Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zembrzyce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zembrzyce. Pokaż wszystkie posty
Od zażynek do dożynek
Ziemia plon już wydała. Pierwsze kłosy zbóż zostały już dawno ścięte, zaraz po tym gdy w polach dało się słyszeć pierwsze rytmiczne „pit pilit” przepiórek - sygnał do zbiorów. Wówczas to gospodarz sprawdzał, czy ziarno jest już odpowiednio twarde, a słoma ma odpowiednio jasny kolor. Gdy był to ten moment zdjął kapelusz i prosząc o łaskawość słowami „Daj Panie Boże” rozpoczynał żniwa. Pierwszy snop zboża zwany diduchem lub dziadem miał swoje miejsce w domu, by ustawiony w kącie izby z nadejściem Święta Godowego (Szczodrych Godów) wróżyć urodzaj w następnym roku, jako swego rodzaju talizman przeciw złym mocom.

Z pierwszym dniem żniw wiązał się słowiański obyczaj zwany zażynkami, rozpoczynający czas ciężkiej pracy, od której zależał byt przez cały rok do następnych żniw. W ów dzień żniwiarze po zakończonej pracy odpoczywali biesiadując nieopodal pierwszych ściętych kłosów, gromadząc się wokół jadła rozłożonego przez gospodynię na białym obrusie.

Lato trwa. Dzień jest jeszcze długi, ale z każdą kolejną dobą ubywa go, a nocy przybywa - słońce wschodzi coraz później i zachodzi coraz wcześniej. Po zakończonych żniwach na zbiory czekają jeszcze inne plony ziemi. Cały okres zbiorów zakończą dożynki, podczas których dziewczęta uwiją wieniec ze wszystkich plonów dorocznych, w podzięce za zbiory. Zwyczajowo Święto Plonów obchodzone jest w okresie równonocy jesiennej (23 września), a więc w dzień pożegnania lata.


Czy czujecie coraz chłodniejsze noce i poranki? Dni stają się krótsze. Ziemia wydała plony. Trwają zbiory. Wedle przedchrześcijańskiego zwyczaju pierwsze ścięte kłosy winny zostać zebrane w Diducha - snop zboża, który czekał Szczodrych Godów. Pierwszy sygnał do żniw dawały przepiórki. Gdy tylko słychać było ich śpiew, sprawdzano, czy zboże w polu jest już dojrzałe, a jeśli tak, z radością przystępowano do żniw.

Z diduchami i wieńcem dożynkowym. Przepióreczka się odzywa,
Idą, idą polem żniwa,
Brzęczą sierpy, brzęczą kosy,
Ciężkie ziarnem lecą kłosy.
Dana! Da-dana!

A ode wsi słychać śpiewki,
Śpieszą chłopcy, śpieszą dziewki,
Niosą grabie, w pole dążą,
Za żeńcami snopy wiążą.
Dana! Da-dana!

Co powiążą ciężkie snopy,
To składają je na kopy;
Dobra ziemia, łaska boża,
Będzie chlebek z tego zboża.
Dana! Da-dana!

(Maria Konopnicka, „Żniwa”)

Pierwszy dzień żniw był dniem wyjątkowym, podczas którego praca przeplatała się z radością rozpoczęcia zbiorów zbóż, które były podstawą do wypieku chleba uważanego za dar bogów. Chleb symbolizuje wszelakie pożywienie, bez którego nie może istnieć życie. Dlatego też otaczany jest ogromną czcią (nawet przez współczesnych): nie wyrzuca się go, przed pierwszym krojeniem bochenka robi się nad nim znak krzyża, a kromkę lub bochenek, który upadł - całuje. Chleb był stale obecny przy pracach polowych. Nie mogło go zabraknąć, nie tylko gdy rozpoczynały się żniwa, ale również podczas pierwszej orki, czy siewu. Chleb wspomagał wówczas siły witalne, by dopomóc ziemi w wydaniu dobrych plonów, chroniąc przed złymi mocami, które mogły się pojawić z zaświatów gdy rolnik orząc „otwierał” ziemię.

Chleb miał moc magiczną - leczył, chronił, pomagał w miłości. Dziewczęta jadły piętki, by mieć większe powodzenie. Za pomocą chleba dziewczyna mogła również dopomóc sobie w tym, aby u mężczyzny wzbudzić zainteresowanie i pożądanie. Wystarczyło tylko odpowiednio przygotować ciasto chlebowe, a upieczony z niego chleb ukradkiem podrzucić wybrankowi, aby go zjadł. Dziewczyna musiała tylko rozwałkować ciasto na ten chleb wewnętrzną stroną ud.

Każda kobieta musiała potrafić piec chleb. Naśmiewano się, gdy tego nie umiała:
W opak izba, w opak piec,
Nie umniała chleba piec,
Jedne kukle upiekła
I z nią za piec uciekła.
Pomaluśku wykręcaj
Pieca dupą nie trącaj,
Pieca trzeba na zimę,
Nie każden ma pierzynę.

(Oskar Kolberg, Dzieła Wszystkie, t. 42, s. 89.)

Kobieta była tą osobą, która piecze chleb, a więc często to właśnie ona ścinała pierwsze kłosy zboża, zanim żniwiarze ruszyli z kosami, ale iluż ze współczesnych pamięta o tych obyczajach - tradycji zażynek poprzedzających czas żniw, ile osób wie co to jest Diduch? Jedynie dożynki przetrwały w tradycji, jako święto dziękczynne za zebrane plony. Tradycyjne dożynki obchodzone były w pierwszy dzień jesieni, w etniczne święto słowiańskie przypadające na okres równonocy jesiennej. Wito wówczas wieńce ze zbóż, przyozdabiano kwiatami i kiściami czerwonej jarzębiny, owoców, by najpiękniej uosabiał zebrane plony. Umieszczano w nim też kawałek chleba, by „dożąć żyta za starym chlebem”, w akcie dziękczynienia za urodzaj w roku obecnym i aby zapewnić urodzaj w roku następnym. Wieniec niesiono uroczyście do poświęcenia w świątyni, a następnie składano w stodole gospodarza, gdzie czekał następnego roku, by na nowy siew wykruszyć z niego ziarna na zapewnienie dobrych plonów.


Niewielu z nas jest żniwiarzami, ale na tej wycieczce mieliśmy swojego Diducha. Każdy z uczestników wycieczki zabrał swojego Diduszka do własnego domu, by na Boże Narodzenie, w wigilijny wieczór postawić go w kącie kłosem do góry, jako wróżbę urodzaju w następnym roku i talizman przeciwko złym mocom. Magia święta plonów przetrwa również dzięki dożynkowemu wieńcowi uwitemu własnoręcznie przez uczestników wycieczki. Niech przyniesie on jeszcze lepszy przyszły rok.




Letni wieczór

Już zaszedł nad doliną
Złocisty słońca krąg
Ciche odgłosy płyną
Z zielonych pól i łąk.

Dalekie ludzi głosy,
Daleki słychać śpiew
I cichy szelest rosy
Po drżących liściach drzew.

Promieni gra różana
Topnieje w sinej mgle,
A świeży zapach siana
Skoszona łąka śle.

Wraz z wonią polnych kwiatów,
Z gasnącym blaskiem zórz
Cicha poezja światów
W głąb ludzkich spływa dusz.

W półcieniu pierś olbrzymią
Podnoszą widma gór,
Nocnymi mgłami dymią,
Wdziewają płaszcze chmur.

I wiążą swoje skrzydła,
Podarty kryjąc stok
Jak senne malowidła
Powoli toną w mrok.

Wieczoru blask niepewny
Oświetla obraz ten
Ludzie w zadumie rzewnej
Gonią piękności sen.

Adam Asnyk






5
 MAŁY SZLAK BESKIDZKI
 przez cztery pory roku z polskimi zwyczajami ludowymi w tle
Lato

TRASA:
Zembrzyce (302 m n.p.m.) Starowidz (534 m n.p.m.) Chełm (603 m n.p.m.) Chełm Wschodni (581 m n.p.m.) Palcza (428 m n.p.m.)


OPIS:
Opuszczamy rynek w Zembrzycach. Od kościoła parafialnego św. Jana Chrzciciela z 1913 roku kierujemy się na północ, na ulicę ks. Kobyłeckiego. Przy odejściu w prawo ulicy Krakowskiej mijamy figurę Serca Pana Jezusa z 1945 roku, ufundowaną przez Szczepana i Adelę Fidelus. Stoi w miejscu starszej, przedstawiającej Chrystusa Frasobliwego, a uszkodzonej w czasie działań wojennych w 1945 roku. Słupek na którym stoi figura pokryty jest zagadkowymi płaskorzeźbami. Najprawdopodobniej jest to dawny słup graniczny księstwa oświęcimskiego, należącego za czasów panowania Kazimierza Wielkiego do Czech. Wówczas to Kazimierz Wielki wybudował na Górze Lanckorońskiej zamek strzegący granicy, zaś Czesi w odpowiedzi wznieśli warownię, zwaną zamkiem barwałdzkim na górze Żar.

Zembrzyce. Kościół św. Jana Chrzciciela z 1913 roku.
Zembrzyce. Kościół św. Jana Chrzciciela z 1913 roku.

Figura Serca Pana Jezusa z 1945 roku.
Figura Serca Pana Jezusa z 1945 roku.
Idąc dalej z prawej mijamy klasycystyczny dworek szlachecki z początku XIX wieku, który był siedzibą właścicieli Zembrzyc aż do roku 1903. Niszczejący w ostatnich latach budynek dworu został przejęty przez Caritas Archidiecezji Krakowskiej, w którym po przebudowie w 2006 roku uruchomiono warsztaty terapii zajęciowej.

Figura Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus z 1881 roku.
Figura Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus
z 1881 roku.


Nieco dalej po lewej mamy polichromowaną przydrożną figurę przedstawiającą Matkę Bożą z Dzieciątkiem Jezus z 1881 roku. Jej fundatorami są Józef i Anna Godawa. W części górnej cokołu znajduje się płaskorzeźbiona Pietá (z przodu) oraz oryginalne przedstawienia aniołów (po bokach). Napis w dolnej części na cokole figury głosi: „Królowa nasza i Pani. Ciebie prosimy poddani. Byśmy twych wstawien doznali. Kiedy będziem umierali. Józef Godawa i Anna żona Fóndatorowie proszę o Zdrowaś Maria za dusze Zmarłych. 1881”. Po bokach znajdują się płaskorzeźbione wizerunki patronów fundatorów: św. Józefa z Dzieciątkiem (po lewej) i św. Anny nauczającej małą Marię (po prawej).

Przecinamy rzekę Paleczkę, która niecały kilometr stąd na zachód uchodzi do Skawy. Z lewej za rzeką mijamy ośrodek wczasowy „Trzy Polany”. Wspinamy się na wzniesienie Starowidz (534 m n.p.m.). Chwilkę lasem, a potem przez otwarte tereny przysiółków Zarębki, Obaldówka i Bałdyse. Po 30 minutach od rozpoczęcia wędrówki zbliżamy się do wierzchołka Starowidza, omijając pola uprawne, wchodząc na dróżkę biegnącą skrajem lasu, potem zagłębiamy się na chwilę w lesie, by niebawem wyjść między łąki ponad przysiółkiem Zalesie. W międzyczasie mijamy szczyt Starowidza.

Zarębki. Widok w kierunku Beskidu Małego.
Zarębki. Widok w kierunku Beskidu Małego.

Zarębki.
Zarębki.

Obaldówka.
Obaldówka.

Bałdyse.
Bałdyse.

Pola uprawne pod szczytem Starowidza.
Pola uprawne pod szczytem Starowidza.

Jeżyny.
Jeżyny.

Idąc ponad łąkami z lewej, nieco z tyłu widzimy Jaroszowicką Górę. Przed nami widoczne są już zalesione stoki Chełmu. Wchodzimy na chwilkę do niewielkiego lasku, po czym wychodzimy do przysiółka Kramarki należącego administracyjnie do wsi Marcówka. Na skraju lasku, przy szosie w cieniu drzew stoi tutaj duża, murowana kapliczka z 1879 roku. Ufundowana została przez mieszkańców Marcówki. Kapliczka zwieńczona jest niewielką wieżyczką, a w trójkątnym szczycie kapliczki znajdują się trzy nisze, w których umieszczono niewielkie figurki Jezusa oraz dwóch świętych. We wnętrzu kapliczki, ponad stołem ołtarzowym, widoczna jest duża, polichromowana figura Matki Bożej.

Na grzbiecie Starowidza.
Na grzbiecie Starowidza.

Widok na Jaroszowicką Górę z grzbietu Starowidza.
Widok na Jaroszowicką Górę z grzbietu Starowidza.

Widok na Jaroszowicką Górę.
Widok na Jaroszowicką Górę z grzbietu Starowidza.

Kramarki. Kapliczka z 1879 roku.
Kramarki. Kapliczka z 1879 roku.

Wieś Marcówka leży po prawej stronie grzbietu, którym maszerujemy. Została osadzona prawdopodobnie w drugiej połowie XV wieku, kiedy zbocza tutejszych gór zaczęli zasiedlać Wołosi, zakładając w lasach tzw. zarąbki, czyli osiedla powstałe w wyniku wykarczowania lasu.

Zaraz za kapliczką wchodzimy na szosę, która prowadzi nas krótko w dół, wchodząc w obszar gminy Stryszów. Chwilę później odchodzimy z szosy na prawo, mijamy kilka skupionych domów przysiółka Kramarki, a następnie drogą leśną podchodzimy Chełm (603 m n.p.m.). Wierzchołek góry porośnięty jest paprociami. Do szczytu dochodzi również niebieski szlak ze Stryszowa, zaś czerwony szlak zakręca na prawo dochodząc po około 150 metrach do kolejnej, wyjątkowej kapliczki.

Kramarki.
Kramarki. Okolice przełęczy między Starowidzem i Chełmem.

Droga na Chełm.

Szczyt Chełmu.

Przydrożne kapliczki są integralnym elementem tutejszego krajobrazu. Kryją one tajemnice ocalenia od ognia, powodzi, choroby. Zazwyczaj umieszczano w nich wizerunek Matki Boskiej, obraz lub rzeźbę wykonaną przez miejscowych artystów, albo kupowaną w miejscu kultu religijnego. Niedaleko stąd jest takie miejsce. Jest to Kalwaria Zebrzydowska ze słynnymi Dróżkami Kalwaryjskimi. Do nich właśnie drogę pokazywała postać Chrystusa upadającego pod krzyżem, którą umieszczano w kapliczkach domkowych.

Postacią przydrożnych kapliczek jest też patron podróżnych i pielgrzymów św. Onufry. Figura św. Onufrego pochodząca z 1564 roku, znajduje się 150 metrów za szczytem góry Chełm. Kiedyś można było ją obracać. Wędrowcy obracali ją, kierując oblicze św. Onufrego tam dokąd podążali, by święty chronił przed niebezpieczeństwami i zapewniał szczęśliwy powrót do domu. Podobno kiedyś św. Onufry zszedł ze swego postumentu i pomaszerował przez wieś prosząc o jałmużnę. Jednak bogaci mieszkańcy odpędzali wędrującego „dziada”, aż trafił do biedniejszego domostwa, gdzie przyjęto go z wielką gościnnością. Gospodarze szykowali chrzciny dziecka, ale nie mieli jeszcze chętnego na ojca chrzestnego dziecka. Poproszono Onufrego, aby ten został jego ojcem chrzestnym. W zamian za gościnność święty sprawił, iż bieda już nigdy nie zagościła w tej chacie.

Pod figura św. Onufrego z 1564 roku na górze Chełm.
Pod figura św. Onufrego z 1564 roku na górze Chełm.

Kapliczka między Chełmem i Chełmem Wschodnim.
Kapliczka między Chełmem i Chełmem Wschodnim.
Po przerwie u Onufrego ruszamy dalej. Szlak widzie nas zalesionym grzbietem na Chełm Wschodni (581 m n.p.m.). Po 20 minutach wchodzimy na utwardzoną drogę, przechodzącą na leśny grzbiet od prawej z Zachełmia. Stoi tutaj mała kapliczka umieszczona na starym betonowym słupku, na froncie którego znajdowały się kiedyś jakieś napisy - nie wiadomo jakie, bo zostały skrupulatnie usunięte.

Utwardzona droga wiedzie nas przez ciąg grzbietu, do niewybijającego się z otoczenia wierzchołka Chełmu Wschodniego. Tutaj droga opuszcza las. Zatrzymujemy się na skraju, gdzie w bezpiecznej odległości od suchego lasu organizujemy ognisko. Zostajemy tutaj na godzinkę.


Droga na Chełm Wschodni.
Droga na Chełm Wschodni.

Na wzniesieniach Beskidu Makowskiego domostwa i pola sięgają grzbietów pasm górskich. Wiele z nich pokrywają już ścierniska - widać kończy się czas żniw. Biesiadując wspominamy czas tradycyjnych zażynek i dożynek...

Dożynkowy wieniec.
Dożynkowy wieniec.
Dożynkowa przyśpiewka
(na nutę Krakowiaczka)

Wszyscy się cieszymy, mamy tęgie minki!
Dzisiaj na wycieczce, zrobimy - dożynki.
    Idą wszyscy razem, chłopcy i dziewczynki,
    Teraz dla tradycji, zrobimy zażynki.
A kogo zarżniemy? My jeszcze nie wiemy!
Więc demokratycznie kogoś wybierzemy.
     Głosy policzone - do sprawdzenia potem!
     Kogo wybraliśmy? - Marka i Dorotę…
Co z nimi zrobimy? My jeszcze nie wiemy.
Lecz Wam jedno powiem, że Ich nie zarżniemy!
     Trochę pośpiewamy, trochę pogadamy,
     Za wszystkie wycieczki, wieniec Im składamy!
Do głowy mi przyszła myśl ciekawa taka:
Dajmy Im w nagrodę, odznakę z… ziemniaka!

Waldek Ciszewski - 22.08.2015 r.
Z wieńcem dożynkowym i diduszkami.
„Dzisiaj na wycieczce, zrobimy - dożynki ... dla tradycji, zrobimy zażynki”.

Z Chełmu Wschodniego nieznacznie obniżamy się mijając z prawej Przełęczą Wrotkowską (549 m n.p.m.), i po chwili przecinamy drogę łączącą wsie Stronie i Zachełmną. Na wschodzie mamy stamtąd panoramę Pasma Babicy i Pasma Koskowej Góry, na południu zaś Beskidu Żywieckiego z Policą i Babią Górą. Wędrujemy dalej przez cichą krainę.
Ognisko na Chełmie Wschodnim.
Ognisko na Chełmie Wschodnim.
Tutaj nikt nam nie zmąci turkusowej ciszy
nieba, pochylonego nad gałęzie jodeł –
tu może samych siebie będziemy najbliżej,
jakby nigdy nie istniał stu przymusów kodeks.

Wieczność przepłynie obok wraz z słoneczną falą
promieni i radosnych nie licząc już godzin,
uwierzymy, że ziemia minie, a zostaną
święta ciszy – za chwilą śmierci i narodzin.

(Janina Brzostowska - fragment wiersza „W te góry…”)

Widok w kierunku Pasma Babicy z Chełmu Wschodniego.
Widok w kierunku Pasma Babicy z Chełmu Wschodniego.

Pola na Chełmie Wschodnim.
Pola na Chełmie Wschodnim.

Oddalamy się od szczytu Chełmu Wschodniego.
Oddalamy się od szczytu Chełmu Wschodniego.

„Tutaj nikt nam nie zmąci turkusowej ciszy nieba...”

„Tutaj nikt nam nie zmąci turkusowej ciszy nieba...”
„Tutaj nikt nam nie zmąci turkusowej ciszy nieba...”

Wędrujemy przez odsłonięte zbocze, pośród pól i pastwisk, patrząc na rozległą panoramę Koskowej Góry. Na Nagietówce (528 m n.p.m.) przecinamy szosę łączącą znajdujące się na południu Zachełmnie i Stronie położone po północnej stronie grzbietu. Chwilkę idziemy asfaltową drogą odchodzącą do Skawinki, po czym znów przecinamy polną dróżką łąki i pola, czasem kępy młodników i niewielkie pasy lasu.

„Wieczność przepłynie obok wraz z słoneczną falą promieni...”

„Wieczność przepłynie obok wraz z słoneczną falą promieni...”
„Wieczność przepłynie obok wraz z słoneczną falą promieni...”

Panorama na Pasmo Babicy i Pasmo Koskowej Góry.
Panorama na Pasmo Babicy i Pasmo Koskowej Góry.

Powoli, aczkolwiek wyczuwalnie schodzimy w dół. Pośród pól przy naszej dróżce mijamy okwiecony krzyż. Obok niego leży kamień z napisem „Tu modlił się Ojciec Święty Jan Paweł II w 1968 roku”. Z lewej mamy ładne widoki na Pogórze Wielickie, gdzie wybija się Lanckorońska Góra (545 m n.p.m.). Lasy obrastające jej wierzchołek skrywają ruiny zamku lanckorońskiego, wzniesionego za czasów panowania Kazimierza III Wielkiego. Strzegł on granicy między ziemią krakowską a księstwem oświęcimskim, przynależącym wpierw jako lenno do Królestwa Czech, a po roku 1564 zostało wcielone do Korony Królestwa Polskiego. Na widocznych od naszej strony południowych stokach góry, poniżej lasu leży wieś Lanckorona.

„Tu modlił się Ojciec Święty Jan Paweł II w 1968 roku”.

„Tu modlił się Ojciec Święty Jan Paweł II w 1968 roku”.
„Tu modlił się Ojciec Święty Jan Paweł II w 1968 roku”.

Widok na Lanckorońską Górę.
Widok na Lanckorońską Górę.

Lanckorońska Góra (545 m n.p.m.).
Lanckorońska Góra (545 m n.p.m.).

Przechodzimy przez młodnik, za którym szlak skręca na południowy wschód. Droga wyraźnie zaczyna opuszczać grzbiet pasma. Siadamy na skraju łąki na jakieś półgodzinki. Próbujemy uchwycić chwile z całorocznego rytmu przyrody, zatrzymać czas, który nieubłaganie biegnie do przodu, bez względu czy chcemy tego, czy nie chcemy.

Łagodnym zboczem spokojnie schodzimy do Palczy, do drogi wojewódzkiej nr 956, ponad którą stoi kościół parafialny Matki Bożej Wspomożenia Wiernych z 1932 roku. Kończymy kolejny etap Małego Szlaku Beskidzkiego.

Łagodnym zboczem spokojnie schodzimy do Palczy.

Łagodnym zboczem spokojnie schodzimy do Palczy.
Łagodnym zboczem spokojnie schodzimy do Palczy.

Palcza.
Palcza.


Grupa na Chełmie Wschodnim.
Grupa na Chełmie Wschodnim.

Otrzymaliście od nas diduchy by spełniały dla Was intencje Szczodrych Godów - dobrze się zatem nimi opiekujcie. Wy zaś ofiarowaliście nam przepiękny wieniec dożynkowy i radosną przyśpiewkę wyśpiewaną na tradycyjną nutę – nie spodziewaliśmy się tak cudownego prezentu... ależ miłe było to dla nas zaskoczenie. Obiecujemy Wam, że wieniec ten z dumą będziemy przechowywać w stodole (hmm... mamy ją? jeśli nie to coś się zaimprowizuje). Będzie dawał nam wszystkim nadzieję na dobry przyszły rok. Jest on wspaniałym, darem, idealnie wpisującym się w tradycje zażynkowo-dożynkowe. Chcielibyśmy Wam bardzo podziękować za Waszą niezwykłość, pomysłowość i zaangażowanie, ale jakże trudno to zrobić kiedy słów brak, żeby w pełni oddać tą naszą podziękę.

Niezapomniane są piękne dary i prezenty, ale najpiękniejsze w tym wszystkim są Wasze niepowtarzalne osobowości, Wasz uśmiech i życzliwość. Urzekliście nas tym, że tak jak my daliście się owładnąć dawnym zwyczajom, porom roku, nadającym niegdyś rytm życia naszym przodkom. Wędrujmy dalej, choćby na koniec świata i bawmy się razem - razem na szlaku, tak jak dzisiaj, poprzednio i wcześniej. Chcielibyśmy aby ta wędrówka nie kończyła się wcale, ale to już półmetek Małego Szlaku Beskidzkiego.

                   
Dorota i Marek         



V etap Małego Szlaku Beskidzkiego

Dwa miesiące przerwy, osądźcie to sami,
Nie długa to przerwa między etapami?
Choć nasi koledzy mają niezłe wyniki:
Korona Beskidów i Dwutysięczniki!
Mały Szlak Beskidzki niech taki zostanie!
Tu zamiast wyczynu, fajne wędrowanie.
Dość tych dywagacji, my się dobrze znamy,
Na dzisiejszy etap, z Zembrzyc wyruszamy.
Wcześniej o tym pisałem a więc o tym wiecie,
Zembrzyce - najstarsza wioska w suskim powiecie.
Jeszcze Wam przypomnę współwędrowcy mili,
Od zawsze w Zembrzycach garbarstwo robili.
Idziemy dziś trasą, wszak to nic nowego,
Górami, lasami Beskidu Makowskiego.
Są tu młodzi, starzy i jest dużo dzieci,
Pogoda wspaniała, słoneczko nam świeci.
Trasa bardzo łatwa, małe przewyższenia,
Krajobraz po drodze, wcale się nie zmienia.
Pomiędzy drzewami, gdy zrobi się jasno,
Po prawej widzimy Babiej Góry pasmo .
Żadne dywagacje, nie zdadzą się na nic,
Trzeba iść do przodu, trza zdobyć Starowidz!
A na szczycie Chełmu, wreszcie coś nowego,
Kapliczka z figurą Świętego Onufrego.
Stara ta figura, z postacią świętego -
Podobno pochodzi z wieku szesnastego!
(Sześćdziesiąt lat żył On w egipskiej pustyni,
Ta Jego asceza, to świętym Go czyni.
To się zdarzyło, w chrześcijaństwa zaraniu.
Jest patronem: pielgrzymów, panien na wydaniu…)
Na drewnianych ławeczkach na chwilę siadamy,
I na resztę grupy, spokojnie czekamy.
Nasz przewodnik mówi: „Stąd już bardzo blisko,
Do miejsca, gdzie będzie, dzisiejsze ognisko.”
I ognisko było, i kiełbaski były,
Wszyscy byli głodni, krótko się smażyły!
Tematem przewodnim marszu dzisiejszego,
Są żniwne tradycje, mój drogi kolego.
Zawsze gdy się zbliżało Matki Boskiej Święto,
Przepiórka dała sygnał, by żniwa zaczęto.
To był czas zażynek, cięto pierwsze zboże,
Ze słowami na ustach: „Dopomóż nam Boże!”
(Dzisiaj przy ognisku, chłopcy i dziewczynki,
Dostali od Szalów, zbożowe zażynki!)
I pierwsze skoszone, w czasie tych żniw snopy,
Wnoszono do izby - reszta szła do szopy.
Potem te diduchy, zwane także dziadem,
Stały do Trzech Króli! (Aż kwartał z okładem…).
Pierwsze snopy żniwne talizmanem były,
Jakie przyszłe żniwa, one Im wróżyły!
Marek i Dorota, dobrze się spisali,
Wieniec dożynkowy, od grupy dostali .
Wieniec się spodobał, bardzo się cieszyli.
Zawiśnie w pokoju, będą pod nim żyli!
Zejście z Chełmu Wschodniego, już spokojne było,
Zbieraliśmy jeżyny, wiec się wydłużyło.
Na trasie z wysiłkiem, każdy sam powalczył,
Etap kończyliśmy, w miejscowości Palczy.
W miejscowości Palcza płynie mała rzeczka,
Zwie się owa rzeczka, zwyczajnie – Paleczka.
Autobus już czekał, parking przy kościele,
Byli Państwo Młodzi! Mieli dziś wesele.
Panna Młoda jaśniała dziewiczą urodą,
Zrobił sobie Wiechecki zdjęcie z Panną Młodą!
Część poszła na lody, chwilę czekaliśmy,
O szesnastej w powrotną, drogę ruszyliśmy.
Po godzinie jazdy, już nasz Kraków mamy,
Do kolejnej wycieczki, znów czas odliczamy.

Waldemar Ciszewski - 22.08.2015 r.



fot. J.K.
Szlak Jeżynowy

W pogodny dzień sierpniowy
Nastał czas na szlak jeżynowy,
W Zembrzycach on miał początek
Chociaż to nie był szlaku tego zaczątek.

Pod górę tuż za wioski domami
Chcę cieszyć się widokami
Lecz zamiast podziwiać góry
W krzak jeżyn wtopiłam pazury.

I już po chwili…
Z czerwonym na ustach z sokiem
Drapieżnym dookoła patrzyłam wzrokiem,
Ledwie gór zarys na horyzoncie pooglądałam,
Znów w krzakach jeżyny zbierałam.

Na górce szlak troszkę pokręcił,
Potem w leśną alejkę skręcił.
Aleja szeroka była, prawie asfaltowa.
Ta droga to prawdziwa frajda spacerowa.
Na Chełmie św. Onufry siedział rozmodlony,
Turystki zobaczył i był zadowolony.

Samo zejście do Palczy trawą,
i krzakami obrosło, Uważaj Turysto!
Przy drodze nie tylko jeżyny i jabłka rosną!
Tam kleszcze na ciebie spadają,
Czepliwe nóżki i czułki mają.

J.K.
01.08.2015 r. Zembrzyce-Palcza







Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas