Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mala Kyčera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mala Kyčera. Pokaż wszystkie posty
TRASA:
Kocobędz, Chotěbuz kolej Boconowice, Bocanovice

Boconowice, Bocanovice, žst (425 m n.p.m.) zielony szlak Mala Kyčera (745 m n.p.m.) zielony szlak Mała Kikula, Malá Kykula (788 m n.p.m.) zielony szlak Sedlo pod Malou Kykulou zielony szlak Kozubová, salaš {zielony szlakżółty szlak} Chata Kozubová (976 m n.p.m.) {zielony szlakżółty szlak} Kozubová, kaple żółty szlak Kozubowa, Kozubová (981 m n.p.m.) żółty szlak Chata Kamenitý (810 m n.p.m.) żółty szlak Babí vrch, rozc. {czerwony szlakzielony szlak} Kolářova chata na Slavíči (915 m n.p.m.) - Chata Kamenitý (810 m n.p.m.)

OPIS:
Chyba nie spodziewaliśmy tego, iż wizyta w Kocobędzu (czes. Chotěbuz) będzie tak bardzo atrakcyjna i że po prostu nie będzie chciało się nam z niego wyjeżdżać. Ciągnie nas jednak w góry Beskidu Śląsko-Morawskiego, do którego zatęskniliśmy już w dniu, w którym go opuszczaliśmy podczas ostatniego pobytu. Chcielibyśmy odwiedzić dawne miejsca, ale pozostały jeszcze nieznane szlaki; wśród nich takie, których nie zdążyliśmy przebyć podczas rajdu dookoła Beskidu Śląsko-Morawskiego w 2011 roku. Niestety ze względu na groźbę burzy musieliśmy wtedy z niektórych zaplanowanych odcinków zrezygnować. W obawie przed burzą opuściliśmy wówczas grań przez boczny grzbiet Ostrego (czes. Ostrý) schodząc do Gródka (czes. Hrádek) skąd przejechaliśmy pociągiem do Mostów koło Jabłonkowa (czes. Mosty u Jablunkova), a stamtąd udaliśmy się na nocleg do Chaty Skalka, no a na następny dzień powędrowaliśmy już do Polski. Dzisiaj mamy zamiar dotrzeć do miejsc nieznanych nam jeszcze, gdzie zakończyliśmy tamtą wędrówkę, czyli w pobliże szczytu Kałużny (czes. Kalužný).

Nieoczekiwanie wydłużył się nasz pobyt w Kocobędzu, gdyż Archeopark i Rybi Dom okazały się zbyt pociągającym kąskiem turystycznym. W Rybim Domu zostaliśmy jeszcze na obiad, a w konsekwencji wyprowadziliśmy się kilka godzin po zakończonej dobie hotelowej, co jednak dzięki życzliwości gospodarzy nie miało dodatkowych konsekwencji finansowych.

Parę minut po 14.00 odjeżdża pociąg, który podrzuci nas pod wzniesienia Beskidu Śląsko-Morawskiego. Trzeba przyznać, że komunikacja publiczna w Czechach jest znakomicie zorganizowana i dostać się można wszędzie. Czesi kładą nacisk by podróżowało się przyjemnie. Nie ma znaczenia, czy korzystamy z wysłużonego wagonu, czy też nowego - zawsze jest czysto i schludnie.

Pociąg do Boconowic.
Pociąg do Boconowic.

W ten sposób dostajemy się do Boconowic (czes. Bocanovice, niem. Boconowitz), położonych na wysokości 425 m n.p.m. Jest to wioska, której nazwa kojarzy nam się z bocianami i faktycznie tak też tłumaczy się jej pochodzenie - bocianami, które zatrzymywały się tutaj na podmokłych łąkach, gdzie znajdowały pożywienie. Stąd też bocian występuje w herbie Boconowic, ale zastanawia nas dlaczego polska nazwa wsi nie brzmi „Bocianowice”. Pierwszymi osadnikami wsi byli pasterze wołoscy, a pierwsza wzmianka o niej pojawiła się w 1621 roku. Obecnie znaczna część ludności Boconowic pracuje w hucie w Trzyńcu.

Stacja kolejowa „Bocanovice”.
Stacja kolejowa „Bocanovice”.

Pogoda podobnie jak wczoraj zrobiła się cudowna - świetnie, ale liczymy się ze zmiennością pogody, bo na długi majowy weekend zapowiadane było słońce i deszcz, które mają się ze sobą wymieniać. Wysiadamy z pociągu w Boconowicach, gdzie rozpoczyna się zielony szlak na Kozubową (czes. Kozubová, 981 m n.p.m.). Na początku biegnie on wspólnie z żółtym, który jednak na skraju lasu odbija w lewo i prowadzi do Chaty Skalka. My za zielonymi znakami zmierzać będziemy na Kozubową. Na wzniesienia Beskidu Śląsko-Morawskiego wyruszamy o godzinie 14.50. Najpierw drogą ułożoną z betonowych płyt wzdłuż linii kolejowej. Po 700 metrach, blisko skraju lasu kończy się betonowa droga. Jesteśmy na rozstaju U tratě (430 m n.p.m.). Po prawej stronie na rozległej łące widzimy spore stado pasących się owiec.

U tratě (430 m n.p.m.). Stado pasących się owiec powyżej rozstaju szlaków.
U tratě (430 m n.p.m.). Stado pasących się owiec powyżej rozstaju szlaków.

Przed nami las. Przed wejściem do niego ścieżka odchodząca od betonowej drogi schodzi do zagłębienia terenu, gdzie znajduje się przejścia pod torami kolejowymi. Tutaj linia kolejowa zaczyna skręcać w kierunku Mostów koło Jabłonkowa i jednocześnie oddala się od nas. My zaś skręcamy nieco na prawo do lasu i idziemy dalej wzdłuż koryta niewielkiego potoku zasilającego kilkaset metrów dalej znaczeni większy potok Łomna (czes. Lomná), nazywany też Łomnianką.

Jeszcze chwilkę idziemy dość płasko, wśród zacienienia drzew i połaci knieci błotnych (Caltha palustris L.), czyli popularnych kaczeńców. Zaraz potem ścieżka nasza odbija na zbocze gęsto porośnięte wysokimi świerkami. Przebijające się przez ich koronę promienie słońca rzucają jasne plamy na runo leśne, które dopiero co zaczęło się zielenić.

Knieć błotna (Caltha palustris L.).
Knieć błotna (Caltha palustris L.).
Knieć błotna (Caltha palustris L.).

Pośród wysokich świerków przed rozstajem Bocanowice les.
Pośród wysokich świerków przed rozstajem Bocanowice les.

O godzinie 15.15 mijamy rozstaj szlaków Bocanovice les, na którym opuszcza nas żółty szlak. Za nami 1,5 kilometra marszu. Do schroniska na Kozubowej pozostało nam jeszcze 6,5 km. Na rozstaju szlaków skręcamy ostro w prawo i leśną drogą dalej spokojnie nabieramy wysokości. Niebawem las urozmaica się różnorodnym, mieszanym drzewostanem. Po 800 metrach po prawej mamy prześwit na trawiastą polanę z drewnianym stanowiskiem obserwacyjnym na skraju. Polana ta rozciąga się na zboczu opadającym ku polom uprawnym i bocanowickim zabudowaniom. Zaraz potem szlak schodzi z leśnej drogi na lewo. Łatwo przegapić to miejsce, ale nic by się nie stało, bo leśna droga niebawem nawraca łukiem i znów spotyka się z naszym szlakiem.

Prześwit leśny. Widok na Boconowice.
Prześwit leśny. Widok na Boconowice.

Utwardzoną drogą spokojnie nabieramy wysokości.

Tymczasem nasz szlak na skróty prowadzi ostrzej zboczem. Niedługo jednak, tak jak wspomnieliśmy spotyka się z leśną drogą - przecinamy ją i idziemy dalej inną drogą gruntową, która biegnie w górę środkiem polany. Przez dosłownie chwilkę przechodzimy przez las i znów wychodzimy na kolejną polanę. Jesteśmy na jej skraju, a ciągnie się od nas na lewo po czym opada ku zabudowaniom przysiółka Novína. Tak przynajmniej wynika z mapy, bo ukształtowanie terenu nie pozwala nam dostrzec domów.

Podchodzimy jeszcze kilkadziesiąt metrów skrajem polany w górę pod szkółkę leśną. Dalej szlak biegnie wzdłuż ogrodzenia szkółki. Droga nie jest już tak bardzo wygodna i wkrótce nabiera również większego nachylenia. Wcześniej na skraju polany pokrzepiamy się ciepłą herbatą, którą nosimy.. jak to... od wczoraj? Niemal o niej zapomnieliśmy. Zaparzyliśmy ją jeszcze w domu, przed porankiem wczorajszego dnia, a jeszcze cieplutka.

Po 5 minutowej herbacianej przerwie wspinamy się wspomnianą już mniej wygodną drogą, kamienistą. Słońce przypieka, a na czole pojawia się parę kropel potu. Przed wejściem pomiędzy gęsto rosnąco drzewa leśne za plecami pojawia się widok na Nawsie (czes. Návsí). Trochę wyżej, jeszcze przed polaną pomiędzy drzewami widać na wschodzie estakadę europejskiej trasy E75, a za nią okolice rynku Jabłonkowa (czes. Jablunkov, niem. Jablunkau) z Kościołem Bożego Ciała.

Polana pod szkółką leśną.
Polana pod szkółką leśną.

Droga wzdłuż ogrodzenia szkółki leśnej.
Droga wzdłuż ogrodzenia szkółki leśnej.

Widok na Nawsie (czes. Návsí).
Widok na Nawsie (czes. Návsí).

Widok na okolice rynku Jabłonkowa (czes. Jablunkov) z Kościołem Bożego Ciała.
Widok na okolice rynku Jabłonkowa (czes. Jablunkov) z Kościołem Bożego Ciała.


O godzinie 16.05 osiągamy skraj kolejnej dużej polany, na której znajdują się ruiny kamiennych podpiwniczeń. Z górnej części polany, spod grupki rosnących drzew roztacza się szeroka panorama na szeroką dolinę potoku Osetnica (czes. Osetnice) schodzącą z Przełęczy Jabłonkowskiej. W Jabłonkowie Osetnica wpada do rzeki Olzy (czes. Olše), która płynie doliną wyłaniającą zza wzniesienia Zelená Hora (604 m n.p.m.). Zaś za tym wzniesieniem mimo małej przejrzystości powietrza wypatrzeć można masyw Girowej (czes. Gírová). Jest bezchmurnie, ale w rozgrzanym powietrzu unosi się pył, który ogranicza widoczność dalszych obiektów. Na południu blisko nas widać leśny grzbiet, na którym rysują się szczyty Malá Skalka (798 m n.p.m.) i Skalka (932 m n.p.m.). Gdy pogoda na to pozwoli, za dwa dni powinniśmy tamtędy schodzić do Mostów koło Jabłonkowa, po okrążeniu doliny Łomnej, która oddziela nas od tamtego grzbietu.

Malá Kyčera. Ruiny kamiennych podpiwniczeń.
Malá Kyčera. Ruiny kamiennych podpiwniczeń.

Malá Kyčera. Wychodzimy z lasu na polanę pod szczytem wzniesienia.
Malá Kyčera. Wychodzimy z lasu na polanę pod szczytem wzniesienia.

Na południu blisko nas widać leśny grzbiet, na którym rysują się szczyty:  Malá Skalka (798 m n.p.m.) i Skalka (932 m n.p.m.).
Na południu blisko nas widać leśny grzbiet, na którym rysują się szczyty:
Malá Skalka (798 m n.p.m.) i Skalka (932 m n.p.m.).

Malá Kyčera. Widok na dolinę Olzy (czes. Olše).
Malá Kyčera. Widok na dolinę Olzy (czes. Olše).

Malá Kyčera. Polana pod szczytem.
Malá Kyčera. Polana pod szczytem.
Malá Kyčera. Polana pod szczytem.

Malá Kyčera. Widok z polany pod szczytem.  W centralnej części zdjęcia widać wzniesienie Zelená Hora (604 m n.p.m.).
Malá Kyčera. Widok z polany pod szczytem.
W centralnej części zdjęcia widać wzniesienie Zelená Hora (604 m n.p.m.).

Idąc dalej wchodzimy na krótko do lasu i przechodzimy w pobliżu wierzchołka wzniesienia Malá Kyčera (745 m n.p.m.). Następnie wychodzimy na wąską polanę ciągnącą się zboczem. Pozdrawiamy przechodzące z naprzeciwka czeskie turystki. Nawiązuje się między nami pogawędka. Po około kwadransie żegnamy się i idziemy dalej.

Wchodzimy do świerkowego lasu. Ścieżka nasza omija od południa kulminację nie nazwanego wzniesienia o wysokości 769 m n.p.m. Pod jego wierzchołkiem ciągnie się kamienna ściana, która wygląda jakby była ona sztucznie poukładana z dopasowanych wzajemnie kamieni. Nieco dalej grzbiet wyraźnie zwęża się opadając stromymi zboczami. Na prawym zboczu pojawia się polana. Za nią wchodzimy pomiędzy buki, a ścieżka zaczyna piąć się na szczyt Małej Kikuli (czes. Malá Kykula, 788 m n.p.m.). Zdobywamy go o godzinie 16.35. Na szczycie Małej Kikuli znajduje się wieża triangulacyjna. Rozpościera się z niego panorama doliny rzeki Olzy i znajdującego się za nią Beskidu Śląskiego.

Wchodzimy do lasu.
Wchodzimy do lasu.

Świerkowy las.
Świerkowy las.

Ciekawa wychodnia w postaci kamiennej ścianki.
Ciekawa wychodnia w postaci kamiennej ścianki.

Trawers zbocza.
Trawers zbocza.

Wąskim grzbietem na Małą Kikulę.
Wąskim grzbietem na Małą Kikulę.

Droga na Małą Kikulę.
Droga na Małą Kikulę.

Ze szczytu Małej Kikuli do Kozubowej zostało nam 2,5 km, a widać już ją przed nami mimo oślepiającego blasku słońca. Skrajem polany schodzimy na Przełęcz pod Małą Kikulą (czes. Sedlo pod Malou Kykulou, 755 m n.p.m.), którą przecina niebieski szlak łączący wioski Milików (czes. Milíkov) i Łomną Dolną (czes. Dolní Lomná) znajdujące się prze przeciwległych stronach grzbietu.

Mała Kikula (czes. Malá Kykula). Widok na dolinę rzeki Olzy.
Mała Kikula (czes. Malá Kykula). Widok na dolinę rzeki Olzy.

Mała Kikula (czes. Malá Kykula, 788 m n.p.m.). Dalej widać Kozubową.
Mała Kikula (czes. Malá Kykula, 788 m n.p.m.). Dalej widać Kozubową.

Z przełęczy wspinamy się w górę leśną dróżką, którą o godzinie 17.10 wychodzimy znów na polanę, a wkrótce okazuje się, że znajduje się na niej pas nartostrady. Po prawej widać Jabłonkowo w dolinie rzeki Olzy. Wychodzimy w górę polany. Polanę i nartostradę przecina utwardzona droga na którą wchodzimy. Po chwili przechodzimy pod wyciągiem orczykowym z doczepionymi jeszcze talerzykami orczyka. Widać sezon narciarski trwał tu jeszcze niedawno. Z tej perspektywy ładnie widać Małą Kikulę, na której byliśmy pół godziny temu.

Przełęcz pod Małą Kikulą (czes. Sedlo pod Malou Kykulou, 755 m n.p.m.).
Przełęcz pod Małą Kikulą (czes. Sedlo pod Malou Kykulou, 755 m n.p.m.).

Podejście na Kozubową.
Podejście na Kozubową.

Kozubová salaš (925 m n.p.m.) - przecinamy stok nartostrady.
Kozubová salaš (925 m n.p.m.) - przecinamy stok nartostrady.

Kozubová salaš (925 m n.p.m.) i stok nartostrady. Z lewej widać Małą Kikulę.
Kozubová salaš (925 m n.p.m.) i stok nartostrady. Z lewej widać Małą Kikulę.

Mała Kikula (czes. Malá Kykula, 788 m n.p.m.) ze stoków Kozubowej.

Po drugiej stronie polany znajduje się rozstaj Kozubová salaš (925 m n.p.m.), na którym przyłącza do nas żółty szlak z Nawsia (ten sam który sprowadzał nas wczoraj z Filipki). Po 300 metrach o godzinie 17.20 docieramy do Chaty Kozubová - schroniska położonego na wysokości 940 m n.p.m., gdzie robimy półgodzinny odpoczynek na posiłek.

Schronisko to powstało w 1989 roku, w miejscu, gdzie stało wcześniejsze schronisko wybudowane w 1929 roku przez Polskie Towarzystwo Turystyczne „Beskid” - polską organizację turystyczną, założoną w 1910 roku w Cieszynie. Niestety schronisko to w 1973 spłonęło w pożarze.

Chata Kozubová (940 m n.p.m.).
Chata Kozubová (940 m n.p.m.).

O godzinie 17.50 wracamy na szlak i po trzech minutach docieramy pod murowaną Kaplicę św. Anny, zbudowaną w 1937 roku. Stoi ona na niewielkiej polance otoczonej drzewami. Jednak wysoka wieża kaplicy stanowi zapewne doskonały punkt widokowy - ma 18 metrów wysokości. Corocznie od 1992 roku, w wigilię św. Anny (25 lipca) odbywają się tu uroczystości odpustowe.

Nasz zielony szlak kończy swój bieg pod Kaplicą św. Anny. Kierujemy się od teraz żółtymi znakami, które przyłączyły do nas na rozstaju Kozubová salaš. Szlak ten ostro zmienia tutaj kierunek na południowy i po 400 metrach, biegnąc niemal płasko, doprowadza nas na wierzchołek Kozubowej, sięgający 981 m n.p.m. Na szczycie szlak skręca na południowy zachód i zaczyna sukcesywnie obniżać wysokość. Wciąż wiedzie lasem.

Kaplica św. Anny na Kozubowej.
Kaplica św. Anny na Kozubowej.
Kaplica św. Anny na Kozubowej.

Schodzimy ze szczytu Kozubowej.
Schodzimy ze szczytu Kozubowej.

Po kilku minutach od szczytu Kozubowej zataczamy łuk na zachód, po czym przez krótki fragment schodzimy dość stromo kamienistą dróżką. Zaraz po stromym zejściu o godzinie 18.20 mijamy wiatę turystyczną i dalej płaskim trawersem przechodzimy południowym zboczem niewielkiego, zalesionego wybrzuszenia. Kilka minut później mijamy rozstaj U Kamenitého (815 m n.p.m.), na którym dołącza do nas niebieski szlak z wioski Koszarzyska (czes. Košařiska). Trzy minuty później droga nasza wychodzi na skraj polany, z której mamy znakomitą panoramę na dolinę potoku Łomna (czes. Lomná) i otaczające ją źródliskowe wzniesienia.

Po drugiej stronie doliny ciągnie się graniczny grzbiet Beskidu Śląsko-Morawskiego - biegnie nim granica czesko-słowacka. Przed tym grzbietem wysuwa się masywny Mionší vrch (883 m n.p.m.). Na jego partiach szczytowych, na wysokości 720-950 m n.p.m. znajduje się Narodowy Rezerwat Przyrody Mionší. Chroni on puszczę bukową typu karpackiego z domieszką jaworu i klonu. Znajdujące się na obszarze tego rezerwatu drzewa osiągają wysokość 60 m i wiek 250 lat. W rezerwacie występuje też wiele chronionych i zagrożonych gatunków flory i fauny. Puszcza Mionší to najsłynniejszy rezerwat w Beskidzie Śląsko-Morawskim.

Polana przed Chatą Kamenitý. Po drugiej stronie doliny wznosi się Mionší vrch (883 m n.p.m.).
Polana przed Chatą Kamenitý. Po drugiej stronie doliny wznosi się Mionší vrch (883 m n.p.m.).

Dolina potoku Łomna (czes. Lomná).
Dolina potoku Łomna (czes. Lomná).

Dolina Łomnej zasiedlona została dopiero w XVII wieku. Leży w niej górska wioska Łomna Górna (czes. Horní Lomná). W niższej części doliny znajduje się druga wioska: Łomna Dolna (czes. Dolní Lomná). W obu wioskach mieszka wielu Polaków, a w Łomnej Dolnej znajduje się nawet polska szkoła, a w kościele w Łomnej Górnej niektóre msze odprawiane są w języku polskim.

Ponad tą przepiękną doliną, na zboczach, które ciągną się od naszych stóp nie tak dawno kwitło pasterstwo. Z całego Beskidu Śląsko-Morawskiego chyba tutaj utrzymywało się najdłużej tradycyjne szałaśnictwo. Szałasy pasterskie stały tutaj jeszcze w latach 80-tych XX wieku. W tej malowniczej scenerii, nieopodal stoi drewniane schronisko - Chata Kamenitý. Zatrzymujemy się w nim na chwilę.

Zejście do Chaty Kamenitý.
Zejście do Chaty Kamenitý.

Chata Kamenitý.
Chata Kamenitý.

O godzinie 18.45 decydujemy się iść dalej do następnej chaty, w której chcemy pozostać na noc. Szlak od schroniska zaczyna piąć się na zachód niezbyt stromo ku przełęczy pomiędzy wzniesienia Babí vrch i Kalužný. To drugie wzniesienie znamy z ostatniej wyprawy po Beskidzie Śląsko-Morawskim. Słońce dotyka już leśnych drzew rosnących na wzniesieniu, na które biegnie nasza ścieżka. Wkrótce wchodzimy do tego lasu.

Polana ponad Chatą Kamenitý.
Polana ponad Chatą Kamenitý.

Słońce dotyka już leśnych drzew.
Słońce dotyka już leśnych drzew.

Otaczają nas teraz wysokie świerki, z których rozchodzi się ptasi śpiew. Słońce już nie świeci nad naszymi głowami, a znajduje się wprost przed nami. Jego tarcza migoce pośród konarów drzew. O godzinie 19.10 mijamy rozstaj Babí vrch (918 m n.p.m.) i jednocześnie zmieniamy szlak na czerwony. Kierujemy się na południowy zachód, wchodząc w trawers wschodniego zbocza wzniesienia Babí vrch.

O godzinie 19.25 przechodzimy przez rozstaj U Slavíče (906 m n.p.m.), gdzie dołącza niebieski szlak i biegnie wraz z naszym czerwonym pod Chatę Slavíč. Na polanę z naszym schroniskiem docieramy o godzinie 19.30.

Na stokach wzniesienia Babí vrch.
Na stokach wzniesienia Babí vrch.
Słońce już nie świeci nad naszymi głowami, a znajduje się wprost przed nami.
Jego tarcza migoce pośród konarów drzew.

U Slavíče (906 m n.p.m.).
U Slavíče (906 m n.p.m.).

Chata Slavíč.
Chata Slavíč.

Dolina Łomnej widoczna spod Chaty Slavíč zachodzi już wieczorną mgłą. Słychać szczekanie psów, a drzwi schroniska są zamknięte. Stało się coś czego nie przewidywaliśmy - nie ma gospodarzy Kolářovej Chaty Slavíč. Próbujemy dzwonić do gospodarzy, ale nikt nie odbiera - w odzewie słychać tylko dzwonienie telefonu wewnątrz schroniska. Ależ nam się trafiło, a mogliśmy zadzwonić jeszcze jak byliśmy w Chacie Kamenitý. Trochę w głowie się nam nie mieści, że górskie schronisko może być zamknięte, ale tak to już tutaj jest. W naszych górach taka sytuacja jest nie do pomyślenia, a tutaj zdarza się. Na szczęście Kamenitý jest niedaleko za nami. Wracamy więc, korzystając ze skrótu tj. z zimowej wersji szlaku. W pół godziny jesteśmy na miejscu, po raz drugi w sympatycznej Chacie Kamenitý, tym razem na dłużej. Na kolację zjadamy specjały czeskiej kuchni, potem prysznic i leżymy w łóżkach spoglądając przez okno dachowe w gwiazdy. Nie wiadomo kiedy... zasypiamy.

Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas