Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trzy Korony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trzy Korony. Pokaż wszystkie posty
Nie imponują wysokością szczytów, ale są zupełnie niepodobne do innych pasm górskich. Niepowtarzalne. Przestrzeń w której są osadzone szczyci się wyjątkową malowniczością. Falujące pagórki wyniosłe z dolin, w których nierzadko siadają aksamitne, poranne mgły. Mimo maleńkości, zaskakują ekscytującymi perciami. Tak jak Tatry mają Orlą Perć, tak i one mają swoją, Sokolą Perć. Piękne są o każdej porze roku, lecz tylko jesień ozłaca je tysiącem barw. Pieniny jesienią stają się górskim Edenem, rajskim ogrodem.

TRASA:
Czorsztyn (658 m n.p.m.) [niebieski szlak] Majerz (689 m n.p.m.) [niebieski szlak] Przełęcz Osice (668 m n.p.m.) [niebieski szlak] Przełęcz Trzy Kopce (795 m n.p.m.) [niebieski szlak] Przełęcz Szopka (780 m n.p.m.) [niebieski szlak] Pod Trzema Koronami (937 m n.p.m.) [niebieski szlak] Trzy Korony/Okrąglica (982 m n.p.m.) [niebieski szlak] Pod Trzema Koronami (937 m n.p.m.) [niebieski szlak] Zamek Pieniny (750 m n.p.m.) [niebieski szlak] Polana Wyrobek (715 m n.p.m.) [niebieski szlak] Banków Gronik (689 m n.p.m.) [niebieski szlak] Czerteż (774 m n.p.m.) [niebieski szlak] Czertezik (772 m n.p.m.) [niebieski szlak] Przełęcz Sosnów (650 m n.p.m.) [niebieski szlak] Pod Sokolicą (687 m n.p.m.) [niebieski szlak] Sokolica (747 m n.p.m.) [niebieski szlak] Pod Sokolicą (687 m n.p.m.) [niebieski szlak] Przeprawa łodzią przez Dunajec (460 m n.p.m.) czerwony Szczawnica Niżna (435 m n.p.m.)

OPIS:
Pieniny Właściwe

W nocy chyba padało. Jest mokro. Przyroda nie próżnuje i już sposobi się do zimy. Szare poranki, opadające liście i babie lato - to niewątpliwe oznaki jesieni. Jest jednak ciepło, rześko. Ruszamy kilka minut po ósmej z Czorsztyna na wędrówkę przez Pieniny Właściwe z zamiarem pokonania ich całego grzbietu, przez który prowadzi niebieski szlak. Większość obszaru Pienin Właściwych, zwanych też Pieninami Środkowymi objęta jest ochroną Pienińskiego Parku Narodowego. Od razu wchodzimy na jego teren mijając pawilon wystawowy. Jest jeszcze zamknięty. Jesienią otwierają go później, dopiero o dziesiątej. Na szlaku nie ma ludzi. Zapewne będzie więcej dalej pod Trzema Koronami. Mijamy bacówkę, stojącą na skraju rozległej Hali Majerz pokrywającej rozległe wzniesienie o tej samej nazwie. Nazwa wzniesienia pochodzi w tym przypadku od nazwy hali. Na hali nie widać owiec, a jedynie kilka krów. Owce jeszcze nie wyszły na hale.

Placyk przed ośrodkiem edukacyjnym Pienińskiego Parku Narodowego.
Placyk przed ośrodkiem edukacyjnym Pienińskiego Parku Narodowego.

Bacówka na Majerzu.
Bacówka na Majerzu.

W bacówce.
W bacówce.

Widoki z Hali Majerz są nader fascynujące. Chmury rozerwały się ukazując granat nieba, nie błękit, ale właśnie jasny granat, silnie kontrastujący z bielą obłoków. Nie trwa to zbyt długo, bo niebawem wychodzi jaskrawe i oślepiające słońce. Zimny granat przechodzi w ciepły błękit. Tak zaczyna się wymarzony, cudowny poranek. Widoki z Majerza nabierają nowego wcielenia, jakby ktoś szybko przemalował je świeżymi kolorami. Z prawej widzimy pasemko Pienin Spiskich, które wczoraj pokonaliśmy. Bliżej nad lustrem Jeziora Czorsztyńskiego widoczny jest Zamek Czorsztyn, XIV-wieczna budowla, pamiętająca czasy Kazimierza Wielkiego. Mijamy szczyt Majerz (689 m n.p.m.) i schodzimy na przełęcz.

Widok na Pieniny Spiskie.
Widok na Pieniny Spiskie.

Zamek w Czorsztynie.
Zamek w Czorsztynie.
Zamek w Czorsztynie.

Majerz.
Majerz w kierunku wierzchołka.

Majerz.
Majerz.

Majerz (689 m n.p.m.).
Krowy.

Majerz (689 m n.p.m.).
Majerz (689 m n.p.m.).

Przełęcz Osice położona jest na wysokości 668 m n.p.m. Przebiega przez nią szosa łącząca Sromowce Niżne i Czorsztyn. Przejeżdżaliśmy dzisiaj tą szosą jadąc do Czorsztyna, teraz przecinamy ją pieszo. Wchodzimy w las świerkowy. Las jest cichy. Nie słychać w nim ptaków. Dawno skończyły się już ich godowe nawoływania. Ptaki w większości uciekły przed nadchodzącym zimowym chłodem, tam gdzie cieplej, na południe. Wszystkie zwierzęta przygotowują się do zimy, bo po to jest właśnie czas jesieni. Co raz trudniej spotkać jaszczurkę, czy węża, które szukają schronień pod ziemią. Wygodną drogą przechodzimy przez zalesione wzniesienie, za którym mamy szeroką przełęcz Sańba (695 m n.p.m.). Przechodzimy skrajem polany i skręcamy na prawo zaczynając podejście na wzniesienie Koziej Góry (771 m n.p.m.).

Las za Przełęczą Osice.
Las za Przełęczą Osice.

Przed Kozią Góra. Widok na Hałuszową.

Po północnej stronie.
Po północnej stronie widać grzbiet Lubania nakładający się na grzbiet pasma Radziejowej.

Przecinamy piękne, widokowe polany. Przed nami Macelak. Ścieżka zaczyna ostrzej podchodzić leśne wzniesienie, ale ostatecznie omija szczyt. Lasem Macelaka snują się tajemnicze mgły. To zaskakujące, bo przed wejściem do lasu promieniało słońce. Schodzimy na przełęcz Trzy Kopce, gdzie schodzą się granice 3 wsi: Hałuszowej, Tylki i Sromowiec Niżnych. Z przełęczy odchodzi w prawo czerwony szlak do wsi Sromowce Górne i przystani flisackiej Kąty, skąd rozpoczynany jest spływ Przełomem Dunajca. Niedaleko od przełęczy znów wychodzimy na czarujące polany, a błękit nieba cieszy ducha, zaś lasy oczarowują pięknem, które może za tydzień, może za dwa opadnie na leśne ścieżki i utworzy barwne dywany. To będzie drugie oblicze jesieni, także piękne i pociągające, choć inne. Ludzie zwykle myślą, że listopad to najbardziej szary miesiąc roku. Owszem, to prawda, że króluje wówczas wiatr i deszcz, ale nie cały czas. Puste korony drzew nie zamykają wówczas otoczenia. Widać dalej i lepiej, widać to czego normalnie nie można zobaczyć. Listopadowy las napełnia się światłem, zaś pod nogi turystów Pani Jesień rzuca barwne dywany. Tak będzie niebawem, zarówno tu, w Pieninach, ale też innych górach, Sudetach i Beskidach - we wszystkich lasy zaścielą się szemrającymi liśćmi.

Macelak (857 m n.p.m.).
Macelak (857 m n.p.m.).

Za nami Macelak.
Za nami Macelak.

Polana Średnie Styki.
Polana Średnie Styki.

Polana Średnie Styki.
Polana Średnie Styki. Widok na wschód.

Las zamykający polany ukazuje najbarwniejsze oblicza jesieni. Na wiosnę zawsze cieszymy się z wyrastającej z ziemi i gałązek drzew zieleni. Wiosenna zieleń jest jak głęboki oddech przyrody, który otacza nas pozytywną aury. Dodaje sił i animuszu. Latem zieleń przestaje wywierać takie wrażenie, jesteśmy do niej zbytnio przyzwyczajeni. Teraz przyroda olśniewa przepychem kolorystyki, choć nie za sprawą kwiatowego bogactwa, bo rozkwitłych kwiatów raczej już nie spotyka. To tylko liście, które obficie barwi jesień. Trzymają się jeszcze gałęzi mimo przedwczorajszej wichury. Wszyscy wiemy, że za chwilę gałęzie zostaną puste. Otacza jednak nas cudowne uczucie, mimo, że wiemy, że jesteśmy w przededniu jesiennej szarugi. Czujemy, że są to jedne z najpiękniejszych chwil życia.

Wkrótce przechodzimy obok charakterystycznego stożka Nowej Góry (902 m n.p.m.), która jest najwyższym wzniesieniem tzw. Pienin Czorsztyńskich. W Pieninach Właściwych są wyodrębniane trzy pasemka. Pieniny Czorsztyńskie ciągną się między przełęczą Drzyślawa i przełęczą Szopka. Za przełęczą Szopka mamy Masyw Trzech Koron, dalej za Pienińskim Potokiem - Pieninki. O godzinie 10.40 wchodzimy na Przełęcz Szopka.

Przełęcz Szopka leży na wysokości 779 m n.p.m. Oddziela masyw Trzech Koron (982 m n.p.m.) od wzniesienia Czoło (815 m n.p.m.), z którego zeszliśmy. Od dawna była wykorzystywana przez pienińskich górali, bo stanowiła najdogodniejsze przejście między Krościenkiem i Sromowcami Niżnymi. Na przełęczy krzyżują się szlaki. Są na niej ławeczki, na których można odpocząć, co też czynimy, po czym ruszamy dalej za niebieskimi znakami na Trzy Korony.

Szlak prowadzi głównie lasem, momentami stromo po zboczu. Z nielicznych polan pokazują się nam wierzchołki, które znajdowały się na naszej dotychczasowej trasie lub w jej sąsiedztwie. W dali widać też grzbiet Pienin Spiskich. To ekscytujące. Uwielbiamy takie programowe wędrówki, które mają jakąś koncepcję, tak jak ta nasza pienińska trzydniówka, podczas której zamierzamy przebyć całe Pieniny, od zachodu na wschód.

Polana Średnie Styki.
Polana Średnie Styki.

Stok wzniesienia Czoło.
Stok wzniesienia Czoło.

Nowa Góra widziana z podejścia na Trzy Korony.
Nowa Góra widziana z podejścia na Trzy Korony.

O godzinie 11.10 docieramy pod budkę kasy. Za wejście na najwyższy szczyt Pienin Właściwych trzeba zapłacić. Ta sama wejściówka uprawnia tego samego dnia do wejścia na Sokolicę. Trzy Korony tworzy kilka trudno dostępnych turni zbudowanych z wapieni rogowcowych. Najwyższa z nich nosi nazwę Okrąglica. Na jej szczyt prowadzi system metalowych platform z barierkami. Najpierw przechodzimy płasko pod jedną z turni, potem pojawiają się ciągi stopni. Ostatni ciąg prowadzi wprost na strzelisty wierzchołek, a właściwie na platformę, która została nad nim zbudowana. Podaje się, że mieści ona maksymalnie około 30 osób, ale przy takiej liczbie osób, nawet szczupłych byłoby tutaj bardzo ciasno.

Kasa na Trzech Koronach.
Kasa na Trzech Koronach.

Przełom Dunajca.
Przełom Dunajca.

Widok w stronę Pienin Małych.
Widok w stronę Pienin Małych.

Sromowce Niżne.
Sromowce Niżne.

Czerwony Klasztor.
Czerwony Klasztor.

Widok na Pieniny Czorsztyńskie.
Widok na Pieniny Czorsztyńskie.

Pobyt na najwyższym szczycie wyzwala mnóstwo emocji. Wznosi się on na wysokość 982 m n.p.m., która może nie jest zbyt dużą wysokością w Karpatach, ale wielu nogi zmiękną po spojrzeniu w dół za barierkę, gdzie Okrąglica opada na równię koło Dunajca 500-metrową przepaścią. Dzięki temu Okrąglica jest wyśmienitym punktem widokowym, zarówno na przełom Dunajca, pozostałe obszary Pienin, ale też na Tatry, Beskid Sądecki, Gorce, Beskid Żywiecki, czy Magurę Spiską.

Od zachodu idą ciemne chmury. Ostatnie promienie słońca głaskają jeszcze kolorowe pagórki Pienin. Instynktownie szykujemy się do zejścia w przekonaniu, że będzie padać. Okazuje się, że niepotrzebnie. Chmura przechodzi obok ocierając się o niewidoczny stąd Lubań. Po krótkim postoju na ławeczka przed wejściem na Okrąglicę o godzinie 11.35 ruszamy dalej.

Okrąglica (982 m n.p.m.).
Okrąglica (982 m n.p.m.).

Czarne chmury zawisły.
Czarne chmury zawisły.

Galeria.
Galeria.

Niebieski szlak krótko prowadzi płaskim trawersem stoku, po czym stromo sprowadza w dół. W lesie rosnącym w najwyższych partiach Pienin iście opadają wcześniej z drzew. Tutaj barwny dywan już zaczął się tworzyć. Niebawem wpadamy na polanę Koszarzyska, której nazwa wywodzi się od koszar w których trzymano owce, które niegdyś tutaj były wypasane. Wraca słońce, które znów podbija niezwykłą kolorystykę przyrody. Polana ciągnie się przez około 250 m. W jej dolnej części jest węzeł szlaków od którego odchodzi droga do Sromowców Niżnych. Kontynuujemy marsz niebieskim szlakiem, który krótkim podejściem wprowadza na wierzchołek Ostrego Wierchu (841 m n.p.m.).

Zejście z Trzech Koron.
Zejście z Trzech Koron.

Polana Koszarzyska.
Polana Koszarzyska.

Skąd nazwa Ostrego Wierchu? Pokazuje nam dopiero zejście z niego. Na ostrzejszych fragmentach stoku pojawiają się stopnie i barierki. Po około 10 minutach dochodzimy do wapiennej skały Góry Zamkowej (799 m n.p.m.). Przechodzimy pod jej ścianą drewnianym pomostem nad urwistym zboczem. Nie dałoby się tedy inaczej przejść. Pomost schodzi kilkoma stopniami pod wejście do Zamku Pienińskiego. Tylko z tej strony można dostać się do niego, ponieważ z pozostałych trzech stron zbocza kończą urwiska. Idealne miejsce na zbudowanie niedostępnej twierdzy. Zamek Pieniński został zbudowany tuż pod wierzchołkiem góry na półce skalnej nad urwiskiem, opadającym do Pienińskiego Potoku. Był to zamek niewielki, ograniczony szczupłością dostępnego miejsca. I choć był niewielki, był najwyżej położoną Polską warownią. Dziś pozostały po nim jedynie pozostałości murów. Historia Pienińskiego Zamku sięga drugiej połowy XIII wieku. Według legendy wzniósł go sam Bolesław Wstydliwy dla swojej żony Kingi, która ponoć schroniła się tutaj w 1287 roku przed tatarską nawałnicą. Przekaz taki zostawił Jan Długosz w swoich kronikach, ale budzi on wątpliwości wśród archeologów. Nie będziemy w to wnikać.

Nie obejrzymy dzisiaj zamku, ponieważ jest zamknięty z powodu osunięcia się stropu - tak głoszą tablice informacyjne. Oglądamy jedynie grotę św. Kingi znajdują się znajdującą się przed wejściem do zamku. Stoi w niej figura przedstawiająca św. Kingę. Została wyrzeźbiona przez Władysława Druciaka i w 1904 roku umieszczona w pogłębionej skalnej wnęce, zwanej obecnie Grotą św. Kingi. W tymże samym roku powstała tutaj pustelnia, która istniała do 1949 roku. Spaliła się od uderzenia pioruna, a władze Pienińskiego Parku Narodowego nie zgodziły się już na jej odbudowę.

Zejście z Ostrego Wierchu.
Zejście z Ostrego Wierchu.

Góra Zamkowa.
Góra Zamkowa.

Stopnie na stoku Góry Zamkowej.
Stopnie na stoku Góry Zamkowej.

Pomost.
Pomost.

Ruiny Zamku Pienińskiego.
Ruiny Zamku Pienińskiego.

Grota z posążkiem św. Kingi.
Grota z posążkiem św. Kingi.

O godzinie 12.10 opuszczamy zakątek Pienińskiego Zamku. Jego tajemnice spróbujemy odkryć innym razem, kiedy będzie można do niego wejść. Schodzimy stromo stopniami na płaj, która prowadzi dalej płasko trawersem zbocza, obchodząc jar strumienia zasilającego niżej Pieniński Potok. Po niedługim podejściu wchodzimy na dużą polanę Wyrobek pokrytą ciepłolubną łąką, która w sezonie zapełnia się licznymi ziołoroślami. Dla zachowania bogatej bioróżnorodności polana jest koszona przez park narodowy. Na skraju polany znajdują się ławki, na których robimy przerwę do godziny 13.00.

Przed polaną Wyrobek.
Przed polaną Wyrobek.

Grzyby na konarze drzewa.
Grzyby na konarze drzewa.

Polana Wyrobek.
Polana Wyrobek.

Polana Wyrobek.
Polana Wyrobek.
Polana Wyrobek.

Zejście z polany Wyrobek.
Zejście z polany Wyrobek.

Droga szlakowa do młaki Pienińskiego Potoku.
Droga szlakowa do młaki Pienińskiego Potoku.

Z polany Wyrobek schodzimy na mniejsza polankę z młaką eutroficzną, gdzie Pieniński Potok tworzy małe rozlewisko porośnięte roślinnością wilgotnolubną. Po przekroczeniu potoku zaczynamy podchodzić grzbiet Pieninek, składający się z ciągu spektakularnych wypiętrzeń skalnych. Najpierw jednak przechodzimy przez niewinnie wyglądający Bańków Gronik (716 m n.p.m.), zarośnięty pięknym, zdrowym lasem mieszanym. Dalej mamy Sutrówkę (749 m n.p.m.), za której krótkim podejściem wchodzimy na wąski, wapienny grzbiet, postrzępiony niczym perć. Odtąd zaczynają się największe emocje, chyba nawet większe niż te, które towarzyszyły nam na szczycie Okrąglicy.

Rozlewisko Pienińskiego Potoku.
Rozlewisko Pienińskiego Potoku.

Grzbiet w porównaniu do Masywu Trzech Koron jest dużo niższy, lecz wąski i cały czas zbliża się nad nitkę Dunajca omijającego zakolem wzniesienie Holicy (828 m n.p.m.), położone po drugiej, słowackiej stronie. Im bliżej jesteśmy Dunajca, tym skalny grzebień jest bardziej urwisty. Grań ciągnie się jeszcze ponad Pienińskim Potokiem, lecz cały czas zbliża się nad Przełom Pieniński. Pierwsze urwiska zachwycają, ale to dopiero początek. Szlak dalej będzie zabezpieczony metalowymi barierkami ustawionymi po stronie jeszcze bardziej spektakularnych urwisk. A tak miluśko brzmi nazwa Pieninki - chyba trochę w tym przekory, bo grań ma posmak ryzyka. Nawet gdy są barierki, to skała jest bardzo śliska. Oswajamy się powoli z Sokolą Percią.

Sokola Perć wiedzie skalistym grzbietem Pieninek od Bańków Groń po Sokolicę. Przechodzi przez urwiste, widokowe szczyty, niekiedy w znacznej ekspozycji. Szlak ten utworzył w 1926 roku słynny ks. Walenty Gadowski, ten sam, który stworzył tatrzańską Orlą Perć. Szlak przez Pieninki pierwotnie nazywany był „Pienińską Orlą Percią”.

Pierwsze urwiska i pierwsze emocje, pojawiają się na Białych Skałach (749 m n.p.m.) i Ociemnym Wierchu (740 m n.p.m.). Ociemny Wierch opada do doliny Pienińskiego Potoku stromą ścianą mającą 20 metrów wysokości. O godzinie 13.45 schodzimy z Ociemnego Wierchu kamiennymi stopniami na przełęcz Burzana (724 m n.p.m.).

Sokola Perć.
Pierwsze emocje.

Widok z Sokolej Perci na Masyw Trzech Koron.
Widok z Sokolej Perci na Masyw Trzech Koron.

Wąska grań Pieninek.
Wąska grań Pieninek.

Widok na Holicę.
Widok na Holicę.
Widok na Holicę.

Ociemny Wierch.
Ociemny Wierch.

Na zejściu z Ociemnego Wierchu.

Przełęcz Burzana jest częściowo zalesiona. Znajdują się na niej dwie zarastające polany. Wśród drzew stoi drewniana wiata dla turystów. Z Krościenka na przełęcz dochodzi zielony szlak. Osoby nieodporne na przepaście mogą z niego skorzystać. Ewentualnie można tym szlakiem pójść w przeciwnym kierunku omijając przepaście Czerteża (774 m n.p.m.). Zielony szlak trawersuje bowiem północne stoki Czerteża. Za Czerteżem wraca jednak na Sokolą Perć.

Zielony szlak to też z pewnością alternatywa ułatwiająca ucieczkę podczas załamania pogody. Nas jednak interesuje znakowana niebieska Sokola Perć. Przechodzimy zatem przez ciąg graniowych skałek, podciągając się i opuszczając na poręczach. Bez poręczy trudno byłoby przejść bezpiecznie, szczególnie dzisiaj kiedy skała jest wilgotna i śliska. Poza tym można przy nich oddać się bez reszty ekscytującym widokom, bez myślenia o tym, że znajdujemy się na krawędzi urwiska. A w dole widać już nitkę Dunajca osaczonego wyniosłymi wzniesieniami. Z prawej widoczne są Trzy Korony, bliżej zaś strzeliste wapienie Zamkowej Góry, stanowiące niegdyś podstawę i fundament niedostępnej warowni. Opuszczamy długą i wąską, kilku wierzchołkową grań Czerteża i przechodzimy na Czertezik (772 m n.p.m.).

Zarastająca polana na przełęczy Burzana.
Zarastająca polana na przełęczy Burzana.

Las.
Las.

Przełom Dunajca.
Przełom Dunajca.

Góra Zamkowa, a z tyłu po lewej Trzy Korony.
Góra Zamkowa, a z tyłu po lewej Trzy Korony.

Widok na masyw Holicy.
Widok na masyw Holicy.

Czerteż.
Czerteż.

Przełom Dunajca z Czerteża.
Przełom Dunajca z Czerteża.

Dunajec.
Dunajec.

Sokola Perć. Czerteż.
Sokola Perć. Czerteż.
Sokola Perć.

Czertezik jest podobnie ukształtowaną granią do Czerteża, ale nieco niższą. Jest drugim co do wysokości szczytem w Pieninkach po Czerteżu. Metalowe barierki i skalista, wąska grań znów eskalują emocje. Pogoda jednak doznaje przez chwilkę zawirowania. Pada kilka minut. Pieniny giną w cieniu chmury, lecz za niedługo przebijają się przez nią jak strzały promienie słoneczne. Wpadają między wzniesienia do ciasnej doliny Dunajca. Jakże ten Dunajec musiał się napracować, aby odnaleźć drogę dla siebie między gęsto usadzonymi wzniesieniami. Kluczy i wije się, i choć nurt jego wygląda dość leniwie, są na nim takie miejsca, gdzie wody płyną nerwowo, nierzadko tworząc na zakolach rzeki zdradliwe wiry. Wzbudzają respekt nawet u najbardziej doświadczonych flisaków. Cały spływ tratwami wiedzie od Sromowców Kąty do Szczawnicy lub Krościenka i liczy odpowiednio 18 lub 23 km. Spływ Dunajcem dostarcza bez wątpienia niepowtarzalnych wrażeń wizualnych. Ukazuje od wnętrza skalisty wąwóz z kilkuset metrowymi ścianami urwisk, gdzie wapienie tworzą unikalną kompozycję z zielenią lasów.

Czertezik (772 m n.p.m.).
Czertezik (772 m n.p.m.).

Strzały promieni słonecznych.
Strzały promieni słonecznych.

Feeria barw lasu.
Feeria barw lasu.

Widok na Sokolicę.
Widok na Sokolicę. Z lewej zalesiony szczyt Holicy.

Deszcz tak jak nagle przyszedł, tak szybko też odchodzi. Barwy jesieni w blasku promieni słonecznych znów robią się żywe. O godzinie 14.40 schodzimy z Czertezika na przełęcz Sosnów (650 m n.p.m.). Wraca tu wspomniany zielony szlak. Przed nami wznosi się już tylko słynna Sokolica. Pólnocne stoki Sokolicy zarośnięte są lasem bukowo-jodłowym, lecz południowe stoki opadają już niemal pionowo w 310-metrową przepaść do Dunajca. Najwyższy niemal pionowy uskok Sokolicy ma 100 metrów wysokości. W 1880 roku o Sokolicy pisała prasa: „Tylko osoby silne, umiejące dobrze chodzić po górach wdzierają się na Sokolicę”.

Od naszego niebieskiego szlaku prowadzi na szczyt ścieżka ubezpieczona metalowymi poręczami. Wstęp na szczyt jest płatny, ale jak ktoś już kupił tego samego dnia bilet na Trzy Korony, to nie musi już go kupować tutaj. W podejściu pokonujemy około 40 metrów różnicy wysokości i o godzinie 14.55 stajemy na wierzchołku Sokolicy 747 m n.p.m.). Na szczycie oprócz ekscytującej panoramy zobaczyć można reliktowe sosny, z których najstarsze liczą sobie po około 550 lat. Są niskie i przedziwnie powykręcane, zadziwiające, a szczególnie ta najsłynniejsza, uczepiona korzeniami w wapiennej skale i pochylona nad urwisko przełomu Dunajca. Sosny te są najstarszymi sosnami zwyczajnymi na obszarze Polski i są pozostałością dawnych lasów porastających Pieniny w okresie ostatniego zlodowacenia.

Reliktowa sosna.
Reliktowa sosna.

Sokolica.
Sokolica.

Reliktowa sosna.
Reliktowa sosna.

Przełom Dunajca z Sokolicy.
Przełom Dunajca z Sokolicy.

Tratwy flisackie.
Tratwy flisackie.

Widok na dolinę Potoku Pienińskiego.
Widok na dolinę Potoku Pienińskiego. Z lewej widać skały Góry Zamkowej.

Widok z Sokolicy na Trzy Korony.
Widok z Sokolicy na Trzy Korony. Z lewej dolina Potoku Pienińskiego.

Okrąglica.
Okrąglica.

Trzy Korony.
Trzy Korony.

Pieninki.
Pieninki.

O godzinie 15.30 schodzimy z Sokolicy i wracamy na niebieski szlak. Odtąd już tylko mamy w dół, trochę zakosami, niekiedy jeszcze po skałkach, ale już bez żadnych ekspozycji. Wkrótce przechodzimy skrajem polany z widokiem na dalszą część Pienin, położonych po drugiej stronie Dunajca. Potem mamy kolejną polanę z widokiem na Szczawnicę i dolinę Grajcarka rozdzielającą Pieniny i Beskid Sądecki.

Leśny stok Sokolicy.
Leśny stok Sokolicy.

Schronisko PTTK Orlica.
Schronisko PTTK Orlica.

Szczawnica i dolina Grajcarka.
Szczawnica i dolina Grajcarka.

Kończy się nasza wędrówka, jakże dzisiaj urozmaicona. Trzy pasemka w Pieninach Właściwych wyraźnie wyodrębniają się i różnią od siebie. Jakże różnią się Pieniny Czorsztyńskie od Pieninek, czy też każde z tych pasemek od Masywu Trzech Koron. Do tego dołożyć trzeba olśniewającą jesienną przyrodę, która w Pieninach Właściwych ujmuje największą paletą barw.

O godzinie 16.05 docieramy nad brzeg Dunajca. Na drugą stronę rzeki przedostaniemy się na łodzi flisackiej przewozu promowego. Stamtąd Drogą Pienińska w kilka minut dotrzemy do Szczawnicy. W Szczawnicy kończy się nasza wycieczka.

Przeprawa promowa.
Przeprawa promowa.

Dunajec.
Dunajec.

Bogactwo barw, mgły, chmury i słońce przeplatające się na niebie oraz niezapomniane wrażenia - to właśnie trwa cudowna jesień w Pieninach. Myli się każdy kto sądzi, iż jesień to deszcz i plucha. Przeżyliśmy dzisiaj coś wspaniałego, bo w górach jesień to niezwykły czas, który cieszy oko i uspokaja duszę.


Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas