Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mosorny Groń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mosorny Groń. Pokaż wszystkie posty
Jest w Polsce stok narciarski z królewskim widokiem. Monumentalna sylwetka królowej piętrzy się ponad nim oraz miłośnikami narciarstwa i snowboardu. Jej majestatyczne oblicze staje tam na przedzie nawet przed znacznie bardziej wyniosłymi od niej Tatrami. Czujemy oddech jej potęgi wybitnie unoszący się pośród okolicznych wyniosłości, nieprzewidywalny, bo czasem jest jak ledwie wyczuwalny, jakby wstrzymany na bezdechu, ale często jak w nagłym przebudzeniu zaczyna świszczeć nad nią z powalającą mocą. Świst wichrów jakie potrafi wyzwolić powala najbardziej nieugiętych śmiałków, a na wszelkie wołania o litość staje się zupełnie głucha, jak głuszec wydobywający dźwięki podczas toków. Ta zmienność i nieprzewidywalność jej aury przyczyniła się do tego, iż zwie się ją kapryśnicą, zaś powszechnie znana jest jako Babia Góra.

Najwyższy punkt Babiej Góry sięga 1725 m n.p.m. wysokości. Ponoć tam kiedyś diabeł budował zamek dla zbójnika, na mocy podpisanego paktu. Jednak zamek nigdy nie powstał – zawalił się zanim został ukończony, gdy nad ranem zapiał kur, grzebiąc w ruinach zbójnika. Pozostało na szczycie rumowisko, spod którego podczas burzy można usłyszeć brzęk ciupagi zbójnika, zaś do szczytu przylgnęła nazwa Diablak, czy też Diabli Zamek, albo Diable Zamczysko.

Wokół niej, tak jak wokół wielu innych beskidzkich wzniesień w czasach wędrówek ludów wołoskich powstawać zaczęły ludzkie osady. Jedna z nich, wyjątkowo rozległa powstała pod Babią Górą. Jej nazwa poświadcza rodowody tutejszego dawnego osadnictwa, gdyż wywodzi się od wołoskiego słowa „zavoi” oznaczającego „las nad rzeką”. Wówczas były to lasy gęste i nieprzebyte. Dzisiaj lasów wciąż są tutaj spore obszary, a nawet zachowały się powierzchnie pokryte pierwotną puszczą karpacką, tak jak na paśmie Policy, na którym znajduje się również wspomniany już stok narciarski. W czasach wołoskiego osadnictwa rozkwitło tutaj pasterstwo - gospodarka, która sprawdzała się na tych trudnych terenach do osadnictwa. Owce i bydło wypasano na polanach wzniesień wznoszących się wokół, a więc w paśmie Policy, Babiej Góry, czy Jałowca.

Z czasem jednak gospodarska pasterska traciła na opłacalności. Z końcem ubiegłego wieku ludzie zaczęli wycofywać się z niej. Dzisiaj we wsi trudno spotkać pasterzy, pozostali jednak górale babiogórcy, w których żyłach płynie krew dawnych Wołochów. Pozostały również nazwy, które sięgają rodowodów osadnictwa i dawnej gospodarki na tych terenach. Weźmy choćby nazwę pasma, które sobie dzisiaj upatrzyliśmy: słowo „Police” jest pochodzenia wołoskiego i oznaczało półkę w bacówce, na której trzymano owcze sery. Weźmy też nazwę jednego z wzniesień wchodzącego w skład pasma Policy - Mosorny Groń, gdzie „mosor” z wołoskiego oznacza czerpak z drewna, zaś „grui” (w gwarze podhalańskiej „groń”) oznacza wyniosły brzeg rzeki lub potoku.

Zawoję i jej okolice odwiedzaliśmy wielokrotnie, zawsze z fascynacja podchodząc do tutejszego przyrodniczego piękna i ludzi, babiogórskich dziedziców wołoskiej kultury. Bywaliśmy tutaj o każdej porze roku uprawiając pieszą turystykę, ale z nartami nigdy… do dzisiaj. Naprzeciw Babiej Góry, tak jak już powiedzieliśmy znajduje się stok narciarski, wytyczony spod szczytu góry znacznie mniej wybitnej niż Królowa, ale posiadającej swoje indywidualne walory. Jej nazwę już wymienialiśmy. To Mosorny Groń wznoszący się na wysokości 1045 m n.p.m. Od masywu Babiej Góry oddziela go dolina potoku Jaworzynka, w której usadowiło się jedno z zawojańskich osiedli o nazwie Policzne.

MAPA TRAS:
Trasa
Stopień trudności
Długość
trasy
Różnica
poziomów
1
1420 m 
336 m 

OPIS:
W grudniu 2003 roku w Zawoi Policznem otwarto kolej krzesełkową na Mosorny Groń oraz towarzyszącą mu narciarską trasę zjazdową. Ma ona 1420 m długości i 336 m deniwelacji. Stopień trudności tej trasy został oznaczony kolorem czerwony, a więc jest to trasa trudna. Stok posiada zróżnicowane nachylenie. Posiada łagodne fragmenty łatwiejsze, a też bardziej wymagające odcinki strome.

Dolna stacja wyciągu krzesełkowego.
Dolna stacja wyciągu krzesełkowego.

W przecince leśnej.
W przecince leśnej.

Górna stacja wyciągu krzesełkowego.
Górna stacja wyciągu krzesełkowego.


Prześledźmy cały przebieg trasy na Mosornym Groniu. Po wyjeździe na szczyt góry, zeskakujemy z krzesełka na prawo lub lewo. Na lewo jest karczma z tarasem widokowym na Babią Górę, a także Tatry, których fragment widoczny jest w przesmyku nad Przełęczą Lipnicką. Zresztą piękny widok towarzyszy nam podczas całego zjazdu, tyle, że dla bezpieczeństwa lepiej skupić się na zjeździe, niż na widokach. W razie czego zawsze można zatrzymać się na skraju trasy.

Między karczmą i górną stacji kolejki jest wąski korytarz zjazdowy, który prowadzi do głównego ciągu trasy narciarskiej, nieco poniżej jej początku. Po prawej mamy właściwy początek trasy narciarskiej, która rozpoczyna się kilkanaście metrów tuż pod najwyższą kulminacją góry. Stoją tam leżaki, na których można zrelaksować się, czy popalać w słońcu odkryte części ciała (nawet tak jak dzisiaj zimową porą).

Karczma na szczycie Mosornego Gronia.
Karczma na szczycie Mosornego Gronia.

Skrzyczne

Panorama Tatr z Mosornego Gronia.
Panorama Tatr z Mosornego Gronia.
Panorama Tatr z Mosornego Gronia.

Korytarz zjazdowy pod karczmą.
Korytarz zjazdowy pod karczmą.
Korytarz zjazdowy pod karczmą.

Na szczycie.
Relaks na szczycie.
Pełen relaks.

Zjazdowa trasa narciarska rozpoczyna tuż pod wierzchołkiem Mosornego Gronia. Mamy stąd olśniewający widok na Babią Górę i znaczną długość trasy. Początek stoku jest nieco ostrzejszy, lecz trochę niżej jego nachylenie stopniowo łagodnieje. Wkrótce delikatnym łukiem zakręca na prawo. Pas trasy na tym łuku przyjmuje właściwy do kierunku skrętu profil, czyli z lewej jest wyżej, a z prawej niżej. Trzymając się na tym łuku prawego skraju trasy najedziemy na mniejszą stromość niż gdybyśmy trzymali się lewego skraju. Stromość ta pojawia się przed nami nagle. Jest niewidoczna do ostatniej chwili, bo najeżdżamy na nią poprzez sztuczny nasyp przykrywający tunel drogi stokowej, która przebiega pod trasą narciarską.

Na szczycie Mosornego Gronia.
Na szczycie Mosornego Gronia.

Początek trasy narciarskiej.
Początek trasy narciarskiej.

Start.
Start.

Początek zjazdu.
Początek zjazdu.

Początek zjazdu.
Początek trasy (widok z dołu).

Łagodny łuk na prawo.
Łagodny łuk na prawo.

Po krótkiej stromości trasa narciarska skręca niedużym łukiem na lewo i przechodzi na najbardziej płaski odcinek stoku. Na trasie przejazdu pojawiają się tutaj słupy wyciągu krzesełkowego. Wyżej linia wyciągu przechodzi przecinką leśną, zaś w końcowych partiach stoku przechodzi na drugą stronę trasy narciarskiej.

Spoglądając na najbardziej płaski odcinek trasy z przeciwnego kierunku, np. ze krzesełka wyciągu krzesełkowego można odnieść wrażenie, że trasa narciarska poprowadzona jest w tym miejscy „pod górkę”. Jest to jednak złudzenie optyczne, o czym łatwo można przekonać się podczas zjazdu. Być może złudzenie to powoduje garb wybrzuszający środkiem trasę. Nadchodzi moment, w którym będziemy musieli zmierzyć się na największą stromością. Przy lewym skraju nartostrady stromość ta będzie zauważalnie mniejsza niż po prawej, dlatego, że z lewej teren zaczyna się wcześniej obniżać. Z prawej strony niema do ostatniej chwili jedziemy dość płasko.

Najazd na stromiznę.
Najazd na stromiznę nad tunelem drogi stokowej.

Stromizna nad tunelem.
Stromizna nad tunelem.

Z krzesełka wyciągu doskonale widać nachylenie profilu skrętu.
Z krzesełka wyciągu doskonale widać nachylenie profilu skrętu.

Początek wypłaszczenia widziany z krzesełka.
Początek wypłaszczenia widziany z krzesełka.

Garb.
Garb.

Garb (widok z dołu).

Końcowy odcinek trasy to największe wyzwanie, to największa stromizna, która może niektórych odstraszać. Zaczyna się nagle i kończy gwałtownie. Wydaje się, że niewiele miejsca pozostaje na wyhamowanie, bo faktycznie jest go niewiele, ale przy odpowiedniej kontroli prędkości wszystko będzie dobrze. Teren przed dolna stacją wyciągu krzesełkowego nieco podnosi się, co ułatwia zadanie. Po paru zjazdach nabierzemy doświadczenia, które pozwoli nam na podjechanie pod same bramki wyciągu (o ile nie ma przy nich ludzi). Stąd przemieszczamy się krzesełkiem z powrotem na szczyt Mosornego Gronia. Przepustowość kolejki czteroosobowego krzesełka wynosi 2400 osób na godzinę. Czas wyjazdu na szczyt góry zajmuje 10 minut.

Przed końcowym odcinkiem trasy.
Przed końcowym odcinkiem trasy.
Przed końcowym odcinkiem trasy.

Końcowy odcinek trasy (widok z krzesełka).
Końcowy odcinek trasy (widok z krzesełka).

Końcowy odcinek trasy (widok z dołu).
Końcowy odcinek trasy (widok z dołu).

Z lotu ptaka trasa narciarska na Mosornym Groniu może wydawać się prostolinijna, lecz kolejne zjazdy potwierdzą na to, iż nie można mówić o monotonii. Zmienny profil nachylenia wymusza różne techniki zjazdu. Z pewnością Mosorny Groń nie jest trasą dla początkujących. Zaskakuje jednak niewielka liczba chętnych do szusowania na Mosornym Groniu, a tym brak kolejek pod wyciągiem, a przecież mamy tak piękny, słoneczny sobotni dzień.


TRASA:
Juszczyn/Przysiółek Kaczmarczyki  Przełęcz Kucałowa (1170 m n.p.m.) Schronisko PTTK na Hali Krupowej (1152 m n.p.m.) Przełęcz Kucałowa (1170 m n.p.m.)   Polica (1369 m n.p.m.)  Cyl Hali Śmietanowej (Kiczorka) (1298 m n.p.m.)  Zawoja-Policzne.

OPIS:
Dzisiaj zdecydowaliśmy się na przejście odcinka Pasma Policy w warunkach zimowych, od Hali Krupowej do Hali Śmietanowej, a z niej do Mosornego Gronia. Odwiedzaliśmy już te strony wcześniej współuczestnicząc w 56 Zlocie Turystów Górskich na Hali Krupowej. Przebyliśmy wtedy całe Pasmo Policy, jednak dzień wtedy był dłuższy, a jesienne warunki  łatwiejsze od obecnych zimowych.

Startujemy w przysiółku Kaczmarczyki o godzinie 8.50, kierując się na południe żółtym szlakiem. Śnieg tutaj ledwo co widać w trawie. Gdzie ta zima? - myślimy. Jest lekki mrozik, ale nie jest bardzo zimno. Generalnie jest przyjemnie, prawie bezwietrznie, jedynie mgła ogranicza widoczność.

W Kaczmarczykach śnieg ledwo co widać w trawie.
Idziemy najpierw wąską asfaltową drogą, delikatnie pod górę. Po kilku minutach odbijamy z niej w lewo na drogę polną, a po dalszych paru minutach wchodzimy do lasu. Trzeba uważać na kamienie, które miejscami są oblodzone. Droga polana wiedzie nieco bardziej stromo pod górkę, ale czasem na krótko wypłaszacza się, a nawet w jednym miejscu chwilę opada. Po ostrym zakręcie w lewo zaczyna się znacznie większa stromizna, po zboczach Suchego Gronia.

Po ostrym zakręcie w lewo zaczyna się znacznie większa stromizna.

Kilka minut po godzinie 10.00 dochodzimy do połączenia ze szlakiem niebieskim, przychodzącym tu ze Skawicy. Niebieskie znaki towarzyszą nam do Hali Kucałowej. Wbrew wcześniejszym spostrzeżeniom, na wyższych wysokościach coraz bardziej uwydatnia się zimowa aura. Piękną, aczkolwiek nie w pełni zimową szatę przybrały tu drzewa. Ich gałązki bieleją oprószone śniegiem, pozbawione typowej dla zimy puchowej kołdry śnieżnej. Tu też na szlaku pojawiają się mini lodowce spływające w dół. Bez raków przejście tych zlodowaceń jest bardzo trudne.

Gałązki drzew bieleją oprószone śniegiem.
Mini lodowce spływające po szlaku.

Na wyższych wysokościach uwydatnia się zimowa aura.
O godzinie 10.40 ukazuje się przed nami w pięknych zimowych barwach Hala Kucałowa. Mgła tu gęsta i nieco większy ruch powietrza, bardziej mroźnego, szczypiącego w palce dłoni, gdy ściągniemy rękawiczki.  Krzaczasta roślinność wprost ujawnia występujące tu silne wiatry oraz ich kierunek. Sterczące wysokie trawy i gałązki na drzewach okryte są szerokim (2-3 centymetrowym) śnieżno-lodowym pióropuszem odchylonym w kierunku zawietrznym. Widoki wokół są bardzo urzekające, choć w żadnym przypadku nie mają nic wspólnego z tzw. rozległymi panoramami górskimi. Hala Kucałowa przez ograniczoną widoczność wygląda dziś jak pustkowie z kępami roślinności. Widok to niesamowity, który skrywa jakąś tajemnicę w oddali, poza zasięgiem naszego wzroku.


Hala Kucałowa - mgła tu gęsta.
Uroki Hali Kucałowej - roślinność ze śnieżno-lodowym pióropuszem.
Hala Kucałowa skrywa jakąś tajemnicę w oddali.
Schronisko PTTK na Hali Krupowej.

Uroki Hali Kucałowej spowalniają nasz marsz do pobliskiego Schroniska na Halu Krupowej. Wchodzimy do niego dopiero o godzinie 11.00. Nie czujemy się specjalnie zmęczeni, ale klimat tego schroniska inspiruje do turystycznej pogawędki. Spędzamy tu  aż półtorej godziny, ale nie ma pośpiechu, gdyż mamy  odpowiedni zapas czasu.
Na ławce przy Schronisku PTTK na Hali Krupowej.

O godzinie 12.30 wychodzimy ze Schroniska na Hali Krupowej i znowu zmierzamy na ujmującą Halę Kucałową, po czym skręcamy na zachód ku najwyższemu szczytowi Pasma Policy - Policy. Trzymając się czerwonych i zielonych znaków wspinamy się najpierw zboczem Złotej Grapy (1242 m n.p.m.). Mijamy jej wierzchołek i o godzinie 12.55 rozstajemy się ze znakami zielonymi, którymi można zejść do centrum Zawoi. Z kolei nasz szlak niebawem biegnie wzdłuż granicy rezerwatu przyrody im. prof. Zenona Klemensiewicza z wysokogórskim borem świerkowym zachowanym w stanie naturalnym. Jest to wspaniała gęstwina lasu, w której czujemy się, jakbyśmy byli pierwszymi przechodzącymi tędy ludźmi. Próchniejące konary leśne i panująca tu niesamowita cisza wywołują w nas poczucie zupełnej izolacji od naszego codziennego świata, w którym nowe zwykle nie pozostawia miejsca staremu, a zgiełk miejski wypełnia niemal każdą oazę ciszy.

Na zachód ku najwyższemu szczytowi Pasma Policy - Policy (fot. P.Sieja).
Przed zboczem Złotej Grapy.
Stromy odcinek przez las na zboczu Złotej Grapy.
Trochę otwartych przestrzeni na zboczach Złotej Grapy.
Wysokogórski bór świerkowy.
Po kilkunastu minutach na południowych zboczach pasma pojawiają się prześwity. Wnet zamieniają się one na niemal otwarta przestrzeń, której przecinają sterczące kikuty drzew. To oznaka, że dochodzimy do najwyższego punktu Pasma Polic.

O godzinie 13.30 mijamy miejsce, w którym do naszego czerwonego szlaku dochodzi szlak niebieski z Przełęczy Zubrzyckiej, a po dalszych paru krokach dochodzimy do rozległego wierzchołka Policy - 1369 m n.p.m. Kiedy przechodziliśmy tędy ostatni raz, w jesiennej aurze, na południu dominowała Królowa Beskidu - Babia Góra. Dziś nie widać nawet najsłabszego zarysu Babiej. Wygląda to tak jakby pasma górskie pogrążyły się w zimowym śnie, okryte śniegiem i spowite mgłą.

Na wierzchołku Policy nie widać dziś nawet najsłabszego zarysu Babiej.
Nieopodal mijamy krzyż upamiętniający katastrofę lotniczą samolotu PLL LOT, który rozbił się na zboczach Policy w kwietniu 1969 roku. Zginęły wówczas 53 osoby - wszyscy pasażerowi i członkowie załogi. Przyczyny  tej katastrofy, były owiane tajemnicą przez ówczesne władze. Przypuszczalnie była ona spowodowana błędami w nawigacji w związku z brakiem odpowiedniego wyposażenia krakowskiego lotniska w sprzęt nawigacyjny. Nieco dalej znajduje się pomnik poświęcony ofiarom tej katastrofy, wybudowany w 2009 roku.

Zaraz potem znowu wchodzimy w gąszcz leśny. Łagodnie obniżamy się w kierunku zachodnim. Znowu ogrania nas bezwietrzna cisza, relaksacyjna dla naszych uszu. Słychać tylko skrzypiący śnieg pod naszymi butami, co nieco peszy nas, a może nawet wzbudza poczucie winy, że zakłócamy tym panującą wokół ciszę. Czujemy się tu odrobinę jak intruzi. Jednak chwilami przystajemy, aby wsłuchać się w tą zupełną głuszę.

 Z wierzchołka Policy wchodzimy w gąszcz leśny...
...ogrania nas bezwietrzna cisza.
Około godziny 14.00 szlak zaczyna się wznosić i po 20 minutach marszu wchodzimy na kulminację Hali Śmietanowej, czyli tzw. Cyl Hali Śmietanowej sięgający wysokości 1298 m n.p.m. Urządzamy sobie krótką, 10-minutową przerwę.

Na Cylu Hali Śmietanowej zbiegają się szlaki turystyczne z różnych stron. Kres naszej wędrówki wyznaczają stąd znaki żółte, kierujące na stronę zachodnią, ku Mosornemu Groniowi. Podążamy za nimi. Po kilku minutach łagodnej wędrówki, szlak nasz zaczyna opadać bardzo stromą ścieżką, niemal na łeb i szyję, bez jakichkolwiek zakosów. Jest tak stromo, że właściwie zsuwamy się bokiem po zbitym śniegu w dół. Łatwo tu wpaść w niekontrolowany poślizg. Niektórzy wędrowcy  raki na buty tu zapinają i dzięki temu o swe cztery litery się nie obawiają. Zejście to ma jednakże swój specyficzny urok. Jest takie hermetyczne, tak wąskie, że drzewa po obu stronach ścieżki dostępne są niemal na wyciągnięcie rąk. Z kolei gałęzie tych drzew przykrywają naszą ścieżkę tak nisko, że nierzadko trzeba chylić pod nimi głowę.

Zejście z Cyla Hali Śmietanowej - zsuwamy się bokiem po zbitym śniegu w dół.
O godzinie 14.55 nasza ścieżka wpada wprost na drogę leśną; skręcamy na nią w prawo. Rosnący przy niej las staje się bardziej zróżnicowany - drzewa iglaste ustępują tu nieco miejsca drzewom liściastym. Las ten jest wyższy, ale drzewa rosną tu w znacznie większych odstępach. W prześwitach leśnych zauważamy wciąż utrzymującą się mgłę.

Drzewa iglaste ustępują miejsca drzewom liściastym.
Około godziny 15.10, tuż przed niewielkim wzniesieniem podszczytowym wyprowadzającym na Mosornego Gronia, żółty szlak skręca w prawo i sprowadza do Zawoi Podryzowane, gdzie wędrowcy z naszej grupy turystycznej kończą dzisiejszą piękną wędrówkę.

Z naszą grupą przybyli też w te strony pasjonaci narciarstwa. Spotkać ich można było pokonując wspomniane niewielkie wzniesienie podszczytowe. Z wierzchołka Mosornego Gronia, osiągającego wysokość 1047 m n.p.m., wytyczona jest na południowych zboczach znana w Małopolsce trasa narciarska, posiadającego licencję FIS na rozgrywanie krajowych i międzynarodowych zawodów narciarskich. Wzdłuż tej trasy funkcjonuje krzesełkowa kolej linowa, łącząca wierzchołek Mosornego i Zawoję-Policzne. I właśnie w tej części Zawoi, zwanej Policzne, narciarze oraz część piechurów zakończyła swoje spotkanie z tutejszymi górami.

Wierzchołek Mosornego Gronia - dziś warunki narciarskie utrudnia mgła.

Zawoja-Policzne. Karczma Zbójnicka.
Zawoja-Policzne. Droga wojewódzka nr 957 - widok w kierunku Zawoi-Podryzowane.

Przyznać trzeba, że Pasmo Polic sprawiło nam dziś niespodziankę. Czuliśmy się tu tak, jakbyśmy byli na nim po raz pierwszy, a przecież byliśmy tu niecałe 5 miesięcy temu. Nie planowaliśmy tak prędkiego powrotu. Nasze niedawne plany skierowane były ku zupełnie innym szlakom górskim, których nie dotknęły jeszcze nasze stopy (a właściwie buty), a takich szlaków w naszym przypadku jest jeszcze wiele, wiele, wiele i jeszcze trochę. Jest to jednocześnie nasz pierwszy powrót na przebyty wcześniej szlak i do tej pory nie sądziliśmy, że takie ponowne spotkanie może być tak bardzo interesujące oraz sprawiać tak wiele przyjemności i satysfakcji. Aura odmieniła nie do poznania plenery zapamiętane z jesieni i wszystko znów emanowało jakąś oryginalną nowością. Jednak nawet gdyby nie to, to i tak mieliśmy gwarancję znakomitej wyprawy górskiej dzięki ponadprzeciętnej atmosferze turystycznej, jaką zawsze zapewnia nasza sprawdzona  grupa wędrowców, z którymi mieliśmy przyjemność wspólnego wędrowania.

Dziś już wiemy, że warto wrócić na poznane już szlaki i chętnie to zrobimy jeszcze raz, pewnie jeszcze w tym roku podczas kolejnego 57 Zlotu Turystów Górskich na Hali Krupowej, ale to będzie już inna historia. Tymczasem już jutro mamy inny uroczysty dzień:
Jak to uczcić? Kto opisze?
Urodziny ma bard Zbyszek!
Choć z Nim mierzyć się nie mogę
i choć czuję w duszy trwogę
z serca życzę ile mogę,
żeby zdrówko Ci służyło,
żeby w życiu łatwiej było,
by Cię dzieci szanowały,
wnuki za wzór zawsze miały,
by Anusia Cię kochała,
na wycieczki zabierała-:)
by wódeczka nie szkodziła,
a pogoda zawsze dobra była.
Żyj nam Zbyszku długie lata
i chodź z nami na skraj świata.
Tyle i jeszcze wiele, wiele...
życzą Ci Twoi ze szlaku przyjaciele.
~Dorota Szala

LINKI DO INNYCH OPISÓW:
Klub Turystyki Górskiej

GALERIE FOTOGRAFICZNE:
Polica w zimowym śnie

Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas