Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niedzica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niedzica. Pokaż wszystkie posty
Są piękne o każdej porze roku, ale jak wszyscy powiadają - najpiękniejsze bywają jesienią. Są wyjątkowe w całych Karpatach. Ich osobliwość stwarza wiele problemów geologom, próbującym wyjaśnić ich ewenement w całej geologii Karpat. Przyciągają krajobrazowością, a także bogactwem przyrodniczym, zarówno zróżnicowaną szatą roślinną jak też pięknymi formami skał jurajskich odpornych na wietrzenie. Stanowią pas skałek wapiennych pojawiających się i znikających na całej długości Karpat, od okolic Wiednia, aż po Karpaty Marmaroskie w Rumuni. Pas ten zwany jest Pienińskim Pasem Skałkowym. W południowej Polsce i północnej Słowacji tworzy on niewielki łańcuch górski o nazwie Pieniny. W granicach Polski ma on około 50 km długości i do 6 km szerokości i dzieli się na trzy pasma. Przed nami trzy dni, które przeznaczamy na to, aby je przemierzyć i zobaczyć wtedy, gdy ubiera je Pani Jesień.

TRASA:
Dursztyn (661 m n.p.m.) czerwony Żar (883 m n.p.m.) czerwony Przełęcz Przesła (681 m n.p.m.) czerwony Cisówka (725 m n.p.m.) czerwony Niedzica-Zamek (556 m n.p.m.)

OPIS:
Pieniny Spiskie

Godzina 9.30. Dursztyn. Tutaj zaczynamy obok kościoła św. Jana. Został wybudowany w latach 80-tych XX wieku w miejscu kaplicy z 1899 roku. Wystaje ponad zabudowania wsi smukłą wieżą nakrytą spiczastym hełmem. Dursztyn (słow. Durštín, węg. Dercsény, niem. Dürrenstein) liczy sobie około 500 mieszkańców, którzy zachowali gwarę spiską, zbliżoną do podhalańskiej. Kiedyś wieś podlegała zamkowi Niedzica, władanemu przez węgierskich możnowładców. Po likwidacji węgierskich folwarków dworskich na początku ubiegłego wieku tereny łąk znajdujące się za wsią, rozciągające pod najwyższymi wzniesieniami Pienin Spiskich wykupili górale z Jurgowa. Odtąd stały się pastwiskami dla stad owiec, które przepędzili tutaj z hal tatrzańskich, które zostały zlikwidowane w 1902 roku przez księcia Christiana Hohenlohego. Górale z Jurgowa zaczęli więc gospodarzyć na tych halach nazywając je Dworskimi, ale też wkrótce Jurgowskim Halami. Stanęły na nich budynki pasterskie zwane do dziś Jurgowskimi Stajniami. Stoją do dziś ich pozostałości, choć pasterstwo na tych terenach nie jest już tak intensywne jak kiedyś.

Jurgowskie Hale.
Jurgowskie Hale. Z lewej widać zalesione wzniesienie Gajnej Skały.

Jurgowskie Stajnie.
Jurgowskie Stajnie.

Dolina pokryta halami i otoczona pagórami wzniesień przyciąga estetyką krajobrazową. Porywa nas urokiem i chyba dlatego zmierzamy ku niej utwardzoną drogą, która w dali opada nieco stromiej, umykając naszym oczom. Z lewej mamy stożkowe zalesione wzniesienie Gajnej Skały (782 m n.p.m.). Z prawej rozległe wierzchowiny wzniesień Zamagurza Spiskiego. Potok płynący doliną, którą mamy przed sobą stanowi umowną granicę oddzielającą Pieniny Spiskie i Zamagurze Spiskie. Jego źródła znajdują się miedzy wzniesieniami przed nami. Wypływa z wysokości około 740 m n.p.m., gdzie spotykają się cieki spływające z Żaru (883 m n.p.m.) i Czarnej Góry (805 m n.p.m.). W najniższym położeniu przecinamy bród potoku, który skręca na północ i przebija przełomem zwanym Piekiełko ciąg pienińskiego grzbietu oddzielając Gajną Skałę od głównego grzbietu z najwyższym szczytem Pienin Spiskich.

Na wysokości Piekiełka podchodzimy bliżej grzbietu i idziemy dalej w sąsiedztwie jego stromych stoków. Nabieramy wysokości, ale dość spokojnie, aż do czasu kiedy zostawimy za sobą Jurgowskie Stajnie. Szlak nagle ostro odchodzi na północ wprost na stromiznę. Początkowo mniejszą, ale niebawem bardzo ostrą. Błoto o konsystencji lepkiej gliny na które już wcześniej mogliśmy narzekać, teraz staje się istotnym utrudnieniem. Zaczyna się walka ze stokiem. Niektórzy, aby wygrać pojedynek z górą poświęcają swoje dotąd czyste portki i dłonie. Na kolanach, na czworakach, wszystko jedno jak, byle by w górę, piąć się co raz wyżej. Od nowa w górę, nawet gdy zjechałeś na pośladkach nieco w dół. Tuż przed grzbietem jest mniej błota, o wiele łatwiej zachować stabilność. Można nawet zatrzymać się i obrócić twarzą w stronę Tatr, których ośnieżone granie toną w chmurach.

Widok na Dursztyn z Jurgowskich Hal.
Widok na Dursztyn z Jurgowskich Hal.

Ostre podejście na grzbiet Żaru.
Ostre podejście na grzbiet Żaru.

Chmury kłębią są nad nami. Złowieszczą? Chyba nie. Gdyby nie grań Tatr widoki sięgałyby dalej. O godzinie 11.20 osiągamy grzbiet, który wznosi się na lewo w kierunku zachodnim. Jednak najwyższy punkt grzbietu znajduje się po drugiej stronie, tam gdzie grzbiet zdaje się nieznacznie opadać. Szczyt Żar znajduje się w odległości około 500 metrów na wschód. Zanim ruszymy w jego kierunku z fascynacją oddajemy się malowniczej panoramie. Po stronie północnej grzbiet bardzo urwiście opada w dół. Przez to drzewa nie stanowią z tej strony zwartej zasłony i widać przezeń szeroką dolinę Dunajca i początek rozlewającego się sztucznego Jeziora Czorsztyńskiego, przy którym widać zabudowania podhalańskiego Dębna ze słynnym XIV-wiecznym drewnianym kościółkiem św. Michała Archanioła, wpisanym w 2003 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO. To w jego wnętrzu ślub brali Janosik i Maryna, bohaterowie znanego serialu telewizyjnego. Bliżej nas widać Frydman, wieś równie starą co Dębno, zaliczaną do najbardziej atrakcyjnych wsi Podtatrza w Polsce. Pochodzi z przełomu XIII i XIV wieku. Nieco bardziej na wschód, po drugiej stronie Jeziora Czorsztyńskiego widać zabudowę wsi Maniowy, regularnie rozmieszczoną wzdłuż dróg. Stare Maniowy istniejące od średniowiecza znajduje się aktualnie pod wodą sztucznego jeziora. Kiedy zaplanowano budowę zapory i powstanie Jeziora Czorsztyńskiego, w latach 70-tych zaczęto przesiedlać ludzi ze wsi do nowej lokalizacji, tej, którą teraz widzimy. Ostatni mieszkańcy przenieśli się w roku 1995, zaś starą wioskę wyburzono, aby oczyścić dno przyszłego jeziora. Starzy mieszkańcy z sentymentem wracali do starej wsi, choć nie było w niej prądu, ani bieżącej wody. Co jakiś czas podczas prowadzenia prac konserwacyjnych zapory, gdy obniżany jest poziom wody w jeziorze można jeszcze zobaczyć fundamenty domów starej wsi. Górale jednak wiedzą, że zapora jest potrzebna. Przekonali się o tym po raz pierwszy w 1997 roku, gdy zapora i utworzone jezioro uratowały większość wsi z regionu przed wielką powodzią.

Ruszamy grzbietem na wschód. Wędrówka jest jak sielankowy spacer. Momentami słońce przebija się przez warstwę chmur barwiąc łuki tęczy, lecz nie pada. Są takie chwile, kiedy wydaje się, że zacznie, ale spada tylko kilka kropel. W miarę przemierzania grzbietu zasłaniają się lasem widoki na południe, ale odsłaniają na północ, na wał Gorców (podobnie jak Tatry szczyty Gorców nikną w chmurach).

Tatry.
Tatry.

Tęcza.
Słońce przebija się przez warstwę chmur barwiąc łuki tęczy.

Widok na południowy zachód.
Widok na południowy zachód.

Widok na północny zachód.
Widok na północny zachód.

Przed samym szczytem przechodzimy obok osobliwości znajdującej się bezpośrednio przy szlaku. Trzeba uważać, bo jest to dziura w skale, które wylot znajduje kilka metrów niżej. Jest tablica ostrzegająca „Dziura Mutiego – Uwaga wlot!!”. Dziura kominem opada do niewielkiej groty, z którą wiązane są legendy o ukrytych skarbach Janosika.

Na kilka minut przed dwunastą docieramy na szczyt Żar (883 m n.p.m.), najwyższą kulminację Pienin Spiskich. Stoi na niej niedawno wybudowana wieża, a może raczej taras widokowy. Niestety, jest niewysoka. Drzewa zasłaniają szczelnie widoki, za wyjątkiem jedynie strony północnej. Po chwili idziemy dalej. Schodzimy szerszą drogą, spokojnie opadającym grzbietem.

Dziura Mutiego.
Dziura Mutiego.

Szczyt skały nad Dziurą Mutiego.
Szczyt skały nad Dziurą Mutiego.

Żar (883 m n.p.m.).
Żar (883 m n.p.m.).

Zejście ze szczytu Żar.
Zejście ze szczytu Żar.

Początek Jeziora Czorsztyńskiego.
Początek Jeziora Czorsztyńskiego.

Pół godziny marszu od szczytu Żar i wchodzimy na rozległą, widokową polanę. Jeśli ktoś się tutaj zagapi, albo zagada z pewnością skieruje się za biegiem drogi w niewłaściwym kierunku, podczas, gdy szlak wprowadza z powrotem do lasu. Zostajemy na polanie na dłużej, bo jest na niej po prostu ślicznie. W Pieninach Spiskich i otaczającym krajobrazie dominuje zieleń. Barwy jesieni są nieśmiałe, choć wyraźnie zauważalne. Największe jednak widowisko czynią chmury, w których tworzą się szczeliny odsłaniające błękitne niebo. Toczy się bitwa o niebo. Kto ją wygra słońce, czy chmury?

Polana na którą weszliśmy przed chwilą nazywa się Wapienne. Ma też drugą nazwę Wapienne Pastwiska. Rozciąga się na wysokości 750-825 m n.p.m. Z polany mamy wyśmienity widok na południe, m.in. na postrzępione granie Tatry, łagodne wzniesienia Magury Spiskiej. Schodząc trochę po lewej zobaczymy efektowne baszty skał tworzących Trzy Korony, a bliżej widzimy zalesione kopki dające zaczątek Pieninom Właściwym. Nie chce się opuszczać polany, ale odpoczynku już wystarczy. Za znakami czerwonego szlaku o godzinie 12.55 opuszczamy Wapienne Pastwiska i wchodzimy do lasu.

Wapienne Pastwiska.
Wapienne Pastwiska.

Wapienne Pastwiska.
Wapienne Pastwiska.

Wapienne Pastwiska.
Wapienne Pastwiska.

Tatry z Polany Wapienne.
Tatry z Polany Wapienne.
Tatry z Polany Wapienne.

Pieniny Właściwe z Polany Wapienne.
Pieniny Właściwe z Polany Wapienne.
Pieniny Właściwe z Polany Wapienne.

Droga jest coraz bardziej błotnista i śliska. Dziwne jest to błoto, gliniaste, lepiące się do butów. Schodzimy stromo po północnym stoku znacznie wytracając wysokość. Wkrótce droga stabilizuje się, wiedzie znów płasko na wschód. Błota jednak nie ubywa, ale to przecież jesień, a taka jest przecież aura jesienna. Paprocie zaczęły już intensywnie rudzieć. Przerzedziły się ich pola. Znika z oczu bogactwo roślinności, która powoli przysypia, zanim zaśnie na dłużej pod białym puchem. O godzinie 13.20 przechodzimy przez Przełęcz Przesła, którą przecina żółty szlak łączący Łapsze Niżne i Falsztyn. Na przełęczy wchodzimy na szutrową drogę. Skręcamy na niej w prawo i idziemy nią w górę, wchodząc trawersem na północne stoku Barwinkowej Góry (725 m n.p.m.). Czerwony szlak, którym podążamy schodzi w pewnym momencie nieco wyżej na zalesione stoki tej góry. Znaki odejścia szlaku nie są zbyt dobrze widoczne. Można jednak iść dalej szutrową drogą, bo za Barwinkową Górą czerwony szlak powraca, ale tylko na moment, bo znów odchodzi i przez jakiś czas idzie lasem równolegle do drogi.

Paprocie malowane barwami jesieni.
Paprocie malowane barwami jesieni.

Błotnisty szlak.
Błotnisty szlak.

Przed nami wzniesienie Cisówki.
Przed nami wzniesienie Cisówki.

Docieramy przed wzniesienie Cisówki (777 m n.p.m.), do miejsca, gdzie szutrowa droga zaczyna ewidentnie opuszczać grzbiet i schodzi w dół. Znaki szlaku kierują na drugą stronę grzbietu. Odpoczywamy tutaj chwilkę, do czternastej dwadzieścia.

Leśną dróżką obchodzimy wierzchołek Cisówki od północy. Wchodzimy na ciąg widokowych polan. Kropnęło z nieba, ale krótko, tak krótko, że nawet nie zdążamy dojść pod zadaszenie pobliskiej chatki letniskowej mimo niewielkiej odległości. Rosną przed nim zimowity jesienne (Colchicum autumnale), często mylone z krokusami. Są pięknym akcentem kolorystycznym na przygasającej zieleni łąk. Jednak te urocze liliowe kwiaty jakby na przekór swemu pięknu, są bardzo trujące dla zwierząt i człowieka. Zwierzęta instynktownie ją omijają, zarówno świeżą, jak i suszoną w sianie. U człowieka po 4-5 godzinach od spożycia powoduje trudności w przełykaniu, mdłości i wymioty, ostrą biegunkę, obniżenie temperatury ciała i ciśnienia krwi, a na końcu w wyniku paraliżu oddechowego może prowadzić do śmierci.

Wchodzimy na ciąg widokowych polan.
Wchodzimy na ciąg widokowych polan.

Chatka letniskowa.
Chatka letniskowa.

Zimowit jesienny (Colchicum autumnale).
Zimowit jesienny (Colchicum autumnale).

Młodniki.
Młodniki.

Widok na Jezioro Czorsztyńskie i Pasmo Lubania.
Widok na Jezioro Czorsztyńskie i Pasmo Lubania.

O piętnastej wychodzimy na dobre z lasu. Idziemy trawiastym stokiem opadającym do doliny Dunajca, gdzie pokazuje się wieżyczka niedzickiego zamku. Z lewej, po drugiej stronie zbiornika czorsztyńskiego stoją ruiny zamku czorsztyńskiego. Zamek w Czorsztynie wzniesiono w XIV wieku na wyniosłym wzgórzu nad Dunajcem. Obecnie piętrzy się nad lustrem Jeziora Czorsztyńskiego. Według przekazów Długosza jego właścicielem w roku 1246 był Piotr Wydżga herbu Janina, szlachcic ziemi krakowskiej, później krzyżowiec, będący również właścicielem zamku Rytra, Łącka oraz zamku Lemiesz. Współcześni historycy jednak inaczej wiążą początki zamku, identyfikując ją z warownią o nazwie Wronin, strzegącej niegdyś południowej granicy Polski. Taką funkcje pełnił ten zamek, który w czasach Kazimierza Wielkiego stał się jednym z ważniejszych założeń obronnych kraju, a to z uwagi na położenie przy rozwidleniu szlaków handlowych, w tym ważnej drogi handlowej i dyplomatycznej na Węgry. Zamek w Czorsztynie pełnił również funkcję komory celnej, a później siedziby starostów. Zaczął podupadać po spustoszeniu dokonanym przez wojska kozackie w latach 1734-1735, co przyspieszyło uderzenie pioruna w 1790 roku, w wyniku którego spłonęło zadaszenie zamku.

Lubań.
Dwuwierzchołkowy Lubań.
Dwuwierzchołkowy Lubań.

Przed nami pasmo Pienin Właściwych.
Przed nami pasmo Pienin Właściwych.
Przed nami pasmo Pienin Właściwych.

Schodzimy do Niedzicy.
Schodzimy do Niedzicy.

Tymczasem aura funduje nam niecodzienny spektakl, a rozległe łąki sprzyjają w jego podziwianiu. Na południu słońce rozjaśnia malownicze fałdy wzniesień. Przepływają po nich cienie chmur niesionych wiatrem. Po przeciwnej stronie na północy i zachodzie widać jeno tylko ciemny mrok, który zbliża się ku nam. Nikną pod tumanem Gorce. Czy nas oszczędzi? Choć instynkt naciska by uciekać choćby do niedzickiego zamku - stoimy, gdyż kontrastowość zjawisk po obu stronach grzbietu jest niezwykła. Nad Jeziorem Czorsztyńskim po raz kolejny pojawia się barwna tęcza. Trudno powiedzieć ile to już razy pojawiała się dzisiaj i znikała.

Ulewa przemknęła obok nas. Troszkę pokropiło tylko nasze głowy, gdy o szesnastej wchodzimy między budynki Niedzicy. Przed karczmą „Hajduk” na szosie skręcamy w prawo. Schodzimy w dół zaglądając na dziedziniec zamku „Dunajec”. Po za sezonem od 1-ego października do 30-ego kwietnia zwiedzanie zamku możliwe jest w godzinach od 9:00 do 15:30.

Od strony Gorców nadchodzi ciemny mrok.
Od strony Gorców nadchodzi ciemny mrok.

Jezioro Czorsztyńskie.
Chmury jednak przechodzą bokiem.

Tęcza.
I znów pokazuje się tęcza.

Wkrótce znad Gorców napływają co raz jaśniejsze chmury.
Wkrótce znad Gorców napływają co raz jaśniejsze chmury.

Po drugiej stronie zbiornika czorsztyńskiego widać ruiny Zamku w Czorsztynie.
Po drugiej stronie zbiornika czorsztyńskiego widać ruiny Zamku w Czorsztynie.

Zamek w Czorsztynie.
Zamek w Czorsztynie.

Zbiornik wyrównawczy z zaporą w Sromowcach.
Zbiornik wyrównawczy z zaporą w Sromowcach.

Tatry.

Naprzeciw Zamku w Czorsztynie, po drugiej stronie Dunajca stanął w początkach XIV wieku Zamek w Niedzicy. Najprawdopodobniej został wzniesiony przez Kokosza Berzeviczego, zadaje się tak jak czorsztyński zamek, czyli na miejscu wcześniejszej budowli obronnej. Nazwany został zamkiem „Dunajec”. Taka nazwa pojawiła się w dokumencie 1325 roku. Zaczął pełnić funkcję węgierskiej strażnicy na granicy z Polską. W okresie średniowiecza i później w jego dobra wchodziło całe Zamagurze Spiskie. Zamek ten zmieniał bardzo często właścicieli. Wszyscy pochodzili z węgierskich rodów, nawet po I wojnie światowej, gdy znalazł się na terytorium Polski jego właścicielem był węgierski ród Salomonów, aż do 1945 roku. Jedną z tajemnic, jaką kryje Zamek „Dunajec” jest odnalezione, podobno tuż po II wojnie światowej, inkaskie kipu, które zawiera ponoć informacje o ukrytym skarbie.

Zamek Dunajec w Niedzicy.
Zamek Dunajec w Niedzicy.
Zamek Dunajec w Niedzicy.

Zamek Dunajec w Niedzicy.
Zamek Dunajec w Niedzicy.

Zamek Dunajec w Niedzicy.
Dziedziniec zamkowy.

Schodzimy na zaporę, która opiera się o Pieniny Spiskie i Pieniny Właściwe, rozciągając się na długości 404 metrów. Zapora potrafi utrzymać zbiornik 232 mln m³ wody (normalnie 168,6 mln m³). Poniżej zapory Zbiornika Czorsztyńskiego znajduje się drugi, znacznie mniejszy Zbiornik Sromowski pełniący rolę zbiornika wyrównawczego dla zbiornika Czorsztyńskiego. Najważniejszą funkcją obu zbiorników jest wspomniana wcześniej ochrona przeciwpowodziowa doliny Dunajca, ale też ważną funkcją jest produkcja energii elektrycznej. Stwarza też większe możliwości rekreacji i wypoczynku. Na pewno tak duży zbiornik wodny wpływa też na lokalny mikroklimat, ale za wcześnie jeszcze, aby oceniać z jakim skutkiem.

Zapora w Niedzicy.
Zapora w Niedzicy.

Poniżej zapory w Niedzicy.
Poniżej zapory w Niedzicy.

Odjeżdżamy do Sromowców Wyżnych do „Orlego Gniazda”, gdzie założyliśmy bazę wypadową. To jedna z tych wsi, które zespalają się z dziejami ziemi pienińskiej. Jest to jedna z najstarszych osad u stóp Pienin, która w swych początkach nosiła nazwę Przekop. Dzisiaj Sromowce Wyżne są jednym z najlepszych miejsc, by ruszyć na pienińskie szlaki. Znajduje się tu też początkowa przystań spektakularnego spływu z flisakami Przełomem Dunajca.

Wieczorem spotykamy się przy ogniskowej biesiadzie. Jakiż będzie dzień jutrzejszy? Czy też taki wyśmienity jak ten który jest za nami? Zastanawiamy się, co też Pani Jesień nam jutro zaoferuje, lecz odpowiedzi nie odnajdziemy, dopóty, dopóki znów nie wyruszymy na pieniński szlak.


GALERIE FOTOGRAFICZNE:
Pastwiska Wapienne

Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas