Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łazy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łazy. Pokaż wszystkie posty
Szczodre Gody
Łąki utraciły swą zieloność, a po polach hulają jesienne wiatry, pojawiają się przymrozki – ludzie mówią, że to jesienna szaruga. Jesień żegna się z nami krocząc pośród nagich drzew i zeschłych chaszczy. Odchodzi zostawiając senność, mającą jednak regenerującą moc. Zastanawiamy się jaki będzie następny rok. Dawniej w dzień św. Łucji ścinano gałązki wiśni i wstawiano je do wody, a jeśli w okresie Bożego Narodzenia zakwitły – zwiastowały urodzaj.

Począwszy od dnia św. Łucji obserwowano pogodę w kolejne dni, bo każdy z nich oznaczał kolejny miesiąc nadchodzącego roku oraz pogodę jakiej należało się spodziewać: jaki jest 13 grudzień - taki ma być styczeń, jaki jest 14 grudzień taki luty, itd. Po 12 dniach od św. Łucji zwyciężać zacznie światło nad ciemnością, zaczynie się nowy rok słoneczny przynoszący nową nadzieję, radość i optymizm. Ten okres Słowianie zwykli nazywać Szczodrymi Godami. W tradycji chrześcijańskiej rozpoczyna się wówczas okres wyjątkowy, bo upamiętniający narodziny Zbawiciela. Poprzedza go magiczny dzień, obfitujący w przesądy wywodzące się z dawnych pogańskich wierzeń, ale mające rzekomo niezwykłą moc. Największą magią tego dnia jest jednak ciepło, życzliwość i miłość, która wydobywa z wnętrza ludzi to co mają najlepszego. Podczas tradycyjnej wieczerzy wigilijnej zapomną o dzielących ich różnicach, oraz o urazach, by złożyć sobie najlepsze życzenia.


Wchodzimy w okres, w którym tradycja jest silnie zakorzeniania w naszej świadomości. Ma ona oparcie sięgające początków chrześcijaństwa, wpływy najstarszych zwyczajów, a nawet sięgających pradawnych świąt słowiańskich. Jest ona świadectwem naszych dziejów i kultury. Jest to czas, w którym styka się początek i koniec, kiedy podobno zwierzęta mówią ludzkim głosem, a woda w studni zamienia się w miód. Kończy się rok gospodarski wyznaczony rytmem przyrody, zaczyna się nowy.

Zbliża się dzień szczególny, o którym mówi się „dzień ten jaki, cały rok taki”. W rocznym cyklu obrzędowym od tego dnia światłość zaczyna zwyciężać ciemność. Wiedzieli o tym już najdawniejsi Słowianie, którzy wierzyli, że właśnie w tym czasie bóg nieba, słońca i ognia - Swaróg odzyskuje panowanie nad Ziemią, odkąd przybywa dnia, a nocy ubywa. Takie chwile niosą ludziom nową nadzieję, optymizm oraz radość. Było to święto nazywane przez Słowian Szczodrymi Godami. Zaprzestawano wówczas wszelkich prac, radowano się i biesiadowano, obdarowywano prezentami.

Wszyscy na pewno pamiętają czas zażynek, poprzedzający początek zbierania plonów i pierwszy ścięty kłos zamieniony w tradycyjnego diducha. Plony już wszystkie zostały zebrane, jesteśmy już prawie gotowi do przezimowania. Tenże diduch na czas Szczodrych Godów winien stanąć w kącie waszej izby. Kilka jego słomek wsuńcie pod nakrycie stołu wigilijnego na dobrą wróżbę przychylności losu. Diduch niech stoi w kącie izby przez 12 dni do Trzech Króli. Nie wolno go wyrzucać! Po Trzech Królach najlepiej rytualnie spalić go w ogniu, a będzie ku temu okazja na szlaku, już na najbliższej wędrówce Małym Szlakiem Beskidzkim. Zanim jednak diducha wrzucicie do ognia wyłuskajcie z niego wszystkie ziarna, by z jego ziaren rozpocząć w przyszłym roku siew.

Przybył gość oczekiwany!
Przybył gość oczekiwany!

Mikołaj.
W dzisiejszych czasach początek Szczodrych Godów wypada w dzień Bożego Narodzenie. Ze starej tradycji przetrwał zwyczaj przepowiadania od tego dnia pogody na nadchodzący rok, podobnie jak od dnia Świętej Łucji, który przed wprowadzeniem kalendarza gregoriańskiego znajdował się w okolicy przesilenia zimowego, czyli obecnego dnia wigilijnego.

Na naszej polanie zapłonęło ognisko, była biesiada i prezenty... przyniesione przez poczciwego, świętego Mikołaja. Wśród prezentów znalazł się przepowiednik pogodowy opracowany na bazie najstarszych tradycyjnych przekazów. Każdy z nas będzie mógł dowiedzieć się czegoś o pogodzie w przyszłym roku, tak jak dawniej nasze babcie. Zapewne pomoże trafnie zaplanować urlop, czy górską wycieczkę. Kto z nami nie był na tej wycieczce może sobie pobrać ten cenny przepowiednik, a znajdzie go na końcu niniejszej relacji.


List do Mikołaja

Właściwie to nikt naprawdę nie wie,
jak to jest z tym Mikołajem.
Jedni mówią, że istnieje, drudzy, że nie.
W kalendarzu pod datą szóstego grudnia napisane „Mikołaja”. A przecież nie może być imienin kogoś nie istniejącego?
Jedno tylko mnie zastanawia. Kiedy są czyjeś imieniny, to ten ktoś otrzymuje prezenty
i jeszcze wszyscy składają mu życzenia.
A w dniu Mikołaja, jest odwrotnie – to on rozdaje podarunki...
Andrzej Grabowski




8
 MAŁY SZLAK BESKIDZKI
 przez cztery pory roku z polskimi zwyczajami ludowymi w tle
Przedzimie

TRASA:
Przełęcz Jaworzyce (579 m n.p.m.) Łazy (732 m n.p.m.) Wierzbanowska Góra (778 m n.p.m.) Przełęcz Wielkie Drogi (572 m n.p.m.) Szklarnia (587 m n.p.m.) Dzielec (649 m n.p.m.) Kasina Wielka (497 m n.p.m.)


OPIS:
Przełęcz Jaworzyce (579 m n.p.m.) przecina szosa łącząca Kasinkę Małą i Węglówkę z Kobielnikiem i Wiśniową. Przed nami Wierzbanowska Góra - pierwsza beskidzka wyspa o nieco wydłużonym grzbiecie. Wąską dróżką pokrytą asfaltem kierujemy się na wschód. Podążamy lekko do góry, mijając domki letniskowe. Wkrótce wchodzimy do lasu i schodzimy z asfaltowej dróżki na lewo.

Obchodzimy stokami wierzchołek Łazy (732 m n.p.m.) przez świerkowo-bukowy las. Za polaną rozpoczynamy trawers północnowschodnich stoków Wierzbanowskiej Góry (778 m n.p.m.). W ten sposób szlak mija jego wierzchołek. O godzinie 9.10 wchodzimy na dawną polanę pasterską, gdzie stoi stary szałas. Przy nim jest miejsce na ognisko.

Przełęcz Jaworzyce (579 m n.p.m.).
Przełęcz Jaworzyce (579 m n.p.m.).

Przełęcz Jaworzyce.
Przełęcz Jaworzyce i widok na dolinę Niedźwiadka.

Krzyż w lesie powyżej Przełęczy Jaworzyce.
Krzyż w lesie powyżej Przełęczy Jaworzyce.

Asfaltowa droga z Przełęczy Jaworzyce do osiedli na Wierzbanowskiej Górze.
Asfaltowa droga z Przełęczy Jaworzyce prowadząca do osiedli na Wierzbanowskiej Górze.

Pod wierzchołkiem Łazy.
Pod wierzchołkiem Łazy.

Zbocze Łazy.
Zbocze wzniesienia Łazy poprzedzającego na grzbiecie Wierzabanowskiej Góry.

Podejście na Wierzbanowską Górę.
Podejście na Wierzbanowską Górę.

Stok Wierzbanowskiej Góry.
Stok Wierzbanowskiej Góry.

Wierzbanowska Góra (778 m n.p.m.).
Wierzbanowska Góra (778 m n.p.m.).

Dawna polana pasterska na Wierzbanowskiej Górze.
Dawna polana pasterska na Wierzbanowskiej Górze.

Dziś przypominamy Szczodre Gody, które rychło się zbliżają. Ważne święto solarne naszych przodków związane z zimowym przesileniem, po którym nocy powoli ubywa a dni stają się dłuższe.

Gody(autor: Wojen)

Niechaj na Godowe Święta
nikt o zwadach nie pamięta.

Cuda niech się dzieją w Gody,
niechaj w rzekach płyną miody,
niechaj gada wszelkie zwierzę
niech Bogowie w naszej wierze
się ostaną, a o świcie<
świat się zrodzi w Świętowicie.

Niechaj dziady ku nam przyjdą,
z kucji głodne niech nie wyjdą.

Niechaj wróżby i życzenia
będą źródłem odrodzenia
dobrobytu i płodności.

Pannom chłopca do miłości
niech przyniesie maku tarcie
i świeżego siana garście.

Na choroby i złe moce,
by nie były straszne noce,
sad ubrany orzechami
zwiśnie w izbie ponad nami.

By zwierzyna była w lasach
turoń posród nas niech hasa.

Z lasu, wody i ogrodu
oraz polnych licznych płodów
niech na stole nie brakuje.

Tak to Gody się świętuje!


Anioł.
Anioł.
Nad polaną uniósł się gęsty dym sunący z płonącego wilgotnego chrustu. Strugamy dzidki, nadziewamy na nie laski kiełbasy, pieczemy. Wkrótce na polanie pojawia się anioł, chwilkę później przybywa też diablątko. Od tego momentu niedługo nam czekać było na znamienitego gościa. Zapowiadana wizyta mogła dojść do skutku dzisiaj, bo jutro byłoby to raczej niemożliwe ze względu na natłok zajęć, bo to postać wyjątkowa, która z okazji własnego święta przynosi innym prezenty.


Oto On!
Przyszedłeś dziś do nas
Święty Mikołaju
zmęczony z długiej drogi.
Taki radosny, uśmiechnięty,
choć bolą Cię pewnie nogi.
Miał wór prezentów bez liku.
Miał prezentów bez liku.

Dym ogniska uniósł się nad polaną.
Dym ogniska uniósł się nad polaną.


Grupa na polanie pod szczytem Wierzbanowskiej Góry.
Grupa na polanie pod szczytem Wierzbanowskiej Góry.

Ponad dwie godziny spędzamy na polanie. Gasimy ognisko. Ruszamy w dalszą drogę o godzinie 11.30. schodzimy na przełączkę przed niższym, południowym szczytem Wierzbanowskiej Góry. Otwarte przestrzenie przed przełączką otwierają ładne widoki na Śnieżnicę, za nią widać Łopień (na lewo) i Ćwilin (na prawo). Na południu widoczny jest masyw Lubogoszcza, czekający na nasze odwiedziny. Tam też za grzbietem Gorców pokazuje się fragment grzebienia Tatr Wysokich.

Polana pod szczytem Wierzbanowskiej Góry.
Polana pod szczytem Wierzbanowskiej Góry.

Widok w kierunku niższego wierzchołka Wierzbanowskiej Góry. Za nim widać Śnieżnicę.
Widok w kierunku niższego wierzchołka Wierzbanowskiej Góry. Za nim widać Śnieżnicę.

Na przełączce usadowiło się osiedle Ciastonie. Z prawej pojawia się droga, z której wcześniej zeszliśmy. Niebawem skrajem pól i łąk podchodzimy południowy wierzchołek Wierzbanowskiej Góry (715 m n.p.m.). Zanim wejdziemy do lasu oglądamy się za siebie podziwiając Lubogoszcz i Szczebel oraz ośnieżony masyw Babiej Góry, wyodrębniających się spośród dalszych wzniesień.

Przed osiedlem Ciastonie.
Przed osiedlem Ciastonie.

Pola nad osiedlem Ciastonie.
Pola nad osiedlem Ciastonie. Z lewej masyw Lubogoszcza.

Masyw Babiej Góry, a z prawej pasmo Policy.
Masyw Babiej Góry, a z prawej pasmo Policy.

Grzebień Tatr Wysokich.
Grzebień Tatr Wysokich.

Zejście na osiedle Ciastonie.
Zejście na osiedle Ciastonie.

Widok na Lubogoszcz.
Widok na Lubogoszcz.

Zbliżenie na Luboń Wielki.
Zbliżenie na Luboń Wielki.

Zbliżenie na Babią Górę.
Zbliżenie na Babią Górę.

Główny wierzchołek Wierzbanowskiej Góry ze stoków niższego wierzchołka.
Główny wierzchołek Wierzbanowskiej Góry ze stoków niższego wierzchołka.

Przechodzimy obok kulminacji szczytu i schodzimy lasem na Przełęcz Wielkie Drogi (572 m n.p.m.). Przechodzi przez nią droga wojewódzka nr 964, która na południu schodzi do miejscowości Kasina Wielka, zaś na północy na Przełęcz Wierzbanowską, a z niej do wsi Wierzbanowa. Pola uprawne znajdujące się po północnej stronie odsłaniają widoki, na bliski Ciecień, Pieninki Skrzydlańskie i leżącą w kotlinie Skrzydlną. Na dalszym planie widoczna jest Kostrza, Kamionna i zarys Pasma Łososińskiego.

Pasmo Ciecienia.
Pasmo Ciecienia.

Zejście na Przełęcz Wielkie Drogi.
Zejście na Przełęcz Wielkie Drogi.

Przełęcz Wielkie Drogi (569 m n.p.m.).
Przełęcz Wielkie Drogi (569 m n.p.m.).

Opuszczamy Przełęcz Wielkie Drogi i przechodzimy przez nieduże, zalesione wzniesienie Szklarnia (587 m n.p.m.). Po zejściu na siodło przecinamy lokalną szosę łączącą Kasinę Wielką i Skrzydlną. Za pasem łąk wracamy na leśną ścieżkę wspinając się na Dzielec (649 m n.p.m.). Jego nazwa wzięła się od tego, że oddziela dwie doliny. Podczas II wojny światowej wzniesienie to było wykorzystywane przez partyzantów dezorganizujących niemiecki ruch kolejowy. W dniu 2.08.1944 roku patrol kedywu AK „Huragan” dowodzony przez ppor. Z. Kaweckiego ps. „Mars” wysadził w powietrze niemiecki pociąg towarowy. Wydarzenie to przypomina tablica na stacji kolejowej w Kasinie Wielkiej.

Widok na północny wschód ze stoków wzniesienia Szklarnia.
Widok na północny wschód ze stoków wzniesienia Szklarnia.

Przed nami Dzielec.
Przed nami Dzielec.

Widok na północny wschód z przełęczy przed Dzielcem.
Widok na północny wschód z przełęczy przed Dzielcem.
Widok na północny wschód z przełęczy przed Dzielcem.

Kościół Św. Jana Chrzciciela w Górze Świętego Jana.
Kościół Św. Jana Chrzciciela w Górze Świętego Jana.

Pasmo Ciecienia.
Pasmo Ciecienia.

Stoki Dzielca. Widok w kierunku doliny Kasinianki.
Stoki Dzielca. Widok w kierunku doliny Kasinianki.

Kościół pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Kasinie Wielkiej.
Kościół pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Kasinie Wielkiej.

Stara chałupa na stokach Dzielca.
Stara chałupa na stokach Dzielca.

Dzielec (650 m n.p.m.).
Dzielec (650 m n.p.m.).

Schodzimy z Dzielca dość stromo do osiedla Granica. Po wyjściu z lasu mamy ładne widoki na zachód i południe. Bezpośrednio przed nami, na południowym zachodzie piętrzy się masyw Śnieżnicy (1006 m n.p.m.), o której pisał znany XIX-wieczny podróżnik Jan Nepomucen Rostworowski w 1813 roku: „Jako róża jest najpiękniejszą i najwonniejszą z kwiatów, tak i tę górę można uznać za najpiękniejszą ze swego układu, jako i z widoku i pięknego spaceru”. Mały Szlak Beskidzki tuż przed torami linii kolejowej przechodzącej po stoku Śnieżnicy skręca w prawo na południe. Omija Śnieżnicę, ale ta z pewnością zasługuje na odrębną wycieczkę.

Wierzchołek Dzielca. Ścieżka szlaku zejściowego.
Wierzchołek Dzielca. Ścieżka szlaku zejściowego.

Śnieżnica ze stoków Dzielca.
Śnieżnica ze stoków Dzielca.

Szlak prowadzi nas asfaltową drogą wzdłuż torów pod budynek stacji PKP w Kasinie Wielkiej. Linia kolejowa, przy której stoi jest obecnie czynna jedynie dla pociągów retro - przejazdów turystycznych organizowanych przez Skansen Taboru Kolejowego w Chabówce. Budynek stacyjny wchodził w skład austriackiej państwowej Galicyjskiej Kolei Transwersalnej prowadzącej z Czadcy (słow. Čadca) do Husiatyna (ukr. Гусятин), otwartej w 1884 roku. Leży na wysokości 571 m n.p.m. i jest najwyżej położoną stacją kolejową linii 104 łączącej Chabówkę i Nowy Sącz. We współczesnych czasach budynek stacyjny w Kasinie Wielkiej kilkakrotnie stanowił scenerię dla filmów m.in. „Karol. Człowiek, który został papieżem”, „Lista Schindlera”, „Boże skrawki”, „Szatan z siódmej klasy” (wersja z 2006 r.), czy „Katyń”.

Linia kolejowa nr 104 na stokach Śnieżnicy.
Linia kolejowa nr 104 na stokach Śnieżnicy.

Stacja PKP w Kasinie Wielkiej.
Stacja PKP w Kasinie Wielkiej.

Cmentarz wojenny nr 364 - Kasina Wielka.
Cmentarz wojenny nr 364 - Kasina Wielka.

Parking u stóp stacji narciarskiej „Śnieżnica”.
Parking.

Obok budynku stacyjnego zlokalizowany jest parking samochodowy, położony u stóp popularnej stacji narciarskiej „Śnieżnica”. Poniżej mamy malowniczą dolinę Kasinianki przy której ulokowały się wioski Kasina Wielka oraz Kasinka Mała. Kończymy wycieczkę wchodząc do krainy górali Zagórzan, między beskidzkie wyspy, które swym krajobrazowym pięknem oraz kulturowością potrafią uleczyć serce i duszę. Dzisiejsza trasa była bardzo krótka, niezwykle relaksacyjna, ale jakże cudowna. Dobrze było nieco zwolnić. Z jednej strony cel naszej wędrówki jest już bardzo bliski. Zostało nam niecałe 20 km do końca Małego Szlaku Beskidzkiego. Z drugiej strony chyba szkoda, że jest on tak bliski, bo dobrze nam razem.



Grupa na Wierzbanowskiej Górze.
Grupa na Wierzbanowskiej Górze.

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Spędzać będziemy ten czas w gronie rodzinnym, podobnie jak tutejsi Zagórzanie. To tradycja, która dopiero w drugi dzień świąt zezwalała na odwiedzanie znajomych i sąsiadów, kiedy to po obejściach zaczynali chodzić kolędnicy. Podczas odwiedzin ważnym zwyczajem było „podsypanie” - kto przychodził w odwiedziny brał do garści trochę owsa z miarki ustawionej przez gospodarzy w sieni i rozsypywał go po izbie „na urodzaj i pomyślność”. Nie wolno było go zamiatać, aż dopiero po świętach. Po „podsypaniu” składano sobie życzenia świąteczne, które w gwarze zagórzańskiej brzmiały mniej więcej tak:
Na scoście, na zdrowie, na to Boze Narodzonie.
Zeby sie Wom darzyło wszystko stworzonie
W kumorze, w oborze dej Panie Boze
W kazdym kotku po dzieciotku, a na piecu troj
Zbyście casom nie godali, ze które jes moje
Zebyście łorali śtyroma pugam, jak ne śtyroma to trzoma
Jak nie trzoma to dwoma, a jak nie dwoma to jednym ale godnym
Zebyście mieli tyle cielicek, co w leście jedlicek
Zebyście mieli tyle wołków, co jest w leście kołków
Zebyście byli zdrowi i weseli, jako e niebie Janieli
Ament
A gdy przychodził Nowy Rok życzenia brzmiały:
Na scoście, na zdrowie
Na ten Nowy Rok
Zeby sie darzyła kapusta i groch
Pszenica i zytko, łowiesek i wszytko.
Takich najbardziej tradycyjnych Świąt Wam życzymy mili turyści, co z nami podążacie górskimi szlakami - kolęd płynących w blasku świec, mnóstwa miłości i wzruszeń, radości i pokoju przez cały rok. Gwiazda betlejemska nich rozjaśni Wam wszelki mrok, z dróg usunie wszelki smutek i zło. Miłych i pogodnych świat życzymy Wam z całego serca, wszystkiego najlepszego w nadchodzącym roku.
             
Dorota i Marek         




VIII etap Małego Szlaku Beskidzkiego

Ruszamy o siódmej, w górze bledną gwiazdy,
Do miejsca wycieczki, sześć kwadransów jazdy.
W firmie transportowej, chyba nie słuchali,
Za mały autobus, nam rano przysłali.
Przełęcz Jaworzyce - to początek trasy,
Wkładamy do plecaków, na drogę zapasy.
W wiosennej aurze, ruszamy do boju,
Mimo wszystko w mikołajowym nastroju. 
Pogoda wiosenna, na to wpływu nie mamy,
Śladów bliskiej zimy, na szlaku szukamy.
Trasa dzisiaj krótka, dobrze o tym wiemy,
Zapewne tę trasę szybciutko przejdziemy.
Góra dziś na trasie to pierwsza jest która?
Łazy, Dzielec, Szklarnia? Nie! Wierzbanowska Góra! 
Wierzbanowska Góra ma łagodne stoki,
Roztaczają się z niej ciekawe widoki.
Na szlaku beskidzkim jest taka tradycja,
Że na każdym etapie „postać” nas zaszczyca.
Więc dzisiaj znów mamy patrona kolejnego,
Przedstawiam wszystkim: Mikołaja Świętego.
Opiszę tego Świętego, może mi się uda:
Biskup Miry z Licji, często czynił cuda.
Był człowiekiem dobrym oraz współczującym,
Pomagał biedakom i potrzebującym.
Najbardziej to dzieciom jest ten Święty znany,
Dzięki Niemu na „gwiazdkę”, prezentów moc mamy.
Dorota i Marek znowu się spisali,
Wszystkim uczestnikom, prezenty rozdali.
Dorota to diabeł, Marek anioł potulny…
Gienek to „Mikołaj”… Dali występ wspólny!
Dziś za Mikołaja, Gienek się podszywa,
Toteż uczestników, na środek On wzywa,
I wręcza prezenty. To Jego zadanie!
Każdy z uczestników, prezencik dostanie.
Gienek swe prezenty to wyciąga z wora,
A ma pomocnika w osobie Igora.
Tu na Wierzbanowskiej, ognisko palimy,
I już tradycyjnie, kiełbaski smażymy.
Trasa dosyć łatwa a więc siły mamy!
Dlaczego przy ognisku więc dziś nie śpiewamy? 
Po całym dniu marszu, mamy tęgie miny,
Dochodzimy do celu, do Wielkiej Kasiny.
Czy wie o tym góral, który tutaj mieszka?
Że Kasina to była kiedyś wieś królewska!
Jako właściciele to tu byli pierwsi,
Ze Szczyrzyc duchowni, z zakonu Cystersi. 
Potem swojej wiosce to nie szczędził troski,
Jej nowy właściciel, hrabia Niewiarowski.
Długo najważniejsze mieli tutaj zdanie,
Biali zakonnicy - to Dominikanie.
W czas kontrreformacji, oni ostrzy byli,
Tu trzy „czarownice”, na stosie spalili. 
Rejon wsi Kasiny, ostatnio mobilny,
Bo kręcono tutaj aż dwa znane filmy.
Na stacji PKP, rzecz nie oczywista,
Powstawała Spielberga, „Schindlerowa Lista”!
Ta stacja PKP, chyba się nie zmienia,
Była też u Wajdy w scenerii „Katynia”.
Z Kasiny pochodzi Kowalczyk Justyna,
Wszystkim dobrze znana ta „nasza” dziewczyna.
Legenda tej Pani to jest nadal żywa,
Chociaż Ona rzadko w Kasinie przebywa.
Na dzisiaj już koniec, co teraz robimy?
Szlak Beskidzki Mały w tym roku kończymy.
Ten kolejny etap już za sobą mamy,
Na następnym w styczniu znowu się spotkamy.
Atmosfera w tej grupie, nigdy się nie zmienia…
Lecz już koniec roku! Pora na życzenia!
Co jest ważne w życiu? Każdy sam to powie,
W pewnym wieku najważniejsze - to jest zdrowie!
A jak ma się zdrowie, to i „kasę” ma się!
Do zobaczenia w Nowym Roku, na trasie….

 Waldemar Ciszewski 5 grudnia 2015 r.









Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas