TRASA:
Demianowska Jaskinia Wolności (Demänovská jaskyňa Slobody).

OPIS:
Nasze bardzo ambitne na dziś plany zmienił deszcz. Miało być przejście całej szerokości Tatr, od Słowacji do Polski, poprzez grań Otargańców, potem przez Kończysty Wierch, Trzydniowiański Wierch do Doliny Chochołowskej. Tymczasem pozostało zadowolić się czymś innym.

Myśląc o górach przed oczami ukazują nam się zazwyczaj wypiętrzenia terenu, strome zbocza, granie i turnie, itd. Jednakże góry, a w szczególności te słowackie skrywają jeszcze inne wyjątkowe piękno. Otóż, w ich wnętrzu, głęboko pod ziemią, znaleźć można czarodziejski świat przepaści, jaskiń i całych systemów jaskiniowych.

Jedną z największych takich atrakcji znajduje się w słowackich Niżnych Tatrach. Jest tu zlokalizowana najczęściej odwiedzana przez turystów z całego świata Demianowska Jaskinia Wolności (Demänovská jaskyňa Slobody). Wchodzi ona w skład większego systemu jaskiniowego, mając połączenia z pobliskimi jaskiniami Demianowską Jaskinią Lodową (Demänovská ľadováa jaskyňa), a także narazie niedostępną dla turystów Demianowską Jaskini Pokoju (Demänovská jaskyňa Mieru).

Demianowska Jaskinia Wolności w tej niekorzystnej aurze pogodowej staje się naszym celem.    W Liptowskim Mikulaszu zmieniamy kierunek jazdy i skręcamy na drogę nr 584, wiodącą ku południowi, do Doliny Demianowskiej. Zatrzymujemy się 13 km od Liptowskiego Mikulasza, kilka kilometrów od znanego ośrodka narciarskiego Jasná.


Jest godzina 10.00. Wysiadamy z autokaru, choć pogoda do tego nie zachęca, bo ciągle pada. Wejście do jaskini znajduje się 67 metrów wyżej. Prowadzi do niego betonowy chodnik trawersujący po zboczu góry o długości około 400 m. Po drodze mijamy tablice naukowe, jednak deszcz przeszkadza, aby się z nimi zapoznać. Tak dochodzimy przed główne wejście do Demianowskiej Jaskini Wolności, w dolince Točište na wysokości 870 m n.p.m.

Przed wejściem do jaskini.

Ruszamy do kasy. Zwiedzanie Demianowskiej Jaskini Wolności odbywa się  dwoma wariantami. Tradycyjną trasa o długości 1150 m i różnicy wysokości 86 m lub ekskluzywną o długości 2150 m o tej samej różnicy wysokości. Początkowo mamy zamiar przejść dłuższy wariant trasy, która obejmuje dodatkowo Komorę Wielką - największą udostępnioną podziemną komorę na Słowacji z podziemnym korytem i miękkim białym sintrowym zaciekiem. Jednak po sprawdzeniu harmonogramu wejść okazuje się, że w najbliższe wejścia na tą trasę opatrzone jest słowackim komentarzem przewodnickim. Dlatego też decydujemy się na tradycyjną trasę zwiedzania, która ma być komentowana w języku polskim. Dzięki temu też trochę więcej grosza zostanie w kieszeni, bo trasa tradycyjna jest o połowę tańsza od ekskluzywnej.

O godzinie 10.50 otwiera się przed nami wejście o jaskini. Temperatura powietrza wewnątrz niej waha się od 6,1 do 7,0 °C, a wilgotność względna od 94 do 99%. Wąskim korytarzem przechodzimy do pierwszej komory, gdzie atrakcją jest tzw. wieczny deszcz, który pada ciągle ze sklepienia bez względu na aurę na zewnątrz. Znakomicie to widać po wyłączeniu światła, z wyjątkiem oświetlenia samego deszczu.

Wieczny deszcz.
Po wysłuchania komentarza, przechodzimy dalej po wygodnym, betonowym chodniku. Zmianę poziomu umożliwiają schodki z poręczami. Trzeba przyznać, że w trakcie wycieczki trudno jest nam zapamiętać wszystkie szczegóły podawane przez przewodnika, czy też odwzorować z pamięci poszczególne sale i kolejność ich zwiedzania.

Po około 20 minutach od momentu wejścia do jaskini, dochodzimy do podziemnego toku Demianowki, wywieranego spod głównego grzbietu Tatr Niskich. Demianowka wypływa na powierzchnię poprzez Jaskinię Vyvieranie, położoną na północ od Demianowskej Jaskini Wolności. Miejsca przepływu tego toku są najniżej położonymi sektorami na trasie zwiedzania, względem wejścia do jaskini deniwelacja dochodzi tu do 60 m. Z Demianowką spotkamy się jeszcze kilkakrotnie.

Podziemny tok Demianowki.
Przemierzana przez nas trasa podziemnej wędrówki, to oszałamiający przepych niespotykanej różnorodności kolorów i kształtów sintrowej ornamentyki. W głowie się kręci od blasku tego piękna. Mijamy pojedyncze stalaktyty, stalagmity i stalagnaty kalcytowe, większe i mniejsze, ale też kilka bardzo potężnych. W wielu miejscach tworzą różnobarwne draperie kalcytowe, a nawet wodospady. Do tego dochodzi wiele jeziorek z unikalnymi sintrowymi liliami wodnymi i innymi formami nacieków.

Sintrowe ornamenty.



Różnobarwny kalcytowy wodospad.



Stalaktyty, stalagmity i stalagnaty.

Kolorowe draperie.

Wodospad.

Zwisające makarony.

Nacieki nad lustrem jeziorka.

Stalagmit wyrastający z polewy.

Jeziorko.

W ciekawszych miejscach robimy oczywiście przystanki, podczas których przewodnik włącza nagrany odpowiedni komentarz do danego miejsca. Jednak zaraz po jego wysłuchaniu jesteśmy niemalże „przeganiani” do następnej komory. I to jest jedyna rzecz, która nas tu irytuje, gdyż każdy z nas chciałby rozejrzeć się po otaczających go cudownościach. W tych bajecznych korytarzach wyzwala się pragnienie utrwalenia wszystkiego na fotografiach - wszak uiściliśmy z tego tytułu dodatkową opłatę (niemałą, bo wyższą od ceny biletu wstępu), a tu stale jesteśmy pośpieszani. Część naszej grupy zostawała z tego względu nieco z tyłu rozkoszując się otaczającym światem. Traciliśmy przez to komentarz przewodnicki, ale za to mogliśmy oddać się czarowi tej podziemnej krainy, uchwycić niemalże wszystkie jej szczegóły. Trzeba tutaj stanowczo powiedzieć, że przewidywany 60 minutowy czas zwiedzania Demianowskiej Jaskini Wolności trasą tradycyjną - to bezwzględnie za krótko!



O godzinie 12.05 kończymy zwiedzanie. Wychodzimy na zewnątrz, do świata na powierzchni, gdzie leje dalej. Po krótkim zapoznaniu się a ofertą sklepiku z pamiątkami wracamy do autokaru. Czekamy na skompletowanie się grupy, a potem wracamy do domu.

Wciąż leje, ale za chwilę odjeżdżamy (fot. Olga Szala).

Niestety, było to trochę krótka wędrówka. A to cośmy dziś wiedzieli pozostanie na zawsze w pamięci. Zawędrowaliśmy dzisiaj do wyjątkowo uroczego zakątka, takiego cudu natury, którego piękno trudno oddać nawet na najlepszej fotografii.

LINKI DO INNYCH OPISÓW:
Klub Turystyki Górskiej, piechurek9
TRASA:
Przełęcz Salmopolska (934 m n.p.m.) Malinowska Skała (1152 m n.p.m.) Zielony Kopiec (1154 m n.p.m.) Magura Wiślańska (1140 m n.p.m.) {} Barania Góra (1220 m n.p.m.) {} Schronisko PTTK Przysłop Stecówka nad Pietroszonką (850 m n.p.m.) - Schronisko na Stecówce (760 m n.p.m.) Przełęcz Kubalonka (758 m n.p.m.).

OPIS:
Zapowiada się ładny, ciepły dzień. Nie bardzo upalny, gdyż na niebie rozpozciera się cienka warstwa  chmur, która odbija część promieni słonecznych z powrotem w przestrzeń kosmiczną. Chcemy dziś zatoczyć szeroki i głęboki łuk po Pasmie Baraniej Góry wraz z naszą grupą turystyczną. Idą z nami Alicja i Elżbieta.

Pasmo Baraniej Góry charakteryzuje dość silne rozczłonkowanie grzbietów górskich na różne strony. W całym Beskidzie Śląskim pasmo to jest najliczniejsze jeśli chodzi o szczyty i oddzielające je przełęcze. Barania Góra, jak mogła by sugerować nazwa pasma Baraniej Góry, nie jest jego najwyższym szczytem. Najwyższym szczytem jest w nim Skrzyczne (1257 m n.p.m.), będące zarazem najwyższym szczytem Beskidu Śląskiego.

Początek wędrówki - Przełęcz Salmopolska (934 m n.p.m.).
Wędrówkę na Baranią Górę rozpoczynamy o godz. 9.50 na Przełęczy Salmopolskiej, położonej na wysokości 934 m n.p.m. Przełęcz ta podobnie jak nasza docelowa Przełęcz Kubalonka są istotnymi przełęczami komunikacyjnymi w paśmie Baraniej Góry, przez które przebiegają drogi wojewódzkie. Tuż nad drogą przebiegającą przez przełęcz znajduje się biały, drewniany krzyż, od którego pochodzi zwyczajowa nazwa przełęczy „Biały Krzyż”. Obok znajduje się zajazd "Biały Krzyż", drewniany bar, parking oraz przystanek autobusowy. Stąd czerwonym szlakiem rozpoczynamy intensywne podejście na płaskie, rozległe wzniesienie o nazwie Malinów, sięgające wysokości 1115 m n.p.m. W zboczach tej góry znajduje się kilka jaskiń, m.in. znana Jaskinia Malinowska, a także największa jaskinia polskiego fliszu karpackiego i druga największa jaskinia całych Beskidów - Jaskinia Miecharska o długości korytarzy ponad 1800 m. Niestety jaskinie nie są celem naszej wycieczki i poprzez Przełęcz Malinowską wchodzimy na Malinowską Skałę (1152 m n.p.m.).

Widok ze szczytu wzniesienia Malinów (1115 m n.p.m.).
Zejście z Malinowa do Przełęczy Malinowskiej.
Leśne podejście na Malinowską Skałę.
Jest godz. 11.00. Na Malinowskiej Skale następuje pierwszy 20-minutowy odpoczynek, a także penetracja oddalonej około 60 m na północ od szczytu wychodni skalnej, wychodzącej spod powierzchni ziemi na wysokość około 5 m. Zainteresowanie nasze wzbudzają wietrzenia na ścianach wychodni, w tym głęboka nisza.

Wychodnia skalna na Malinowskiej Skale (1152 m n.p.m.).
Zmieniamy kolor szlaku na zielony, który prowadzi do Baraniej Góry. Jednak po drodze zaliczyć musimy jeszcze kilka wzniesień: Zielony Kopiec (1154 m n.p.m.), Gawlas (1077 m n.p.m.), Magurka Wiślańska (1140 m n.p.m.). Za naszymi plecami powoli oddala się panorama na masyw Skrzycznego z widoczną wieżą stacji przekaźnikowej na jego szczycie. 



Skrzyczne za naszymi plecami.
Wokół przeważa krajobraz zniszczenia: powalone drzewa lub wystające z ziemi ich kikuty. Jak się dowiedzieliśmy, jeszcze kilka lat temu  szlak naszej wędrówki prowadziłby w zupełnie odmiennym otoczeniu, ale silne wiatry i zanieczyszczenie środowiska zrobiły swoje. Nowy las dopiero rośnie w tym miejscu.

Krajobraz zniszczenia po silnych wiatrach.
Jest bardzo ciepło, słońce przygrzewa poprzez cienką warstwę chmur. Podejście na Baranią Górę to wspinaczka leśną ścieżką. 

Podejście na Baranią Górę.
O 13.30 osiągamy wierzchołek Baraniej Góry, liczący 1220 m n.p.m. wysokości. Spędzamy na nim około pół godziny. Na kopulastym szczycie Baraniej Góry znajduje się ogólnodostępna, 15-metrowa wieża widokowa, z której podziwiamy roztaczający się wspaniały widok na okoliczne szczyty i pasma górskie. Przy zupełnie bezchmurnej pogodzie widoki są jeszcze odleglejsze i sięgają nawet do samych Tatr. Jednak Barania Góra najbardziej jest znana z tego, iż na swoich stokach skrywa obszar źródliskowy Wisły. To tutaj początek bierze królowa rzek polskich za sprawą potoków: Białej Wisełki i Czarnej Wisełki.

Dodać należy, że Barania Góra posiada jeszcze drugi nieco niższy wierzchołek południowy, odległy od głównego około 400 m tzw. Wyrch Wisełka o wysokości 1190 m n.p.m.

Geneza nazwy zdobytej przez nas góry nie jest dokładnie znana. Część źródeł podaje, że pochodzi ona od człowieka o nazwisku Baran, do którego mogła należeć góra. Inne źródła kojarzą nazwę z kształtem góry. Natomiast literat Apoloniusz Tomkowicz, który w 1837 roku odbył wyprawę do źródeł Wisły i spisał z niej relację pisze: "...wieści stąd pochodzi nazwa góry, iż na niej niegdyś las, a w nim 300 zgorzało Baranów".

Wieża widokowa na Baraniej Górze.
Z Baraniej Góry schodzimy czerwonym szlakiem do Schroniska PTTK na Przysłopie, wytyczonym przy granicy rezerwatu przyrody "Barania Góra" o powierzchni 386 ha, obejmującego partię szczytową oraz obszar źródliskowy Wisły. W rezerwacie tym rośnie wiele drzew, których wiek waha się od 70 do 200 lat. Znaczna część lasu przez który przechodzimy zachowała cechy drzewostanów pierwotnych.

Początkowo szlak wiedzie równą ścieżką. Odcinek ten nie jest stromy, a w podmokłych miejscach ułożone są drewniane bale ułatwiające pokonanie bagienno-błotnistych miejsc. Wędrówka jest dla nas czystą przyjemnością. Po minięciu Mysiej Polany zaczynamy strome zejście po kamieniach.

Zejście z Baraniej Góry.
W podmokłych miejscach ułożone są drewniane bale.
Zejście z Baraniej Góry odbywa się w odmiennym otoczeniu. Nie widać tutaj tak bardzo zniszczonego drzewostanu, jak to miało miejsce z drugiej strony zbocza, podczas podchodzenia.

O godz. 14.30 docieramy do Schroniska PTTK na Przysłopie.  Wcześniej wstępujemy do Baraniogórskiego Ośrodka Kultury Turystyki Górskiej PTTK "U Źródeł Wisły", zlokalizowanego w drewnianym budynku gospodarczym starego schroniska. Muzeum to posiada bogaty zbiór pamiątek i dokumentów związanych z turystyką górską. Można w nim zobaczyć tradycyjne stroje i sprzęty góralskie.

Schronisko PTTK na Przysłopie (z prawej),
Baraniogórski Ośrodek Kultury Turystyki Górskiej PTTK "U Źródeł Wisły" (z lewej).
Przed wejściem do schroniska wita nas sympatyczna krowa „Milka”. Robimy z nią pamiątkowe fotki. Na tarasie schroniska robimy dłuższą przerwę. Tutaj też odbywa się mała uroczystość, a właściwie dwie: Alicja zostaje oficjalnym członkiem PTTK, a Elżbieta jest uhonorowana odznaką Klubu Turystyki Górskiej oraz dyplomem zdobywcy Baraniej Góry.


Jest godzina 15.00. Pojawaia się nieco gęściejsze zachmurzenie, które przynosi drobny deszcz. Po chwili zostajemy zaniepokojeni odgłosami dalekich grzmotów. Spoglądamy w ich kierunku - to nad Tatrami szaleje potężna burza, która - jak się później dowiedzieliśmy - zebrała tam swoje żniwo. Wiele osób tego dnia w Tatrach doznało urazów uciekając przed tą burzą, kilka z nich zostało ugodzonych spadającymi kamieniami. Są też ofiary porażenia piorunem, w tym śmietelne. U nas co prawda lekko pada, ale to co tam widzimy - przeraża. Po głowie zaczynają się krzątać różne myśli - iść dalej, czy pozostać w schronisku. Ruszamy w dół czerwonym szlakiem, ale parę metrów poniżej schroniska zatrzymuje nas Izba Leśna. W środku oglądamy ekspozycję okazów roślin i zwierząt Beskidu Śląskiego. W czasie pobytu w Izbie Leśnej deszcz przestaje padać. Okazuje się, że był to krótki, przelotny opad. Zanikły gdzieś również czarne chmury wiszące nad Tatrami. Promienie słońca ponownie intensywnie przebijają się przez cieniutką warstwę zachmurzenia.

Izba Leśna.
Wracamy na szlak i podążamy leśnym traktem w dół. Dochodzimy do asfaltowej drogi, która byłaby dość nudna, gdyby nie płynąca wzdłuż niej Czarna Wisełka. Przy brzegu Czarnej Wisełki zatrzymujemy się, zdejmujemy plecaki i schładzamy się w jej strumieniu, przemywając twarz i szyję, czy też inne części ciała. Niektórzy wędrowcy przeskakując po wystających kamieniach idą nieco w górę nurtu, niczym poszukiwacze jego źródła.

W strumieni Czarnej Wisełki.
Po kilkunastu minutach asfaltowej drogi szlak czerwony odbija w lewo i wznosi się nieco kamienistym traktem, który przeistacza sie później w polną drogę wiodącą wśród rzadko porośniętych drzew. W tej scenerii o godzinie 16.25 dochodzimy do malowniczej polany, na której obok drogowskazów szlaków umieszczona jest tablica z napisem „Stecówka nad Pietroszonką -  850 m n.p.m.”. Od tego miejsca szlak opada łagodnie w dół, a po chwili wchodzi w las.

Lasem do Stecówki.
Leśna ścieżka prowadzi nas do położonej na rozległej polanie Stecówki. Nieopodal drewnianego kościółka pod wezwaniem Matki Boskiej Fatimskiej maszerujemy chwilę poboczem asfaltowej drogi. Docieramy do Schroniska na Stecówce, położonego na wysokości 760 m n.p.m. Jest godzina 16.50, zatrzymujemy się na kolejny półgodzinny odpoczynek.

Bezpośrednio sprzed Schroniska na Stecówce wchodzimy do dość gęstego lasu. Szlak łagodnie przedziera się przez występujące gdzieniegdzie zarośla. Tu i ówdzie pojawiają się polany porośnięte wysoką trawą, czy prześwity leśne z paprociami. Później zadrzewienie rzednieje, pojawiają się wokół większe przestrzenie plenerowe. My wciąż brniemy ścieżką wijącą się wśród traw niekiedy sięgających ponad nasze głowy. W promieniach chylącego się ku zachodowi słońca, wchodzimy na Szarculę (804 m n.p.m.), zalesione wzniesienie w Paśmie Baraniej Góry. Jednak omijamy jego kulminację.

Ścieżka wijąca się pośród wysokich traw.
Zboczem Szarculi docieramy do asfaltowej drogi, która prowadzi nas do docelowego miejsca dzisiejszej wędrówki - Przełęczy Kubalonka położonej na wysokości 758 m n.p.m. Wchodzimy na nią o godz. 18.25. Tu czeka na nas autokar.

Koniec wędrówki - Przełęcz Kubalonka (758 m n.p.m.).
Przebyta przez nas trasa sprawiła nam wiele przyjemności. Z pewnością będziemy chcieli wrócić w te okolice, a szczególną inspiracją do tego powrotu są źródła Czarnej i Białej Wisełki.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas