Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraczonik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraczonik. Pokaż wszystkie posty
W Leluchowie – miła zaczyna się koniec świata;
Tam anioł traci głowę, z brzozami się brata.

(Leluchów - Stare Dobre Małżeństwo)
Zatem tam na końcu świata zaczynamy tą wędrówkę. Już nie wiemy która to z kolei w tym roku - było ich tak wiele, że nie nadążamy podzielić się ich wspomnieniem, bo ledwie kończy się jedna, a już zaczyna się następna. We własnym domu staliśmy się chyba gośćmi. Nawet plecaki przestaliśmy rozpakowywać po powrocie do domu, poprzestając na małej przepierce i wymianie prowiantu. Czekają sobie na podłodze oparte o szafkę, a nim zgubią zapach wiatru z ostatniej wędrówki wnet przychodzi taki dzień jak dziś.

TRASA:
Leluchów (490 m n.p.m.) niebieski szlak Kraczonik (936 m n.p.m.) niebieski szlak Zimne (916 m n.p.m.) niebieski szlak Powroźnik (480 m n.p.m.)

OPIS:
To już czas jesieni barwiącej beskidzkie lasy. W Leluchowie, gdzie zaczyna się koniec świata przygraniczne targowisko jest ostatnim gwarnym miejscem na krańcach ludzkości. Na wschodzie jest jeszcze tylko jedna zaciszna wioska - Dubne, a dalej na wschód i na południe ciągną się obszary spokoju, na których nie często spotyka się innych wędrowców. Znajdujemy się na zachodnich krańcach dawnej Łemkowszczyzny. Tutaj po wojnie wioski znalazły nowych mieszkańców, a te znajdujące się dalej na wschód w większości obrosła zdziczała przyroda. To tam właśnie jest koniec świata, który tutaj w Leluchowie ma swój początek, jak to wyśpiewuje zespół Stare Dobre Małżeństwo.

Szosa w Leluchowie.
Szosa w Leluchowie, prowadząca dalej do wsi Dubne.

W Leluchowie u stóp Kraczonika.
W Leluchowie u stóp Kraczonika.

Niegdyś Leluchów zamieszkiwali Łemkowie, nazywani przez innych Łemków Wenhrinami, albo Węgrincami, czyli Węgrami, ze względu na położenie geograficzne i dobre stosunki z południowym sąsiadem, z terenów zwanych Górnymi Węgrami. Sąsiedztwo to miało wpływ na wytworzenie się specyficznej dla tej miejscowości gwary i stroju ludowego. Leluchowianie żyli z ziemi uprawianej po obu stronach dzisiejszej granicy polsko-słowackiej, rozlokowanej nie tylko w dolinach, ale również na stokach i grzbietach Gór Leluchowskich, wówczas wolnych od lasu. Ów wiejski krajobraz i życie zaczęły się jednak tu zmieniać zaraz po II wojnie światowej. W wyniku wysiedlenia w 1947 roku nagle zniknęli stąd Łemkowie - dawni Wenhrinowie zostali przesiedleni na ziemie odzyskane. Zachowała się po nich tylko drewniana cerkiew pod wezwaniem świętego Dymitra, położona na stokach Kraczonika, która obecnie służy jako kościół filialny parafii w Muszynie.

Cerkiew św. Dymitra w Leluchowie.
Cerkiew św. Dymitra w Leluchowie.

Nie jest pewne odkąd istnieje cerkiew w Leluchowie. Wiadomo tylko, że parafia grekokatolicka istniała tu od połowy XVIII wieku. Nie ma pewności, czy rok 1861 pojawiający się w różnych opracowaniach, to rok budowy cerkwi, czy też jej rozbudowy. Dzisiaj cerkiew św. Dymitra jest największą ozdobą Leluchowa, a zarazem przykładem świątyni o architekturze typowej dla tych terenów, reprezentującej styl zachodniołemkowski.

Z kolei ozdobą wnętrza cerkwi św. Dymitra jest piękny ikonostas pochodzący z XIX wieku. Jednym z autorów ikon jest bardejowski mistrz Victorin Zompf. Całości wystroju dopełniają ołtarze boczne oraz ambona z postaciami czterech Ewangelistów. Na lewym bocznym ołtarzu znajduje się ciekawy obraz „Chusta św. Weroniki” z końca XVIII wieku z twarzą Chrystusa przedstawioną nietypowo, bez oznak męki Pańskiej. Nieopodal cerkwi znajduje się niewielka dzwonnica z dwudziestowiecznymi dzwonami.

Ikonostas w cerkwi św. Dymitra w Leluchowie.
Ikonostas w cerkwi św. Dymitra w Leluchowie.

Obraz „Chusta św. Weroniki” z końca XVIII wieku.
Obraz „Chusta św. Weroniki” z końca XVIII wieku.

Cerkiewna dzwonnica.
Cerkiewna dzwonnica.

Z Leluchowa zamierzamy udać się na północ, w Góry Leluchowskie - najmniej znane pasmo Beskidu Sądeckiego, leżące w cieniu znacznie większych pasm tego Beskidu: Pasma Radziejowej i Pasma Jaworzyny Krynickiej, poprzecinanych mnogą siatką szlaków turystycznych, a zespolonych Głównym Szlakiem Beskidzkim przebiegającym przez ich grzbiety. Niewielkie pasmo Gór Leluchowskich przecina tylko kilka znakowanych szlaków. Jeden z nich zaczyna się tutaj w Leluchowie, u ujścia potoku Smereczek do Popradu.

Nieużytkowane zbocza i grzbiety Gór Leluchowski dawno zarosły lasami. Ludzie, którzy osiedlili się tutaj w miejsce Łemków zajęli łatwiejsze w gospodarowaniu tereny dolin. Góry zaś pozostawili na łasce przyrody, a ta sprawiła, że zniknęły z nich widokowe polany i pola uprawne. Szelest jesiennych liści pokrywających te obecnie odludne góry wciąż przynosi wspomnienie minionego czasu i dawnych tutejszych gospodarzy. O godzinie 10.50 udajemy się na wzniesienia podążając za znakami niebieskiego szlaku. Nieopodal cerkwi św. Dymitra znaki te kierują z wiejskiej szosy w górę zbocza odchodzącego od Kraczonika - najwyższego szczytu Gór Leluchowskich.

Kraczonik widziany z Leluchowa.
Kraczonik widziany z Leluchowa.

Oddalamy się od doliny Popradu. Zaraz za budynkami wsi ciągną się rozległe łąki. Idąc nimi zbliżamy się do lasu. Powolutku jesteśmy coraz wyżej, a to oznacza, że warto się obejrzeć za siebie zanim wejdziemy do lasu. Za nami po drugiej stronie granicy widać słowackie wsie Ruska Vola i Čirč, zaś za nimi wzniesienia pasma Cergova.

Spojrzenie na południe, na dolinę Popradu i wzniesienia pasma Cergova.
Spojrzenie na południe, na dolinę Popradu i wzniesienia pasma Cergova.

Nasza dróżka łukiem wchodzi w trawers grzbietu łagodząc podejście. Wchodzimy do olchowego lasu, który wyżej przeistacza się w las mieszany. O chłodzie mglistego poranka zdążyliśmy już zapomnieć. Ciepło promyków słonecznych przedostaje się również przez jesienną koronę drzew. Wkrótce osiągamy wąski grzbiet - skręcamy w prawo i idziemy jego ciągiem. Pojawiają się na nim wychodnie skał piaskowcowych. Zbliżamy się do wierzchołka góry, a właściwie jednego z dwóch, które góra posiada.

Przed lasem.
Przed lasem.

Leśny szlak.
Leśny szlak.

Grzbiet Kraczonika.
Grzbiet Kraczonika.

Kraczonik (936 m n.p.m.).
Kraczonik (936 m n.p.m.).

O godzinie 12.00 zatrzymujemy się na pierwszym, wyższym wierzchołku Kraczonika o wysokości 936 m n.p.m. W niektórych miejscach stoki odchodzące od grzbietu są bardzo strome, a tutaj spod szczytu szczególnie po zachodniej stronie. Skały są wygodnym miejscem by usiąść i odpocząć, i posłuchać szemrania lasu, który wyrósł na włościach dawnych mieszkańców. Przewiewająca przez niego ledwie wyczuwalna bryza, niesie wspomnienie ludzi, którzy tu niegdyś na tych zboczach paśli i uprawiali ziemię:

Wędrowałem Beskidu krainą;
leśne ścieżki miałem za siostry.
Pośród drzew odnalazłem mój spokój
i zginęły gdzieś wszystkie kłopoty.

Gdy tak szedłem leśnymi ścieżkami
pośród lasów trafiłem do wioski;
wszystko prawie już chwastem zarosło,
w jednej chacie zostałem na nocleg.

Ref:Gdzie stąd odeszli ludzie, którzy piekli chleb?
Gdzie są ich pieśni, czemu zamarł w cerkwi śpiew?
Gdzie dym z kominów, studziennych żurawi skrzyp?
Pozostała pustka, czasem echa tamtych dni,
tamtych dni, tamtych dni...

Leszek Kopeć - Sen z łemkowskiej wioski (Ballada o łemkowskiej wiosce)

Nowi ludzie, którzy zasiedlili tereny nie poznali tamtego ludu, bo jak przyszli tutaj, to już go nie było. Jednak w sercach tkwi poszanowanie dla wcześniejszej kultury i nielicznych pamiątek, które po niej zostały. Tamten świat budzi nostalgie, ale widać go już coraz częściej za kurtyną lasu i porannej mgły. Łemkowie tęsknią za sobą i do dawnych swoich stron, ale raczej mało się słyszy, aby ktoś ostatnio wrócił na ziemie swoich dziadków. Ksiądz w cerkwi wspominał, że we wsi spotykać można tylko nielicznych potoków Łemków, którzy po wysiedleniach wrócili.

Widok na wschód na zejściu z południowego wierzchołka Kraczonika.
Widok na wschód na zejściu z południowego wierzchołka Kraczonika.

O godzinie 12.35 ruszamy w dalszą drogę. Kilkaset metrów dalej przechodzimy drugi wierzchołek Kraczonika, na którym stoi metalowy trójnóg z tabliczką szczytową 934 m n.p.m. Jest on zarośnięty młodnikiem. Ścieżka szlaku przemyka przez niego i schodzi na leśną drogę. Kierujemy się przez chwilę na zachód, po czym znów na północ przechodząc o godzinie 13.20 mało wyróżniający się szczyt Zimnego (916 m n.p.m.). Gdyby nie tabliczka na metalowym trójnogu ustawiona przy dróżce zapewne przeszlibyśmy przez niego zupełnie nieświadomi.

Młodnik przed północnym szczytem Kraczonika.
Młodnik przed północnym szczytem Kraczonika.

Kraczonik (934 m n.p.m.) - północny wierzchołek.
Kraczonik (934 m n.p.m.) - północny wierzchołek.

Las Kraczonika.
Las Kraczonika.

Jaworzyna Krynicka (1114 m n.p.m.).
Jaworzyna Krynicka (1114 m n.p.m.).

W drodze na Zimne.
W drodze na Zimne.

Zimne (916 m n.p.m.).
Zimne (916 m n.p.m.).

Za szczytem Zimnego szlak zaczyna zakręcać na północny zachód, przechodząc przez zachodnie stoki Dubne (904 m n.p.m.). Na południowo-wschodnich stokach Dubne znajduje się rezerwat przyrody „Hajnik”, chroniący obszar naturalnej buczyny karpackiej. Osobliwością tego rezerwatu jest fragment czystego drzewostanu jodłowego, w wieku 130-180 lat. Rosnące w nim jodły osiągają 100-115 cm grubości w pierśnicy i około 40 m wysokości.

Za szczytem Zimnego.
Za szczytem Zimnego.

Schodząc północno-zachodnimi stokami Dubnego, od wschodu przychodzi do nas żółty szlak z Wojkowej. Nieco dalej z lewej mamy polanę. Z jej górnej części dostrzegamy Jaworzynę Krynicką. Schodząc nieco niżej na zachodzie widać Wielką Polanę (słow. Pamuľka, 794 m n.p.m.) wznoszacą się na doliną Muszyny. Jej wierzchołek leży już na Słowacji w paśmie o nazwie Ľubovnianska vrchovina (pol. Góry Lubowelskie). U nas pasmo to włączane jest do Beskidu Sądeckiego. Przystajemy na skraju polany zasiadając na powalonym konarze. Przy ścieżce pod drzewem z kapliczką mamy ławeczki, ale stąd widok jest piękniejszy. O godzinie 14.50 ruszamy dalej.

Na wprost widać wierzchołek Jaworzyny Krynickiej, z lewej pokazuje się wzniesienie Wielkiej Polany.
Na wprost widać wierzchołek Jaworzyny Krynickiej, z lewej pokazuje się wzniesienie Wielkiej Polany.

Idąc dalej przechodzimy przez nieznacznie wyniosły, całkowicie zalesiony wierzchołek Przechyby (871 m n.p.m.). Żółty szlak odbija na lewo do Muszyny, zaś nasz niebieski omija od wschodu wierzchołek Garby (830 m n.p.m.). Sukcesywnie obniżamy wysokość. Po niedługim czasie mijamy odejście w lewo znakowane czarnym kolorem szlaku, które prowadzi pod unikatowy staw stanowiący pomnik przyrody „Czarna Młaka”.

Ujeżdżona ciągnikiem droga leśna jest w pewnych fragmentach bardzo błotnista. Znajdujemy obejścia by je ominąć. O godzinie 15.00 wychodzimy z lasu. Olśniewa nas cudowna panorama na pasmo Jaworzyny Krynickiej. Z lewej widać dolinę Kryniczanki z Krynicą-Zdrojem otoczoną wzniesieniami, w tym Górą Parkową z charakterystyczną polaną z zabudową na szczycie. Kryniczanka uchodzi do Muszynki, która płynie w dolinie znajdującej się przed nami. Leży w niej wieś Powroźnik.

Przed nami dolina Muszynki. Widać stąd wierzchołek Jaworzyny Krynickiej.
Przed nami dolina Muszynki. Widać stąd wierzchołek Jaworzyny Krynickiej.

Jaworzyna Krynicka (1114 m n.p.m.).
Jaworzyna Krynicka (1114 m n.p.m.).

Wielka Polana (słow. Pamuľka, 794 m n.p.m.).
Na zachodzie widać Wielką Polanę (słow. Pamuľka, 794 m n.p.m.).

Dolina Kryniczanki.
Dolina Kryniczanki.

Zbliżenie na Górę Parkową.
Zbliżenie na Górę Parkową.

Olśniewa nas również wspaniała jesienna aura. Zasiadamy na łące obok drogi i patrzymy na okoliczne wzniesienia, po których snują się plany na przyszłe wędrówki. Lubimy wracać w stare miejsca, ale też pociągają te, których jeszcze nie odwiedziliśmy. Tak to już z nami jest i przez to często mamy dylematy z planami i wyborem kolejnych wycieczek. Może tym razem spróbujemy połączyć naszym szlakiem jedne i drugie miejsca?

Ciepło słonecznego blasku działa usypiająco. Po kilkunastu minutach siedzenia na łące trudno zapanować na oczami, które wbrew woli samowolnie zamykają się. Parę minut drzemki jednak nie zaszkodzi. Plecaki stają się poduszkami, łąka wygodną wyściółką, zaś ciepło słoneczne okrywa nas jak kołderka. Błogi stan w jaki popadamy wypełnia się wkrótce dalszym ciągiem „Snu z łemkowskiej wioski”:

Gdy zasnąłem to dręczyły mnie koszmary.
Widziałem postacie z łemkowskiej wioski;
coś szeptały, ręce do mnie wyciągały,
na ustach zamarł im krzyk bezsilności.

Ref:Gdzie stąd odeszli ludzie, którzy piekli chleb?
Gdzie są ich pieśni, czemu zamarł w cerkwi śpiew?
Gdzie dym z kominów, studziennych żurawi skrzyp?
Pozostała pustka, czasem echa tamtych dni,
tamtych dni, tamtych dni...



Budzimy się jak z letargu, nie wiedząc w którym momencie wychodzimy ze snu na jawę. Dziwne to uczucie. Słońca jest już niżej. Na przeciwległym wzniesieniu gospodarz zjeżdża furmanką do wsi. Chyba i nam już czas zejść do doliny. Ruszamy do niej o godzinie 15.40.

Na przeciwległym wzniesieniu gospodarz zjeżdża już furmanką do wsi.
Na przeciwległym wzniesieniu gospodarz zjeżdża już furmanką do wsi.

Widok w stronę Krynicy-Zdroju.
Widok w stronę Krynicy-Zdroju.

Schodzimy do Powroźnika. Nazwa tej wsi pochodzi ze średniowiecza i wywodzi się od wyrabianych w niej powrozów. Powstała ona najprawdopodobniej w XIV wieku. Cześć łemkowskiej ludności wyemigrowała stąd na Ukrainę w 1940 roku, jeszcze przed akcją wysiedleńczą w 1947 roku. Po ich kulturze zachowały się jeszcze we wsi drewniane spichlerze, chyże i murowane piwniczki, najcenniejszym zabytkiem i pamiątką po ich kulturze jest cerkiew św. Jakuba Apostoła. Dochodzimy do niej skręcając w prawo na skrzyżowaniu za budynkiem sklepu i poczty.

Schodzimy do Powroźnika.
Schodzimy do Powroźnika.

Pierwotnie cerkiew św. Jakuba Apostoła w Powroźniku usytuowana była bliżej Muszynki, ale ze względu na zagrożenie powodziowe przeniesiono ją w latach 1813-14 w obecne miejsce, dokonując jednocześnie jej rozbudowy. Wzniesiono ją 1600 roku i jest najstarszą drewnianą cerkwią w polskich Karpatach. W 2013 roku została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Jej wnętrze posiada jedno z najcenniejszych i najbardziej rozbudowanych cerkiewnych malowideł ściennych w Polsce. Pochodzą one z 1607 roku, a pokrywają one strop i ściany zakrystii. We wnętrzu zachował się również XVIII-wieczny ikonostas. Nie udaje się nam jednak tego zobaczyć na własne oczy, gdyż aktualnie cerkiew jest zamknięta ze względu na renowację wnętrza.

Cerkiew św. Jakuba Apostoła w Powroźniku.

Cerkiew św. Jakuba Apostoła w Powroźniku.
Cerkiew św. Jakuba Apostoła w Powroźniku.

Niebieski szlak z Powroźnika biegnie dalej przez Krynicę-Zdrój, a potem wraca na południe zawracając na wzniesieniach Pasma Jaworzyny Krynickiej, skąd schodzi do Żegiestowa. My już dzisiaj musimy go opuścić, ale gdybyśmy mieli choć jeden dodatkowy dzień, to z pewnością pomaszerowalibyśmy nim dalej. W Krynicy na pewno znalazłby się jakiś nocleg, by następnego dnia znów wyruszyć w góry.



PIOSENKA:
LELUCHÓW - Stare Dobre Małżeństwo
słowa: Adam Ziemianin, muzyka: Krzysztof Myszkowski
(kapodaster na IV progu)

a            C G
Wyjedź ze mną dziś jeszcze
a             C G
Przecież blisko jest dworzec
a           C               G
Wyjedź ze mną natychmiast
a       C             D7
Tylko to nam pomoże

ref.
      G
      W Leluchowie - miła
      C                G
      Czereśnie dziko krwawią
      C
      Tam granicy pilnuje
      G a        D7
      Całkiem wesoły anioł

      G
      W Leluchowie - miła
      C    G
      Zaczyna się koniec świata
      C           G
      Tam anioł traci głowę
      a  C        G
      Z brzozami się brata

Wyjedź ze mną do lata
Przecież jeszcze nie koniec
Schowaj trochę uśmiechu
Na naszą wspólną drogę

ref.
      W Leluchowie...

Kiedy będziesz już ze mną
To nikomu nie powiem
Że szczęśliwi byliśmy
Kiedyś w Leluchowie

ref.
      W Leluchowie...

Sen z łemkowskiej wioski (Ballada o łemkowskiej wiosce)
słowa, muzyka: Leszek Kopeć

     a          a3           a
Wędrowałem Beskidu krainą;
     a          a3           a
leśne ścieżki miałem za siostry.
     d
Pośród drzew odnalazłem mój spokój
     E
i zginęły gdzieś wszystkie kłopoty.

     a          a3           a
Gdy tak szedłem leśnymi ścieżkami
     a          a3           a
pośród lasów trafiłem do wioski;
     d
wszystko prawie już chwastem zarosło,
     E
w jednej chacie zostałem na nocleg.

ref:
          a           d           E             a
      Gdzie stąd odeszli ludzie, którzy piekli chleb?
          a           d           E             a
      Gdzie są ich pieśni, czemu zamarł w cerkwi śpiew?
          a           d           E             a
      Gdzie dym z kominów, studziennych żurawi skrzyp?
          a           d           E             F
      Pozostała pustka, czasem echa tamtych dni,
          d           a
      tamtych dni, tamtych dni...

     a          a3           a
Gdy zasnąłem to dręczyły mnie koszmary.
     a          a3           a
Widziałem postacie z łemkowskiej wioski;
     d
coś szeptały, ręce do mnie wyciągały,
     E
na ustach zamarł im krzyk bezsilności.

ref:
      Gdzie stąd odeszli...

Dziś 11 października i jak z planu wynika,
Jedziemy w Góry Leluchowskie – zdobyć Kraczonika!

     Pogoda o poranku nieco się zachwiała,
     Grupa na miejscu zbiórki gęstą mgłę zastała.

Lista obecności jest u przodownika,
Dobrze nam znanego Janeczka Ślazika.

     Po zliczeniu wszystkich, wyszło – trzech brakuje,
     Tym to od wycieczki, bardziej sen smakuje…

Nareszcie ruszamy. Postój w Łososinie,
Każdy z siku i kawą… w kwadrans się uwinie.

     Już dziewiąta rano; jesteśmy u celu,
     Na przejściu granicznym jest handlarzy wielu.

Czym tu nie handlują? Znicze i wiązanki…
„Kupcie parasolkę!” – wołają Cyganki.

     Są małe autka, lalki dla dziewczyny,
     A w co drugim domu, swojskie „potrawiny”…

Pierwszym naszym celem – cerkiew w Leluchowie,
O której historii proboszcz nam opowie.

     Żyli tam do wojny Łemki rodowici,
     Dziś są katolicy, a byli unici.

Parafia jest mała, proboszcz nam obwieści,
Że wiernych jest tylko: dwieście i trzydzieści.

     Zwiedzanie cerkiewki trwa godzinę „z hakiem”,
     Potem wyruszamy za niebieskim szlakiem.

Od początku w górę, duże przewyższenie,
Więc grupę dopada niewielkie zmęczenie.

     Ale wszyscy idą i się nie poddają,
     Po drodze widoki sobie oglądają…

Jedni rwią podgrzybka, a drudzy rydzyka,
I już coraz bliżej jest do Kraczonika.

     Nikt nam się nie zgubił, wszyscy się sprężyli,
     I po dwóch godzinach Kraczonik zdobyli!

Jeszcze niezbyt zdrowa, więc się w mękach wiła,
Lecz szczyt też zdobyła! Dzielna Radomiła…

     Na szczycie pojedli oraz popiliśmy,
     Ciekawe historie sobie „sprzedaliśmy”.

(Płakał cały oddział i cała rodzinka,
Bo Gienkowi Halo, wypadła „jedynka”!)

     Teraz będzie zejście, czas z zegara znika,
     By po dwóch godzinach dojść do Powroźnika.

Tu kolejna cerkiew, murem wkoło spięta –
Lecz nie oglądniemy, no bo jest zamknięta…

     Lepiej więc zrobili, Ci co w sklepie byli,
     I piwko z gorzałką dla zdrowia wypili…

A teraz przed nami droga do Krakowa,
Niech każdy w pamięci, wycieczkę zachowa.

     Dzień ten był udany, myśmy w górach byli.
     Wieczorem piłkarze, Niemców rozłożyli!

                   Uczestnik wycieczki - Waldemar Ciszewski









Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas