Twoja przystań przed kolejną wędrówką i dziennik turystycznych przedsięwzięć.

wtorek, 6 stycznia 2026

Tatrzańska Światynia Lodowa

To już stało się tradycją, 6 stycznia, Trzech Króli, nasza rocznica i Tatrzańska Świątynia Lodowa. Można by powiedzieć, że to wycieczkowe otwarcie roku. Zeszłoroczny wyjazd na słowacki Hrebienok wydaje się jakby był wczoraj, choć względem niedawnych wycieczek nie czujemy tego samego, wręcz te inne wydają się być bardziej odległe, oddzielone kurtyną czasu, zarówno te wakacyjne, czy jesienne, czy nawet z ostatniego miesiąca zeszłego roku. Brzmi to jak paradoks, ale naprawdę zeszłoroczna Tatrzańska Świątynia Lodowa wydaje się nam być czasem nieodległym, jakbyśmy dopiero co powrócili z zimowej przechadzki do kopuł na Hrebienok, do Chaty Zamkowskiego i innych chat stojących przy szlaku przez wodospady Zimnego Potoka. Nie potrafimy tego wyjaśnić, bo przecież przez cały rok mieliśmy piękne wędrówki, w których odkrywaliśmy nowe miejsca i lądy, poznawaliśmy ludzi i ich kulturę, cieszyliśmy się wspaniałymi dniami i spędzonym razem czasem. Skąd takie zakrzywienie czasu w naszej świadomości, że to co starsze wydaje się być bardziej wczorajsze, niż te młodsze wydarzenia na naszej turystycznej trasie. Może dlatego, że co rok tam jesteśmy, a może to dlatego, że zeszłego roku byliśmy tam aż trzykrotnie, co miesiąc od stycznia do marca, aż tą niezwykłą lodową budowlę rozpuściły wiosenne promienie Słońca. Tamte wyjazdy zostały pięknymi i ciepłymi wspomnieniami, i to nie dlatego ciepłymi, że co rok cieplejsza zima tam panuje i śnieg w coraz mniejszych ilościach pokrywa ścieżki szlaków, ale to ciepło wydobywa się z wnętrza nas, gdy wspominamy ten czas. I dlatego warto zbierać takie chwile w swoim życiu, dopóki go mamy, bo kiedyś tego nie będziemy mogli już robić.


Tegoroczna Tatrzańska Świątynia Lodowa kontynuuje tematykę papieską. Przypomnijmy: w zeszłym roku mogliśmy oglądać Katedrę Wawelską z kościołem św. Wojciecha w Krakowie, budowle związane z Janem Pawłem II. W tym roku budowniczowie lodowej świątyni wznieśli Bazylikę św. Jana na Lateranie w Rzymie, składając hołd dwóm innym papieżom: zmarłemu w 2025 roku Franciszkowi oraz Leonowi XIV, czyli obecnie urzędującemu papieżowi. W ten sposób symbolicznie połączyli koniec jednej ery z początkiem nowej, nadając budowli nie tylko artystyczny wymiar, ale również duchowy. Zużyli do tego celu 1 800 bloków lodu o łącznej wadze 225 ton. Pod kierownictwem Adama Bakoša pracowało nad nią 20 rzeźbiarzy ze Słowacji, Czech, Polski i Niemiec.



Ołtarz z wizerunkami św. Piotra i św. Pawła.
Bazylika św. Jana na Lateranie jest główną świątynią Rzymu oraz oficjalną siedziba papieża jako biskupa Rzymu. Bazylika św. Jana jest hierarchicznie najwyżej usytuowaną świątynią katolików, często określaną tytułem „Matka i głowa wszystkich kościołów miasta i świata.“ Jak zwykle dzieło lodowych rzeźbiarzy zostało wykonane z perfekcją licznych detali, a całość emanuje monumentalnością. W budowli odtworzono charakterystyczne elementy bazyliki, a więc rzeźby apostołów, ołtarz papieski, święte drzwi (są otwarte i można przez nie przejść, wszak rok 2025 był rokiem jubileuszowym). Obok stoi tron papieski (cathedra papalis), na którym nowo wybrany papież rozpoczyna swoją posługę. Do ołtarza papieskiego prowadzi odrębny chodnik otoczony portretami sześciu ostatnich papieży – Leona XIV, Franciszka, Benedykta XVI, Jana Pawła II, Jana Pawła I oraz Pawła VI. Razem tworzą obraz jedności wiary i tradycji. Odwiedzającym postawiono zagadkę odnalezienia pięciu tatrzańskich szarotek, które zostały wkomponowane w architekturę całej budowli. Atmosfery dopełniają szklane dzieła Achilleasa Sdoukosa, które umieszczone zostały naprzeciw lodowej świątyni.

Spod kopuły Tatrzańskiej Świątyni Lodowej wypędza nas niska temperatura, która musi taka być dla podtrzymania dzieła. Wszak chcemy go jeszcze raz zobaczyć w tym roku.😊 Za chwilkę zresztą przybędzie odwiedzających i będzie tu ciasno, bo kolejka linowo-terenowa już zaczęła transportować kolejnych turystów ze Starego Smokowca.

Tatrzańska Świątynia Lodowa.
 
Wychodzimy na zewnątrz, gdzie odczuwamy wyraźnie mniejszy chłód niż we wewnętrzu kopuły, choć dzisiaj jest wyjątkowo mroźnie, bo aż 10 stopni Celsjusza na minusie. Tradycyjnie idziemy wiec na kawę do pobliskiej kawiarni. Potem wyruszamy w kierunku Chatki Juraja Rainera, który szczególnie przyczynił się do rozwoju Starego Smokowca, jako uzdrowiska i ośrodka turystycznego. W 1865 roku wybudował na Staroleśnej Polanie w Dolinie Zimnej Wody pierwsze schronisko w Tatrach, które na jego cześć zostało nazwane Schroniskiem Rainera. Nie ma już tego schroniska, ale pozostała po nim niewielka kamienna chatka pełniąca funkcję bufetu i niedużego muzeum. To bardzo popularne miejsce wśród turystów, łatwo dostępne i leżące na trasie do innych popularnych miejsce w Tatrach Wysokich. Zimą popularną atrakcją jest śnieżna szopka bożonarodzeniowa, tworzona przez gospodarza Petera Petrasa. Podobno również w Wielkanoc, gdy spadnie śnieg, można tu zobaczyć gigantyczne śnieżne jajko wielkanocne. Peter Petras był nauczycielem w Kieżmarku i wieloletnim tragarzem górskim (nosiczem). W 1997 roku, za zgodą TANAP-u, podjął się przebudowy wnętrza chaty i oddał ją do użytku w roku następnym Chata składa się z małej izdebki z piecem, ladą, ławkami i stołami. Panuje w niej ciepła atmosfera (dosłownie) i zazwyczaj zawsze pełno w niej gości, czuć zapach drewna i dymu, a gdy chwilę człowiek w niej przystanie możesz poczuć się jak w Tatrach z przeszłości. Zeszłego roku pan Peter miał duży problem ze zbudowaniem śnieżnej szopki w pełnym wymiarze. Brakowało śniegu ze względu na wyjątkowo ciepłą aurę, a więc szopka była pozbawiona zadaszenia. W tym, roku niestety śniegu również jest mniej niż zwykle o tej porze roku, ale więcej niż rok wcześniej. Dzięki temu otaczają nas ładne zimowe plenery, a szopka jest nieco pełniejsza. Dokładnie w południe rozpoczyna się tradycyjny spektakl góralski – Pokłon Trzech Króli, przy krótkiej inscenizacji i kolędach. W tym roku trwa on trochę krócej. Siarczysty mróz szybko szczypie zimnem palce i dłonie muzykantom, tak jak nasze, choć mamy je schowane w rękawicach.






Zaglądamy na chwilkę do chatki Rainera i ruszamy w drogę powrotną z przystankiem oczywiście w Bilkiovej Chacie na kubek znakomitej gorącej czekolady i jeleninę. Zanim dotrzemy do Bilikovej Chaty odwiedzamy oczywiście wszystkie wodospady Zimnego Potoka. W tym roku prezentują się zimowo, ale inaczej, niż dotąd widzieliśmy, bowiem przykrywa je cieńsza warstwa lodu. Cieńszy lód sprawia, że widzimy pod nimi strugi wód wodospadów. Miło tu znowu być, towarzyszy nam szczypta wzruszania, że zaczynamy znowu tutaj swój kolejny rok.




















Jedna z szarotek tatrzańskich.











W drodze do Chaty Rainera.

Sople nad Małym Wodospadem.

Mały Wodospad.

Skryty Wodospad.

Wielki Wodospad.


Długi Wodospad.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.