Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kopiec Wandy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kopiec Wandy. Pokaż wszystkie posty
TRASA:
Plac Centralny Kombinat Kopiec Wandy (238 m n.p.m.) Kopiec Krakusa (271 m n.p.m.) Salwator Kopiec Kościuszki (327 m n.p.m.) Baba Jaga (ok. 270 m n.p.m.) Panieńskie Skały Kopiec Niepodległości im. Piłsudskiego (383,6 m n.p.m.)  ZOO (ok. 340 m n.p.m.).

OPIS:
Cztery kopce

Jeszcze wycieczki nie rozpoczęliśmy, a już musieliśmy stawić czoła najtrudniejszemu wyzwaniu - otworzyć oczy i wstać z łóżka. Budziki zrobiły nam pobudkę o godzinie 4.15, a powieki chyba nam ktoś skleił w nocy, bo jakże trudno nam je rozewrzeć. Nie dotyczy to jednak ośmioletniej Eli, która na hasło „pobudka” błyskawicznie stanęła na nogi, jakby to była godzina dziewiąta. Nie dotyczy to również Alicji, ale z zupełnie innych przyczyn - postanawia dziś spauzować z powodu bólu gardła i poleżeć pod ciepłą kołderką. Oj, chyba nam odbiło, by w wolny dzień wstawać tak wcześnie.

Gdyby ktoś nas teraz widział, pewnie kazał by popukać się po czole, tym bardziej, że celem naszej wędrówki będzie miasto w którym na co dzień mieszkamy. Za oknem widać gwiaździste niebo, gałązki drzew sterczą nieruchomo na bezwietrzu. Zanosi się na słoneczny dzień, dokładnie tak jak wskazywały to prognozy pogody. Nie dziw się więc człowieku, dlaczego tak wcześnie wstajemy, bo dzisiejszy dzień jest wyjątkowy dla miejsc do których wyruszamy - Kopiec Wandy i Kopiec Krakusa znajdą się dzisiaj na azymucie wschodzącego słońca i chcemy zdążyć na tą chwilę.

Wyruszamy z Placu Centralnego wykorzystując komunikacje miejską. O godzinie 4.54 wsiadamy do autobusu linii 601, którym podjeżdżamy pod Kombinat. Stamtąd tramwajem linii 21 przemieszczamy się niemal pod sam Kopiec Wandy. Jesteśmy niecodziennymi pasażerami, bo gdy Ela wciska przycisk otwarcia drzwi, bo przystanek jest na żądanie, zdziwiony motorniczy dopytuje się, gdzie ma się zatrzymać. No cóż, przecież o tej porze to ludzie raczej jadą na ranną zmianę pod bramy kombinatu, a nie z plecakiem na takie bezludzie.

 Kopiec Wandy 
 wysokość bezwzględna 
 238 m n.p.m. 
 wysokość od podstawy 
 14 m 
 średnica podstawy 
 45-50 m 
Kopiec Wandy od przystanku dzieli niewielka skarpa w kierunku wschodnim. Wchodzimy na polanę i dalej ścieżką wokół kopca na jego szczyt, na wysokość 238 m n.p.m.

Na horyzoncie brzask widoczny był już na Placu Centralnym. Tutaj o godzinie 5.16 za zasłoną drzew dostrzegamy wschodzące słońce. Mając je dokładnie za plecami, na wprost powinien być widoczny Kopiec Krakusa i faktycznie tak jest! Jego stożek jest widoczny pomiędzy dwoma niskimi i szerokimi chłodniami kominowymi a dwoma wysokimi kominami Elektrociepłowni Łęg. Niebawem na nim staniemy, choć zapewne ciekawiej byłby już teraz znaleźć się na Kopcu Krakusa i obserwować z niego wschodzące słońca dokładnie zza Kopca Wandy, ale zapewne będzie jeszcze ku temu okazja.


Kraków - Mogiła. Kopiec Wandy.

Nie jest to jedyny dzień, kiedy wschodzące słońce znajduje się na jednej linii z Kopcem Wandy i Kopcem Krakusa. W ciągu roku podobna sytuacja ma miejsce również podczas zachodu słońca. Stojąc na Kopcu Wandy 4 listopada lub 6 lutego zobaczymy zachodzące słońce dokładnie nad Kopcem Krakusa; natomiast stojąc na kopcu Krakusa 2 maja lub 10 sierpnia zobaczymy słońce wschodzące nad Kopcem Wandy. Przez wielu badaczy daty te łączone są z celtyckimi świętami: Samhain, Imbolc, Beltane i Lughnasadh. Pomiędzy tymi datami znajdziemy terminy niezwykle ważnych wydarzeń astronomicznych: 20 marca - wiosenne zrównanie dnia z nocą, 21 czerwca - letnie przesilenie Słońca, 22 września - równonoc jesienna i przesilenie zimowe 21 grudnia.

Astronomiczna natura kopców ma tłumaczyć powstanie obu kopców. Nie jest to jednak jedyna teoria, gdyż tak naprawdę nikt nie wie po co, kto i kiedy je wybudował. Badania archeologiczne wskazują , że Kopiec Wandy i Kopiec Krakusa mógł powstać nawet 500 lat p.n.e. Inne badania wysnuwają hipotezy o słowiańskim pochodzeniu kopców i datują ich powstanie na VI-VIII wiek naszej ery.



Na szczycie Kopca Wandy (238 m n.p.m.).

Z kolei wedle legendy Kopiec Wandy stanowi mogiłę Wandy, córki księcia Kraka, której ciało miano wyłowić z nurtów nieopodal przepływającej Wisły. Dawniej na jego szczycie stała figura Wandy, a obecnie znajduje się na nim marmurowa rzeźba orła, zaprojektowana przez Jana Matejkę. Podstawa rzeźby ozdobiona została kądzielą skrzyżowaną z mieczem oraz napisem „Wanda”.

Widoki z Kopca Wandy są bardzo rozległe, choć przysłaniają je trochę drzewa.


Południowe dzielnice Krakowa.

Opactwo cystersów w Mogile.

Kościół Matki Boskiej Częstochowskiej w Krakowie na osiedlu Szklane Domy.

Kopiec Krakusa widoczny z Kopca Wandy.




Nad miastem unosi się jeszcze lekka szarówka, ale słońce powoli rozprasza ją, poczynając od najwyżej położonych zabudowań. Jest trochę chłodno, ale liczymy, że niebawem promienie słońca ogrzeją nas. Tymczasem, schodzimy z Kopca Wandy i po przejściu obok przystanku tramwajowego skręcamy na południe. Po chwili skręcamy na zachód, na ulicę Ptaszyckiego, którą dochodzimy do ulicy Klasztornej. Tam o 6.05 łapiemy autobus linii 174, którym przemieszczamy się z Nowej Huty do Podgórza,  w rejon wzgórza Krzemionki Podgórskie. Przejazd trwa około 25 minut. Wysiadamy na przystanku przy ulicy Powstańców Wielkopolskich.

 Kopiec Krakusa 
 wysokość bezwzględna 
 271 m n.p.m. 
 wysokość od podstawy 
 16 m 
 średnica podstawy 
 57 m 
Przechodzimy przejściem pod linią kolejową i ulicami Robotniczą, a następnie Lanckorońską wspinamy się na Wzgórze Lasoty, zawdzięczającemu swoją nazwę starosłowiańskiemu imieniu Lasota. Przed wierzchołkiem wzgórza pojawia się zakos (alejka Kopiec Krakusa), ale nie korzystamy z niego i idziemy na skróty wprost pod górę, wydeptaną ścieżką. Pierwsza na wzgórzu staje Ela i okrzykiem informuje nas, że stoi tu kolejny kopiec. Już ze Wzgórza Lasoty, osiągającego wysokość  271 m n.p.m., roztacza się wyśmienity widok na cały Kraków, a co dopiero będzie na szczycie postawionego tu Kopca Krakusa.

Kraków - Wzgórze Lasoty. Kopiec Krakusa.

Kościół św. Józefa.
 
Widok ze Wzgórza Lasoty na Wzgórze Wawelskie.
 
Widok z Kopca Krakusa w kierunku Wzgórza Wawelskiego.

Na szczycie Kopca Krakusa (271 m n.p.m.).

Widok z Kopca Krakusa w kierunku zachodnim.

Kościół Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach.

Ośrodek telewizyjny na Krzemionkach, z tyłu Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny na Bielanach.

123 metrowy maszt antenowy Radiowego Ośrodka Nadawczego Malczewskiego.
Z prawej widoczny Kopiec Kościuszki, a z lewej Kopiec Niepodległości im. Piłsudskiego.

Kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła.

Kościół Mariacki.

Ratusz (z lewej), Kościół św. Trójcy (z prawej).

Kościół Serca Jezusowego przy ul. Kopernika.

Elektrociepłownia Łęg, z tyłu widać zarysy Kombinatu w Nowej Hucie.

Kopiec Krakusa wyglądem bardzo przypomina Kopiec Wandy. Wchodzimy na niego ścieżką zawijającą się wokół zboczy stożka kopca. Szczyt Kopca sięga wysokości 271 m n.p.m. Zdobywamy go kolejno około godziny 6.40. Widok stąd jest bardzo imponujący, a dzięki bezchmurnej pogodzie, Kraków z poziomu Kopca Krakusa wręcz promienieje. Na północy mamy Kraków stary i dostojny: Wawel, Kościół Mariacki i Ratusz na Rynku Głównym, Kościół Św. Katarzyny, Kościół na Skałce, Kościół św. Józefa i wiele, wiele innych. Stąd też widać, że Kraków to miasto, gdzie przeszłość miesza się z teraźniejszością, a historia z nowoczesnością. Stąd można uczyć się topografii miasta. Obracając sie w kierunku wschodnim zauważamy inne charakterystyczne elementy krakowskiej panoramy. Z krajobrazu wystrzeliwują tzw. Błękitek i Szkieletor, a na wschodzie kominy nowohuckiego kombinatu i elektrociepłowni w Łęgu. Przed nimi widoczna jest tafla Zalewu Płaszowskiego, a już na południowym wschodzie widoczny jest Zalew Bagry. Na południu przeważają blokowiska tzw. sypialni Krakowa. Najbardziej wyrazistym elementem na południowym zachodzie jest wieża Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. W dole, w bezpośredniej bliskości Wzgórze Lasoty otaczają z tej strony urwiska dawnego kamieniołomu Liban, w południowo zachodnim krajobrazie najbardziej wybijającym się elementem jest pobliska wieża stacji telewizyjnej na Krzemionkach, ale tuż po jej lewej bez problemu dostrzegamy Klasztor Kamedułów na Bielanach wznoszący się na zalesionym wzgórzu. Przenosimy wzrok nieco bardziej na prawo i dostrzegamy nasze kolejne cele - Kopiec Niepodległości (znany powszechnie pod nazwą Piłsudskiego) na szczycie Sowińca oraz Kopiec Kościuszki na szczycie Sikornika.

Pięknie tu, ale musimy podążać zgodnie z wytyczonym planem. Schodzimy tą samą drogą, którą tutaj wyszliśmy, na przystanek tramwajowy linii nr 6. Linią tą przemieszczamy się na pętlę tramwajową Salwator. Stąd, o 6.55 spacerowym tempem wyruszamy pieszo na Wzgórze Sikornik, zwanym również Wzgórzem Św. Bronisławy. Wędrówkę naszą wytycza zielony szlak turystyczny. Prowadzi on nas początkowo ul. Św. Bronisławy, potem Aleją Waszyngtona obok Cmentarza Salwatorskiego, a po przejściu przez Diabelski Most, wzdłuż ogródków działkowych. Tuż za reliktami murów obronnych dawnej fortecy, skręcamy w prawo na szerokie stopnie, które wyprowadzają nas pod zabudowę fortyfikacyjną. Wybudowali ją tu Austriacy w latach 1850-1956 wokół istniejącego już kopca. Kopca wzniesionego w latach 1820-1823, na najwyższym wzniesieniu wzgórza Sikornik. Usypanego na kształt istniejących w Krakowie od prawieków kopców Krakusa i Wandy, jako monument upamiętniający Tadeusza Kościuszkę.

 Kopiec Kościuszki 
 wysokość bezwzględna 
 327 m n.p.m. 
 wysokość od podstawy 
 34 m 
 średnica podstawy 
 80 m 
Zanim wejdziemy na ten kopiec musimy poczekać 30 minut, gdyż w odróżnieniu od pozostałych krakowskich kopców, wstęp na Kopiec Kościuszki jest płatny i odbywa się w wyznaczonych godzinach. Nie nudzimy się jednak zwiedzając dookoła cały fort. Mija godzina 9.00, kupujemy bilety i wchodzimy, ale jeszcze nie na kopiec. Po drodze oglądamy jeszcze ekspozycję w pomieszczeniach przy Kaplicy Św. Bronisławy, a przez przeszklone drzwi i okna zaglądamy do wnętrza owej kaplicy.

Kraków - Wzgórze św. Bronisławy. Kopiec Kościuszki.

O godzinie 9.15 wchodzimy na szczyt Kopca Kościuszki, na wysokość 327 m n.p.m. Jest on otoczony balustradą, a na środku znajduje się granitowy głaz z napisem „Kościuszce”. Troszkę bardziej wieje, nadeszło więcej chmur, ale widoki na okolicę są niezłe. Kraków prezentuje się stąd z zupełnie innego ujęcia niż z Kopca Krakusa.


Na szczycie Kopca Kościuszki (327 m n.p.m.).


Panorama z Kopca Kościuszki w kierunku starego Krakowa.

Zbliżenie na stary Kraków.
Panoramę zamykają kominy Elektrociepłowi Łęg (z lewej) i nowohuckiego kombinatu (z prawej).

Widok z Kopca Kościuszki: Ratusz i Kościół Mariacki na Rynku Głównym.

Widok z Kopca Kościuszki: Wawel, a na drugim planie Elektrociepłownia Łęg.

Ulicy Marszałka Focha, biegnąca obok zielonych Błoń, kieruje nasze oczy prosto do centrum starego Krakowa, gdzie wybijają się w górę wieże Kościoła Mariackiego . Przenosimy wzrok trochę w prawo i tam napotykamy na bryłę zamkową na Wzgórzu Wawelskim. Wokół niego widzimy wiele wież i kopuł krakowskich kościołów. W oddali na horyzoncie piętrzą się kominy Nowej Huty i kominy Elektrociepłowni w Łęgu. Nie jest to oczywiście stosowne tło dla prastarej zabudowy Krakowa, ale cóż można zrobić - wszak już wcześniej stwierdziliśmy, że Kraków to miasto, gdzie historia stara miesza się z nową. Bardziej na południe widać wijącą się Wisłę, Krzemionki z Kopcem Krakusa. Bardziej na prawo na odległym horyzoncie pojawiają się pasma Pogórza Beskidzkiego, a za nimi łagodne lesiste pasma Beskidów. Przy bardziej sprzyjającej pogodzie podobno widać tam łańcuch Tatr piętrzący się nad Beskidami. Z kolei północną stronę ścielą resztki królewskiej niegdyś puszczy. Zachodnie widoki ograniczają grzbiet Sikornika i Wzgórze Lasu Wolskiego z wystającymi wieżami XVII-wiecznego Eremu OO. Kamedułów oraz stożkiem Kopca Niepodległości im. Piłsudskiego - kolejnego etapu naszej wędrówki.


Kopiec Niepodległości im. Piłsudskiego widziany z Kopca Kościuszki.

Po zejściu z Kopca pozostajemy w fortyfikacjach, zatrzymując się na posiłek w kawiarni „Bastion”. Po posiłku wstępujemy na ekspozycję muzeum kościuszkowskiego, zaproponowanej nam w cenie biletu wstępu na kopiec. Tam obok interesujących eksponatów związanych z Tadeuszem Kościuszko, przygotowano również wystawę poświęconą kopcom krakowskim. Nieoczekiwanie napotykamy tu na rzeźbę identyczną jak ta  na Kopcu Wandy. Żartobliwie pytamy panią kustosz, kto skradł ten monument z kopca. Chyba nie zrozumiała żartu, bo zaniepokoiła się i poważnie powiedziała, że nic nie słyszała o kradzieży. Wtedy jeszcze poważniej powiedzieliśmy, że  jeszcze rano widzieliśmy go na swoim miejscu, a teraz stoi w muzeum. Teraz z uśmiechem i wielką ulgą wyjaśniła nam, że tutaj to jest jedynie replika rzeźby z Kopca Wandy.

O godzinie 10.30 wracamy na zielony szlak, który prowadzi nas na kolejny krakowski kopiec. Najpierw asfaltową drogą spacerową, z której po kilkunastu minutach skręcamy w lewo na ścieżkę otuloną krzewiastymi zaroślami, zarówno po bokach, jak i z góry. Wyprowadza ona nas nad urwisko. Na jego skraju stoi drewniana ławka, na której strudzeni wędrowcy mogą odsapnąć, delektując się ładną panoramą. Idąc dalej ścieżka przez chwilę prowadzi nas górą urwiska, a gdy znajduje odpowiedni grunt sprowadza nas ostro w dół północnego zbocza Sikornika. Cały czas maszerujemy wśród leśnych drzew. W pewnym momencie, w dolnych partiach zbocza Ela dostrzega przyczepiony do drzewa tajemniczo zwinięty w rulon list. Okazuje sie, że jest list Małopolskiej Chorągwi Harcerek ZHR. Nie będąc adresatem przyczepiamy z powrotem list do drzewa, pozostawiając go tak samo jak był.

Jest OK! Schodzimy na północne zbocze Sikornika.

No i co dalej?

Urwisko na zboczach Sikornika.

Znalezisko Eli.

Parę kroków niżej wchodzimy na inną ścieżką, którą idziemy już na zachód, czyli w kierunku naszego kolejnego celu. Na pewnym odcinku ścieżka nasza wiedzie u podstawy urwistych skał wychodzących ze zbocza Sikornika. Na niektórych utrzymują się nieprawdopodobnie zakorzenione drzewa. Za tymi skałami ścieżka okresowo wznosi  się górę i wyprowadza nas wśród zabudowań dawnej wsi Wola Justowska. Chwilę potem wchodzimy na ulicę Cedrową. Dochodzimy nią do ulicy Starowolskiej, na której skręcamy w lewo, a po około 50 metrach skręcamy w prawo na ulicę o intrygującej nazwie Poniedziałkowy Dół. Czyżby tutejsi mieszkańcy mieli doła z tytułu poniedziałku? Póki co my jesteśmy bardzo zadowoleni z dotychczas pokonanej trasy.  Ten Poniedziałkowy Dół okazuje się trochę zaniedbaną ulicą, ale na szczęście nie jest ona długa. Wprowadza nas w leśny, ciasny rów, ale bardzo malowniczy, którym zaczynamy podejście na Sowiniec. Jego dno jest trochę podmokłe, ale bez problemu radzimy sobie z tym, szeroko okraczając je i stąpając po brzegach rowu.

Jurajskie skałki wapienne na zboczach Sikornika.

Okrakiem przez ciasny i podmokły rów.

Potem trochę ostrzej w górę, już typową ścieżką leśną, którą o godzinie 11.35 dochodzimy do ulicy Leśnej. Znajduje sie tu węzeł szlaków i przystanek autobusowy. Tabliczka wysokościowa podaje naszą wysokość na około 270 m n.p.m. oraz „Baba Jaga” jako nazwę miejsca. Nie bójcie się jednak dzieci, bo tak naprawdę nikt nie wie, czy w tym, czy może w innym  lesie żyła kiedyś wstrętna Baba Jaga, a w tymże konkretnym przypadku nazwa wywodzi się raczej od funkcjonującej tu niegdyś budki gastronomicznej z szyldem o takiej nazwie. Starsi bywalcy tych stron zapewne z rozrzewnieniem wspomną tamte czasy. Nasz zielony szlak przeprowadza nas przez plac na którym kiedyś stał ów bufet i z powrotem wprowadza na ścieżkę leśną, która po 5 minutach wędrówki doprowadza nas do rezerwatu przyrody „Panieńskie Skały”. Tutaj oczywiście dokonujemy eksploracji tych urokliwych skał, tworzących stromą ścianę dla wąskiego wąwozu, w którym właśnie znaleźliśmy się. Skały te należały kiedyś do klasztoru Norbertanek. Związana jest z nimi legenda, która głosi, że podczas najazdu Tatarów w 1241 roku, Norbertanki szukając tu schronienia zostały przemienione w te skały. Jednak istnieją podania, które mówią, że skały rozstąpiły się przed uciekającymi zakonnicami, zamykając się następnie za nimi.


Panieńskie Skały

Panieńskie Skały.

Wchodzimy na Sowiniec.

Nie idziemy do końca wąwozu, choć można iść nim dalej za żółtymi znakami. Wychodzimy z niego bokiem zgodnie ze znakami zielonego szlaku, zgodnie z planem dzisiejszej wędrówki. Ścieżka nasza zatacza szeroki łuk na lewo i przez chwilę dość ostro wznosi się do góry, do połączenia z inną ścieżką, na której skręcamy w prawo na zachód. Idziemy teraz szerokim, prostym i łagodnym traktem leśnym, otoczonym głównie liściastymi drzewami, pięknie rozświetlonym promieniami słonecznymi. Na jej końcu widać już zielone zbocza Kopca Niepodległości im. Józefa Piłsudskiego.

 Kopiec Niepodległości im. Piłsudskiego 
 wysokość bezwzględna 
 383,6 m n.p.m. 
 wysokość od podstawy 
 26 m 
 średnica podstawy 
 111 m 
Zbliża się godzina 12.15, gdy stajemy u jego podnóża. Przechodzimy obok drewnianego krzyża i kamienia z wyrytą datą rozpoczęcia budowy kopca i zaczynamy wchodzić na jego  szczyt zataczając kręgi po kamiennej ścieżce. To najwyższy z krakowskich kopców. Wspinaczka trochę trwa, bo nie mamy powodów do pośpiechu, a na trawiastych zboczach kopca rosną okazy różnej roślinności, przy których zatrzymujemy się. Ponadto bystre oko Eli wypatruje w trawie wygrzewającą się w słońcu jaszczurkę zwinkę (Lacerta agilis), przy której robimy sesję fotograficzną. To samiec, który przybrał zielone barwy godowe.


Kraków - Sowiniec. Kopiec Niepodległości im. Piłsudskiego.

Jaszczurka zwinka (Lacerta agilis)

Na szczyt kopca wychodzimy o godzinie 12.20. Znajduje się tu granitowa tablica z krzyżem legionowym. Kopiec Niepodległości im. Józefa Piłsudskiego jest najwyższym z krakowskich kopców, a zarazem najwyższym wzniesieniem Krakowa o wysokości 383,6 m n.p.m. Jest dzięki temu wybitnym punktem widokowym. W kierunku wschodnim rozpościera się wspaniały widok na Las Wolski, Sikornik z Kopcem im. Tadeusza Kościuszki i na panoramę Krakowa. Znakomite widoki mamy również na tereny południowe, północne i zachodnie. Świetnie stąd widać pas lotniska w Balicach, natomiast widowiskiem są lądujące na nim i startujące z niego samoloty. Tuż wokół kopca widać wypoczywających mieszkańców miasta, przybyłych tu, by choć na kilka godzin zapomnieć o zgiełku ulic.


Wawel i Kopiec Kościuszki (z prawej) widziane z Kopca Piłsudskiego.
Z lewej widoczny "Błękitek", a na dalszym planie kominy elektrociepłowni Łęg.

Widok z Kopca Niepodległości w kierunku Kopca Krakusa.

Widok z Kopca Niepodległości: na środku widoczny tzw. Szkieletor.
Panoramę zamyka Elektrociepłownia Łęg (z lewej) i Kombinat w Nowej Hucie (z prawej).
 
Widok z Kopca Niepodległości w kierunku północnym.

Samolot schodzący do lądowania na lotnisko w Balicach.

Kopiec Niepodległości im. Józefa Piłsudskiego jest najmłodszym z krakowskich kopców. Wzniesiony został na Wzgórzu Sowiniec w latach 1934-1937. Miał upamiętnić odzyskanie przez Polskę niepodległości po 123 latach zaborów. Jego budowę zainaugurowano w 20. rocznicę wymarszu z Krakowa I Kompanii Kadrowej - pierwszej po zaborach polskiej formacji wojskowej, stworzonej przez Józefa Piłsudskiego.

Zdobyte przez nas kopce to nie wszystkie istniejące w Krakowie. Będąc na Kopcu Kościuszki odkryliśmy jeszcze jeden - Kopiec im. Jana Pawła II usypany obok Wyższego Seminarium Duchownego Polskiej Prowincji Zmartwychwstańców przy ulicy ks. Stefana Pawlickiego w Krakowie. Nie wybieramy się na niego, ale udało się nam go uchwycić na fotografii, którą poniżej prezentujemy. Kopiec ten został wzniesiony na pamiątkę pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny odbytej w 1997 roku. Powstał on w tym samym roku. Jest repliką kopca Tadeusza Kościuszki w Olkuszu, mającą 7 m wysokości (nie licząc umieszczonego na nim krzyża).

Wyższe Seminarium Duchowne Polskiej Prowincji Zmartwychwstańców
przy ulicy ks. Stefana Pawlickiego, przed którym widoczny jest Kopiec im. Jana Pawła II. 


To już właściwie koniec pasjonującej przygody z kopcami. O godzinie 13.00 jesteśmy już na dole Kopca Niepodległości, ale do końca dnia jeszcze daleko. Dlatego do programu wycieczki dokładamy jeszcze jedną atrakcję. Będzie to wizyta w krakowskim ZOO, do którego kierują nas czerwone znaki szlaku. Znaki te prowadzą nas przez las najpierw na południe, łagodnie obniżając naszą wysokość. Po 10 minutach dochodzimy do węzła szlaków, od którego zmieniamy kierunek marszu ma północno-wschodni. Po kolejnych 10 minutach dochodzimy do bramy wejściowej ZOO, na wysokość około 340 m n.p.m. Przed nami 3-godzinny pasjonujący i radosny spacer po enklawie zwierząt z różnych stron świata. Jednak tą historią podzielimy się może innym razem i póki co pozostawimy ją w naszych sercach.

Spróbujmy natomiast wrócić jeszcze na chwilę do magii krakowskich kopców, a zapewniamy, że jest ona wyjątkowa w natłoku turystycznych atrakcji Krakowa. Wszak dwa najstarsze spowiła tajemnica sięgającą czasów prehistorycznych i pogańskich obyczajów, starszych niż sam Kraków. Z kolei dwa młodsze w milczeniu emanują świadectwem narodowościowej tożsamości Polaków. To fascynujący przygoda, choć trochę czujemy ją w nogach. Była znakomitym urozmaiceniem dla górskich wędrówek, a zdobycie w ciągu jednego dnia wszystkich czterech krakowskich stożków przyniosło nam nie mniej satysfakcji, niż zdobycie wysokich szczytów górskich. Każdy z kopców pozwolił nam doświadczyć zupełnie innych przeżyć i niecodziennych wrażeń wizualnych w postaci pięknych panoram. By nie przeciągać, powiemy krótko na koniec: w jakiś ładny pogodny dzień, spróbujcie tego samego, a przekonacie się, że to o czym opowiadamy to nie bajka – to być może Kraków jakiego jeszcze nie znacie!

Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas