Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filipka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filipka. Pokaż wszystkie posty
TRASA:
Czeski Cieszyn, Český Těšín kolej Hradek, Hrádek

Hradek, Hrádek, žst (358 m n.p.m.) zielony szlak Chata Hrádek (630 m n.p.m.) zielony szlak Filipka, rozc. (745 m n.p.m.) {zielony szlakczerwony szlakżółty szlak} Chata Filipka (761 m n.p.m.) {zielony szlakczerwony szlakżółty szlak} Filipka (768 m n.p.m.) żółty szlak Nawsie, Návsí, žst (380 m n.p.m.)

Nawsie, Návsí kolej Kocobędz, Chotěbuz

OPIS:
Popołudniem zrobiło się gorąco. Z Czeskiego Cieszyna przemieszczamy się koleją w górę doliny Olzy Przejeżdżamy przez Ropice (pol. Ropica), Třinec (pol. Trzyniec), Vendryně (pol. Wędrynia), Bystřice (pol. Bystrzyca) i o 13.40 wysiadamy w miejscowości Hrádek (pol. Gródek). W XII wieku na jej terenie istniał przypuszczalnie niewielki gródek obronny, pełniący funkcję strażnicy granicznej ówczesnej kasztelanii cieszyńskiej. Obecnie jest wielowyznaniową wsią gminną, którą zamieszkują katolicy, ewangelicy, adwentyści, wyznawcy kościoła czeskobraterskiego, świadkowie Jehowy. Bardzo duży odsetek tutejszej ludności deklaruje narodowość polską.

Przystanek kolejowy Hrádek (pol. Gródek).
Przystanek kolejowy Hrádek (pol. Gródek).

Przy przystanku kolejowym odnajdujemy szybko początek zielonego szlaku. Naszym celem jest wzniesienie Filipka leżące po czeskiej stronie Beskidu Śląskiego (czes. Slezské Beskydy). To druga tego roku próba dotarcia na ten szczyt. Wcześniej próbowaliśmy dotrzeć na szczyt tej niewielkiej górki od strony polskiej, ale zima zaskoczyła nas śniegiem po pas. Dziś nie powinno być żadnych problemów. Mimo niejednoznacznych prognoz rzedniejące chmury i blask słońca wprawiają nas w entuzjastyczny optymizm. Szkoda, że powietrze nie jest tak czyste, jak ostatnio, kiedy tutaj byliśmy, bo mielibyśmy stąd świetny widok na Beskid Śląsko-Morawski i bliskie naszym sercom szczyty Małego Jaworowego i Ostrego.

Gdyby powietrze było klarowne, jak ostatnio, kiedy tutaj byliśmy, za sobą mielibyśmy świetny widok na Beskid Śląsko-Morawski.
Gdyby powietrze było klarowne mielibyśmy za sobą świetny widok na Beskid Śląsko-Morawski.

Hrádek. Obelisk Wincentego Witosa.
Obelisk Wincentego Witosa.
Za zielonymi znakami ruszamy w górę wąską asfaltową szosą, pomiędzy szpalerami niskich drzew. Po kilkunastu minutach droga rozwidla się. Skręcamy na prawą odnogę, która kieruje się w stronę pobliskiego masztu antenowego. Tuż przed masztem droga odbija na lewo, mijając po prawej obelisk poświęcony Wincentemu Witosowi. Tak się złożyło, że ten znany przywódca Stronnictwa Ludowego, trzykrotny premier rządu Rzeczypospolitej wyemigrował w roku 1933 do ówczesnej Czechosłowacji, do Rožnova pod Radhoštěm. Było to związane z oskarżeniami o przygotowywanie zamachu na rząd Polski. Podczas tej emigracji w roku 1933 trafił do Hrádka, gdzie leczył dolegliwości gastryczne u tutejszego zielarza Karola Kalety. Mieszkał w tym czasie właśnie tutaj, niedaleko szlaku turystycznego na Filipkę, w drewnianym domu pod Dziołem. Upamiętniający to obelisk został odsłonięty tu w obecności delegacji polskiej której przewodniczyli prezes PSL Jarosław Kalinowski i wicemarszałek Sejmu Janusz Wojciechowski, w dniu 4.10.2003 roku. W dniu dzisiejszym z nieznanych nam przyczyn z obelisku zdjęta była tablica.

Wspinamy się dalej w górę zbocza. Pod lasem po prawej stronie mijamy drobne, zimozielone krzewinki z niebieskimi kwiatami, to Barwinek pospolity (Vinca minor L.). Występuje niemal na całym niżu, gdzieniegdzie w niższych partiach górskich, ale w Polsce (w stanie dzikim) dość rzadko.

Chwilę potem mijamy dość wyniosły budynek, który z doliny Olzy wyglądał jak zameczek. Jest to Kościół Braterski w Gródku (Sbor Církve bratrské v Hrádku). Zaraz za budynkiem kościoła z naszej drogi znika asfalt, ale nie na długo. Wędrujemy chwilkę drogą gruntową pomiędzy młodymi drzewami leśnymi i wracamy na kolejną wąską drogę asfaltową. To ta sama droga, która na mijanym wcześniej rozwidleniu odbijała w lewo. Skręcamy tutaj na nią w prawo i zaraz przed sobą mamy znów rozwidlenie. Wybieramy drogę idącą na lewo. Prawą drogą też byśmy doszli do celu, ale jest ona dłuższa i przeznaczona raczej da zmotoryzowanych.

Barwinek pospolity (Vinca minor L.).
Barwinek pospolity (Vinca minor L.).

Po minięciu pokaźnego domu wędrujemy chwilkę drogą gruntową pomiędzy młodymi drzewami.
Po minięciu pokaźnego domu wędrujemy chwilkę drogą gruntową pomiędzy młodymi drzewami.

Przed nami wzniesienie, które przechodzimy trawersem od północy.
Przed nami wzniesienie, które obejdziemy trawersem od północy.

Mijamy kilka gospodarstw położonych na stokach wzniesienia, które przechodzimy trawersem od północy. Drzewa pokryła już zieleń w każdym możliwym jej odcieniu, tudzież niektóre z nich umajone zostały mnóstwem białych kwiatów. Przyroda z jednej strony każe nam zatrzymać się by ją podziwiać, a z drugiej strony iść dalej, bo za zakrętem napotkać można coś innego, równie pięknego - uwodzi jak mityczne syreny. Tuż przy nas, na skarpie wygrzewa się w słońcu Jaszczurka zwinka (Lacerta agilis), a może czai się na ofiarę, jak kot napotkany wcześniej, skradający się cicho przez pędy trawy. Długo przygląda się nam zanim czmychnie.

Kot polujący pośród niskiej trawy.
Na polowaniu.

Na polanie przy szlaku.
Na polanie przy szlaku.

Przyroda z jednej strony każe nam zatrzymać się by ją podziwiać, a z drugiej strony iść dalej, bo za zakrętem napotkać można coś innego, równie pięknego.
Przyroda z jednej strony każe nam zatrzymać się by ją podziwiać, a z drugiej strony iść dalej,
bo za zakrętem napotkać można coś innego, równie pięknego.

Jaszczurka zwinka (Lacerta agilis).
Jaszczurka zwinka (Lacerta agilis).
Jaszczurka zwinka (Lacerta agilis).

Drzewa pokryła już zieleń w każdym możliwym jej odcieniu, tudzież niektóre z nich umajone zostały mnóstwem białych kwiatów.
Drzewa pokryła już zieleń w każdym możliwym jej odcieniu,
tudzież niektóre z nich umajone zostały mnóstwem białych kwiatów.

O godzinie 14.40 szlak schodzi z asfaltowej drogi i wchodzi na trawiaste zbocze z wyciągami narciarskimi. Po kilkudziesięciu metrach za grupką drzew skręcamy w prawo i przez moment dość ostro wspinamy się ku asfaltowej drodze. Robi się malowniczo. Pagórki wzniesień zaczynają już falować wokół nas. Za nami pokazuje się Jaworowy (czes. Javorový, 625 m n.p.m.), przed którym na zboczach widać górskie osiedle V Pasekách. Bardziej na prawo wznosi się Łączka (czes. Loučka, 835 m n.p.m.) - najwyższe wzniesienie w ramieniu odgałęziającym się od Stożka Wielkiego, na którym leży też nasza Filipka.

Na podejściu do Chaty Hrádek.
Na podejściu do Chaty Hrádek.

Podejście do Chaty Hrádek.


Nasza ścieżka osiąga asfaltową drogę. To droga, która obchodziła to samo wzniesienie co my, tyle, że od południowej strony. Po prawej stronie mamy schronisko - Chata Hrádek położone na wysokości 630 m n.p.m. Zaglądamy na chwilkę do niej, korzystając z uprzejmości jej gospodarzy, bowiem dziś chata ta jest nieczynna.

Za nami Chata Hrádek.
Za nami Chata Hrádek.

Stąd do Chaty Filipka jest już tylko 1 km. Spod Chaty Hrádek idziemy teraz asfaltową dróżką na północny wschód, która wspina się moment ramieniem odchodzącym od wzniesienia Łączki na grzbietowe wypłaszczenie, gdzie wśród łąk stoi mała, ale wabiąca niezwykle piękną stylizacją dzwonniczka Św. Izydora Oracza z Madrytu. Święty ten jest patronem Madrytu, ale też rolników. Za życia bieda zmusiła młodego Izydora do pracy na roli, ale według podań pomagali mu w tym aniołowie. Któregoś dnia zdziwiło gospodarza u którego pracował, że powierzone mu prace były zawsze na czas dobrze wykonane. Wówczas postanowił go podpatrzeć i ujrzał w polu Izydora zatopionego w modlitwie, a także anioła wykonującego za niego orkę. Tak też najczęściej jest przedstawiany wizerunek tego świętego: Święty Izydor Oracz klęczy przed krzyżem lub figurą, a obok anioły orzą jego pługiem.

Na kamieniu obok dzwonniczki napis głosi, że kto dzwonem zadzwoni będzie żyć długo i spokojnie. Wokół dzwonniczki leży 12 kamieni z wyrytymi znakami zodiaku.

Dzwonniczka Św. Izydora Oracza z Madrytu.
Dzwonniczka Św. Izydora Oracza z Madrytu.

Kamień z napisem głoszącym, że kto dzwonem zadzwoni będzie żyć długo i spokojnie.
Kamień z napisem głoszącym, że kto dzwonem zadzwoni będzie żyć długo i spokojnie.

Dzwonniczka Św. Izydora Oracza z Madrytu.
Dzwon dzwonnicy.

Wewnątrz dzwonnicy.
Wewnątrz dzwonnicy.

Jeden z kamieni z wyrytm znakiem zodiaku.
Jeden z kamieni z wyrytym znakiem zodiaku.

Dzwonniczka Św. Izydora Oracza z Madrytu.
Dzwonniczka Św. Izydora Oracza z Madrytu.

Wędrujemy dalej drogą przez łąkę, która niebawem lekko opada, po czym trawersując zalesione zbocze skręca na południowy wschód. Po 20 minutach spacerowego marszu docieramy do zakosu drogi biegnącej z Nawsia (czes. Návsí). Idziemy krótko w górę tej drogi, aż docieramy do rozstaju szlaków położonego na wysokości 745 m n.p.m. Oprócz naszego zielonego szlaku przychodzą do niego: żółty z Bystrzycy (czes. Bystřice) oraz czerwony z Nydka (czes. Nýdek). Wszystkie te szlaki prowadzą teraz wspólnie wygodną drogą pod Chatę Filipka, która znajduje się już tylko 300 metrów stąd. Docieramy do niej o godzinie 15.30.

Chata na stoku Łączki (czes. Loučka).
Chata na stoku Łączki (czes. Loučka).
Chata na stoku Łączki (czes. Loučka).

Trawers stoków Łączki (czes. Loučka).

Rozstaj szlaków (745 m n.p.m.).
Rozstaj szlaków (745 m n.p.m.).

Widok z rozstaju na południowy wschód. Z prawej mamy Stożek Wielki (czes. Velký Stožek, 979 m n.p.m.)

Chata Filipka położona jest w nadzwyczaj malowniczym otoczeniu, na grzbiecie rozciągającym się pomiędzy szczytami Łączki i Filipki. Na zachodnich zboczach tego grzbietu znajdują się drzewa, a wschodnie pokryte są halami. Zamawiamy w bufecie jakąś przekąskę i zasiadamy na tarasie po wschodniej stronie chaty, gdzie relaksujemy się do woli. Piękno krajobrazu z tej strony jest ponad przeciętne. Rozciągają się przed nami wzniesienia o rozległych kopułach szczytowych, pokryte lasem, polami i halami, z rozrzuconymi obejściami, pośród których znajdziemy kilka starych góralskich chałup.

Wschodnie stoki, która mamy przed sobą, opadają do prawie niezamieszkałej, głębokiej doliny potoku Głuchówka (czes. ;Hluchová). Ma on źródła na północno-zachodnich stokach szczytowego spiętrzenia Wielkiego Stożka. Głuchówka po wypłynięciu z tej doliny przepływa przez Nydek, gdzie skręca na południowy zachód i w Bystrzycy wpada do Olzy.

Po drugiej stronie doliny widać rozciągłość znacznie wyższego grzbietu granicznego z Soszowem Wielkim (czes. Velký Šošov, 886 m n.p.m.) i Stożkiem Wielkim (czes. Velký Stožek, 979 m n.p.m.). Po drugiej stronie tego grzbietu ciągnie się polskie miasteczko Wisła (czes. Visla), położone w dolinie, w której zaczyna dorastać królowa polskich rzek - Wisła.

Na myśl przychodzą wzruszające wspomnienia, kiedy ostatniej zimy próbowaliśmy dostać się na Filipkę od polskiej strony, ale musieliśmy wycofać się ze względu na duży śnieg. Przypomina się też pobyt na Stożku... wiele pobytów, bo ostatnimi czasy szlaki często nas tam prowadzą. Jednak po czeskiej stronie jesteśmy pierwszy raz i jest miłość od pierwszego wejrzenia, pokochaliśmy to miłe, rodzinne schronisko, oferujące zarówno regionalne specjały, jak i wspaniałe plenery, przy których wyśmienity Radegast smakuje jeszcze lepiej.

Panorama spod Chaty  Filipka na wschód.
Panorama spod Chaty  Filipka na wschód.
Panorama spod Chaty Filipka na wschód.

Góralska chata widoczna z Filipki.
Góralska chata widoczna z Filipki.
Góralskie chaty widoczne z Filipki.

Uroku dodaje stadko owieczek pasące się nieopodal. Z pięknej pogody korzysta też kilka kur wydziobujących coś z trawy, a także indyczki nie zwracające w ogóle uwagi na krążącego pośród nich indora, choć ten pręży przed nimi swe pióra z całych sił. Poniżej tarasu mamy oczko wodne z karasiami czerwonymi, w których baraszkuje również kilka Ropuch szarych (Bufo bufo).

Pająk rozpiął sieć.
Pająk rozpiął sieć.

Indyk (Meleagris gallopavo) - duży ptak grzebiący z rodziny kurowatych, zamieszkujący pierwotnie różne części Ameryki Północnej.
Indyk (Meleagris gallopavo) - duży ptak grzebiący z rodziny kurowatych,
zamieszkujący pierwotnie różne części Ameryki Północnej.

Ropucha szara (Bufo bufo).
Para ropuch szarych (Bufo bufo).

O godzinie 16.35 żegnamy się z urokliwą Chatą Filipka i ruszamy w kierunku wierzchołka Filipki. Wciąż wiodą nas trzy szlaki: żółty, czerwony i zielony. Zaraz za Chatą Filipka mijamy tradycyjny, stary dom góralski. Idąc dalej wędrujemy ponad halami, na wierzchołek, który znajduje się paręset metrów przed nami. Po lewej przy naszym szlaku znajduje się niewielki kamienny obelisk z napisem: „Forstmeister Emil Merk † 24. VI. 1911”. Kilka minut później jesteśmy już na szczycie Filipki (768 m n.p.m.), częściowo obrośniętym ładnymi bukami.

Chata Filipka (761 m n.p.m.).
Chata Filipka (761 m n.p.m.).

Tradycyjny, stary dom góralski (tzw. drzewionka) sąsiadujący z Chatą Filipka.
Tradycyjny, stary dom góralski (tzw. drzewionka) sąsiadujący z Chatą Filipka.

Łączka (czes. Loučka, 835 m n.p.m.) z drogi na szczyt Filipki. Z prawej strony drogi widać kamienny obelisk.
Łączka (czes. Loučka, 835 m n.p.m.) widoczna z drogi prowadzącej na szczyt Filipki.
Z prawej strony drogi widać kamienny obelisk.

Przed nami szczyt Filipki.
Przed nami szczyt Filipki.

Widok na Stożek Wielki (czes. Velký Stožek; 979 m n.p.m.) z podejścia na Filipkę.

Panorama ze zbocza Filipki.
Panorama ze zbocza Filipki.
Panorama ze zbocza Filipki.

Na szczycie Filipki znajduje się kamień graniczny - trójstyk granic wsi: Hrádek, Návsí i Nýdek. Stoi też dość duża wiata. Nad wejściem do niej wiszą herby trzech wymienionych wsi. O godzinie 16.50 rozpoczynamy zejście z Filipki.

Szczyt Filipki (768 m n.p.m.).
Szczyt Filipki (768 m n.p.m.).

Kamień graniczny - trójstyk granic wsi: Hrádek, Návsí i Nýdek na Filipce.
Kamień graniczny - trójstyk granic wsi: Hrádek, Návsí i Nýdek.

Początkowe, dość strome zejście z Filipki.
Początkowe, dość strome zejście z Filipki.

Na szczycie Filipki szlaki rozchodzą się. My kierujemy się za żółtymi znakami do Nawsia. Ścieżka początkowo przybiera na stromości i wkrótce przedziera się przez krzaczasty młodnik. Po kilku minutach biegnie wzdłuż granicy niewielkiego obszaru przyrody chronionej „Filipka” z bogato występującym jałowcem. Znajduje się on po naszej lewej. Jest to obszar po dawnej hali pasterskiej, który obecnie powoli zarasta roślinnością. Oprócz jałowca występuje tu również świerk, czarny bez, jesion wyniosły, głóg, tarnina. Rośnie tu też wiele mniejszych roślin jak: bliźniaczka, dziurawiec, dziewięćsił i goździk kropkowany. W takim środowisku chętnie przebywa żmija zygzakowata, a także gatunek motyla - mieniak tęczowiec.

Niedaleko od szczytu Filipki ścieżka nasza łagodnieje i wiedzie wygodną przecinką. Po prawej przez chwilę odsłania się nam widok na grzbiet z dzwonniczką św. Izydora, którym wcześniej wspinaliśmy się. O godzinie 17.00 przecinamy szutrowa drogę, przy której stoi okazały drewniany dom. Poniżej rozciąga się duża polana, na której w niższych położeniach widać jeszcze kilka innych domów. Na polanie pasie się kilkanaście owiec.

Okazały drewniany dom na polanie przy szlaku...

...a poniżej stadko owiec.

Przez moment podchodzimy łagodne, niewielkie wybrzuszenie.
Przez moment podchodzimy łagodne, niewielkie wybrzuszenie.

Po przecięciu wspomnianej drogi szutrowej przez moment łagodnie podchodzimy niewielkie wybrzuszenie. Za wybrzuszeniem szlak prowadzi nas wygodną drogą przez młody, potem starszy las i przez ciasno rosnące nieduże świerki, by wejść na wąską asfaltową szosę biegnącą z Nawsia. Skręcamy na szosie w prawo. Wiedzie ona lasem. Na jego skraju mijamy kilka potężnych mrowisk, a także kępki ślicznych fiołków leśnych (Viola reichenbachiana).

Jedno z mrowisk przy drodze.
Jedno z mrowisk przy drodze.

Fiołek leśny (Viola reichenbachiana).
Fiołek leśny (Viola reichenbachiana).
Fiołek leśny (Viola reichenbachiana).

O godzinie 17.30 wychodzimy z lasu na rozwidlenie dróg. Wybieramy drogę odchodzącą na prawo i wchodzimy na otwarty teren. Idąc teraz lekko w górę obchodzimy niewielkie wzniesienie z masztem antenowym. Przechodzimy obok domów jednego z przysiółków Nawsia. A za nami ukazuje się jeszcze Filipka, ale za niedługo droga nasza schodzi w dół do Nawsia. Przed sobą mamy dolinę Olzy schodzącą ku północy z Przełęczy Jabłonkowskiej (czes. Jablunkovský průsmyk). Stanowi ona naturalną granicę między Beskidem Śląskim i Beskidem Śląsko-Morawskim. Jednak zamglone powietrze zabiera widoki na wzniesienia Beskidu Śląsko-Morawskiego.

Strachy na lachy... śląskie?
Strachy.



Schodząc do Nawsia widzimy miasto Jabłonków (czes. Jablunkov, niem. Jablunkau) - znany ośrodek kultury górali beskidzkich i prężny ośrodek mniejszości polskiej w Czechach, w którym blisko ¼ mieszkańców posiada obywatelstwo polskie. Pierwszy Jabłonków powstał w innym miejscu. Gród Jabłonkowski zbudowany został na terenie obecnego Gródka, ale w czasie najazdu węgierskiego został on złupiony i spalony. Po tym wydarzeniu nowa jabłonkowska osada przeniosła się w miejsce dzisiejszego Jabłonkowa, lokując się wokół prostokątnego rynku otoczonego regularną siatką ulic. Miasto rozwijało się dzięki sprzyjającemu położeniu, na szlaku handlowym łączącym Węgry z północną częścią Europy. Miasto stało się szybko lokalnym centrum handlu i rzemieślnictwa. Jednocześnie jego mieszkańcy cały czas zajmowali się rolnictwem i hodowlą, szczególnie bydła rogatego. W 1871 roku w centrum Jabłonkowa miała powstać stacja Kolei Koszycko-Bogumińskiej, ale ostatecznie wybudowano ją około 1 km na północ, gdyż obawiano się, że przejeżdżające pociągi będą powodować pożary i straszyć zwierzęta. Decyzja taka spowodowała spadek znaczenia gospodarczego miasta. W 1890 roku stało się to czego się wcześniej obawiano ze strony kolei: w mieście wybuchł pożar, który przez 3 dni trawił ówczesną jego drewnianą zabudowę wokół rynku. Jabłonków odbudowano, a w miejsce drewnianych budynków postawiono już murowane. Obecny wygląd miasta pochodzi właśnie z tego okresu.

Panorama Jabłonkowa (czes. Jablunkov, niem. Jablunkau).
Panorama Jabłonkowa (czes. Jablunkov, niem. Jablunkau).

Nawsie (czes. Návsí) - stacja kolejowa.
Nawsie (czes. Návsí) - stacja kolejowa.

O godzinie 17.55 osiągamy główną drogę biegnącą przez tereny starego Jabłonkowa, gdzie obecnie leży gminna wieś Nawsie (czes. Návsí). Po drugiej stronie ulicy mamy dużą stację kolejową, której nie chciał Jabłonków, a dzięki której szybko rozwinęła się wioska Nawsie. W roku 1960 została ona przyłączona do Jabłonkowa i stacja otrzymała nazwę „Jablunkov”, lecz było tak do roku 1994, kiedy Nawsie zostało odłączone od Jabłonkowa, a nazwa stacji została najpierw na „Jablunkov-Návsí”, a potem „Návsí”. Zresztą sama linia kolejowa omija zupełnie Jabłonków skręcając niemal 90 stopni na południowy zachód w kierunku Boconowic (czes. Bocanovice), gdzie wraca do swojego wcześniejszego kierunku i zmierza do Mostów koło Jabłonkowa (czes. Mosty u Jablunkova).

Tymczasem nasz żółty szlak wiedzie dalej na wzniesienia Beskidu Śląsko-Morawskiego, na Kozubową (czes. Kozubová, 981 m n.p.m.) i biegnie dalej grzbietem górskim. Jak w następne dni pogoda dopisze to napiszemy również coś o Kozubowej, a może też o Mostach koło Jabłonkowa. Dziś aura dopisała znakomicie. Za kilkanaście minut wsiądziemy do pociągu, by przemieścić się do Kocobędza (czes. Chotěbuz) za Czeskim Cieszynem, gdzie zamówiony mamy nocleg. A tam już jutro... o tym już jutro.

Na stacji kolejowej w Nawsiu.
- A może do Kocobędza pojechalibyśmy na motocyklu... co wy na to?



Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas