Gratulujemy zwycięzcom plebiscytu „Podróżnicze hardkory” oraz życzymy im wielu kolejnych wspaniałych podróży, które przyniosą mnóstwo niezapomnianych wrażeń. Cieszymy się, że sami mogliśmy uczestniczyć w tym konkursie. Jesteśmy w tym względzie wdzięczni portalowi Etraveler.pl za zaproszenie, dzięki któremu mieliśmy szansę zaprezentowania się w gronie innych pasjonatów podróżowania i wędrowania. Było to ciekawe doświadczenie, bo choć wszystkich uczestników plebiscytu łączyła ta sama pasja poznawania, to oddawanie się jej przybierało przeróżne formy, co odzwierciedlały kategorie konkursowe. Był to wspaniały mariaż hardkorowych podróży.

Czujemy się wyróżnieni zarówno udziałem w konkursie, jak też przedfinałowym rankingiem. Uplasowaliśmy się w nim na wysokiej pozycji. Składamy szczególnie podziękowania wszystkim którzy oddali na nas głosy. To miłe, że tak wiele osób to zrobiło. Dzięki Wam nasza relacja z wędrówki po Głównym Szlaku Beskidzkim pt. „Od kropki do kropki” weszła do finałowej czternastki i teraz znajdzie się wraz z pozostałymi finałowymi pracami na specjalnym e-booku. Dochód ze jego sprzedaży zostanie przeznaczony na szczytny cel charytatywny, co sprawia nam wiele satysfakcji.

Dzięki również za ciepłe komentarze. Chcielibyśmy się z Wami kiedyś spotkać gdzieś na szlaku - usiąść razem, tak zwyczajnie jak zwykle, na kamieniu, polanie przy ścieżce, a może w schronisku przy kominku i wspólnie pogawędzić o pasjach, marzeniach i o wszystkim co dobre i piękne.


Zainteresowanym prezentujemy listę prac konkursowych z którymi rywalizowaliśmy w plebiscycie „Podróżnicze hardkory” wraz z odnośnikami do ich treści, a także rankingiem przedfinałowym oraz końcową oceną jury konkursu.

Imię i nazwisko
Tytuł relacji
Punkty
Etraveler.pl
Odsłony
Google Analytics
Głosy Internautów
(sonda)
Suma
punktów
Ranking
i ocena końcowa jury
AUTOSTOP
Agnieszka Sławek
Zaplątani w jedwabnym szlaku/szalu, czyli spóźniona druhna
60 pkt707
18,5 pkt
721
19,5 pkt
98 pkt1
zwycięstwo
w kategorii
Emilia Rogalewicz
Mamo, prowadziłam tira w Rumunii
57 pkt2158
20 pkt
1160
20 pkt
97 pkt 2
Magda Bębenek
8,5 kg, 7,5 tygodnia, 6 krajów,
1 kciuk
55 pkt1240
19,5 pkt
398
19 pkt
93,5 pkt3
Justyna Kiełcz
Mamo jadę do Hiszpanii! – A masz pieniądze? – No! 18 euro!
56 pkt838
19 pkt
265
18 pkt
93 pkt4
Ola Smętek i Alex Garcia
EKOtraveler Alex Barcia
60 pkt132
15,5 pkt
21
15 pkt
90,5 pkt5
Diana Szawłowska i Barciej Makowski
Biec w poczuciu wolności!
55 pkt241
16,5 pkt
256
17,5 pkt
89 pkt6
Sylwia Korczak
Czy to będzie niesympatyczne
jak zapalę sobie haszysz?
52 pkt242
17 pkt
66
16,5 pkt
85,5 pkt7
Jakub Staniszewski
Via Baltica Tour
53 pkt16
14,5 pkt
26
15,5 pkt
83 pkt8
Maciej Laudański
Autostopowa podróż przez krainę bałkańskich upiorów
45 pkt258
17,5 pkt
355
18,5 pkt
81 pkt 9
Tadeusz Mojżyszek
Bo to się zwykle tak zaczyna...
40 pkt323
18 pkt
136
17 pkt
75 pkt10
Katarzyna Cieśla
Gruziński horror czy arbuzowa przystań?
45 pkt51
15 pkt
16
14,5 pkt
74,5 pkt11
Czeki
Z Łodzi do Łodzi. Czyli wyprawa
nad M. Czarne przez miasta i góry
40 pkt138
16 pkt
57
16 pkt
72 pkt12
TURYSTYKA GÓRSKA
Dorota i Marek Szala
Od kropki do kropki
58 pkt741
20 pkt
307
20 pkt
98 pkt1
Piotr Picheta
Klejnoty Karakorum - Batura Muztagh Pakistan 2011
59 pkt249
19 pkt
108
19 pkt
97 pkt2
zwycięstwo
w kategorii
Martyna Trocha
Włóczyłapki na szlaku
58 pkt516
19,5 pkt
516
19,5 pkt
97 pkt2
Jakub Staniszewski
Śladami polskich badaczy - trekking w sercu Syberii
55 pkt43
18,5 pkt
28
18 pkt
91,5 pkt3
Marek Owczarek
O tym, jak odkryliśmy chwytne kopytka fogaraskich owiec
55 pkt24
17 pkt
8
17,5 pkt
89,5 pkt4
Piotr Szczepanowski
Dziewięć dni w Beskidzie Niskim
53 pkt38
18 pkt
7
17 pkt
88 pkt5
Włodzimierz Kozłowski
Zimowa Czarnohora
50 pkt34
17,5 pkt
84
18,5 pkt
86 pkt6
TURYSTYKA EKSTREMALNA
Emilia Mlak
Pokonać siebie, czyli „Piesza wyprawa Polska - Chorwacja 2012”
59 pkt144
19,5 pkt
51
19,5 pkt
98 pkt 1
Patrycja Psuj
NO PAIN NO GLORY… czyli „hej, tam gdzieś znad czarnej wody..."
57 pkt483
20 pkt
453
20 pkt
97 pkt2
zwycięstwo
w kategorii
Piotr Strzeżysz
Rowerem zimą przez Himalaje
59 pkt77
19 pkt
12
18,5 pkt
96,5 pkt3
Maciej Kalarus
Pacific 2012. Tajemnica
60 pkt20
16,5 pkt
4
16,5 pkt
93 pkt4
Michał Przybylski
Dwie strony Beludżystanu
55 pkt58
17,5 pkt
38
19 pkt
91,5 pkt5
Paweł Bartnik
Wyprawa Busem 2012
50 pkt64
18 pkt
9
17 pkt
85 pkt6
Martyna Jaworska
Sen na Jawie
35 pkt67
18,5 pkt
10
18 pkt
71,5 pkt7
Agnieszka Królikowska
Październikowe Harce w Puszczy Kampinoskiej
30 pkt29
17 pkt
10
17,5 pkt
64,5 pkt8
TURYSTYKA RELIGIJNA
Grzegorz Małyga
Pieszo do Jerozolimy.
Śladami św. Pawła
60 pkt417
19,5 pkt
114
19,5 pkt
99 pkt1
zwycięstwo
konkursu
Gosia
Autostopem do Boga
57 pkt669
20 pkt
128
20 pkt
97 pkt2
Sylwia Korczak
Podejdź i przyłącz się do tego wozu - powiedział Duch
53 pkt165
18,5 pkt
23
18,5 pkt
90 pkt3
Emilia Grzesik
Szamani i dżungla, czyli ucieczka ze szlaku gringo
51 pkt322
19 pkt
81
19 pkt
89 pkt4
Piotr Kloczkowski
Pogrzeb w Tana Toraja
58 pkt21
18 pkt
0
0 pkt
76 pkt5
TURYSTYKA KULINARNA
Jaśmina Jurecka i Tomasz Labus
Śladami Marzeń - azjatyckie smaki, robaki i przysmaki
60 pkt1382
20 pkt
778
20 pkt
100 pkt1
zwycięstwo
w kategorii
Jakub Staniszewski
Kulinarne niespodzianki w Państwie Środka
45 pkt85
19 pkt
36
19,5 pkt
83,5 pkt2
Aleksandra Czyż
Indonezja - wszystkimi zmysłami
40 pkt88
19,5 pkt
4
19 pkt
78,5 pkt3
TURYSTYKA ROWEROWA
Miłka Niezgoda i Mikołaj Korwin-Kochanowski
Rowerami do Pakistanu
60 pkt2605
20 pkt
1233
20 pkt
100 pkt1
zwycięstwo
w kategorii
(ex aequo)
Piotr Strzeżysz
Rowerem zimą przez Kordyliery
60 pkt27
19,5 pkt
14
19,5 pkt
99 pkt2
zwycięstwo
w kategorii
(ex aequo)
TURYSTYKA WODNA
Tommy Bachata
Maui - wyspa ze snów
40 pkt283
20 pkt
48
20 pkt
80 pkt1


Dziękujemy abigail prowadzącej blog „Całe moje życie w górach
za wyróżnienie „Liebster Blog”.
Czujemy się ogromnie tym zaszczyceni. Dziękujemy!


Zasady:
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, co wpływa m.in. na ich popularyzację. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

A pytania skierowane do nas brzmią - co wybierasz:
  1. Mysz czy pająka?
  2. Mleko czy wodę?
  3. Kisiel czy budyń?
  4. Galaretkę owocową, czy z nóżek?
  5. Niebo czy Ziemię?
  6. Morze czy góry?
  7. Wodę słoną czy słodką?
  8. Tatry czy Bieszczady?
  9. Jesień czy wiosnę?
  10. Książkę czy film?
  11. Słońce czy księżyc?
Odpowiadamy:
Zapada zmrok, nadchodzi ciemna noc. Strudzeni zbliżamy się już do schroniska. Marzymy o odpoczynku. Już zdaje się nam słyszeć dolatujący trzask ogniska ze schroniskowego kominka. Drzwi pilnuje pająk na utkanej przez siebie sieci, a przed progiem hasa mała mysz zachęcając nas do pozostania na zewnątrz. Czujemy się jednak już zmęczeni i wybieramy pająka, który wpuszcza nas do wnętrza schroniska. W ganku stoi baniak z mlekiem i wiadro z krystaliczną wodą źródlaną. Gospodyni mówi nam: nalejcie sobie czego chcecie. Co wybrać? Ot dylemat. Abigal pozostawiła trudny wybór. A co tam. Bierzemy wodę. Mając wodę dalszy wybór jest jednoznaczny, bo na wodzie możemy zrobić sobie pożywny kisiel. Na budyń też pewnie przyjdzie kiedyś czas, jak zdecydujemy się na mleko. Tymczasem woda przyda się też na galaretkę owocową. Póki galaretka tężeje w spiżarce, zjemy sobie kisiel. Z przyjemnością wyjrzymy przez okno by popatrzeć na góry i niebo. Oj warto było zdecydować się na to, bo dzięki aurze nie musimy sami wybierać, tego co urzeknie nas na lata życia: gwieździste niebo nad Tatrami i blask z sierpa księżyca. Dobrze, że wybraliśmy na wędrówkę to pasmo, choć myśleliśmy też o Bieszczadach, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Wtedy Abigal usłyszy inne odpowiedzi na postawione przez siebie pytania. Wspaniale też, że przeczekaliśmy wiosnę i lato i na wyprawę wybraliśmy barwną jesień. Jutro idziemy dalej naszym szlakiem. Jeszcze wieczorem napełniamy bukłaki słodką wodą. Z pewnością nie napełnimy ich wodą słoną. Czekając na regenerujący sen zaczytamy się w ciekawej książce.

Chyba udało się nam odpowiedzieć na wszystkie pytania Abigal. Na tą chwilę takie a nie inne odpowiedzi wydają się najbardziej właściwe, ale nie negujemy, że w innej sytuacji mogą być one zupełnie inne. Jest to bardzo możliwe w naszym przypadku, bowiem nie zamykamy się zupełnie w górskim świecie. Widać to też po blogu, który jest otwarty na różne inne formy aktywności i niewykluczone, że kiedyś pewnie pojawi się na nim informacja z nizin lub znad morza z wysokości 0 m n.p.m.

Tymczasem siedzimy w domowym zaciszu marząc o kolejnej wędrówce, może nawet snujemy jej plan. Zastanawiamy się też kogo nominować do wyróżnienia „Liebster Award”. Nie jest to łatwe, bo ilość naszych wybrańców jest ograniczona do jedenastki. Dlatego podajemy sukcesywnie, a oto one:

Nazwa bloga z odnośnikiemAutorData nominacji
Nasze PogórzeMaria z Pogórza Przemyskiego21.11.2012
za ciepło, duszę i pokazywanie tego jak dostrzegać piękno znajdujące się blisko nas, ale też dlatego, że mamy wielką ochotę odwiedzić autorkę bloga, Marię z Pogórza Przemyskiego, by skosztować świeżutkiego, pachnącego chlebka.
Mój kawałek przyrody i przygodyGiga21.11.2012
za kwiaty, góry, czyli wszystko co z naturą jest związane, a także za zwyczajną wrażliwość ludzką (chcielibyśmy również obsypać kwiatami grób Chustki - szukaliśmy sposobu, ale nie udało się go znaleźć).
Książka w podróżyAnna Maria Magdalena21.11.2012
za poznawanie świata w sposób, w jaki sami sobie najbardziej cenimy: „własnymi oczyma, poprzez zmysły, czy pobudzanie własnej wyobraźni”; a także za to, że możemy go później zobaczyć tak wspaniale na Twoim blogu.
Podróżnicze retrospekcje piechurkapiechurek721.11.2012
za precyzyjne opisy i relacje, z których nie jeden raz korzystaliśmy; za nadaną im szczyptę fabularyzmu, dzięki której świetnie się je czyta; a także za serce i szczerą chęć upowszechniania aktywnej turystyki i krajoznawstwa, nie tylko za pośrednictwem bloga, ale działalności bezpośredniej, którą znamy, bo znamy osobiście piechurka 7
Polska oczami Aesane…
Aesane28.11.2012
za piękne i przejrzyste dzielenie się z swoimi fascynacjami; mówi, że pisze o swoim własnym „niewielkim świecie”, lecz w jej przekazie świat oczarowuje ogromem barw i rozmaitości, a rzeczy zwykłe, codzienne stają się magiczne.
Tatrografia
Tatrografia29.11.2012
bo dzięki niej będziemy pamiętać, że góry to nie tylko szczyty, ale też wszystko to co znajduje się pomiędzy nimi i to co je otacza, w tym piękne doliny oferujące także wspaniałą ucztę dla oka i duszy, przynoszące równie wiele radości i satysfakcji z wędrówki po nich, podobnie jak górskie szczyty, tylko troszkę inaczej.
Uwaga: kolejność wymienionych blogów nie ma żadnego znaczenia.

Zapraszamy do zabawy, w której udział jest oczywiście dobrowolny. Prosimy o przyjęcie wyróżnienia, a udział w dalszej części zabawy niech każdy rozważy sam. Dla tych, którzy chcą wziąć w tym udział podajemy 11 pytań:
  1. Co skłoniło Cię do założenia bloga?
  2. O czym był Twój pierwszy post i jak dawno temu powstał?
  3. Ile czasu poświęcasz obecnie (np. średnio na dzień lub tydzień) na pisanie postów?
  4. Jak wiele czasu w ogóle przesiadujesz nad komputerem?
  5. Czy posty piszesz systematycznie, czy wtedy kiedy najdzie Cię ochota?
  6. Gdzie szukasz inspiracji (albo co Cię inspiruje) podczas tworzenia bloga?
  7. Co o Twoim blogowaniu myśli rodzina, najbliższe środowisko?
  8. Co kiedyś wypełniało Ci czas, który obecnie poświęcasz na blogowanie?
  9. Czy masz jakieś inne zainteresowania (hobby) nie związane z tematyką bloga?
  10. Czy starasz się promować treści swojego bloga na innych platformach (np. facebook)?
  11. Po co tak naprawdę piszesz bloga?
Z góry dziękujemy za odpowiedzi.

Zima jednym kojarzy się z aromatem cynamonu i grzanego wina, innym z ciepłymi skarpetami. Są jednak też tacy, którzy okres zimowy pragną spędzić w sposób aktywny i planują naukę jazdy na nartach lub snowboardzie. Gdzie zatem się udać, aby nasz debiut w dziedzinie sportów zimowych był udany?

Dwa odkrycia, dwa kontynenty

Kolebką nart jest Europa, a za ich wynalazców uznaje się mieszkańców Półwyspu Skandynawskiego. Zdumiewający jest fakt, że miało to miejsce prawie 2 tysiące lat p.n.e. Snowboard nie ma tak długiej historii, pierwsze wzmianki na jego temat sięgają początku XX wieku. Snowboard został wynaleziony w Stanach Zjednoczonych i to właśnie tam w 1981 roku odbył się pierwszy na świecie konkurs dla snowboardzistów. Współcześnie, pomimo upływu lat, obie te dyscypliny cieszą się dużą popularnością zarówno w Europie, jak i Ameryce Północnej.

Zima w Polsce

Dla nowicjuszy zimowych szaleństw najlepsze do nauki i szlifowania umiejętności są stoki płaskie o małym nachyleniu – mówi instruktor narciarstwa i snowboardu, obiecujący snowboardzista Andrzej Gwiżdż. – Z reguły przy większości dużych stoków narciarskich znajdują się ośle łączki – mniejsze stoki, specjalnie dostosowane do nauki. Nie warto porywać się na wielką górę, ponieważ to może nas tylko zrazić. Nie zapominajmy, że warto mierzyć siły na zamiary. Z zagranicznych stoków polecam Livigno, a z naszych polskich stok w Witowie.


Szukając odpowiedniego stoku warto poradzić się kogoś, kto ma doświadczenie w sportach zimowych. Zapytany Wojtek „Gniazdo” Pawlusiak – czołowy polski jibber – odpowiedział krótko o miejscach w Polsce, które jego zdaniem są warte polecenia. Dla niewtajemniczonych – jibbing to technika jazdy na snowboardzie należąca do freestyle'u. Polega na jeździe po wszystkim co jest tworem sztucznym, czyli stworzonym przez człowieka, np.: po poręczach.

- Na deskę czy narty warto wybrać się do Świeradowa Zdroju, jest tam świetny, długi stok, dwie trasy z rożnym stopniem trudności i kolej gondolowa, infrastruktura tego miejsca na pewno zaskoczy niejednego – mówi Wojtek „Gniazdo” i dodaje – Drugie moje ulubione miejsce w Polsce na deskę, to wyciągi w Szczyrku: Juliany, Czyrna i Małe Skrzyczne. To właśnie w Szczyrku na stoku Beskidek uczyłem się jazdy na desce, byłem wtedy jeszcze skoczkiem narciarskim. Moim nauczyciel był wtedy Stefan Hula, który w nadal jest skoczkiem w Kadrze Polski – opowiada Wojtek. – Historia całkiem śmieszna, bo nigdy nie sądziłem, że coś może mnie od skoków odwieźć, a jednak… kilka lat później zostałem snowboardzistą – podsumowuje.

Zmiana ta wyszła jednak na dobre. Jest jednym z tych polskich snowboardzistów, którzy są doceniani za swoje osiągnięcia nie tylko w kraju, ale także na arenie europejskiej.

W siną dal

Dzisiaj świat stoi przed nami otworem, dlatego warto wybrać się na zagraniczne stoki, aby szlifować umiejętności jazdy na nartach czy desce. Jest to doskonała okazja do nauki, zwiedzenia niesamowitych miejsc i zobaczenia widoków, które pozostaną w pamięci na długo. Słowacja, Czechy, Austria, Francja, Włochy – to właśnie tam znajdują się najpopularniejsze ośrodki narciarskie w Europie. Jednym z nich jest Der Dachstein w Austrii.

Dachstein to dobre miejsce zarówno dla freestylowców jak i dla początkujących narciarzy. Stoki nie są długimi trasami i dobrze się na nich uczy – mów Wojtek „Gniazdo”, dodając – Lodowiec Der Dachstein w Austrii należy do moich ulubionych miejsc.


Również Czechy i Słowacja mogą pochwalić się rozbudowaną infrastrukturą narciarską. Największy ośrodek narciarski na Słowacji to Chopok w Jasnej: kilometry dobrze przygotowanych i ośnieżonych tras spełnią oczekiwania każdego amatora białego szaleństwa. Katarzyna Kwiecień - mistrzyni Polski w jeździe na snowboardzie, zwyciężczyni Nikita Snowboard Clip Contest, chwali naszych sąsiadów. – Uwielbiam jeździć w Czechach i na Słowacji. Ludzie są tam przesympatyczni, a stoki i snowparki świetnie przygotowane do jazdy – potwierdza.

Kolejne miejsce które powinno znaleźć się na liście miejsc wartych odwiedzenia w czasie zimy to włoska Val Di Sole – tzw. Dolina Słońca, położona w zachodniej części Trentino.

Val Di Sole cieszy się ogromną popularnością wśród polskich narciarzy. To jedna z najchętniej wybieranych destynacji wyjazdowych w okresie zimowym – mówi Renata Panek, specjalista ds. turystyki z biura podróży Why Not HOLIDAYS. – Ten wybór nie dziwi, włoski kurort to doskonałe miejsce zarówno dla osób z dużymi umiejętnościami, jak i tych, którzy rozpoczynają swoją przygodę ze sportami zimowymi. Na uwagę zasługują nie tylko liczne, świetnie przygotowane trasy zjazdowe, ale też rozbudowana oferta noclegowa i szereg innych, pozasportowych, atrakcji.

Słowa otuchy

A kiedy dopadnie nas chwila zwątpienia, podczas nauki, należy pamiętać, że pierwszy raz zawsze jest trudny, nie ważne czy uczymy się jazdy na nartach czy na desce snowboardowej. Każdy, nawet Ci najlepsi, przeżywali dokładnie to samo. Złota zasada to nie poddawać się, a nagrodą za trudy będzie ogromna satysfakcja.

Gdy mamy już za sobą pierwsze przygotowania – zaopatrzyliśmy się w stosowny sprzęt i ubiór – czas na wybór odpowiedniego miejsca i stoku, na którym będziemy mogli szkolić swoje umiejętności. Prawie każdego roku przybywa tras narciarskich i snowboardowych w różnych zakątkach Polski i świata, dzięki temu każdy powinien znaleźć coś dla siebie. A zatem Alpy czy Tatry?

Swoje pierwsze kroki na desce stawiałam na Słowacji. Wszystko zaczęło się od tego, że mój brat pożyczył mi swój snowboard i zaczęłam się uczyć na oślej łączce. Właściwie od razu pokochałam ten sport i gdy tylko wróciłam do domu po feriach, namówiłam rodziców do kupna deski – mówi Katarzyna Kwiecień. – Początki nauki nie należały do łatwych. Najgorszy był pierwszy tydzień, wracałam cała poobijana z potwornymi zakwasami. Jednak z dnia na dzień widziałam swoje postępy i to bardzo motywowało mnie do działania. Chyba największe trudności sprawiało mi opanowanie umiejętności korzystania z wyciągów, w pierwszych dniach nauki rzadko udawało mi się dojechać na orczyku do końca trasy – dodaje. Dzisiaj Katarzyna Kwiecień jest jedną z najlepszych polskich snowboardzistek.

Sporty zimowe to nie tylko aktywnie spędzony czas, to także możliwość zwiedzenia rożnych zakątków Polski i świata, poznania nowych ludzi, a przede wszystkim gwarancja dobrej zabawy. Jeżeli jeszcze nie rozpocząłeś przygody z nartami czy deską to… najwyższa pora spróbować.

Paulina Świder
tekst dostarczony przez 9.90 Public Relations




Z ogromną satysfakcją informujemy,
iż zostaliśmy wyróżnieni nominacją
„The Versartile Blogger Award”
przez Ageczkę prowadzącą bloga Kuchnia Zuzanki

SERDECZNIE DZIĘKUJEMY!

Jest nam tym bardzej miło, bo o tym zaszczytnym wydarzeniu piszą
BlogiMam.pl


Nominacja „The Versartile Blogger Award” jest wyróżnieniem przekazywanym pomiędzy blogerami, za wszechstronność w swojej dziedzinie. Pomaga ona promować ich pracę, a tym samym powiększać grono czytelników prowadzonych przez nich blogów. Po odebraniu nagrody należy:
  • nominować 15 blogów, które twoim zdaniem na to zasługują,
  • poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów,
  • ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie,
  • podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu,
  • pokazać nagrodę "The Versatile Blogger Award" u siebie na blogu.
Jest wiele blogów, które chcielibyśmy wyróżnić nominacją do „The Versartile Blogger Award”. Nie jest łatwo zawęzić ich listę do piętnastki. Dlatego tak długo z tym zwlekaliśmy. Swoimi nominacjami chcielibyśmy wpłynąć na popularyzację blogów, do których zaglądamy. Niektóre z nich już promujemy podając do nich odnośnik w ramach blogów obserwowanych. Nie zawsze też nasze wybory będą wiązać się z tematyką naszego bloga.

Jednak nie podamy od razu całej piętnastki. Nie jesteśmy tego w stanie zrobić, gdyż selekcja spośród ogromnej ilości lubianych blogów jest zbyt czasochłonna. Listę naszych nominacji będziemy w miarę możliwości sukcesywnie uzupełniać. Do nominowanych mamy jeszcze prośbę, a dokładnie do tych osób, które nie będą miały chęci na taką zabawę: rozumiemy to i nie miejcie do nas urazy, że proponujemy Wam ten łańcuszek - przyjmijcie wyróżnienie, bo wcale nie zobowiązuje to Was do niczego.

A oto lista blogów, które nominujemy do wyróżnienia „The Versartile Blogger Award”:

Nazwa bloga z odnośnikiemAutorData nominacji
Włóczyłapki na szlakuMartyna Trocha19.11.2012
za imponującą wytrwałość w podjętym wyzwaniu.
Górskie Wędrówki – Na SzlakuKarolina Franieczek19.11.2012
nie tylko za pasję, ale również za wrażliwość i fachową publicystykę problemów związanych z górami i w ogóle turystyką.
Świat makroAgata Bednarska19.11.2012
za pokazywanie tego czego zwykle nie dostrzegamy i to w najwyższej jakości.
Góry książek - Literatura z górnej półkiJagoda19.11.2012
za to, że potrafi pogodzić dwie pasje, choć nie wie co jest bardziej nieznośne: to, że góry odrywają ją od książek, czy to, że książki odrywają ją od gór.
Kraków i okoliceAdrianna Grzegorzewska30.11.2012
za obrazy z otaczającego świata, emanujące harmonijnym spokojem i estetyką, podkreślające istotę wzajemnego współistnienia rzeczy różnych - wsi i miasta, gór i tego co wokół nich, przeszłości i teraźniejszości. Są one jak w wierszu z pięknymi rymami, tworzącym spójną i współzależną całość, a opisująca ją treść płynie z serca lub głębi duszy, a może stąd i stąd jednocześnie.
Leśny zakątekDana Budzyńska5.01.2013
bo naturą zapachniało nam już na samym progu - przyroda nie tylko ją otacza, ale weszła do wnętrza jej domu, w tym na kuchenny stół.
Uwaga: kolejność wymienionych blogów nie ma jakiegokolwiek znaczenia.


A co do naszych faktów, to wiedzcie, że:
  1. Wcale nie uważamy gór i górskich wędrówek za coś jedynego, najlepszego, choć wypełniają istotną część naszego życia.
  2. Nie wszystkie nasze dzieci wdepnęły na górskie szlaki - pełnoletnie są już mniej wrażliwe na propozycje rodziców i poszukują własnych ścieżek.
  3. Byliśmy już na nieoznakowanych rozdrożach, na których sytuacja wydawała się beznadziejna, ale nie bez wyjścia. Czasem też na naszym szlaku pojawiała się przeszkoda trudna do pokonania lub obejścia, jednak zawsze znalazło się jakieś rozwiązanie tego problemu.
  4. W naszym działaniu przeplatają się dwie odmienne osobowości, ekstrawertyczna spontaniczność i introwertyczne zastanowienie, dlatego nasze wspólne decyzje charakteryzuje albo powściągliwa impulsywność, albo impulsywna powściągliwość (o ile w ogóle można mówić o takich cechach).
  5. Lubimy swoje miasto, szanujemy mieszkających w nim ludzi, ale jesteśmy w stanie zrobić wszystko (no prawie) by znaleźć się daleko od miasta i ludzi - na szlaku, pośród pól i łąk, lasów, gór lub gdziekolwiek indziej - byleby na łonie natury.
  6. Zanim postanowiliśmy wyruszyć na wspólnie wędrówkę życia, najpierw przez wiele lat każde z nas przemierzało własne ścieżki i uliczki rodzinnej miejscowości, a była to ta sama miejscowość i te same ścieżki i uliczki, a potem minęło jeszcze 6 lat i 6 dni.
  7. Nad początkową kropką szlaku, którym wiodą nas losy życia, pojawiła się pewna złota myśl znanego poety renesansu: „Ten, kto szczęśliwej miłości pragnie w życiu swem zaznawać winien - wcale nie zaczynać, abo - nie ustawać”. Od tamtego czasu mamy nadzieję, że sentencja ta kierować będzie nami aż do kropki końcowej.

Prywatne Apartamenty Królewskie

Prywatne Apartamenty Królewskie znajdują się na pierwszym piętrze. Zajmowała je rodzina królewska, a także świta dworska i królewscy goście. Najpierw zwiedzamy apartamenty mieszkalne gości. Znajdują się w południowej części wschodniego skrzydła zamku. Wchodzimy do nich z klatki schodowej Poselskiej. Apartamenty gościnne posiadają renesansowe stropy modrzewiowe. Dwie sale posiadają również pierwotne malowane barwne fryzy ścienne. Połączone są gotycko-renesansowymi portalami. Wyposażenie ich wnętrz pochodzi z epoki renesansu. Mamy w nich też arrasy pejzażowo-zwierzęce i groteskowe, a w dwóch ostatnich salach obrazy włoskie z dawnej kolekcji Lanckorońskich. Na pomieszczenia gościnne składają cztery apartamenty mieszkalne, przy czym w ostatniej sali na końcu skrzydła urządzono sypialnię dla gości.


W sypialni gości w odróżnieniu od wcześniejszych apartamentów mieszkalnych, znajduje się późnorenesansowe łoże angielskie. Jest ono zaskakująco krótkie, ale podobno w tamtych czasach ludzie byli trochę mniejsi, a poza tym na dworze królewskim sypiano w pozycji półsiedzącej. Uważano, że jest to bardziej komfortowe i służące zdrowiu. Pod renesansowym stropem sypialni mamy barwny fryz z wyobrażeniem głów ludzkich. Na ścianie oprócz obrazów z kolekcji Lanckorońskich i innych cennych obrazów, wisi arras brukselski z połowy XVI wieku - „Eliasz przed królem Achabem”.

Zamek Królewski na Wawelu. Apartament gościnny.
Apartament gościnny.

Zamek Królewski na Wawelu. Sypialnia gości.
Sypialnia gości.

Wracamy teraz z powrotem na Poselską klatkę schodowej i zaraz za nią przechodzimy przez dwie Sale Świty Wawelskiej. Pierwszą Salę Świty zdobią werdiury z kolekcji Zygmunta II Augusta oraz arras ze sceną polowania, utkany w drugiej połowie XVI wieku dla zamku w Wilnie, który wzornictwem naśladuje kolekcję Zygmunta Augusta. Wyposażenie wnętrza stanowią meble z XVII wieku - francuski kredens i krzesła kryte tłoczoną skórą.

Drugą Salę Świty zdobią obrazy holenderskie ze scenami rodzajowymi oraz pejzaże. We wnętrzu znajdują się meble barokowe, m.in. holenderskie szafy i angielski sekretarzyk (z 1688 roku), a także naczynia ceramiczne, głównie XVIII-wieczne holenderskie wazony.

Z Sal Świty przechodzimy do Sieni w Wieży Duńskiej, którą zdobią portale z XVI wieku z łacińskimi sentencjami: IN ARDUA VIRTUS („Cnota dąży do rzeczy trudnych”) oraz VELIS QUOD POSSIS („Chciej co możesz”). Ozdobiona jest głównie XVII-wiecznymi obrazami holenderskimi oraz flamandzkim gobelinem „Pasterze”. Stoi tu też gdańska szafa z XVII wieku i waza majolikowa z końca XVI wieku.

Stąd przechodzimy do Sieni przed Sypialnią Króla z arrasem flamandzkim "Porwanie Sabinek" i holenderskimi portretami z I połowy XVII wieku. Stoją w niej barokowe meble gdańskie o masywnych formach i z bogatym plastycznym ornamentem. Pośród nich uwagę zwraca prasa do bielizny. Mamy tu jeszcze XVII-wieczną skrzynię i owalny stół pochodzący z Włoch oraz fotele niemieckie z końca XVII wieku.

Sień przed Sypialnią Króla znajduje się już w północnym skrzydle zamku. Wchodzimy z niej do Sypialni Króla znajdującej się w narożu zamkowym, w Wieży Łokietkowej. Sklepienie sypialni wsparte jest na wielobocznym filarze. Zachował się w niej renesansowy kominek pochodzący z XVI stulecia. Stoją w niej francuskie kredensy i stół oraz włoskie krzesła, a na ścianach wiszą niderlandzkie obrazy. W sali obejrzeć można też nadreńskie naczynia kamionkowe z XVI i XVII wieku oraz moździerze apteczne.

Zamek Królewski na Wawelu. Kredens z ok. 1520-1601 w sypialni króla.
Kredens z ok. 1520-1601 w sypialni króla.

Z Sypialni Króla mamy przejście do Wieży Duńskiej, gdzie znajduje się sień i apartament, w którym zobaczymy pozostałość po międzywojennych prezydentach - łazienkę i sypialnię z oryginalnymi meblami z 1930, należącymi niegdyś do prezydenta Ignacego Mościckiego.

Z Sieni w Wieży Duńskiej mamy też przejście do Wieży Zygmunta III i tzw. Kurzej Stopki. Sala w Wieży Zygmunta III posiada oryginalny wczesnobarokowy portal oraz pierwotną dekorację stiukową z malowidłami powstałymi w latach 1930-1936. W przedsionku sali znajduje się francuski kredens z XVI wieku. W okresie międzywojennym w Sali w Wieży Zygmunta III znajdowało się biuro prezydenta Ignacego Mościckiego.

W kurzej stopce mamy dwa niewielkie pomieszczenia - przedsionek, a następnie gabinet. Powstały one w XIV wieku, ale niewiadomo jakie było ich pierwotne przeznaczenie. Odnowiono je kolejno w XVI i XVII wieku, a w okresie międzywojennym oklejono ściany tych pomieszczeń XVIII-wiecznymi kurdybanami. W ich wnętrzu zachowały się pierwotne portale, pochodzące z około 1600 roku. W przedsionku mamy dwa skrzydła niderlandzkiego tryptyku z I połowy XVI wieku. Stoi w nim piec gdański i meble z XVIII wieku. Na ścianach gabinetu wiszą obrazy renesansowe, głównie francuskie, m.in. obraz ze sceną w nieznanym pałacu pędzla Flamanda L. de Caulery z przełomu XVI/XVII wieku. Znajdują się w nim głównie francuskie meble z XVI stulecia, ale jest też polski stół z XV wieku i szwajcarski zydel z 1673 roku.

Wracając przez Sypialnię Króla, przemieszczamy się do zachodniej części północnego skrzydła zamku. Przechodząc przez Sień przed Sypialnią Króla przechodzimy przez Sień Saską, urządzoną na wzór salonów w XVIII-wiecznych pałacach. Przechodzimy z niej do Sali Saskiej, w której zgromadzono kolekcję porcelany miśnieńskiej, pochodzącą m.in. w początkach istnienia manufaktury w Miśni założonej w 1710 roku. Większość z porcelanowych eksponatów nosi znaki inwentarza królewskiego. Salę Saską zdobią też portrety królewskiej dynastii saskiej Wettynów w Polsce: Augusta II Mocnego i Augusta III Sasa oraz Marii Amelii (córki Augusta II).

Zamek Królewski na Wawelu. Sala Saska.
Sala Saska.

Zamek Królewski na Wawelu. Sala Saska (przed Salą Kolumnową).
Sala Saska (przed Salą Kolumnową).

Zamek Królewski na Wawelu. Sala Saska (przed Salą Kolumnową).
Sala Saska (przed Salą Kolumnową).

Kolejnym pomieszczeniem jest Sala Kolumnowa. Kolumny w tej sali wstawiono w XVIII wieku i stała się wówczas salą reprezentacyjną. Wcześniej, w XVI wieku przechowywano w niej srebra stołowe. Dziś urządzona jest w duchu klasycystycznym. Na ścianach wiszą portrety polskich osobistości z czasów panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego, w tym i jego podobizna, stworzona w pracowni Marcelego Bacciarellego.

Zamek Królewski na Wawelu. Sala Kolumnowa.
Sala Kolumnowa.

Zamek Królewski na Wawelu. Sala Kolumnowa.
Sala Kolumnowa.

W Sali Kolumnowej kończymy wizytację Prywatnych Apartamentów Królewskich i wchodzimy na klatkę schodową Poselską, którą schodzimy na dziedziniec zamkowy. To już koniec ekscytującej wędrówki w królewską przeszłość naszego państwa. Dziękujemy za możliwość wstąpienia w królewskie progi wszystkim królom, którzy przyczynili się do powstania tego wspaniałego zamku, tym którzy przyczynili się do jego dawnej świetności, a także tym, którzy go opuścili, ale wciąż do niego wracali nie zostawiając zupełnie na pastwę losu. Słowa podzięki należą się również mecenasom sztuki, sponsorom i ofiarodawcom oraz obecnemu Muzeum, które pieczołowicie opiekuje się dawną królewską rezydencją, bo choć Wawel przestał być już miejscem koronacji, ślubów i pogrzebów monarszych - jego magia trwa i wiele nie potrzeba by w pewnym momencie oczyma wyobraźni ujrzeć na krużgankach spacerującego króla z rodziną.

Dziedziniec Zamku Królewskiego na Wawelu.
Dziedziniec Zamku Królewskiego na Wawelu.


Skarbiec Koronny

W gotyckich pomieszczeniach z XIV wieku, na parterze w północno-wschodnim narożniku zamku znajduje się Skarbiec Koronny. Od XIV wieku były w nim przechowywane insygnia władzy królewskiej, takie jak korony, berła, miecz koronacyjny tzw. Szczerbiec, kosztowne miecze ceremonialne, słynne dwa miecze krzyżackie spod Grunwaldu, ewangeliarz, liczne naczynia złote i srebrne, klejnoty takie jak: pierścienie, naszyjniki, medaliony, łańcuchy, bransolety, wachlarze, kamienie szlachetne, sznury pereł, kosztowna wysadzana kamieniami broń, oporządzenie jeździeckie, przybory myśliwskie oraz wiele innych kosztowności. W Skarbcu Koronnym, obok majątku państwowego, przechowywany był również prywatny majątek władcy. Zasoby Skarbca Koronnego pomnażały dary dyplomatyczne i zapisy monarchów, a pustoszały głównie wtedy gdy trzeba było pokryć koszty działań wojennych.

Insygnia królewskie przechowywane w Skarbcu Koronnym wyjmowano tylko podczas wyjątkowych okazji np. podczas koronacji. Pierwszy publiczny pokaz insygniów przechowywanych w Skarbcu Koronnym miał miejsce w 1792 roku. Trzy lata później Skarbiec Koronny został ograbiony przez pruskie wojska okupujące Wzgórze Wawelskie.

Obecnie w Skarbcu Koronnym znajduje się tylko namiastka tego, co w nim było, to co udało się po latach odzyskać. Pierwsza sala Skarbca z masywnym filarem na środku, zwana Salą Kazimierza Wielkiego, w pierwszej połowie XIV wieku pełniła funkcję reprezentacyjnego apartamentu mieszkalnego. Zawiera ona ekspozycję klejnotów, średniowiecznych naczyń liturgicznych, precjozów związanych z władcami Polski, paradne naczynia i zegary z wieków XVI-XVIII oraz odznaki polskich Orderów Orła Białego i Świętego Stanisława.

Zamek Królewski na Wawelu. Sala Kazimierza Wielkiego.
Sala Kazimierza Wielkiego.

Zamek Królewski na Wawelu. Ołtarzyk pałacowy z około 1720-1725.
Ołtarzyk pałacowy z około 1720-1725.

Obok znajduje się Sala z paradną bronią. Znajdują się w niej głównie łupy z XVII-wiecznych kampanii wojsk polskich, w tym trofea z odsieczy wiedeńskiej z 1683 roku, na które składają się kunsztownie dekorowane rzędy na konie i siodła. Mamy tu też militaria ze zbrojowni Jana III Sobieskiego w Żółkwi.

Sala w Wieży Zygmunta mieści ekspozycję odznak zaszczytnych Jana III Sobieskiego, m.in. płaszcz kawalera orderu Św. Ducha, który otrzymał w 1676 roku od króla Francji Ludwika XIV oraz kapelusz i miecz z daru papieża Innocentego XI w roku 1684.

Z kolei w Sali Jadwigi i Jagiełły, położonej w gotyckim pawilonie z końca XIV wieku przechowywany jest miecz Zygmunta I Starego oraz najcenniejsza pamiątka historyczna po królach Polski: Szczerbiec - miecz koronacyjny królów Polski.

Zamek Królewski na Wawelu. Szczerbiec - miecz koronacyjny królów Polski.
Szczerbiec - miecz koronacyjny królów Polski.

Obecna ekspozycja jedynie nawiązuje do dawnego Skarbca Koronnego i jego świetności. Wiele cennych skarbów zostało na zawsze zatraconych, w tym insygnia władzy wywiezione do Berlina, gdzie stały się częścią skarbca Hohenzollernów, a potem w 1809 roku zostały przetopione na monety.

Przy okazji Skarbca Koronnego wspomnieć trzeba o pobliskim Skarbcu Katedralnym, w którym przechowuje się również wiele cennych pamiątek po królach polskich m.in. przedmiot, który pamięta czasy zjazdu gnieźnieńskiego, który odbył się w roku 1000. Wówczas to książę Bolesław I Chrobry otrzymał z rąk cesarza Ottona III przedmioty, które uznawane są za pierwsze insygnia władzy królewskiej w Polsce, choć faktyczna koronacja na króla Polski miała miejsce dopiero 1025 roku. O wydarzeniu tym pisze Kronika Galla Anonima:
[...] Zważywszy jego chwałę potęgę i bogactwo cesarz rzymski zawołał w podziwie: Na koronę mego cesarstwa! to, co widzę, większe jest, niż wieść głosiła! I za radą swych magnatów dodał wobec wszystkich: Nie godzi się takiego i tak wielkiego męża, jakby jednego spośród dostojników księciem nazywać lub hrabią, lecz wypada [chlubnie] wynieść go na tron królewski i uwieńczyć koroną.
A zdjąwszy z głowy swej diadem cesarski, włożył go na głowę Bolesława na [zadatek] przymierza i przyjaźni, za chorągiew triumfalną dał mu w darze gwóźdź z krzyża Pańskiego wraz z włócznią św. Maurycego, w zamian za co Bolesław ofiarował mu ramię św. Wojciecha.
Z ofiarowanych wówczas przedmiotów zachował się tylko grot Włóczni Świętego Maurycego, który przechowywany jest obecnie w Skarbcu Katedralnym.

Kończymy zwiedzanie Skarbca Koronnego i przechodzimy do niższych kondygnacji zamku, gdzie znajduje się...

Zbrojownia

Ze Skarbca Koronnego przemieszczamy się do piwnic Zamku Królewskiego na Wawelu. Schody do piwnic rozpoczynają się w sieni, w której eksponowana jest broń drzewcowa, piki, glewie, partyzany, halabardy używane przez gwardie dworskie i miejskie, a także miecze dwuręczne. Stopnie wprowadzają nas do sali z XIV wieku, której sklepienie wsparte jest na filarze. Pod sklepieniem zawieszone są kopie chorągwi krzyżackich zdobytych pod Grunwaldem w 1410 roku, odtworzone w XX wieku na podstawie szczegółowych opisów pióra Jana Długosza i miniatur Stanisława Durinka w dziele „Banderia Prutenorum”. W pomieszczeniach piwnicznych prezentowane są lufy armat, haubic i moździerzy oraz kule do nich. Znajdują się tu też paradne armatki, a wśród nich dwie z 1560 roku, odlane przez norymberskiego ludwisarza Oswalda Baldnera dla Zygmunta II Augusta. Pod ścianami rozmieszczono również gotyckie halabardy używane przez gwardie dworskie i miejskie pochodzące z wieków od XIV do XVI, miecze katowskie z XVII wieku oraz miecz sędziowski. Stoją też włócznie z XVII-XVIII wieku, a także dwa XVII-wieczne berdysze. Zbrojownia na tej kondygnacji zajmuje trzy pomieszczenia piwniczne, ale jej ekspozycja znajduje się również na parterze.

Zamek Królewski na Wawelu. Sień w piwnicach zbrojowni.
Sień w piwnicach zbrojowni.

Zamek Królewski na Wawelu. Zbrojownia. Lufy armatnie.
Lufy armatnie.

Wracamy zatem na parter i przez znaną nam sień przechodzimy do kolejnych sal Zbrojowni. Pierwsza boczna salka wypełniona jest zbrojami: niemieckimi płytowymi z XVI i początku XVII stulecia, półzbroje husarskie z XVII wieku (wśród nich jeden unikat z oryginalnymi skrzydłami), łuskowe karaceny używane w Polsce w końcu XVII wieku i 1 połowie XVIII wieku. Jest tu też znakomita pod względem konstrukcyjnym i estetycznym zbroja turniejowa z Dworu Artusa w Gdańsku - dzieło norymberskiego płatnerza Konrada Polera z około 1490 roku.

Zamek Królewski na Wawelu. Sala ze zbrojami.
Sala ze zbrojami.

Wracając do sieni przedostajemy się do większej sali z bronią pochodzącą z kilku stuleci od końca XV wieku do początku XIX wieku. Znajdują się w niej średniowieczne i nowożytne miecze, rapiery, koncerze i szpady, w tym bogato zdobione reprezentacyjne egzemplarze. Polski oręż reprezentują karabele, szable husarskie i unikalna szabla ormiańska zwaną czeczugą. Szczególną pamiątką historyczną jest głownia szabli hetmana wielkiego koronnego Stanisława Jabłonowskiego, uczestnika bitwy pod Wiedniem w 1683 roku. Pośród wymienionych eksponatów znajdziemy bardzo rzadko spotykane hełmy husarskie tzw. kapaliny z końca w. XVII wieku.

Zamek Królewski na Wawelu. Sala z bronią sieczną i kłującą.
Sala z bronią sieczną i kłującą.

W kolejnej, ostatniej sali Zbrojowni, zgromadzono ręczną broń palną i miotającą. Oglądamy w niej wspaniałe, inkrustowane kością, zdobione trawieniem i rytowaniem strzelby, arkebuzy, petrynały i pistolety. Najstarsze egzemplarze pochodzą z początku XVI wieku, na najmłodsze z początku XIX wieku. W galotach eksponowane są również kusze do celów myśliwskich i sportowych, przeważnie niemieckie, a wśród nich znajdziemy piękny egzemplarz wykonany w Polsce w 1725 roku dla podkomorzego koronnego Kazimierza Poniatowskiego, brata króla Stanisława Augusta.

Zamek Królewski na Wawelu. Ekspozycja broni palnej.
Ekspozycja broni palnej.

Zamek Królewski na Wawelu. Ekspozycja broni miotającej.
Ekspozycja broni miotającej.

Tu kończymy przegląd jednego z najpoważniejszych zbioru militariów w Polsce.

Zbliża się godzina 12.50, nie możemy się spóźnić, gdyż to godzina wyznaczona nam na wejście do...


Reprezentacyjne Komnaty Królewskie

Reprezentacyjne komnaty królewskie znajdują się na II piętrze. Wchodzimy do nich przez znajdujące się na parterze mieszkanie wielkorządcy wawelskiego. W XVI wieku większość pomieszczeń na parterze przeznaczona była dla celów administracyjnych. Zajęte były przez zarząd zamku i służbę dworską, a w niektórych mieściły się magazyny. Z mieszkania wielkorządcy wchodzimy na klatkę schodową Poselską, którą przenosimy się na II piętro.


Z Poselskiej klatki schodowej kierujemy się do komnat południowych znajdujących się we wschodnim skrzydle zamku. Wprost z klatki schodowej wchodzimy do Sali Turniejowej, zwanej również Salą Rady Królewskiej. Część podsufitową ścian w tej sali zdobi fryz ukazujący turniej rycerski, namalowany w latach 30-tych XVI wieku. We wnętrzu stoją meble z XVI wieku i piec kaflowy z XVIII wieku. Ściany zdobią portrety pędzla Alessandra Allori i Giorgia Vasariego.

Zamek Królewski na Wawelu. Sala Turniejowa.
Sala Turniejowa.

Następnie przechodzimy do Sali pod Przeglądem Wojsk ozdobioną fryzem przedstawiającym defiladę wojsk przed Zygmuntem I Starym. Znajdują się w niej XVI-wieczne portrety: króla Zygmunta Augusta, królewicza Zygmunta Wazy, królewny Izabeli Wazówny, króla Batorego oraz Giovanniego Jacopa Caraglia.

Ostatnią, najdalej wysuniętą na południe salą reprezentacyjną jest Sala Poselska, w której obradował sejm i przyjmowano poselstwa. W miejscu niezachowanego, dawnego tronu królewskiego stoi obecnie na podwyższeniu fotel. Ściany zdobią portrety króla Zygmunta Starego i jego córki Anny Jagiellonki, a także arrasy, w tym „Rozmowa Noego z Bogiem”. Z kolei pod stropem mamy fryz z „Historią życia ludzkiego”, a w samym stropie widzimy kasetony ze słynnymi głowami wawelskim. Kiedyś było ich 194, a obecnie jest ich tylko 30, którym udało się przetrwać do obecnych czasów.

Zamek Królewski na Wawelu. Sala Poselska.
Sala Poselska.

Zamek Królewski na Wawelu. Głowy wawelskie w Sali Poselskiej.
Głowy wawelskie w Sali Poselskiej.

Wracamy teraz na Poselską klatkę schodową, z której zaczynamy zwiedzać apartamenty znajdujące się po drugiej, północnej stronie skrzydła zamku. Pierwszą przylegającą do klatki schodowej jest Sala pod Zodiakiem. Dawny kasetonowy strop tej sali z przed 1534 roku przedstawiał malowane znaki astronomiczne. Spłonął on w pożarze w 1702 roku. Obecny fryz z 1929 roku przedstawia charakter ludzi spod danego znaku zodiaku. W Sali pod Zodiakiem wiszą dwa arrasy wawelskie z serii „Dzieje Wieży Babel”: „Budowa wieży Babel” i „Gniew Boga”.

Zamek Królewski na Wawelu. Sala pod Zodiakiem.
Sala pod Zodiakiem.

Kolejną jest Sala pod Planetami, której nazwa pochodzi od fryzu z 1929 roku, przedstawiającego personifikację planet. Sala zawiera renesansowe wyposażenie. Mamy w niej kolejny arras o nazwie „Bóg błogosławi rodzinie Noego”. Na ścianach wiszą tu obrazy włoskie m.in. „Jowisz, Merkury i Cnota” Dossa Dossiego z 1524 roku ofiarowany przez Karolinę Lanckorońską.

Idąc dalej przechodzimy przez obszerną Sień z której dostać się można do Wieży Duńskiej, a także do Sali pod Ptakami lub omijając Salę pod Ptakami przejść do skrzydła północnego. Wchodzimy do Sali pod Ptakami znajdującej się w obrębie gotyckiej wieży. Około 1600 roku, po pożarze zamku, została przerobiona na audiencjonalną salę królewską. Wykuto w niej wtedy duży kominek marmurowy i portale z herbami Wazów, a strop ozdobiono rzeźbionymi ptakami oraz plafonami. Dawny wystrój stropu nie zachował się i obecnie znajdują się na nim sceny malowane w latach 20-tych XX wieku. W sali wiszą portrety króla Zygmunta III Wazy i jego żony Katarzyny Austriaczki oraz inne, zachodnioeuropejskie obrazy z XVII wieku. Z tego okresu pochodzą również włoskie kamienne popiersia cesarzy rzymskich Domicjana i Nerwy, a także okazały barokowy mebel, tzw. kabinet, ozdobiony widokami Rzymu.

Zamek Królewski na Wawelu. Sala pod Ptakami.
Sala pod Ptakami.

Do Sali pod Ptakami przylega mała kaplica wzniesiona około 1602 roku dla Zygmunta III Wazy. Ołtarz w tej kaplicy stanowi drewniany tryptyk z predellą, wykonany przez krakowskich artystów w około 1600 roku. Scena środkowa tryptyku wyobraża Trójcę Świętą, a skrzydła boczne podzielone na cztery kwatery (po dwie kwatery na każdym) ukazują świętych. Pozostałe umeblowanie kaplicy pochodzi z XVII wieku. Niewielki obraz „Zygmunt III na katafalku” ukazuje króla po śmierci, leżącego w kaplicy zamkowej w Warszawie.

Zamek Królewski na Wawelu. Kaplica królewska.
Kaplica królewska.

Z Sali pod Ptakami odchodzi korytarz do gabinetu królewskiego w Wieży Zygmunta III Wazy. Stąd też rozpoczynamy zwiedzanie komnat w północnym skrzydle zamku. Przechodzimy przez kolejną sień i wchodzimy do Sali pod Orłem, gdzie podczas obrad sejmu odbywały się sądy królewskie. Dawniej w stropie tej sali umieszczony plafon przedstawiający orła. Obecnie pola plafonu są malowane, środkowe pole zdobi alegoria Polski i Orła Białego. Na ścianach Sali pod Orłem znajdują się portrety królewskie, a także obrazy przedstawiające sceny historyczne z XVII wieku, jak: „Wjazd Jerzego Ossolińskiego do Rzymu” i ”Wjazd królowej Ludwiki Marii do Gdańska”. Wisi tu też gobelin „Śmierć Deciusa Musa” utkany na podstawie kartonu P.P. Rubensa.

Zamek Królewski na Wawelu. Sala pod Orłem.
Sala pod Orłem.

Teraz przechodzimy przez Sień przed Salą Senatorską, w której znajdują się portrety królewskie: Michała Korybuta Wiśniowieckiego, Jana Kazimierza Wazy, Konstancji Austriaczki oraz Ludwiki Marii Gonzaga. Pod ścianami sieni stoją trzy fotele weneckie z około 1700 roku.

Idąc dalej wchodzimy do największej sali zamkowej - Sali Senatorskiej, w której jak mówi nazwa odbywały się posiedzenia senatu, jak też również ważne uroczystości państwowe. Po za tym w sali tej odbywały się wesela królewskie, bale i widowiska teatralne, stąd sala ta znana była również pod nazwą Tanecznica. W 1518 roku odbyło się tu pierwsze królewskie wesele - Zygmunta I Starego i Bony Sforza. W Sali Senatorskiej, tam gdzie dawniej znajdował się tron królewski stoi obecnie klasycystyczny fotel. Wnętrze zdobią rozwieszone dookoła arrasy.

Zamek Królewski na Wawelu. Sala Senatorska.
Sala Senatorska.

Arrasy prezentowane w komnatach wawelskich są fragmentem ogromnej kolekcji tapiserii, największą jaką kiedykolwiek zrealizowano na zlecenie jednego władcy. Wykonano je w Brukseli w latach 1550-1560 na zamówienie króla Zygmunta Augusta. Na Zamku Królewskim na Wawelu zachowało się ich całkiem sporo - 136 sztuk o różnorodnej tematyce. Przedstawiały sceny biblijne, krajobrazowo-leśne ze zwierzętami, monogramy króla na tle misternej ornamentyki, herby z godłami Polski i Litwy.

Sala Senatorska to ostatnia z Reprezentacyjnych Komnat Królewskich. Opuszczamy ją wychodząc przez drugą z reprezentacyjnych klatek schodowych - Senatorską. Wracamy na dziedziniec zamkowy.

Teraz czas na Skarbiec Koronny i Zbrojownię...


Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas