Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lubomir. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lubomir. Pokaż wszystkie posty
Katarzynki i Andrzejki
Schyłek jesieni. Jakże inaczej wygląda ona teraz, niż wtedy gdy zaczynała się. Przedtem barwna, a teraz naga przyroda dominuje. Wydawać by się mogło, że obumarła, ale w rzeczywistości tylko zwolniła by wzmocnić się dla zachowania życia i przetrwania nadchodzącego okresu. Do snu zimowego sposobią się również niektóre zwierzęta.

Schyłek jesieni, to ustanie prac polowych i długie wieczory, tym samym to chyba najwłaściwszy czas na przemyślenia nad przyszłością. Duchy błąkające się wówczas, jeszcze przed okresem adwentowym miały im sprzyjać oraz wróżbom zaklętym w cieniu rzucanym przez figury z zakrzepłego wosku i innym. Przepowiadały one co przyniesie kolejny rok, ale też całe życie w zakresie miłości i małżeństwa. Na poznanie przyszłego losu w tym względzie pozwalają dwie magiczne noce. Dla kawalerów jest to wigilia św. Katarzyny Aleksandryjskiej przypadająca na noc z 24 na 25 listopada, zaś dla panien - noc z 29 na 30 listopada, czyli wigilia św. Andrzeja. W te dwie noce można odkryć tajemnice pomyślności życiowej oraz tego kiedy i z kim przyjdzie dzielić przyszłe życie.

Schyłek jesieni. Nastały długie wieczory. Zaskakująca pierwsza zimowa biel, która pokryła górskie lasy, płaje i ścieżki. Pierwsze mrozy oszroniły resztki liści na drzewach. Kolejny dzień wędrówki. Jak zwykle w pewnym momencie zatrzymaliśmy się, tym razem poszukując ciepła w drewnianym szałasie, gdzie rozpaliliśmy ognisko i wrzuciliśmy coś na ruszt.

Takie chłodne dni skupiają ludzi. Ciepło emanujące z płomieni ogniska przyciąga. Ludzie poszukują tej najważniejszej największej przyjaźni, szczęśliwej miłości w swoim życiu. Wedle dawnych tradycji jest najlepsza pora ku temu, bo ponoć wtedy uchylają się drzwi ukazujące rąbek przyszłości o czekającym losie i o tym kimś, z kim będziemy ten los dzielić. Współczesność odeszła jednak nieco od tradycji, skupiając się wyłącznie przy wigilii świętego Andrzeja, która niegdyś była czasem przepowiedni zastrzeżonym wyłącznie dla panien. Stare porzekadło dotyczące nocy z 29 na 30 listopada oznajmia: „Na św. Andrzeja dziewkom z wróżby nadzieja”. Panowie zaś w większości już nie pamiętają, że ich czas, który mógł im powiedzieć coś o przyszłości, to noc z 24 na 25 listopada, czyli wigilia św. Katarzyny Aleksandryjskiej. W tą właśnie noc kawalerom mogła przyśnić się przyszła narzeczona, partnerka na życie. Stare porzekadło mówi: „Święto Katarzyny - pod poduszką są dziewczyny”, bo wystarczy włożyć pod poduszkę jakiś dziewczęcy przedmiot, może część garderoby, albo ptasie pióro, które sprowadzało taki proroczy sen. Można też pod poduszkę włożyć karteczki z żeńskimi imionami, albo pierwszymi literami tych imion, z których po przebudzeniu jedną należy wylosować.

Czary mary, wosku lanie, co ma stać się, niech się stanie!

Czary mary, wosku lanie, co ma stać się, niech się stanie!
Czary mary, wosku lanie...
Sposobów na uzyskanie wróżb jest wiele, o różnym stopniu konkretyzacji wróżb. Użyliśmy różnych akcesoriów by zerknąć ku przyszłości: szpilek prawdy, płomieni zapałek, karteczek marzeń. Jednak najbardziej znaną od wieków formą wróżenia jest lanie wosku przez ucho od klucza, który otwiera i zamyka sekretne zakamarki losu: - Czary mary, wosku lanie, co ma stać się, niech się stanie!

Czary mary, wosku lanie, co ma stać się, niech się stanie!
...co ma stać się, niech się stanie!

Klucz, jako symbol tajemnic ma wyjątkową, wróżebną moc. Na odlane bryły rzucaliśmy światło, by powstał cień opowiadający o czekającej przyszłości. Każdy kto tego dnia dotarł z nami na Kudłacze mógł spojrzeć na to co go czeka, o ile oczywiście nie bał się tego. Ludzie czasem zarzucają, że interpretacja takiej wróżby może być nader różnorodna i prowadzić do zgoła odmiennych wniosków, bo przecież człowiecza wyobraźnia jest wyjątkowo rozległa. Zazwyczaj tak jest, jednak tego dnia był z nami ktoś wyjątkowy, kto ponad wszelaką wieloznaczność rozwiewał wątpliwości wskazania cienia przyszłości. Nie uwierzycie, ale podczas tego niecodziennego spotkania była z nami znana szeroko i utalentowana wróżka Valdi.

Była z nami! Znana szeroko, niezwykle utalentowana wróżka Valdi.
Była z nami! Znana szeroko, niezwykle utalentowana wróżka Valdi.

…A jeśliby, ktoś mimo to miał jakieś wątpliwości, to jeszcze tego samego dnia, wieczorem, gdy słońce zagasło nad Beskidami, mógł spojrzeć na dzisiejsze niebo… na gwiazdy i planety, szukając w nich potwierdzenia przepowiedni.


Rezerwat Zamczysko nad Rabą.
Podejście na Czupel.
Gaiki.
Przełęcz U Panienki.
Stok Hrobaczej Łąki.

Listopad

Złote, żółte i czerwone
opadają liście z drzew,
zwiędłe liście w obcą stronę
pozanosił wiatru wiew.

Nasza chata niebogata,
wiatr przewiewa ją na wskroś,
i przelata i kołata,
jakby do drzwi pukał ktoś.

W mokrych cieniach listopada
może ktoś zabłąkał się?
Nie, to tylko pies ujada.
Pomyśl także i o psie.

Strach na wróble wiatru słucha,
sam się boi biedny strach,
dmucha plucha-zawierucha,
całe szyby stoją w łzach.

Jakiś wątły wóz na szosie
ugrzązł w błocie aż po oś,
skrzypią, jęczą w deszczu osie,
jakby właśnie płakał ktoś.

Mgły na polach, ciemność w lesie,
drga jesieni smutny ton,
przyjdzie wieczór i przyniesie
sny i mgły, i stada wron.

Wyjść się nie chce spod kożucha,
blady promyk światła zgasł,
dmucha plucha-zawierucha,
zimno, ciemno, spać już czas.

Jan Brzechwa


7
 MAŁY SZLAK BESKIDZKI
 przez cztery pory roku z polskimi zwyczajami ludowymi w tle
Jesień

TRASA:
Myślenice (283 m n.p.m.) Uklejna (680 m n.p.m.) Śliwnik (618 m n.p.m.) Działek (622 m n.p.m.) Schronisko PTTK Kudłacze (730 m n.p.m.) Łysina (891 m n.p.m.) Trzy Kopce (894 m n.p.m.) Lubomir (904 m n.p.m.) Przełęcz Jaworzyce (579 m n.p.m.)


OPIS:
Ponad 200 lat temu koryto Raby znajdowało się blisko stoków Chełmu i Uklejny. Obecne utworzyło się po powodzi w 1813 roku. Po przekroczeniu Raby w Myślenicach skręcamy w prawo na ulicę Zdrojową, a potem na pierwszą odchodzącą w lewo - ulicę Zamkową. Dochodzimy na skraj lasu rosnącego na stromym zboczu góry Uklejna.

O godzinie 8.00 rozpoczynamy podejście. Wkraczając do lasu, wchodzimy jednocześnie do rezerwatu „Zamczysko nad Rabą”, chroniącego fragment naturalnego lasu świerkowo-jodłowego i skupisko dziko rosnącego bluszczu, także ruiny zamczyska, a właściwie pozostałości baszty wartowniczej, która w XIII wieku strzegła kupców przemierzających dolinę Raby. Była to kiedyś wolnostojąca okrągła wieża, zbudowana z miejscowego kamienia. Miała u podstawy średnicę 10,2 metrów, a grubość jej murów przekraczała 4 metry. Otoczona była wałem ziemnym oraz drewnianą palisadą. Natomiast od strony zbocza Uklejny oddziałał ją rów. Najprawdopodobniej znajdowała się przy niej drewniana zabudowa gospodarcza, a całość otoczona była drewnianym częstokołem.

Ruiny baszty wartowniczej w rezerwacie „Zamczysko nad Rabą”.
Ruiny baszty wartowniczej w rezerwacie „Zamczysko nad Rabą”.

Uklejna nazywana była dawniej dawniej Oklejną. Obecna jej nazwa pochodzi od legendarnego zbójnika Ukleja, który miał kryjówki w okolicznych lasach i wąwozach. Podchodzimy na grzbiet góry rozgałęziającymi się dróżkami przez las jodłowy. Przecinamy poprzeczną drogę stokową i dalej wspinamy się tym razem przez las bukowy, aż w końcu po żmudnym podejściu osiągamy wypłaszczony grzbiet.

Podejście na grzbiet góry Uklejna.
Stok Uklejnej.

Podejście na grzbiet góry Uklejna.
Podejście na grzbiet góry Uklejna.

Główny wierzchołek góry Uklejna (680 m n.p.m.) znajduje się po drugiej stronie grzbietu. Z przeciwległej, zachodniej strony grzbietu stoi duży drewniany krzyż z Chrystusem postawiony we wrześniu 2015 roku. Na tabliczce zamontowanej przy cokole krzyża zacytowano słowa św. Augustyna: „Chcesz wiedzieć, ile warta jest twoja dusza? Spójrz na krzyż.” Można stąd zobaczyć poprzez wycięte drzewa Pogórze Wielickie z Jeziorem Dobczyckim. Przechodzimy płasko po grzbiecie góry, a następnie schodzimy na gruntową drogę, która z kolei o godzinie 9.30 doprowadza nas na przełęcz i skraj łąk przysiółka Scyrek, położonego na północno-wschodnim stoku.

Zachodni wierzchołek góry Uklejna.
Zachodni wierzchołek góry Uklejna.

Krzyż na zachodnim wierzchołku góry Uklejna.
Krzyż na zachodnim wierzchołku góry Uklejna.

Grzbiet Uklejny.
Grzbiet Uklejny.

Łąki przysiółka Scyrek.
Łąki przysiółka Scyrek.

Przysiółek Scyrek.
Przysiółek Scyrek.

Wchodzimy na Śliwnik (618 m n.p.m.), a z niego schodzimy na śródleśną polankę z niewielką kapliczką zawieszoną na drzewie oraz dużą figurą Chrystusa Frasobliwego, pięknie wyrzeźbioną w drewnie. Dołączają tutaj do naszego szlaku zielone znaki z Zarabia przechodzące przez Górę Chełm. Dalej obniżamy wysokość. Niebawem wychodzimy z lasu i pojawia się przed nami widok na masyw Kamiennika. Z prawej na grzbiecie głównym pasma Łysiny i Lubomira znajduje się stokowa Polana Kudłacze ze schroniskiem.

Szlak na Śliwniku.

Niewielka kapliczka na polanie pod Śliwnikiem.
Niewielka kapliczka na polanie pod Śliwnikiem.

Figura Chrystusa Frasobliwego z 1995 roku (fundacji Ferdynanda Rzeszutko).
Figura Chrystusa Frasobliwego z 1995 roku (fundacji Ferdynanda Rzeszutko)
na polanie pod Śliwnikiem.

O godzinie 10.00 mijamy z prawej kolejną kapliczkę z tabliczką wotywną. Od niej szlak znów nabiera wysokości wspinając się na nieduże wzniesienie Działka (622 m n.p.m.). Z niego krótko w dół na Przełęcz Granice (575 m n.p.m.), skąd w lewo odchodzi droga do Poręby wraz z zielonym szlakiem. My podążamy na wprost, na stoki Łysiny.

Najpierw przez widokową polanę Kolesne. Przy przejrzystym powietrzu na wschodzie widać z niej potężny masyw Kamiennika. Po przeciwnej stronie grzbietu widoczny jest Szczebel, a za nim na prawo Luboń Wielki. Zaś z lewej strony od Szczebla widoczny jest fragment grzebienia Tatr z Gerlachem, Batyżowieckim Szczytem, Kończystą, Gankiem i Wysoką.

Przełęcz między Śliwnikiem i Działkiem.
Przełęcz między Śliwnikiem i Działkiem.

Figura wotywna.
Figura wotywna.

Przed nami Działek (622 m n.p.m.).
Przed nami Działek (622 m n.p.m.).

Przysiółek Malinów na stokach Działka.
Przysiółek Malinów na stokach Działka.

Borkówka.
Borkówka.

Borkówka.
Borkówka.

Przed lasem szlak odchodzi w prawo i trawersuje zbocze, wpierw leśną drogą, a później kamienistą dróżką. Na skraju Polany Kudłacze skręcamy ostro na lewo. Z prawej strony w górnych partiach polany widoczne jest drewniane ogrodzenie. Wkrótce docieramy do niego.

Drewniane ogrodzenie otacza niewielki teren prywatny, a wyżej ogólnodostępny teren Schroniska PTTK na Kudłaczach. Wchodzimy do niego o godzinie 10.45. Polana Kudłacze słynie z pięknej panoramy. Dzisiaj powietrze jest silnie zamglone, ale w inne dni zobaczyć z niej można ładną panoramę. Patrząc na południowy zachód widoczna jest Dolina Krzczonówki, a na jej przedłużeniu masyw Babiej Góry. Po lewej ponad tą doliną wznosi się masyw Zembalowej, zaś po prawej masyw Kotonia, a za nim Koskowej Góry. Po prawej stronie od Kotonia mamy dolinę Trzebuńki, a dalej na prawo Pasmo Babicy.

Kapliczka przy drodze podejściowej do schroniska na Kudłaczach.
Kapliczka przy drodze podejściowej do schroniska na Kudłaczach.

Kapliczka na skraju polany Kudłacze.
Kapliczka na skraju polany Kudłacze.

Na skraju polany Kudłacze.
Na skraju polany Kudłacze.

Szron.
Szron.

Schronisko PTTK na Kudłaczach (730 m n.p.m.).
Schronisko PTTK na Kudłaczach (730 m n.p.m.).

Z Valdim.
Z Wróżką Valdi.
Schronisko PTTK na Kudłaczach leży na wysokości 730 m n.p.m. Przed schroniskiem stoją ławy i ławki. Jest też miejsce do zapalenia ogniska, a w razie deszczu można zapalić ognisko również w dostosowanym do tego obszernym szałasie. Przed południem opuszczamy wnętrze schroniska i przenosimy się do tego szałasu. Zwalniamy tym samym miejsce innym turystom, którzy od kilkunastu minut czekają pod drzwiami schroniska, bo nasza liczna grupa wypełniła każdy wolny skrawek podłogi w schronisku. W szałasie płonie już ognisko rozniecone przez Ryśka. Ruszt gotowy. Wróżka Valdi też... a więc co czeka nas w przyszłym roku?... Gdziekolwiek rzuci Cię los, zawsze traktuj to jako szansę, a nie jako przeszkodę - głosi jedna z życiowych dewiz. Katarzynki i Andrzejki - magia wróżb trwa do 13.30.




Szałasowy ogień.
Szałasowy ogień.

Spod schroniska wspinamy się na wierzchołek Łysiny, momentami dość stromo. Niedaleko od wierzchołka na lewo odchodzi ścieżka prowadząca do symbolicznej mogiły partyzanckiej. Powyżej tej ścieżki znajdowała się leśna baza zgrupowania AK „Kamiennik”. Czerwony szlak przechodzi obok zalesionego wierzchołka Łysiny, po jego północno-wschodniej stronie. Informuje o tym kartka na drzewie ze strzałką wskazującą nieoznakowaną ścieżkę na wierzchołek Łysiny (891 m n.p.m.) ze słupkiem pomiarowym, znajdujący się 50 metrów na zachód. Pod szczytem Łysiny dołącza do nas żółty szlak z Przełęczy Suchej, na której podczas II wojny światowej odbywały się przeglądy licznych w tym rejonie oddziałów partyzanckich oraz msze polowe.

Podejście na Łysinę.
Podejście na Łysinę.

Symboliczna mogiła partyzantów poległych we wrześniu 1944 roku.
Symboliczna mogiła partyzantów poległych we wrześniu 1944 roku.

Pod szczytem Łysiny.
Pod szczytem Łysiny.

Za Łysiną mijamy niewielką przełęcz. Przez moment po lewej, na wschodzie otwiera się widok ukazujący obniżenie Wiśniowej. Jest to pas startowy paralotniarzy. Pod warstwą chmur znajdują się zabudowania wsi Lipnik i Wiśniowej. a dalej pasmo Ciecienia w Beskidzie Wyspowym. Chwilę pozostajemy tutaj, a następnie przechodzimy niepozorny wierzchołek Trzech Kopców (894 m n.p.m.). Wygodną leśną dróżką schodzimy na polanę, a z niej wspinamy się na najwyższy szczyt Pasma Lubomira i Łysiny i całego Beskidu Makowskiego - Lubomir (904 m n.p.m.). Zdobywamy go o godzinie 14.30. Wchodzimy z wizytą do obserwatorium astronomicznego.

W drodze na Trzy Kopy.
W drodze na Trzy Kopy.

Trzy Kopce. Droga w lewo prowadzi na startowisko paralotniarzy.
Trzy Kopce. Droga w lewo prowadzi na startowisko paralotniarzy.

Stok Trzech Kop.
Wschodni stok Trzech Kop.

Trzy Kopce - wschodnie stoki.
Trzy Kopce - wschodnie stoki.

I co stąd widać.
I co stąd widać?

Widok na północny wschód.
Widok na północny wschód.

Obniżenie Wiśniowej pod chmurami.
Obniżenie Wiśniowej pod chmurami.



Obserwatorium Astronomiczne im. Tadeusza Banachiewicza na Lubomirze zostało oddane do użytku w 2007 roku. Przy budynku, w okolicy najwyższego punktu góry znaleźć można pozostałości po wcześniejszym obserwatorium (resztki stopni i podmurówki), które wzniesiono w 1922 roku z inicjatywy prof. Tadeusza Banachiewicza. Grunt pod budowę tamtego obserwatorium podarował ówczesny jego właściciel, książę Kazimierz Lubomirski. Na cześć ofiarodawcy szczyt góry został przemianowany w 1932 roku na Lubomir (wcześniej miała nazwę Łysina, którą przeniesiono na znajdujący się niedaleko, inny wierzchołek. Pasmo po którym wędrujemy posiada bardzo dobre warunki do prowadzenia obserwacji nieba, dzięki sporej wysokości sięgającej ponad poranne zamglenia, a także ze względu na ciemne niebo (oczywiście za wyjątkiem północnego horyzontu, rozświetlanego krakowską łuną).

Pozostałości po poprzednim obserwatorium.
Pozostałości po poprzednim obserwatorium.

Lubomir (904 m n.p.m.).
Lubomir (904 m n.p.m.).

Obserwatorium Astronomiczne im. Tadeusza Banachiewicza na Lubomirze.
Obserwatorium Astronomiczne im. Tadeusza Banachiewicza na Lubomirze.

Teleskop z okresu międzywojennego.
Teleskop z wcześniejszego obserwatorium.
Już w 1925 roku odnotowano tutaj znaczący sukces, kiedy Lucjan Orkisz dokonał odkrycia nowej komety, którą później nazwano jego nazwiskiem (C/1925 G1 Orkisz). W 1936 roku odkryto stąd kolejną kometę. Odkrycia tego dokonał Stanisław Lis, równolegle z dwoma innymi osobami. Tak to jednak jest, że słońce wcześniej zachodzi na wschodzie, a więc najpierw odkrycia dokonał Japończyk Sigeru Kaho, potem pracujący w Aszchabadzie astronom polskiego pochodzenia Stefan Kozik, a następnie Stanisław Lis. Ostatecznie kometę tą nazwano C/1936 O1 Kaho-Kozik-Lis. Odkryte komety znajdują się obecnie w herbie gminy Wiśniowa. Wybudowane w okresie międzywojennym obserwatorium została spalone przez Niemców w 1944 roku w czasie akcji przeciwko działającemu w paśmie Lubomira i Łysiny ugrupowaniu partyzantów AK.

Grupa w obserwatorium astronomicznym.
Grupa w obserwatorium astronomicznym.

O godzinie 15.50 opuszczamy budynek obserwatorium. Ze szczytu Lubomira schodzimy przez las kamienistą drogą do osiedla Parylówka. Z polan mamy ładną panoramę Beskidu Wyspowego, a przy dogodnych warunkach widoczne są nawet wierzchołki Tatr i Wielki Chocz. Za osiedlem Parylówka wchodzimy znów do lasu, szybko przechodzimy niewielkie wzniesienie Jaworzyce (616 m n.p.m.) i o godzinie 16.30 schodzimy na Przełęcz Jaworzyce (579 m n.p.m.). Po drugiej stronie przełęczy mamy już Beskid Wyspowy.

Zejście z Lubomira.
Pod szczytem Lubomira.

Zejście z Lubomira.
Zejście z Lubomira.

Przysiółek Parylówka.
Przysiółek Parylówka.



Grupa na Polanie Kudłacze.
Grupa na Polanie Kudłacze.

Zima zapukała na beskidzkie szlaki. Jakże szybko ten czas minął, ledwie zaczęliśmy witając wiosnę, przeleciało lato i przemija już jesień. Ledwie zaczęliśmy tą wędrówkę, a koniec już tak bliski. Bardzo Was polubiliśmy, tworzycie wspaniałą grupę, radosną i odpowiedzialną. Życzymy Wam wytrwania w podjętym wyzwaniu, szczęśliwej drogi do samego końca. Dziękujemy za tą i za wszystkie wspólne wędrówki.

Ciepło wspominamy nasze wspólne wycieczki. Wspomnienia te naprowadzają nas do stwierdzenia, iż stanowicie niezwykłą grupę ludzi… bardzo różnych ludzi, lecz dopełniających się, a przede wszystkich silnie zintegrowanych z poczuciem wzajemnej tolerancji. Stawiacie pasję wędrowania ponad wszystko co może dzielić. Tworzycie nieformalny klub lub koło sympatyków wędrówek.

Chcielibyśmy choć w drobny sposób odwdzięczyć się za to i za wasze miłe i wesołe towarzystwo. Dlatego postanowiliśmy zaprosić na następny odcinek naszego szlaku kogoś specjalnego. I wiecie co? Zgodził się na  spotkanie z Wami bez wahania. Będzie z Wami, wytrwałymi, sympatycznymi wędrowcami, podążającymi przed siebie bez względu na porę roku, czy warunki pogodowe, przezwyciężając zapewne niekiedy własne słabości. Czy jesteście ciekawi kto to jest? Bardzo? Nie, nie powiemy Wam - niech to pozostanie niespodzianką, choć zapewne go znacie, bo zawsze…
Gdy zbliża się zima – On nadchodzi:
wiarę i dobroć w człowieku budzi,
przyjaźni krąg roztacza wśród ludzi.

Niesie w prezencie coś radosnego,
idzie spełniać marzenia każdego –
także Twoje… lecz czy wierzysz w Niego?
Jesteśmy dla Was                   
Dorota i Marek         

PS. Specjalne podziękowania składamy naszej uroczej, sympatycznej wróżce, za powab, czar i uświetnienie naszej imprezy.



VII etap Małego Szlaku Beskidzkiego

Zaczynamy w Myślenicach, bo tam kończyliśmy,
Wiec znowu Zarabie dzisiaj zwiedziliśmy.
Niedaleko Myślenic, powiem całkiem blisko,
Stworzono rezerwat o nazwie Zamczysko.
Z zamku się niewielki fragmencik zachował,
Obronny stołp na górze, wójt Hanko zbudował.
Dalej już na trasie nie będzie wesoło,
Szlak idzie na Uklejnę, a tam bardzo stromo!
Stromo, trochę płasko. Znów stromo, łagodnie…
Nie ma co narzekać ! Idzie się wygodnie.
Mogę tu napisać, trasa taka oto:
Kamienie i liście. Trochę śniegu, błoto…
(Trasa od wcześniejszych, nie różni się wiele,
Znów „szybkobiegacze”, wędrują na czele!)
Mijamy Śliwnika, Działek - wiec już blisko,
Czeka na tej trasie, na nas już schronisko.
Jedyne z Krakowa, to wszystkim zaznaczę,
Do zdobycia piechotą, schronisko jest Kudłacze.
Schronisko przytulne, obiekt niezbyt wielki,
Grupa będzie miała, właśnie tu „Andrzejki”.
Święty Andrzej, to patron popularny fest,
Grecji, Szkocji i Rosji on patronem jest.
W świętego Andrzeja, świętowały dziewczynki,
Dla chłopców w tym czasie, były „Katarzynki”.
Teraz wszyscy razem w Andrzeja świętują,
Potem w czas Adwentu, do Świąt się szykują.
Odbędziemy tutaj zwyczaje nie nowe,
Popularne w Polsce wróżby andrzejkowe.
Można wróżyć z wosku, z obierzyn i spodka,
Co na drodze życia nas w nowy rok spotka.
W średniowieczu, mówiono tak u dobrodzieja:
„W świętego Andrzeja, błyska pannom nadzieja”.
I my wróżby „andrzejkowe” tu też odstawiamy,
Tym bardziej, że „własną” Cygankę mamy!
Waldek ubrał sukienkę. On się nie certolił!
Lecz cóż to za Cyganka? Jak wąsy nie zgolił…
Dorota i Marek - Oni się spisali,
Przez duży klucz, na wodę, gorący wosk lali.
A „nasza” Cyganka, to nie próżnowała,
Wróżby andrzejkowe - interpretowała …
Wszyscy na andrzejkach, fajnie się bawili,
Kiełbaski, chleb, banany na grillu smażyli!
Zgodnie się bawili: chłopcy i dziewczyny!
Trwała ta zabawa, blisko dwie godziny.
„Kończymy imprezę!” - My Marka słuchamy,
Kolejny szczyt jeszcze, do zdobycia mamy.
Tylko kilka górek po drodze miniemy,
Po kopnym śniegu, na Lubomira wejdziemy.
Ślisko! Igor leży! - To mnie niepokoi.
Lubomir już blisko - obserwatorium stoi.
Tu w głos astronoma myśmy się wsłuchali…
Było bardzo ciekawie! (Choć niektórzy spali… )
A potem schodzimy szybciutko, beztrosko,
Na Przełęcz Jaworzyce (albo Wierzbanowską?)
I całą wycieczkę my tutaj skończymy,
Ciepłym autobusem, do domu wrócimy.
Spacer w fajnej grupie, to cieszy człowieka,
Za tydzień kolejny, ósmy etap czeka.

Waldemar Ciszewski - 28.11.2015 r.



Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas