m n.p.m.). Po 15 minutach droga podrywa się bardziej w górę. W tym miejscu po naszej prawej pojawiają się zbocza Wnyków.

Izby. Wchodzimy na szutrową drogę.
Wchodzimy na szutrową drogę.

Leśna droga jest dość monotonna, ale na tyle utwardzona, że gdyby zaczęło padać, to dużego błota na niej nie będzie. Jednak ewidentnie widać, że w między czasie przejrzystość powietrza poprawiła się i to znacznie. To dobrze, bo może deszczowe prognozy nie sprawdzą się dziś. Czerwone znaki schodzą na prawo do lasu i niemal cały czas prowadzą nim, idąc w pobliżu szutrowej drogi, którą wcześniej wędrowaliśmy.

Przed kulminacją grzbietu.
Przed kulminacją grzbietu.

Dzwonek jednostronny, dzwonek rapunkokształtny (Campanula rapunculoides L.).

Dzwonek jednostronny, dzwonek rapunkokształtny (Campanula rapunculoides L.).
Dzwonek jednostronny (Campanula rapunculoides).

O godzinie 11.25 osiągamy kulminację grzbietu. Ponownie jesteśmy na szutrowej drodze, która zawija tu serpentyną. Jednak czerwony szlak ją tylko przecina dwukrotnie i ponownie wiedzie lasem, w jej pobliżu, ale wkrótce biegnie zdecydowanie poniżej niej, schodząc na łąki powyżej Ropek. Dość szybko schodzimy na dno doliny w pobliżu ośrodka buddyjskiego i docieramy do wygodnej drogi szutrowej. Pierwsze wzmianki o wsi Ropki pochodzą z 1581 roku. Jest to dawna wieś łemkowska, a pierwotnie nazywała się Рiпкы (trb. Ripky). Przed wysiedleniami liczyła 59 gospodarstw. Obecnie znajduje się tutaj tylko kilka gospodarstw i kilka starych chat.

Na łąkach powyżej wsi Ropki.
Na łąkach powyżej wsi Ropki.

Droga przez Ropki.
Droga przez Ropki.

Na naszą szutrową drogę dochodzi żółty szlak z Ostrego Wierchu. Pod pensjonatem „Kudak” dochodzi do nas niebieski szlak biegnący z Wysowej. Wędrujemy dalej wzdłuż potoku Ropka. O dziwo przez sklepienie chmur przebija się w pewnym momencie jaśniejący punkt słońca, ale tylko na parę minut. Po prawej mijamy rozlewisko potoku Ropka, który trochę dalej odbija w prawo, w kierunku Hańczowej, gdzie wpada do rzeki Ropa.

Tyle słońca widzieliśmy.
Tyle słońca widzieliśmy.

Droga wzdłuż potoku Ropka.
Droga wzdłuż potoku Ropka.

Potok Ropka.
Potok Ropka.

Pod lasem osiągniemy drogę biegnącą ze wsi Stawisza do Hańczowej.
Pod lasem osiągniemy drogę biegnącą ze wsi Stawisza do Hańczowej.

My również skręcamy w prawo, ale nieco dalej, na szutrowej drodze biegnącej ze wsi Stawisza do Hańczowej. Po krótkiej już wędrówce osiągamy rozległe łąki rozciągające się ponad Hańczową. Z prawej przez mgłę widać położone wyżej zabudowania Wysowej-Zdroju, a w szczególności okazały budynek sanatorium „Biawena”. W międzyczasie opuszcza nas niebieski szlak, który odchodzi w lewo wiodąc aż do Grybowa. Hańczowa już przed nami, dwadzieścia, a może kilkanaście minut wędrówki lekko opadającym zboczem.

Na drodze biegnącej ze wsi Stawisza do Hańczowej.
Na drodze biegnącej ze wsi Stawisza do Hańczowej.

Do Hańczowej już niedaleko.
Do Hańczowej już niedaleko.

Przy szosie w Hańczowej.
Przy szosie w Hańczowej.

O godzinie 12.50 docieramy do szosy biegnącej przez Hańczową (łemkow. Ганчова). Powstała ona w XV wieku na prawie wołoskim, a założona została przez polskich rycerzy Gładyszów. Z Hańczowej pochodził znany w okolicy zbójnik Sawka, żyjący w XVII wieku.

Pod budynkiem szkoły podstawowej w Hańczowej.
Pod budynkiem szkoły podstawowej w Hańczowej.

Minibar „U Romana”.
Minibar „U Romana”.
Po lewej stronie przy szosie stoi prawosławna cerkiew pod wezwaniem Opieki Bogurodzicy z XIX wieku. My skręcamy w prawo i przy budynku szkoły podstawowej opuszczamy czerwony szlak. Chwilę potem docieramy na przystanek autobusowy, zaś naprzeciwko niego znany nam Minibar „U Romana”, lecz niestety otwarty zostanie dopiero od 15.00. Nie mniej pozdrawiamy serdecznie sympatycznego Romana, którego mieliśmy przyjemność poznać podczas lipcowej wędrówki i skorzystać z noclegu w jego lokalu. Dziś nie zostaniemy na noc, bo jutro czeka nas praca, a dzieci szkoła. Szczęśliwie udana wycieczka dobiegła końca. Za godzinkę mamy autobus do Krakowa. W oczekiwaniu na niego zasiadamy na ławeczce pod wiatą przystankową i wtedy zaczyna padać deszcz.





LINKI DO INNYCH OPISÓW:
Komisja Turystyki Górskiej.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas