Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inwałd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inwałd. Pokaż wszystkie posty
W Parku Dinozaurów i Rozrywki „Dinolandia” w Inwałdzie zafascynowaliśmy się dinozaurami i innymi prehistorycznymi stworzeniami, ale w tym parku to nie wszystko. Park zaskakuje ilością atrakcji. Z zewnątrz otoczony wysokim płotem wygląda znacznie skromniej. Po przekroczeniu bramy głównej widzimy przed sobą mnóstwo dinozaurów naturalnych rozmiarów, a pośród nich odnajdujemy inne atrakcje. „Dinolandia” umiejętnie łączy walory poznawcze z wyśmienitą rozrywką. Jest tego trochę i bezwzględnie najtaniej wychodzi w karnecie obejmującym większość atrakcji. Jest to też najbardziej optymalne rozwiązanie na całodzienny pobyt.



Z początku wydawało się nam, że te 14 atrakcji szybko będziemy mieli za sobą, ale gdy przeplataliśmy je z pozostałą ofertą parku o mały włos, a brakło by nam czasu na wykorzystanie całego takiego karnetu - tym bardziej, że wkrótce okazało się, że mamy bonusy w związku z udziałem w konkursach przygotowanych przez gospodarzy parku.


Do klasycznych atrakcji zaliczyć należy dmuchane zjeżdżalnie i zamki, czy basen kulkowy, które wśród najmłodszych cieszą się niesłabnącą popularnością. Wyzwalają radość na twarzach dzieci, a u dorosłych chęć do poskakania razem ze swoimi pociechami, bo przecież mimo dorosłości wszyscy mamy coś z dziecka. To przekonanie sprawia, że trafiamy na pole bitewne zamknięte w klatce. Stamtąd nie ma ucieczki. Stajemy przy pneumatycznych działkach miotających gąbkowymi kulkami. Ni trochu nie myślimy kłaniać się kulom, gdy bitwa rozgorzała.


Euro-bungee to możliwość oderwania się od ziemi i od spraw przyziemnych. Wybijając się na gumowych szelkach można przez chwilę poczuć się wolnym jak ptaki, albo pterodakyl. To urządzenie wyzwala nieco adrenaliny, ale warto przełamać strach, żeby choć spróbować poszybować w górę. Każdy może to zrobić bez względu na wiek. Sprytniejsi mogą podczas lotu spróbować powietrznej akrobatyki.




Obok euro-bungee jest też zwyczajna trampolina, ale większą uwagę zwraca basen wodny z pływającymi na powierzchni wody przeźroczystymi kulami. Mają 2 m średnicy i zmieści się w nich nawet osoba dorosła, ale czy utrzyma stabilną pozycję na wodzie? Nie jest to pewne, ale czemu by nie sprawdzić. Naszym delegatem do tej próby jest oczywiście Ela i namawiać jej do tego nie trzeba.


W innym wydzielonym basenie unosi się na wodzie potężna rolka. W jej wnętrzu też jest emocjonująca zabawa, szczególnie gdy zmusimy ją do obrotu wokół osi. Ta próba wymaga sprytu i zręczności. Gdy rolka obraca się nie można biernie stać w jej wnętrzu, bo wnet zostaniemy wyniesieni ku sufitowi o ile w tym przypadku można o nim mówić, bo to co jest aktualnie naszą podłogą za sekundę lub dwie może stać się sufitem, a to co jest sufitem staje się wtedy podłogą.


Największą rewelacją spośród atrakcji okazały się quady. Było to nowe doświadczenie, które zdaje się zaszczepiło w Eli nową pasję. Wystarczyły 2-3 okrążenia w towarzystwie instruktora, by ta szalona maszyna była wyłącznie w jej władaniu. Zespoleni w jedność ona i jej maszyna, a za nimi tylko tuman kurzu. Oczywiście nie mogliśmy odmówić jej powtórnej jazdy.




W sąsiedztwie toru quada stoi najprawdziwszy trenażer lotników tzw. żyroskop. Jest to takie urządzenie, którego widok dla większości osób kojarzy się niedobrze, jeśli chodzi o układ pokarmowy. Trochę z obawami podchodziliśmy do niego. Jednak wkrótce głowa i nogi śmigały w przeciwwadze, a na dodatek w trudnych do przewidzenia kierunkach. O dziwo jakoś poszło, a przerwaliśmy właściwie dopiero, gdy dostrzegliśmy zmęczenie na twarzy pana z obsługi, który wprawiał w ruch tą machinę ;)



Po testach lotniczych udaliśmy się na przejażdżkę kolorową ciuchcią. Sprawia ona dużo radości młodszym dzieciom, ale Eli również, choć może wydawać się nieco przydużawa na tą atrakcję. Chwila relaksu jest jednak jak najbardziej wskazana, bowiem przed nami jest teraz ścianka wspinaczkowa, a ta jak wiemy wymagania swoje ma.


Na ściance wspinaczkowej poszło jak po maśle, ale w końcu to nie pierwszyzna Eli. Trzy kolejne wspinaczki po nieznanych trasach - wszystkie pokonane w pierwszych próbach. Gratulacje, nie tylko od nas, ale od przypadkowych przechodniów, którzy na ten czas stali się kibicami Eli. Potem sami kibicowaliśmy innym, którzy próbowali wspiąć się na szczyt. Wtedy też odpoczęliśmy chwilę przy bufecie z grillem, znajdującym się koło ścianki wspinaczkowej.


Nie wszystkie atrakcje mieszczą się w granicach parku dinozaurów. Część z nich znajduje się poza ogrodzeniem. Na zachodnich krańcach weszliśmy do słomianego labirynty. Jakiś czas błądziliśmy po nim: w tę i we w tę szliśmy, szliśmy, i szliśmy krętymi zakamarkami pośród słomianych ścian labiryntu, aż w końcu doszliśmy do jego centrum, gdzie ukryty był skarb. Od samego rana trwała zabawa (z nagrodami) polegającą na odszukiwaniu kolorowych kamieni z numerkami ukrytych przez obsługę parku. Słomiany labirynt doprowadził nas do jednego z takich skarbów.


Obok labiryntu ćwiczyliśmy też strzelanie z łuku do tarczy. Poszło całkiem nieźle. W tamtych stronach były też ustawione ogromne baseny. W jednym z nich pływać można było na kaczuszkach. Nie była to jednak dziecinada, bowiem były to łodzie wyposażone w napęd silnikowy i stery do kierowania. Z kolei na równoległym basenie były mniejsze łódeczki napędzane siłą rąk ludzkich, ale z tej atrakcji Eli nie udało się skorzystać, gdyż były one zarezerwowane dla dzieci mniejszych (co wiązało się z mniejszą wypornością tych jednostek).




Wkrótce w tej okolicy pojawił się dinozaur, ale ten to był typowy przebieraniec. Weszliśmy ponownie do parku, gdzie pośród dinozaurów, krzewów i szemrzących strumyków spacerowaliśmy zatrzymując się przy stanowiskach do minigolfa. W parku jest 18 stanowisk do minigolfa, rozlokowanych przy dwóch ścieżkach golfowych. Kijki i piłeczki wypożyczyliśmy za kaucją już wcześniej. Minigolf jest bardzo starą grą. Przypuszczalnie była pierwowzorem dla golfa klasycznego. W miarę przechodzenia kolejnych stanowisk poziom trudności rośnie. Pojawiają się na nich przeszkody w postaci tunelików, pagórków, zakrętów, a nawet prawdziwych strumieni przecinających pole gry, przez które trzeba przerzucić piłeczkę. Gra z pozoru wydaje się być nudna, nic bardziej mylnego, już poi chwili wciąga i to bardzo. Czas przy niej upływał tak szybko, że brakło go nam na inną ciekawą grę o nazwie pétanque, którą można podjąć we wschodniej części parku.






Czasu brakło nam też na „Crazy Tyrol”, czyli zjazdy tyrolskie na linach rozpiętych kilka metrów nad ziemią pomiędzy 23 słupami. Cała trasa zjazdów liczy około 500 metrów długości, a kończy się na jednym z większych jeziorek parku, gdzie istnieje możliwość oddania Skoku Tarzana na linie zwisającej niczym liana w dżungli. W ten sposób przemieszczamy się wahadłowym lotem ponad jednym z większych zbiorników wodnych w parku na jego drugi brzeg. Na terenie parku jest też mini park linowy przygotowany specjalnie dla mniejszych dzieci.

Nie możemy też pominąć położonej na terenie parku restauracji „T.Rextaurant”, gdzie podają smaczne i ciekawie skomponowane dania. Można tam zakosztować czegoś czego w innych jadłodajniach nie podają np. stekozaurusa, brontoburgera, czy chrupiących pterozaurusów. Wykwintnie, choć jak dla nas mogłoby być troszeczkę taniej. Nie mniej jest to restauracyjka w sam raz by przekąsić coś w ramach obiadu.


Szkoda, że ten dzień tak szybko się skończył, ale Ela już mówi, że chciałaby tu przyjechać jeszcze raz. Największa atrakcja według Eli? – No nie wiem, było ich bez liku, ale zdaje się, że najbardziej zachwyciły mnie quady, bo nigdy wcześniej na nich nie jeździłam. Nie wiedziałam, że to jest akie fajne.

Dzień w „Dinolandii” był dla odsapnięciem od górskich wędrówek. Nie mniej tego dnia z górami nie rozstawaliśmy się. Cały czas towarzyszyła nam panorama Beskidu Niskiego. Na pierwszym planie cały czas prezentował się nam Kuwik (373 m n.p.m.) z charakterystycznym drzewem na wypłaszczonym jego szczycie. Za nim zaś pokazywały się wierzchołki Bliźniaków (564 m n.p.m.) - nasze miłe wspomnienie niedawnej wędrówki, która doprowadziła nas nie gdzie indziej a do Inwałdu. Dzisiejszy dzień jest więc jej wspaniałym finałem. Pierwotnie myśleliśmy połączyć tamtą wędrówką z Parkiem Dinozaurów i Rozrywki w ramach dwudniowego, weekendowego wypadu (z noclegiem), ale coś zmusiło nas do zmiany planów.



Wzniesienie Kuwik (373 m n.p.m.) z charakterystycznym drzewem na szczycie.
Za nim widać wierzchołki Bliźniaków (564 m n.p.m.).

Atrakcje Parku „Dinolandia” zachwyciły nas bardziej niż się spodziewaliśmy. W jego sąsiedztwie są jeszcze inne pociągające atrakcje. Inwałd w ciągu kilku lat przerodził się centrum rozrywkowe regionu dostarczającym mnóstwa wrażeń przyjezdnym. Poza „Dinolandią” jest tu jeszcze Park Miniatur i Park Średniowieczny z imponującą warownią. Dlatego już odkładamy do skarboneczki to co trzeba, bo tamte atrakcje, podobnie jak ta dzisiejsza wiążą się oczywiście z nieco większymi wydatkami, niż wędrówki po górskich szlakach i bezdrożach. W niedalekiej przyszłości ponownie zaglądniemy do Inwałdu i sprawdzimy pozostałe atrakcje, a następnie opiszemy je tak jak najlepiej potrafimy.




W ostatniej wędrówce przemierzyliśmy erę paleozoiczną obserwując ewolucję życia na Ziemi. Wchodzimy teraz do ery kenozoicznej, kolejnej na naszym globie podczas której następuje rozpad superkontynentu Pangea i zaczynają powstawać oceany: Atlantycki i Indyjski. Zaś w świecie zwierząt pojawia się nowy gatunek stworzeń, który zaczyna dominować na naszym globie. Nowy rozdział w historii Ziemi rozpoczyna się około 240 mln lat temu, od triasu będącego pierwszym okresem nowej ery. Pod jego koniec wydarzy się jeszcze coś bardzo istotnego - otóż pojawią się pierwsze ssaki. Jednak ich czas nadejdzie dopiero miliony lat później, a póki co żyją w cieniu dinozaurów, aż do ich wyginięcia.


Trias to pierwszy okres epoki dinozaurów. Klimat był wówczas suchy i gorący, a znaczna część lądów była pustynią. Życie rozwijało się wzdłuż rzek i bagien, przy których rosły lasy paproci, widłaków, drzew iglastych i palmopodobnych sagowców. Wśród nich żyły owady, żółwie, gady oraz pierwsze roślinożerne dinozaury, nieco później pojawiły się dinozaury mięsożerne.

Przykładem wczesnego roślinożercy, żyjącym 200 do 190 milionów lat temu, jest przechadzający się po zachodniej części parku Scelidozaur (Scelidosaurus). Jest on zarazem jednym z najstarszych dinozaurów ptasiomiednicznych. Poruszał się zwykle na czterech kończynach, ale raczej dość wolno, bo przednie kończyny są dużo krótsze od tylnych. Posiadał opancerzenie składające się z kostnych tarczek osadzonych rzędami na całej długości ciała. Mierzy około 4 m długości.

Scelidozaur (Scelidosaurus)
Scelidozaur (Scelidosaurus).

Z okresu wczesnej jury (około 200-194 mln lat temu) pochodzi Megapnozaur (Megapnosaurus). Znany jest również pod nazwą Syntars (Syntarsus), ale nadano mu nową gdy okazało się, że wcześniej taką samą otrzymał jeden z rodzajów chrząszczy. Żył na obszarze obecnej Afryki, jak również Ameryki Północnej. Żywił się najprawdopodobniej polując na małe zwierzęta, albo padliną. Osiągał do 3 m długości i nieco ponad 30 kg wagi.

Megapnozaur (Megapnosaurus)
Megapnozaur (Megapnosaurus).

Jednym z pierwszych mięsożernych zabójców był Postozuch (Postosuchus), żyjący w środkowym i późnym triasie na terenie obecnej Ameryki Północnej. Mierzył 5-6 m długości. Wyglądem przypominał bardziej krokodyla niż dinozaura. Maiał dużą czaszkę, wyposażoną w zestaw sztyletowatych zębów. Elastyczny otwór gębowy umożliwiał mu na połykanie sporych kawałków pożywienia.

Postozuch (Postosuchus)
Postozuch (Postosuchus).

W późnym triasie na terenie współczesnej Ameryki Południowej pojawiają się też ruchliwe Eoraptory (Eoraptor). W parku „Dinolandia” spotykamy kilka zwinnie przebiegających pośród rumoszu powalonych drzew. Nie są duże, o długości ciała do 1 m. Są jednak bardzo szybkimi dinozaurami z wydłużoną czaszką i szczęką uzbrojoną w drobne, ale ostre zęby.

Eoraptor (Eoraptor)
Eoraptor (Eoraptor).

Na trawiastym wzgórku dostrzegamy jeszcze jednego z wczesnych dinozaurów drapieżnych żyjących w późnym trasie. Jest to Celofyz (Coelophysis) mający około 3 m długości i 1,5 m wysokości. Ważył około 40 kg. Był również sprawnym łowcą dzięki szybkości i zwrotności w poruszaniu się. Żywił się drobnymi zwierzętami, w tym również swojego gatunku.

Celofyz (Coelophysis)
Celofyz (Coelophysis).

W triasie świat dinozaurów dopiero się pojawił. W kolejnym okresie ery mezozoicznej, znanym pod nazwą jura, rozwój dinozaurów nabrał rozpędu. Na początku jury superkontynent Pangea rozpada się na Laurazję i Gondwanę, a pod koniec tego okresu również Gondwana zaczyna ulegać podziałowi. W morzach trwa najbujniejszy rozwój amonitów, zaś ląd zarasta bujną roślinnością, tworzącą gorącą i wilgotną dżunglę. W powietrzu pojawiają się też przodkowie ptaków.

Zaraz po wejściu do parku nad naszymi głowami przelatuje Dimorfodon (Dimorphodon), jeden z pierwszych gadów latających zwanych pterozaurami. Nie jest zbyt duży – dorosły osobnik tego pterozaura ważył około 1 kg, a jego ciało osiągało 1 m długości, zaś rozpiętość jego skrzydeł sięgało około 1,2-1,5 m. Dimorfodona wyróżniała wielka głowa, miażdżące szczęki i groźne szpony wzbudzające przerażenie wśród innych zwierząt. Dzięki świetnemu wzrokowi i zdolności błyskawicznego przechodzenia z lotu do nurkowania był świetnym łowcą ryb. Występował w okresie wczesnej jury, czyli około 180-200 mln lat temu.

Dimorfodon (Dimorphodon)
Dimorfodon (Dimorphodon).

W pobliżu widzimy również pobudzone Segizaury (Segisaurus) - niewielkie, bo mierzące zaledwie 1 m długości dinozaury o budowie ciała zbliżonej do ptaków, dzięki której mogły szybko biegać. Poruszały się na dwóch tylnych nogach, zaś przednie krótkie łapy zakończone spiczastymi pazurami umożliwiały pochwycenie małych zdobyczy. Pomagały im w tym nadzwyczajna zwinność i spryt. Segizaury żyły stadnie w okresie wczesnej jury (ok. 200 mln lat temu) na terenach Ameryki Północnej.

Segizaur (Segisaurus)
Segizaur (Segisaurus).

Rozglądamy się po parku, czy jeszcze jest gdzieś ktoś z początku okresu jurajskiego i dostrzegamy Dilofozaura (Dilophosaurus), mięsożercę żyjącego około 200-191 mln lat temu na obszarze dzisiejszej Ameryki Północnej i Europy. Ma około 6 m długości i waży około 0,5 tony. Charakterystyczną cechą tego dinozaura są dwa ubarwione grzebienie kostne biegnące od nozdrzy, aż po czubek czaszki.

Dilofozaur (Dilophosaurus)
Dilofozaur (Dilophosaurus).

Z końcem jury świat dinozaurów staje się co raz bardziej różnorodny. W dolnej części parku napotykamy krwiożerczego Allozaura (Allosaurus). Ten dwunożny drapieżnik wyposażony był w rzędy ostrych zębów o postrzępionych jak piła krawędziach. Przeważnie osiągał 8,5 m długości, ale niektóre osobniki mogły osiągać nawet 12 m. W porównaniu do tylnych kończyn przednie były nieduże, ale wystające z nich trzy palce zakończone były dużymi, haczykowato zakrzywionymi pazurami. Żył 155–145 mln lat temu.

Allozaur (Allosaurus)
Allozaur (Allosaurus).

Wyżej spaceruje Ornitolest (Ornitolestes hermanni), nieduży o długości do 2 m, mięsożerny dinozaur o długim ogonie, który najpewniej pomagał mu w utrzymaniu równowagi podczas poruszania się. Dzięki dużej szybkości i zwinności mógł upolować praptaka, dlatego zwany jest „ptasim zabójcą”. Wielu naukowców sądzi, że jego menu stanowiły również małe ssaki i jaszczurki. Występował w późnej jurze na terenie Ameryki Północnej.

Ornitolest (Ornitolestes hermanni)
Ornitolest (Ornitolestes hermanni).

Nieopodal zazielenionego wzniesienia spotykamy bodaj najbardziej znanego roślinożercę - czworonożnego, masywnego Stegozaura (Stegosaurus) z charakterystycznymi dwoma rzędami płyt kostnych osadzonych na grzbiecie oraz ogonem zwieńczonym dwoma parami kolców o długości 60-90 cm. Tak uzbrojony ogon służył mu do obrony. Dorosłe stegozaury ważyły co najmniej 2 tony, miały do 9 m długości i 4 m wysokości. Jednak mimo tak dużych gabarytów posiadały niewielką czaszkę, która mogła pomieścić mózg o wielkości nie większej od orzecha włoskiego. Musiały jednak być bardzo inteligentne skoro przetrwały około 10 mln lat. Stada stegozaurów spotkać można było w późnej jurze na terenach obecnej Ameryki Północnej i Europy.

Stegozaur (Stegosaurus)
Stegozaur (Stegosaurus).

Kolejnego dinozaura z okresu końcowej kredy widzieliśmy jeszcze gdy byliśmy na zewnątrz parku, po drugiej stronie ogrodzenia - taki jest ogromny! Z daleka onieśmiela swoimi wymiarami, a jest to oczywiście Diplodok (Diplodocus) pochodzący z terenów zachodniej Ameryki Północnej. Jest łatwo rozpoznawalnym gatunkiem dinozaura o masywnym korpusie z długą szyją i biczowatym ogonem oraz czterema nogami o mocnej budowie. Jest jednym z najdłuższych dinozaurów. Mógł dorastać do 30 m długości, ale niektórzy paleontolodzy uważają, że mógł osiągać nawet 50 m długości. Jego długa szyja umożliwiała mu zrywanie liści z drzew i krzewów znajdujących się w znacznej odległości, bez potrzeby ruszania się z miejsca. Diplodok mógł nawet sięgać do lasu, do którego z racji ogromnych rozmiarów nie mógł wejść. Pochłaniał dziennie 6 ton roślin. Nie ma jednomyślności wśród badaczy co do jego wagi. Większość twierdzi, że diplodoki mogły ważyć 30-50 ton, ale są tacy, którzy podają nawet wagę 100 ton. Pewne jest, że dzięki tak wielkim rozmiarom diplodoki nie musiały się bać nawet największych drapieżników.

Diplodok (Diplodocus)
Diplodok (Diplodocus).

Wodny świat w okresie jury również przeżywał zmiany. Jednym z przedstawicieli tego środowiska z późnej jury jest żyjąc około 165-151 milionów lat temu Pliozaur (Pliosaurus). Prezentuje się on nam w jednym ze zbiorników parku. Dzięki opływowemu kształtowi ciała i długim płetwom był wyśmienitym pływakiem. Z powodzeniem polował nawet na duże stworzenia morskie. Jego długość szacowana jest na 10-13 metrów.

Pliozaur (Pliosaurus)
Pliozaur (Pliosaurus).

145 mln lat temu rozpoczyna się kreda - trzeci i ostatni okres ery mezozoicznej. Podczas jego trwania pojawia się jeszcze więcej roślin, a dla świata dinozaurów jest to okres największej prosperity, a jednocześnie niespodziewanej zagłady.

Jesteśmy już we wschodniej części jurajskiego parku, gdzie z leniwym spokojem przechadza się Iguanodon (Iguanodon) - duży roślinożerca wyróżniający się dużym kolcem na kciuku, który służył mu prawdopodobnie do obrony przed drapieżnikami. To duży osobnik mający 10 metrów długości i ponad 4 tony wagi. Poruszał się na czterech kończynach, ale nie wykluczone, iż potrafi unosić się na dwóch sięgając wyżej drzew. Ma chwytny język, który podobnie jak u współczesnych żyraf, służy mu do zrywania gałązek i liści. Występował we wcześniej kredzie, niemal na każdym kontynencie.

Iguanodon (Iguanodon)
Iguanodon (Iguanodon).

Utahraptor (Utahraptor) to jeden z najzwinniejszych i najskuteczniejszych myśliwych, żyjących we wczesnej kredzie na terenie obecnych Stanów Zjednoczonych. W parku widzimy jednego z nich, podczas ataku na parkowego jeepa. Mówi się, że był „maszyną do zabijania” choć jest znacznie mniejszy od tyranozaura - ma 6 metrów długości i 500 kg wagi. Jego najgroźniejszą bronią jest zakrzywiony szpon o długości 30 cm, który wieńczy drugi palec każdej z kończyn tylnych. Mogły nimi patroszyć bezbronną ofiarę, bez problemu przebijając jej ciało. Pazury jakimi dysponował kształtem przypominają te jakimi posługują się drapieżne ptaki. Nie wiadomo czy dorosłe osobniki posiadały tak jak one upierzenie, ale jest niemal pewne, że miały je młode utahraptory. Dinozaury te należały do rodziny welociraptorów.

Utahraptor (Utahraptor)
Utahraptor (Utahraptor).

Tymczasem mijamy jeziorko. Powyżej niego rośnie gąszcz krzewów, z którego wybiega rozwścieczony Suchomim (Suchomimus) - krewniak spinozaura uzbrojony w ponad setkę niekarbowanych zębów. Ma około 13 m długości, ale jest jednak nieco mniejszy od spinozaura i nie posiada okazałego żagla na grzbiecie. Jego stosunkowo długie i silne przednie kończyny zakończone są dużymi i hakowatymi pazurami. Zwłaszcza ten na pierwszym palcu jest bardzo okazały o długości około 30 cm. Przypuszczalnie pomagał mu w połowie ryb. Pod koniec wczesnej kredy dinozaur ten zasiedlał tereny rozlewiskowe i deltowe w północnej części Afryki.

Suchomim (Suchomimus)
Suchomim (Suchomimus).

Wśród całej plejady dinozaurów nie mogło zabraknąć innych gatunków, które nie były dinozaurami, ale wybitnie wpisały w historię życia na ziemi. Mamy tu przedstawiciela pterozaurów, czyli pierwszych kręgowców, które opanowały sztukę aktywnego latania. Przed nami wzbija się do lotu Cearadaktyl (Cearadactylus), rozciągając na boki skrzydła na rozpiętość 5,5 m. Gad ten żył we wczesnej kredzie, około 115 mln lat temu. Zasiedlał obszary w pobliżu mórz i innych zbiorników wodnych, które były pełne jego najbardziej prawdopodobnego źródła pożywienia: ryb i kałamarnic.

Cearadaktyl (Cearadactylus)
Cearadaktyl (Cearadactylus).

Wyżej na niewielkim wzniesieniu widzimy nieco rozzłoszczonego Spinozaura (Spinosaurus), z wyciągniętym ku przodowi, mocno wydłużonym pyskiem (podobnym do krokodylego). Miał on jedną z najdłuższych czaszek pośród wszystkich mięsożernych dinozaurów (o długości co najmniej 1,5 m). Spinozaury osiągały spore rozmiary: 16-18 m długości. Mogły ważyć 7-9 ton. Potężne łapy spinozaura bez problemów mogłyby objąć człowieka. Najbardziej zadziwiającym w wyglądzie spinozaura jest wystający niczym żagiel płat o wysokości ponad 1,5 m. Ciekawe do czego służył? Naukowcy nie są pewni: jedni przypuszczają, iż struktura taka mogła służyć do termoregulacji, inni mówią, że do odstraszania wrogów, a są też tacy co sądzą, iż używany był w okresie godowym do wabienia partnera. Dinozaur ten żył w północnej części Afryki od około 106 do 93,5 mln lat temu.

Spinozaur (Spinosaurus)
Spinozaur (Spinosaurus).

Spinozaur (Spinosaurus)
W łapsku Spinozaura.

W pobliżu piaszczystej plaży majestatycznie przechadza się przeogromny roślinożerca Mamenchizaur (Mamenchisaurus). Jego ciało osiąga długość 25 metrów, z czego 15 metrów przypada na niespotykanie długą szyję, składającą się z 19 kręgów, co do dziś pozostaje rekordem. Gatunek tego dinozaura występował w późnej jurze i być może wczesnej kredzie na obszarze kontynentu azjatyckiego.

Mamenchizaur (Mamenchisaurus)
Mamenchizaur (Mamenchisaurus).

Pośród niskich iglaków widzimy kilka Bagaceratopsów (Bagaceratops) zamieszkujących w okresie późnej kredy (ok. 90-75 mln lat temu) środkową Azję, gdzie obecnie rozciąga się pustynia Gobi. Są to niewielkie czworonożne dinozaury z ptasim dziobem o długości 1 m i wysokości 0,5 m. Były łatwym łupem dla większych drapieżników, takich jak tyranozaury, które zapewne gdzieś tutaj również spotkamy.

Bagaceratops (Bagaceratops)
Bagaceratops (Bagaceratops).

Nieopodal brykają dwa Stegocerasy (Stegoceras) - nieduże dinozaury osiągające 2,5 m długości i wadze około 55 kg. Ich nazwa oznacza „rogate sklepienie”, a odnosi się ona do masywnego i wypukłego czoła stegocerasów, które najgrubszym miejscu było zbudowane z litej kości i miało 6 centymetrów grubości. Przypuszczalnie tych niezwykłych kopuł kostnych na czaszkach stegocerasy używały jako taranów podczas starć z innymi przedstawicielami świata dinozaurów. Żyły one w późnej kredzie na terenach współczesnej Ameryki Północnej. Ich przednie kończyny miały tak jak u człowieka po pięć palców, dzięki którym mogły sprawnie chwytać rośliny, bo wszystko wskazuje, że były one roślinożercami. Dla odmiany tylne kończyny na których się poruszały miały po cztery palce.

Stegoceras (Stegoceras)
Stegoceras (Stegoceras).

Przechadzając się dalej alejkami parku trafiamy na kolejne mniejsze dinozaury występujące pod koniec kredy na terenach Azji - Protoceratopsy (Protoceratops). To roślinożercy o silnych szczękach zakończonych twardym dziobem, a jednocześnie wyposażone w zęby służące do żucia twardego pokarmu roślinnego. Z tyłu głowy posiadają wymyślną kryzę. Stworzenia te osiągały około 1,8 m długości i 0,8 m wysokości oraz masę do 180 kg. Żyły w licznych stadach i potocznie mówi się, że były „owcami okresu kredowego”, gdyż często padały ofiarą wielu drapieżników.

Protoceratops (Protoceratops)
Protoceratops (Protoceratops).

Kierujemy się na północ, gdzie za kępą wysokiej trawy próbuje się schować Styrakozaur (Styracosaurus), roślinożerca żyjący w późnej kredzie około 83,5-65,5 mln lat temu. Osiągał 5 ton wagi, mierząc 5,5 metra długości. Jego głowę zdobiła niezwykła kryza z licznymi wykrzywionymi na boki kolcami. Jednak raczej nie służyła ona dla ozdoby, ale była wyspecjalizowanym elementem obronnym, chroniącym kark i barki przed atakami drapieżników. Nad nozdrzami styrakozaur posiadał duży róg o długości 60 cm, a na policzkach jeszcze kilka mniejszych. Zasiedlał tereny Ameryki Północnej w okresie późnej kredy, wędrując najprawdopodobniej w stadach.

Styrakozaur (Styracosaurus)
Styrakozaur (Styracosaurus).

W wysokiej trawie nagle pojawia się ponad nami żarliwy myśliwy Daspletozaur (Daspletosaurus) o masywnych szczękach z ostrymi, zakrzywionymi do tyłu, piłkowanymi zębami wyraźne grzebienie nad oczodołami i na kości jarzmowej. Poruszał się na dwóch silnych pięciopalczastych kończynach, a ciężar ciała równoważył długim ogonem. Grozę wzmagają nie tylko zabójcze zębiska - podkreśla ją cała rzeźba ciała stworzenia, w tym wyraźnie uwypuklone grzebienie nad oczodołami i na kości jarzmowej. Mierzący 8-9 m długości daspletozaur był być może przodkiem samego tyranozaura, choć jest mniejszy od niego. Żył w Ameryce Północnej w późnej kredzie (ok. 80-72 mln lat temu).

Daspletozaur (Daspletosaurus)
Daspletozaur (Daspletosaurus).

Po odpoczynku na plaży schodzimy alejką w dół zbocza. W zaroślach, nieopodal zbiornika wodnego widzimy wysiadujące jaja Owiraptory (Oviraptor). Są to dinozaury, którym najbliżej do współczesnych ptaków. Posiadały mocny dziób z jednym zębem umieszczonym w górnej szczęce. Kończyny ma zakończone długimi pazurami, a długie tylne najprawdopodobniej pozwalały im szybko biegać z prędkością dochodzącą nawet do 80 km/h. Nie wykluczone, że ich ciało pokryte były piórami. Dinozaury te odkryte zostały na obszarze pustyni Gobi w Azji. Żyły około 80-70 mln lat temu.

Owiraptor (Oviraptor)
Owiraptor (Oviraptor).

Za pagórkiem spotykamy kaczodziobego Parazaurolofa (Parasaurolophus) z Ameryki Północnej, żyjącego około 76,5-73 milionów lat temu. Z tyłu głowy posiada długi wyrostek kostny - twór niezwykły, który jest przedmiotem dociekań i dyskusji wśród paleontologów. Najczęściej przypisuje się mu funkcję komory rezonansowej przy wydawaniu dźwięków. Parazaurolof był dużym roślinożercą, który osiągał 10 m długości i wagę do 4,5 tony. Pasł się w pozycji czworonożnej, ale w razie potrzeby ucieczki korzystał z dwóch tylnych kończyn.

Parazaurolof (Parasaurolophus)
Parazaurolof (Parasaurolophus).

Za zielonym krzaczkiem stoi na przednich dwumetrowych kończynach mało znany dinozaur. Spogląda na nas dość życzliwie. To Terizinozaur (Therizinosaurus) żyjący na terenie Azji około 70 mln lat temu. Mierzy około 10 m długości, a waży w granicach 3-6 ton. Wyróżnia się rekordowymi w świecie zwierząt pazurami w kształcie kosy, których długość dochodziła do 70 cm. Do czego mu służyły - nie wiadomo. Nie wiemy czym się odżywiał, czy był mięsożernym drapieżnikiem, czy roślinożercą, czy też stworzeniem wszystkożernym.

Terizinozaur (Therizinosaurus)
Terizinozaur (Therizinosaurus).

Przy naszej lejce widzimy teraz ospałego Brachylofozaura (Brachylophosaurus), pochodzącego z późnej kredy z Ameryki Północnej. Ma bezzębny, kaczy dziób, ale w części policzkowej posiada szereg zębów, których używa do rozdrabniania twardych części roślin, bo jest on roślinożercą. Wielkie otwory nosowe wskazują, iż ma doskonały węch. Ma 7 m długości i wagę 3,5 tony.

Brachylofozaur (Brachylophosaurus)
Brachylofozaur (Brachylophosaurus).

Przechodzimy mostkiem nad jednym ze zbiorników wodnych. Ponad jego lustro wyskakuje Mozazaur (Mosasaurus) - jedna z największych jaszczurek w dziejach, dorastająca do ponad 17 m długości. Żył w płytkich morzach całego świata w okresie późnej kredy (około 71–65,5 mln lat temu). Mozazaur przemieszczał się w nich poruszając na boki wielkim ogonem, zaś sterował małymi płetwami po bokach. Żywił się rybami i kałamarnicami, ale czasem menu urozmaicał żółwiami i amonitami.

Mozazaur (Mosasaurus)
Mozazaur (Mosasaurus).

Przed sobą mamy teraz biegnące Welociraptory (Velociraptor), występujące w późnej kredzie na terenie Azji. Dinozaury tego gatunku były niewielkie. Uzyskiwały tylko 1 m wzrostu, około 170 cm długości i 20 kg wagi. Jednak był groźnym zabójcą, uzbrojonym w szereg ostrych zębów, długie dłonie zakończone ostrymi pazurami i trójpalczaste stopy zakończone sierpowatymi szponami o długości około 12 cm. Z tym szybkim i zwinnym myśliwym nie miały szans nawet znacznie większe ofiary, szczególnie gdy atakowały stadem. Pośród innych stworzeń prehistorycznych wyróżniała je wyjątkowa inteligencja za sprawą dużego mózgu.

Welociraptor (Velociraptor)
Welociraptor (Velociraptor).

Schodzimy dalej w dół zbocza, gdzie już widzimy biegnącego ku nam Tyranozaura (Tyrannosaurus rex) - jednego z największych drapieżników lądowych wszech czasów na naszym globie: 12 metrów długości, 6 metry wysokości i 6 ton wagi. Te gady były bardzo żarłoczne - polowały, ale też nie gardziły padliną. Ich zabójcze zęby osiągały rozmiary 30 cm, a gdy któryś z nich został wyłamany, to na jego miejsce szybko wyrastał nowy. Tyranozaury posiadały najprawdopodobniej najmocniejsze szczęki ze wszystkich zwierząt jakie kiedykolwiek żyły na ziemi. Ocenia się, że potrafiły zacisnąć się one z naciskiem od 3 do 6 ton. Szczęki te osadzone miał w potężnej czaszce unoszonej na muskularnej szyi. Jej ciężar równoważył długi ogon. Tyranozaury żyły w późnej kredzie głównie na terenie Ameryki Północnej i był jednymi z ostatnich z dynastii dinozaurów.

Tyranozaur (Tyrannosaurus rex)
Tyranozaur (Tyrannosaurus rex).

Jeszcze przed połową okresu kredy na naszym globie zaczęły podnosić się oceany osiągając najwyższy w dziejach Ziemi poziom wód. W późnej kredzie był on 200 metrów wyższy od dzisiejszego. Wtedy też, pod koniec kredy zaczęły się intensywne ruchy górotwórcze orogenezy alpejskiej, dzięki czemu doszło do sfałdowania i częściowego wypiętrzania osadów wcześniejszych mórz. Powstały wtedy m.in. płaszczowiny naszych Tatr. Ziemia zaczęła przybierać wygląd taki jaki dziś znamy. Kontynenty zaczęły rozdzielać się, zmieniał się klimat, pojawiły się rośliny kwiatowe, na początku głównie magnolie.

Jednak z końcem ery mezozoicznej, około 65 mln lat temu miało miejsce nagłe wymieranie życia na Ziemi. Giną wszystkie dinozaury, belemnity, amonity i wiele grup gadów morskich, a także rośliny lądowe. Nastąpił tajemniczy kataklizm, spowodowany najprawdopodobniej uderzeniem w Ziemię meteorytu o średnicy około 10 m. Przyczynił się one jednak do tego, że do głosu doszły ssaki, które zaczęły wypełniać niszę pozostałą po wymarciu dinozaurów. Tak rozpoczęła się nowa era w dziejach ziemi - kenozik, która doprowadzi do powstania i rozwoju ludzkiej cywilizacji.


Wychodzimy teraz na pagórkowaty teren pokryty zielonymi trawami. W jednym ze wzniesień odkrywamy jaskinię o ciasnych i krętych korytarzach. Panuje w niej półmrok odstraszający mniej odważnych wędrowców przed wejściem do niej, głównie wśród dorosłych osobników z gatunku homo sapiens, ale nie nas rzecz jasna. Szybko odkrywamy, że jaskinia ma nie jedno wejście, a zarazem wyjście. Jest ich łącznie pięć. Na ścianach dostrzegamy skamieliny wymarłych stworzeń morskich: trylobity żyjące w erze paleozoicznej 530-250 mln lat temu, amonity które pojawiły się na ziemi w okresie dewonu rozpoczynającego się 419 mln lat a zniknęły w kredzie wraz z dinozaurami. Penetrując ciemne korytarze słyszymy odgłosy jurajskiego świata, a w jednym z zaułków jaskini napotykamy uwięzionego w klatce małego dinozaura. Na jednej ze ścian dostrzegamy malowidła naskalne - rysunki, które powstawały w czasach zdecydowanie młodszych od epoki dinozaurów, gdy na ziemi pojawił się człowiek. Stało się to w okresie górnego paleolitu, rozpoczynającego się 40 tys. lat p.n.e., kiedy na Ziemi pojawił się Homo sapiens fossilis - najbardziej nam podobny gatunek, odpowiadający zarówno pod względem budowy fizycznej, jak i potencjalnych możliwości umysłowych.




Ziemia była matką wielu gatunków stworzeń. Dziś zdominowana jest przez rodzaj ludzki, czyli przez nas. Nie wiemy jak długo potrwa era ludzi. Śledząc dzieje życia na Ziemi wydaje się, że jesteśmy tylko kolejną formą życia, której dzięki sprzyjającym splotom wydarzeń udało się posiąść planetę. Kiedyś jednak ta szczęśliwa karta może odwrócić się, a śledząc losy życia na Ziemi wydaje się to być nieuniknione. Nie wiadomo tylko kiedy to nastąpi: czy za rok, czy za tysiąc, czy milion lub więcej lat.

Póki co mamy wspaniałą pogodę i czeka nas jeszcze mnóstwo atrakcji. Park Dinozaurów i Rozrywki „Dinolandia” w Inwałdzie umiejętnie łączy w sobie dwa walory: pociągającą edukację i wspaniałą zabawę. Dzieci uwielbiają dinozaury, dorosłych fascynują - lecz to nie wszystkie atrakcje jakie czekają na nas w „Dinolandii”, ale o nich jednak w następnej opowieści.



Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas