Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czerwony Klasztor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czerwony Klasztor. Pokaż wszystkie posty
Nad doliną Dunajca rozciąga się pofalowany pas chmur. Ponad nimi sterczą Trzy Korony, nie wiedzieć czemu trzy, bo wapiennych skałek o wysokości dochodzącej do 500 metrów ponad lustro rzeki jest co najmniej kilka w tej charakterystycznej górze. Pienińscy górale ochrzcili je swoistymi nazwami: Dziadek i Babka, Wysoka Kaśka przed którą sterczy Ganek, na prawo od niej jest też Gruba Baśka i Kudłata Maryśka. Trzy Korony (982 m n.p.m.) to najwyższy, jeden z najbardziej atrakcyjnych i najczęściej odwiedzanych szczytów Pienin Właściwych oraz Pienińskiego Parku Narodowego. Mieliśmy dzisiaj wejść na Wysoką Kaśkę, najwyższą skałę w grupie Trzech Koron, ale poranna ulewa odciągnęła nas od takiego zamiaru. Wysoka Kaśka spogląda więc na nas z góry, a my na nią z dołu podążają ku innej pienińskiej atrakcji położonej na słowackim brzegu Dunajca.

Trzy Korony z kładki nad Dunajcem.

Przechodzimy na drugą stronę Dunajca przez wiszącą kładkę łączącą Sromowce Niżne i Czerwony Klasztor, której strzeże święty Jan Nepomucen. Kładka połączyła obie wsie w połowie 2006 roku. Po drugiej stronie kładki skręcamy w lewo i podążamy chodnikiem wzdłuż brzegu Dunajca pod Klasztorną Górę (słow. Kláštorná hora; 657 m n.p.m.), która jest najdalej wysuniętym na zachód szczytem słowackich Pienin. Ta, porośnięta dobrze zachowanym, niegdyś typowym dla Pienin lasem bukowym i bukowo-jodłowym, jest objęta ochroną ścisłą. U jej stóp leży osada Czerwony Klasztor (słow. Červený Kláštor). Po lewej piętrzą się ponad wiosenną zielenią wapienne skały Trzech Koron. wśród których jedna zwana Okrąglicą (982 m n.p.m.) stanowi najwyższy szczyt Pienin Właściwych.

Kładka nad Dunajcem.
Kładka nad Dunajcem.

Wkrótce wchodzimy pod korony starych „Pienińskich Lip”, uznanych w 1972 roku za pomniki przyrody. Ich wiek szacuje się na 200-350 lat. „Pienińskie Lipy” stoją przed murami Czerwonego Klasztoru, u wylotu doliny rzeki Lipnik (słow. Lipník) oddzielającej Pieniny od Magury Spiskiej. W głębi tej doliny leży Śmierdzonka (słow. Smerdžonka) - kiedyś odrębna miejscowość stanowiąca obecnie część wsi Czerwony Klasztor. Była to osada zarządzana przez zakonników z Czerwonego Klasztoru, istniejąca już w XIV wieku. Swoją nazwę zawdzięcza dwóm źródłom siarkowej wody mineralnej o intensywnym zapachu. W XIX wieku w Śmierdzonce gościć zaczęli kuracjusze ze Szczawnicy. Pierwsze łazienki do kąpieli zdrowotnej mieściły się w stodole młynarza. Odrębne budynki kąpielowe powstały później, a w 1881 roku stał już nieduży hotel i 12 łazienek. Wioska stała się znanym węgierskim centrum turystycznym, ale jeszcze tego samego wieku uległa zaniedbaniu. Uzdrowisko reaktywowano w 1928, potem ponownie po zniszczeniach wojennych, a w ostatnich lata doczekało się znacznej renowacji.

Osada Czerwony Klasztor znana jest przede wszystkim poprzez kompleks klasztorny Czerwony Klasztor (słow. Červený kláštor), położony u zbiegu Dunajca i Lipnika. Jest on narodowym zabytkiem kultury Słowacji.

O godzinie 11.00 wchodzimy na pierwszy dziedziniec kompleksu klasztornego, a następnie poprzez sklepik z pamiątkami i biletami wstępu przechodzimy na drugi dziedziniec. Fasadę na tym dziedzińcu zdobi zegar słoneczny, wskazujący czas od piątej rano do trzynastej. Jego malatura pochodzi z połowy XVIII wieku. Przez łukowatą bramę w fasadzie przemieszczamy się na następny wąski dziedziniec, skąd na lewo i po schodach wchodzimy do klasztornych pomieszczeń, wypełnionych ascetyczną ciszą.

Drugi dziedziniec.
Drugi dziedziniec.

Studnia na drugim dziedzińcu.
Studnia na drugim dziedzińcu.

Klasztor ufundował węgierski magnat Kokosz Berzewicz. Podobno fundacja ta była częścią kary, jaką miał on ponieść za zabicie innego magnata Chyderka z rodu Györgów (w ramach kary miał ufundować 6 klasztorów oraz zamówić w nich 4 tys. mszy). Po wybudowaniu klasztoru, w 1320 roku zamieszkali w nim mnisi z zakonu Kartuzów, założonego w 1084 roku przez św. Brunona z Kolonii. Zakon ten cechuje bardzo surowa reguła, niezmienne od wieków zasady zachowywania milczenia, modlitwy, postu, pracy i przebywania w samotności przez większą część dnia. Jego maksymą jest zdanie „Stat crux dum volvitur orbis!” (Krzyż trwa, podczas gdy świat się zmienia).

Pierwsze z odwiedzonych pomieszczeń klasztornych gromadzi eksponaty oddające specyfikę regionu Czerwonego Klasztoru. Kartuzi budowali swoje klasztory z dala od siedzib ludzkich, by móc kontemplować w zupełnym odizolowaniu od świata zewnętrznego, w niemal zupełnym milczeniu. Żywili się skromnym, bezmięsnym jedzeniem. Menu kartuzów składało z roślin strączkowych, jajek, sera, warzyw i owoców, a trzy razy w tygodniu reguła nakazywała post o chlebie i wodzie. Mnisi sami przygotowywali sobie posiłki w swoich celach. Do wspólnego stołu zasiadali tylko w niedziele i święta, kiedy posiłek przyrządzał wybrany spośród nich kucharz, który na ten czas mógł mówić. Reguła kartuska zezwalała podawać dodatkowe jedzenie, takie jak jaja, ser, czy ryby tylko podczas szczególnych wydarzeń, np. przy wyborze przeora, albo chorym mnichom.

W XIX wieku na Dunajcu przepływającym obok Czerwonego Klasztoru pojawili się flisacy spławiający drewno. Jeszcze tego samego wieku pojawiły się też tratwy zrobione z powiązanych ze sobą wydrążonych kłód, na których odbywał się spływ turystów i kuracjuszy, jacy wówczas pojawili się w uzdrowiskowej Szczawnicy i pobliskiej Śmierdzonce. Działo się to jednak już wtedy, gdy w Czerwonym Klasztorze nie było już mnichów. O historii Czerwonego Klasztoru opowiadają eksponaty w pomieszczeniu obok, w którym w czasach kamedułów funkcjonowała kuchnia.

Ekspozycja regionalna.
Ekspozycja regionalna.

Mnisi zajmowali się przepisywanie ksiąg.
Mnisi zajmowali się przepisywanie ksiąg.

Zielnik.
Zielnik.

Figury przedstawiające ewangelistów.
Figury przedstawiające ewangelistów.

Czerwony Klasztor, zwany początkowo klasztorem Lechnickim nie był pierwszym klasztorem kartuzów na Spiszu, gdyż istniał już wtedy klasztor na Skale Schronienia (Lapis refugii), w miejscu znany dzisiaj jako Klasztorzysko (słow. Kláštorisko).

W 1543 roku do Czerwonego Klasztoru przybyli kartuzi ze starszego spiskiego klasztoru z Klasztorzyska, który został zniszczony przez Macieja Baszo. Jednak niedługo potem, w roku 1545 w dobie reformacji zniszczony został również Czerwony Klasztor przez żołnierzy z pobliskiego zamku Nidzica. W roku 1567 klasztor stał się obiektem państwa świeckiego. W roku 1711 w Czerwonym Klasztorze zamieszkali kameduli, ukierunkowani na surowe, pustelnicze życie. Jednak w 1782 roku zakon kamedułów został tutaj zlikwidowany na mocy dekretów cesarza Franciszka Józefa II dotyczących reform społecznych. Wprowadzane reformy zwane Józefinizmem miały m.in. na celu likwidację klasztorów, które nie prowadziły żadnej działalności socjalnej na rzecz ludności.

Po obejrzeniu ekspozycji wchodzimy po stopniach do wnętrza kościoła św. Antoniego Pustelnika. Znajdujemy się pod chórem gdzie stoi figura Świętej Trójcy ze św. Janem Nepomucenem z XVIII wieku, która pierwotnie stała w parku lipowym nad brzegiem Dunajca. Kościół jest najbardziej okazałym budynkiem w kompleksie Czerwonego Klasztoru. Jego budowę rozpoczęto w 1360 roku. W czasach kamedułów zyskał bogatą stiukową dekorację sklepienia wykonaną w stylu rokokowym przez włoskich mistrzów. Ołtarz główny wraz z drewnianymi rzeźbami wykonał w 1745 roku Dionýz Reismayer z Lewoczy, zaś złoceń dokonał Ján Reis.

Wnętrze kościoła św. Antoniego Pustelnika.
Wnętrze kościoła św. Antoniego Pustelnika.

Na bocznej ścianie wisi barokowy obraz na płótnie przedstawiający polskiego arcybiskupa Bogumiła z Gniezna, pochowanego tutaj w klasztorze.

Po lewej stronie stojąc przodem do ołtarza mamy drzwi, przez które przechodzimy do małego krużganka. Krużganek ten oplata kwadratowy rajski dziedziniec. Łączy on pomieszczenia, spełniające niegdyś różne klasztorne funkcje: kościół, konwent zakonny, klauzurę i salę kapituły, do której właśnie docieramy. Wchodzimy do środka.

Krużganek.
Krużganek.

W sali kapituły zakonnicy przyjmowali nowicjuszy, omawiali sprawy z życia klasztoru, a także wybierali przeora. W szczytowych polach pod sklepieniem pozostały fragmenty późnogotyckich malowideł z około 1520 roku. Nieznany jest ich malarz. Przedstawiają one Chrystusa na Górze Oliwnej, scenę biczowania, niesienia krzyża i ukrzyżowania.

Sala kapituły.
Sala kapituły.

Sala kapituły. Chrystus na krzyżu.
Sala kapituły. Chrystus na krzyżu.

Sala kapituły. Chrystus na Górze Oliwnej.
Sala kapituły. Chrystus na Górze Oliwnej.

Sala kapituły. Biczowanie Chrystusa.
Sala kapituły. Biczowanie Chrystusa.

Po wyjściu z sali kapituły kierujemy się na prawo, a potem znów na prawo do drzwi przez które wychodzimy na dziedziniec z pustelniami mnichów. Stały one na obwodzie dziedzińca, a było ich trzynaście. Zgodnie z kartuską regułą mieszkało w nich 12 pustelników i jeden przeor na symbolikę Chrystusa z 12 apostołami. Pustelnie były urządzone bardzo skromnie. Składały się z trzech pomieszczeń: celi, pracowni i drewutni. Pustelnicy spędzali w nich większość dnia. Mieli ściśle określony rozkład zajęć w ciągu dnia: praca, modlitwa i odpoczynek. Słowo boże głosili poprzez przepisywanie ksiąg, bo typowymi kaznodziejami nie mogli być ze względu na swoją regułę zachowania milczenia. Trzynaście pustelni łączył krużganek, z którego mnisi widzieli codziennie proste krzyże drewniane. Żyli ze świadomością, że śmierć może przyjść każdego dnia, pozdrawiając się „Memento mori” (Pamiętaj o śmierci).

Po pustelniach mnichów z Czerwonego Klasztoru pozostały ruiny. Wyjątkiem jest pustelnia stojąca naprzeciw kościoła, na przedłużeniu osi ołtarza głównego. Przed domkiem przeora zachowała się dzwonnica z barokowym zegarem słonecznym, który wskazuje czas po południu. Datuje się go na połowę XVIII wieku.

Pustelnia przeora z dzwonnicą.
Pustelnia przeora z dzwonnicą.

Widok na klasztor i kościół św. Antoniego Pustelnika z ruin eremów.
Widok na klasztor i kościół św. Antoniego Pustelnika z ruin eremów.

Czwarty dziedziniec.
Czwarty dziedziniec.

Ruiny eremów.
Ruiny eremów.

Jasnota purpurowa (Lamium purpureum L.).
Jasnota purpurowa (Lamium purpureum L.).

Czosnek niedźwiedzi (Allium ursinum L.).
Czosnek niedźwiedzi (Allium ursinum L.).

Na południowej stronie dziedzińca stoi też domek kamedulski z ekspozycją aptekarstwa. Na jego fasadzie widnieje napis „1719,14 JULY”. Składa się z czterech pomieszczeń. Wchodzimy do środka. Z prawej mamy dormitorium, w którym mnich oddawał się duchowym ćwiczeniom, jak również odpoczywał i spożywał posiłki. Z tej samej strony mamy malutkie pomieszczenie drewutni ze składzikiem. Z lewej mamy oratorium, w których mnich modlił się i medytował, a dalej za nim znajduje się laboratorium, w którym mnich pracował.

Mnisi byli również odpowiedzialni za gospodarcze funkcjonowanie całego klasztoru. Opiekowali się gościńcem, ogrodem, zajmowali się wspólnie rolnictwem i pszczelarstwem, a także poświęcali się zielarstwu, przygotowywali leki i prowadzili słynna aptekę.

Na południowej stronie czwartego dziedzińca.
Na południowej stronie czwartego dziedzińca.

Domek kamedulski.
Domek kamedulski.

Laboratorium w domku kamedulskim.
Laboratorium w domku kamedulskim.

Dormitorium w domku kamedulskim.
Dormitorium w domku kamedulskim.

Jednym z najsłynniejszych administratorów owej apteki był brat Cyprián (1724-1775), absolwent studiów medycznych we Wrocławiu, który przybył do Czerwonego Klasztoru około 1756 roku. Dzięki jego zasługom apteka stała się znana w całych Węgrzech. Leczył bowiem nie tylko swoich zakonnych braci, ale również mieszkańców z szerokich okolic. Przypuszczalnie zajmował się również alchemią, a także wyrabiał świeczki i lustra. Jego najważniejszym dziełem jest najstarszy zachowany zielnik z 1766 roku zawierający 283 rośliny z Pienin i Tatr. Legendy opowiadają, że brat Cyprián skonstruował również skrzydła, dzięki którym sfrunął z Trzech Koron na dziedziniec Czerwonego Klasztoru, a nawet doleciał nad Morskie Oko w Tatrach. Działo się to oczywiście na wiele lat zanim na niebie pojawił się pierwszy samolot.

Trzy Korony z czwartego dziedzińca Czerwonego Klasztoru.
Trzy Korony z czwartego dziedzińca Czerwonego Klasztoru.

Brat Cyprián obserwując orły wiele rozmyślał o możliwości wzbicia się w powietrze. Wkrótce sporządził sobie skrzydła i pewnej księżycowej nocy poszybował w powietrzu między Trzema Koronami i Czerwonym Klasztorem. W przestworzach prowadziła go zjawa pasterki, którą wcześniej pokazał w lustrzanym odbiciu szatan przebrany za anioła. Po udanym locie Cyprián ponownie miał sen, w którym tym razem pojawili się prawdziwi aniołowie przestrzegający go przed kolejnymi próbami latania. Jednak wbrew tym przestrogom Cyprián, którejś nocy znów wyniósł skrzydła na Trzy Korony i poszybował tym razem w kierunku tatrzańskich szczytów. Gdy był już nad lustrem Morskiego Oka dostrzegł go anioł. Strącił Cypriána rażąc błyskawicą, a ten upadł nad brzegiem jeziora zamieniając się w skałę podobną do człowieka w mnisim kapturze. Mnich zaklęty w głaz stoi tam do dziś pilnując ponoć skarbów ukrytych pod ziemią.

Wychodzimy z domku kamedulskiego i na lewo przez bramkę wracamy na trzeci dzieciniec, następnie przechodzimy na drugi, a potem na pierwszy, gdzie rozpoczynaliśmy zwiedzanie kompleksu klasztornego. Wychodzimy poza mury kartuskiego i kamedulskiego eremu, nad brzeg Dunajca pod „Pienińskie Lipy”.

Trzeci dziedziniec. W głębi przejście na drugi dziedziniec.
Trzeci dziedziniec. W głębi przejście na drugi dziedziniec.

Na trzecim dziedzińcu.
Na trzecim dziedzińcu.

Spod Czerwonego Klasztoru kierujemy się na Drogę Pienińską...


Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas